Mam taki problem i nie wiem do końca jak to ugryźć. Pracuję z jednym rytuałem od jakiegoś czasu i jest w nim element, którego symbolika mnie uwiera. Konkretnie chodzi o sierp - w tradycji, z której pochodzi ten rytuał, sierp wiąże się z żęciem, końcem, ale też ze śmiercią w sensie dosłownym, nie symbolicznym przejścia. i dla mnie to jest ciężkie skojarzenie, bo przez pewien okres miałam w rodzinie kilka trudnych strat. Rytuał w swoim zamyśle dotyczy zakończenia pewnego etapu, więc sierp jest tu spójny, ale za każdym razem kiedy go biorę do ręki, to wchodzi we mnie coś, co po prostu blokuje całą pracę. Ktoś kiedyś miał podobnie? Czy w ogóle można modyfikować elementy rytuału jeśli semantycznie "pasują", ale emocjonalnie coś się z nimi nie zgadza?
To jest naprawdę ciekawe zagadnienie, bo dotykasz czegoś, co rzadko jest wprost omawiane. Większość podejść w pracy rytualnej mówi o intencji jako fundamencie, ale to jest właśnie moment, gdzie teoria i praktyka się rozjeżdżają. Jeśli element rytuału wywołuje w tobie silne skojarzenia, które są niezgodne z intencją - to de facto pracujesz z dwoma sprzecznymi energiami jednocześnie. Mam pytanie zanim powiem coś więcej: czy ten rytuał pochodzi z tradycji, z którą jesteś aktywnie związana, czy to coś, co wzięłaś z zewnątrz i stosujesz? Bo to zmienia odpowiedź.
Też chciałam się dopytać o to samo co Simma. Bo jeśli to jest tradycja, gdzie sierp ma ściśle określone miejsce w systemie - np. w niektórych odłamach wicca, w słowiańskich rekonstrukcjach czy w pewnych nurtach hermetycznych - to zamiana go na inny symbol może po prostu zepsuć strukturę rytuału. ale jeśli wzięłaś przepis skądś i adaptujesz go do siebie to inna sprawa. Runika, skąd pochodzi ten rytuał?
Słyszę, że mówisz o dwóch oddzielnych rzeczach i trochę je mieszasz. Jedno to kwestia merytoryczna - czy zamiana symbolu rozmontowuje rytuał. Drugie to kwestia osobista - co z tym sierpem czujesz. mam wrażenie, że skupiasz się na tym pierwszym, żeby nie musieć za bardzo grzebać w tym drugim. Pytam wprost: czy myślałaś o tym, żeby zamiast zmieniać eement, przepracować swoje skojarzenia z sierpem zanim znowu go użyjesz?
Nie do końca zgadzam się z założeniem że każdy symbol musi być "przepracowany", żeby z nim pracować. To trochę psychologizowanie na siłę. W wielu tradycjach zakłada się, że symbol działa niezależnie od tego, co o nim myślisz - masz wykonać gest, wypowiedzieć słowa, trzymać przedmiot. Twoje skojarzenia są twoje, ale rytuał ma swoją własną logikę. Choć oczywiście jeśli coś kompletnie cię paraliżuje, to też nie ma sensu.
Ja bym dodała jeszcze jedną perspektywę - może to nie jest blokada w sensie przeszkody, tylko że sierp aktywuje w tobie jakieś czakry w sposób, z którym ciało jeszcze nie jest gotowe pracować? czakra korony jest bardzo wrażliwa na symbole związane ze śmiercią i transformacją, a jeśli masz w sobie niezamknięte żałoby, to ten symbol może po prostu otwierać coś, co nie jest jeszcze zagojone.
Runika nie powiedziała, że pracuje synkretycznie, powiedziała że robi rekonstrukcję słowiańską. Więc Zenek ma tu rację - wchodzenie z czakrami to trochę na wyrost. Chyba że sama Runika tak pracuje, ale tego nie wiemy.
To co opisujesz to brzmi jak bardzo konkretny problem z koncentracją na intencji, nie z samym symbolem. Jakbyś robiła rytuał w pomieszczeniu, gdzie nagle zagrałaby piosenka, którą kojarzyłaś z tymi osobami - efekt byłby pewnie podobny. Mam takie pytanie praktyczne: czy próbowałaś robić ten rytuał bez trzymania sierpa w ręku? no dobra, tzn. mieć go w polu rytuału, ale fizycznie z nim nie wchodzić w kontakt?
Tak, to jest jak najbardziej praktykowane. W niektórych tradycjach przedmiot jest obecny jako "świadek" lub w roli ołtarza - jego obecność uruchamia symbolikę, ale nie musisz go dotykać ani wypowiadać czegokolwiek skierowanego do niego. Szczególnie w starszych opisach etnograficznych rytuałów żniwnych np. sierp bywał umieszczany w określonym miejscu przestrzeni, a czynności rytualne odbywały się wokół niego, nie z nim w rękach.
Czytam tę dyskusję od początku i mam pytanie, które może być trochę z boku, ale mnie nurtuje. Czy w ogóle jest gdzieś opisane jak te starsze tradycje radziły sobie z sytuacją, kiedy osoba wykonująca rytuał miała osobisty powód, żeby bać się danego symbolu? Mam na myśli - czy zakładano, że to przeszkoda, czy może coś, co dodaje rytuałowi inny wymiar?
To co powiedziała Jagodzianka jest ważne i myślę, że rzuca inne światło na całą sytuację Runiki. Jeśli rekonstruujesz rytuał, który oryginalnie był zbiorowy, a stosujesz go jako jednostka - to już jesteś w pewnym sensie poza kontekstem źródłowym. I wtedy pytanie "co mówię kiedy element mnie blokuje" staje się pytaniem o twoją własną decyzję jako osoby, która ten system adaptuje. nie ma źródłowej odpowiedzi.
To ma jak najbardziej sens. eee, i właściwie idąc tym tropem - czy ty w ogóle masz kogoś, z kim pracujesz nad tą rekonstrukcją? Pytam serio, bo to może być kluczowe nie jako abstrakcja, ale praktycznie.
Pracuję sama. I tak, widzę gdzie zmierzacie. Ale zaraz - czy to oznacza, że mam całkowicie przebudować rytuał pod praktykę solową, czy tylko że muszę to jakoś uwzględnić przy pracy z sierpem?
Nie musi to być przebudowa od zera. Są etnograficzne dokumenty, gdzie osoba robiła rytuał zastępczo - w imieniu wspólnoty albo po prostu sama, bo nie miała innej opcji. Brakuje mi teraz konkretnego źródła, ale pamiętam coś takiego jeśli chodzi o obrzędów dożynkowych - były uproszczone formy na wypadek, kiedy robiła je jedna osoba, najczęściej gospodyni. Sierp tam też był, ale inaczej eksponowany.
No właśnie, tu jest sedno. Symbol odcięcia przy rytuale zamknięcia a osobiste skojarzenia z sierpem - to nie jest przypadkowe zderzenie. Pytanie jest takie: czy chcesz przeprowadzić rytuał pomimo tej trudności, czy może warto się zastanowić, czy w ogóle jesteś gotowa zamknąć to, co chcesz zamknąć?
oj, Simma powiedziała to klarownie i myślę, że to jest właśnie ta druga warstwa, o której wcześniej rozmawiałyśmy 😉 Runika, nie musisz odpowiadać nam na to pytanie - ale warto żebyś sama je sobie postawiła przed kolejnym podejściem do rytuału.
Właśnie chcialam powiedzieć podobnie. Czasem opór wobec symbolu to nie jest blokada techniczna, tylko że cała istota jeszcze nie jest po tej samej stronie co intencja. Sama miałam podobnie z pewnym kamieniem - niby wiedziałam, że "powinnam" go użyć, ale coś we mnie protestowało.
Z zycia. Zdecydowanie z życia. System mi nie przeszkadza - rozumiem dlaczego sierp jest tym symbolem i logika mi się zgadza. Problem jest osobisty.
To właściwie zmienia optykę całej rozmowy. Jeśli symbolika jest dla ciebie zrozumiała i akceptowana intelektualnie, a problem jest skojarzenie biograficzne - to nie jest kwestia zamiany symbolu na inny, tylko pracy z tym, co sierp w tobie uruchamia. Danka wspominała o metodzie "świadka" - czy myślałaś nad tym konkretnie?
Właśnie chciałam to podchwycić. Bo jeśli sierp miałby być obecny, ale nie w centrum działania - to masz dystans przestrzenny między sobą a nim, i możesz skupić się na reszcie rytuału. To nie jest obejście, to jest konkretna technika obecna w wielu tradycjach, gdzie przedmiot "słucha" a nie "działa".
To mi się wydaje bardzo konkretne. Ale mam pytanie - czy w takim ustawieniu sierp wciąż spełnia swoją funkcję symboliczną? Czy to nie jest tak, że odkładamy go na bok i robimy rytuał bez niego de facto?
Dobra, to mi daje coś konkretnego do przemyślenia. Chyba też muszę się z tym po prostu usiąść - nie w sensie rytuału, tylko dosłownie: usiąść i popatrzeć na ten sierp i zobaczyć co się we mnie dzieje. ehh, bo może okazać się że mam gotowość, a może okaże się że nie - i oba te wyyniki są informacją.
Ja bym jednak nie deprecjonowała kamienia tak łatwo. To co opisałam wcześniej - ten opór wobec konkretnego przedmiotu - niekoniecznie pochodzi tylko z moich przekonań o nim. Może być też reakcja na to, co on sobą niesie w danym momencie. Nie mówię że to zawsze, ale nie zawsze to tylko projekcja własna.
Buduję coś własnego, ale z osadzeniem. Nie jestem rekonstruktywistką w sensie akademickim - korzystam z materiałów, żeby mieć punkt odniesienia, ale nie traktuję tego jak archeologii. Więc tak, jest miks.
To przy takim podejściu pytanie o zamianę symbolu staje się inne. Jeśli nie masz zobowiązania wobec źródła, to logika "ale sierp musi być, bo tradycja" odpada. Zostaje pytanie, czy sierp jako obraz odcięcia jest tym czego naprawdę szukasz do tego rytuału - i czy jest jedynym obrazem który to robi.
A jakie inne obrazy odcięcia wchodzą w grę, poza sierpem? Zastanawiam się, bo sierp jest bardzo konkretny wizualnie i historycznie - nie wiem czy jest w tradycjach słowiańskich coś równie wyrazistego co mogłoby pełnić tę samą rolę 🙂
Nóż rytualny pojawia się w różnych kontekstach, choć jego symbolika jest bardziej wieloznaczna - nie tylko cięcie, ale też granica, ochrona. Jest też motyw nici i przerwania - Parki, Moiry, ale to greckie. W słowiańskim masz nici pojawiające się przy obrzędach śmierci i żałoby. Kachna, masz rację że sierp jest bardzo wyrazisty - pytanie czy ta wyrazistość jest tu potrzebna, czy przeszkadza.
