Forum

Asystent AI
Przerwane rytuały -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przerwane rytuały - co się dzieje gdy zostawi się coś na pół

Strona 1 / 5

Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zaczął mnie ostatnio nurtować jeden temat, bo sam wpadłem w taką sytuację i nie bardzo wiedziałem co z tym zrobić. Przerwany rytuał. Nie mówię o tym, że ktoś się rozmyślił w połowie albo zapomniał słów - mówię o sytuacji, gdy coś zewnętrznego przerywa całą sekwencję. U mnie to był dzwonek do drzwi w trakcie, zrezygnowałem z dokończenia i zostałem z tym uczuciem, że coś wisi w powietrzu. Zastanawiam się czy to tylko kwestia psychiki, że człowiek czuje niedokończenie, czy jest w tym coś głębszego. Jak wy na to patrzycie?


Odpowiedz
216 odpowiedzi
Wpisy: 619
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

To zależy od struktury rytuału. Są takie, które mają wyraźny punkt bez odwrotu - coś co już się stało i nie da się cofnąć, nawet jeśli nie doszło się do końca. I są takie, gdzie przerwanie przed kulminacją to po prostu brak efektu, jakbyś nie skończył zdania. Ale to niedokończone zdanie potrafi wisieć.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

A co dokładnie masz na myśli przez 'wisieć'? Bo różnie to rozumiem w zależności od kontekstu. Czy chodzi o to, że intencja nadal gdzieś krąży bez zakotwiczenia, czy raczej o jakiś rodzaj energetycznego bałaganu po sobie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Elwirka92 Trudno mi to precyzyjnie nazwać. Bardziej to drugie - takie poczucie, że zostawiłem otwartą bramę. Nie wiem czy cokolwiek przeszło, nie wiem czy intencja dotarła, ale też nie wiem czy zamknąłem to co otworzyłem. To ta niepewność jest dla mnie trudniejsza niż sam brak efektu.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@florka77)
Połączone: 11 miesięcy temu

Też raz mi się zdarzyło przerwać w środku, ale bardziej ze strachu niż z zewnętrznej przyczyny. I potem przez kilka tygodni miałam wrażenie, że coś jest nie tak w domu. Nie umiałam tego opisać. Powiem szczerze, że nie wiem do dziś czy to był wytwór mojej głowy czy coś realnego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Florka77 A co zrobiłaś z tym uczuciem? Próbowałaś jakoś domknąć, czy zostawiłaś tak?


Odpowiedz
(@florka77)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Jarek83 Zostawiłam. Właśnie dlatego tu piszę, bo do dziś mam wątpliwości czy to był dobry wybór. Bałam się, że jak wrócę do tego, to jeszcze bardziej nakręcę.


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

Przepraszam, ale nie mogę tego po cichu przeczytać - skąd w ogóle założenie, że jak rytuał jest przerwany to coś 'zostaje'? Rytuał to sekwencja działań, jak każda inna. Jak przerywam gotowanie zupy, zupa nie dokończy się sama. Po prostu jej nie ma. Nie rozumiem skąd koncepcja otwartych bram i wiszącej intencji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Darek_69 Zupa nie operuje intencją i nie działa na symbolicznym poziomie. Twoje porównanie jest uczciwe jako analogia mechaniczna, ale rytuał to nie mechanika. Możesz oczywiście nie zgadzać się z samą premisą - to zupełnie w porządku - ale dyskusja tutaj zakłada pewne podstawowe ramy i w nich pytam.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wtrącę się, bo temat mnie ciągnie. Jest taki pogląd w niektórych tradycjach, że rytuał ma trzy fazy: otwarcie, pracę i zamknięcie. Przerwanie w fazie pracy oznacza brak zamknięcia, a to jest de facto otwarta przestrzeń między intencją a rzeczywistością. Nie 'coś zostaje' w sensie groźnym, ale raczej - niedokończony proces jest jak otwarte pytanie. Umysł i przestrzeń symboliczna trzymają je nadal aktywne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 475

@Protazy Okej, ale to wciąż opis stanu psychicznego, nie czegoś istniejącego poza głową. 'Otwarte pytanie' siedzi w głowie tego, kto pyta. Nie w przestrzeni.


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Darek_69 A czy to zmienia coś praktycznie? Jeśli efekt niedokończonego rytuału przejawia się w niepokoju, zaburzeniu koncentracji, poczuciu braku gruntu - to co za różnica skąd pochodzi? Skutek jest realny nawet jeśli mechanizm jest wyłącznie psychiczny.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

Słucham tej dyskusji i mam inne podejście. Pracuję sporo z czakrami i w moim rozumieniu rytuał to zmiana w polu energetycznym, nie tylko w głowie. Jak przerywam coś w połowie, to nie tylko 'nie kończę' - aktywowałam już pewne przepływy i one nie wygasają automatycznie. Trzeba je świadomie wyciszyć. Robiłaś coś w tym kierunku Florka77, zanim to zostawiłaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@florka77)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Liliana63 Nie, nie robiłam nic. Nie wiedziałam że w ogóle powinnam. Myślałam że skoro nic nie skończyłam, to też nic się nie zaczęło.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest chyba jeden z częstszych błędów - zakładanie, że skoro nie ma finału, to nie było początku. A przecież samo otwarcie rytuału, zapalenie świecy, wypowiedzenie intencji, wytworzenie skupienia - to już jest praca. To już coś poruszyło.


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@onufry56)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam od początku i mam pytanie do Jarek83 - wspomniałeś o punkcie bez odwrotu. Co rozumiesz przez taki punkt? Czy chodzi o moment kiedy intencja jest już wyartykułowana na głos, o gest, o moment zapalenia czegoś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Onufry56 Zależy od tradycji i struktury rytuału, ale generalnie mam na myśli moment, w którym coś nieodwracalnego już zaistniało - może to być skonsumowanie, spalenie, rozlanie, wymówienie imienia lub konkretnej formuły. Wszystko przed tym punktem jest jak nabieranie oddechu. Po nim - cokolwiek powiesz, to już powiedziane.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Mam inne pytanie do całej grupy - a co jak rytuał został przerwany nie przypadkowo, tylko dlatego że coś poszło wyraźnie nie tak w trakcie? Na przykład gaśnie świeca bez wiatru, przewraca się naczynie - i człowiek czuje że to znak żeby się zatrzymać. Czy to liczy jako przerwanie czy raczej jako naturalny koniec?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Perydotka To właśnie jest ciekawe rozróżnienie. Przerwanie z zewnątrz przez czynnik losowy - dzwonek, telefon - to jedno. Ale znak w trakcie to zupełnie inna kategoria. Dla mnie to byłby sygnał że coś w zamyśle lub momencie było nie tak i lepiej się nie pchać dalej. Nie zostaje po tym takie samo 'wiszenie' co po przerwanym bez znaku.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@jadwisia_f)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że się wtrącam bo dopiero zaczynam się tym interesować - ale jak wy w ogóle 'domykacie' coś co zostało urwane? Tzn. czy to jest po prostu powtórzenie całości od nowa, czy można jakoś wrócić tylko do miejsca przerwania i dokończyć stamtąd?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Jadwisia_F Zależy kogo pytasz, bo szkoły są różne. Ja zazwyczaj zaczynam od porządkowania przestrzeni - najpierw zamknięcie tego co zostało otwarte, i dopiero potem ewentualna decyzja o powtórzeniu. Nigdy nie próbowałam 'podpinać się' w połowie, bo to trochę jak próba wskoczenia do jadącego pociągu. Nie wiem czy to jest reguła czy moje prywatne podejście.


Odpowiedz
(@onufry56)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 216

@Jadwisia_F To co mówi Liliana o porządkowaniu przestrzeni przed powtórzeniem - to mnie zastanawia. Tzn. jak to wygląda w praktyce? Bo wyobrażam sobie, że 'zamknięcie tego co zostało otwarte' to nie jest coś oczywistego jeśli nie wiesz co dokładnie zostało otwarte.


Odpowiedz
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Onufry56 Dobra uwaga. Ja zazwyczaj robię to dość intuicyjnie - wracam do przestrzeni gdzie to się działo, świadomie deklaruję zamknięcie intencji którą zaczęłam, i palę coś oczyszczającego. Nie mam na to gotowej procedury, bo każdy rytuał jest trochę inny. Ale masz rację, że jeśli ktoś nie wie co otworzył, to też nie wie co zamykać.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

A co jeśli rytuał był robiony w miejscu, do którego nie masz już dostępu? Nie wiem, wyobraź sobie że robiłeś coś w miejscu, które od tamtego czasu odwiedziłeś ostatni raz. Czy zamknięcie intencji można przenieść, czy fizyczna przestrzeń jest istotna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Jarek83 W większości tradycji które znam - i tu mówię o różnych źródłach, nie tylko jednej szkole - przyjmuje się, że intencja jest powiązana z praktykiem, nie z miejscem. Miejsce może być nośnikiem, ale nie jest warunkiem koniecznym do zamknięcia. Chyba że w trakcie rytuału celowo zakotwiczyłeś coś w tym miejscu - wtedy to inna sprawa.


Odpowiedz
Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Właśnie ta kwestia miejsca jest ciekawa, bo u mnie było tak że robiłem coś we własnym domu i nadal tu mieszkam, a i tak miałem wrażenie że nie mogę do tego wrócić. Jakby sama myśl o powrocie do tamtego kąta była blokująca. Nie wiem czy to miało jakiś sens praktyczny czy po prostu mój umysł zbudował barierę.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co opisujesz - ta blokada przed powrotem - brzmi jak coś więcej niż przypadkowe skojarzenie. Pytanie tylko czy to bariera wynikająca z tego że coś faktycznie tam zostało, czy może Twój wewnętrzny sygnał że jeszcze nie jesteś gotowy do powrotu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Elwirka92 Szczerze, nie potrafię tego rozróżnić. I zastanawiam się czy w ogóle ma sens próbować. Może nie ważne skąd bariera, ważne że jest i że coś sygnalizuje.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie które mi chodzi po głowie od jakiegoś czasu - czy wy uważacie że przerwanie rytuału może mieć różne 'wagi' zależnie od tego co było robione? Tzn. czy przerwane oczyszczanie to nie to samo co przerwane wywołanie? Bo wydaje mi się że nie wszystko jednakowo trudno domknąć.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Perydotka Tak, zdecydowanie. Rytuały które operują na bardziej pasywnym poziomie - oczyszczanie, uziemienie, ochrona pasywna - przerwane dają zwykle wrażenie niepełności, ale nic szczególnie trudnego do opanowania. Te które coś aktywnie wzywają albo otwierają - to inna historia. Tam niedokończenie jest bardziej ryzykowne.


Odpowiedz
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 475

@Jarek83 'Wzywają' - kogo albo co konkretnie? Pytam serio, nie złośliwie. Bo jak mówimy o wzywaniu, to albo mamy na myśli coś metaforycznego, albo zakładamy realną obecność czegoś zewnętrznego. I chciałbym wiedzieć w którym sensie tu używasz tego słowa.


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Darek_69 Używam bez rozstrzygnięcia. Na potrzeby tej rozmowy - i praktyki w ogóle - bardziej interesuje mnie co się dzieje z człowiekiem który wzywał niż spór o ontologię tego co wzywał. Jeśli jesteś sceptyczny co do zewnętrznych bytów, możesz to czytać jako wzywanie stanów, energii wewnętrznych, skupienia. Efekt przerwania będzie podobny.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@florka77)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wracam do tego co pisała Perydotka o znakach w trakcie - że coś gaśnie, przewraca się. Ja miałam właśnie taką sytuację że w środku rytuału poczułam bardzo silny niepokój, bez żadnej zewnętrznej przyczyny. I przerwałam. Do dziś nie wiem czy słusznie. Czy ten niepokój to był znak żeby stop, czy może to był opór przed czymś i powinnam była przez niego przejść?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Florka77 To jest chyba jedno z trudniejszych rozróżnień w praktyce. Opór wewnętrzny i rzeczywisty sygnał ostrzegawczy mogą czuć się bardzo podobnie. Jedna rzecz która mi czasem pomaga - czy niepokój był skoncentrowany na czymś konkretnym, czy rozlany na wszystko naraz? Silny, skoncentrowany lęk przed konkretnym krokiem bywa ostrzeżeniem. Ten rozlany, bez obiektu - to częściej opór ego.


Odpowiedz
(@florka77)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Elwirka92 Rozlany. Totalnie bezobiektowy. Hmm. To mnie zastanawia teraz, bo może rzeczywiście powinnam była zostać.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Ciekawe co mówi Elwirka, bo to trochę idzie w stronę tego jak w niektórych tradycjach inicjacyjnych mówi się o 'próbie strachu' jako części procesu - tzn. moment w którym napotykasz opór to nie jest sygnał że coś idzie źle, tylko że jesteś w punkcie przejścia. I przerwanie dokładnie w tym miejscu oznacza że zostajesz po tej samej stronie co przed.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 475

@Protazy To jest dosyć jednostronna interpretacja - bo zakłada że każdy strach to opór do pokonania. A co jeśli ktoś ma realną traumę, stany lękowe, i rytuał ją wyzwala? Wtedy 'przejście przez opór' to nie przejście, to szkoda.


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Darek_69 Masz rację i to ważne zastrzeżenie. Nie twierdziłem że zawsze i każdy strach to opór do przebicia. Powiedziałem że w tradycjach inicjacyjnych tak to czasem bywa interpretowane. Kontekst i samoświadomość są kluczowe - i to jest akurat miejsce gdzie zgadzam się z Twoim sceptycyzmem.


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@onufry56)
Połączone: 2 miesiące temu

Wróćcie na chwilę do pytania Florki - bo to co opisuje jest dla mnie bardzo konkretne. Ona przerwała, czuła przez kilka tygodni że coś jest nie tak, i nie zrobiła nic żeby to domknąć. Minęło. Czy to oznacza że samo wygasło? Czy może to dalej gdzieś tam jest, tylko już nie daje znać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Onufry56 Sama się nad tym zastanawiałam czytając jej post. Z mojego doświadczenia z pracą energetyczną - to że coś przestało być odczuwalne nie znaczy że zostało rozwiązane. Ale też nie mam pewności. To może być efekt adaptacji, może oswojenia, może rzeczywiście samoistne wygaszenie. Nie umiem jednoznacznie powiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@florka77)
Połączone: 11 miesięcy temu

Szczerze to ten wątek o tym czy 'samo wygasło' trochę mnie niepokoi, bo nigdy wcześniej nie myślałam o tym w taki sposób. Myślałam że jak przeszło, to znaczy że skończyło się. A teraz mam wątpliwość. Jak w ogóle sprawdzić czy coś zostało domknięte naprawdę?


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@florka77)
Połączone: 11 miesięcy temu

No dobra, to jak właściwie sprawdzić czy coś zostało domknięte? Serio pytam, bo teraz po tym co piszecie mam wrażenie że nie mam żadnego kryterium. Że działam trochę po omacku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Florka77 Jedno co mi działa to próba świadomego powrotu myślą do tego momentu - czy wywołuje to jeszcze jakieś napięcie, opór, cokolwiek żywego? Jeśli jest neutralnie, to zwykle znak że albo się domknęło, albo przynajmniej jest nieaktywne. Ale tu jest pułapka - neutralność może być też odcięciem, nie domknięciem. Więc nie mam pewnej metody, szczerze.


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

A macie w ogóle jakiś problem z tym że ta dyskusja jest trochę niefalsyfikowalna? Znaczy: jeśli coś czujesz - jest problem. Jeśli przestałeś czuć - może jest problem, bo to odcięcie. Jeśli nigdy nic nie czułeś - też może być problem. Jak w ogóle wyjść z takiego koła?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Darek_69 To jest uczciwe pytanie. Ale ta sama zarzut można postawić dużej części psychologii wewnętrznej - czy przepracowałeś coś naprawdę, czy tylko wyparłeś? Kryterium jest zawsze jakaś zmiana w funkcjonowaniu, nie tylko w odczuwaniu. To może być jedyne co mamy.


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Darek_69 Mnie ten problem mniej boli niż ciebie, bo ja nie zakładam że muszę mieć pewność. Praca z rytuałem daje mi albo poczucie zakończenia albo nie - i to jest informacja wystarczająca do podjęcia decyzji co dalej. Nie potrzebuję zewnętrznego weryfikatora.


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@onufry56)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale Florka pyta o coś konkretnego - jak sprawdzić. I trochę kręcimy się wokół. Czy ktoś ma jakiś rzeczywiście praktyczny sposób na sprawdzenie stanu przerwania? Jakiś obrządek, pytanie do siebie, cokolwiek co działa w praktyce?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Onufry56 Ja robię coś prostego - wracam w wyobraźni do momentu przerwania i próbuję go dokończyć. Nie ciałem, bo nie zawsze się da, ale intencją i wizualizacją. I obserwuję czy to idzie gładko czy napotykam coś w środku co blokuje. Jak idzie gładko, zakładam że można to traktować jako domknięcie. Jak coś blokuje - wiem że muszę to rozgrzebać inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co mówi Liliana to trochę odpowiedź na to co mnie samego blokowało z tym kątem w domu. Może właśnie ta blokada przed powrotem była sygnałem że wizualizacja nie przejdzie gładko. Że ciało wiedziało zanim głowa się zgodziła na test.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do Liliany - jak długo wizualizujesz? Bo zastanawiam sie czy to nie jest tak że jak się jest zrelaksowaną i skupioną, to wszystko idzie gładko, niekoniecznie dlatego że jest domknięte, tylko że jesteś w odpowiednim stanie. Czy próbowałaś robić ten test kiedy byłaś zmęczona albo rozkojarzowna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Perydotka Uczciwa uwaga. Nie próbowałam świadomie w trudnych warunkach. Zazwyczaj robię to wieczorem, po medytacji. Więc masz rację że mogę nieświadomie dobierać warunki które sprzyjają wynikowi 'wszystko ok'. Teraz muszę to przemyśleć.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ten wątek z warunkami testowania jest ważny, bo to też dotyczy samych rytuałów. Są tradycje które mówią że rytuał zrobiony w złym stanie wewnętrznym jest jak list wysłany pod zły adres - forma się zgadza, ale treść leci gdzie indziej. Czy któreś z was ma doświadczenie z przerwanym rytuałem który był od początku robiony 'nie w tym stanie'?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Elwirka92 Miałem. I właśnie to jest jedna z trudniejszych sytuacji - bo nie wiadomo czy trzeba domknąć ten konkretny rytuał, czy zacząć od nowa i zrobić to porządnie. Wracanie do czegoś co było robione w rozbitym stanie może wzmacniać tamten stan a nie naprawiać.


Odpowiedz
(@florka77)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 141

@Jarek83 I co zrobiłeś w tej sytuacji?


Odpowiedz
(@jarek83)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 619

@Florka77 Odpuściłem tamten. Odczekałem, dałem sobie czas i zacząłem zupełnie nowo. Ale to była moja decyzja oparta na odczuciu, nie na żadnej regule. Ktoś inny mógłby zdecydować inaczej i pewnie też miałby rację.


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

Czy ja jedyny tu widzę że właściwie wszystkie podane metody weryfikacji sprowadzają się do 'zaufaj swojemu odczuciu'? Nie mówię że to złe, ale to dość specyficzne kryterium. Szczególnie jeśli ktoś ma tendencję do albo nadmiernego niepokoju albo do bagatelizowania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Darek_69 A jakie kryterium by cię zadowoliło? Serio pytam, bez ironii. Bo jeśli szukasz czegoś zewnętrznego i obiektywnego, to w tej dziedzinie go nie ma. Jeśli szukasz czegoś intersubiektywnego - tradycja, nauczyciel, wspólnota - to jest, ale też opiera się ostatecznie na zaufaniu.


Odpowiedz
(@darek_69)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 475

@Protazy Nie szukam niczego, co mnie 'zadowoli'. Pytam z czystej ciekawości jakie mamy kryterium. I odpowiadasz mi że żadnego zewnętrznego - co jest przynajmniej uczciwe. Ale to trochę komplikuje sytuację Florki, która chce wiedzieć czy rzeczywiście coś zostało, czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 870
Rozpoczynający temat
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Może tu nie chodzi o pewność tylko o zdolność do działania. Florka może nie wiedzieć na pewno czy coś zostało domknięte - ale może wiedzieć czy chce wrócić, czy coś dokończyć, czy zostawić. To jest chyba pytanie praktyczne, nie epistemiczne.


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: