Dobra ale wracając do Melanii - ona ma wysłać maila jutro. Nie za tydzień. czy ten kamień wystarczy czy potrzeba czegoś więcej? Bo ta dyskusja jest ciekawa ale ona chyba czeka na jakiś konkret.
Topielica, dziękuję że o mnie pamiętasz 🙂 Tak naprawdę ta dyskusja mi pomaga, nie tylko szukam gotowej instrukcji. Ale faktycznie - kamień, kartka Opaline runy Olgierda... Czy mam to połączyć czy wybrać jedno?
eh, zdecydowanie jedno. Jak zaczniesz łączyć trzy rzeczy naraz, to prokrastynacja przeskoczy z maila na przygotowania do rytuału. Serio mówię - sama na tym polecę nieraz.
A jak właściwie wiadomo że rytuał zadziałał? Mam na myśli - jeśli Melania wyśle tego maila to skąd będzie wiedziała że to przez kamień a nie dlatego że w końcu poczuła się gotowa? Pytam bo sama próbowałam różnych rzeczy i nigdy nie wiem co naprawdę pomogło.
Ja myślę że ma znaczenie, bo jeśli nie wiesz co zadziałało to nie możesz tego powtórzyć. Albo gorzej - przypisujesz sprawczość złej rzeczy. oj, takie placebo z przypadku.
Ale skoro mówimy o powtarzalności - czy ten kamień Melanii zadziała drugi raz tak samo? Jak już zostanie "skojarzony" z wysyłaniem maili, to może za każdym razem będzie łatwiej? Trochę jak Pawłow tylko odwrócony - nie dzwonek który wywołuje lęk, tylko przedmiot który wywołuje działanie.
Czytam to i zaczynam meć poczucie że mój kamień z plaży czekał na właściwe użycie. To może brzmieć dziwnie ale... mam to wrażenie od kiedy Olgierd o tym napisał. Dobra, dziś wieczór - kartka Opaline i kamień razem. Kartka jako intencja, kamień jako punkt startu rano. Zobaczymy.
Melania a możesz napisać potem jak poszło? Śledzę ten wątek i naprawdę jestem ciekawa czy to zadziała właśnie u kogoś kto ma tak konkretny problem - nie abstrakcyjną prokrastynację tylko jeden określony mail.
ojej, Ja też czekam na update. I mam pytanie poboczne - czy ten rodzaj rytuału ma jakąś nazwę? Znaczy w tradycji ezoterycznej? Bo chcę poczytać więcej o takim podejściu z przedmiotem-kotwicą.
no dobra dobra, muszę się odezwać bo nie mogę tego nie powiedzieć. Wysłałam tego maila. Dzisiaj, godzinę temu. Kartka z intencją jak mówiła Opaline, kamień z plaży jako punkt startu. I nie wiem co dokładnie się stało, ale po tym jak napisałam na kartce co chcę zrobić i dotknęłam kamienia, to... po prostu otworzyłam skrzynkę i napisałam. Bez zastanawiania się. Jakby decyzja była już podjęta przed chwilą kiedy zaczęłam pisać. Irenka, pytałaś czy napiszę - piszę 🙂
Melania! Czekałam na ten post 🙂 Ale mam pytanie które mnie od razu naszło - czy wcześniej też próbowałaś wysłać tego maila bez rytuału i nie wychodziło, czy to był pierwszy raz kiedy w ogóle siadłaś żeby go napisać?
Melania, cieszę się. I wiesz, to co opisujesz - że decyzja była już jakby podjęta zanim zaczęłaś pisać - to jest dokładnie ten moment o którym mówiłam wcześniej przy intencji. Rytuał nie przełącza cię w tryb działania podczas jego trwania, on przesuwa decyzję w czasie wstecz. Ty podjęłaś decyzję kiedy pisałaś tę kartkę, nie kiedy otwierałaś pocztę. Otwarcie skrzynki było tylko wykonaniem czegoś co już było postanowione.
