Forum

Asystent AI
Rytuały na malejący...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały na malejący księżyc - co się zmienia w praktyce

Strona 1 / 5

Wpisy: 2074
Rozpoczynający temat
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy malejący księżyc rzeczywiście zmienia coś w przebiegu rytuałów, czy to tylko kwestia nastawienia psychicznego. Sam pracuję głównie z odczynnymi i oczyszczającymi praktykami i czuję wyraźną różnicę - szczególnie kiedy robię coś związanego z usuwaniem blokad albo kończeniem spraw. Ale mam wrażenie, że ludzie często mylą fazę malejącą z pełnią i potem dziwią się, że coś nie wyszło. Co wy obserwujecie u siebie? Pytam, bo chcę się upewnić, że to nie jest tylko moje wyobrażenie.


Odpowiedz
227 odpowiedzi
Wpisy: 166
(@selena97)
Połączone: 2 lata temu

Pracuję z runami i przy malejącym regularnie sięgam po Hagalaz albo Nauthiz - nie dlatego, że tak napisano w jakiejś książce, ale dlatego, że ta faza po prostu sprzyja rozbiciu starych wzorców. Przy pełni te same runy działają inaczej, bardziej gwałtownie. Przy malejącym jest jakby spokojniej, głębiej. Trudno to opisać słowami, ale ten rytm czuć.


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Różnica między malejącym a pełnią to nie tylko symbolika - astronomicznie rzecz biorąc, w fazie malejącej grawitacyjne oddziaływanie Księżyca na wodę w organizmie jest inne. Niektóre badania dotyczące rolnictwa biodynamicznego sugerują, że rośliny inaczej wchłaniają wodę w zależności od fazy. Jeśli to działa na biologię roślin, logiczne jest, że może mieć wpływ na stan człowieka w trakcie pracy rytualnej. To oczywiście nie tłumaczy wszystkiego, ale daje jakiś punkt oparcia poza czystą wiarą.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Szczerze mówiąc, zawsze mi to sprawiało problem - mam wrażenie, że każda osoba inaczej definiuje, od kiedy zaczyna się 'malejący'. Czy chodzi o moment tuż po pełni, czy już od pierwszej kwatery malejącej? Bo to chyba nie jest to samo i intuicja podpowiada mi, że rytuał zrobiony tuż po pełni kontra ten zrobiony przy ciemnej Księżyca to dwa zupełnie różne doświadczenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Klimcia_S Masz rację, to jest ważne rozróżnienie. Tuż po pełni mamy jeszcze dużo energii, ale ona zaczyna opadać - część pracujących w tradycji anglosaksońskiej (Wicca, starsza Craft) dzieli fazę malejącą na dwa segmenty: Disseminating Moon i Waning Crescent. Ten drugi to już naprawdę głęboka cisza i wtedy najczęściej robię cokolwiek z kategorii banishingu. Środek fazy malejącej jest bardziej do refleksji i powolnego odpuszczania, nie do mocnych rozstań z czymś.


Odpowiedz
Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

A wogóle to mozna robic rituały przy ciemnym ksieżycu, czy to ta sama faza co malejacy? Zawsze mnie to myliło bo w jednej ksiąszcze pisało że nie, a w innej że to naturalny szczyt fazy malejącej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Celtyk Ciemny Księżyc to koniec fazy malejącej, ale technicznie to nie to samo co nów. Nów to moment konjunkcji Księżyca ze Słońcem - zaczyna się nowy cykl. Ciemny Księżyc to te ostatnie dni przed nowym, kiedy tarczy nie widać, ale energetycznie to wciąż czas usuwania, oczyszczania i zamknięcia. Niektóre tradycje tego nie rozróżniają, ale w praktyce różnica jest odczuwalna. Przynajmniej u mnie - ciemny Księżyc to czas bardzo wewnętrzny, niemal do niczego zewnętrznego nie wychodzę w tym czasie.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, może głupie pytanie, ale jak wy w ogóle planujecie te rytuały? Sprawdzacie kalendarz księżycowy z wyprzedzeniem, czy raczej robicie coś bardziej spontanicznie i potem po fakcie sprawdzacie, co to była za faza?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selena97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Stokrotunia87 Nie głupie, bo to praktyczny problem. Ja mam tabelę na rok z góry zaznaczoną, ale nie planuję rytuałów co do dnia. Raczej mam ogólny zamiar i czekam na odpowiedni moment. Czasem zmuszam się do działania, kiedy jest 'właściwa' faza, ale nie jestem w nastroju - i to rzadko działa dobrze. Więc coraz bardziej skłaniam się ku temu, że faza jest jednym z wielu czynników, ale nie najważniejszym.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

To nie jest tak, że skoro przy malejącym robimy 'odpuszczanie' to znaczy, że nie można nic nowego zaczynać? Bo gdzieś czytałem, że to tylko kwestia intencji i że faza księżyca to tylko dodatkowy kontekst, nie reguła. Ale inni twierdzą, że robienie rytuału nowego początku przy malejącym to jak sadzenie ziarna jesienią. Kto tu ma rację?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Erazm79 To zależy, co rozumiesz przez 'nowy początek'. Jeśli zaczynasz coś, co wymaga wcześniejszego zwolnienia miejsca - na przykład chcesz nowej pracy, ale najpierw musisz zostawić za sobą stary wzorzec działania - to malejący jest wręcz doskonały na pierwszą część. Natomiast samo tworzenie, wywoływanie, przyzywanie czegoś nowego przy malejącym jest wbrew logice cyklu. Choć znam ludzi, którzy w ogóle nie pracują z fazami i mówią, że wszystko im wychodzi. Więc może to naprawdę kwestia intencji, a nie astronomii.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@metody52)
Połączone: 1 rok temu

Ostatnio miałem ciekawe doświadczenie - robiłem rytuał oczyszczenia przestrzeni przy malejącym i przez kilka kolejnych dni czułem coś w rodzaju lekkości, ale też jakiegoś wewnętrznego niepokoju. Jakby coś zostało 'odkurzone', ale nie zdążyło się jeszcze ułożyć. Zastanawiam się, czy to normalny efekt takiego oczyszczenia, czy może coś poszło nie tak.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Metody52 To co opisujesz brzmi jak typowa reakcja po głębszym oczyszczeniu przestrzeni - szczególnie jeśli pracujesz z miejscem, które długo zbierało 'warstwy'. Taka lekkość połączona z niepokojem to trochę jak po sprzątaniu, kiedy rzeczy są już na swoim miejscu, ale jeszcze nie osiadł kurz i nie wiesz, czy ci to odpowiada. Zazwyczaj to mija w ciągu kilku dni. Ale ciekawi mnie - czy robiłeś też coś po tym, żeby 'zapieczętować' przestrzeń, czy tylko oczyszczenie?


Odpowiedz
(@metody52)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 90

@Gwiazdarka97 Nie, nie robiłem żadnego zapieczętowania. Właściwie nie wiedziałem, że to jest potrzebne. Myślałem, że wystarczy oczyszczenie. Co to zapieczętowanie miałoby oznaczać w praktyce?


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wtrącę się, bo sama się na to natknęłam. Przy pracy z czakrami, szczególnie solarną, nauczyłam się, że sama praca oczyszczająca to tylko połowa. Potem trzeba coś 'wstawić' na to miejsce - intencję, obraz, cokolwiek co ma tam być zamiast tego, co usunęłaś. Inaczej to miejsce znowu się zapełnia byle czym. Czy przy rytuale przestrzeni nie działa podobnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selena97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Celestynka.2 Przy runach jest dokładnie ten sam mechanizm. Jeśli robię coś z Hagalaz - to rozbicie starego - to zawsze potem kładę Jera albo Ingwaz, żeby dać kierunek temu, co ma wyrosnąć po rozbiciu. Bez tego Hagalaz po prostu niszczy i nie wiadomo, co zostaje. To nie jest zasada wyczytana z podręcznika, tylko coś, co sprawdziłam na własnej skórze po tym, jak raz opuściłam tę drugą część i potem przez kilka tygodni nic mi nie szło.


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@felicjan)
Połączone: 12 miesięcy temu

A skąd wiecie, że to właśnie ta pominięta część była przyczyną, a nie coś innego, co się akurat wtedy działo? Pytam serio, bo zawsze mnie zastanawia, jak odróżnić korelację od przyczyny w takich sprawach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Felicjan Nie wiem i to jest uczciwa odpowiedź. Nie da się tego zweryfikować w sposób, który zadowoliłby naukowca. Ale to samo możesz powiedzieć o psychoterapii - nie zawsze wiesz, który konkretny element rozmowy coś zmienił. W praktyce rytualnej po prostu budujesz swoją własną bazę obserwacji, notujesz, porównujesz. I po czasie widać pewne wzorce. Czy to 'działa' obiektywnie, czy sugestia zmienia twoje działanie, które potem zmienia wynik - kto to wie. Obaj mamy rację.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@reginka94)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ale to wszystko brzmi jakby trzeba było czekać miesiącami na efekty. Czy nie ma jakiegoś sposobu, żeby przy malejącym przyspieszyć ten proces odpuszczania? Bo jeśli ktoś chce się pozbyć czegoś konkretnego, to chyba nie musi czekać trzy tygodnie na następny malejący?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Reginka94 Zależy, co chcesz odpuścić. Przy malejącym cykl trwa około dwóch tygodni, nie miesiąc. I nie chodzi o czekanie - większość poważniejszych prac rytualnych to nie jest jednorazowe działanie, tylko proces. Jeśli ktoś oczekuje, że jeden rytuał w jedną noc coś trwale zmieni, to rozczarowanie jest tylko kwestią czasu. Poza tym - i to ważne - malejący nie jest jedyną opcją do banishingu. W tradycji hellenistycznej pracowano z godzinami planetarnymi niezależnie od fazy. To też działa, jeśli wiesz, co robisz.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@reginka94)
Połączone: 1 miesiąc temu

No dobra, rozumiem, że to proces. Ale skoro malejący trwa dwa tygodnie, to co się właściwie powinno dziać w trakcie, a nie tylko 'po'? Bo mam wrażenie, że robię jeden rytuał i potem czekam bez działania. Czy to ma tak wyglądać?


Odpowiedz
Wpisy: 2074
Rozpoczynający temat
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Pytanie jest sensowne. Zależy, co robisz. Jeśli intencja była konkretna - powiedzmy, uwolnienie się od jakiegoś schematu - to przez całą fazę możesz robić mniejsze, wspierające działania. Nie kolejne rytuały tej samej rangi, ale na przykład prowadzenie dziennika, obserwowanie, co się odpuszcza samo. Rytuał przy malejącym to nie przełącznik. To raczej otworzenie procesu.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@metody52)
Połączone: 1 rok temu

A jak to odróżnić - że coś 'się odpuszcza samo' od tego, że po prostu czas mija i zapominamy? Serio pytam, bo nie wiem, czy u mnie po tym oczyszczeniu coś się rzeczywiście zmieniło, czy po prostu przestałem o tym myśleć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Metody52 To jest dobre pytanie i trochę prowokacyjne zarazem. Ale myślę, że samo 'przestanie myślenia' to też jest rodzaj zmiany - jeśli wcześniej coś kręciło się w głowie i po jakimś czasie przestało, to coś się przesunęło. Czy rytuał to wywołał, nie wiadomo. Ale zmiana była.


Odpowiedz
Wpisy: 149
(@felicjan)
Połączone: 12 miesięcy temu

No właśnie, tu znowu wracamy do tego, co mówiłem wcześniej. Skąd wiadomo, że to rytuał, a nie po prostu czas? Nie atakuję, naprawdę chcę to zrozumieć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@selena97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Felicjan Szczerze? W wielu przypadkach nie wiadomo. I myślę, że to uczciwa odpowiedź. Ale dla mnie pytanie 'czy działało' jest drugorzędne wobec tego, że rytuał daje konkretny moment - gest, intencję, zamknięcie. Nawet jeśli mechanizm jest psychologiczny, a nie energetyczny, efekt jest realny.


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

I to jest dokładnie ten punkt, przy którym rozchodzą się drogi różnych tradycji. W psychologii rytualnej - jest taki nurt, który czerpie z Junga i Mary Douglas - rytuał rozumiany jest jako akt separacji od starego stanu. Nie chodzi o to, żeby 'coś zadziałało magicznie', tylko żeby umysł miał wyraźny sygnał: to się skończyło. Malejący księżyc jako kontekst tego sygnału to nie przypadek - jest wizualnym potwierdzeniem kurczenia się czegoś.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@erazm79)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 509

@Gwiazdarka97 Tylko czy to znaczy, że cały efekt jest psychologiczny i że de facto moglibyśmy zrobić to samo przy dowolnej fazie, byle z przekonaniem?


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Erazm79 Może. Ale pytanie jest trochę jak 'czy mogę jeść obiad o 6 rano zamiast w południe - byle z apetytem'. Technicznie tak. Ale są rytmy, które wspierają pewne działania i kontekst ma znaczenie - nie dlatego że jest magiczny, ale dlatego że jest spójny. Spójność rytuału wzmacnia jego działanie niezależnie od mechanizmu.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale właśnie - skoro przy malejącym chodzi o odpuszczanie, to czy można przy tej samej fazie pracować z czymś, czego się boisz, a nie tylko z czymś, czego chcesz się pozbyć? Bo strach to trochę inne niż 'zły nawyk' - nie wiem, czy to się kwalifikuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Klimcia_S Strach jak najbardziej. Malejący to dobry czas na pracę z tym, co trzyma - a strach trzyma skuteczniej niż niemal cokolwiek innego. W tradycji ceremonialnej często wyróżnia się pracę z 'tym, co blokuje' właśnie w tej fazie, i strach to klasyczny blokujący. Pytanie, jak chcesz z nim pracować - samo nazwanie go w rytuale to jedno, ale to nie to samo co praca z korzeniem.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Co masz na myśli przez 'korzeń'? Że chodzi o przyczynę strachu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Klimcia_S Tak. Jeśli boisz się odrzucenia i rytuał polega na 'wypuszczeniu strachu przed odrzuceniem' - to jest praca z objawem. Korzeń to pytanie, skąd ten strach pochodzi, kiedy się pojawił, co go karmi. Rytuał przy malejącym może towarzyszyć tej pracy, ale jej nie zastępuje.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@stokrotunia87)
Połączone: 1 rok temu

A czy do takiej pracy z korzeniem potrzeba czegoś specjalnego - jakichś konkretnych elementów w rytuale? Bo ja jak coś robię, to zazwyczaj świeczka i intencja, i nie wiem, czy to wystarczy przy głębszych sprawach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Stokrotunia87 Nie ma 'wystarczy' w sensie minimum. Ale mam wrażenie, że różnica między świeczką-z-intencją a bardziej rozbudowanym rytuałem leży głównie w stopniu skupienia, który to wymaga. Jak coś jest proste, łatwo odpłynąć myślami. Rozbudowany rytuał trzyma uwagę przez dłużej i przez to może wchodzić głębiej - nie dlatego, że jest 'silniejszy', tylko że zmusza do obecności.


Odpowiedz
Wpisy: 142
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

to ciekawe co mówisz Celestynko bo ja mam dokładnie ten problem że przy prostych rzeczac moje myśli latają wszędzie. Czy jest jakaś praktyka żeby utrzymac uwagę bez robienia całej skomplikowanej ceremonii? Bo nie zawsze mam warunki na rozbudowane rzeczy


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestynka-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 261

@Amuletka Ja kiedyś zaczęłam używać oddechu jako kotwicy - trzy głębsze oddechy przed i po, żeby oznaczyć granicę rytuału. Ciało zapamiętuje ten sygnał po kilku razach i uwaga sama zaczyna się skupiać. To nie jest medytacja, to bardziej warunkowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 752
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

dobry pomysł z oddechem, sam tak robię ale nie myślałem że to ma jakiś mechanizm. Wydawało mi się ze to poprostu nawyk. A wracajac do malejącego - czy jest jakiś dzień w tej fazie który jest szczegolnie dobry do zakańczania spraw? Bo gdzieś czytałem że ostatnie dni przed nowym to najlepszy moment na definitywne zamknięcia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Celtyk Ostatnie dni fazy malejącej - te ciemniejsze przed nowym - faktycznie są w wielu tradycjach traktowane jako czas 'ostatecznych rozliczeń'. W rolnictwie biodynamicznym Marii Thun dni korzeniowe i liściowe w tej fazie mają różne właściwości. W pracy rytualnej analogia jest podobna - im bliżej nowiu, tym mniejsza tarcza, tym mocniejszy sygnał 'to się kończy'. Ale to nie znaczy, że wcześniejsze dni są słabsze - po prostu inaczej ukierunkowane.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@reginka94)
Połączone: 1 miesiąc temu

Okej, to teraz mam konkretne pytanie do wszystkich: czy ktoś zauważył realną różnicę między rytuałem robionym na początku fazy malejącej a tym samym rytuałem robionym na jej końcu, tuż przed nowym? Chodzi mi o subiektywne odczucia, nie teorię.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
Rozpoczynający temat
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Dobre pytanie Reginka, bo sam się nad tym zastanawiałem przez długi czas. Subiektywnie - na początku fazy jest jakby więcej 'materiału do pracy', energia jest jeszcze wyraźna i można to poczuć nawet bez żadnego przygotowania. Pod koniec, tuż przed nowym, jest jakiś rodzaj ciszy. Nie pustki, ale ciszy. Rytuały robione wtedy mają dla mnie inne zabarwienie - bardziej ostateczne, mniej 'procesowe'. Nie wiem, czy to dobre słowo.


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@selena97)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie tak to opisałabym. Ten czas tuż przed nowym księżycem jest jak wydech po długim biegu. Coś się skończyło, ale nowe jeszcze nie zaczęło. Rytuały w tym miejscu mają u mnie tendencję do bycia krótszymi i prostszymi - jakby zbędne było cokolwiek rozbudowanego. Wy tak samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@reginka94)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 117

@Selena97 U mnie było różnie. Raz zrobiłam coś na samym początku malejącego i poczułam dużo, dużo emocji w trakcie. A raz pod koniec, dwa dni przed nowym, i było spokojniej, ale coś się faktycznie domknęło. Nie wiem, czy to faza, czy po prostu byłam wtedy w innym stanie.


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Myślę że te różnice, które opisujecie, mają też podstawy w tym, jak poszczególne kultury segmentowały fazę malejącą. W tradycji babilońskiej na przykład sam moment tuż przed nowym - zwany Bubbulum - był traktowany jako czas absolutnego wyciszenia aktywności rytualnej. Nie pracowano wtedy aktywnie, raczej odpoczywano. To co wy opisujecie jako 'cisza' mogłoby być właśnie tym - instynktownym odczuciem tamtej granicy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Gwiazdarka97 ciekawe, bo nie znałem tej nazwy - bubbulum. I to wyciszenie aktywnosci - znaczy że ci babilończycy uważali że już nic nie warto robić w te dni, czy że trzeba inne rzeczy robić?


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Celtyk Raczej że to czas na wycofanie, nie na inicjowanie czegokolwiek. Rytuały oczyszczające były dopuszczalne, ale nie takie, które miały coś 'uruchomić'. Rozróżnienie jest subtelne, ale istotne - coś innego to odpuszczanie tego, co już trwa, a coś innego to zaczynanie procesu oczyszczenia od zera.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@metody52)
Połączone: 1 rok temu

A skąd w ogóle wiadomo, że coś 'inicjuje' a coś 'kończy' - mam na myśli w praktyce, bo intencja może być ta sama. Piszę: 'chcę to puścić' i nie wiem, czy to jest zamknięcie czegoś, co już trwało, czy właśnie zaczynam proces puszczania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Metody52 To jest właściwie pytanie o to, jak długo coś 'trwa' w tobie zanim zrobisz rytuał. Jeśli pracowałeś nad czymś - przez terapię, przez pisanie, przez rozmowy - to rytuał może być faktycznie zamknięciem. Jeśli po raz pierwszy w ogóle siedzisz z jakimś tematem, to raczej otwierasz, nie zamykasz. Faza księżyca powinna być dostosowana do tego, gdzie jesteś w procesie, nie odwrotnie.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@klimcia_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czyli właściwie mówisz, że sam księżyc to nie jest jakiś silnik, który decyduje co się dzieje, tylko raczej kontekst, który można lepiej lub gorzej wykorzystać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Klimcia_S Dokładnie. I dlatego irytuje mnie trochę podejście 'na malejący TYLKO to i to'. Faza to kontekst, nie instrukcja. Rozbudowywanie tego w sztywne listy zasad - rób A, nie rób B - trochę mija się z tym, o co chodzi.


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: