Forum

Asystent AI
Rytuały przy chroni...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały przy chronicznym odkładaniu na później - przełamywanie prokrastynacji

Strona 1 / 2

Wpisy: 162
Rozpoczynający temat
(@melania-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam taki problem, że odkładam absolutnie wszystko. I kiedy piszę absolutnie, to naprawdę mam na myśli dosłownie każdą rzecz - od odpowiedzi na maila, przez wizytę u dentysty, po... no właśnie, po zaczęcie jakiegokolwiek rytuału. czytałam gdzieś, że prokrastynacja to nie lenistwo, tylko lęk przed niedoskonałością albo przed tym, że coś się uda i wtedy trzeba będzie wziąć za to odpowiedzialność. I to mnie uderzyło, bo u mnie chyba tak jest. Zastanawiam się czy rytuał - cokolwiek by to miało być - może być czymś, od czego zaczynam dziś. Nie w pełni księżyca, nie w konkretny dzień tygodnia, nie kiedy będę gotowa. Dziś. czy to w ogóle ma sens z magicznego punktu widzenia?


Odpowiedz
65 odpowiedzi
Wpisy: 453
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

To, co opisujesz z tym lękiem przed odpowiedzialnością za sukces, to jest chyba bardziej powszechne niż ludzie myślą. Sama przez długi czas byłam przekonana, że muszę czekać na "właściwy moment" i to czekanie było wygodną wymówką, żeby nie zaczynać. Ale mam pytanie do ciiebie - kiedy mówisz "rytuał", co masz na myśli? Bo to może być bardzo różne rzeczy i to zmienia odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 224
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Powiem wam coś, co może być niepopularne - ta obsesja na punkcie "właściwego momentu" to jeden z największych mitów w pracy rytualnej. Oczywiście są pewne cykle, które mogą wzmocnić intencję, ale sama intencja i działanie są ważniejsze niż faza księżyca. W tradycji hoodoo jest takie powiedzenie, że magia się dzieje kiedy ty się dzieje - trohę na wyrost to tłumaczę, ale sens jest taki, że odkładanie to nie jest szanowanie rytmu natury, tylko zwykłe unikanie. Mnie interesuje co konkretnie chcesz zmienić, bo to determinuje to, od czego można faktycznie zacząć dziś.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Trochę bym tu nie przesadzał z tym, że cykle nie mają znaczenia, bo jednak mają - tylko że Anyzek ma rację w tej kwestii, że to nie jest powód żeby nie zaczynać. Są rytuały, które lepiej się sprawdzają w określonych fazach, i są takie, które można robić kiedy się chce. To nie jest czarno-białe. Melania, a co cię konkretnie blokuje przy prokrastynacji? Bo jest duża różnica między tym, że odkładasz bo się boisz, a tym, że odkładasz bo jesteś przytłoczona ilością rzeczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@melania-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 162

@Jacenty01 Myślę, że to bardziej to pierwsze - ten lęk. Nie jestem przytłoczona ilością zadań, bo w sumie tych zadań nie ma za dużo. Ale każde z nich wydaje mi się albo za trudne, albo za ważne, albo "nie teraz, bo nie jestem w odpowiednim nastroju". I siedzę i czekam na ten nastrój, który nigdy nie pżychodzi. To jest błędne koło.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@opaline)
Połączone: 2 lata temu

Błędne koło to dobre określenie. W kontekście rytuałów - jest coś, co się nazywa rytuałem inicjacji własnej i nie chodzi o żadną wielką ceremonię. Chodzi o to, że wyznaczasz sobie granicę między "przed" i "po". Coś co jest symbolicznym przestawieniem zwrotnicy. może to być zapalenie świecy z intencją, może zmycie rąk z konkretną myślą, może napisanie jednego zdania na kartce i spalenie jej. To nie musi być skomplikowane, żeby działało. Pytanie brzmi - czy tobie bardziej pomogłoby coś codziennego, małego, czy raczej jednorazowy akt, taki symboliczny przełom?


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@topielica_77)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja mam pytanie bo trochę nie rozumiem - jeśli ktoś ma problem z prokrastynacją, to skąd ma siłę żeby w ogóle utrzymać rytuał? Bo rytuał też jest jakimś działaniem, które można odłożyć. Sama próbowałam kilka razy coś regularnego i po tygodniu przestawałam. Czy to nie jest trochę paradoks?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 224

@Topielica_77 I właśnie dlatego mówię, że nie chodzi o wielki, regularny rytuał. Chodzi o coś tak małego że nie da się tego odłożyć bo zajmuje trzydzieści sekund. w numerologii pracuje się z liczbą jeden jako symbolem początku - i ten początek może być mikroskopijny. Jeden gest. Jeden oddech z intencją. Jeden przedmiot postawiony w określonym miejscu. Siła nie bierze się z rozmachu, tylko z powtarzalności.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale jak coś jest tak małe, to czy to w ogóle jeszcze jest rytuał? Serio pytam, bo mnie uczono, że rytuał musi mieć jakąś strukturę - otwarcie, część główną, zamknięcie. Takie trzydzieści sekund to bardziej afirmacja albo gest niż rytuał, nie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@opaline)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 179

@Gertruda Zależy co uważasz za strukturę. Mycie rąk przed jedzeniem jest rytuałem - ma otwarcie, treść i zamknięcie. japonki mają termin "kata" na powtarzalne sekwencje gestów, które właśnie przez swoją regularność nabierają znaczenia. Rytuał nie musi trwać godziny. To co go wyrróżnia to świadomość i intencja, a nie długość. Ale rozumiem skąd to pytanie pochodzi.


Odpowiedz
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Opaline Ja jestem dość sceptyczna wobec całej tej magicznej otoczki, ale to co napisała o intencji i świadomości - to ma sens nawet poza ezoteryczną interpretacją. badania nad nawykami, które czytalam, mówią że każdy nawyk potrzebuje sygnału, rutyny i nagrody. Rytuał w tym sensie jest właśnie takim sygnałem dla mózgu że "teraz robimy to". Może dlatego ludzie od tysięcy lat używają rytuałów żeby wejść w konkretny stan, bo to po prostu działa neurologicznie?


Odpowiedz
Wpisy: 597
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Magini, masz rację ale to jest tylko jedna warstwa. Neurologia tłumaczy mechanizm, ale nie tłumaczy dlaczego pewne symbole i gesty mają znaczenie dla konkretnej osoby, a inne nie. Dlatego ktoś może mieć idealnie zaprojektowany "nawyk" według Jamesa Cleara i nadal go nie utrzymać, bo brakuje osobistego znaczenia. Prokrastynacja to też często sprawa tego, że zadanie jest oderwane od tego co naprawdę czujesz, że powinieneś robić. Rytuał może pomóc w znalezieniu tego połączenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@melania-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 162

@Celestyn To co piszesz o tym "osobistym znaczeniu" - to mnie uderzyło. bo chyba właśnie o to chodzi. Ja nie prokrastytuję przy rzeczach, na których mi naprawdę zależy i które rozumiem po co robię. prokrastytuję przy wszystkim, co czuje się jak obowiązek narzucony z zewnątrz albo przy rzeczach, które są ważne "bo powinny być ważne" ale wewnętrznie tego nie czuję. A rytuał mógłby być czymś co mi to połączenie przywraca?


Odpowiedz
Wpisy: 319
(@florka96)
Połączone: 2 lata temu

Chcę tu coś dopowiedzieć, bo widzę że rozmowa idzie w ciekawą stronę. istnieje coś w psychologii buddyjskiej, co się nazywa "sankalpa" - to jest intencja formułowana zanim się wejdzie w medytację lub rytuał. I to nie jest zwykłe "chcę to osiągnąć" tylko coś głębszego - coś w stylu "kim jestem kiedy to robię". Ta różnica jest ogromna. Zamiast mówić sobie "chcę przestać prokrastynować" próbujesz uchwycić kim jesteś kiedy działasz. To zmienia całą dynamikę, bo nie walczysz z nawykiem tylko przyjmujesz nową tożsamość. Melania - masz jakiś obraz siebie, do której chciałabyś wrócić albo którą chciałabys stać się?


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@agatka_b)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to wszystko i zastanawiam się - czy to co opisujecie z tą tożsamością i sankalpa nie jest przypadkiem tym co w afirmacjach próbuje się osiągnąć przez mówienie w czasie teraźniejszym? czyli zamiast "będę działać" to "jestem osobą która działa"? Może te tradycje dochodzą do tego samego miejsca różnymi drogami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 224

@Agatka_B Tak i nie. Afirmacja to słowo, rytuał to działanie. Możesz sobie powtarzać przez rok "jestem osobą która działa" i nic się nie zmieni jeśli do tego nie ma żadnego gestu, żadnego zakotwiczenia w ciele. Dlatego rytuał jest czymś innym niż afirmacja - on angażuje ciało, przestrzeń, zmysły. To nie jest lepsza afirmacja, to zupełnie inny mechanizm.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Ale to rodzi pytanie - skoro angażujemy ciało i przestrzeń to co konkretnie Melania mogłaby zrobić dziś? Bo mamy już jakiś zarys filozofii za tym, ale nie ma żadnej konkretnej propozycji. ja bym proponował zacząć od rytuału progów - to coś z tradycji słowiańskiej i nie tylko, próg domu jest miejscem przejścia. Wychodzisz rano i przekraczając próg mówisz sobie - albo w głowie albo szeptem - jedno zdanie o tym co dzisiaj zrobisz. Jeden konkret. I wracając wieczorem sprawdzasz czy to zrobiłaś. Próg jako granica między intencją a powrotem do siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@lumina_f)
Połączone: 3 lata temu

Oj to jest ciekawe z tym progiem 🙂 Nie weidzałam tego w taki sposób nigdy. Ale mam pytanie - co jeśli ktoś pracuje z domu i nie wychodzi? To rytuał progu odpada czy można to jakoś zmodyfikować?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 453

@Lumina_F Próg nie musi być dosłownie wyjściem z domu. Może to być próg pokoju w którym pracujesz. ojej, albo moment kiedy otwierasz laptopa - to też jest rodzaj przekroczenia progu, wejścia w przestrzeń działania. Gest otwierania może być tym rytuałem. Serio, próbowałam czegoś podobnego - przed otwarciem laptopa kładę ręce płasko na stole na kilka sekund i formułuję jedną intencję na ten dzień. Głupio brzmi jak to opisuję, ale zmienia nastawienie.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@opaline)
Połączone: 2 lata temu

Aldona, to co opisujesz to jest właściwie japonka "ma" - moment przerwy, pauzy, przestrzeni między jednym stanem a drugim. To nie jest głupie, to jest bardzo stare. eh, w każdej tradycji którą znam jest ten element - coś co oznacza przejście. Nie ma tradycji rytualnej, która by tego nie miała w jakiejś formie. I to jest właśnie odpowiedź na pierwotne pytanie z tego tematu - tak, możesz zacząć dziś, bo próg jest zawsze tam gdzie jesteś.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@topielica_77)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dobra, ale wróćmy do sedna bo trochę odpłynęłyśmy. Melania pytała czy może zacząć dziś 🙂 I to jest konkretne pytanie. Mamy próg, mamy intencję, mamy małe gesty - ale co ona ma zrobić dziś wieczór, dosłownie? Bo jak mam za dużo opcji to sama nie wiem od czego zacząć i podejrzewam że przy prokrastynacji to jeszcze gorsze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 453

@Topielica_77 To jest dobre pytanie i mam wrażenie że sami sobie tu komplikujemy. Melania, jak czytasz to teraz - co masz zaplanowane na jutro? Jedno zadanie, dowolne. Napisz to tutaj.


Odpowiedz
Wpisy: 162
Rozpoczynający temat
(@melania-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, jutro mam napisać maila do klienta z którym nie miałam kontaktu od kilku miesięcy. I odkładam to od trzech tygodni. Za każdym razem otwieram skrzynkę, patrzę na jego nazwisko i zamykam.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Trzy tygodnie to już nie jest prokrastynacja to jest coś głębszego. Czy ten mail to coś trdnego merytorycznie czy chodzi o to że nie wiesz jak zacząć po przerwie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@melania-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 162

@Jacenty01 Wiem dokładnie co napisać. Serio, mam to w głowie ułożone. Tylko nie mogę... kliknąć. To brzmi absurdalnie jak to piszę.


Odpowiedz
Wpisy: 224
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Nie brzmi absurdalnie. To jest klasyczny przykład tego co się nazywa "intention-action gap" - wiesz, chcesz, rozumiesz, a ciało nie wykonuje polecenia. I właśnie tu rytuał może coś zmienić, bo rytuał angażuje ciało zanim zaangażuje się wola.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@florka96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 319

@Anyzek_61 Zgadzam się z tym, ale chciałam doprecyzować - ten gap jest dobrze opisany w badaniach Petera Gollwitzera nad implementacją intencji. On pokazał że samo "chcę to zrobić" jest słabsze niż "zrobię to kiedy X". I rytuał właśnie może być tym X - kotw... znaczy, punktem zaczepienia. Moment zapalenia świecy, gest, dźwięk - to jest sygnał dla układu nerwowego że teraz jest czas.


Odpowiedz
Wpisy: 115
(@gertruda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czyli to co Florka opisuje to jest w sumie to samo co pisała Magini wcześniej o sygnale i nagroda - tylko że opakowane inaczej? Bo zaczynam się gubić czy mówimy o rytuałach ezoterycznych czy o psychologii nawyków.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Gertruda Myślę że nie musisz tego rozdzielać. Rytuał w tradycji ezoterycznej też zawsze miał komponent psychologiczny - zmianę stanu, przejście. To nie są osobne rzeczy. Różnica jest w tym co nadajesz temu znaczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@opaline)
Połączone: 2 lata temu

Ja powiem tak - Melania, wieczorem przed snem weź kartkę. Nie zeszyt, nie notatnik, dosłownie jedną kartkę. Napisz na niej jednym zdaniem co jutro wyślesz ten mail. Złóż kartkę i połóż pzy klawiaturze. Rano zanim włączysz komputer - rozłóż tę kartkę, przeczytaj, i dopiero wtedy włącz. To ma trzy sekundy. Ale to jest rytuał przejścia między nocą a działaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@lumina_f)
Połączone: 3 lata temu

Ale to nie jest trochę za proste? Mam na myśli, czy coś takiego naprawdę działa, czy to tylko placebo? Pytam serio bo sama próbowałam karteczek i nic z tego nie wyszło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Lumina_F A co pisałaś na tych karteczkach? Bo to może mieć znaczenie. Jeśli to była lista zadań to nie dziwię się że nie działało - lista zadań to nie jest rytuał.


Odpowiedz
(@lumina_f)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 52

@Magini59 No lista zadań właśnie haha. Dobra to rozumiem różnicę. Ale wciąż - jak jedno zdanie napisane wieczorem ma zmienić to że rano unikam maila?


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

Lumina, to nie zmienia Ciebie. To zmienia kontekst. Jest duża różnica. Jak wstajesz i widzisz złożoną kartkę, to masz fizyczny obiekt który coś reprezentuje - zobowiązanie, intencję. Psychicznie to inaczej działa niż abstrakcyjna myśl w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@irenka_w)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie może trochę z boku - czy to nie powinno mieć jakiejś symboliki? Znaczy, sama kartka to jest kartka. ehh czy nie lepiej użyć czegoś co ma dla tej osoby znaczenie? Jakaś konkretna rzecz, kolor, zapach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@florka96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 319

@Irenka_W To bardzo dobre pytanie 🙂 W pracy z sankalpa właśnie o to chodzi - żeby obiekt albo gest miał osobiste znaczenie, a nie był standardowy dla wszystkich. Ktoś może mieć kamień który zbierała na górze, ktoś inny zapalniczkę po babci. Ważne jest to co to dla ciebie niesie, a nie co jest obbiektywnie "magiczne".


Odpowiedz
Wpisy: 139
(@olgierd)
Połączone: 4 tygodnie temu

W tradycji runicznej jest na to bindruna - łączysz dwie runy które reprezentują intencję i działanie. Tisa jako runa odwagi i działania plus Naudhiz jako presja konieczności - i wyryjesz to na czymś małym. Nie jako amulet, ale jako przypomnienie. Sam to stosuję przy rzeczach które ciągle odkładam i działa na zasadzie takiego wzrokoowego "ej, pamiętasz".


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 289

@Olgierd Ciekawe, pierwszy raz słyszę o runicznym podejściu do prokrastynacji. Ale mam pytanie - czy to rysujesz na nowo za każdym razem czy masz jeden obiekt który zostaje?


Odpowiedz
(@olgierd)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 139

@Jacenty01 Jeden obiekt. Mały kamyk albo drewniany krążek. I leży przy komputerze. Nie jest ładny ani specjalny z wyglądu, ale wiem co on oznacza i to wystarczy. Jak mi go ktoś przestawi to od razu to czuję - coś jest nie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 162
Rozpoczynający temat
(@melania-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ten kamyk mnie uderza. Bo ja mam jeden taki przedmiot - kamień z plaży, zupełnie zwykły, ale zabrałam go po bardzo ważnym dniu. Leży na biurku od lat ale nigdy go nie użyłam świadomie do niczego. Może to jest to?


Odpowiedz
Wpisy: 139
(@olgierd)
Połączone: 4 tygodnie temu

Melania, to brzmi jak gotowy rytuał sam w sobie. Kamień z konkretnego dnia ma już ładunek - nie musisz go "aktywować" ani nic takiego. On już coś znaczy. Pytanie tylko co chcesz z nim zrobić - trzymać w dłoni przed otwarciem skrzynki? Położyć na klawiaturze? To są różne decyzje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@florka96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 319

@Olgierd Właśnie o to mi chodzi kiedy mówię o sankalpa - ten kamień Melanii już spełnia warunek osobistego znaczenia, którego nie da się kupić ani zbudować w pięć minut. Olgierd Ale zadał dobre pytanie. Fizyczna lokalizacja przedmiotu w rytuałach przejścia ma znaczenie. Czy on ma być przy Tobie kiedy piszesz, czy ma być punktem startowym - to dwie różne funkcje.


Odpowiedz
(@melania-ka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 162

@Florka96 Nie myślałam o tym w ten sposób. Punkt startowy - to mi się bardziej podoba niż trzymanie w dłoni. bo jak trzymam coś w dłoni to zaczynam o tym myśleć zamiast o mailu. Ale dotknięcie go zanim kliknę - to mogłoby działać. Chociaż sama siebie słyszę i brzmi to jak zabobony...


Odpowiedz
Wpisy: 597
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zabobony to słowo którego ludzie używają kiedy chcą zdyskredytować coś czego nie rozumieją albo co im działa. Dotknięcie przedmiotu przed ważnym działaniem pojawia się w tylu kulturach niezależnie od siebie, że trudno to zbagatelizować. Sportowcy mają swoje rytuały przedmeczowe, chirurdzy mają swoje sekwencje przed operacją. Nikt tego nie nazywa zabobonem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magini59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Celestyn Ale czy to nie jest jednak trochę inne? Chirurg myje ręce bo tak nakazuje protokół nie dlatego że wierzy że to go mentalnie przygotowuje. chociaż... właściwie może to jedno i drugie jednocześnie? teraz sama zaczęłam się zastanawiać.


Odpowiedz
Wpisy: 224
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Magini, właśnie trafiłaś w sedno. badania nad rytuałami przedoperacyjnymi pokazują że te protokoły FAKTYCZNIIE mają efekt stabilizujący na poziomie fizjologicznym - obniżają kortyzol przed procedurą. to nie jest albo-albo. Rytuał może być jednocześnie praktyczny i symboliczny.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: