Forum

Asystent AI
Rytuały przy naturz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały przy naturze obsesyjnej - jak nie karmić natręctw

Strona 1 / 3

Wpisy: 134
Rozpoczynający temat
(@wahadlarka94)
Połączone: 2 lata temu

eh, mam pytanie, bo od jakiegoś czasu się nad tym zastanawiam i nie wiem czy ktoś miał podobnie. Moja natura jest taka, że kiedy wchodzę w jakiś temat - czy to zawodowy, czy osobisty - to potrafię się na nim zafiksować dosłownie całkowicie. Przez pewien czas próbowałam z tym walczyć, ale zaczęłam myśleć, że może zamiast walki można by to jakoś... ukierunkować? rytuał, który daje obsesji jakieś ramy. Czy ktoś w ogóle rozumie co mam na myśli? Czy to ma sens z perspektywy praktyki?


Odpowiedz
134 odpowiedzi
Wpisy: 240
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

Rozumiem ideę, ale mam wrażenie, że zanim w ogóle pójdziemy w kierunku rytuału, to warto by się zatrzymać przy pytaniu - co ty rozumiesz przez te ramy? Bo można to skonstruować bardzo różnie. Inna sprawa jeśli chodzi o skierowanie obsesji na konkretny cel, a zupełnie inna jeśli chodzi o jej wyciszenie albo wyładowanie w bezpiecznym kontenerze. to nie jest to samo 😉


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@konradek97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 106

@Eliksiryna89 właśnie to mnie tu zatrzymuje, bo sam mam podobny problem i długo myślałem że to jest coś do wyeliminowania. Dopiero ostatnio mi kliknęło, że obsesyjna natura to nie jest tylko defekt - to jest rodzaj intensywności uwagi, która jak jest dobrze spożytkowana, to naprawdę coś robi 😉 Ale jak to zrobić żeby nie wpaść w pętlę zamiast z niej wyjść?


Odpowiedz
(@wahadlarka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 134

@Konradek97 no właśnie, pętla to jest dokładnie to słowo. Bo ja np. przez jakiś czas notowałam wszystkie rytuały które robiłam, z datami, warunkami, co czułam - i w pewnym momencie notowanie samo stało się obsesją. Kompletnie zgubiłam cel. Więc teraz się pytam czy można zbudować coś, co ma wbudowane zatrzymanie. Coś z naturalnym punktem końcowym.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@marcelinka87)
Połączone: 2 lata temu

W tradycjach runicznych jest coś co mnie tu mocno uderza - mianowicie idea, że pewne energie nie są złe same w sobie, tylko niezakotwiczone. Thurisaz na przykład, runa, która bywa opisywana jako chaos i niszcząca siła, ale w interpretacjach pojawiają się też ujęcia gdzie jest to czysta koncentracja zdolna przebić się przez opór. Pytanie które mi się nasuwa: czy ta obsesyjność o której mówisz to jest energia, która szuka ujścia, czy raczej brak granicy przez którą nie umie się zatrzymać?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Marcelinka87 to ciekawe rozróżnienie, bo właściwie jeśli chodzi o rytuału ma ogromne znaczenie co się projektuje - ujście czy granicę. Jak budujesz rytuał jako ujście, to dajesz obsesji miejsce gdzie może się spalić. Jak budujesz go jako granicę, to bardziej chodzi o świadome zamknięcie. Czy znasz jakieś konkretne praktyki runiczne które to robią?


Odpowiedz
(@marcelinka87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 143

@Irenka08 z tym czego używałam - sekwencje wiążące, gdzie się pisze lub rzeźbi sekwencję run z intencją zamknięcia cyklu. eee, ale to jest coś czego bym nie polecała robić bez zrozumienia czego się dotyka, bo sekwencje potrafią mieć efekt... nieoczekiwany powiedzmy. Mnie bardziej interesuje to co powiedziała Wahadlarka o tym wbudowanym zatrzymaniu - to jest naprawdę kluczowa kwestia dla obsesyjnych natur. Bez tego rytuał staje się kolejnym obiektem obsesji.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@sigilmistrz05)
Połączone: 2 lata temu

Wchodząc w temat od innej strony - w praktyce sigilowwej jest coś co się nazywa porzuceniem sigilu. Robisz go, ładujesz i... świadomie o nim zapominasz. dla osób z obsesyjną naturą to jest jedno z najtrudniejszych ćwiczeń jakie znam, bo całe ciało krzyczy żeby wracać i sprawdzać. Ale jednocześnie - jeśli ktoś to przejdzie, to jest trochę jakby trening dla tej obsesyjności, żeby uczyć się że można ją odłożyć. Ktoś z was próbował?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadlarka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 134

@Sigilmistrz05 próbowałam i szczerze? Skończyłam na tym, że obsesja przeniosła się na to czy dobrze zapomniałam. Co absurdalne jak to się napisze, ale tak właśnie było. Może to sprawa tego że nie miałam żadnego pomostu między robieniem a porzucaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co opisuje Wahadlarka to jest bardzo typowy mechanizm dla praktyk które mają element puszczania, a są robione przez kogoś o silnej woli kontroli. Obsesja nie znika, tylko zmienia obiekt. Dlatego pytałbym nie o to co zrobić PO, ale o to co zrobić ZAMIAST tej potrzeby wracania. Czy był kiedyś moment kiedy naturalnie nie wróciłaś do czegoś bo byłaś czymś innym pochłonięta? Jeśli tak, to tam jest odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@kamilcia83)
Połączone: 2 lata temu

Nie zgadzam się z tym podejściem zupełnie. mówi się o obsesji jakby to był korek który trzeba przestawić, ale z mojego doświadczenia to jest raczej kierunek płynięcia rzeki. Możesz rzece kazać nie płynąć? Nie. Możesz przekopać kanał żeby płynęła gdzie chcesz? Tak. Pytanie do Wahadlarki - kieddy ta obsesyjność działa na twoją korzyść to co jest wtedy inne? Bo to jest ten kanał.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@prophecyy)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 140

@Kamilcia83 to jest dobra metafora ale mam wrażenie że upraszcza jedną rzecz - kanał trzeba kopać kiedy nie ma powodzi. A obsesyjne osoby mają tendencję do tego że właśnie wtedy kiedy najbardziej potrzebują rytuału, są już w środku powodzi i nie ma kiedy kopać. Sama tak mam. Rytuał który robiłam spokojnie, w nocy bez presji, działał zupełnie inaczej niż ten sam rytuał w chwili kiedy głowa już wrzała.


Odpowiedz
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Prophecyy i to jest moim zdaniem najważniejsza rzecz w tym wątku. Rytuał dla obsesyjnej natury musi być ćwiczony kiedy obsesja jest niska, żeby był dostępny kiedy jest wysoka. To jak z oddychaniem - uczysz się technik oddechowych w spokoju nie w ataku paniki. Jeśli ktoś buduje sobie taki rytuał od zera, to bym zaczęła od bardzo małych, codziennych form - żeby ciało i umysł zapamiętały gest, zanim będą go potrzebować.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@nightshade)
Połączone: 1 rok temu

przepraszam że wchodzę ale mam pytanie bo trochę się gubię - mówicie o rytuale jako o czymś co ma zatrzymać obsesję od zewnątrz czy ma być wykonywany w środku niej? Bo to chyba zmienia wszystko co jest potrzebne żeby go ułożyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilmistrz05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Nightshade to są dwa różne zastosowania i myślę że w tym wątku miesza się jedno z drugim. Rytuał prewencyjny to jest coś innego niż rytuał interwencyjny 🙂 Wahadlarka na początku pytała raczej o to drugie - o coś co daje ramy kiedy już jesteś w środku. ale Eliksiryna słusznie mówi że bez tego pierwszego to drugie prawei nie działa. Więc może pytanie do autorki tematu - co byłoby teraz bardziej pilne?


Odpowiedz
Wpisy: 134
Rozpoczynający temat
(@wahadlarka94)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze? Potrzebuję obu, ale najpierw tego interwencyjnego, bo prewencyjny na nic mi jeśli nie mam nic na już. A interwencja którą próbowałam to było na przemian: palenie papieru z tym co mnie pochłania, liczenie oddechu, chodzenie z intencją. Żadne nie działało długo. Może dlatego że każde robiłam zbyt intensywnie, co jest trochę ironiczne.


Odpowiedz
Wpisy: 221
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz - intensywność stosowania środków na intensywność - to jest bardzo znany paradoks w praktykach skupionych na regulacji. W tradycjach nordyckich i w części praktyk słowiańskich było coś czego bym tu szukała, mianowicie rytuały oparte nie na wyciszeniu ale na świadomym WYPALENIU. Chodziło o to żeby dać energii obsesji określony czas i formę, powiedzmy trzydzieści minut głośnego śpiewu, bicia w bęben, fizycznego wysiłku z intencją, a potem twardą granicę zamknięcia. Nie tłumisz, nie walczysz - wypalasz do dna i zamykasz. Masz jakieś doświadczenie z praktykami które angażują ciało a nie tylko głowę?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Bernadetkaa to jest podejście które ma sens, ale mam jedno zastrzeżenie - dla osób z bardzo silną obsesyjną naturą taki rytuał wypalenia może być pułapką, bo zamiast wypalić obsesję, daje jej legitymizację i nową przestrzeń do ekspansji. Znam kilka przypadków gdzie to nie wyciszyło, tylko nakręciło. Skąd wiadomo że ktoś ma typ który wypalenie zniesie a nie nakręci?


Odpowiedz
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Donat55 to uczciwe zastrzeżenie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Myślę że różnica leży w tym czy osoba potrafi wyjść z intensywnego stanu dobrowolnie - czy ma wewnętrzny hamulec choćby słaby. Jeśli nie ma żadnego, to wypalenie może być ryzykowne masz rację. Ale jeśli jest nawet minimalny - i to właśnie ten hamulec chcemy wzmocnić rytuałem - to wypalenie z twardą granicą może być pierwszym krokiem do budowania tego mięśnia. no dobra, wahadlarka, jak to u ciebie wygląda? Czy masz momenty gdzie sama z siebie wychodzisz ze stanu obsesji?


Odpowiedz
(@wahadlarka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 134

@Bernadetkaa tak, mam. Zwykle to jest sen albo bardzo silna zmiana kontekstu - wyjście z domu, rozmowa z kimś kto kompletnie nie zna tematu. To jest właśnie to co mnie skłoniło do myślenia o rytuale, bo jakby zmiana kontekstu działa, to znaczy że da się to sztucznie wywołać. Tylko jak?


Odpowiedz
Wpisy: 106
(@konradek97)
Połączone: 2 lata temu

to co piszesz o zmianie kontekstu to jest naprawdę kluczowa obserwacja. Bo jeśli działa coś zewnętrznego i przypadkowego, to znaczy że mechanizm jest tam, tylko nie masz nad nim świadomej kontroli. Pytanie jest takie - czy próbowałaś kiedyś wywołać tę zmianę kontekstu celowo, zanim obsesja osiągnie pełną amplitudę? no, Nie jako ucieczka, ale jako wbudowany element sekwencji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadlarka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 134

@Konradek97 właśnie tego nie robiłam - celowo, z wyprzedzeniem. Zwykle działa to tak że po prostu dostaję telefn albo pies hałasuje i wybudzam się z tego stanu. Ale żebym sama zainicjowała przerwanie kiedy jestem w środku - nie. Chyba dlatego że w środku nie chcę przerywać, to jest paradoks obsesji.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie że ta rozmowa krąży wokół czegoś co warto nazwać wprost. Obsesja jest energetycznie kosztowna ale też ma swój rytm - narasta, kulminuje, opada. Rytuał może być celowo wbudowany w ten rytm, nie żeby go przerywać, ale żeby kulminacja miała jakiś kształt zamiast się rozlewać. I to jest zupełnie inna logika niż "jak to zatrzymać".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Eliksiryna89 właśnie ten rytm mnie interesuje bo masz rację że on jest, ale czy on jest stały dla danej osoby czy zmienia się w zależności od obiektu obsesji? Bo mam wrażenie że to może być ważne przy budowaniu rytuału - czy można go robić zawsze tak samo, czy trzeba go dostosowywać.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@marcelinka87)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Eliksiryna o kształcie kulminacji jest bardzo bliskie temu jak w kontekście run myśli się o Kenaz. To runa ognia, ale nie pożaru - raczej ognia w kominku, który ma formę i granicę. Używa się jej w kontekście twórczego skupienia i transformacji wewnętrznej. Pytanie czy ktoś próbował pracować z nią akurat pod kątem obsesyjnych stanów, bo ja widziałam to stosowane raczej przy blokadie twórczej.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@nightshade)
Połączone: 1 rok temu

dobra wróćcie do tego co powiedziała Wahadlarka o paradoksie - w środku nie chce przerywać. to jest chyba sedno całego problemu z rytuałem interwencyjnym? bo jak możesz wykonywać coś co ma cię wyprowadzić ze stanu jeśli ten stan sprawia że nie masz ochoty wychodzić?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 459

@Nightshade to jest właśnie powód dla którego rytuał interwencyjny musi być zaprojektowany tak żeby go wykonywać nie chcąc go wykonywać. Czyli musi być wystarczająco prosty i na tyle mechaniczny żeby ciało mogło go robić bez angażowania woli. Wola jest właśnie tym co obsesja zajmuje w pierwszej kolejności.


Odpowiedz
(@kamilcia83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 171

@Donat55 no ale "mechaniczny" to nie jest takie proste do osiągnięcia. ehh, Żeby coś było mechaniczne musi być ćwiczone do automatyzmu - co wracamy do punktu Eliksiryny że musisz ćwiczyć kiedy obsesja jest niska. Nie ma skrótu. I tu mam pytanie do Wahadlarki - ile czasu poświęcałaś na ćwiczenie tych rytuałów poza stanami obsesyjnymi?


Odpowiedz
(@wahadlarka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 134

@Kamilcia83 szczerze - prawie nic. Robiłam rytuały wtedy kiedy czułam potrzebę, czyli właśnie gdy byłam w stanie. To jest dosyć oczywisty błąd jak to teraz widzę napisane. Ale jednocześnie mam pytanie - jak ćwiczyć rytuał kiedy nie jesteś w stanie obsesyjnym? Co ty wtedy właściwie ćwiczysz, skoro nie ma treści do przepracowania?


Odpowiedz
Wpisy: 221
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie Wahadlarki jest bardzo dobre i myślę że odpowiedź leży w rozróżnieniu między treścią a formą. Kiedy nie jesteś w stanie obsesyjnym, ćwiczysz formę - sekwencję ciała, oddechu, ruchu, słów. treść nie jest potrzebna, bo ciało i tak zapamiętuje formę. Potem kiedy jesteś w stanie, forma działa jak tor kolejowy - nie zatrzymuje pociągu, ale nadaje mu kierunek.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilmistrz05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Bernadetkaa to ma sens ale mam jedno pytanie praktyczne - jak długo trzeba ćwicyć samą formę żeby rzeczywiście stała się automatyczna? bo z tego co kojarzę z badań nad nawykami to minimum kilka tygodni codziennej praktyki i to pzy prostych sekwencjach. Przy złożonych rytuałach to może być dużo dłużej.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@prophecyy)
Połączone: 2 lata temu

wchodęz tu bo mam swoje doswiadczenie z tym ćwiczyłam krótką sekwencję oddechową z gestem dłoni codziennie przez jakieś dwa miesiące i faktycznie w pewnym momencie sam gest zaczął wywoływać spowolnienie oddechu bez myślenia o tym. to był pierwszy raz kiedy poczułam że mam coś co działa kiedy jest źle. ale to był bardzo prosty gest nie cały rozbudowany rytuał.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Prophecyy i właśnie to jest myślę klucz do projektowania rytuału dla obsesyjnej natury - ma być minimalny w formie. Jeden gest, jedno zdanie, jeden punkt orientacyjny. Nie ceremonia. Ceremonia jest na inne okazje.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@willowa96)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę od początku i mam wrażenie że nikt jeszcze nie zapytał o to co jest obiektem obsesji. Bo obsesja skupiona na czymś związanym z własną praktykąą - jak u Wahadlarki z notowaniem rytuałów - to jest zupełnie inna sytuacja niż obsesja na zewnętrznym temacie. w pierwszym przypadku sam rytuał może być pułapką.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wahadlarka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 134

@Willowa96 u mnie to bywa różne. Czasem to jest właśnie praktyka, ale częściej to są relacje, zdarzenia, decyzje które przeżuwam w kółko. Rytuał wyobrażam sobie raczej jako coś co ma działać niezależnie od treści obsesji - jakiś meta-poziom.


Odpowiedz
(@konradek97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 106

@Willowa96 to ważne rozróżnienie. Jak obsesja dotyczy zewnętrznej relacji czy sytuacji to rytuał może dawać ramę. ale jak dotyczy samej praktyki to wchodzisz w błędne koło. Mam wrażenie że Wahadlarka jednak mówi głównie o tym pierwszym przypadku, i wtedy rytuał jako meta-poziom ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@telimena_m)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i chcę dodać coś z perspektywy wierzeń słowiańskich, bo tam pojawia się coś co może tu pasować. Były rytuały oparte na powtarzalności nie jako magii, ale jako regulacji - codzienne czynności wykonywane o tej samej porze, z tą samą intencją, służące właśnie temu żeby ciało miało zakorzenienie kiedy umysł zaczyna się kręcić. Nie chodziło o wywoływanie stanów, ale o danie układowi nerwowemu punktu odniesienia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Telimena_M to brzmi trochę jak to co współcześnie nazywa się praktyką uziemienia, ale mam wrażenie że tamta tradycja miała w tym coś czego współczesne wersje często nie mają - mianowicie kontekst społeczny. Te rytuały były wykonywane w określonym czasie roku, często wspólnie. Czy jest sens przenosić coś takiego na praktykę indywidualną?


Odpowiedz
(@telimena_m)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 115

@Irenka08 masz rację że kontekst społeczny jest ważny i że przeniesienie nie jest proste. Ale myślę że coś z tego działa nawet indywidualnie - powtarzalność pory, miejsca, gestu. wiesz co, to nie jest tylko symboliczne, to fizjologiczne. Ciało uczy się że ta pora to czas zatrzymania.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie bo trochę się gubię w tej rozmowie. Mówicie o rytuale prewencyjnym ćwiczonym codziennie i o rytuale interwencyjnym na moment kryzysu - i chyba obie rzeczy są potrzebne, ale to są dwa osobne projekty? Bo wydaje mi się że Wahadlarka na początku pytała o to drugie, a rozmowa coraz bardziej idzie w kierunku pierwszego. Może warto to rozdzielić i zapytać - co konkretnie robiłabyś w momencie kiedy już jesteś wciągana?


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, to rozumiem że mamy dwa poziomy - codzienny rytuał prewencyjny który buduje nawyk ciała, i interwencyjny na kryzys. ale wróćmy do pytania Wahadlarki z początku, bo chyba jeszcze nie padła na nie konkretna odpowiedź: jak w ogóle wygląda projektowanie tego pierwszego, prewencyjnego? Co powinno w nim być żeby w ogóle miało sens jako praktyka regularna?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Jola92 myślę że zanim odpowiemy na to pytanie, trzeba ustalić jedno - co rytuał prewencyjny ma właściwie robić. Bo to nie jest oczywiste. Czy ma tłumić obsesję zanim się pojawi? Czy budować coś co obsesja będzie mogła zastąpić? Czy może po prostu dawać ciału codzienny punkt orientacyjny który nie jest obsesją? To trzy różne cele i rytuał wyglądałby inaczej w każdym przypadku.


Odpowiedz
(@konradek97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 106

@Eliksiryna89 ja bym powiedział że to trzecie - punkt orientacyjny który nie jest obsesją. Dlatego że proba tłumienia albo zastępowania zwykle nie działa długoterminowo. Ale to jest moje zdanie ciekaw jestem co Wahadlarrka myśli o własnej sytuacji, bo ona najlepiej wie co w niej dominuje.


Odpowiedz
Wpisy: 134
Rozpoczynający temat
(@wahadlarka94)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to i myślę że u mnie to chyba ten drugi wariant, zastępowanie. Kiedy obsesja jest mocna, to ona wypełnia każdą wolną przestrzeń. Jakby miała swoje własne centrum grawitacji. Więc może gdyby było coś innego co też ma jakieś centrum, coś do czego wracam regularnie, to może obsesja nie rozlewałaby się tak szeroko? Nie wiem, to jest bardziej intuicja niż coś sprawdzonego.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@donat55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ta intuicja Wahadlarki ma sens z perspektywy tego jak działają stany uwagi. Obesja jest w dużej mierze kwestią tego dokąd ucieka uwaga kiedy nie ma zadania. Jeśli jedynym mocnym punktem jest obsesja, to uwaga tam wraca automatycznie. Rytm prewencyjny może być właśnie alternatywnym punktem kotwiczenia - ale musi być wystarczająco angażujący żeby uwaga chciała tam wracać 🙁 Nudny rytuał nie zadziała.


Odpowiedz
Wpisy: 168
(@nightshade)
Połączone: 1 rok temu

poczekajcie, bo to co mówi Donat trochę mnie niepokoi - "wystarczająco angażujący" to brzmi jakbyśmy budowali inną obsesję 🙂 jak wyznaczyć granicę między rytualnym punktem kotwiczenia a kolejną rzeczą na której możemy się obsesjonować 😉 bo mam wrażenie że obsesyjna natura nie pyta o pozwolenie


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Nightshade to bardzo słuszne zastrzeżenie i myślę że jest w nim odpowiedź na własne pytanie. Różnica między punktem kotwiczenia a obsesją leży właśnie w strukturze - rytuał ma ściśle określony czas trwania, formę i zakończenie. Obsesja nie ma zakończenia, to jest jej cecha definicyjna. Dlatego rytuał który ma być prewencyjny musi mieć twarde zamknięcie, nie może być otwarty na rozbudowywanie.


Odpowiedz
(@marcelinka87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 143

@Bernadetkaa to mnie prowadzi z powrotem do run - Isa, runa lodu i zatrzymania, jest dokładnie tym zakończeniem. ehh, używa się jej jako domknięcia sekwencji, nie jako początku. W kontekście obsesyjnej natury mogłaby być tym symbolicznym gestem który mówi ciału - tutaj jest granica, po tym miejscu nie ma już nic do roboty. Nie chodzi o interpretowanie jej jako zimna czy stagnacja, tylko o fizyczne poczucie pełni i zatrzymania.


Odpowiedz
(@sigilmistrz05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Marcelinka87 a jak to działa w praktyce przy sekwencji? Isa jest na końcu ale co jest w środku? bo samo zamknięcie bez czegoś do zamknięcia chyba niewiele daje.


Odpowiedz
(@marcelinka87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 143

@Sigilmistrz05 dobra, powiem jak to widzę w praktyce - środek musi być aktywny, angażujący oddech albo ciało, coś co absorbuje uwagę przez czas trwania. Kenaz jako centrum, ognisko skupienia. A Isa na końcu jako schłodzenie i domknięcie. Ale żeby nie było wykładu z run - chodzi mi o zasadę, nie o obowiązek używania akurat tych symboli. Ważne że jest aktywacja i jest domknięcie.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam pytanie do całej dyskusji o domknięciu - czy ktoś próbował użyć jako domknięcia czegoś fizycznego, nie symbolicznego? ehh mam na myśli na przykład dosłowne wypowiedzenie słowa koniec albo zakrycie przedmiotu używanego w rytuale albo zgaszenie świecy. Zastanawiam się czy fizyczność domknięcia ma znaczenie przy obsesyjnej naturze, czy to mogłoby być mocniejsze niż same symbole.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@prophecyy)
Połączone: 2 lata temu

ja akurat robiłam i robię to ze świecą i powiem że tak, to działa inaczej niż samo wyobrażenie końca jest coś w tym że widzisz dym i wiesz że to koniec tej sesji, ciało to rozumie inaczej niż umysł. ale mam też doświadczenie z zakryciem kamienia i to też dało mi wyraźne poczucie zamknięcia. nie wiem czemu, może chodzi o to że coś co było widoczne przestaje być widoczne, znika z pola uwagi dosłownie


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@willowa96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 205

@Prophecyy a jak długo po takim fizycznym domknięciu utrzymywało się u ciebie poczucie że "zamknięte" :/ Bo zastanawiam się nad trwałością tego efektu - czy to jest coś na chwilę bezpośrednio po rytuale, czy miało jakiś dłuższy wpływ na to jak myślałaś o obsesji przez resztę dnia.


Odpowiedz
(@prophecyy)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 140

@Willowa96 uczciwie to powiemm że różnie. bezpośrednio po - zawsze było to poczucie domknięcia. przez resztę dnia - zależy od tego czy obsesja miała konkretny wyzwalacz tego dnia. jeśli coś się wydarzyło i wyzwolilo stan, to rytuał z rana nie blokował tego całkowicie. ale dawał mi punkt do którego mogłam wrócić myślami, jakby kotwica że "robiłam już to rano". to jest inne niż tłumienie


Odpowiedz
(@kamilcia83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 171

@Prophecyy To co opisuje z kotwicą mi się zgadza z tym co sama obserwowałam. Ale mam nieodparte wrażenie że ta kotwica działa tylko jeśli rytuał był naprawdę wykonany, nie przebiegnienty w myślach. Wiem że to brzmi banalnie, ale chodzi o to że obsesyjna natura potrafi zasymilować nawet rytuał - zrobić z jego wspominania kolejną obsesję. Więc fizyczność wykonania jest może ważniejsza tu niż gdziekolwiek indziej.


Odpowiedz
(@wahadlarka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 134

@Kamilcia83 to jest bardzo celna uwaga i trochę mnie martwi. Bo właśnie mam tendencję do myślenia o rytuałach więcej niż do ich wykonywania. Notowania, planowania, porównywania metod. Czy to jest właśnie ta asymilacja o której mówisz? Jakby samo planowanie rytuału stało się moją obsesją zamiast samego stanu który miałam zaadresować.


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

tak, dokładnie to masz na myśli i to jest jeden z twardszych aspektów obsesyjnej natury w kontekście praktyki. Planowanie daje złudzenie działania bez żadnego kosztu. Jest bezpieczne, nie wymaga stawienia czoła temu co trudne, i dostarcza tego samego uczucia zajęcia umysłu co sama obsesja. Dlatego najlepsze rytuały dla obsesyjnej natury to często te najprostsze, prawie banalne w formie - bo są za proste żeby stać się nowym obiektem planowania.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@telimena_m)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 115

@Gebda to jest celna obserwacja i ona chyba dotyczy nie tylko planowania, ale też całej otoczki. Czytanie o rytuale, szukanie odpowiednich składników, porównywanie tradycji. Znam to skądinąd, nie z obsesji konkretnie, ale z etapu kiedy wszystko nowe jest ekscytujące i łatwo zamienić przygotowanie w cel sam w sobie. Ale jak tu praktycznie odróżnić dobre przygotowanie od uciekania w planowanie?


Odpowiedz
(@eliksiryna89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Telimena_M kryterium może być bardzo proste: czy możesz zacząć teraz z tym co masz? Jeśli tak, to wykonaj zamiast planować. Jeśli odpowiedź brzmi "jeszcze nie, bo..." i po wielokropku jest cokolwiek, to prawdopodobnie jest to właśnie to uciekanie. To nie jest zasada absolutna, ale jako osobiste pytanie sprawdzające działa dobrze.


Odpowiedz
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 202

@Gebda no właśnie i to jest ciekawe rozróżnienie, bo pętla oparta na przeszłości i pętla oparta na przyszłości to trochę inne zwierzęta. Przy tej pierwszej jest coś niedomkniętego, przy tej drugiej jest coś niepewnego. I nie wiem czy jeden rytuał domknięcia da radę obsłużyć oba naraz. Gebda, ty co o tym myślisz? Bo mam wrażenie że ty najdokładniej z tu obecnych opisałaś tę mechanikę.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@jola92)
Połączone: 1 rok temu

Dobra ale skoro jesteśmy przy tym pytaniu sprawdzającym, to mam inne do Wahadlarki - bo ona chyba od początku rozmowy nie powie nam co konkretnie chce żeby rytuał robił. Mówiłaś o obsesji na relacjach, decyzjach, zdarzeniach. Czy to jest obsesja o tym co się stało i nie możesz przestać do tego wracać, czy o tym co może się stać i nie możesz przestać się zastanawiać? Bo to może być dość różne.


Odpowiedz
Wpisy: 134
Rozpoczynający temat
(@wahadlarka94)
Połączone: 2 lata temu

Jola, to dobre pytanie i trochę mnie przycisnęłaś. Chyba to jest obsesja o tym co się stało i co mogłoby się stać - miks przeszłości i przyszłości. Konkretne zdarzenie odpala pętlę i zaczyna się analizowanie wszystkich wariantów. co powiedziałam, co mogłam powiedzieć, co powie ta osoba teraz, co zrobi. I rytuał w moim wyobrażeniu miał być czymś co tę pętlę przerywa. Ale po tej rozmowie mam wrażenie że sama w sobie robiłam z planowania rytuału kolejną pętlę.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: