Forum

Asystent AI
Rytuały dla zawodów...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały dla zawodów trudnych - jak się ochronić przed negatywnością

Strona 4 / 4

Wpisy: 288
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Zostaję przy tym co Petronelka napisała o warstwach, bo mam podobne doświadczenie z tarotem. Mam kilka kart które wyciągam rano przed trudnymi dniami - nie jako wróżbę, ale jako jakiś punkt orientacyjny. I też nie wiem czy to karta działa, czy samo wyciągnięcie karty i zastanowienie się chwilę nad tym co przede mną, czy rutin. Ale kombinacja tych trzech rzeczy daje mi coś co ciężko nazwać inaczej niż gotowość.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 289

@Onufry66 Ten termin gotowość jest chyba kluczowy. W tradycji żydowskiej jest pojęcie kavanah - coś w rodzaju kierowania serca, nastawienia umysłu przed czynnością rytualną. Bez kavanah modlitwa jest technicznie poprawna ale czegoś brakuje. I interesujące jest że ta tradycja przez wieki dyskutuje o tym samym co wy teraz - czy forma bez ducha wystarcza. Odpowiedzi są różne zależnie od szkoły.


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@syriusza-2)
Połączone: 1 rok temu

Wątek kavanah jest dobry ale chcę wtrącić coś innego. Przez całą tę rozmowę skupiamy się na tym co robi jednostka przed lub po pracy. Ale w wielu tradycjach ochrona zawodowa jest zbiorowa - szamani mają swoje społeczności wspierające, kapłani mają liturgię grupową, rytuały inicjacyjne w zawodach niebezpiecznych były zbiorowe. Strażak przed akcją nie idzie sam w kąt zapalić kadzidełko. Czy ktoś tu kiedyś próbował czegoś w tym kierunku, zbiorowy rytuał przed trudnym dniem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Syriusza.2 To jest aspekt który rzeczywiście tu nie wybrzmiał. W wielu tradycjach szamańskich ten kto pracuje z trudną materią, chorobą, śmiercią, konfliktem, ma swojego własnego opiekuna rytualnego. Kogoś kto trzyma przestrzeń za niego kiedy on jest w środku trudności. W zachodniej magii ceremonialnej jest coś podobnego - strażnik rytuału. Pytanie jak przełożyć to na realia kogoś kto pracuje sam, na nocnych zmianach, bez żadnej społeczności tego rodzaju.


Odpowiedz
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 960

@Strzybog No właśnie, bo większość zawodów o których tu mówimy jest dość samotna w tym sensie. Psycholog zamyka drzwi i jest z klientem sam. Ratownik medyczny działa w zespole ale nie zrobi rytuału przed wyjazdem bo partner patrzy. Czy jest jakiś odpowiednik tej zbiorowej ochrony który można robić dyskretnie, bez tłumaczenia się?


Odpowiedz
Wpisy: 2379
Rozpoczynający temat
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Dyskrecja to ważny wątek który mi też chodzi po głowie od jakiegoś czasu. Ratownik nie może zapalić kadzidła przed karetką. Ale może mieć kamień w kieszeni, może mieć konkretny sposób zakładania rękawiczek, może mieć dwa zdania które mówi w myślach. Zbiorowy aspekt z którego mówi Syriusza jest realny i myślę że jego brak jest jednym z powodów dla których te osoby są tak narażone. Ale samotny rytuał dyskretny jest prawdopodobnie i tak lepsz niż nic. Tylko żeby to nie było poczucie winy gdy ktoś nie ma czasu go zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Simma napisała o karetce i rękawiczkach jest dla mnie ciekawe z innego powodu niż się może wydawać. W tradycjach szamańskich wejście w przestrzeń rytuału często oznaczało dosłowne przekroczenie progu - wejście do namiotu, okrążenie ogniska, nałożenie konkretnego stroju. Ale to nie był element dekoracyjny. To było sygnalizowanie dla własnego układu nerwowego i dla sił z którymi się pracuje jednocześnie. Ratownik zakładający rękawiczki z konkretną intencją może robić dokładnie to samo, tylko w zupełnie innym języku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 960

@Strzybog Ale właśnie, tu jest moje pytanie bo chyba tego nie rozumiem. Mówisz 'sygnalizowanie dla sił z którymi się pracuje'. Co to znaczy w praktyce? Bo jeśli chodzi tylko o sygnał dla własnego mózgu to rozumiem - to jest psychologia. Ale jak mówisz o siłach zewnętrznych to już wchodzisz w coś innego. Czy ratownik zakładający rękawiczki z intencją robi coś ezoterycznego czy tylko psychologicznego? I czy to ma jakieś znaczenie jeśli efekt jest taki sam?


Odpowiedz
Wpisy: 2379
Rozpoczynający temat
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Kanko - to pytanie krąży tu od kilku stron wątku i chyba nie odpuści. Powiem jak ja to widzę, nie jako ostateczne słowo. Robię coś ezoterycznego i psychologicznego jednocześnie, i nie szukam między tym granicy. Jeżeli ciało reaguje na gest, a gest ma znaczenie w jakiejś tradycji, to oba wymiary są aktywne. Próba rozdzielenia tego to trochę jak pytanie czy serce pompuje krew bardziej fizycznie czy bardziej biologicznie.


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@gabrysieńka50)
Połączone: 8 miesięcy temu

Simma ma rację że to pytanie wraca, ale myślę że Kanko pyta o coś konkretniejszego niż tylko 'które to jest'. Kanko, jak dobrze rozumiem, chodzi ci o to czy intencja wystarczy żeby coś działało, czy potrzeba też formy? Bo to są dwa różne pytania i do tej pory rozmowa miesza je trochę w jedno.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 960

@Gabrysienka50 Tak, właśnie o to mi chodzi. Czy forma bez intencji cokolwiek robi? I czy intencja bez formy cokolwiek robi? Bo z tego co tu czytam to jedni mówią że forma wystarcza, inni że intencja jest kluczowa. To nie mogą być obydwoje prawdą jednocześnie, nie?


Odpowiedz
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 289

@Kanko Mogą. W halachicznym ujęciu judaizmu jest debata o tym od wieków dosłownie. Są opinie że micwa wykonana bez kavanah jest ważna, bo obowiązek jest wypełniony przez czyn. I są opinie że bez intencji to tylko ruch ciała. Żadna z tych pozycji nie wygrała definitywnie bo obie są ugruntowane. Więc nie szukałbym tu jednej odpowiedzi dla całej ezoteryki.


Odpowiedz
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Jacenty01 To jest ciekawe zestawienie, bo przy runach mam bardzo podobny dylemat. Kiedy rysuję Algiz jako znak ochrony to czy muszę w danej chwili myśleć o tym co rysuję czy wystarczy że znam znaczenie i działam z przyzwyczajenia? Moje notatki nie dają tu jednoznacznej odpowiedzi, bo zbyt dużo się zmienia między jednym dniem a drugim.


Odpowiedz
 Zina
(@zina)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 148

@Petronelka_54 A czy w ogóle da się to oddzielić od nastroju danego dnia? Bo ja mam z wróżbami ten sam problem - jak jestem zmęczona albo czymś zajęta to robię wszystko mechanicznie i czuję że to jest puste. Ale nie wiem czy to puste bo brakuje intencji, czy puste bo jestem zmęczona i mój odbiór jest słabszy.


Odpowiedz
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Zina To właśnie próbuję notować, bo chcę wiedzieć czy korelacja między nastrojem a 'jakością' rytuału jest faktyczna czy tylko odczuwana przeze mnie. Na razie wyniki są niejasne. Ale samo pytanie które zadajesz jest dobre, bo zmęczenie może wpływać na intencję, na skupienie i na odbiór jednocześnie. Nie wiem który z tych trzech elementów bardziej.


Odpowiedz
Wpisy: 1207
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do praktycznej warstwy tego wątku, bo trochę odpłynęliśmy - ktoś wspomniał wcześniej o dyskretnych markerach dla zawodów gdzie nie ma miejsca na otwarty rytuał. Mnie interesuje coś co może być zbyt proste żeby o tym mówić, ale robię to od lat. Mam konkretne słowa które powtarzam w myślach wychodząc z domu przed trudnym dniem. Nie są to mantra w żadnym klasycznym sensie, po prostu kilka zdań które sam ułożyłem. Działa jako marker granicy równie dobrze jak cokolwiek fizycznego, może nawet lepiej bo jest ze mną niezależnie od okoliczności.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rojnik)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 475

@Arat A te zdania mają jakiś konkretny kierunek? Jak modlitwa, jak afirmacja, jak zaklęcie? Bo brzmi to jak coś między tymi trzema i nie wiem jak to rozumieć. Pytam bo sama szukam czegoś co mogę robić w pracy bez żeby ktoś to zauważył.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Rojnik Szczerze? Nie nazywam tego żadnym z tych określeń. To są zdania które dla mnie znaczą coś konkretnego. Jedno dotyczy tego co zostawiam za sobą, jedno tego co biorę ze sobą, jedno granic. Nie muszę tego głośno mówić. Ale twoje pytanie o kierunek jest dobre - myślę że chodzi o to żeby były skierowane na zewnątrz, nie tylko do siebie. Jak to rozumieć? Sam nie do końca wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@syriusza-2)
Połączone: 1 rok temu

Zdania w myślach to jest coś co pojawia się w bardzo różnych tradycjach, nie tylko ezoterycznych. W buddyzmie tybetańskim jest praktyka tonglen gdzie wdychasz czyiś ból a wydychasz ulgę - to się robi w głowie, nikt nie widzi, a jest uznawane za jedną z głębszych praktyk współczucia i ochrony jednocześnie. Nie mówię że Arat robi tonglen, ale zasada że słowo wewnętrzne ma inny status niż tylko myśl - to jest obecne szeroko.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Syriusza.2 Tonglen mi tu do głowy nie przyszedł ale to jest trafne zestawienie. Mam pytanie bo nie znam tej praktyki dobrze - czy tam jest jakaś specyficzna forma, sekwencja, czy to jest dowolne w środku? Bo to może mieć znaczenie dla pytania które Kanko zadawał o formę i intencję.


Odpowiedz
(@syriusza-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 186

@Onufry66 Jest forma - wdech i wydech jako sekwencja mają znaczenie, wizualizacja ma znaczenie. Ale tradycja podkreśla że to nie jest technika oddechowa tylko praktyka umysłu. Forma jest środkiem, nie celem. Co ciekawe, Pema Chödrön piszę o tym że zaczynasz od formalnej praktyki, ale z czasem to przenika do zwykłych momentów dnia - stoisz w kolejce i robisz to nieświadomie. To chyba jest odpowiedź na pytanie Kanko, tylko z innego systemu.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Okej, to mi trochę otwiera oczy. Więc forma i intencja to nie jest albo-albo, tylko jedno przechodzi w drugie z czasem? Jeśli dobrze rozumiem to co mówi Syriusza - zaczynasz od formy z intencją, a potem forma staje się nośnikiem intencji nawet jak nie myślisz aktywnie? To by wyjaśniało te zegarki i rękawiczki o których była tu mowa.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@edytka_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Właśnie tak mi się wydaje i to pierwsze co tu czytam co mi naprawdę kliknęło. Bo ja z tym zegarkiem - robiłam to latam bez myslenia i teraz jak się zastanawiam to czuję ze to jest inne od innych rzeczy które robię rano. Jakby miało inną wagę. Może właśnie dlatego że jest taki automatyczny a jednocześnie znaczący?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Edytka_S To co opisujesz to jest bardzo ciekawy przypadek, bo zazwyczaj mówi się że rytuał zaczyna od świadomości. A ty masz coś co zaczęło nieświadomie i stało się rytuałem przez samą powtarzalność i znaczenie które gest zaczął nosić. Mam pytanie - czy zegarek coś symbolizuje, czy to jest czysto funkcjonalny przedmiot? Bo to może mieć znaczenie dla tego jak ta automatyzacja u ciebie działa.


Odpowiedz
(@edytka_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 164

@Spellbound Dostałam go od mamy gdy zaczęłam pierwszą prawdziwą pracę więc nie jest czysto funkconalny. Ma jakiś ładunek. Ale nigdy o tym nie myślałam w kontekście rytualu, dopiero teraz.


Odpowiedz
Wpisy: 2379
Rozpoczynający temat
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

To co Edytka opisuje z zegarkiem jest w sumie modelowym przykładem tego jak rytuały chroniczne powstają - nie z projektu tylko z życia. Przedmiot ma ładunek emocjonalny, gest jest powtarzalny, moment jest graniczny. Wszystkie elementy są, tylko nikt tego nie zaplanował. I teraz pojawia się pytanie które zostawię bez odpowiedzi bo jest dobre do przemyślenia: czy taki rytuał który wyrósł sam jest słabszy, mocniejszy czy po prostu inny od tego który ktoś skonstruował świadomie dla konkretnego celu?


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@rojnik)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Simma napisała o zegarku Edytki mnie uderzyło, bo mam podobną rzecz z bransoletką. Dostałam ją od babci i zakładam ją do pracy od lat. Nigdy nie myślałam o tym jako o rytuale, ale teraz jak to czytam... jest coś w tym że zakładam ją właśnie przed wyjściem do trudnych sytuacji. I jak jej nie mam, to czuję że czegoś brakuje. Czy to już jest rytuał ochronny, czy jeszcze tylko przesąd?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Rojnik Myślę że granica między przesądem a rytuałem jest cieńsza niż nam się wydaje. Przesąd to przekonanie że coś wpływa na coś innego bez wyjaśnienia dlaczego. Rytuał to działanie które ma znaczenie i formę. Twoja bransoletka ma formę, ma moment zakładania, ma ładunek emocjonalny od babci. To brzmi bardziej jak rytuał niż przesąd. Ale mam pytanie - czy jak jej nie masz, to szukasz czegoś innego co zastąpi ten brak, czy po prostu idziesz bez niczego?


Odpowiedz
(@rojnik)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 475

@Spellbound Idę bez niczego i czuję się przez cały dzień trochę odsłonięta. Nie że się coś dzieje, tylko jakiś brak komfortu. Nigdy nie szukałam zastępnika, bo nie przyszło mi do głowy że można. A właściwie czy można mieć kilka takich rzeczy naraz? Bo wydaje mi się że to by rozmyło znaczenie tej jednej.


Odpowiedz
(@edytka_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 164

@Rojnik Ja mam tylko zegarek i myslę ze dobrze że jest jedna rzecz. Jak mam na sobie za dużo 'ważnych' rzeczy to sie gubię które jest od czego. Może to tylko moje, ale jedno jest lepsze niz kolekcja.


Odpowiedz
Wpisy: 2379
Rozpoczynający temat
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Kwestia jednego przedmiotu kontra kilku jest naprawdę nieoczywista. W niektórych tradycjach jest coś w rodzaju zestawu - masz osobny element na ochronę, osobny na skupienie, osobny na kontakt z czymś wyższym. Ale to wymaga bardzo świadomego budowania każdego z nich oddzielnie. Jak składasz to razem bez tego rozróżnienia, to faktycznie rozmywa się znaczenie. Myślę że intuicja Edytki jest tu zdrowa - jedno z pełnym ładunkiem jest lepsze niż pięć połowicznych.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

W kontekście przedmiotów ochronnych - czy ktoś tu pracuje z amuletami które były celowo przygotowane pod konkretne środowisko pracy, a nie tylko rzeczami które nabrały znaczenia? Bo to jest chyba inny mechanizm. Przedmiot od babci ma ładunek relacyjny i emocjonalny. Amulet robiony z intencją ochrony w miejscu pracy ma ładunek celowy. Pytam bo zastanawiam się czy te dwa typy działają tak samo czy inaczej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Jacenty01 Robiłam obie wersje i dla mnie działają inaczej, ale nie wiem czy to różnica w samych przedmiotach czy w tym jak do nich podchodzę. Runy które wyrytam z konkretną intencją mają jakiś ciężar który czuję bardziej świadomie. Bransoletka po babci którą noszę od lat ma coś bardziej automatycznego, wchodzi w ciało. Nie wiem jak to opisać inaczej.


Odpowiedz
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 289

@Petronelka_54 'Wchodzi w ciało' - to jest dobre określenie. W tradycji żydowskiej jest pojęcie segulah, co można przetłumaczyć jako właściwość lub środek ochronny, ale właśnie to nie jest amulety robiony przez człowieka z intencją, tylko coś co ma wbudowaną właściwość przez swoje znaczenie lub historię. Mezuza nie jest amuletem w sensie celowego naładowania, jest segulah przez sam tekst i umieszczenie. To może być podobne do twojej bransoletki - ona jest segulah przez swój ładunek historyczny, nie przez celowy rytuał.


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@syriusza-2)
Połączone: 1 rok temu

To rozróżnienie które robi Jacenty jest naprawdę ważne i myślę że trochę za szybko przeszliśmy dalej. Bo jeśli mamy dwa typy - przedmiot celowo naładowany i przedmiot który nabrał właściwości przez historię i relację - to pytanie wraca: który jest bardziej skuteczny w ochronie podczas pracy w trudnym środowisku? I czy te dwa typy można łączyć? Bo wyobrażam sobie że można wziąć przedmiot z ładunkiem historycznym i dołożyć do niego celowy rytuał. Albo odwrotnie - przedmiot zrobiony intencjonalnie może z czasem nabrać ładunku relacyjnego.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Syriusza.2 Mam notatki z prób łączenia obu warstw i powiem szczerze że wyniki są niejednoznaczne. Mam kartę tarota którą dostałem w specyficznych okolicznościach i która ma dla mnie duże znaczenie osobiste. Próbowałem do niej dołożyć intencjonalny rytuał oczyszczenia i naładowania pod konkretne użycie. Efekt był dziwny - przez jakiś czas czułem że ta karta jest bardziej 'głośna', ale też jakby mniej swojska. Jakbym zmienił jej charakter nie dodając, tylko nadpisując.


Odpowiedz
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 960

@Onufry66 'Głośna ale mniej swojska' - rozumiem co mówisz i to jest dziwne uczucie. Mam pytanie bo jestem ciekaw tego mechanizmu. Czy uważasz że zepsułeś to co miała, czy że po prostu zmieniłeś ją w coś innego? Bo to są dwa różne wnioski i każdy z nich ma inne konsekwencje dla tego jak podchodzimy do takich przedmiotów.


Odpowiedz
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Kanko Dobre pytanie i szczerze nie wiem. Przez jakiś czas myślałem że zepsułem. Ale teraz po czasie wydaje mi się że zrobiłem z niej coś hybrydowego, co nie do końca wyszło bo nie miałem jasności co chcę osiągnąć. Gdybym miał klarowny zamysł - 'chcę żeby ta karta działała jako X' - może by wyszło spójniej. Robiłem to trochę na ślepo.


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@gabrysieńka50)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ten wątek z kartą Onufrego mnie zatrzymał, bo mam podobne doświadczenie ale z kamieniem. Dostałam obsydian od kogoś kto go długo nosił, więc miał już swój ładunek. Próbowałam go oczyścić i ustawić od nowa pod swoje potrzeby. I przez długi czas czułam że coś w nim się opiera. Nie wiem czy to sugestia, ale ta obserwacja że przedmioty z historią inaczej reagują na nowe intencje - to mi siedzi w głowie od tamtej pory.


Odpowiedz
Wpisy: 2379
Rozpoczynający temat
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Gabrysieńka opisuje coś co w magii ceremonialnej jest traktowane bardzo poważnie - kwestia tego czy przedmiot ma własną historię którą trzeba albo uszanować albo naprawdę głęboko przepracować zanim się go weźmie pod inną intencję. Nie ma tu jednej szkoły. Jedni mówią że oczyszczenie zeruje przedmiot jak nowy. Inni że przedmiot z długą historią nigdy nie jest naprawdę pusty, tylko zmienia warstwy. Mam wrażenie że doświadczenie Gabrysieńki i Onufrego wskazuje raczej na to drugie. Ale to też może być kwestia tego jak zostało zrobione oczyszczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 1207
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Trochę wracam do pierwotnego tematu wątku, bo przepływamy przez bardzo ciekawe obszary ale tytuł mówił o ochronie w trudnych zawodach. Mam pytanie praktyczne do Simmy albo Syriuszy. Pracuję w środowisku gdzie ludzie regularnie przychodzą z bardzo ciężkimi emocjami - żeby nie za dużo zdradzać. I moje zabezpieczenie rytualne działa do pewnego momentu, ale po naprawdę intensywnym dniu czuję że coś przeszło. Czy są rytuały nie tylko 'przed' ale też 'w trakcie' - coś co można robić aktywnie podczas pracy, nie po?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@syriusza-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 186

@Arat To jest bardzo konkretne pytanie i cieszę się że wróciło do głównego tematu. W tradycji tybetańskiej jest coś co mogłoby odpowiedzieć na tę potrzebę - praktyki które możesz robić w ruchu, w kontakcie z ludźmi, bez wychodzenia z sytuacji. Jedną z nich jest praca z oddechem jako granicą - świadome poczucie że wdychasz powietrze a nie czyjeś emocje. Brzmi banalnie ale gdy jest zakorzenione w regularnej praktyce, działa jak aktywna membrana. Nie blokujesz kontaktu, tylko utrzymujesz granicę przez co przechodzi. Czy to jest kierunek który cię interesuje, czy szukasz czegoś bardziej ugruntowanego w formie zewnętrznej?


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Syriusza.2 Szukam czegoś co ma formę, bo czysty oddech mi nie wystarczy w momencie gdy ktoś jest naprzeciwko mnie z bardzo intensywną historią. Potrzebuję czegoś co mogę fizycznie zrobić lub powiedzieć w głowie. Te moje zdania o granicy, o których mówiłem wcześniej w wątku, działają, ale zastanawiam się czy nie ma czegoś bardziej dynamicznego.


Odpowiedz
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Arat Słyszałam o praktyce którą stosują niektórzy psychoterapeuci pracujący z traumą - mają konkretny gest fizyczny który robią pod stołem albo w kieszeni w momencie gdy czują że granica jest przekraczana. Nie rytualny w klasycznym sensie, ale spójny i powtarzalny. Coś w rodzaju naciśnięcia paznokcia w dłoń albo obrócenia pierścionka. Mała fizyczna kotwica. Nie wiem czy to jest dla ciebie za małe, ale jeśli chodzi o coś dyskretnego i aktywnego w trakcie - to może być kierunek.


Odpowiedz
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Spellbound To co opisujesz z gestem to jest dokładnie to samo co w technikach kotwiczenia w NLP, ale też bardzo bliskie temu jak runy bywają stosowane - nie tylko jako symbole rysowane, ale jako kształty które można trzymać w głowie lub odtwarzać gestami. Algiz można 'zrobić' palcami niewidocznie. Mam to w swoich notatkach jako wariant dla sytuacji publicznych i faktycznie to inaczej niż samo wyobrażenie symbolu.


Odpowiedz
Wpisy: 148
 Zina
(@zina)
Połączone: 9 miesięcy temu

Cały ten wątek idzie w kierunku który mi się podoba, ale mam jedno pytanie które siedzi mi od dłuższego czasu. Mówimy o ochronie przed negatywnością w pracy, ale czy ktoś tu rozróżnia między negatywnością która pochodzi od innych ludzi a tą która pochodzi z samej natury pracy? Bo pracownik hospicjum jest narażony na co innego niż nauczyciel w trudnej klasie, nawet jeśli oboje potrzebują ochrony. I wydaje mi się że rytuał powinien być do tego kalibrowany, a nie jeden dla wszystkich.


Odpowiedz
Wpisy: 148
 Zina
(@zina)
Połączone: 9 miesięcy temu

To pytanie które zadajesz na końcu jest akurat dla mnie kluczowe. Bo pracuję z kilkoma osobami które mają bardzo dużo wewnętrznego chaosu i zauważyłam że po takich sesjach czuję się inaczej niż po sesjach z kimś kto przynosi ciężkie emocje ale ma jakiś porządek w sobie. Zewnętrzna negatywność to jedno - możesz się osłonić, możesz mieć barierę, możesz zakończyć kontakt. Ale ta która pochodzi z ciebie samej, z twojego własnego zmęczenia, z czegoś co ta praca ci uruchomiła - tego bariera na zewnętrzu nie zatrzyma. Więc czy wasze praktyki ochronne w ogóle uwzględniają ten podział?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Zina Rozumiem co mówisz i to jest coś z czym się mierzę regularnie. Mam nawet wrażenie że w tej pracy trudno jest odróżnić jedno od drugiego w środku sesji. Potem po czasie można to rozplątać, ale w momencie - nie wiem skąd to pochodzi. Czy masz jakiś sposób żeby rozróżniać na bieżąco, czy to zawsze jest analiza po fakcie?


Odpowiedz
Wpisy: 2379
Rozpoczynający temat
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

To rozróżnienie które Zina wnosi jest bardzo ważne i myślę że wielu praktykujących je pomija, bo koncentruje się na tym co zewnętrzne - buduje bariery, robi oczyszczenia po pracy, nosi przedmioty - a nie patrzy na to co dzieje się w środku. W tradycji hermetycznej jest coś co można by przetłumaczyć jako oczyszczenie wnętrza przed pracą, nie po. Chodzi o to żeby wejść w kontakt z innymi z możliwie czystym stanem, nie zanosić tam własnych nieuporządkowanych treści. Ale to jest trudniejsze niż postawienie bariery, bo wymaga uczciwości wobec siebie przed każdą sesją.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Zaraz, bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówicie że bariera energetyczna działa tylko na zewnętrzne rzeczy, tak? A to co wewnętrzne przechodzi przez nią bez problemu? To trochę dziwne bo zawsze myślałem że jeśli się osłonię to jestem osłonięty w ogóle. Jak to działa mechanicznie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@syriusza-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 186

@Kanko Bariera nie działa na twoje własne stany, bo nie ma jak - nie jest ustawiona przeciwko tobie samemu. Można to rozumieć tak że tworząc barierę definiujesz granicę między sobą a tym co na zewnątrz. Ale twój własny chaos jest po tej samej stronie granicy co ty. Więc żaden rytuał ochronny nie zastąpi pracy z własnym stanem przed kontaktem z kimś wymagającym. To nie jest wada rytuałów - to po prostu inny problem wymagający innego podejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@petronelka_54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam notatki z okresu kiedy pracowałam intensywnie z klientami i robiłam ochronę tylko na zewnątrz. Skończyło się wypaleniem. Dopiero kiedy dodałam coś co robiłam rano - krótki przegląd własnego stanu przed jakimkolwiek kontaktem - zaczęło się zmieniać. Nie był to rozbudowany rytuał, bardziej zatrzymanie i uczciwa odpowiedź na pytanie: z czym ja dzisiaj przychodzę. To głupio proste ale robiło różnicę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Zina
(@zina)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 148

@Petronelka_54 Właśnie o to mi chodziło. I cieszę się że to potwierdzasz z doświadczenia, bo mi przez jakiś czas wydawało się że sama sobie komplikuję. To 'z czym przychodzę' jest dla mnie teraz ważniejszym pytaniem niż 'jak się ochronię'. Bo jeśli przychodzę z dużym własnym zmęczeniem i zaczynam sesję to i tak to czuję w środku, niezależnie od bariery. Mam pytanie do Simmy - czy w tej hermetycznej tradycji którą wspominałaś to oczyszczenie wnętrza przed pracą ma jakąś konkretną formę, czy jest bardziej jako intencja?


Odpowiedz
Wpisy: 2379
Rozpoczynający temat
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

W tekstach hermetycznych - i tu mówię głównie o tradycji zachodniej, szczególnie o tym co wywodzi się z Corpus Hermeticum - jest pojęcie katharsis które nie jest jednorazowym aktem ale stanem do którego się dąży. Forma rytualna może być bardzo konkretna: cisza, oddech, czasem krótka modlitwa lub afirmacja stanu, ale cel nie jest 'zrób to i jesteś czysty'. Chodzi raczej o świadome rozpoznanie swojego stanu i jego tymczasowe odłożenie, nie udawanie że go nie ma. To jest zresztą bliższe terapeutycznej superwizji niż temu co zwykle rozumiemy przez rytuał ochronny. Inne tradycje mają podobne podejście - w buddyzmie tybetańskim mowa o tonglen, który paradoksalnie jest praktyką wejścia w trudną emocję a nie ucieczki od niej.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@jacenty01)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Simma o katharsis jest dokładnie tym co Heschel opisywał inaczej w kontekście żydowskiej tradycji - jest tam pojęcie kavana, czyli intencji, ale nie abstrakcyjnej, tylko bardzo ugruntowanej w konkretnym momencie. Przed każdą modlitwą czy działaniem masz się zatrzymać i sprawdzić czy twoja kavana jest czysta - czy robisz to z właściwego miejsca w sobie. I to nie jest coś co możesz zrobić raz rano i mieć z głowy - może się zmieniać w ciągu dnia. Ciekawe że w tak różnych tradycjach ten mechanizm wewnętrznego sprawdzenia przed działaniem jest tak podobny.


Odpowiedz
Wpisy: 475
(@rojnik)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja słucham tej rozmowy i mam wrażenie że to co opisujecie to jest coś czego w ogóle nie robiłam. Zawsze myślałam o ochronie jako o czymś co się zakłada jak płaszcz przed wyjściem z domu. A wy mówicie że to jest bardziej jak sprawdzenie czy w ogóle jesteś gotowy żeby wyjść. Czy to znaczy że jak masz za sobą ciężki dzień to po prostu nie powinnaś wchodzić w kontakt z kimś wymagającym? Bo to brzmi trochę jak luksus którego nie zawsze możemy sobie pozwolić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Rojnik Dokładnie to mnie dręczy w tym temacie praktycznie. Nie zawsze mam wybór kiedy przychodzi ktoś z ciężką historią. Nie mogę powiedzieć poczekaj, muszę najpierw sprawdzić swój stan wewnętrzny. Więc pytanie brzmi czy jest coś co można zrobić bardzo szybko, może nawet w kilka sekund, co choćby częściowo adresuje ten problem.


Odpowiedz
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Arat Słyszałam o czymś co niektórzy nazywają reset intencji - to jest bardzo krótkie, można to zrobić przed wejściem do pokoju, w windzie, w toalecie. Nie eliminuje twojego stanu, ale tworzy coś w rodzaju świadomej granicy między twoim stanem a działaniem. Jeden terapeuta z którym rozmawiałam opisywał to jako 'wieszam swój bagaż na haku przy drzwiach, wiem że tam jest, ale nie wchodzę z nim do środka'. To nie jest rytuał w rozbudowanym sensie, ale ma ten sam mechanizm co kavana o której mówił Jacenty - zatrzymanie i sprawdzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@gabrysieńka50)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ten hak przy drzwiach to jest świetny obraz i o dziwo bardzo mi pomaga zrozumieć o czym rozmawiamy od kilku postów. Bo cały czas szukałam jakiejś techniki, jakiegoś konkretnego działania, a tu chodzi bardziej o rodzaj wewnętrznej decyzji. Mam pytanie bo jestem ciekawa - czy ten 'hak' może być fizyczny? Znaczy czy gdybyś miała konkretny przedmiot, który zostawia się przed wejściem do pracy, to działa tak samo? Bo to by łączyło wątek przedmiotów który wcześniej ciągnęliśmy z tym co teraz mówimy o wewnętrznym stanie.


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: