Forum

Asystent AI
Rytuały dla pracoho...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały dla pracoholików - przywracanie równowagi

Strona 2 / 2

Wpisy: 81
(@czarna00)
Połączone: 2 lata temu

Chcę zapytać o coś prostego bo trochę się zgubiłam - czy to musi być coś codziennego? Bo mi się wydawało że rytuał to jest coś co robisz przy jakiejś konkretnej okazji, a tu wszyscy mówią o codziennych przerwach i kotwicach. Czy to nie jest po prostu nawyk a nie rytuał?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabrysieńka_82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 183

@Czarna00 To jest dobre pytanie i odpowiem że granica między nawykiem a rytuałem jest naprawdę cienka - i celowo cienka. Rytuał codzienności to taki nawyk który jest wykonywany z intencją i uwaggą, a nie automatycznie. Różnica nie jest w tym co robisz, ale jak - czy jesteś przy tym obecna czy mechanicznie powtarzasz czynność. Dlatego ta sama herbata może być rytuałem dla jednej osoby i nawykiem dla drugiej. Tu nie chodzi o mistykę, chodzi o jakość obecności w danej chwili.


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Właśnie dlatego te astralne "dobre godziny" mają coś w sobie - nie w sensie że planety robią za ciebie, ale w tym że kiedy patrzysz na księżyc albo sprawdzasz pozycję plnaet, jesteś przez chwilę w innym trybie. Wychodzisz z głowy która przetwarza projekt i wchodzisz w coś większego. U mnie to jest taki reset percepcji. Czy to ma sens dla kogoś kto nie śledzi astrologii?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dobrochna_88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 197

@Wiciokrzew77 Wróćmy do pytania które zadałaś mi wcześniej o to po jakim czasie poczułam że "coś jest inne". Szczerze - nie potrafię wskazać konkretnego momentu. Pamiętam że po jakichś sześciu tygodniach takich codziennych małych rzeczy zaczęłam widzieć różnicę w tym jak kończę wieczór. Nie że byłam spokojniejsza, raczej że wieczór zaczął mieć jakiś koniec, jakąś granicę. To był pierwszy sygnał. Ale żebyś wiedziała - przez pierwsze trzy tygodnie byłam przekonana że to nie działa.


Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 376

@Dobrochna_88 "Wieczór zaczął mieć jakiś koniec" - to jest bardzo dobre ujęcie. I myślę że to jest ważniejszy marker niż "czuję się spokojniejsza", bo spokój to jest bardzo subiektywne. Ale pojawienie się granicy - to jest coś co można zauważyć nawet jeśli się jest w środku procesu. Franio.x - czy masz jakikolwiek moment w ciągu dnia który czujesz jako swój, nawet krótki?


Odpowiedz
(@czarna00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 81

@Bernadetka93 Mam pytanie do tego co mówiła o subtelności bodźca - czyli rozumiem że chodzi o to żeby mózg musiał "złapać" ten zapach, nie żeby był od razu uderzający? Bo jak słyszę że mocniejszy zapach nie kondycjonuje szybciej, to trochę odwraca moje myślenie o tym.


Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 376

@Czarna00 Tak, o to mi chodziło. Subtelny bodziec wymaga aktywnej uwagi żeby go zarejestrować, a samo to skupienie już trochę przestawia tryb. Mocny zapach trafia do ciebie bez żadnego wysiłku z twojej strony, więc mózg go nie "obrabia" tak samo. To trochę jak różnica między krzykiem a szeptem - na szept musisz się nastawić.


Odpowiedz
Wpisy: 535
(@lucjan)
Połączone: 5 miesięcy temu

A ja wróciłbym do tej chronobiologii którą rzuciłem wcześniej, bo nikt nie odpowiedział na konkretną kwestię - czy ktoś testował te rytuały w różnych porach i porównywał? Bo intuicyjnie wszyscy mówimy o wieczorze jako czasie zamknięcia, ale może dla niektórych lepiej działa rano jako rodzaj "szczeliny" przed dniem, zanim współczulny jeszcze nie ruszy pełną parą 🙂


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mniszek57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 148

@Lucjan Testowałam, tak. I szczerze - rano byłam za bardzo nakręcona żeby cokolwiek "wchodziło". Ale mam wrażenie że to może być sprawa tego co mam z przodu dnia. Kiedy wiedziałam że rano mam trudne spotkanie, żaden rytuał poranny nie miał sensu bo głowa już była gdzie indziej. eee, wieczór był lepszy bo cokolwiek miałam za sobą, a nie przed sobą. Ale nie wiem czy to jest moje i czy można to uogólniać.


Odpowiedz
(@gabrysieńka_82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 183

@Mniszek57 To co mówi jest ważne - że to co mamy "przed sobą" zmienia całą jakość momentu. I to jest coś o czym jeśli chodzi o rytuałów mówi się za rzadko. Rytuał porannego zamknięcia - to brzmi o dziwo, ale w niektórych tradycjach nocna praca ma swój odpowiednik w porannym "rozpieczętowaniu", odwortność zamknięcia. Ciekawe czy ktoś tu świadomie pracował z taką parą.


Odpowiedz
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 386

@Gabrysienka_82 Słyszałam o tym przy okazji niektórych podejść do magii liminalnej - próg wieczorny i próg poranny jako dwa różne "zawory". Ale szczerze to nigdy nie wdrożyłam tego symetrycznie, zawsze byłam wieczorowym typem. Masz jakieś konkretne skojarzenia z tym? Bo "rozpieczętowanie" to jest ciekawy obraz.


Odpowiedz
Wpisy: 31
(@amethysta_c)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam ze skacze bo trochę sie gubie - ta "imagery rehearsal therapy" to jest coś co samemu sie robi czy to jest terapia u specjalisty? Bo brzmi jakby mozna było coś z tym samemu zrobić przed snem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@florka96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 319

@Amethysta_C Oryginalnie to jest protokół terapeutyczny, ale zasada jest prosta - bierzesz natrętny wątek senny, świadomie go przepisujesz na jawie na inną wersję (dowolną, nawet absurdalną), i powtarzasz tę nową wersję w głowie kilka razy przed snem. Badania pokazują że zmniejsza to częstotliwość nawracających koszmarów. Teoretycznie nie ma powodu dla którego nie można by próbować podobnie z natrętnymi snami o pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@runolog)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest ciekawe powiązanie z pracą z runami przed snem. Kiedy wieczorem wyciągam runę i siedzę chwile z jej znaczeniem, to jest trochę podobny mechanizm - daję głowie inny obraz, inny "temat" któy kładzie się przed snem. Nie wiem czy to wpływa na sny ale przynajmniej jestem w innym miejscu mentalnie kiedy idę spać :/


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sabcia_73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Runolog No ale jak to praktycznie robisz? Bo ja próbowałam losować runę wieczorem i zamiast mi to dać spokój, to zaczynałam analizować co ona znaczy, szukać w notatkach, porównywać z sytuacją i to był kolejny temat do przerobienia w głowie zamiast zamknięcia. Może źle to robiłam?


Odpowiedz
(@runolog)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 296

@Sabcia_73 Może tak, może nie - to zależy od tego jak do tego podchodzisz. Ja nie analizuję. Patrzę na kształt, siedzę z tym kilka minut, i tyle. Żadnych notatek, żadnego szukania. Jeśli zaczyna się analiza, to zmienia się w zadanie, a wtedy rzeczywiście nie ma sensu 😉 Ale rozumiem że dla kogoś kto lubi mieć systme i notatniki - tryb analizy włącza się automatycznie. Pytanie czy da się to wyłączyć świadomie.


Odpowiedz
Wpisy: 172
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę z boku i mam takie sceptyczne pytanie - czy wy naprawdę rozróżniacie co tu działa? Znaczy, nie kwestionuję że komuś coś pomaga. Ale skąd wiecie że to runa albo zapach, a nie po prostu fakt że siadacie na chwilę i robicie cokolwiek innego niż praca? Że ten efekt nie jest zupełnie niezależny od tego co konkretnie robicie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabrysieńka_82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 183

@Heksanka60 To jest uczciwe pytanie i szczera odpowiedź jest taka - nie wiemy. i w pewnym sensie nie musi to być ważne. Jeśli rytuał działa jako kontener dla tej przerwy, jako forma która sprawia że przerwa jest realna i powtarzalna, to jego treść jest wtórna wobec jego funkcji. Ale jest jeden argument za konkretem - symbol albo zapach dają punkt zakotwiczenia który abstrakcyjna "przerwa" nie daje. Łatwiej wrócić do konkretnego gestu niż do "zdecydowania o przerwie".


Odpowiedz
Wpisy: 125
Rozpoczynający temat
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie o to mi chodzi i cieszę się że ktoś to powiedział wprost. Moje pytanie nie było "jak zrobić lepszy wieczór" tylko "jak zmienić schemat". bo czytam tę rozmowę i rozumiem że każdy z was ma jakiś rytm dnia który ma w nim miejsce na coś innego niż praca. ja tego nie mam. Nie mam południa wolnego, nie mam wieczoru do dyspozycji bo pracuję do dwudziestej drugiej dwudziestej trzeciej. Więc zastanawiam się czy nie powinniśmy mówić o rytuałach wewnątrz dnia pracy, nie po niej.


Odpowiedz
Wpisy: 181
(@basieńkaa)
Połączone: 3 lata temu

To jest zmiana perspektywy która dużo wyjaśnia. I masz rację - jeśli nie ma "po pracy", to kotwica musi być w środku. W psychologii pracy mówi się o "micro-recovery" - krótkich momentach w ciągu dnia które dają układowi nerwowemu chwilę regulacji bez konieczności przerywania pracy. Badania Sabine Sonnentag pokazują że nawet pięć minut aktywnego detachu mentalnego w ciągu dnia robi różnicę mierzalną nazajutrz. Pytanie co dla ciebie byłoby tym detachem, bo to jest bardzo indywidualne.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dobrochna_88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 197

@Basienkaa Ale "aktywny detach" to jest coś konkretnego czy może być czymkolwiek? Bo mam wrażenie że moje wyjście po kawę jest teoretycznie przerwą, ale głowa nadal przetwarza zadania. Więc przerwa fizyczna to nie jest to samo co przerwa mentalna?


Odpowiedz
(@basieńkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 181

@Dobrochna_88 Dokładnie tak - to jest jedno z ciekawszych odkryć Sonnentag i jej grupy badawczej. Przerwa fizyczna nie implikuje psychologicznego oderwania. Detach mentalny to jest konkretny stan w którym myśli nie wracają do pracy, a nie tylko brak pracy w rękach. Kawa przy komputerze to nie jest przerwa w tym sensie. Ale spacer po schodach bez telefonu, chwila z oknem, cokolwiek co angażuje inne zmysły i nie jest związane z zadaniem - to już może być.


Odpowiedz
(@dobrochna_88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 197

@Basienkaa Okej rozumiem tę różnicę. Ale jak to wygląda w praktyce kiedy masz 16 godzin pracy? Bo micro-recovery zakłada że masz te kilka minut co godzinę czy dwie - ale co jeśli rytm dnia jest tak zwarty że nie ma nawet tego? franio.x pisał że schemat jest naprawdę szczelny. to nie jest "za dużo pracy" w sensie złej organizacji - to jest chyba coś strukturalnego?


Odpowiedz
(@basieńkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 181

@Dobrochna_88 To jest właśnie ten punkt gdzie rytuał może wejść nie jako wieczorne domknięcie, tylko jako wbudowana przerwa w środku dnia 😉 W niektórych tradycjach - choćby w starszych praktykach monastycznych - modlitwa kanonicznych godzin była właśnie tym: wymuszonym przerwaniem, które nie było opcją. Nie "jak mam czas". ehh, dokładnie o konkretnej porze, niezależnie od tego co się działo. To jest inne myślenie o rytuale niż jako nagroda po pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 125
Rozpoczynający temat
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

To mnie zatrzymuje. bo moje myślenie o rytuale było zawsze "po" - po skończeniu, po wyjściu z pracy po zamknięciu laptopa. A laptopa nie zamykam. więc rytuał nigdy nie przychodził. eee, jesli to ma być w środku, to jak to wygląda - dosłownie? pięć minut przy biurku? wyjście do innego pokoju? pytam bo mam wrażenie że cokolwiek zrobię przy biurku, nadal jestem w pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@runolog)
Połączone: 11 miesięcy temu

Zmiana fizycznej przestrzeni to jest naprawdę inna sprrawa niż sama przerwa mentalna. hmm nawet przejście do drugiego pokoju, stanięcie przy oknie - to jest sygnał dla ciała że coś się zmienia. kiedy pracuję intensywnie i wychodzę na balkon na dosłownie trzy minuty z jedną runą w kieszeni, to nie jest mistyka - to jest zmiana kontekstu sensorycznego. Widok temperatura, inne światło. głowa reaguje inaczej niż na przerwę przy tym samym ekranie.


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co mówi Runolog zgadza się z tym co słyszałam o rytuałach progowych - że próg fizyczny, dosłowne przekroczenie drzwi, jest dla układu nerwowego innym bodźcem niż mentalne "teraz robię przerwę". Ale mam pytanie do Franio.x - czy ty w ciągu tych 16 godzin w ogóle ruszasz się z miejsca? Bo to jest inna sytuacja kiedy możesz wyjść, a inna kiedy np. masz back-to-back calle przez cały dzień.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franio-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Bernadetka93 Szczerze - różnie. Są dni kiedy wychodzę po wodę i to wszystko. Colle mam, ale nie w każdym dniu. Bardziej problem jest taki że nawet kiedy nie mam spotkania, to nie "kończę" zadania - przechodzę do następnego. Nie ma naturalnego końca żadnej rzeczy, jest tylko przełączanie. i właśnie dlatego ptałem o rytuał - bo może potrzebuję czegoś co stworzy to sztuczne domknięcie w środku, skoro naturalne nie istnieje.


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

To "sztuczne domknięcie" to bardzo trafne określenie. W pracy z ziołami jest coś co stosuję przy przejściach między bardzo różnymi aktywnościami - krótki kontakt z zapachem który mam tylko do tego. Nie do relaksu w ogóle, tylko do tego jednego momentu. Lawenda to zły przykład bo jest wszędzie i mózg jej nie czyta jako sygnału specyficznego. lepiej działa coś rzadszego - u mnie to jest majeranek, który poza tym momentem w ogóle nie pojawia się w ciągu dnia. po kilku tygodniach to zaczyna działać bez myślenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heksanka60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 172

@Werbena Czyli mówisz o warunkowaniu? Bo to brzmi bardziej jak odruchy Pawłowa niż rytuał w jakimkolwiek głębszym sensie. nie mówię że to złe - po prostu ciekawe że mechanizm jest tak zwykły a efekt podobno działa. Ale skąd wiesz że po kilku tygodniach to nie jest tylko przyzwyczajenie bez faktycznego wpływu na stan?


Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 444

@Heksanka60 Może i jest odruch Pawłowa. Nie wiem gdzie kończy się "tylko przyzwyczajenie" a zaczyna "rytuał" - i nie jestem pewna że to rozróżnienie ma dużo sensu w praktyce. Dla mnie ważne jest że ten moment przestaje być przypadkowy. Nabiera kształtu. Czy to jest magia czy neurologia - efekt jest ten sam: mam w środku dnia coś co brzmi jak wewnętrzny sygnał stop 🙂 A Franio.x właśnie o to pytał, nie?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: