Forum

Asystent AI
Co robić, gdy rytua...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co robić, gdy rytuał koliduje z twoim wyznaniem


Wpisy: 289
Rozpoczynający temat
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Nie wiem jak to ująć, więc po prostu napiszę wprost. Dorastałam w dość konserwatywnym środowisku katolickim i przez lata słyszałam, że wszelka magia, rytuały, karty to coś zakazanego. Teraz mam 26 lat i coraz bardziej ciągnie mnie w stronę tego wszystkiego - afirmacje, rytuały na nów księżyca, stawianie kart. Ale za każdym razem gdy siadam do tego, gdzieś z tyłu głowy odzywa się ten głos, że to jest złe, że nie powinnam. Czy ktoś przez coś podobnego przechodził? Jak sobie z tym poradziliście?


Odpowiedz
77 odpowiedzi
Wpisy: 116
(@baska)
Połączone: 2 lata temu

Oj to bardzo znany dylemat i powiem ci szczerze że połowa ludzi na tym forum pewnie coś podobnego przeżywała. Ja sama wyrosłam w domu gdzie babcia chodziła do kościoła trzy razy w tygodniu i jednocześnie zbierała zioła na pełni i rozmawiała z duszami zmarłych przy grobach. Nigdy jej nie przychodziło do głowy że jedno wyklucza drugie. Może to sprawa tego jak rozumiesz te dwie rzeczy osobno?


Odpowiedz
Wpisy: 725
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Tu nie ma jednej odpowiedzi bo to zależy od tego, o jakiej religii mówimy i co konkretnie ta religia zabrania. Katolicyzm oficjalnie potępia praktyki okultystyczne, odwołując się do Katechizmu KK paragraf 2116-2117. ale historycznie kościół przez wieki wchłaniał lokalne praktyki pogańskie i rytuały, często tylko je przemianowując. sobótki, dożynki, wiele ludowych obrzędów - to wszystko ma przedchrześcijańskie korzenie. Więc pytanie jest głębsze: czy chodzi ci o to, co mówi instytucja, czy o twoje własne relacje z tym, w co wierzysz?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Gnostyk a jak to się ma do takich tradycji jak hoodoo albo candomblé? Bo tam masz wręcz fuzję chrześcijańskich święttych z elementami magii i nikt tego nie traktuje jako sprzeczność. Dla kogoś z zewnątrz to wygląda jak rozdwojenie, ale dla praktykujących to po prostu jeden system.


Odpowiedz
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 725

@Mieszko Dokładnie ten przykład chciałem przytoczyć. Candomblé, Umbanda, Haitian Vodou - to są tradycje gdzie katoliccy święci funkcjonują obok afrykańskich orixas i nikt z praktykujących nie ma poczucia wewnętrznego konfliktu. Synkretyzm religijny to coś, co istnieje od zawsze. Problem pojawia się, gdy instytucja religijna mówi ci, że masz wybierać. Ale to jest presja zewnętrzna, nie wewnętrzna konieczność.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@jagusia)
Połączone: 1 tydzień temu

Ja mam trochę inne podejście do tego tematu i chyba jestem w mniejszości. Nie chodzi mi nawet o kwestię religijną ale o to, że jak robię coś wbrew swoim przekonaniom, to chyba ten rytuał nie ma wtedy żadnego sensu? Znaczy, jeśli w środku czujesz że to złe, to czy ta energia nie idzie w złą stronę? Pytam serio, bo mnie to niepokoi we własnych praktykach.


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Jagusia To jest bardzo dobre pytanie, tylko nie mieszałbym dwóch różnych warstw. Jedno to twoje osobiste przekonanie, że daana czynność jest moralnie zła - to rzeczywiście może sabotować efekty, bo rytuał wymaga skupienia i intencji. Drugie to zinternalizowany zakaz z zewnątrz, który nie jest twój, tylko wpojony przez środowisko. Te dwie rzeczy wyglądają podobnie od środka, ale są czymś zupełnie innym. Pytanie do Zaneczki: czy ten głos który słyszysz to twój głos, czy babci albo księdza?


Odpowiedz
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Ballen Szczera odpowiedź? Nie wiem. I to jest chyba sedno problemu. Przez tyle lat słyszałam to samo, że trudno mi teraz odróżnić co jest moje, a co jest narracja, którą przejęłam. Jak afirmacje albo karty, to czuję spokój i ciekawość, dopóki nie zacznę myśleć, że moje środowisko by mnie za to potępiło.


Odpowiedz
(@gabrysieńka50)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Zaneczka, a rozmawiałaś z kimś bliskim o tym? Pytam bo znam parę osób, które latami ukrywały swoje zainteresowania przed rodziną i to generowało więcej stresu niż sama praktyka. Nie mówię że trzeba wszystkim ogłaszać, ale to trzymanie tajemnicy samo w sobie może być wyczerpujące.


Odpowiedz
(@pucharka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 236

@Zaneczka, jest taki ciekawy wątek w psychologii religii - William James pisał o tym w "The Varieties of Religious Experience" - że doświadczenie duchowe jest pierwotne, a doktryna jest wtórna. To znaczy: najpierw ludzie przeżywają coś, a potem budują wokół tego systemy. Jeśli to co robisz daje ci poczucie kontaktu z czymś większym niż ty, to w pewnym sensie jest to bardziej "prawdziwe" niż zakaz wpisany do katechizmu przez teologów w Watykanie 🙂 Ale mam pytanie - czy twoje praktyki są skierowane do jakiegoś bóstwa albo siły, czy są raczej takim personalnym rytuałem skupienia?


Odpowiedz
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Pucharka57 Raczej to drugie. Afirmacje traktuję jak rozmowę ze sobą, karty jak coś w stylu lustro - żeby zobaczyć co gdzieś we mnie siedzi. Na nów księżyca robię coś w rodzaju intencji na nowy miesiąc. Nigdy nie czułam żeby to było skierowane do jakiegoś bóstwa, raczej do siebie.


Odpowiedz
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Zaneczka To co opisujesz , to brzmi bardziej jak praca z podświadomością niż magia w rozumieniu, którym Kościół się przejmuje. Rytuały jako forma introspekcji mają długą tradycję nawet w samym chrześcijaństwie - rachunek sumienia, lectio divina, różaniec jako medytacja. eh, Forma jest podobna, intencja różna. Czy naprawdę myślisz że to jest coś z gruntu innego od modlitwy?


Odpowiedz
(@bolek76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 542

@Zaneczka Powiem wam szczerze, bo tu są pewne rzeczy pomieszane. w astrologii mamy wyraźny podział na to co dotyczy sfery duchowej a co materialnej i kart. wenus w aspekcie z Neptunem daje właśniie takie rozmycie granic między systemami - człowiek czuje ciągnienie w różnych kierunkach jednocześnie. Zaneczka, jaki masz znak słońca? Bo to by dużo tłumaczyło.


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Bolek76 Serio? Temat jest o dylemacie wyznaniowym i sprzeczności systemów wartości, a ty pytasz o znak słońca. Astrologia nie jest tu odpowiedzią na żadne pytanie, które zostało postawione.


Odpowiedz
(@bolek76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 542

@Jasiek98 Nie zgodzę się, bo układ planet w momencie urodzenia mówi sporo o tym jak ktoś przetwarza konflikty wewnętrzne. Ale dobra, rozumiem że to nie jest główny wątek.


Odpowiedz
(@lidzia70)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Zaneczka Ja też jestem w podobnym miejscu co , choć może z innego powodu. Nie jestem głęboko wierząca, ale mam rodzinę, dla której to jest ważne i jak robię swoje afirmacje albo cokolwiek innego, to czuję jakby ktoś mi przez ramię patrzył, chociaż fizycznie nikogo nie ma. Czy to jest coś co po prostu mija z czasem, jak przestjaesz się tym przejmować, czy raczej trzeba to jakoś aktywnie przepracować?


Odpowiedz
(@lonia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 251

@Lidzia70, to co opisujesz z tym wzrokiem przez ramię - mam wrażenie że to nie jest kwestia religii jako takiej, tylko zinternalizowanego wstydu. Pytanie czy ten wstyd jest twój, czy przejęłaś go od środowiska. oj tam, Bo to są dwie różne rzeczy i obie wymagają innego podejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

Ja to chyba nie rozumiem dobrze tej sprzeczności bo u mnie w domu nigdy o tym nie rozmawiano. Ale wydaje mi się że jak coś sprawia ci spokój i nie krzywdzi nikogo, to czemu miałoby być złe? Czakry i medytacja to też były dla mnie coś nowego i z początku nie wiedziałam co o tym myśleć, ale teraz już nie wyobrażam sobie bez tego wieczoru.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Stokrotunia87 Przepraszam, ale to trochę zbyt proste. Rozumowanie w stylu "jeśli coś sprawia spokój to jest dobre" rozmija się z całym problemem, który Zaneczka opisuje. Ona nie pyta czy to jest ogólnie dobre - ona pyta jak żyć z napięciem między dwoma systemami, w które oba w jakimś stopniu wierzy albo które oba w jakimś stopniu ją kształtowały. to jest sprawa tożsamości, a nie samopoczucia.


Odpowiedz
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 225

@Jasiek98 No dobra, może miałam na myśli tyle że to napięcie może znikać z czasem jak się lepiej pozna siebie. Ale rozumiem że to nie takie proste jak napisałam.


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wracając do sedna - mam w notatniku kilka rozmów z tym tematem w tle i za każdym razem wychodzi coś podobnego: ludzie, którzy wyrośli w środowiskach religijnych, dzielą się na dwie grupy. Pierwsza całkowicie odcina się od religii i idzie w ezoterykę, druga szuka syntezy. I ta druga grupa zazwyczaj dochodzi do bardziej stabilnego miejsca, bo nie odcina połowy swojej historii. Ale ten proces trwa, nie dzieje się z dnia na dzień.


Odpowiedz
Wpisy: 289
Rozpoczynający temat
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Właśnie to próbuję od jakiegoś czasu rozgryźc u siebie. Jak to właściwie sprawdzić? Serio pytam, bo za każdym razem jak próbuję to przeanalizowac, wpadam w kółko - czy czuję dyskomfort bo to naprawdę moje, czy dlatego że przez lata słyszałam że to złe?


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@pucharka57)
Połączone: 2 lata temu

To kółko, które opisujesz, ma nawet nazwę w psychologii - uwikłanie w introjekcję. Internalizujesz przekonanie zewnętrzne do tego stopnia że przestaje być rozpoznawalne jako zewnętrzne. Jedna z metod testowania tego to obserwacja czy dyskomfort pojawia się PRZED działaniem czy PO. Jeśli przed - to często jest właśnie strach przejęty z zewnątrz. Jeśli po - jest bardziej prawdopodobne że pochodzi z twoich własnych wartości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Pucharka57 To ciekawe rozróżnienie, ale czy to działa w praktyce? Bo można by argumentować że ktoś z głęboko zakorzenioną religijnością czuje dyskomfort jeszcze zanim cokolwiek zrobi, bo sam plan działania już koliduje z przekonaniem. oj, Zaneczka, kiedy u ciebie pojawia się ten ciężar - jak zaczynasz robić afirmacje, czy już kiedy o tym myślisz 😀


Odpowiedz
Wpisy: 289
Rozpoczynający temat
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Chyba kiedy myślę, szczerze mówiąc. Czyli raczej przed. ale nie zawsze - przy afirmacjach to jest bardziej podczas, kiedy zaczyna mi się w głowie kręcić pytanie czy to w ogóle działa albo czy powinnam to robić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 725

@Zaneczka Jest jeden problem z tym podejściem - w tradycjach religijnych, o których mówimy, nie chodzi tylko o słowa. Katechizm KK odnosi się wprost do intencji i formy działania, nie do nazwy. Więc jeśli ktoś praktykuje, powiedzmy, rtyuały księżycowe ale nazywa je "wieczorną medytacją z intencją", to z perspektywy doktryny to nic nie zmienia. Z perspektywy osobistej - może zmieniać wszystko. Zaneczka To zależy od tego czego tak naprawdę szuka - spokoju wewnętrznego czy rozgrzeszenia systemowego.


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

To brzmi jak mechanizm viggilance - czyli mózg jest cały czas w trybie gotowości czy nie przekraczasz jakiejś granicy. widziałam podobne opisy u kilku osób, które pisały o wychowaniu w środowiskach z silnymi zakazami. Ciekawe jest to że te osoby zazwyczaj nie miały problemu z rytuałami jako takimi, tylko z momenami gdy "myśl o zakazie" wchodziła w środek praktyki. Jakby dwie warstwy naraz próbowały działać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lidzia70)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Kunisia Tak, to dobry opis. U mnie jest dokładnie tak samo, chociaż moja rodzina nie jest jakoś wyjątkowo religijna. To jest bardziej takie ogólne "co by powiedzieli" niż konkretny zakaz z Pisma. Co ciekawe, jak robię coś bez nazwy - na przykład po prostu siedzę i wizualizuję - to nie ma tego poczucia. Ale jak to nazwijmy rytuałem albo afirmacją, pojawia się.


Odpowiedz
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Lidzia70 To jest bardzo ważna obserwacja. Słowo "rytuał" samo w sobie niesie ładunek kulturowy. Dla jednych to jest Msza, dla innych sabat, dla jeszcze innych po prostu usystematyzowane działanie. Może warto by sobie odpowiedzieć - czy to jest problem z praktyką, czy z etykietką, którą nakładamy na praktykę?


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

Hm, ale jak to rozrożnić w praktyce? Bo rozumiem co mówisz, ale jeśli samo słowo "rytuał" wywołuje reakcję, to chyba zmiana nazwy niczego nie rozwiąże? To trochę jak z placebo - działa do momentu gdy wiesz że to placebo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Stokrotunia87 Nie do końca. Przeformułowanie językowe może realnie zmieniać sposób przetwarzania doświadczenia przez mózg, nie chodzi o ukrywanie czegoś przed sobą. Chodzi o to, że nasze skojarzenia z danym słowem aktywują pewne schematy myślenia. Jeśli słowo "rytuał" automatycznie wyzwala skojarzenie z zakazem, to praca z innym określeniem - na przykład "praktyka intencji" - nie jest oszukiwaniem siebie. Jest próbą dostania się do tego samego miejsca inną ścieżką, bez zbędnego uruchamiania alarmu.


Odpowiedz
Wpisy: 289
Rozpoczynający temat
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Chyba spokoju wewnętrznego, bo rozgrzeszenia od nikogo nie oczekuję. Ale twoje rozróżnienie jest trafne - bo właściwie nie mam problemu z doktryną jako taką, nie czuję się wierząca w sensie instytucjonalnym. Poblem jest bardziej w tym, że to gdzieś zostało i nie pyta mnie o zdanie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Zaneczka To jest właśnie to co przez chwilę próbowałem opisać wcześniej w kontekście candomblé - tam rozwiązano to przez to, że praktyka i wiara nie były stawiane naprzeciwko siebie, tylko obok. Ale to był efekt historyczny, nie intelektualny wybór jednostki. Zaneczka czy miałaś kiedyś moment, kiedy praktykując cokolwiek, to poczucie "zakazaności" po prostu nie przyszło? Coś konkretnego, co działało bez tego balastu?


Odpowiedz
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Mieszko Tak, właściwie tak. Jak robię coś bardzo spokojnego - takie pisanie intencji do zeszytu bez żadnych świec, bez nazw - to ten głos milczy. Nie wiem czy to dlatego że to jest "bezpieczne" przez swoją zwykłość, czy dlatego że nie kojarzy mi się z niczym religijnie zabronionym.


Odpowiedz
(@gabrysieńka50)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Zaneczka, a jak to wygląda z perspektywy czasu - czy to poczucie wewnętrznego konfliktu jest silniejsze w pewnych okolicznościach? Na przykład po kontakcie z rodziną, po powrocie z kościoła, w określone okresy roku? Pytam bo u kilku moich znajomych to był wyraźny wzorzec i to dużo mówiło o tym skąd pochodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@jagusia)
Połączone: 1 tydzień temu

Dobre pytanie, też mnie to ciekawi. Bo mam poczucie że w moim przypadku pewne rzeczy działają "łatwiej" kiedy jestem dalej od ludzi, którzy mają inne zdanie. Jakby samo towarzystwo już coś uruchamiało w głowie, nawet bez rozmowy na ten temat.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@baska)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 116

@Jagusia To sie nazywa pola socjalne chyba 🙂 Że samo przebywanie w gruopie która ma jakieś przekonanie na ciebie wpływa, nawet milcząco. Czytałam o tym gdzieś, nie pamiętam gdzie. Ale z doświadczenia mogę potwierdzić - jak byłam długo w domu rodziców to potem kilka dni zajmowało żeby wrócić do "swojego" trybu.


Odpowiedz
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Baska Coś w tym jest. W socjologii religii mówi się o "sacred canopy" - Berger to opisał - czyli o tym że środowisko tworzy jakiś wspólny dach przekonań i jak wychodzisz spod niego, to przez jakiś czas ten dach nadal jest nad tobą. Zaneczka opisuje chyba dokładnie to.


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@pucharka57)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do pytania Gabrysieńki - bo to ważne żeby nie zgubić tego wątku. Jeśli ten konflikt jest wyraźnie powiązany z konkretnymi sytuacjami społecznymi a nie z samą treścią praktyki, to mówi nam coś istotnego: że nie chodzi o to co robisz, tylko o sieć relacji i oczekiwań wokół ciebie. To nie jest problem wyznaniowy w sensie teologicznym, tylko psychospołeczny.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Pucharka57 Ale to nie wyklucza wymiaru wyznaniowego. eh Można mieć oba jednocześnie - i autentyczne pytanie doktrynalne i napięcie wynikające z otoczenia. Redukowanie tego do "to tylko środowisko" może być równie krzywdzące jak mówienie "wyrzuć to z głowy i po prostu rób". Zaneczka sama powiedziała że nie czuje się wierząca instytucjonalnie, ale to nie znaczy że pytanie teologiczne w ogóle jej nie dotyczy.


Odpowiedz
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Jasiek98 Właśnie to co napisał daje mi do myślenia. Bo rzeczywiście - kiedy próbuję to rozplątać, to nie potrafię powiedzieć czy mój dyskomfort jest bardziej "mój" czy bardziej "ich". eee, i nie wiem czy w ogóle to rozróżnienie jest możliwe po tylu latach. Może te dwie warstwy są już ze sobą tak splecione, że nie da się ich rozdzielić bez straty czegoś po drodze.


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Zaneczka, ale czy chcesz je rozdzielać? To nie jest oczywiste że to jest cel. Niektórzy pracują z tym co mają, nie próbując wyizolować co skąd pochodzi. pytanie jest bardziej praktyczne - co zrobić z tym teraz, nie skąd to pochodzi.


Odpowiedz
(@pucharka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 236

@Jasiek98 Mam mieszane odczucia co do tego podejścia. Z jednej strony tak, można działać bez pełnej diagnozy. Z drugiej - jeśli nie wiesz skąd pochodzi impuls który cię hamuje, to trudniej nim zarządzać. To trochę jak leczyć objaw bez wiedzy o przyczynie. Zaneczka - czy ty w ogóle chcesz to zrozumieć, czy bardziej szukasz sposobu żeby po prostu działać mimo tego?


Odpowiedz
(@gabrysieńka50)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Zaneczka Mam wrażenie że w tej rozmowie cały czas krążymy wokół pytania "skąd" i "dlaczego", a trochę brakuje mi wątku co konkretnie robi albo chciałaby robić. Bo to może być ważne - rytuały księżycowe to co innego niż praca ze świecami, a tamto co innego niż afirmacje. Każde z tego może inaczej "tykać" z zakorzenionym wychowaniem religijnym.


Odpowiedz
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Gabrysienka50 To właściwie dobre pytanie. najbardziej interesują mnie afirmacje i takie rzeczy przy nowiu - ustawianie intencji, zapisywanie, trochę medytacji. nic dramatycznego. Ale nawet to potrafi wywołać ten wewnętrzny głos. Świece mnie interesują mniej, bardziej właśnie ta praca z intencją i z cyklem.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@lidzia70)
Połączone: 2 lata temu

Praca z cyklem księżycowym to akurat jedna z tych rzeczy, która historycznie nie była postrzegana jako sprzeczna z religią - kalendarz liturgiczny sam w sobie opiera się na obserwacji nieba, Wielkanoc to ruchome święto zależne od pełni. no, Więc ten konkretny obszar ma dużo mniej jednoznaczne granice niż się może wydawać.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 725

@Lidzia70 To prawda, ale trzeba uważać z tym argumentem. Fakt że Kościół używa kalendarza księżycowego do wyznaczania świąt nie oznacza że sankcjonuje pracę magiczną z fazami księżyca. To są dwie zupełnie różne warstwy - astronomiczna i intencyjna. różnica jest w tym co robisz z tą obserwacją. Sam księżyc jest neutralny ale już rytuał przy nowiu z intencją materialną - niekoniecznie.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Gnostyk Zgadzam się co do rozróżnienia, ale mam wrażenie że to jest właśnie ten moment gdzie tradycja i doktryna się rozjeżdżają. W praktyce wielu ludzi w średniowieczu i wcześniej łączyło obserwację astronomiczną z działaniem - i robili to jako wierni. Granica między pobożnością a magią była przez wieki dużo płynniejsza niż nam się dziś wydaje, zwłaszcza na poziomie ludowym.


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Ballen To jest historycznie poprawne, ale trochę odrywa się od tego czym żyje Zaneczka. Historia teologii jest osobnym tematem. Ona pyta o swój konkret tu i teraz, nie o średniowieczną pobożność ludową. Chyba?


Odpowiedz
Wpisy: 289
Rozpoczynający temat
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Właściwie to mi pomaga, żeby usłyszeć że ta granica nie zawsze była tak ostra. Nie szukam historycznego uzasadnienia bo "mam rację", ale trochę odpuszcza kiedy wiem że to co czuję jako konflikt, może nie być konfliktem z natury samej rzeczy - tylko z konkretną, nowszą interpretacją.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 225

@Zaneczka Ale czy to znaczy że powinna po prostu zignorować to co wyniosła z domu? Bo jakby czytam tę rozmowę i nie wiem - z jednej strony mówicie że granice są płynne, z drugiej że to środowisko tworzy "dach". Więc co ona konkretnie ma z tym zrobić 😀 Trochę gubię wątek.


Odpowiedz
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Stokrotunia87 Nie sądzę żeby ktokolwiek tu mówił żeby ignorować. Raczej chodzi o to żeby zrozumieć z czego ten dyskomfort pochodzi - bo to zmienia to jak możesz z nim pracować. Ignorowanie i zrozumienie to dwie bardzo różne rzeczy.


Odpowiedz
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Zaneczka Mnie bardziej ciekawi praktyczny aspekt tego co opisała z afirmacjami. Czy ten głos wewnętrzny pojawia się zawsze przy tej samej treści afirmacji, czy bardziej przy samym akcie powtarzania? bo to by mogło sugerować różne rzeczy - czy chodzi o teologię czy bardziej o formę działania.


Odpowiedz
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Irenka08 Chyba bardziej przy treści. Jak afirmuję coś bardzo neutralnego - na przykład związanego z cierpliwością albo spokojem - to działa spokojnie. jak wchodzi cokolwiek związanego z "przyciąganiem", "energią" albo "manifestowaniem" - to tam się ten głos pojawia. Może dlatego że te słowa są już zabarwione konkretną tradycją myślową.


Odpowiedz
(@mandragoria04)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 21

@Zaneczka Dobra ale ja się tutaj pytam bo czytam ten wątek od początku i mam wrażenie że dostaje głównie analizę psychologiczną i historyczną, a nikt jej nie powiedział wprost - po prostu spróbuj, zobaczysz jak się poczujesz po fakcie. Ten głos może nie być tak głośny jak myślisz kiedy już to zrobisz.


Odpowiedz
(@pucharka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 236

@Mandragoria04 To jest jeden ze sposobów i dla niektórych osób działa. Ale dla innych wejście w działanie bez przepracowania tego wewnętrznie potrafi wzmocnić poczucie winy zamiast je rozładować 🙂 To nie jest uniwersalne. Zaneczka chyba sama najlepiej wie czy jest typem osoby, która najpierw musi zrozumieć czy może działać na próbę.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

To jest ważna obserwacja. W większości tradycji afrykańskich przenoszonych do Ameryki Łacińskiej ta linia między tym co "religijne" a tym co "magiczne" w ogóle nie istnieje - praca rytualna jest po prostu częścią relacji z sacrum, bez podziału na modlitwę i działanie. Ten dualizm który masz wbudowany jest bardziej produktem konkretnej historii kościelnej niż czymś powszechnym.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@baska)
Połączone: 2 lata temu

To ma sens. Słowa takie jak manifestowanie albo energia są tak mocno powiązane z konkretnym nurtem - New Age, prawo przyciągania i tak dalej - że mozg automatycznie je sortuje do pewnej szufladki. I ta szufladka może mieć dla ciebie jakiś ładunek. Przy spokojniejszych słowach tego nie ma bo nie wpadają w żaden gotowy schemat.


Odpowiedz
Wpisy: 542
(@bolek76)
Połączone: 5 miesięcy temu

A propos tego co mówi Baska - ja myślę że tutaj astrologia mogłaby ci w tym pomóc, Zaneczka. Praca z tranzytami nie używa ani "energii" ani "manifestowania", to jest bardziej obserwacja i timing. Brak tej warstwy słownej, o której mówisz, może ułatwić pracę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabrysieńka50)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Bolek76 Ale to też jest system wyznaniowy w pewnym sensie, nie? Jeśli Zaneczka ma problem z przekonaniem zewnętrznym które zostało zinternalizowane, to zmiana systemu na inny system niekoniecznie rozwiązuje problem. Poza tym - skąd ta pewność że astrologia byłaby dla niej łatwiejsza? Zależy co wyniosła z domu.


Odpowiedz
Wpisy: 289
Rozpoczynający temat
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

No i właśnie, Pucharka ma rację że sama chyba wiem najlepiej. Jak próbowałam wcześniej wejść w jakieś działanie bez zastanowienia, to potem był taki dziwny niesmak, niekoniecznie wina, ale coś nieprzyjemnego zostawało. Więc chyba nie jestem osobą która może po prostu "spróbować i zobaczyć". Dla mnie ten głos wewnętrzny jest realny i trzeba z nim jakoś rozmawiać, a nie go omijać.


Odpowiedz
14 Odpowiedzi
(@kunisia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Zaneczka To co piszesz o niesmaku jest ciekawe. Bo to nie jest to samo co wyrzuty sumienia w takim klasycznym sensie. Bardziej jakiś dysonans, coś nie pasuje do reszty. Mam wrażenie że to jest właśnie ten moment, który dużo mówi o tym jak dana osoba jest zbudowana wewnętrznie. Zaneczka, czy ten niesmak zostawał długo, czy raczej przechodził?


Odpowiedz
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Kunisia Parę dni. Nie było dramatycznie, ale wracało przy kolejnej próbie i właśnie to mnie zatrzymało - że zamiast czuć się lepiej, to się cofałam.


Odpowiedz
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 225

@Zaneczka Trochę się tu gubię bo zaczynamy rozmawiać o psychologii bardziej niż o rytuałach. Zaneczka Ale z drugiej strony może to jest właśnie sedno - że nie ma problemu z techniką tylko z tym co w środku 🙂 Więc może zanim w ogóle wrócimy do pytania co robić z konfliktem wyznaniowym, to trzeba wiedzieć z czego ten konflikt tak naprawdę pochodzi?


Odpowiedz
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 725

@Stokrotunia87 To nie jest odejście od tematu, to jest właśnie rdzeń zagadnienia. W tradycji chrześcijańskiej - i tu mówię konkretnie o teologii, nie o pobożności popularnej - sumienie jest instancją pośredniczącą między jednostką a prawem moralnym. Ale sumienie może być ukształtowane błędnie, co sami teolodzy uznają. Tomasz z Akwinu pisał o sumieniu błędnym i o tym że należy je korygować, ale też że działanie wbrew własnemu sumieniu - nawet błędnemu - jest samo w sobie złe. Więc jeśli Zaneczka ma zinternalizowany zakaz to działanie wbrew niemu jest dla niej problemem niezależnie od tego czy zakaz jest "słuszny" obiektywnie.


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Gnostyk To jest ciekawy punkt, ale to trochę zamknięte koło. Bo jeśli sumienie błędne też wiąże, to skąd wiadomo kiedy można je korygować, a kiedy nie? i kto miałby to oceniać?


Odpowiedz
(@gnostyk)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 725

@Jasiek98 Właśnie o to chodzi - w tej tradycji korekta sumienia wymaga czasu, wiedzy i rozeznania. nie dzieje się przez jednorazową decyzję. Stąd być może ten niesmak u Zaneczki - bo jej wewnętrzny głos nie został przepracowany, tylko ominięty.


Odpowiedz
(@irenka08)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Zaneczka Wracając do tego co wcześniej powiedziała o konkretnych słowach w afirmacjach - manifestowanie, energia i tak dalej - mnie to kieruje w stronę czegoś innego niż sumienie religijne. To może być po prostu skojarzenie kulturowe. Te słowa są bardzo silnie związane z konkretną estetyką, z blogami i zdjęciami kryształków w sieci. I mózg może reagować nie na teologię, tylko na przynależność grupową - "to nie jest moja bajka".


Odpowiedz
(@baska)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 116

@Irenka08 O tak, to jest bardzo prawdopodobne. Bo te słowa są obciążone konkretnym środowiskiem i jeśli ktoś nie identyfikuje się z tym środowiskiem, to nawet sama forma może odstraszać. Zaneczka, czy jak te same intencje ubierasz w inne słowa, to jest inaczej?


Odpowiedz
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Baska Tak, właśnie o tym pisałam wcześniej - jak mówię "chcę być spokojna" to jest okej, jak zaczynam mówić "przyciągam spokój" to coś zgrzyta. Nie wiem czy to religia, czy ta estetyka o której mówi Irenka, ale coś tam jest.


Odpowiedz
(@lidzia70)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Zaneczka Ja bym się tu zatrzymała na chwilę bo ta obserwacja jest naprawdę konkretna. Jeśli forma językowa robi różnicę, to może rozwiązanie jest prostsze niż myślimy - zmiana języka, nie zmiana intencji. Modlitwa prośbna w wielu tradycjach jest strukturalnie bardzo podobna do afirmacji, różni je słownictwo i adresat. Zaneczka Jeśli zapisze sobie intencję na nowiu bez słów które jej zgrzytają, to może ten głos nie będzie taki głośny.


Odpowiedz
(@pucharka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 236

@Zaneczka Mam takie pytanie do tego wątku - , czy ten wewnętrzny głos pojawia się tylko przy robieniu, czy też przy samym myśleniu o tym, planowaniu? Bo to by mówiło czy chodzi o działanie fizyczne czy o samo bycie w tym temacie.


Odpowiedz
(@zaneczka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 289

@Pucharka57 Przy myśleniu jest ciszej. Przy działaniu głośniej. Ale ostatnio też przy czytaniu o tym zaczęło się pojawiać, co mnie trochę zaskoczyło.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Zaneczka Zostańmy przez chwilę przy tym czytaniu bo to jest ciekawy sygnał. Przy działaniu rytualnym ciało jest zaangażowane, jest jakaś fizyczność, możesz to potem skojarzyć z dyskomfortem i cofnąć. Przy czytaniu to jest bardziej mentalne. Zaneczka Jeśli głos pojawia się już na tym poziomie, to chyba nie jest sprawa formy rytuału ani slów w afirmacji, tylko czegoś bardziej fundamentalnego w tym jak wewnętrznie pozycjonuje cały ten obszar dla siebie.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Kunisia To rozróżnienie między nimsmakiem a wyrzutami sumienia jest ważne, bo te dwa stany mogą wyglądać podobnie, ale mają inne źródła. wyrzuty sumienia zwykle są narracyjne, mówisz sobie "zrobiłam źle". Dyskomfort bez narracji jest czymś innym, bardziej cielesnym. zaneczka, czy ten stan miał jakiś fizyczny aspekt, czy to było czysto w głowie?


Odpowiedz
Wpisy: 21
(@mandragoria04)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, no to nie jest jakiś wielki krok. no dobra po prostu spróbuj inaczej. ile można analizować 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 193

@Mandragoria04 Ale ona próbowała i opisała dokładnie co się dzieje - zostaje niesmak. Więc "po prostu spróbuj" już było. pytanie jest głębsze - dlaczego nawet zmiana formy nie wystarczy w pewnych momentach.


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@gabrysieńka50)
Połączone: 8 miesięcy temu

To że przy czytaniu zaczęło być głośniej jest dość ważne. Może to znaczy że coś się w tej całej sprawie u ciebie poruszyło, że zaczęłaś brać to poważniej albo że ten wątek tutaj sprawił że zaczęłaś się przyglądać temu bardziej niż wcześniej. Nie jest to złe, po prostu wychodzi na jaw więcej materiału.


Odpowiedz
Udostępnij: