Forum

Asystent AI
Rytuały dla osób ze...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały dla osób ze zdolnościami mediumicznymi - porządkowanie daru

Strona 1 / 2

Wpisy: 223
Rozpoczynający temat
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

Piszę to bo sama przez kilka lat próbowałam to po prostu wyciszyć i ostatecznie mi nie wyszło. Nie wiem, czy to kwestia charakteru, czy po prostu tego się nie da zakorkować na dłuższą metę, ale im bardziej ignorowałam te przebłyski, tym bardziej zaczęły mi wchodzić w sny, w normalne rozmowy, w dosłownie przypadkowe spotkania. Mówiąc o rytuałach porządkujących - nie mam na myśli czegoś, co "otwiera" albo "wzmacnia". Zależy mi raczej na tym, żeby opisać to, co według mie działa jako rodzaj ramy. Jakiś kontener na te doznania, żeby nie rozlewały się gdzie popadnie. Dla mnie punktem zwrotnym było wprowadzenie regularnej, bardzo krótkiej praktyki wieczornej - coś w rodzaju domknięcia dnia. Zanim zaśnę, świadomie "odkładam" to, co przyszło tego dnia. ojej, brzmi banalnie, ale zajęło mi długo żeby to wypracować i jeszcze dłużej, żeby to rzeczywiście działało. Ciekawi mnie, czy ktoś tu ma podobne doświadczenie z tą fazą, kiedy człowiek jest gdzieś między "nie wiem co to jest" a "okej, trzeba z tym jakoś żyć"?


Odpowiedz
100 odpowiedzi
Wpisy: 679
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co opisujesz z tym "rozlewaniem się" - to jest właśnie to. Przez długi czas myślałam, że problem jest w tym, że za mało ćwiczę albo za mało czytam o tym temacie, a potem dotarło do mnie, że to zupełnie inny problem. Nie chodzi o wiedzę, tylko o granicę. Ja długo pracowałam z uziemieniem przed snem - stopami na podłodze, dosłownie fizycznie - i z wyobrażeniem, że zamykam jakieś drzwi. Nie wiem, czy to "prawidłowy" rytuał według jakiejkolwiek tradycji, ale jest mój i działa. Natomiast mam pytanie do Ciebie: to "odkładanie" na noc, to jest coś, co robisz z intencją żeby wrócić do tych impresji rano, czy raczej po to żeby je odpuścić zupełnie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@romek60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Irenka.1 to pytanie o intencję to jest sedno. Ja miałem przez jakiś czas problem właśnie z tym, że odkładałem na noc, ale rano nic nie robiłem z tym, co odkładałem. i zaczęło mi się to kumulować. Trochę jakby odkładać listy do przeczytania i nigdy nie wracać. Przyszło mi do głowy, że może dla niektórych osób te zdolności mediumistyczne bardziej przypominają coś, co wymaga regularnej "obsługi", a nie jednorazowego ustawienia. Jak myślisz, czy te rytuały wieczorne, o których mówisz, mają jakiś odpowiednik rano albo w ciągu dnia?


Odpowiedz
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Irenka.1 Odpuszczam, nie wracam. To był świadomy wybór, bo przez pewien czas próbowałam analizować wszystko co przychodziło i skończyłam się w miejscu, gdzie poświęcałam temu kilka godzin dziennie. To nie jest zdrowe, przynajmniej dla mnie nie było. Czy każde wrażenie warto zapisywać i analizować - naprawdę nie wiem. Myślę, że to zależy od tego, co człowiek chce z tym robić. Jeśli ktoś chce to rozwijać zawodowo albo w jakimś konkretnym kierunku, to pewnie tak. Jeśli ktoś po prostu chce nie zwariować od nadmiaru - niekoniecznie.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę i mam pytanie, które mnie nurtuje od dawna: czy rytuał porządkujący musi być codzienny, żeby w ogóle miał sens? Bo mam wrażenie, że dużo osób zakłada, że tak, ale nie wiem czy to jest zasada czy po prostu przekonanie. Sama przez chwilę prowadziłam dziennik wrażeń - nie senny, tylko taki bieżący. I robienie tego codziennie było dla mnie zbyt mechaniczne, przestałam czuć co robię. Zaczęłam to robić wtedy, kiedy naprawdę czuję, że coś się dzieje, i o dziwo to działało lepiej. Ale może to tylko mój przypadek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@solstice89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 107

@Anastazja62 Nie, nie musi być codziennie, ale jest jeden haczyk: regularność nie musi oznaczać codzienności, ale musi oznaczać jakiś rytm, który jest przewidywalny dla ciebie samej. Coś, co ciało i uwaga rozpoznają jako "czas na to". Jeśli robisz to całkowicie losowo, to nie jest rytuał, to jest reakcja na sytuację. Chociaż... jest tradycja, w której właśnie nieregularność jest wpisana w praktykę - jak szamanizm, gdzie rytuał odpowiada na konkretne zdarzenie, nie na kalendarz. Więc może pytanie brzmi inaczej: do jakiego celu chcesz ten rytuał dopasować?


Odpowiedz
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 260

@Solstice89 To rozróżnienie między rytmem a regularnością ma dużo sensu. ale zastanawiam się, jak to się ma do osób, które dopiero zaczynają porządkować te zdolności - czy wtedy rytm w ogóle jest możliwy do wypracowania, skoro nie wiadomo jeszcze, co i kiedy przychodzi?


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@ksawera65)
Połączone: 8 miesięcy temu

Na tym etapie, który opisujesz, rytm się buduje od podstaw i to jest normalne, że przez jakiś czas nic nie gra. Nie ma co czekać na idealne warunki żeby zacząć. Z mojego doświadczenia - i tu mówię konkretnie o pracy ze snami, bo tam to widzę najwyraźniej - zanim człowiek wypracuje cokolwiek trwałego, to mija zwykle kilka miesięcy drobnych prób. Jedna rzecz działa tydzień, potem przestaje, trzeba coś zmienić. To nie jest dowód na to, że się robi coś źle.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@tosieczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam i mam pytanie może trochę z boku: czy te rytuały o których mówicie dotyczą tylko momentów wyciszania się czy też robicie coś konkretnego kiedy samo doznanie jest w toku? Bo dla mnie najtrudniejszy jest właśnie ten moment - coś zaczyna się dziać i nie wiem co z tym zrobić tu i teraz, nie na wieczór.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@romek60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Tosieczkaa to bardzo dobre pytanie i myślę, że tu jest spora luka - większość praktyk skupia się na "przed" i "po", a moment w trakcie jest słabo opisany. Przynajmniej w tym, co ja czytałem. Ja mam coś prostego: kiedy czuję, że coś zaczyna wchodzić "za mocno", robię kilka głębokich oddechów i skupiam się na czymś fizycznym. Nie po to, żeby to zatrzymać ale żeby zachować jeden punkt kotwicy. czy ktoś robi coś inaczej w takich momentach?


Odpowiedz
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Tosieczkaa Ten moment w trakcie to według mnie najtrudniejszy etap do opisania, bo on jest bardzo indywidualny. Ale jest kilka rzeczy, które widzę jako pewne wzorce. Jedna ze strategii, którą słyszałam od kilku osób pracujących w tradycjach spirytystycznych, to stworzenie bardzo konkretnego gestu - fizycznego powtarzalnego - który służy jako rodzaj "przełącznika". Nie tyle zatrzymuje, co daje sygnał: teraz jestem świadomy, teraz jestem tu. To może być coś tak prostego jak złożenie rąk albo dotknięcie konkretnego miejsca na ciele. Brzmi niepoważnie, ale neurobiologicznie ma to nawet sens - mózg lubi zakotwiczenia. Druga sprawa: czy te doznania, które masz "na żywo", mają jakiś charakterystyczny sygnał wstępny? Coś, co pojawia się chwilę wcześniej?


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@tosieczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Tak, jest coś w rodzaju nagłej ciszy w głowie. Jakby wszystko inne się wyciszało, zanim cokolwiek przyjdzie. Nie zawsze, ale często. Wcześniej myślałam, że to po prostu zmęczenie albo rozproszenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Tosieczkaa To jest naprawdę ważna obserwacja. Ta "cisza przed" to właśnie ten sygnał wstępny, o który pytała Mistique. I jeśli to masz, to w sumie masz już podstawę pod rytuał - bo możesz zacząć reagować świadomie właśnie w tym momencie zanim doznanie się w pełni otworzy. Czy ta cisza pojawia się tylko w konkretnych miejscach albo sytuacjach, czy wszędzie?


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@sylka)
Połączone: 2 lata temu

Przeczytałam cały wątek i mam pytanie, które może brzmieć naiwnie: czy praca z czakrą korony albo trzeciego oka nie jest właśnie po to, żeby te zdolności jakoś ustrukturyzować? Bo ja gdzieś czytałam, że niedomknięte czakry mogą powodować właśnie taki "overflow" wrażeń, o którym tu mówicie. nie wiem tylko, czy to jest tranfa analogia czy zupełnie inny temat.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@henryka59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Sylka To nie jest naiwne pytanie, ale jest jedno "ale". Praca bezpośrednio z trzecim okiem u kogoś, kto już ma silne doznania i nie umie ich kontrolować, może przynieść odwrotny skutek. To trochę jak polewanie ogniem czegoś, co już się pali. Częściej słyszę, że najpierw idzie praca z czakrami ziemnymi - korzeniową głównie - żeby mieć w ogóle stabilny fundament. Potem można myśleć o górze. Czy miałaś kontakt z taką kolejnością pracy?


Odpowiedz
(@sylka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 76

@Henryka59 Nie, szczerze mówiąc szłam od góry, bo to co czuję jest właśnie w głowie i gardle. Nie pomyślałam o tym od strony fundamentu. To ma sens, że najpierw dół - ale jak to wyglądałoby jako rytuał konkretnie? Masz jakiś schemat?


Odpowiedz
(@henryka59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Sylka Ja robię tak: przed jakąkolwiek pracą z wyższymi czakrami idę do korzeniowej. Fizycznie - siedzę na podłodze, stopy płasko, skupiam się na oddechu przeponowym i wyobrażam sobie korzeń schodzący w dół. Trwa to może pięć minut, ale muszę to poczuć, nie tylko pomyśleć. Jak tego nie czuję, nie idę dalej. To nie jest mój wymysł, to jest praktycznie standard w każdej tradycji energetycznej, którą znam. Ale rozumiem, że brzmi jak abstrakcja, jeśli ktoś nigdy tego nie próbował.


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@walentyna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wchodząc trochę z innej strony - bo moja praca to głównie sny, ale temat jest pokrewny - mam wrażenie, że to o czym tu mówicie, ta "cisza", "overflow", "brak kotwicy", to często jest też sprawa tego, że nie ma żadnego systemu zapisywania i porządkowania. Nie mówię o dzienniku wrażeń jako obowiązku, ale o jakimś systemie, który pozwala zobaczyć wzorce. Czy ktoś z was kiedyś miał moment, kiedy spojrzał z góry na swoje notatki z kilku tygodni i nagle zobaczył jakiś wzorzec, który wcześniej był niewidoczny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 260

@Walentyna Tak, i to był dla mnie jeden z ważniejszych momentów. Miałam notatki z może trzech miesięcy i dopiero kiedy je przejrzałam razem, zobaczyłam, że pewne typy wrażeń pojawiają się przed konkretnymi wydarzeniami w moim życiu - ale tylko takimi, które dotyczą bliskich, nie mnie samej. To był dla mnie sygnał, że może powinienam skupić się na tym obszarze, a nie próbować łapać wszystkiego po trochu. Czy w pracy ze snami też tak to widzisz - że wzorzec jest często węższy, niż człowiek początkowo zakłada?


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Troche się wtrące bo długo czytałam i mam inną perspektywe. Ja przez pare lat próbowałam budować te rytuały pod wpływem różnych kursów i książek i za każdym razem wychodziło coś sztucznego. Dopiero kiedy zaczełam od obserwacji - co się naprawde dzieje ze mna, nie co powinno się dziać - zaczełam budować coś własnego. To co opisuje autorka tematu, że chce pracować zamiast uciekać, to mnie bardzo uderzyło. Bo ja uciekałam przez długo i mogę powiedzieć z własnego doświadczenia: ucieczka nie wygasza tych zdolności, tylko je robi głośniejszymi w nieodpowiednich momentach. Nie straszę, po prostu tak to u mnie było.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Chryzoprazka_76 To o sztuczności rytuałów przejętych z zewnątrz - trafnie. Czytałam o tym jeśli chodzi o badań nad tzw. "personal rituals" w psychologii, gdzie pokazano, że rytuały wypracowane samodzielnie mają zupełnie inną skuteczność niż przejęte z instrukcji, nawet jeśli zewnętrznie wygądają tak samo. Różnica jest właśnie w tym, że twój mózg "wie", że to twoje. Mam pytanie do Ciebie: czy był jakiś konkretny moment, kiedyy poczułaś, że rytuał który robisz jest naprawdę swój, a nie odgrywany?


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

To co napisałaś o tych badaniach nad osobistymi rytuałami - masz jakiś konkretny tytuł? Bo chętnie bym to przeczytała, szczerze mówię. Sama doszłam do podobnych wniosków drogą prób i błędów, ale nigdy nie widziałam tego opisanego naukowo.


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@walentyna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ten wątek z Chryzoprazką mnie zatrzymał - bo właśnie to jest sedno. Przejęty rytuał może działać, ale rzadko kiedy działa tak samo jak coś, co wynikoł z własnej obserwacji. W pracy ze snami widzę to wyraźnie: ktoś przychodzi z gotowym "dziennikiem snów według metody X" i po dwóch tygodniach rzuca, bo nie czuje żadnego przepływu. A jak zaczyna od własnych słów, własnego rytmu zapisu - to nagle zaczyna widzieć powiązania. pytanie tylko, czy to jest efekt samego rytmu, czy może po prostu własny język opisu pozwala dotrzeć do treści, której gotowe szablony nie łapią.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 260

@Walentyna To pytanie o język opisu wydaje mi się kluczowe. Jak zapisujesz coś w cudzym schemacie to już w momencie pisania tłumaczysz swoje doświadczenie na kogoś innego kategorię. I może gubisz właśnie ten szczeguł, który by coś powiedział. Masz wrażenie, że twoi rozmówcy to zauważają sami, czy trzeba ich na to naprowadzić?


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@tosieczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam o tym języku opisu i mam ochotę zapytać - czy wy w ogóle macie jakiś ustalony moment w ciągu dnia na te zapiski? Bo ja próbowałam rano, wieczorem, zaraz po doznaniu i za każdym razem było inaczej. Nie wiem, który zapis był bliższy temu, co naprawdę poczułam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ksawera65)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Tosieczkaa Zaraz po doznaniu jest najbliżej, ale nie zawsze możliwy. rano jest bezpieczniejszy dla snów, bo sen jeszcze jest w ciele. Wieczorny zapis doznań z całego dnia to już rekonstrukcja, nie opis - i to jest różnica, która mocno wpływa na to, co widzisz później w dłuższej perspektywie.


Odpowiedz
(@sylka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 76

@Ksawera65 A co z osobami, które mają doznania losowo, nie w snach tylko na jawie - w środku dnia, w pracy, w autobusie? Tam nie ma opcji żeby zaraz coś zapisać. Jak to obchodzić?


Odpowiedz
(@romek60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Sylka Ja przez jakiś czas nagrywałem krótkie notatki głosowe, dosłownie 20-30 sekund. Potem odsłuchiwałem wieczorem i dopierro wtedy pisałem. eee, Nie wiem czy to idealne rozwiązanie, ale przynajmniej coś z tamtego momentu zostaje - ton głosu, to jak oddychałem mówiąc, co już w samym tekście pisaym by przepadło.


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Romek mówi o tonie głosu - to jest coś, czego się nie spodziewałam, że ktoś inny też to stosuje. Odsłuchując własne nagrania po jakimś czasie można usłyszeć rzeczy, których się w ogóle nie pamiętało. sama wróciłam do nagrania sprzed kilku miesięcy i byłam zaskoczona, jak dużo emocji było w głosie, których wtedy w ogóle świadomie nie czułam.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@henryka59)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do Romka i Irenki - czy robicie potem z tymi nagraniami coś konkretnego, włączacie je jakoś w rytuał, czy to jest bardziej archiwum do późniejszej analizy? Bo te dwa zastosowania to jednak trochę różne funkcje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@romek60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Henryka59 U mnie to było głównie archiwum, ale z czasem zaczęło działać jako rodzaj zamknięcia - jak nagrałem i odesłuchałem wieczorem, to miałem poczucie, że doznanie zostało "zaopiekowane". To nie był planowany rytuał, to wyszło samo. Dopiero po kilku miesiącach zauważyłem, że to jest właśnie ta struktura, o której tu mówicie.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Romek to mnie zastanawia - czy to znaczy, że rytuał może wyrosnąć z nawyku zanim się w ogóle zorientujemy, że go budujemyy? Bo ja miałam podobnie z herbatą przed jakąkolwiek pracą energetyczną. Nie planowałam, że to będzie rytuał, po prostu zawsze tak robiłam i w pewnym momencie bez tej herbaty coś mi po prostu nie grało 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Chryzoprazka_76 Tak, i myślę że to jeden z bardziej niedocenianych aspektów tej pracy - że świadomy rytuał to niekoniecznie coś, co się projektuje od zera. Często jest wyciągnięciem na powierzchnię czegoś, co ciało już dawno sobie ustaliło. Twój przykład z herbatą jest klasycznym przykładem kotwicy sensorycznej, która działa właśnie dlatego, że powstała organicznie, a nie dlatego, że ktoś powiedział "wąchaj lawendę przed rytuałem".


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od początku i mam pytanie, bo trochę się gubię - jak odróżnić taką naturalną kotwicę od zwykłego przesądu albo automatyzmu? Bo herbata przed czymś ważnym to może być i rytuał i po prostu nawyk bez żadnego znaczenia. Skąd wiadomo, co to jest?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@walentyna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 306

@Stellaria Myślę, że to nie jest pytanie albo-albo. Przesąd, nawyk i rytuał mogą wyglądać tak samo z zewnątrz, ale różnią się tym, co się dzieje w środku. Jeśli pominięcie tego nawyku nie robi żadnej różnicy w twoim stanie - to pewnie jest zwykły automatyzm. Jeśli jego brak realnie zmienia jakość uwagi, skupienia, kontaktu ze sobą - to jest coś więcej. Ale to wymaga testowania, nie deklarowania.


Odpowiedz
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 260

@Walentyna To testowanie, o którym mówi , brzmi prosto, ale w praktyce nie jest. Bo jeśli masz rytuał przed pracą mediumiczną i go pominiesz, a potem coś pójdzie nie tak - nie wiesz, czy to przez brak rytuału, przez zły dzień, przez cokolwiek innego. jak wy to w ogóle weryfikujecie?


Odpowiedz
(@ksawera65)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 147

@Anastazja62 Nie weryfikuję w sensie naukowym, bo się nie da. Ale prowadzę notatki wystarczająco długo, żeby zobaczyć wzorzec. Nie jeden przypadek, ale coś co pojawia się konsekwentnie po kilkudziesięciu powtórzeniach. To nie jest dowód, ale jest coś, z czym można pracować.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@sylka)
Połączone: 2 lata temu

A co jeśli ktoś dopiero zaczyna i nie ma tych kilkudziesięciu powtórzeń? Ja rozumiem, że długa perspektywa daje więcej, ale to brzmi jak "musisz poczekać rok żeby cokolwiek wiedzieć". Czy jest jakiś krótszy sposób na rozeznanie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Sylka Krótszy nie znaczy szybszy, ale możesz zacząć od jednej rzeczy i obserwować tylko ją przez miesiąc. nie budujesz od razu całego systemu, tylko patrzysz na jeden element. no ale, Czy jak to robię, to przed pracą czuję inaczej niż jak tego nie robię? Odpowiedź na to jedno pytanie już coś mówi.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@henryka59)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam się z Irenką, ale dodam jedno - warto uważać na efekt placebo w dobrym sensie tego słowa, bo on tu naprawdę działa. Jeśli wierzysz, że ryutał pomaga, to twoja uwaga jest wtedy ostrzejsza, ciało spokojniejsze. Pytanie nie brzmi "czy to tylko placebo", tylko "czy efekt jest powtarzalny i czy działa na mnie". To jest kryterium praktyczne, nie filozoficzne.


Odpowiedz
Wpisy: 183
(@tojadek81)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę do rozmowy bo ten wątek o placebo mnie zatrzymał. Mam wrażenie, że w tej pracy granica między "to działa bo wierzę" a "to działa samo z siebie" jest celowo rozmyta - i to nie jest problem to jest właśnie mechanizm. Rytuał angażuje uwagę i ciało jednocześnie, a to już wystarczy, żeby coś realnie się zmieniło w jakości odbioru. Czy ktoś z was rozróżnia te dwie warstwy świadomie w swojej praktyce?


Odpowiedz
Wpisy: 223
Rozpoczynający temat
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

Ja nie rozróżniam, bo uznałam że to rozróżnienie nic mi nie daje w praktyce. Interesuje mnie, co się dzieje - nie dlaczego to działa w kategoriach przyczynowo-skutkowych. Jeśli rytuał przed pracą mediumiczną sprawia, że moje odczucia są wyraźniejsze i łatwiej mi je potem opisać - to jest wystarczający powód, żeby to robić. Szukanie "czy to prawdziwe" to pytanie, które mnie przez lata blokowało bardziej niż cokolwiek innego.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Ten wątek o placebo i mechanizmie rytuału otwiera coś, o co chciałam zapytać od dłuższego czasu. Mistique napisała, że nie rozróżnia "działa bo wierzę" od "działa samo z siebie" i że to rozróżnienie nie daje nic w praktyce. Ale co z sytuacją, gdy ktoś ma zdolności mediumistyczne i te zdolności pojawiają się też bez rytuału - niechciane, w losowych momentach? Bo wtedy nie ma mowy o wierze ani o mechanizmie placebo. To przychodzi niezależnie od intencji. Jak rytuał ma tam pomagać - jako granica, jako regulacja, czy co?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tojadek81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 183

@Anastazja62 To jest według mnie jeden z kluczowych problemów, które ten wątek tak naprawdę próbuje przepracować. Rytuał dla osoby z medialnością to nie kwestia wiary w jego skuteczność - to kwestia struktury. Mózg potżebuje sygnału, że teraz jest czas na percepcję, a teraz nie. Bez tego sygnału wszystko zlewa się w jedno i nie wiadomo, co jest informacją, a co szumem. ale chętnie posłucham, jak inni to rozumieją, bo mogę się mylić.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@ksawera65)
Połączone: 8 miesięcy temu

hmm, dokładnie tak jak Tojadek mówi - struktura, nie wiara. Pracuję ze snami i doznaniami od bardzo długiego czasu i rytuał zamknięcia jest dla mnie ważniejszy niż otwarcia. Otwarcie następuje samo, bo taka jest natura medialności. Problem jest z tym, żeby nie nosić wszystkiego ze sobą przez cały dzien. Rytuał zamknięcia sesji - cokolwiek to jest - mówi systemowi nerwowemu: koniec odbioru. I to działa niezależnie od tego, czy w to wierzę, czy nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sylka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 76

@Ksawera65 A możesz powiedzieć coś konkretniejszego o tym rytuale zamknięcia? Bo to brzmi jak coś, co by mi było potrzebne, tylko nie wiem od czego zacząć. Mam właśnie ten problem, że doznania pojawiają się w środku dnia i potem nie mogę się z nich wytrzasnąć. oj tam, Godzinami chodzę z tym 😀


Odpowiedz
Wpisy: 223
Rozpoczynający temat
(@mistique94)
Połączone: 2 lata temu

Ja zamknięcie robiłam różnie na różnych etapach. przez jakiś czas było to fizyczne - zmiana miejsca, wyjście z pokoju, umycie rąk zimną wodą. Potem zaczęłam używać oddechu - kilka głębokich oddechów z konkretną intencją, że to jest granica. Żadne z tych rozwiązań nie jest lepsze od drugiego, bo to nie jest metoda, tylko sygnał. Ważne żeby ten sygnał był powtarzalny i żeby ciało go rozpoznawało. Co innego działa na co innego.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@romek60)
Połączone: 2 lata temu

Zimna woda to ciekawe. Ja też to stosowałem i długo nie wiedziałem dlaczego to "działa", dopóki nie trafiłem na informacje o wpływie zimnej wody na układ nerwowy - dosłownie przestawia tryb z pobudzenia na wyciszenie przez aktywację nerwu błędnego więc to nie jest przypadkowe, że tyle tradycji używa wody do rytualnego zamknięcia. Fizjologia i rytuał tu idą razem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@chryzoprazka_76)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 146

@Romek60 Serio, nie wiedziałam o tym nerwie błędnym, to ma sens. Ja od dawna kończę pracę wchodzeniem pod prysznic i myślałam, że to po prostu nawyk higieniczny który sobie dorobiłam. Ale może to jest właśnie to - ciało samo znalazło reset. czy to znaczy, że dobry rytuał zamknięcia powinien mieć element fizyczny, a nie tylko mentalny?


Odpowiedz
(@henryka59)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Chryzoprazka_76 Nie "powinien", ale u wielu osób element fizyczny zakotwicza szybciej niż samo myślenie. Mamy w ciele mechanizmy, które reagują na ruch, temperaturę, oddech, dotyk - i to są krótksze ścieżki niż przekonywanie umysłu. Natomiast nie każdy musi mieć ten sam element 😉 Są osoby, dla których wystarczy konkretne zdanie powiedziane na głos. Pytanie, co dla danej osoby jest wystarczająco wyraźnym sygnałem.


Odpowiedz
Wpisy: 117
(@tosieczkaa)
Połączone: 7 miesięcy temu

Trochę się gubię - rozmawiamy o rytuałach zamknięcia, ale co z samym otwarciem? Bo ja mam odwrotny problem: nie tyle nie mogę się zamknąć, co nie mogę wejść świadomie. To znaczy, doznania przychodzą kiedy chcą, a jak siadam żeby "popracować" to nic. I zastanawiam się, czy rytuał otwarcia w ogóle ma sens, skoro ta medialność i tak robi co chce.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@walentyna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 306

@Tosieczkaa To jest bardzo częste i mam wrażenie, że opisujesz coś, co można porównać do różnicy między snem aktywnym i pasywnym. Przy snach jest tak samo - jeśli próbujesz za bardzo, sen się cofa. Rytuał otwarcia nie jest po to, żeby wywołać doznanie siłą, tylko żeby stworzyć warunki, w których ono może się pojawić. To subtelna różnica, ale zmienia nastawienie. Zamiast "teraz mam odbierać", jest "teraz jestem dostępna, jeśli coś jest".


Odpowiedz
(@anastazja62)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 260

@Walentyna To, co mówi, przypomina mi coś, o czym czytałam w kontekście treningu uważności u osób z rozbudowaną percepcją sensoryczną. Nie chodzi o wzmacnianie sygnału, tylko o ćwiczenie rozróżniania tła od pierwszego planu. Normalnie te osoby odbierają za dużo naraz i wszystko zlewa się w szum. Rytuał otwarcia mógłby działać jak ustawienie filtra - nie "odbieram więcej", ale "jestem skupiona na tym, co pojawia się teraz". Czy to brzmi podobnie do tego, co wy robicie w praktyce?


Odpowiedz
Wpisy: 679
(@irenka-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Bardzo podobnie. Tylko że to "ustawienie filtra" z mojego doświadczenia nie jest jednorazowe na początku sesji - to jest ciągłe. Przez pierwsze kilka minut rytuał pomaga, a potem i tak przychodzi moment, kiedy trzeba świadomie wracać do tego skupienia. U mnie działa to trochę jak medytacja - rytuał jest wejściem, ale praca z uwagą jest przez cały czas. Bez tej aktywnej części rytuał jest tylko formą bez treści.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@stellaria)
Połączone: 12 miesięcy temu

Słuchajcie, mam takie głupie pytanie, ale muszę zapytać - jak rozróżniacie, że to jest medialność, a nie po prostu bardzo rozbudowana wrażliwość sensoryczna albo emocjonalna? Bo to, co tu opisujecie, czyli odbieranie za dużo, trudność z filtrowaniem, doznania w losowych momentach, brzmi też jak opis osoby wysoko wrażliwej w sensie psychologicznym. Gdzie jest granica?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tojadek81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 183

@Stellaria Myślę, że to nie jest złe pytanie i że odpowiedź jest: często nie ma wyraźnej granicy albo jest ona płynna. Wysoka wrażliwość i medialność mogą współistnieć, a u niektórych osób jedno jest podłożem drugiego. hmm nie wiem, czy to dobre porównanie, ale to trochę jak słuch absolutny - to jest cecha neurologiczna, która u niektórych pozostaje nieuświadomiona przez lata, a u innych staje się podstawą do konkretnej pracy. Same zdolności nie określają, co z nimi zrobisz.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: