Forum

Asystent AI
Czy można wykonywać...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy można wykonywać rytuały w trakcie sprawy sądowej

Strona 1 / 2

Wpisy: 189
Rozpoczynający temat
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie, bo sama przez to przechodziłam i nie wiem, czy moje doświadczenie jest miarodajne. Byłam kiedyś w środku naprawdę ciężkiej sprawy formalnej, takiej która ciągnęła się miesiącami, i kompletnie nie mogłam się skupić na niczym. Nie chodziło nawet o brak czasu, tylko o to, że głowa była zajęta. Próbowałam wtedy robić pewne rzeczy regularnie, ale miałam wrażenie, że to idzie bokiem, bo myślami byłam gdzie indziej. Zastanawiam się, czy w ogóle ma sens zaczynać coś poważniejszego kiedy jesteś w takim zawieszeniu? Nie mówię, że nie można nic robić, ale czy nie lepiej poczekać?


Odpowiedz
90 odpowiedzi
Wpisy: 456
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

To zależy od tego, co rozumiesz przez "robić rytuały". Jeśli masz na myśli coddzienne, drobne praktyki porządkujące przestrzeń i głowę, to nie widzę powodu, żeby rezygnować. Natomiast jeśli planujesz coś większego, wymagającego pełnej obecności i skupienia, to faktycznie warto się zastanowić. Skupienie nie jest tu kwestią estetyczną, tylko funkcjonalną. Rozproszony umysł po prostu inaczej pracuje.


Odpowiedz
Wpisy: 529
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Ale tu pojawia się pytanie, co w ogóle liczymy jako "pełną obecność". Bo ja mam wrażenie, że to jest taki ideał, który rzadko kiedy się osiąga, nawet bez procesów sądowych. Zawsze jest jakiś szum w głowie, jakieś sprawy do załatwienia. Czy nie jest tak, że jeśli czekamy na idealne warunki, to nigdy nic nie zrobimy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halny77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 829

@Nastie Masz rację, ale jest jednak różnica między normalnym szmuem a tym, że połowa twojego mózgu jest zajęta rozkminianiem, co powie pełnomocnik na kolejnej rozprawie. To nie jest porównywalne. Sam miałem etap, kiedy byłem w środku jakiegoś poważnego sporu, nie sądowego ale zbliżonego intensywnością, i dosłownie nie byłem w stanie dokończyć czegokolwiek. Nie dlatego, że nie chciałem, tylko że ta sprawa zajmowała zasoby, których nie dało się ot tak wyłączyć.


Odpowiedz
Wpisy: 221
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

Myślę, że warto tu rozróżnić kilka rzeczy, bo wrzucanie wszystkiego do jednego worka trochę zaciemnia obraz. Są rytuały, które mają charakter ochronny albo porządkujący i te akurat często robi się właśnie w trudnych momentach, nie dlatego że mamy idealną koncentrację, tylko dlatego że sytuacja tego wymaga. w tradycjach runicznych na przykład pewne zabiegi wykonuje się dokładnie wtedy, gdy coś się dzieje, a nie przed lub po. Zupełnie inna sprawa to rytuały, które wymagają długiego skupienia i precyzyjnej intencji od początku do końca. Tu rozproszenie naprawdę może robić różnicę, ale nie w sensie mistycznym, tylko praktycznym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Bernadetkaa A jak to wygląda konkretnie w tym runicznym kontekście? Bo to, co mówisz, sugeruje że sama trudna sytuacja może być właśnie momentem, kiedy coś ma sens, ale nie bardzo rozumiem, dlaczego akurat wtedy, a nie po.


Odpowiedz
Wpisy: 711
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Z mojej strony dodam, że prócz sprawy skupienia jest jeszcze coś innego. no i, kiedy jesteś w środku konfliktu, twoje czakry obronne, szczególnie splot słoneczny i gardło, są częso bardzo aktywne w nieregularny sposób. To nie sprzyja żadnemu bardziej subtelnemu działaniu, bo energetycznie chodzi o zupełnie coś innego niż na co dzień. Nie twierdzę, że trzeba czekać na idealne warunki, bo te nie istnieją, ale warto mieć świadomość, że twój system energetyczny jest wtedy w trybie przetrwania, nie w trybie pracy twórczej.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Mnie to przypomina jedną sytuację sprzed kilku lat. Miałam wtedy spór z sąsiadką, nie sądowy, ale bardzo stresujący, i robiłam przy tym pewwne rzeczy regularnie, żeby się nie rozsypać. Nie wiem czy to działało na coś zewnętrznego, ale na pewno działało na mnie. Miałam wrażenie, że te momenty były jedynym, kiedy wychodziłam z tej całej historii na chwilę i byłam przy sobie. Więc może pytanie nie jest, czy warto w ogóle, tylko czego szukasz w tych praktykach w tym konkretnym momencie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Krysia_58 To jest właściwie sedno. Cel decyduje o tym, czy ma to sens. Jeśli szukasz stabilizacji dla siebie, to czemu nie. Jeśli oczekujesz, że rytuał coś zmieni w przebiegu postępowania sądowego, to tu już sprawa jest bardziej złożona, bo takie intencje wymagają precyzji, której rozproszony umysł nie daje.


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@rokita)
Połączone: 4 miesiące temu

Słuchajcie, a czy ktoś w ogóle próbował czegoś konkretnego podczas sprawy sądowej? Nie pytam o szczegóły, tylko czy macie jakieś doświadczenie z tym, że coś miało wpływ na poczucie kontroli albo odwrotnie, że coś się posypało, bo głowa była zajęta?


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@runolog)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja miałem sytuację, gdzie byłem świadkiem w jednej sprawie, nie strona, ale to też potrafi człowieka rozkręcić na wiele tygodni. Robiłem wtedy głównie takie rzeczy, które nie wymagały skomplikownaej intencji. Raczej rutyna niż coś nowego. I powiem szczerze, że ta rutyna działała jak kotwica. Nie zrobiłem nic nowego, żadnego nowego założenia, tylko trzymałem się tego, co znałem na pamięć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 529

@Runolog To ciekawe, że mówisz o rutynie, bo ja mam podobne przemyślenie. Może właśnie nie czas na eksperymenty, ale też niekoniecznie czas, żeby przerywać. Kontynuowanie tego, co się robi, wydaje mi się sensowniejsze niż zarówno zaczynanie czegoś wielkiego, jak i porzucanie w połowie.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@wiezowa64)
Połączone: 2 lata temu

Moim zdaniem w trakcie procesu sądowego przede wszystkim trzeba zadbać o ochronę energetyczną. Sąd to miejsce, gdzie skupia się bardzo dużo napięcia, emocji różnych stron i to działa na człowieka nawet jeśli nie zdajemy sobie sprawy. Polecam zacząć od czegoś prostego związanego z oczyszczaniem przestrzeni i ochroną przed wpływami zewnętrznymi, to zawsze pierwsza rzecz.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@halny77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 829

@Wiezowa64 Zaraz, ale ty mówisz to tak, jakbyś zakładała, że ta osoba nie robi nic w tym kierunku. Tymczasem pytanie dotyczyło raczej tego czy w ogóle jest sens kontynuować praktyki, skoro głowa jest gdzie indziej. hmm To trochę inny problem niż dobór konkretnych działań.


Odpowiedz
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 302

@Wiezowa64 Słuchajcie, mam pytanie do tych, którzy mówią o ochronie energetycznej w kontekście sądu. Wiezowa64 Bo wcześniej o tym wspominała i Edek też trochę zahaczył o czakry. Rozumiem, że sąd jest miejscem ładującym się różnymi emocjami. Ale czy ochrona energetyczna przed rozprawą to jest coś, co faktycznie robicie? Jak to wygląda praktycznie?


Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Modest Robiłem coś takiego raz, nie przy sprawie sądowej, ale przy sytuacji bardzo konfliktowej 😉 Skupiałem się głuwnie na splocie słonecznym, bo to ten obszar dostaje najsilniej przy stresie i ataku zewnętrznym. Prosta wizualizacja, żadnych skomplikowanych konstrukcji. Nie powiem, że zmieniło wynik, ale wyszedłem z tego spotkania mniej rozbity niż zwykle.


Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 815

@Edek_70 Mam podobne doświadczenie, ale bardziej od strony przygotowania niż samej ochrony. Robiłam przed trudnymi rozmowami coś w stylu zakotwiczenia żeby nie rozjechać się emocjonalnie w trakcie. To nie jest rytuał w pełnym sensie, ale ma swoją strukturę i intencję. I działa niezależnie od tego, czy głowa jest skoncentrowana, bo jest prosta.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@zaneczka73)
Połączone: 3 lata temu

Wychodzi mi z tej rozmowy, że spora część z was myli dwie rzeczy. Jedno to sprawa praktyczna, czyli czy jesteś w stanie w ogóle cokolwiek zrobić porządnie w takim stanie. Drugie to kwestia, czy właśnie ten trudny moment nie jest czasem, kiedy pewne praktyki są wręcz wskazane, nie ze względu na wyniki, tylko ze względu na ciebie. Ja skłaniam się ku temu, że odpowiedź na oba pytania zależy od osoby i od tego, co ją stabilizuje. Nie ma jednej odpowiedzi na tym forum.


Odpowiedz
Wpisy: 221
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do twojego pytania, bo nie odpowiedziałam. W kontekście runicznym chodzii o to, że pewne układy i znaki działają odpowiedziowo na stan, który jest, a nie na stan, który chcemy osiągnąć. Więc jeśli jesteś w środku konfliktu, to pracujesz z tym konkretnym stanem, a nie próbujesz go najpierw wyciszyć. To trochę inne podejście niż zakładanie, że musisz być spokojny zanim cokolwiek zaczniesz. Oczywiście to nie znaczy, że możesz zrobić cokolwiek w dowolnym stanie. Ale nie ma tu tkaiego wymogu, żeby najpierw doprowadzić się do spokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@modest)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do całej dyskusji, bo trochę mnie ona zastanawia. Mówimy o koncentracji jako warunku, ale czy ktoś z was ma doświadczenie z tym, że brak koncentracji dał niespodziewany efekt? Nie mówię, że lepszy, tylko inny niż zakładałeś. Bo może ta sprawa skupienia jest nieco przeceniania w pewnych praktykach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 815

@Modest Mhm, i to jest akurat coś co znam z pracy z kartami. Zdarzało mi się robić rozkład w takim stanie, że nie byłam wyspana, głowa mi chodziła o tysiąc rzeczach, i paradoksalnie wychodzilo coś ostrego i trafnego. Natomiast nie wiem, czy to argument za tym, że koncentracja nie ma znaczenia, czy raczej argument za tym, że pewne stany otwierają inaczej niż stan spokoju. To są chyba dwie różne ścieżki, a nie jedna.


Odpowiedz
Wpisy: 189
Rozpoczynający temat
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, to może konkretne pytanie do tych, którzy przez to przeszli. Czy jest coś, czego zdecydowanie byście odradzili w takim momencie? Nie ogólnie, tylko właśnie wtedy kiedy sprawa prawna ciągnie się w tle i kompletnie nie dajesz rady myśleć o niczym innym?


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

no ale, odradzałbym zaczynanie długich cykli, które mają określony harmonogram, bo ryzykujesz, że nie skończysz i to jest gorsze niż niezaczynanie. Odradzałbym też robienie czegoś, co jest bezpośrednio skierowane na wynik sprawy, jeśli nie masz przy tym jasnej głowy, bo intenncja ma tu kluczowe znaczenie i jej rozmyta wersja może robić coś zupełnie innego niż chcesz. Poza tym cokolwiek, co wymaga precyzyjnego czasu astronomicznego, bo jeśli jesteś rozproszony, to i tak to zaburzysz, więc po co.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runolog)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 296

@Swiatowid91 To może wroćmy do tego, czego nie robić, bo zaczął ten wątek i moim zdaniem jest tu jeszcze coś do dodania. powiedział, żeby nie zaczynać długich cykli. Ja bym jeszcze dorzucił, że nie polecam w takim czasie robienia czegokolwiek, gdzie wymagane jest dokładne śledzenie dat i faz. Bo to jest dodatkowy stres i tak go masz za dużo.


Odpowiedz
(@wrzosianka76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 136

@Runolog Daty i fazy to akurat moja działka i muszę tu trochę doprecyzować. Jest różnica między śledzeniem dat po to, żeby nie przegapić okazji, a prostym pilnowaniem, żeby coś zrobić w odpowiedniej fazie Księżyca. To drugie nie jest jakoś szczególnie obciążające, jeśli ktoś to ma już w nawyku. Ale zgadzam się, że nie czas na wchodzenie w skomplikowane harmonogramy jeśli wcześniej się tego nie robiło.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

oj, a jak tam w ogóle się odradzasz po tej sprawie sądowej? Bo ja czytam tę rozmowę i mam wrażenie, że wszyscy mówią co robić albo czego nie robić, ale nikt nie pyta jak ty się w tym czujesz na co dzeń. bo może to jest punkt wyjścia, nie teoria.


Odpowiedz
Wpisy: 189
Rozpoczynający temat
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

Szczerze? Fatalnie. To znaczy, funkcjonuję, ale mam takie poczucie, że głowa jest cały czas w trybie gotowości bojowej. cokolwiek zaczynam robić, po pięciu minutach myśl wraca do sprawy. I właśnie dlatego pytałam, bo zastanawiałam się, czy w ogóle jest sens próbować, czy raczej odpuścić sobie całkowicie na ten czas.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@zaneczka73)
Połączone: 3 lata temu

I to jest akurat ważne, że to mówisz, bo to zmienia całą rozmowę. no tryb gotowości bojowej to nie jest kwestia skupienia jako takiego, to jest kwestia układu nerwowego, który dosłownie pracuje na podwyższonych obrotach. W takim stanie rytuały mogą być albo wentylatorkiem, albo kolejnym źródłem napięcia, zależy od tego, czego oczekujesz po nich.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@helenka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 452

@Zaneczka73 No właśnie, i tu bym się trochę nie zgodziła z tym rozróżnieniem. Bo "wentylatorek" brzmi, jakby to była tylko psychologiczna ulga, a to trochę za bardzo upraszcza całą sprawę. Jeśli ktoś praktykuje regularnie, to ciągłość praktyki ma też inne znaczenie, nie tylko relaksacyjne.


Odpowiedz
(@zaneczka73)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 229

@Helenka99 Nie mówiłam, że tylko relaksacyjne. Mówiłam o trybie, w jakim to działa na człowieka w tym konkretnym momencie. możesz mieć rację co do ciągłości, ale jeśli ktoś robi rytuał i połowa energii idzie w lęk o wynik sprawy, to pytanie, czy ta ciągłość ma w ogóle tę samą wartość.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Ja mam pytanie, może trochę z boku. Czy ktoś z was miał tak, że zaczął coś robić w trudnym czasie i potem nie wiedział jak to zakończyć? bo mnie się to raz przydarzyło i zostałam z takim poczuciem niedokończonej sprawy, które trwało długo po tym, jak tamten problem minął.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bernadetkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Krysia_58 To jest bardzo konkretne pytanie i właściwie dotykasz czegoś, o czym rzadko się mówi. W tradycji runicznej jest coś, co można by nazwać zamknięciem intencji, i nie zawsze jest oczywiste, kiedy i jak to zrobić, jeśli sytuacja, w której zaczynałaś, jest nierozwiązana. serio, niedokończone poczucie może być właśnie sygnałem, że intencja nigdy nie dostała wyraźnego finału. Co konkretnie robiłaś wtedy, jeśli możesz powiedzieć?


Odpowiedz
(@krysia_58)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 553

@Bernadetkaa Nic skomplikowanego, ale paliłam regularnie jedną świecę z intencją uspokojenia sytuacji. I potem jak spór się jakoś sam rozwiązał, to po prostu przestałam. I miałam przez jakiś czas wrażenie, że coś wisi w powietrzu. Nie wiem, czy to był efekt przerwanego rytuału czy moje własne emocje, które po prostu nie miały wentyla.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

To, co Krysia opisuje, jest akurat dobrym argumentem za tym żeby mieć wczesniej przemyślane, jak coś kończyć, zanim się zacznie. szczególnie kiedy kontekst jest niepewny i nie wiesz, kiedy sprawa dobiegnie końca. Świeca z otwartą intencją to nie jest coś strasznego, ale bez świadomego zamknięcia rzeczywiscie może zostawić wrażenie zawieszenia.


Odpowiedz
Wpisy: 529
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Ale zaraz, czy to znaczy, że przed każdym rytuałem w trudnej sytuacji powinno się planować jego zakończenie? Bo to brzmi jakbyś był chirurgiem, który przed operacją planuje jak zszyje pacjenta. Nie zawsze wiadomo, co się wydarzy w trakcie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Nastie Akurat chirurg to dosyć trafne porównanie, bo chirurg rzeczywiście planuje zamknięcie zanim zacznie. nie twierdzę, że masz wiedzieć, jak się sprawa zakończy. Mowię o tym, żeby mieć intencję zamknięcia samego rytuału, niezależnie od tego, co stanie się zewnętrznie. To dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 829
(@halny77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ale wracając do pierwotnego pytania, bo trochę odpłynęliśmy. Andromedka pytała o to, czy w ogóle można to robić przy procesie sądowym. i mam wrażenie, że ta rozmowa doszła do wniosku, że można, ale z małymi rzeczami i z głową. czy dobrze podsumowuję, czy coś pominąłem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Halny77 Mniej więcej tak to odczytuję. Chociaż mnie ciekawi jeszcze jedna rzecz, o której nikt nie wspomniał. Czy jest jakiś moment w trakcie procesu sądowego, kiedy definitywnie powinno się odpuścić? Nie jako reguła, ale jako coś, co sami u siebie rozpoznajecie?


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@niusia72)
Połączone: 3 lata temu

Jak dla mnie to jest jak masz sesje sądowe blisko siebie i głowa jest totalnie w trybie przetrwania, to nie ma sensu nic robić. Ja przynajmniej tak mam, że jak jest za dużo naraz to i tak nic nie wchodzi. Astrologia mówi zreszta, że sa okresy kiedy trzeba po prostu przeczekac, nie wychylac sie i nie zaczynac nowych spraw.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogus05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 202

@Niusia72 Które planety masz na myśli? Bo to jest dosyć szerokie stwierdzenie. merkury wsteczny to jedna sytuacja, Saturn na Słońcu to inna, i nie każdy z tych okresów oznacza to samo. ojej no, można doprecyzować?


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@bogus05)
Połączone: 2 lata temu

Merkury wsteczny to jedna sprawa, ale pytanie o planety przy procesie sądowym to już bardziej Saturn i Jowisz. Saturn rządzi systemami prawnymi, strukturami, obowiązkami, a Jowisz sprawiedliwością i wyrokami. Więc jeśli masz Saturna na Słońcu, to nie jest dobry czas na wymaganie od siebie skupienia w rytuałach, bo to tranzyt, który i tak daje ogromne zmęczenie. A Merkury wsteczny jeśli chodzi o spraw sądowych to przede wszystkim ryzyko błędów w dokumentach, a nie sprawa rytuałów. Trochę inne rejestry.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@niusia72)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 110

@Bogus05 no tak właśnie miałam na myśli saturna, nie tylko merkurego. merkury to bardziej wspomniałam przy okazji ogólnie. ale masz rację że przy saturnie na słoncu to człowiek jest zmęczony i sam z siebie nie ma siły na nic wymagającego. więc chyba sama sobie odpowiedziałam 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 522
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Przy sprawach sądowych polecałabym też spojrzeć na dom dziewiąty i dom siódmy. Dziewiąty to właśnie sprawy prawne, sądy, systemy wymiaru sprawiedliwości. Jeśli masz tam teraz ciężki tranzyt, to samo w sobie już dużo mówi o tym, z czym osoba się zmaga. A dom siódmy to kontrakty, ale też otwartych wrogów w klasycznej astrologii. Więc zależy, jaki jest charakter tej sprawy sądowej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Emilka54 I to jest właściwy kierunek, ale chciałem dopytać, czy mówimy o tranzytach czy o progressjach? Bo to zmienia perspektywę czasową całej analizy. transity przy sprawach sądowych dają dość czytelny obraz tego, kiedy coś się będzie działo, ale progressje pokazują, w jakim wewnętrznym stanie jest człowiek, niezależnie od zewnętrznych wydarzeń. I dla pytania Andromedki o to, czy w ogóle praktykować, progressje są moim zdaniem ważniejsze.


Odpowiedz
(@emilka54)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 522

@Swiatowid91 Progressje to dobry punkt, ale nie każdy je liczy. Ja miałam na myśli transity, bo są łatwiej dostępne i szybciej dają odpowiedź na pytanie, co teraz. Progressje wymagają trochę więcej czasu na interpretację i nie każdy ma do tego odpowiedni software. Ale masz rację, że wewnętrzny stan to osobna warstwa.


Odpowiedz
Wpisy: 829
(@halny77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Astrologia to ciekawy kontekst, ale mam wrażenie, że znowu trochę odpłynęliśmy od sedna. andromedka pytała o to, czy jest moment, kiedy definitywnie powinna odpuścić. I zaczęliśmy od planet, co jest spójne, ale czy ktoś odpowiedział na to bardziej konkretnie, z własnego doświadczenia? bo planeta planetą, ale co czuć w środku, kiedy wiadomo, że to nie jest dobry czas?


Odpowiedz
Wpisy: 189
Rozpoczynający temat
(@andromedka92)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie o to mi chodziło, bo z astrologią mi było wiadomo, że można patrzeć na transity. Ale pytałam bardziej o to wewnętrzne rozpoznanie, o którym mówi Halny. bo nie każdy ciągle śledzi swój chart, a jakoś ten moment trzeba poczuć albo zobaczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 815
(@kasandra77)
Połączone: 2 miesiące temu

Dla mnie takim sygnałem była sytuacja, kiedy zaczęłam robić rozkład i po prostu nie mogłam się skoncentrować na pytaniu. Karty wyciągałam, ale myśl uciekała do tej konkretnej sprawy, która mnie zajmowała. I to był moment, żeby odłożyć talie i powiedzieć sobie, że nie teraz. Nie dlatego, że coś mi zakazuje, tylko dlatego, że nie byłam w stanie być przy tym, co robię.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nastie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 529

@Kasandra77 Ale to jest sygnał przy rozkładzie, gdzie potrzebujesz skupienia na pytaniu. Przy rytuałach chyba trochę inaczej? znaczy, przy rytuałach też się skupiasz na intencji, ale to nie to samo co interpretacja kart, gdzie trzeba naprawdę być przy tym, co widzisz.


Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 815

@Nastie Nie do końca się zgadzam, że to inne stany. Przy rozkładzie i przy rytuałach potrzebujesz tego samego: obecności. Możesz wykonać czynności mechanicznie, ale efekt jest wtedy o wiele słabszy, bo intencja jest rozmyta. I właśnie o to chodziło, kiedy mówiłam o tym rozkładzie, że brak skupienia to brak intencji, a brak intencji to jak recytowanie tekstu bez rozumienia słów.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: