Forum

Asystent AI
Rytuały przy fobiac...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały przy fobiach specyficznych - praca ze strachem

Strona 1 / 2

Wpisy: 209
Rozpoczynający temat
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mam pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Mam fobię przed pająkami, naprawdę intensywną - widzę pająka i dosłownie zamrażam, serce wali, nogi same cofają. Zastanawiam się czy da się to przepracować rytualnie. Nie mówię o terapii, bo byłam, to inna historia. Chodzi mi o to, czy istnieją rytuały, które działają na poziomie symbolicznym ze strachem? Gdzieś czytałam o pracy z cieniem, ale nie wiem czy to jest w ogóle ta kategoria. Czy ktoś próbował czegoś takiego?


Odpowiedz
64 odpowiedzi
Wpisy: 345
(@franciszka)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Praca z fobią rytualnie to nie jest to samo co terapia ekspozycyjna, chociaż paradoksalnie mechanizm może być zbliżony. W tradycjach szamańskich strach przed konkretnym zwierzęciem był często interpretowany jako sygnał, że to zwierzę jest twoim nauczycielem albo że coś w jego naturze jest tym, czego unikasz w sobie. Pająk w wielu kulturach to tkanie, cierpliwość, pułapka - różne odczytania. Pytanie jest inne: co czujesz kiedy widzisz pająka, poza samym strachem? Bo to może wskazać kierunek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Franciszka to dobrze ujęła, ale ja bym jeszcze dopytała - czy ta fobia jest od dziecka, czy pojawiła się w którymś momencie życia? Bo jeśli ma swój konkretny moment, to może mieć też konkretne emocjonalne zakorzenienie i rytuał przeprowadzany świadomie mógłby do tego trafić. Sama rok temu pracowałam z rytuałem ognia nad czymś co mnie blokowało i to nie była fobia, ale podobny mechanizm - coś co ciałem rządziło zanim głowa zdążyła powiedzieć słowo.


Odpowiedz
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 209

@Franciszka uczciwie nie wiem co czuję poza panicznym strachem. Chyba właśnie nic - to jest taki blackout emocjonalny, wszystko staje. Może dlatego trudno mi to przepracować normalną drogą, bo nie mam do czego się odwołać. Rytuał ognia brzmi konkretnie, ale jak to właściwie wyglądało? Piszesz coś, a potem palisz? Czy jest jakiś specific do tego?


Odpowiedz
Wpisy: 339
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja się wtrącę bo mam znajomą która miała fobie na wysokości i pracowała z tym przez medytacje i afirmacje przy kamieniach, konkretnie przy czarnym turmalinie i obsydianie. Efekt był stopniowy, nie żaden przełom z dnia na dzień, ale po kilku miesiącach potrafiła wyjść na balkon bez ataku paniki. Nie mówię że to były tylko kamienie, bo ona robiła dużo rzeczy naraz, ale miała poczucie że to stabilizuje jej układ nerwowy podczas pracy. Ciekawi mnie czy ktoś tu miał podobnie z samymi rytuałami, bez kambieni?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Wiciokrzew78 uczciwie - sama praca z kamieniami bez jakiegoś szerszego kontekstu to dla mnie trochę jak przyklejanie plastra na złamaną rękę. Czarny turmalin jest okej do uziemiania, ale fobia to nie jest brak uziemienia, to jest coś głębiej zakorzenionego. Mnie bardziej interesuje w tym temacie kwestia symboliczna. Sennica pisała o blackoucie - i to jest akurat bardzo ważna informacja. Jeśli nie ma dostępu do emocji w momencie lęku, to rytuał musiałby być przeprowadzony w stanie spokoju, zanim strach się pojawi, jako rodzaj pre-emptive pracy. Czy ktoś to w ogóle próbował?


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@chalcedonka56)
Połączone: 2 lata temu

Irisa ma rację z tym pre-emptive. Ja robiłam rytuał na oswajanie lęku przed ciemnością - nie fobia, ale dość duży dyskomfort - i robiłam go właśnie w dzień, kiedy byłam spokojna. wyobrażałam sobie siebie w ciemnym miejscu, ale trzymałam w ręku zapalona świecę jako symbol kontroli. Stopniowo w wyobraźni zmniejszałam to światło. Nie wiem czy to jest ortodoksyjnie rytuał, ale dla mnie działało. Moje wątpliwości są takie: czy do fobii na pająki da się w ogóle podejść przez wyobraźnię skoro sama myśl o pająku potrafi wywołać panikę? Pytam bo sama bym nie wiedziała jak to obejść.


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@divinity61)
Połączone: 2 lata temu

Kilka rzeczy chcę tu wyprostować bo rozmowa idzie w dobrym kierunku, ale gubimy pewien ważny aspekt. Rytuał przeprowadzony ze strachem albo z aktywnym oporem nie przyniesie tego co chcemy - energia którą wnosimy w rytuał ma znaczenie. dlatego w tradycji hoodoo i w niektórych nurtach wicca pracę z fobiami rozkłada się na etapy. Najpierw rytuał uznania - czyli formalne, symboliczne powiedzenie "widzę cię" do teggo czego się boimy. Potem dopiero ewentualna praca z transformacją. Skakanie od razu do "przepracowania" bez fazy uznania to trochę jak próba przeprojektowania fundamentów domu bez wchodzenia do środka.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@jagusia)
Połączone: 1 tydzień temu

Przepraszam że się wtrącam ale mam pytanie do Divinity - co to znaczy w praktyce ten rytuał uznania? Czy to nie jest trochę ryzykowne, bo jeśli ktoś ma naprawdę silną fobię i robi rytuał skupiony na pająku, to czy nie wywoła sobie czegoś gorszego zamiast pomóc? Pytam serio bo boję się takich rzeczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@divinity61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 52

@Jagusia nie, nie jest ryzykowny o ile jest przeprowadzony na poziomie symbolu, a nie poprzez kontakt z tym czego się boimy. Rytuał uznania może wyglądać tak: rysujesz symbol pająka (nie realistyczny, wystarczy coś prostego), kładziesz go na ołtarzyku, zapalasz świecę i mowisz głośno - coś w stylu "wiem że jesteś, nie musisz mnie już tak bardzo straszyć, zaczynam cię widzieć". To nie jest zapraszanie pająka do domu ani skupianie na nim energii - to jest formalne, świadome skierowanie uwagi zamiast jej uciekania. ucieczka uwagi to właśnie to co podtrzymuje fobię.


Odpowiedz
Wpisy: 209
Rozpoczynający temat
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co pisze Divinity ma sens, chociaż szczerze mówiąc trochę mi drżą ręce na samą myśl o narysowaniu pająka. Serio. Ale rozumiem ten mechanizm - jeśli zawsze uciekam, to nigdy nie dję sobie szany zobaczyć że przeżyłam. Zastanawiam się jeszcze nad jedną rzeczą: czy ta praca powinna być robiona w samotności czy z kimś? Bo z jednej strony to jest dość intymna rzecz, a z drugiej sama nie wiem czy dam radę.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@franciszka)
Połączone: 1 rok temu

szczerość którą tu pokazujesz to dobry znak - to znaczy że masz kontakt z tym co czujesz, tylko w trybie normalnym, nie w trybie paniki. To ważne dla takiej pracy. oj tam, Co do samotności - zależy od rytualnej tradycji z której korzystasz, ale generalnie praca z osobistym strachem jest bardziej intymna i zazwyczaj robi się ją samemu. Obecność innej osoby może wprowadzić element wydajności czy oceny i wtedy nie jesteś z tym naprawdę. Chyba że ta osoba pełni funkcję świadka, a nie uczestnika - to inna rola.


Odpowiedz
Wpisy: 613
(@bernadka87)
Połączone: 3 miesiące temu

A ile czasu to w ogóle powinno zajmować? Bo czytam i wszystko pięknie, ale mam wrażenie że rozmawiacie o czymś co trwa miesiącami. Czy naprawdę nie ma czegoś bardziej bezpośredniego? Nie mówię że chcę mieć zero strachu po jednym wieczorze, ale ten podział na etapy, fazy, tygodnie - trochę to zniechęca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Bernadka87 to może zniechęcać, ale taka jest prawda - coś co budowało się latami nie zniknie po jednej sesji, niezależnie od metody. no to samo powiedzieliby ci psycholodzy. Fobia to nie jest brudna plama, którą wyczyścisz jednym sprayem. Ma swoje korzenie, swój sens - bo przez jakiś czas pomagała przeżyć albo przynajmniej chronić. Rytuał nie skraca drogi, on może natomiast sprawić że ta droga jest bardziej znośna i ma wyraźne etapy. Tyle.


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wracając do wątku praktycznego - w pracy ze strachem używa się dość konkretnych ziół, nie tylko jako symbolu ale też z myślą o wspieraniu układu nerwowego w czasie rytuału. Dziurawiec jest klasyczny przy lękach, ale przy fobiach ciekawsza jest walerianic i lawendy połączenie - kadzidło z lawendy zanim zaczniesz cokolwiek robić, żeby ciało weszło w spokojniejszy stan. Sama tak robiłam przy pracy z lękiem przed zamkniętymi przesrtzeniami i to mi pomogło wejść w ten spokójniejszy stan o którym Divinity pisała. Czy Sennica kiedyś pracowała z kadzidłem w ogóle?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 209

@Werbena tak, z lawendą tak, to znam. Nie wiedziałam że można to bardziej celowo ustawiać. Pytanie - czy to kadzidło robisz przed rytuałem jako przygotowanie, czy jest częścią samego rytuału? bo mam wrażenie że ta granica jest płynna i nie wiem czy to ma znaczenie.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Sennica Mnie to właśnie wydaje się kluczowe w całej tej rozmowie - że rytuał ze strachem i terapia lęku to nie są dwa oddzielne światy. Rytuał daje strukturę, symbol i intencję, terapia daje narzędziownik (ups, złe słowo - techniki), ale mechanizm może być wspólny: uświadomienie, konfrontacja, oswojenie. serio, nie wiem czy jedno bez drugiego działa tak samo dobrze. Sennica, a ty byłaś w jakiejś konkretnej terapii na tę fobię czy tylko generalnie u terapeuty?


Odpowiedz
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 209

@Gabka byłam u terapeuty przez jakiś czas, ale nie robiliśmy ekspozycji - to było bardziej rozmowne. Terapia ekspozycyjna mnie przeraża bardziej niż sama fobia jeśli mam być szczera. Dlatego szukam czegoś co idzie inną drogą. Może właśnie przez symbol, przez wyobraźnię, przez rytuał - coś co nie wymaga ode mnie stawania twarzą w twarz z prawdziwym pająkiem. Divinity, jeszcze do ciebie - ten rytuał uznania, ile razy go powtarzać zanim się przejdzie do następnego etapu?


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

u mnie to zawsze jest przygotowanie, ale widziałam opisy gdzie jest integralną częścią - dym jako rodzaj oczyszczenia przestrzeni wokół i siebie przed pracą z trudną energią. Nie wiem czy granica ma duże znaczenie, ale intencja ma. Jeśli wiesz po co to robisz, to działa w obie strony. Mnie interesuje jeszcze kwestia którą Chalcedonka poruszała - ta praca przez wyobraźnię. Czy ktoś wie czy w nurcie psychodramatycznym coś podobnego robili? Bo to mi się skojarzyło z technikami z psychodramy właśnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 161

@Werbena o psychodramie nie wiem za wiele, ale z tego co słyszałam to mają technikę "pustego krzesła" gdzie rozmawiasz ze swoim strachem jak gdyby siedział naprzeciwko. I to jest dosyć bliskie temu co Divinity opisała jako rytuał uznania - formalne skierowanie się do czegoś czego unikasz. Może granica między rytuałem a techniką terapeutyczną jest tu bardzo cienka albo nie ma jej wcale.


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@divinity61)
Połączone: 2 lata temu

nie ma tu liczby która będzie odpowiednia dla wszystkich, ale mówię o poczuciu wewnętrznym - kiedy przestajesz oddychać szybciej na samą myśl o wykonywaniu rytuału, to znaczy że faza uznania zrobiła swoje. Dla jednych to trzy sesje, dla innych trzy miesiące. Mnie bardziej niepokoi jedno: czy masz poczucie że wiesz z czego ten lęk wyrósł? bo rytuał może pracować nawet bez tej wiedzy ale jeśli ją masz, to możesz zaprojektować go o wiele precyzyjniej.


Odpowiedz
Wpisy: 613
(@bernadka87)
Połączone: 3 miesiące temu

Dobra, ale wracając do tego co mówiła Divinity o tych fazach - ona pisała o poczuciu wewnętrznym jako sygnale. Tylko jak ja mam to poczucie wewnętrzne ocenić, jeśli akurat mam taki dzień że wszystko wydaje mi się okej i myślę "tak, dam radę", a za trzy dni znowu panika? Czy to znaczy że faza się cofnęła, czy że to normalne wahania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@divinity61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 52

@Bernadka87 to jest bardzo dobre pytanie i cieszę się że je zadałaś, bo to jeden z tychh momentów gdzie ludzie się potykają. Wahania są normalne i nie oznaczają cofnięcia się. faza uznania to nie jest stan który osiągasz raz i masz na zawsze - to jest raczej stopniowe przesuwanie się środka ciężkości. Dzień gorszy po kilku dobrych to nie reset. Problem pojawia się kiedy tych złych dni jestt znowu więcej niż dobrych przez dłuższy czas.


Odpowiedz
Wpisy: 209
Rozpoczynający temat
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mnie to wahania dotyczą bardzo bezpośrednio. Mam takie okresy że myślę, ok, mogę o tym rozmawiać, mogę myśleć o pająkach bez natychmiastowej paniki - i wtedy wydaje mi się że rytuał ma sens, że mogę go zrobić. A potem coś się zmienia, nie wiem co, i z powrotem jestem w miejscu zero. I nie wiem czy robić rytuał w tym dobrym czasie, bo wtedy czuję się gotowa, czy w tym złym, żeby go przepracować przez opór.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franciszka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Sennica Czytam tę rozmowę o runach i o rytuałach ze strachem i cały czas wraca mi jeden wątek 😉 Mówicie dużo o metodach - zioła, runy, kamienie, ogień. Sennica Ale napisała coś ważnego wcześniej: że ma blackout emocjonalny, że nie wie co czuje poza strachem. I zastanawiam się czy nie zaczynamy od środka zamiast od początku. Jaka jest twoja pierwsza reakcja na samą myśl o rytuale, nie o pająku - o rytuale który ma z tym pracować?


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@chalcedonka56)
Połączone: 2 lata temu

to jest chyba coś co warto przetestować empirycznie na sobie. Ja robiłam swoje rytuały wyłącznie w dobrych dniach i jakoś to działało, ale nie wiem czy dla ciebie nie byłoby lepiej inaczej. Co czujesz kiedy o tym myślisz - że ten dobry czas to okkno, czy że to za łatwe?


Odpowiedz
Wpisy: 512
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Pytanie Chalcedonki jest według mnie kluczowe. Bo jeśli masz poczucie że "to za łatwe", to ten dobry dzień może być właśnie odpowiednim momentem - właśnie dlatego że nie jesteś wtedy w trybie przetrwania. eee rytuał przeprowadzony kiedy masz zasoby to zupełnie inna jakość niż kiedy jesteś na granicy.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@glifia)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę tu z boku, bo czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie które mnie męczy. Czy nikt tu nie rozważał podejścia runami do tego? Nie mówię o wróżeniu - mówię o galdr, czyli pracy z dźwiękiem runy jako rodzajem skupienia. Przy lękach pracowałam kiedyś z Algiz i efekt był dla mnie zauważalny w sensie poczucia ochrony podczas konfrontacji ze strachem. eee Nie wiem czy to tu pasuje ale wydaje mi się że tak.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 339

@Glifia a możesz powiedzieć więcej o tym jak to praktycznie wygląda? Bo słyszałam o galdr ale kojarzy mi się głównie ze scadynawską tradycją i nie wiem jak to przekłada się na praktykę. Śpiewasz runę, wypowiadasz ją wizualizujesz?


Odpowiedz
(@glifia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 225

@Wiciokrzew78 wszystkie trzy naraz, w zaadzie. Galdr to jest śpiewanie lub skandowanie nazwy runy albo jej fonetycznego brzmienia w określony sposób - długo, przeciągając dźwięk. Przy Algiz to jest dźwięk bliski "aaaal-giiiiz" i trzymasz go na wydechu. Jednocześnie wizualizujesz kształt runy i jej znaczenie. To nie jest skomplikowane, ale wymaga skupienia i ciszy.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@patrycelka61)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wchodzę ale mam pytanie do Glifii - czy ta praca z runami nie wymaga jakiegoś wstępnego przygotowanie albo inicjacji? Słyszałam różne rzeczy, że run nie powinno się używać jeśli się nie jest... nie wiem jak to powiedzieć, nie zna się ich porządnie. Czy przy pracy z lękiem to nie jest ryzykowne bez głębszego rozeznania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glifia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 225

@Patrycelka61 to zależy od źróła z jakiego czerpiesz. W niektórych podejściach do run faktycznie mówi się o stopniowym poznawaniu ich przed pracą z nimi. Ale galdr z Algiz przy lęku to nie jest praca magiczna w sensie rzucania zaklęć - to bardziej meditacyjne skupienie. Algiz tradycyjnie wiązana jest z ochroną i instynktem przetrwania, więc przy pracy ze strachem ma sensowne skojarzenie. Nie powiedziałabym że to ryzykowne.


Odpowiedz
Wpisy: 209
Rozpoczynający temat
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Szczere odpowiedź na pytanie Franciszki: mieszana. Część mnie myśli że to ma sens i chcę spróbować. Część myśli że to i tak nic nie da bo strach jest silniejszy niż jakikolwiek rytuał. I jeszcze jakaś mała część się pyta czy nie robię sobie wody z mózgu, że zamiast iść do psychologa wymyślam inne drogi. Chociaż byłam u terapeuty i nie pomagało tak jak chciałam.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@jagusia)
Połączone: 1 tydzień temu

Ta część która mówi że strach jest silniejszy - czy to jest myśl którą masz tylko przy fobi i pająkach, czy masz ją też pży innych trudnych rzeczach? Pytam bo wydaje mi się że to może być ważne. Jeśli to jest twój ogólny wzorzec to rytuał na fobie może nie dotrzeć do korzeni.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Jagusia to celne, ale też trochę wchodzi w terytorium terapeutyczne, nie forumowe. Nie wiem czy Sennica chce tu iść w tę głębię publicznie 😀 Powiem tylko że z perspektywy rytuałów - ta część która mówi "nic nie da" jest czymś co warto adresować zanim się w ogóle stanie przy ołtarzyku. Bo intencja ma znaczenie i jeśli połowa ciebie jest z góry przekonana o porażce, to rzadko kiedy cokolwiek działa, niezależnie od metody.


Odpowiedz
Wpisy: 433
(@iwetka_68)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam to wszystko i mam drobne pytanie do Gabki - jak ty adresujesz tę część z góry nastawioną na porażkę, zanim rytuał? Jest jakaś praktyka którą robisz wcześniej, coś w rodzaju pracy z czakrą splotu słonecznego albo inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Iwetka_68 u mnie to zwykle jest rozmowa ze sobą, nie jakaś specjalna technika - dosłownie siadam i pytam się siebie co konkretnie ma nie zadziałać i dlaczego. Nie po to żeby się przekonywać że zadziała, tylko żeby zobaczyć skąd ten głos pochodzi. Czasem to jest strach przed rozczarowaniem, czasem brak poczucia własnej wartości jako osoby która zasługuje żeby coś się zmieniło. To drugie jest ciekawsze i trudniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 613
(@bernadka87)
Połączone: 3 miesiące temu

Hej a ja mam zupełnie inne pytanie, trochę obok tego wątku psychologicznego. Czy ktoś robiał kiedyś rytuał przeprowadzony na zewnątrz, w naturze, jako pracę z lękiem 😀 Czytałam o tym że niektóre tradycje celowo używają przestrzeni otwartej właśnie po to żeby strach nie był zamknięty z tobą w pokoju. Chodzi mi o to czy to ma jakiś sens czy to tylko estetyka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 444

@Bernadka87 ma sens i nie jest to tylko estetyka. W pracy ze strachem przestrzeń otwarta daje dosłownie poczucie wyjścia - jest gdzie uciec wzrokiem, jest horyzont, jest powietrze. W zamkniętym pokoju lęk może się zagęszczać. Znam opisy rytuałów przeprowadzanych przy wodzie płynącej właśnie dlatego że woda symbolizuje i dosłownie pomaga w odpuszczaniu, odprowadzaniu. Ale to wymaga żebyś była w bezpiecznym miejscu, nie gdzieś gdzie samo otoczenie cię stresuje.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@lila_n)
Połączone: 1 rok temu

Mogę zapytać głupie pytanie? Bo czytam ten wątek i cały czas się zastanawiam - skąd wiecie że rytuał zadziałał na fobie? Że to rytuał, a nie że po prostu z czasem trochę oswajasz się z myślą? Jak to odróżnić? Pytam szczerze, nie żeby podważać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chalcedonka56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 161

@Lila_N to nie jest głupie pytanie, sama sobie zadawałam podobne. Uczciwie - nie wiem czy zawsze da się odróżnić i nie wiem czy to jest w ogóle konieczne. Jeśli po serii rytuałów przestajesz reagować paniką na bodziec który dawniej cię paraliżował, to czy to "sam czas" czy rytuał? Może rytuał stworzył warunki żeby czas mógł działać. może nadał kierunek. Dla mnie ważniejszy jest efekt niż czyste przyczynowość.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@lila_n)
Połączone: 1 rok temu

Chalcedonka to co napisałaś o tym że może nie być konieczne odróżnianie - jakoś mi ulżyło jak to przeczytałam. Bo ja właśnie tego szukałam: jakiegoś kryterium które powie mi "to zadziałało". A może tego kryterium po prostu nie ma w takiej czystej formie.


Odpowiedz
15 Odpowiedzi
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Lila_N ale jest jedno kryterium które ja uznaję za sensowne: czy twoje zachowanie się zmieniło. Nie uczucia, bo te wahają się - ale to co robisz kiedy bodziec się pojawia. Czy zatrzymujesz się i oddychasz, czy nadal uciekasz tak samo jak przed rytuałami. To jest coś obserwowalnego 🙂


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Gabka ale to nie jest kryterium działania rytuału, to jest kryterium zmiany nawyku. Możesz zmieniać zachowanie przez samą powtarzalność rytuału jako rutyny, bez żadnego wymiaru symbolicznego. oj mnie interesuje czy ktokolwiek ma poczucie że ta symboliczna warstwa coś dodaje ponad to.


Odpowiedz
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 209

@Gabka Czytam tę rozmowę o placebo i trochę mi to wszystko jedno szczerze mówiąc. Znaczy rozumiem dlaczego to ważne pytanie, ale dla mnie ważniejsze jest czy coś zmienia moje życie z tymi pająkami. Gabka I czuję że utknęłam - bo ta część w której pisała o głosie który mówi "nic nie da" - ten głos u mnie jest naprawdę głośny. Nie wiem jak go wyciszać.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Sennica, a ten głos mówi "nic nie da" tylko o rytuałach, czy też na przykład o terapii, o lekach, o jakichkolwiek próbach zmiany? Pytam bo to zmienia sposób patrzenia na to.


Odpowiedz
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 209

@Gabka szczera odpowiedź: o wszystkim prawie próbowałam terapii behawioralnej dwa razy, za pierwszym razem odpuściłam po trzech spotkaniach, za drugim poszłam dalej ale nie czułam żeby coś naprawdę zaszło. Ten głos mówi że fobia jest silniejsza niż cokolwiek co mogę jej przeciwstawić.


Odpowiedz
(@iwetka_68)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 433

@Sennica To co napisałaś o tym głosie który mówi że fobia jest silniejsza - mam pytanie, może trochę z innej strony. czy ty czujesz ten strach tylko przy rzeczywistych pająkach, czy też na przykład przy samym myśleniu o nich, przy zdjęciach? Bo to może mieć znaczenie jeśli chodzi o to od czego zacząć jakąkolwiek pracę.


Odpowiedz
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 209

@Iwetka_68 przy wszystkim. Przy słowie, przy obrazie, przy myśli. Teraz piszę o tym i czuję jak coś się napina w klatce. Dlatego rytuał na odległość albo bez bezpośredniego kontaktu z bodźcem bardzo mnie interesuje.


Odpowiedz
(@divinity61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 52

@Sennica Chcę tu trochę sprostować jedną rzecz bo czytam i widzę że rozmowa trochę skręca :/ Rytuał przeprowadzany przy fobii - szczególnie tak silnej jak opisuje - nie powinien zaczynać się od nazywania lęku ani od pracy z nim wprost. to jest błąd który widzę często. Najpierw uziemienie, dosłownie: stopy na ziemi oddech, przestrzeń bezpieczna. Dopiero stamtąd można zacząć cokolwiek adresować.


Odpowiedz
(@bernadka87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 613

@Divinity61 a co rozumiesz przez przestrzeń bezpieczną w kontekście rytuału? Fizyczne miejsce, mentalne, czy jedno i drugie? Bo jak czytam różne opisy to to pojęcie jest trochę wszędzie i każdy rozumie je inaczej.


Odpowiedz
(@divinity61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 52

@Bernadka87 obie warstwy naraz i nie da się ich oddzielić. fizycznie: miejsce gdzie nie zostaniesz przerwana, gdzie znasz każdy kąt, gdzie możesz usiąść i wiesz że nic cię nie zaskoczy. mentalnie: ustawienie intencji że to jest twój czas i twoja przestrzeń - ale nie przez myślenie o tym, tylko przez gest, przez oddech, przez krótkie działanie. Może to zapalenie świecy, może chwila ciszy przy otwartym oknie. Coś co fizycznie zaznacza granicę.


Odpowiedz
(@stefcia_z)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 102

@Sennica Przeczytałam ten cały wątek i mam jedno pytanie , chociaż może jest nie na miejscu. Napisałaś że próbowałaś terapii i nie poczułaś że coś zaszło. Ale co byś chciała żeby zaszło? Jak wyglądałoby dla ciebie "zadziałało"? Pytam bo może to jest klucz do tego co w ogóle szukasz - rytuałem czy czymkolwiek innym.


Odpowiedz
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 209

@Stefcia_Z, to naprawdę dobre pytanie i trochę mnie zatrzymało. Siedzę nad nim od chwili. Chyba chciałabym żeby "zadziałało" oznaczało że mogę wejść do pokoju gdzie jest pająk i nie sparaliżuje mnie to od środka. Nie mówię o tym żeby nie czuć nic, bo to chyba nierealne - ale żeby ten stan nie trwał godzinami po tym jak już go nie ma. Teraz to jest tak że jak widzę pająka rano, to cały dzień mam podwyższone coś - jakiś poziom gotowości, czuję to w ramionach. I właśnie dlatego pytanie o rytuał jest dla mnie właściwie pytaniem: czy da się przepracować ten stan fizzyczny zanim jeszcze dojdzie do kontaktu z bodźcem. Czy można "wytrenować" ciało na spokój, zanim fobia w ogóle się uruchomi.


Odpowiedz
(@iwetka_68)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 433

@Sennica To co opisujesz - ten stan podwyższonej gotowości który zostaje przez cały dzień - to jest klasyczna aktywacja współczulna, która po prostu nie wychodzi sama. I z perspektywy pracy z czakrami to jest dla mnie czytelne: splot słoneczny plus nerki to jest miejsce gdzie strach osiada najchętniej. Nie mówię że to wyjaśnienie wyczerpuje temat, ale jeśli rytuał miałby coś robić z tym stanem fizycznym, to musiałby dosłownie docierać do tych obszarów - przez oddech, przez ciepło, przez coś co ciało interpretuje jako sygnał bezpieczeństwa. Ciekawi mnie natomiast jedno: czy ten stan po spotkaniu z pająkiem pojawia się też kiedy tylko słyszysz o nim, czy głównie po realnym kontakcie wzrokowym?


Odpowiedz
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 339

@Iwetka_68 a wiesz co, to mi przypomina coś co czytałam o pracy z ciałem jeśli chodzi o traumy - że samo mówienie o zdarzeniu często nie wystarczy, bo ciało "pamięta" na innym poziomie niż myśl. Peter Levine to opisuje jako zamrożony ładunek w układzie nerwowym który trzeba rozładować ruchemm albo drżeniem, nie analizą. I tu mam pytanie do Divinity albo Glifii właściwie - bo rytuały z runami czy z konkretną intencją, to one działają przez umysł czy przez ciało? Czy to jest tak że symbolika wchodzi najpierw przez głowę i dopiero potem idzie w dół, czy może jest jakaś droga odwrotna?


Odpowiedz
(@glifia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 225

@Wiciokrzew78 droga odwrotna istnieje i w galdr jest właściwie podstawowa. Kiedy wyśpiewujesz dźwięk runy - nie myślisz o niej, czujesz ją jako wibrację w klatce piersiowej albo w gardle. Umysł wchodzi później, jeśli w ogóle. I właśnie dlatego galdr może mieć sens dla Sennica w tym co opisuje - bo nie zaczyna od obrazu pająka, nie zaczyna od konfrontacji. Zaczyna od budowania wewnętrznego stanu, który jest stabilny zanim cokolwiek zewnętrznego się pojawi. Algiz śpiewana regularnie - nie raz, nie dwa - zaczyna być jak coś w rodzaju kotwy dla układu nerwowego. Ale Levine którego przywołałaś Wiciokrzew ma rację że samo mówienie nie wystarczy, i tu zgadzam się całkowicie - rytuał który jest tylko intelektualny to jest za mało dla takiego poziomu aktywacji ciała jak tutaj.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@franciszka)
Połączone: 1 rok temu

Irisa, to jest bardzo trudne pytanie do odpowiedzenia uczciwie. Bo symboliczna warstwa nie działa w oderwaniu od ciała - ona wchodzi przez ciało. Sama forma siedzenia, oddychania, skupienia intencji na konkretnym kształcie czy dźwięku - to wszystko ma fizyczne korelaty. Oddzielenie "samego symbolu" od reszty może być niemożliwe.


Odpowiedz
Wpisy: 339
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Zgadzam się z Franciszką. I chyba dlatego mnie drażni to ciągłe pytanie "czy to tylko efekt placebo". Bo nawet jeśli tak, to co to zmienia? Placebo ma mierzalne efekty neurologiczne, to nie jest żaden argument przeciwko.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@juliusz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i wlaśnie to zdanie Wiciokrzew mnie zatrzymało. Bo ja rozumiem argument, ale trochę się z nim nie zgadzam. Efekt placebo działa kiedy nie wiesz że to placebo. Jeśli wiesz że robisz rytuał który "może ale nie musi działać" to czy placebo nadal działa?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@chalcedonka56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 161

@Juliusz to jest ciekawe, bo są badania które pokazują że placebo działa nawet kiedy pacjent wie że dostaje placebo - tak zwane open-label placebo. Więc ta granica jest mniej wyraźna niż myślisz. Chociaż ja na forum ezoterycznym czuję się trochę dziwnie cytując próby kliniczne 🙂


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Chalcedonka56 a dlaczego dziwnie? Mnie to akurat nie przeszkadza. Jeśli mechanizm jest w układzie nerwowym, to i tak jest prawdziwy. Nie każde wyjaśnienie działania rytuału musi być metafizyczne żeby rytuał był autentyczny.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: