Zmiana pracy to dla mnie jeden z tych momentów gdzie naprawdę czuję że cos sie kończy i cos zaczyna, i mam wrazenie, że wiekszosc ludzi totalnie to ignoruje. Wchodzą w nowy rozdział bez żadnego zatrzymania sie bez żadnego zamknięcia poprzedniego etapu. Ja ostatnio przechodziłam przez właśnie taką zmiane i po raz pierwszy zrobilam cos swiadomie przed pierwszym dniem. Nie coś skomplikowanego, po prostu wieczor wczesniej usiadłam, zapalilam świecę, wypisalam co chcę zostawić za soba ze starej pracy (toksyczne relacje nawyki stres) i co chce wnieść do nowego miejsca. Potem spaliłam tę karteczkę. Nie wiem czy to \"działa\" w jakis mierazlny sposób ale poczułam wyrazne przejście jakby moj umysł dostał sygnal: ok, jesteśmy w nowym miejscu. Ciekawe czy ktoś robi cos podobnego, bo rzadko wide ten temat na forum.
no dobra akurat to z karteczką i spalaniem znam dobrze, ale mnie bardziej zastanawia co robisz z przestrzenią fizyczną. Bo to jest chyba jeszcze bardziej zaniedbywnay aspekt. Przed nową praca warto zadbać o ciało i otoczennie tak samo jak o intencje. Ja robię zawsze porządne oczyszczenie przestrzeni domowej, nie tylko w sensie sprzątania ale tez dymieniem szalia albo żywicą palo santo. Stare miejsce pracy zostawiło na mnie jakis ślad energetyczny, szczególnie jeśli było tam duzo konfliktów. i to trzeba gdzieś rozładować zanim wejdziemy w nowe środowisko.
Powiem szczerze bo tu chyba mogę - to spalanie karteczek to bardzo stary motyw i nie ma w nim nic złego, ale samo w sobie rzadko wystarczy. Problem jest taki, że ludzie robią to mechanicznie, bez żadnego wewnętrznego przygotowania. Zapisujesz, palisz, czujesz ulgę przez chwilę, a potem wnosisz dokładnie te same wzorce do nowego miejsca, bo nie przepracowałaś tego co jest pod spodem. mnie bardziej interesuje co się dzieje zanim zapalasz tę świecę.
Ja wchodzę tu z innej strony. no i robilam ostatnio coś, co nie wyglądało jak \"rytuał\" z zewnątrz, ale dla mnie było bardzo intencjonalne. Przed nowym miejscem pracy zaczęłam rano przez kilak dni robić krótką medytacje z konkretnym pytaniem do siebie: czego naprawdę chcę sie nauczćy w tym nowym miejscu? nie jakie mam cele zawodowe ale co chcę w sobie rozwinąć. I zapisywałam odpowiedzi. To brzmi może prozaicznie, ale te zapiski stały sie czyms w rodzaju kotwicy przez pierwsze tygodnie.
Dodam jeszcze że praca ma swoja wyraźną energię związaną z czakrą splotu słonecznego, to jest centrum woli działania, tożsamości zawodowej. jeśli poprzednia praca zostawila tam jakiś blokady, np. przez długotrwały stres albo poczucie niemocy, to wchodzisz w nowe miejsce z tym samym wzorcem. Dlatego przed kazda dużą zmianą robie wizualizację oczyszczenia tej czakry i intencjonalne wzmocnienie jej energii. Mżona to połączyć ze spalaniem karteczek o którym piszesz.
To pytanie \"po co\" jest kluczowe i odpowiedź nie jest taka oczywista. Antropologicznie patrząc, rytuały przejscia mają try fazy ktore opisał van Gennep: separacja od starego statusu stan graniczny (liminalnosc) i wlaczenie do nowego. Wiekszosc z nas robi cos spontanicznie podczas tej srodkowej fazy, pijemy z koleżankami na pozegnanie ze starej pracy, kupujemy nowe ubrania ale rzadko robimy cos świadomego rytual przed nowa pracą ma wlasnie zamknac tę faze graniczna i wyraznie wejsc w nowa. to nie jest magia w waskim senie to jest psychologia symboliczna
serio śledzę tę rozmowę i mam pytanie bo mnie to naprawdę ciekawi. Czy afirmacje robione przed noaw praca mogą pelnic funkcje takiego rytuału? Bo wydaje mi sie że jak robimy je regularnie z intencją, to tez jest jakiś rodzaj symbolicznie zamknietej czynności albo się myle?
Ja to widze też przez pryzmat numerologii, data pierwszego dnia pracy naprawdę cos mówi o tym co nas czeka w tym nowym rozdziale. Przed ostatnią zmianą pracy sprawdziłam jaka to jest data wibracyjnie i okazało się że wchodzilam w rok osobisty 1 który jest rokiem nowych początków. To mi bardzo pomogło ustawić intencje. oj, nie robilam żadnego skomplikowanego rytualu, ale ta wiedaz o dacie stała się rodzajem rmay dla wszystkiego co robilam przed piewrszym dniem
Hmm dobra, wchodzę bo jestem ciekaw. jak ktos nigdy w zyciu nic takiego nie robil i chce zacząć przeed nowa pracą to od czego w ogóle zaczyna? Bo czytam o van Genneepie, czakrach i numerologii i troche to dla mnie jak skok na gleboka wode.
Dobra ale wrocmy na chwilę do ziemi. no czytam cala tę rozmowę i mam pytanie praktyczne, czy ktoś tu zrobil cos doslownie przed pierwszym dniem pracy? Jak to wygladalo? bo rozmawiamy o schematach energiach, van Genneepie, a mnie ciekawi jak to wyglada konkretnie o siodmej rano w dniiu zero.
Intencja jest ważna, ale format też nie jest bez znaczenia. Medytacja skanowania ciała ma określoną strukturę po to żeby nie uciec w myślenie. eh, jak siedzisz \"po prostu z kawą\" to łatwo odlecieć do listy rzeczy do zrobienia albo zacząć planować jak się przedstawisz szefowej. Różnica jest subtelna ale realna.
Czas to jedna zmienna ale mysle że ważniejsza jest ciaglosc w tradycjach inicjacyjnych nie chodziło o to zeby intensywnie pracowac przez tydzien tylko zeby wyznaczyć wyrazna granicę miedzy \"przed\" i \"po\". Van Gennep pisal o tym że faza liminalna musi być odczuta jako odrebna, nie można jej skrócić do logistyki. większość z nas zminia prace i jednoczesnie pakuje pudelka, odpisuje na maile umawia się na pozegnalne piwo. Nie ma zadnej granicy doświadczeniowej.
Wtrącę się tu z innej strony, numerologicznie patrzac na date końca pracy i date początku nowej, odstęp miedzy nimi ma znaczenie. Jesli masz chćoby kilka dni przerwy to jest naturalny moment graniczny. Nie każdy go wykorzystuje świadomie, ale on istnieje. Ja przy ostatniej zmianie miałam tydzien przerwy i z perspektywy wibracji był to rok 4, stabilizacja, budowanie fundamentu. Świadomie użyłam tego tygodnia żeby fizycznie poukladac przestrzen domową, co dla mnie było rytualem zamkniecia starego rozdziału 🙂
Planowałam. Dosłownie. Przy jednej ze zmian miałam możliwość wyboru między dwooma datami początku i wybrałam tę, która wypadała dzien po nowiu w Koziorożcu, a mój MC jest właśnie w Koziorożcu. Nie powiem że to był czysty przypadek. Ale tez nie powiem żeby to bya magia, bardziej coś w rodzaju spójności, że moment od razu był mój. Pierwsze tygodnie w nowej pracy były inaczej zakorzenione niż przy poprzedniej zmianie, gdzie weszłam w środku rozkwitu jakiegos i czułam sie jak intruz.
Saturn był wtedy w Rybach, więc nie aktywował bezpośrednio, ale Jowisz był na początku Byka, sekstylu do MC. To mikęki aspekt, ale jeśli masz intencję, sekstylas wystarczy żeby coś ruszylo. Nie szukałam perfekcyjnego układu, szukałam przyzwoitego okna. Perfekcji w tranzytach nie ma, bo coś zawsze jest pod kątem 😀
Wracając do czakr na chwilę, przy takiej zmianie pracy naprawdę warto zadbać o splot słoneczny, ale tez gardło. Gardło to w końcu wyrażanie siebie w nowym srodowisku, a wiele osób idzie do nowej pracy z zamkniętą czakrą gardła przez wszystko co przeżyły w poprzednim miejscu. Ja pzed ostatnią zmiana robiłam przez kilka dni rano dźwięk \"ham\", to sanskrycki dźwięk czakry gardła, i po prostu wokalizowalam. Glupio wyglądało, ale pomagało.
Bez kontekstu dźwięk jest dźwiękiem. Sam w sobie ma wpływ na ciało - wibracja realna, fizyczna - ale to nie jest praca z czakrą w sensie energetycznym. Żeby to była praca z czakrą, trzeba mieć jakiekolwiek wyczucie tego obszaru. Komuś kto nigdy tego nie robił powiedziałabym: najpierw po prostu połóż rekę na mostku i pooddychaj. to bliższe ciału i prawdziwsze niż mantra bez żadnego gruntu.
Co do tego, co pisał Kminek o wyczuciu obszaru, mam pytanie do tych, którzy pracują z dźwiękiem przy takich przejściach: czy chodzi wam o to żeby siedzieć i śpiewać bijo, czy o słuchanie? Bo te dwie rzeczy mają zupełnie inne działanie na układ nerwowy i nie wiem czy w kontekście zmiany pracy to robi różnicę.
Dla mnie zawsze aktywne, chodzi o to zeby czuc wibracje w ciele nie tylko w uszach. Ale rozumiem pytanie bo słuchanie ktos może robić pasywnie w tle, i wtedy to jest po prostu muzyka. przy zmianie pracy to nie pora na muzyczne tlo tylko na cos co wyciągnie cię z trybu myslacego na chwilę.
Dobra musze zapytac, bo obserwuję tę dyskusję już dluzszy czas i coraz bardziej mi się miesza mamy tu czakry dźwięki van Gennepa, astrologię numerologię. To jak to powinno wyglądać dla zwyklego czlowieka ktory po prostu chce zacząć nowa pracę bez przytloczenia? czy musisz wybrac jeden system czy mozesz to laczyc?
no mnie akurrat to łączenie nie przeraża bo astrologia i tak w mojej praktyce wyznacza ramy czasowe, a reszta wypelnia tresc. ale Krokusik ma rację, wejscie w cos z czterech stron naraz bez znajomosci żadnej z nich to proszenie sie o chaos. Lepiej zacząć od jednej nitki i ciągnąć.
Wlasnie i tu wraca pytanie Jaśka w nieco innej formie, od czego zacząć? Bo ja na przykład zaczęłam od numerologii, bo liczby byly dla mnie bardziej namacalne niż cokolwiek innego. nie musiałam wierzyc w dużo, wystarczyło policzyć i zobaczyć co wychodzi może dla kogos wejscie przez datę jest latwiejsze niż przez medytację ablo astrologie?
Czekaj rok osobisty dziewiątka to naprawdę nie czas na zaczynanie czegos dlugoterminowego? Chyba że ta praca jest przejściowa prawda? Mam teraz dziewiątkę i wlanie dostałam propozycję i zastanawiam się czy to znak zeby nie przyjmowac
Dorzucę tu że wibracja dnia startu tez ma znaczenie. jedynka albo ósemka na dzien pierwszy to na pewno lepsza energia dla nowych zawodowych początków niz trójka czy szóstka. Szostka sprzyja relacjom i opiece, nie ambicji zawodowej więc nie powiedziałabym że to najlepszy dzień żeby wchodzić do nowej firmy z pozycji siły.
A mnie ciekawi zupełnie inne pytanie, czy ktoś tutaj robil jakiś rytual nie przed, ale po zakończeniu poprzedniej pracy? Takie domknięcie, a nie otwarcie? Bo rozmawiamy głównie o przygotowaniu do nowego, a co z tym co było?
Ojoj, to jest właśnie sedno fazy separacji u van Gennepa, o ktorej mowilem wcześniej. On wyraznie rozróżniał oddzielenie od poprzedniego statusu jako osobny akt bez niego liminalność nie zaczyna sie naprawde, jesteś gdzies pomiędzy, ale ciągnie cię do tylu. rytual zamknięcia moze być bardzo prosty: spalenie cezgos symbolicznego oddanie narzędzi, napisanie i spalenie listu do poprzednego miejsca. Forma nie jets tak wazna jak intencja zakonczenia
Oj nie są równoważne, ale nie muszą byc. placebo dziala, i to jest fakt medyczny nie wymówka. Problem zaczyna się gdy ktoś uywa slowa placebo żeby zdyskredytowac efekt. a efekt rytuału zamkniecia jest mierzalny: ludzie po nim rzadziej wracaja myslami do poprzedniego miejsca pracy łatwiej przyjmują nwoa rolę czy to neurologia, symbolika czy jedno i drugie, efekt jest ten sam.
