Forum

Asystent AI
Czy rytuały mogą po...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuały mogą pomóc, gdy życie rozpadło ci się na kawałki

Strona 1 / 2

Wpisy: 94
Rozpoczynający temat
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

Nie wiem czy to jest odpowiednie miejsce żeby o tym pisać ale ostatnio naprawdę wszystko się posypało. praca, relacje, zdrowie - jedno za drugim. Siedzę i zastanawiam się czy są jakieś rytuały które mogłyby pomóc człowiekowi się pozbierać. Nie mówię o żadnych wielkich ceremoniach, bardziej chodzi mi o coś co daje poczucie że choć przez chwilę masz kontrolę nad tym co się dzieje. słyszałem o czymś co się chyba nazywa "wymiar" ale nie wiem nawet co to znaczy jeśli chodzi o rytuałów. Jakieś myśli?


Odpowiedz
84 odpowiedzi
Wpisy: 292
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

To akurat brzmi jak dość poważna sytuacja. A co dokładnie masz na myśli pisząc "zbierać się wokół wymiaru"? bo to może być naprawdę wiele rzeczy w zależności od tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 319
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Zanim w ogóle wejdziemy w konkretne rytuały to chciałam powiedzieć że samo pytanie jest dobre. Rytuał jako taki nie jest od naprawiania życia, ale może budować pewnego rodzaju ramy kiedy wszystko się sypie. Badania Van Gennepa nad rytuałami przejścia pokazują że ludzie w momentach kryzysu intuicyjnie sięgają po powtarzalne czynności właśnie dlatego że dają poczucie struktury. Więc nie jest to ucieczka od problemu, raczej coś w rodzaju kotwicy. Ale co rozumiesz przez "wymiar"? Bo to słowo można rozumieć na kilkanaście sposobów.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@wrozbiarz58)
Połączone: 1 rok temu

Nie wiem co kolega miał na mysli ale ja to rozumiem tak że chodzi mu o prace z przestrzenią energetyczną ze swoim otoczeniem. Znam kilka prostszych rzeczy które można robić bez dużego przygotowania. Sam przez to przechodziłem. Ale zgadzam się z poprzedniczką że najpierw warto wiedzieć od czego zaczać.


Odpowiedz
Wpisy: 578
(@jarzebina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mnie w takich sytuacjach zastanawia zawsze jedno: czy człowiek który jest w bardzo trudnym miejscu emocjonalnie w ogóle jest w stanie skupić się na rytuale wystarczająco żeby cokolwiek z tego wynieść? Pytam serio, nie retorycznie. Bo wiem że sama kiedy byłam w dołku to nawet zapalenie świecy z intencją było ponad moje siły.


Odpowiedz
Wpisy: 94
Rozpoczynający temat
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie dlatego pytam o coś prostego. Z tym wymiarem to przeczytałem gdzieś że można robić rytuał oczyszczenia przestrzeni i "otwierania wymiaru" do przepływu energii. Szczerze to sam nie do końca wiem co to znaczy ale brzmiało jakby mogło być czymś co porządkuje. Może źle to nazwałem.


Odpowiedz
Wpisy: 215
(@szeptacz)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz brzmi jak mieszanina różnych tradycji, trochę New Age, trochę może szamanizm. "Otwieranie wymiaru" to nie jest żaden ugruntowany termin w konkretnej tradycji magicznej. Rozumiem że szukasz czegoś co da ci poczucie wpływu, ale czy ktoś ci to konkretnie polecił czy trafiłeś na to przypadkiem w internecie?


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@edytka00)
Połączone: 2 lata temu

Nie chcę przerywać ale ja też miałam podobny okres w życiu i dla mnie pomogło coś bardzo prostego - rytuał wieczorny, nic wymyślnego. zapalałam świecę, pisałam co chcę zostawić za sobą i co chcę przyciągnąć. Trwało to może dziesięć minut. Nie wiem czy to "zadziałało" w jakimś magicznym sensie, ale dawało mi poczucie że kończę dzień świadomie, a nie że dzień mnie zjada. O "wymiarach" nic nie wiem, ale wydaje mi się że to może niepotrzebnie skomplikować coś co na początku powinno być proste.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Edytka00 To co opisujesz jest zbliżone do technik liminality work, które pojawiają się w zachodnich tradycjach rytualnych. Granica dnia to jeden z naturalnych punktów przejścia i wiele kultur budowało wokół tego rytuały. Nic w tym wymyślonego. Ale mam pytanie do Ciebie - pisałaś intencję dosłownie na kartce? i co z nią robiłaś potem?


Odpowiedz
(@edytka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

@Otylijka89 Tak, na kartce. Część rzeczy paliłam w płomieniu świecy, część zostawiałam w słoiku. Nie miałam żadnego systemu, robiłam intuicyjnie. Nie wiedziałam że to ma jakąś nazwę, myślałam że sama to wymyśliłam 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 292
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe co pisze Edytka bo ja też pracuję z pismem jako częścią rytuału i jest to zupełnie inna jakość niż samo myślenie. Jest coś w tym że wyciągasz to z głowy na zewnątrz. o matko W tarocie zresztą jest podobna zasada - karta nie zmienia sytuacji, ale zmienia perspektywę. Wracając do tematu - jak bardzo chcesz żeby to było rytualne, a jak bardzo zależy Ci na samym procesie? bo to dwa różne pytania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Salomejka.pl Nie rozumiem do końca tego rozróżnienia. czy mógłabyś rozwinąć? Bo wydawało mi się że rytuał to właśnie jest ten proces.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@wrozbiarz58)
Połączone: 1 rok temu

Nie, to nie to samo. Róznica jest mniej więcej taka - mozna sie skupić na formie czyli na tym żeby wszystko było po kolei, w odpowiednim czasie, z odpowiednimi przedmiotami. Albo mozna się skupić na intencji i na tym co sie w trakcie robi wewnątrz. Jedno bez drugiego może nie zadziałać, ale jeśli mam wybierać dla kogoś kto jest w ciężkim miejscu to stawiam na intencję.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@klarysa)
Połączone: 9 miesięcy temu

A czy w ogóle możliwe jest robienie rytuałów kiedy jest się emocjonalnie rozbita? Bo słyszałam że stan psychiczny wpływa na to co się przyciąga i że "niska energia" może dawać odwrotne efekty oj tam ale może to mit.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Klarysa To popularny mit. Nie ma żadnej tradycji rytualnej która by mówiła że trzeba być w idealnym stanie żeby rytuał miał sens. Wręcz przeciwnie - wiele tradycji, od słowiańskich po celtyckie, zakłada że rytuały oczyszczające wykonuje się właśnie wtedy kiedy jest źle, a nie kiedy jest dobrze. Lamentation rituals, rytuały żałobne, rytuały przejścia przez kryzys - to są kategorie znane od tysięcy lat. Pomysł że "zła energia blokuje rytuał" to stosunkowo nowe i nieudokumentowane przekonanie z kręgów Law of Attraction, nie z żadnej tradycji magicznej.


Odpowiedz
Wpisy: 215
(@szeptacz)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie. Zresztą jeśli spojrzeć na praktyki szamańskie, to tam właśnie wejście w stan kryzysu, choroby czy dezintegracji jest punktem wejścia do pracy rytualnej. Eliade pisał o tym jako o "chorobie inicjacyjnej". Nie mówię że każdy kryzys ma taką funkcję, ale sama idea że kryzys blokuje rytuał jest odwróceniem logiki większości tradycji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jarzebina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 578

@Szeptacz Słyszałam o tym ale nigdy nie wchodziłam głębiej w ten temat. wiesz co jak to wygląda praktycznie? bo "choroba inicjacyjna" to brzmi jak coś dla szamanów, a nie dla kogoś kto po prostu ma ciężki rok.


Odpowiedz
(@szeptacz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 215

@Jarzebina No właśnie nie do końca. Eliade opisywał to jako metaforę dezintegracji ego która poprzedza rekonstrukcję - dosłownie rozpadasz się na kawałki po to żeby złożyć się na nowo w inny sposób. I rytuał w tym modelu nie "naprawia" - on nadaje temu procesowi ramy i znaczenie. Więc jeśli ktoś pisze że czuje że życie mu się rozpadło na kawałki to to zdanie jest dość dosłowne jeśli chodzi o tej tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 94
Rozpoczynający temat
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest... zaskakująco celne. Czułem się dosłownie tak. ale jak się to przekłada na coś konkretnego, co można zrobić? bo nie mam szamana pod ręką 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@diablik00)
Połączone: 2 lata temu

Szczerość ponad wszystko - nie każdy kryzys jest inicjacją i nie każdy rytuał go rozwiąże. ale jest kilka rzeczy które w różnych tradycjach robiono właśnie w momentach gdy coś się kończyło i nie było jasne co dalej. Najprostsze to rytuały związane z granicą. Słowianie mieli zwyczaj siadania na progu kiedy trzeba było podjąć trudną decyzję albo kiedy czuli się zagubieni. Próg to miejsce "pomiędzy" - ani w środku ani na zewnątrz. Czy coś takiego byłoby dla ciebie do pomyślenia jako punkt wyjścia?


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@telesfor)
Połączone: 2 lata temu

ojej no, Czytam tę dyskusję od jakiegoś czasu i muszę się dołączyć, bo ta granica o której pisze Diablik to coś co sam stosowałem i naprawdę działa w zupełnie inny sposób niż myślałem. Mam tu kamień - czarny turmalin - który kupiłem dawno temu głównie ze względu na estetykę, ale potem zacząłem go świadomie używać właśnie w takich momentach. Kładłem go przy drzwiach wejściowych, dosłownie na progu, z intencją że to co wchodzi jest nowe. Banalne? Może. Ale coś w tym jest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@klarysa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Telesfor Czarny turmalin na progu to jedno, ale mnie interesuje czy Ty to robiłeś z jakimś konkretnym rytuałem wokół tego, czy po prostu kładzenie kamienia było całym rytuałem?


Odpowiedz
(@telesfor)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 110

@Klarysa Dobre pytanie. Na początku to faktycznie było tylko kładzenie kamienia i tyle. ale z czasem doszło do tego kilka rzeczy - zanim go położyłem, trzymałem go przez chwilę w dłoniach i próbowałem świadomie poczuć co chcę zostawić za progiem. nie wiem czy to rytuał w ścisłym sensie, ale zacząłem traktować ten moment jako granicę. I to chyba o to chodzi, o czym Diablik mówiła wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@wlodek-x)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to wszystko i mam takie pytanie które może być naiwne, ale zadaję je serio: czy jeśli ktoś jest w bardzo złym miejscu psychicznie, to nie ma ryzyka że rytuał skupiony na przejściu przez granicę po prostu utrwali ten zły stan? hmm, mam na myśli że jeśli intencją jst "zostawiam za sobą to co złe", ale gdzieś w głowie człowiek w to nie wierzy to co się właściwie dzieje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Wlodek.x To jest jedno z ciekawszych pytań w tej dyskusji, uczciwie. I nie ma na to jednej odpowiedzi. W tradycjach rytualnych które znam kwestia wiary nie jest warunkiem koniecznym - rytuał ma działać przez powtarzanie formy, a nie przez "wierzenie" w niego. To trochę jak z nawykami: robisz coś codziennie i forma zaczyna kształtować treść, nie odwrotnie. Ale rozumiem skąd to pytanie pochodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 215
(@szeptacz)
Połączone: 2 lata temu

Tylko że to co Otylijka mówi to jest podejście behawioralne, trochę jakbyś powiedział że wystarczy udawać szczęście żeby być szczęśliwym. Część tradycji rzeczywiście idzie w tym kierunku, ale inne stawiają na to że bez pewnej otwartości nic się nie wydarzy. ehh, jak u Lévy-Bruhla - uczestnictwo mistyczne wymaga jakiegoś minimum zaangażowania, nie pełnej wiary, ale czegoś więcej niż automat.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Szeptacz Lévy-Bruhl i jego "participation mystique" to nie jest najszczęśliwszy przykład bo jego teorie były mocno zakwestionowane właśnie za to że zakładały zbyt duże różnice między myśleniem "pierwotnym" a zachodnim. Ale rozumiem co chcesz powiedzieć. Zgadzam się że automat to nie wystarczy. Chodzi o obecność, nie o wiarę.


Odpowiedz
Wpisy: 94
Rozpoczynający temat
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

no ale, a ja się zastanawiam czy ta "obecność" to coś czego można się nauczyć na potrzeby rytuału, czy to albo masz albo nie masz? Bo szczerze mówiąc mój problem jest właśnie taki że głowa szumi i myśli skaczą i nawet jak próbuję się skupić to po chwli jestem gdzieś indziej.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@edytka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

@Maurycy, dokładnie to samo mi się zdarzało i właśnie dlatego ten rytuał z pisaniem tak mi pasował - ręka pracuje nawet jak głowa lata. Coś mechanicznego, co angażuje ciało, może być wejściem dla kogoś kto ma problem z koncentracją. Przynajmniej tak to u mnie działało.


Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 441

@Edytka00 Zgadzam się z tym całkowicie. Ja to czuję też przy pracy z oddechem przed rytuałem - nie medytacja w sensie siedzenia i wyciszania myśli, bo to u mnie nie działa, ale konkretna technika oddechowa, coś prostego jak 4-7-8 i po kilku minutach głowa jest bardziej tu a nie gdzie indziej. Może warto zanim się w ogóle wejdzie w jakikolwiek rytuał po prostu zakotwić się w ciele?


Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 578

@Sewer76 Ta technika oddechowa to dobry pomysł, ale mam pytanie - stosujesz ją jako część rytuału czy zanim zaczniesz? ojej, Bo mi się wydaje że to ważne rozróżnienie. Jeśli jest częścią rytuału to sam oddech staje się rytuałem, a jeśli jest przed to jest tylko przygotowaniem.


Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 441

@Jarzebina Szczerze to nigdy tak tego nie rozdzielałem. Traktuję oddech jako wejście, próg o którym tu mówiliście. Więc chyba jest i jednym i drugim? Albo granica jest płynna.


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@diablik00)
Połączone: 2 lata temu

Ta dyskusja poszła w stronę technik i to jest ok, ale wracając do Maurycego - mam pytanie zanim pójdziemy dalej. Napisałeś że "wszystko poszło nie tak". Czy masz jakieś poczucie co konkretnie chciałbyś żeby rytuał zmienił albo zaznaczył? Bo to nie jest pytanie o cel w sensie "co chcesz osiągnąć", tylko o to co w tej chwili najbardziej cię gryzie. Bez tego ciężko powiedzieć co ma sens.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Diablik00 To trudne pytanie. Chyba chodzi mi o poczucie że mam jakiś wpływ na własne życie. Że nie jestem tylko biernym obserwatorem tego jak się sypie 😉 Więc może nie tyle zmiana sytuacji co... odzyskanie poczucia sprawczości? Nie wiem czy to ma sens.


Odpowiedz
(@wrozbiarz58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 225

@Maurycy Ja się tu wtrące bo wróciłem do tej rozmowy i ona poszła w ciekawy kierunek. Maurycy, słuchaj - ta sprawczość o której piszesz to bardzo konkretna rzecz i rytuały graniczne właśnie to adresują. Jest coś co robię sam od dawna przy trudnych momentach: biorę kartkę, piszę co się skończyło - konkretnie, nie "złe rzeczy" ale co dokładnie, i podpisuję datę. Potem jakoś niszczę tę kartkę, palę albo rozrywam. To głupie może brzmi ale to działa inaczej niż samo myślenie o tym.


Odpowiedz
Wpisy: 292
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Ma sens i to bardzo. I właściwie to co opisujesz to jest coś co rytuał może realnie dać - nie zmiana okoliczności, ale zmiana relacji do nich. W tarocie mamy Głupca i Wieżę i często mówi się że Wieża to właśnie ta chwila gdy wszystko się wali, ale Głupiec zaraz za nią to krok w nieznane z czymś nowym. Nie wiem czy to akuat teraz pomaga, ale Twoje słowa mi to skojarzyły.


Odpowiedz
Wpisy: 1024
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

A czy można w ogóle mieszać rytuały z tarotem? Znaczy robić na przykład rytuał z kartą jako punktem centralnym? Słyszałam że tak się robi ale nigdy nie próbowałam i nie wiem czy to ma jakiś sens czy to tylko ładnie wygląda.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Larkis Tak, to dość stara praktyka. Wybiera się kartę która odpowiada temu co chcesz przepracować albo temu do czego dążysz i umieszcza się ją w centrum przestrzeni rytualnej. Nie jako przepowiednię tylko jako symbol intencji. Niektórzy zostawiają ją przez kilka dni w widocznym miejscu. Ale żeby to miało sens trzeba wiedzieć co się wybiera i dlaczego, bo inaczej to rzeczywiście tylko ładnie wygląda 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@klarysa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam pytanie do Salomejki - piszesz o wyborze karty która "odpowiada temu co chcesz przepracować". Jak to wygląda w praktyce? Wybierasz intuicyjnie, losowo, czy na podstawie znaczenia karty?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Klarysa U mnie zawsze świadomie, na podstawie znaczenia. Bo jeśli ktoś jest w rozsypce jak Maurycy, to można wziąć np. Gwiazdę - kartę odbudowy po katastrofie, dosłownie karta która w tradycji Rider-Waite pojawia się po Wieży. Ale nie każdy tak to robi, znam osoby które losują i ta losowość jest dla nich częścią rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 94
Rozpoczynający temat
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co Wrozbiarz napisał o kartce z ogniem... brzmi trochę jak coś co mógłbym zrobić bez poczucia że robię coś głupiego. bo mam gdzieś z tylu głowy takie skrępowanie że jeśli czegoś nie umiem poprawnie wykonać to lepiej w ogóle nie zaczynać. I nie wiem czy to jest coś co mnie blokuje przed rytuałami czy może ogólnie przed ruszeniem się z miejsca.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@edytka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

@Maurycy, to skrępowanie które opisujesz to chyba jeden z częstszych powodów dla których ludzie odkładają takie rzeczy w nieskończoność. Ja miałam dokładnie to samo poczucie że jak nie zrobię "prawidłowo" to szkoda zachodu. A potem ktoś mi powiedział żebym w ogóle przestała myśleć o prawidłowości i po prostu coś zrobiła. I faktycznie to był przełom.


Odpowiedz
(@diablik00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 131

@Edytka00 Ale tu jest ukryty problem - bo co znaczy "po prostu coś zrobiła"? bez żadnej formy, struktury, intencji? Bo jeśli tak, to nie jest rytuał, to jest działanie losowe. Chcę się upewnić że dobrze cię rozumiem, bo to ważne rozróżnienie dla Maurycego w tej sytuaji.


Odpowiedz
(@edytka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

@Diablik00 Nie, nie losowe - miałam na myśli że nie trzeba szukać idealnej formy zanim się zacznie. Intencja była, tylko forma była moja własna, niekoniecznie z jakiejś książki. Może niezbyt precyzyjnie to napisałam.


Odpowiedz
(@wrozbiarz58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 225

@Maurycy, to skrępowanie to normalna rzecz i akurat w pżypadku prostych rytuałów ona nie ma znaczenia. Jak piszesz na kartce co chcesz zostawić za sobą i ją spalasz to nie ma tu czegoś co możesz zrobić "źle". Intencja wystarczy. Sam robiłem to w nocy na balkonie z zapalniczką i kawałkiem foliowego worka bo akurat nie miałem nic lepszego i i tak zadziałało na poziomie psychicznym.


Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 578

@Wrozbiarz58 Hej, ale wspomniałeś wcześniej o kartce i konkretnych rzeczach które piszesz. Mnie zastanawia jedno - czy piszesz to w formie stwierdzenia ("żegnam X") czy raczej jako życzenie, intencję? Bo widziałam różne podejścia i ciekawa jestem jak ty to robisz.


Odpowiedz
(@wrozbiarz58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 225

@Jarzebina U mnie zawsze stwierdzenie, czas przeszły. Jakbym pisał że już się stało. "Oddałem ten strach" albo "Ta sytuacja jest za mną". Czas przeszły jest ważny bo przyszły zostawia cię w oczekiwaniu, a przeszły zamyka. Czytałem o tym gdzies w kontekście afirmacji ale w rytuale to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@klarysa)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co Wrozbiarz mówi o czasie przeszłym ma sens, ale mam pytanie - czy nie ma tu ryzyka pewnego samooszukiwania się? Znaczy piszesz "oddałem ten strach" a strach nadal jest. Jak to w głowie układasz żeby to nie brzmiało jak kłamstwo?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@szeptacz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 215

@Klarysa To jest właśnie sedno różnicy między rytuałem jako aktem symbolicznym a rytuałem jako magicznym zaklęciem. o matko, jeśli traktujesz to dosłownie - "napisałem że strach minął więc minął" - to faktycznie jest samooszukiwanie 🙂 Ale jeśli traktujesz to jako deklarację kierunku, jak podpisanie umowy z samym sobą, to już jest coś innego. Forma jest pretekstem, nie twierdzeniem o faktach.


Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Klarysa Jest takie pojęcie w antropologii rytuału - "performative utterance", Austin je opisywał, potem Tambiah to rozwinął w kontekście rytuałów magicznych. Chodzi o to że pewne wypowiedzi nie opisują rzeczywistości ale ją tworzą. "Ogłaszam was mężem i żoną" nie jest stwierdzeniem faktu - jest aktem który ten fakt powołuje. Rytuał w tym sensie działa podobnie. Klarysa Więc - to nie jest samooszukiwanie, to jest inna logika języka.


Odpowiedz
(@klarysa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Otylijka89 Ok, to wyjaśnienie mi bardzo pomogło. Rozróżnienie między opisem a aktem. Czyli w momencie rytuału ta kartka nie mówi "tak jest" tylko "tak ustanawiam". To zmienia perspektywę.


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@wlodek-x)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, to co Otylijka opisuje brzmi logicznie ale mam z tym jeden problem praktyczny. Żeby coś "ustanowić" w tym sensie, potrzebujesz jakiegoś autorytetu który to uznaje prawda? sędzia mooże ogłosić wyrok bo instytucja za nim stoi. Ksiądz może ogłosić małżeństwo bo ma mandat. A ty sam ze sobą przy kartce i zapalniczce - skąd bierze się ten mandat?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szeptacz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 215

@Wlodek.x To jest naprawdę dobre pytanie i myślę że właśnie tu leży różnica między rytuałem religijnym a prywatnym. W prywatnym - mandat pochodzi od ciebie samego. I to albo wystarczy albo nie wystarczy w zależności od tego ile dla siebie znaczysz. Dla kogoś kto jest w rozsypce - może właśnie to jest część problemu, że nie ma dla siebie tego autorytetu.


Odpowiedz
Wpisy: 94
Rozpoczynający temat
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

To ostatnie zdanie Szeptacza trafiło mnie dość mocno. Bo chyba tak jest - nie traktuję siebie jako kogoś kto ma mandat do czegokolwiek. I teraz zastanawiam się czy rytuał może w ogóle zadziałać jeśli się wychodzi z takiego miejsca, czy może najpierw trzeba coś z tym zrobić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Maurycy, to co opisujesz to jest bardzo uczciwe i rzadko ktoś to tak wprost nazywa. i nie wiem czy jest odpowiedź "najpierw jedno potem drugie" - bo może właśnie mały rytuał jest sposobem na odbudowanie tego poczucia że masz wpływ. Nie musisz być w pełni sile żeby zacząć. Wieża w tarocie pojawia się przed Gwiazdą, nie po niej.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

Nawiążę do tego co Salomejka powiedziała o Gwieździe. W tradycji Thota - Crowleya ta karta nosi tytuł "The Star" i jest opisywana jako moment gdy po całkowitym rozpadzie struktury ego pojawia się możliwość nowego początku, ale bez narzucania formy 😉 Dosłownie "naga przed niebem". Interesujące że właśnie brak formy jest tu wartością. Może Maurycemu nie potrzeba teraz rytuału który coś zamknię, ale takiego który nie wymaga od niego bycia kimś gotowym.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@larkis)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1024

@Felicjan99 Przepraszam że wchodzę, ale co to znaczy rytuał "który nie wymaga bycia kimś gotowym"? Możesz podać jakiś przykład? Bo brzmi interesująco ale nie bardzo wiem jak to wygląda w praktyce.


Odpowiedz
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 399

@Larkis Na przykład rytuał obserwacji. Siadasz, patrzysz na świecę albo na wodę w misce i po prostu jesteś. Nie musisz nic wypowiadać, nie musisz mieć intencji, tylko obecność. w tradycjach kontemplacyjnych to jest forma rytualna sama w sobie. Dla kogoś kto nie ma siły na nic więcej - może być wejściem. Nie wymaga sprawczości, tylko że jesteś.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: