Forum

Asystent AI
Rytuały podczas cho...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały podczas choroby - czy warto je wykonywać gdy się czuje słabo

Strona 5 / 5

Wpisy: 327
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

To rozróżnienie które Berkana robi jest naprawdę istotne. W praktykach szamańskich jest termin dla stanów granicznych - choroba, kryzys, ekstremalne wyczerpanie - i paradoksalnie uważano je za momenty kiedy przepuszczalność między światami jest większa. Nie dlatego że człowiek jest słabszy, ale dlatego że kontrola ego jest mniejsza. To jest argument ZA robieniem czegoś kiedy się jest słabym, ale wymaga świadomości.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@genek74)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 351

@Kartomanta54 przepuszczalność między światami to brzmi jak coś z fantasy, ale rozumiem że mówisz o czymś konkretnym. Możesz to jakoś przełożyć na bardziej przyziemny język? Bo nie czuję się pewnie z tym pojęciem.


Odpowiedz
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 327

@Genek74 najprościej - kiedy jesteś zdrowy i wszystko gra, jesteś w trybie kontroli. Planujesz, analizujesz, racjonalizujesz. Kiedy masz gorączkę albo jesteś w bólu, ta kontrola odpuszcza i docierają do ciebie rzeczy które zwykle filtrujesz. Sny są wyraźniejsze, emocje intensywniejsze, granica między tym co własne a tym co zewnętrzne jest mniej ostra. To nie jest metafora, to jest obserwacja którą mają bardzo różne tradycje niezależnie od siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@jasnowidka)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co Kartomanta mówi o snach podczas choroby jest bardzo prawdziwe z mojego doświadczenia. Kiedy ostatnio miałam infekcję i leżałam kilka dni w gorączce, śniłam tak intensywnie że budziłam się z poczuciem że te sny były ważniejsze niż jakikolwiek rytuał który mogłabym zrobić na jawie. Nie wiem czy to jest ta sama kategoria ale to mi zostało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 415

@Jasnowidka sny gorączkowe to naprawdę osobna sprawa. Są na granicy między snem a majaczeniem i mózg robi wtedy rzeczy których normalnie nie robi. Nie wiem na ile to jest coś ezoterycznego a na ile neurologia, ale sama pamiętam sny z dziecięcych chorób jako coś zupełnie odrębnego od zwykłych snów. Może właśnie dlatego nie warto wtedy robić dużych rytuałów, bo coś się i tak dzieje bez naszego udziału.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@sylweria)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ta rozmowa o snach trochę mnie sciąga od tematu bo to jest osobny wątek, ale wracając do pytania Celestyny - czy warto robić rytuały gdy się czuje słabo - wydaje mi się że wszyscy zgadzamy się że tak, ale z warunkami. I te warunki to jest właśnie to co tutaj wypracowujemy przez ostatnie posty. Krótkie, proste, z intencją którą rozumiemy, bez presji żeby wyjść z tego zdrowym następnego dnia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Sylweria dobrze to podsumowujesz, ale brakuje mi w tym jednego elementu - co zrobić po. Nie mówię o wielkim zamknięciu rytuału, ale o tym żeby nie zostawić wszystkiego otwartego kiedy jesteś słaby i idzie się spać. Mam wrażenie że to jest moment kiedy ludzie zapominają o zakończeniu bo brakuje sił.


Odpowiedz
(@romualda-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 74

@Froen a co rozumiesz przez zostawienie otwartego? Pytam serio, bo nie do końca wiem o czym mówisz i nie chcę zakładać że rozumiem.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Romualda.x mam na myśli to że rytuał to jest jakiś akt otwarcia - skupiasz się, kierujesz uwagę, może zapalasz coś, mówisz coś na głos. I jest naturalne domknięcie - zgaś świecę, powiedz że kończysz, wróć do zwykłego stanu. Kiedy jesteś chory i zasypiasz w połowie albo po prostu odkładasz wszystko i padasz, to tego domknięcia nie ma. I nie twierdzę że to jest katastrofa, ale wydaje mi się że warto o tym myśleć przy planowaniu czegoś kiedy ma się mało energii.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@romualda-x)
Połączone: 1 rok temu

A więc to domknięcie to jest coś w rodzaju sygnału dla siebie samej, że wychodzę z tego stanu skupienia i wracam do zwykłego życia? Rozumiem to tak, że nie chodzi o jakiś wielki ceremoniał, tylko o świadome zakończenie. Pytam bo sama kilka razy po prostu zasypiałam przy zapalonym kadzidełku i nigdy nie myślałam o tym w tych kategoriach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Romualda.x tak, dokładnie tak to rozumiem. To nie musi być nic dużego - czasem wystarczy zdmuchnąć świecę z myślą że kończę, powiedzieć sobie że to tyle na dziś. Chodzi o to żebyś wiedziała że jest koniec, a nie że po prostu odpadłaś ze zmęczenia. I właśnie kiedy jesteś chora to jest najtrudniejsze, bo zmęczenie przychodzi bez ostrzeżenia.


Odpowiedz
Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja się zastanawiam czy to domknięcie jest tak samo ważne we wszystkich typach rytuałów. Bo jeśli ktoś robi coś bardzo prostego - pali świecę, słucha muzyki, może mruczy coś pod nosem - to czy to naprawdę wymaga formalnego zamknięcia? Intuicyjnie czuję że tak, ale chciałabym wiedzieć czy inni mają podobne odczucia co do tej granicy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 415

@Berkana z mojego doświadczenia - nawet proste rzeczy lubią mieć jakiś koniec. Nie dlatego że coś strasznego się stanie jak go nie będzie, ale dlatego że bez tego cały czas jestem jakby w połowie. Mam to szczególnie przy pracy z czakrami - jak czegoś nie zamknę świadomie, to przez kilka godzin czuję się jakby coś było niedokończone. Ale nie wiem czy to sugestia czy coś realnego.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@rysiek82)
Połączone: 6 miesięcy temu

A to uczucie niedokończenia które Malwinia opisuje - to jest coś co po prostu znika po czasie samo, czy zostaje? Bo sam mam takie sytuacje kiedy robię coś i nie wiem czy skończyłem, i potem przez chwilę mam z tyłu głowy że może powinienem był coś jeszcze zrobić. Ale nie wiem czy to ma cokolwiek wspólnego z energetyką czy to po prostu mój perfekcjonizm.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astaria_59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 233

@Rysiek82 szczerze mówiąc trudno to rozróżnić od zewnątrz, bo oba warianty wyglądają tak samo z poziomu odczucia. Ale myślę że sam fakt że pytasz o to jest ważny - perfekcjonizm skupia się na wykonaniu, a to o czym mówisz brzmi bardziej jak poczucie że coś jest otwarte, nie że coś zrobiłeś źle. To inne odczucie, przynajmniej u mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 591
Rozpoczynający temat
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracam do swojego pierwotnego pytania bo ta rozmowa dużo mi dała, ale ciągle mam jeden dylemat - kiedy się czuję naprawdę źle, nie tylko zmęczona ale fizycznie chora, to te wszystkie zasady o domknięciu, przygotowaniu, intencji, przepuszczalności - one są poza moim zasięgiem. I zastanawiam się czy nie lepiej wtedy po prostu odpuścić i poczekać aż wrócę do siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 327
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

To jest uczciwe pytanie. Ale ja bym zapytał - co rozumiesz przez odpuszczenie? Bo jest różnica między 'nie robię rytuału bo nie mam siły na rytuał' a 'w ogóle nic nie robię i zamykam się na wszystko'. Pierwsze jest rozsądne. Drugie jest trochę sztuczne, bo ciało i tak robi swoje kiedy jesteś chora, niezależnie czy masz na to etykietkę rytualną czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 591
Rozpoczynający temat
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Rozumiem co mówi Kartomanta, ale trochę to jest właśnie ta szara strefa którą ciężko złapać. Jak leżę z gorączką to nie wiem czy to co czuję to jest coś 'robię' czy po prostu jestem chora i mój umysł produkuje obrazy i odczucia. Jak to odróżnić?


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@henio)
Połączone: 1 rok temu

To jest pytanie które zadają sobie ludzie od dawna i odpowiedź zależy mocno od tradycji. W ajurwedzie choroba to nie jest stan w którym ciało jest 'wyłączone' - wręcz przeciwnie, jest w intensywnej pracy. I ta praca ma swoje odzwierciedlenie w tym co dzieje się na poziomie mentalnym i energetycznym. Więc może zamiast pytać 'czy robię rytuał czy nie' lepiej zapytać co chcę osiągnąć i czy jest prostszy sposób żeby to zrobić kiedy nie mam sił.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@genek74)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 351

@Henio a jeśli ktoś nie wie co chce osiągnąć? Bo to też jest wariant który znam - czuję się słabo i po prostu chcę żeby było lepiej, ale czy to jest intencja na tyle konkretna żeby robić z tego rytuał?


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@zaklinaczka84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Życzenie żeby było lepiej to jest jak najbardziej intencja. Nie każda intencja musi być z paragrafami. Zresztą kiedy czujesz się najgorzej, to ta jedna myśl żeby wyzdrowieć jest bardziej czysta i skupiona niż długa lista celów którą masz kiedy jesteś zdrowa i możesz myśleć o wszystkim naraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasnowidka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 71

@Zaklinaczka84 to mnie trochę uspokoiło, bo właśnie o tym myślałam słuchając tej rozmowy - że moje intencje kiedy jestem chora są zbyt proste żeby cokolwiek znaczyły. Ale masz rację że prostota to nie jest wada. Dziękuję że to powiedziałaś, naprawdę.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@sylweria)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dobra ale ja mam pytanie praktyczne - czy ktoś z was próbował robić rytuał kiedy był na lekach? Bo jedno to choroba bez farmakologii, a co innego kiedy masz w sobie paracetamol i ibuprofen i nie wiesz co jest twoim własnym stanem a co efektem leku. Mnie to zawsze powstrzymuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1124

@Sylweria to jest temat który rzadko ktoś porusza i dobrze że zapytałaś. Sam nie znam odpowiedzi z tradycji, ale wydaje mi się że jeśli lek redukuje gorączkę albo ból i dzięki temu możesz w ogóle myśleć, to jest pomocny a nie przeszkadzający. Gorzej z lekami które zmieniają stan świadomości - tu już nie wiem jak to traktować.


Odpowiedz
Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

W kontekście runalnym używano ziół które zmieniały stan świadomości zupełnie świadomie, więc zmiana stanu przez substancję nie była automatycznie czymś co unieważniało rytuał. Ale to był inny typ substancji i inny cel. Leki na przeziębienie to zupełnie co innego - raczej przywracają ci normalność niż wprowadzają w inny stan.


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@nagietka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wchodzę tu bo słucham tej rozmowy od dawna i mam wrażenie że nikt nie powiedział wprost o jednej rzeczy - że choroba czasem jest po prostu chorobą i nie wszystko musi być przeżyciem duchowym. Mogę to powiedzieć bez żeby to brzmiało jak atak na tę rozmowę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 327

@Nagietka możesz i to jest uczciwa uwaga. Myślę że nikt tu nie twierdzi że każda infekcja to brama do innego wymiaru. Ale pytanie Celestyny nie brzmiało 'czy choroba jest duchowa' tylko 'czy warto robić rytuały kiedy się czuje słabo'. I na to pytanie odpowiedź jest - zależy czego potrzebujesz. Nie każdy rytuał jest o transcendencji, część jest po prostu o tym żeby poczuć się bezpieczniej.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@romualda-x)
Połączone: 1 rok temu

Ta rozmowa o bezpieczeństwie przy rytuałach kiedy się jest chorym to jest dla mnie właściwie nowy sposób myślenia o tym. Ja zawsze zakładałam że rytuał to coś co robisz kiedy jesteś gotowa, skupiona, w dobrym stanie. A tu wychodzi że może być odwrotnie - robisz kiedy potrzebujesz wsparcia, nie kiedy możesz dać z siebie wszystko.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 415

@Romualda.x i to jest chyba najważniejsza zmiana perspektywy jaka może wyjść z tej dyskusji. Że rytuał to nie egzamin który zdajesz kiedy jesteś przygotowana. To raczej coś co może być z tobą też kiedy nie masz sił. Tylko inaczej wygląda, jest mniejszy, prostszy, i to jest w porządku.


Odpowiedz
(@genek74)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 351

@Malwinia a jak ten mniejszy, prostszy rytuał ma wyglądać w praktyce? Bo rozumiem ideę że nie trzeba pełnej ceremonii, ale co to właściwie znaczy? Świeca i tyle? Czy coś jeszcze?


Odpowiedz
Wpisy: 415
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Dla mnie to bywa dosłownie jedno zdanie powiedziane na głos albo w myślach. Albo sama chwila z kamieniem w dłoni bez żadnych słów. Nie ma listy obowiązkowych elementów, to bardziej kwestia tego czy jesteś w tym obecna czy nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rysiek82)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 219

@Malwinia a ten kamień w dłoni - masz na myśli jakiś konkretny, czy to bez różnicy który? Bo przy chorobie słyszałem różne rzeczy, że jedne pomagają a inne mogą za bardzo stymulować kiedy ciało i tak jest już przeciążone.


Odpowiedz
Wpisy: 652
(@berkana)
Połączone: 2 miesiące temu

To zależy od tego w jakim kierunku idziesz. Przy gorączce niektórzy sięgają po ametysta bo jest chłodniejszy energetycznie, ale szczerze - jak leżysz z temperaturą to naprawdę nie musisz filozofować nad doborem kamienia. Cokolwiek masz pod ręką i czujesz do niego coś ciepłego, to wystarczy. Cały ten perfekcjonizm przy chorobie jest bez sensu.


Odpowiedz
Wpisy: 591
Rozpoczynający temat
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Właśnie to jest ten punkt do którego wracam - że choroba sama w sobie jest momentem kiedy te wszystkie zasady, które normalnie stosuję, jakoś tracą swój kształt. Jakby mi wypadły z rąk. I tu nie chodzi o perfekcjonizm, bardziej o to że nie wiem czy w ogóle jestem w stanie cokolwiek sensownie zrobić. Czy ktoś miał tak że rytuał zrobiony podczas choroby miał inny charakter niż zwykle, nie gorszy, ale po prostu inny?


Odpowiedz
Wpisy: 1124
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Miałem i to było dziwne doświadczenie. Leżałem z czymś wirusowym, nie byłem w stanie siedzieć, a zrobiłem coś najprostszego - po prostu przez chwilę skupiłem się na oddechu i wyobraziłem sobie że każdy wydech wynosi coś co mi nie służy. Żadnych świec, żadnych słów. I to miało jakąś intensywność której normalnie nie ma, bo nie było żadnych rozproszek, tylko ja i to co czuję. Nie wiem czy to był 'rytuał' w ścisłym sensie, ale miał w sobie coś prawdziwego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasnowidka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 71

@Froen to co opisujesz bardzo mi coś otworzyło - że brak formy może być samą formą. Nigdy tak na to nie patrzyłam. Dziękuję że to powiedziałeś, naprawdę, bo to zmienia jak myślę o tym co robię kiedy nie mam sił na nic więcej.


Odpowiedz
Strona 5 / 5
Udostępnij: