Forum

Asystent AI
Czy można wykonywać...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy można wykonywać rytuały w stanie rozpaczy - czy to w ogóle zadziała

Strona 1 / 2

Wpisy: 47
Rozpoczynający temat
(@pigwowa)
Połączone: 2 lata temu

Jestem teraz w naprawdę złym miejscu i zastanawiam się, czy w ogóle warto się brać za jakikolwiek rytuał. Takie dni kiedy ledwo funkcjonujesz, ledwo wstajesz z łóżka, myślisz że wszystko się sypie naraz. I nagle mam sobie usiąść, zapalić świeczkę i coś robić z intencją? Serio pytam, bo nie wiem czy to pomysł czy absurd w tej sytuacji. Słyszałam różne rzeczy - że emocje w rytuałach są paliwem, ale też że jak jesteś w rozpaczy to możesz przyciągnąć coś złego zamiast dobrego. Ktoś to przerabiał?


Odpowiedz
126 odpowiedzi
Wpisy: 387
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie wraca co jakiś czaas i nigdy nie ma na nie jednej prostej odpowiedzi. Wszystko zależy od tego, co rozumiesz przez rytuał i co chcesz osiągnąć. Bo "robienie rytuału" to bardzo szerokie pojęcie. Rytuał oczyszczający w momencie kryzysu to zupełnie inna historia niż próba manifestowania czegoś konkretnego kiedy masz totalny chaos w głowie. drugie jest wedłg mnie skazane na kiepski wynik nie dlatego że "przyciągniesz zło", ale dlatego że intencja musi być czytelna a nie zakopana pod warstwą strachu i bólu.


Odpowiedz
Wpisy: 140
(@helenka57)
Połączone: 2 lata temu

Ale właśnie tu bym polemizowała. Bo co to znaczy "czytelna intencja"? Jak ktoś jest w środku rozpaczy i chce z niej wyjść, to ta intencja jest chyba najbardziej szczera z możliwych, nie? Sama robiłam kiedyś rytuał oczyszczenia właśnie w totalnym dołku i był to jeden z tych, które poczułam naprawdę. Może dlatego że byłam otwarta, może dlatego że nie udawałam niczego. Nie twierdzę że stan rozpaczy jest idealny, ale odmawiałabym prostego "nie rób, bo źle wyjdzie".


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Helenka57 No dobrze, ale to co opisujesz to brzmi jak rytuał z intencją dla siebie, ukierunkowany na uwolnienie a pytanie w temacie jest szersze - autorka pyta czy rytuały "będą działać", co może oznaczać bardzo różne rzeczy. Mnie interesuje jedno: co konkretnie chcesz osiągnąć tym rytuałem? Bo jeśli jest to próba wpłynięcia na coś zewnętrznego - sytuację, osobę, okoliczności - to rozproszony umysł naprawdę robi tu problem. nie ze względu na jakieś kosmiczne prawo, tylko dlatego że sam nie wiesz czego chcesz, gdy jesteś w środku kryzysu.


Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Zaklinacz właśnie chciałam to samo powiedzieć. To "co chcesz osiągnąć" to klucz. Jak leżysz na dnie to często nie wiesz nawet czego chcesz - chcesz żeby przestało boleć, chcesz żeby wróciło jak było, chcesz żeby ktoś to za ciebie naprawił. I wtedy rytuał zamiast mieć kierunek, ma tylko emocję. A emocja bez kierunku to jak... strzał bez celu. Coś poleci, ale gdzie?


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@tymek)
Połączone: 2 lata temu

Z drugiej strony dużo tradycji magicznych mówi że właśnie graniczne stany świadomości - ból ekstaza, skrajne zmęczenie - otwierają coś co w normalnym stanie jest zamknięte. Szamani celowo indukowali stany podobne do kryzysu żeby przeprowadzać pewne rodzaje pracy. Więc może zamiast pytać "czy to dobry czas" lepiej zapytać "jaki rodzaj pracy jest możliwy w tym stanie". To dwa różne pytania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 387

@Tymek masz rację że takie stany bywają przepuszczalne, ale szaman w transie to nie to sammo co ktoś kto płacze od tygodnia i nie śpi. Szaman ma ramę, strukturę, wychodzi i wchodzi świadomie. A człowiek w rozpaczy jest po prostu rozregulowany. To nie jest ten sam rodzaj otwarcia.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@frydka69)
Połączone: 2 lata temu

Ja pamiętam okres kiedy byłam kompletnie rozbita po jednej sytuacji i zaczęłam wtedy kompulsywnie robić różne rzeczy - tarot, afirmacje, rytuały ze świecami. I wiesz co? Większość z tego była strzelaniem w ciemność. no Nie dlatego że "stan był zły", ale dlatego że robiłam to ze strachu i desperacji, a nie z jakiegoś prawdziwego zamiaru. różnica jest subtelna ale realna. Dopiero jak trochę osiadłam na dno i zaakceptowałam że jest jak jest, zaczęłam robić coś co cokolwiek zmieniło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pigwowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 47

@Frydka69 to bardzo bliskie temu co czuję. Strach i desperacja - tak właśnie bym to określiła. I właśnie dlatego pytam, bo czuję że chcę coś zrobić, ale nie wiem czy to z miejsca siły czy z miejsca paniki. A Ty jak to rozróżniłaś? serio, jak wiedziałaś że już możesz, że to nie jest ta desperacja?


Odpowiedz
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Rzucę tu coś z innej perspektywy. W niektórych tradycjach, na przykład w ceremonialnej maii zachodniej, mówi się o czymś co można by nazwać "stanem operatora" - i faktycznie jest opisywany jako kluczowy dla skuteczności rytuału. Nie chodzi o to żebyś była szczęśliwa czy spokojna, ale żebyś była w stanie skupić uwagę i utrzymać intencję. Rozpacz sama w sobie nie dyskwalifikuje. Ale jeśli rozpacz powoduje że twoja uwaga skacze, że nie możesz dokończyć myśli, że szlochasz w połowie - to wtedy rytuał się po prostu nie zlepi w całość. To nie sprawa energetyki to kwestia bardzo przyziemna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Rasphul dokładnie to. I dlatego zanim ktoś się pyta czy rytuał zadziała, powinien się zapytać czy jest w stanie w ogóle przez niego przejść bez wychodzenia ze swojego skupienia nie mówię że masz być robotem bez emocji. ale jset różnica między emocją która jest częścią rytuału a emocją która go rozmywa.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@zywiena73)
Połączone: 2 lata temu

Chciałam zapytać o coś praktycznego bo dyskusja bardzo ciekawa, ale zaczynam się gubić. Czy ktoś rozróżnia w tym konkretne rodzaje rytuałów? Bo mnie się wydaje że rytuał oczyszczenia czy ochrony jest inny niż rytuał manifestacji i może inaczej się ma do tego stanu emocjonalnego. Jak ktoś jest w dołku to może zamiast "przyciągania czegoś dobrego" najpierw potrzebuje czegoś co pozwoli mu w ogóle wyjść z tego stanu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 140

@Zywiena73 no właśnie i to jest sensowne rozróżnienie. Rytuały oczyszczające i rytuały ochronne to inna liga niż praca z manifestacją. To pierwsze nie wymaga od ciebie idealnego stanu, bo niejako jest odpowiedzią na ten stan. Sama kiedy czuję że energetycznie jestem w bardzo złym miejscu, zaczynam od prostych rzeczy - dym, woda, sól, świeca. Nie dlatego że to "przepis", ale dlatego że sam akt robienia czegoś spokojnie i świadomie już zmienia coś we mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@wieszczbiarz)
Połączone: 2 lata temu

Mam inne zdanie niż większość tu i chcę je powiedzieć wprost. W stanach głębokiej rozpaczy człowiek jest podatny. i nie mówię o "przyciąganiu zła" jak w horrorze - mówię o tym że w takim stanie łatwo przywołać coś co nie jest tym czego szukamy. Pracowałem z ludźmi którzy w kryzysie zaczyali praktyki i wchodzili w kontakt z czymś co opisywali jako "odpowiedź" - ale ta odpowiedź nie była konstruuktywna, karmiła się tym bólem. Ostrożność ma tu znaczenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tymek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 213

@Wieszczbiarz ale to brzmi jak generalny zakaz dla wszystkich w trudnym momencie i moim zdaniem to trochę przesadzone. Czy mógłbyś powiedzieć czym konkretnie różniły się te sytuacje od tych które poszły OK? Bo inaczej to zostaje tylko "bądź ostrożny" bez żadnej treści.


Odpowiedz
(@wieszczbiarz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 158

@Tymek nie mówiłem o zakazie. Mówiłem o podatności. różnica to między innymi to czy ktoś wchodzi w pracę z jakimś fundamentem - ochrona uziemienie, świadomość intencji - czy wchodzi chaotycznie bo jest w kryzysie i szuka czegokolwiek. W tym pierwszym przypadku kryzys może być rzeczywiście momentem prawdziwej pracy 😉 W drugim - to loteria.


Odpowiedz
Wpisy: 292
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do Pigwowej bo zgubiłam się trochę w tej dyskusji - czy Ty masz już jakiś rytuał który chcesz wykonać, czy szukasz czegoś co w ogóle pasuje do tej sytuacji? Bo to chyba jednak istotne, nie? Ktoś kto ma wypracowaną praktykę i jest w kryzysie to co innego niż ktoś kto dopiero zaczyna i myśli że rytuał go "uratuje".


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pigwowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 47

@Salomejka.pl dobre pytanie i chyba nie mam jednej odpowiedzi. Kilka rzeczy robiłam wcześniej - pracowałam ze świecami, z ziołami, z intencjami. ale to było w stabilniejszych momentach. Teraz bardziej szukam właśnie... nie wiem. Może po prostu czegoś co pomaga wyjść z tego miejsca, a nie koniecznie czegoś co ma przyciągnąć coś nowego. Chyba bardziej oczyszczenie niż manifestacja jeśli mam to nazwać.


Odpowiedz
(@helenka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 140

@Pigwowa Ale żeby nie było że to brzmi jak straszenie - bo chyba trochę tak to wychodzi w tej dyskusji. Pigwowa pisała że wcześniej pracowała ze świecami i ziołami. To nie są praktyki które otwierają jakieś wielkie przejścia. To jest bardzziej skupienie uwagi, symbolika, intencja. I w tym kontekście przerwanie w połowie to po prostu przerwanie.


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

No to już jest dużo jaśniejsze. Jeśli mówisz o oczyszczeniu i o próbie wyjścia ze stanu, a nie o przyciąganiu konkretnej rzeczy to ta rozmowa wygląda zupełnie inaczej. rytuały oczyszczające były obecnne wlaściwie w każdej tradycji właśnie dlatego że kryzys, żałoba, choroba to momenty kiedy coś trzeba przepuścić przez siebie i puścić. To nie jest praca "na coś", to jest praca "z czymś".


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@frydka69)
Połączone: 2 lata temu

I chyba to jest odpowiedź na pytanie z tytułu tego wątku - "czy będzie działać" zależy właśnie od tego. Czy chcesz wypchnąć co jest, czy przyciągnąć co ma być. W pierwszym przypadku stan rozpaczy jest niemal naturalnym punktem startowym. W drugim - potrzebujesz najpierw czegoś z pierwszej kategorii, zanim przejdziesz dalej. To nie jest tak że musisz czekać aż będziesz szczęśliwa żeby cokolwiek robić.


Odpowiedz
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

I na koniec tej części dyskusji - bo widzę że wątek może jeszcze iść dalej - chcę dodać jedną rzecz. Jeśli zdecydujesz się na cokolwiek w tym stanie, daj sobie przyzwolenie na to że to może być niekompletne, nieidealne, że możesz się zatrzymać w połowie. Rytuał wykonany z połową skupienia i połową bólu to nadal coś. Lepszy taki niż żaden jeśli naprawdę czujesz potrzebę. tylko nie oceniaj siebie potem że "źle to zrobiłaś".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zywiena73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 200

@Rasphul to co napisałeś o niekompletnym rytuale - to mnie bardzo uderzyło. Bo chyba mam w głowie takie przekonanie że rytuał albo się robi do końca, albo w ogóle. Skąd to przekonanie się bierze w ogóle? Czy to jest gdzieś zapisane, czy raczej taki mit który się powtarza?


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

To przekonanie bierze się chyba z rytualnej logiki domknięcia - że otwierasz coś, więc musisz zamknąć. i w pewnym sensie to ma sens przy konkretnych rodzajach pracy. Ale jest spora róóżnica między rytuałem który angażuje zewnętrzne siły i wymaga zamknięcia kręgu, a rytuałem który jest wewnętrzny, symboliczny, nastawiony na siebie. Ten drugi możesz przerwać i nic złego się nie stanie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tymek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 213

@Damianek77 ale czy to rozróżnienie jest zawsze takie oczywiste? Szczególnie dla kogos kto jest w rozpaczy i nie myśli całkiem trzeźwo. no i, bo ja mam wrażenie że właśnie w takich momentach ludzie nie bardzo wiedzą co robią - czy to jest praca z czymś zewnętrznym czy wewnętrznym.


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Tymek i tu jest właśnie ten problem który próbowałem wcześniej zaadresować. Stan operatora ma znaczenie nie dlatego że "przyciągasz złe rzeczy" jak w bajce, ale dlatego że twoja zdolność do rozróżniania co robisz jest wtedy ograniczona. eee, to jest bardzo konkretne ryzyko, nie metafizyczne.


Odpowiedz
Wpisy: 47
Rozpoczynający temat
(@pigwowa)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie, chciałam to powiedzieć. Nie planuję żadnej ceremonii żadnego wywoływania czegokolwiek. Bardziej myślę o czymś prostym - zapaleniu świecy, może kąpieli z ziołami, napisaniu czegoś i spaleniu. Takie rzeczy. Czy te zastrzeżenia z całej tej rozmowy dotyczą też tego poziomu?


Odpowiedz
Wpisy: 720
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Szczerze? Kąpiel z ziołami i spalenie kartki to nie jest rytuał który wymaga specjalnego stanu. To jest rytuał który sam w sobie moeż ten stan zacząć zmieniać. Robiłam tak wielokrotnie i to jest jedno z tych działań gdzie ciało idzie pierwsze, a głowa dopiero za nim.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@frydka69)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 281

@Monisia76 dokładnie to samo mam. ciało pierwsze. Jak jesteś w rozpaczy to głowa i tak nie pomoże ci się z niej wydostać - myślisz w kółko te same rzeczy. A kąpiel, zapach ziół, ciepło wody - to jest coś co działa na innym poziomie. I rytuał daje temu ramę, żeby to nie było tylko zwykłe mycie.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@zywiena73)
Połączone: 2 lata temu

A co z tym pisaniem i paleniem? Czy jest jakaś konkretna forma tego która działa lepiej, czy to naprawdę nie ma znaczenia? Pytam bo sama to robiłam i nigdy nie byłam pewna czy robię to "dobrze".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 387

@Zywiena73 nie ma jednej właściwej formy. Ale jest różnica między pisaniem co chcesz puścić, a pisaniem co chcesz przyciągnąć. przy oczyszczeniu - piszesz co odpuszczasz, co zostawiasz, co nie należy już do ciebie. I to palisz. eh To jest dość stara praktyka, spotkasz ją w różnych kulturach, od słowiańskich po Hoodoo. Symbol ognia jako transformacji, nie zniszczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@wieszczbiarz)
Połączone: 2 lata temu

Chcę się tu wtrącić z czymś konkretnym bo rozmowa poszła w kierunku techniki a ja mam inne pytanie do Pigwowej. Czy w tej rozpaczy jest jakiś konkretny punkt - coś czego nie możesz odpuścić, jakaś sytuacja, osoba, decyzja? Bo to nie zmienia rodzaju rytuału, ale może zmienić to jak do niego podejdziesz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pigwowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 47

@Wieszczbiarz jest. Ale nie chcę tego tu opisywać szczegółowo. Powiem tylko że to jest sytuacja której nie mogę zmienić i z którą nie umiem się pogodzić. Stąd właśnie to poczucie rozpaczy - bo nie ma ruchu do przodu, jest tylko trwanie w czymś co boli.


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Pigwowa Nie słyszałam wcześniej tego terminu - faza liminalną - ale to bardzo dobrze opisuje to co próbuje wyrazić. no, I też tłumaczy dlaczego rytuał może mieć sens właśnie teraz. Nie żeby coś przyspieszyć albo wymusić, ale żeby nadać temu zawieszeniu jakąś formę.


Odpowiedz
Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

To co opisujesz to jest coś co w pewnych tradycjach nazywa się stanem zawieszenia - nie żałoba w pełnym sensie, bo nic się nie skończyło ostatecznie ale też nie ma możliwości kontynuacji. To jest jeden z najtrudniejszych stanów emocjonalnych. ehh i jest kilka bardzo starych praktyk które były stworzone właśnie dla takich sytuacji - nie żeby zmieniić rzeczywistość, ale żeby człowiek mógł w niej oddychać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tymek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 213

@Rasphul a mógłbyś powiedzieć o których tradycjach mówisz? bo to brzmi jakbyś miał coś konkretnego na myśli.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Tymek myślę między innymi o praktykach liminalnych - rytuałach przejścia które nie są świętowaniem nowego etapu, tylko przepracowaniem zawieszenia. van Gennep opisywał to jako fazę środkową, właśnie tę najtrudniejszą. Była ona w wielu kulturach rytualizowana - odosobnienie, zmiana wyglądu, symboliczne działanie - właśnie dlatego że samo trwanie w zawieszeniu bez żadnej ramy jest dla człowieka bardzo trudne.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@chryzoberyl73)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie o to chodzi i mysle ze to jest najlepsza rzecz jaka padla w tym watkutku. Zawieszenie bez formy jest nie do wytrzymania. Rytuał daje mu kształt. Nawet jak nic sie nie zmieni z zewnątrz, to coś wewnętrznie zaczyna mieć granice - tu zaczyna się, tu sie kończy. i to jest ogromna różnica.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 140

@Chryzoberyl73 i to chyba jest też odpowiedź na pytanie z tytułu wątku. Czy rytuał "będzie działać" - tak, ale nie w sensie że coś zmieni tak naprawdę. W sensie że daje punkkt oparcia w czymś co nie ma żadnego punktu oparcia.


Odpowiedz
Wpisy: 47
Rozpoczynający temat
(@pigwowa)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę i czuję że coś się we mnie układa. To co piszecie o tej fazie środkowej - to jest bardzo dokładny opis tego gdzie jestem. no i, I nagle to przestaje być tylko moim problemem, a staje się czymś co ma nazwę, co było znane. To trochę zmienia perspektywę.


Odpowiedz
Wpisy: 720
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

I właśnie to może być sam w sobie początek. Nie rytuał ze świecą czy ziołami - tylko to rozpoznanie. Że to ma nazwę, że inni przez to przechodzili, że istnieją po to praktyki. Czasem samo to jest pierwszym krokiem.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@zywiena73)
Połączone: 2 lata temu

ojej to co Monisia napisała na końcu - że samo rozpoznanie może być pierwszym krokiem - to ja to czuję w kościach. Jak dostałam nazwę na to co przeżywam, to coś się we mnie przestawiło. Nie wiem czy to psychologia czy magia czy coś pomiędzy, ale ta granica jest dla mnie coraz mniej ważna.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@jacek73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 389

@Zywiena73 ale właśnie mnie ciekawi to co powiedziałaś - ta granica między psychologią a magią. bo w kontekście tej rozmowy to jest chyba kluczowe pytanie. Czy rytuał działa dlatego że coś "robi" w sensie metafizycznym, czy dlatego że daje nam strukturę wewnętrzną? I czy to w ogóle ma znaczenie dla kogoś w rozpaczy?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Jacek73 to pytanie zakłada że te dwie rzeczy się wykluczają. A moim zdaniem nie wykluczają. struktura wewnętrzna którą daje rytuał jest sama w sobie czymś realnym - zmienia stan układu nerwowego, zmienia percepcję zmienia to jak osoba wchodzi w relację ze swoją sytuacją. To nie jest "tylko psychologia", to jest konkretny mechanizm zmiany. czy do tego dochodzi coś więcej - tego nie rozstrzygam.


Odpowiedz
(@tymek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 213

@Rasphul okej, ale jeśli to jest mechanizm zmiany stanu, to czy jest jakaś różnnica między zapaleniem świecy w rytuale a na przykład wzięciem kąpieli bez żadnej intencji? Pytam serio, bo nie wiem czy to jest pytanie głupie.


Odpowiedz
(@chryzoberyl73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 184

@Rasphul I chyba o to właśnie chodzi w tych tradycjach o ktorych mówił - ze to nie był jeden wieczor i po problemie. To były procesy rozłożone w czasie, z kolejnymi etapami. Czasem kilka dni czasem dluzej. My trochę przyzwyczailiśmy się że rytuał to jedna sesja i efekt.


Odpowiedz
(@wieszczbiarz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 158

@Chryzoberyl73 i to jest różnica między rytuałem jako wydarzeniem a rytuałem jako praktyką. Pierwsze to coś co się robi raz. Drugie to coś w co się wchodzi i z czego się wychodzi powoli. Dla stanu zawieszenia zdecydowanie to drugie ma więcej sensu.


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

Intencja robi różnicę i to dość konkretną. Kąpiel bez intencji to higiena. Kapiel z intencją - nawet jeśli tylko powiedziana w myślach - to jest akt który angażuje inaczej. Nie mówię że magicznie, mówię że neurobiologicznie i psychologicznie. Kiedy nadajesz czemuś ramy twój mózg inaczej to przetwarza. To jest coś co jest dość dobrze zbadane w kontekście rytuałów sportowców, chirurgów, muzyków przed występem.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@frydka69)
Połączone: 2 lata temu

Potwierdzam z własnego doświadczenia. Ta sama kąpiel z lawendą i bez lawendy smakuje zupełnie inaczej kiedy wiem co do niej wkładam. I nawet jeśli ktoś powie mi że to placebo - to niech mi ktoś wytłumaczy dlaczego placebo jest gorsze niż nic. Jak jest w rozpaczy to nie wybieram między prawdziwą pomocą a placebo, tylko między placebo a leżeniem i gapieniem się w sufit.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 140

@Frydka69 i to jest chyba najbardziej praktyczna rzecz powiedziana w tym wątku. eee, Ta opozycja "prawdziwy efekt vs placebo" jest bez sensu w momencie kiedy ktoś potrzebuje pomocy teraz, a nie czeka na dowód naukowy.


Odpowiedz
Wpisy: 23
(@wegalia_w)
Połączone: 2 lata temu

Przeczytałam cały wątek i mam pytanie do Pigwowej - czy po tej rozmowie cokolwiek się zmieniło w tym jak myślisz o tym co chcesz zrobić? Pytam bo na początku brzmiało to jak "czy mam pozwolenie", a teraz jakby szukałaś czegoś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 47
Rozpoczynający temat
(@pigwowa)
Połączone: 2 lata temu

Tak, zmieniło się dużo. Na początku naprawdę chyba szukałam pozwolenia albo jakiegoś znaku że to ma sens. A teraz... myślę że zacznę od tej kąpieli. Mam suszoną lawędę, mam sól, mam świecę. I może to będzie właśnie ta forma - nie żeby cokolwiek zmienić na zewnątrz, tylko żeby dać tej rozpaczy jakiś kształt. Coś co ma początek i koniec, choćby na tę jedną godzinę.


Odpowiedz
Wpisy: 292
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

A to pisanie i spalenie - myślisz żeby to połączyć z kąpielą tego samego dnia, czy osobno? Pytam bo ja robiłam to razem i to był dla mnie za duży ładunek emocjonalny naraz. Rozdzieliłam te dwa elementy i wtedy lepiej to przyjęłam.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@pigwowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 47

@Salomejka.pl szczerze to nie myślałam o tym żeby rozdzielać. Ale to ma sens. Kąpiel jako wejście, a pisanie może kilka dni później kiedy już coś we mnie opadnie. Nie muszę robić wszystkiego na raz.


Odpowiedz
(@monisia76)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 720

@Pigwowa To jest ważne co teraz mówi - to że nie musisz robić wszystkiego na raz. Liminalność nie ma terminu. Możesz być w tej środkowej fazie tygodniami i rytuał może towarzyszyć temu procesowi etapami, a nie być jednorazowym aktem który ma "rozwiązać sprawę".


Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Pigwowa Chcę dodać jedna rzecz techniczną zanim zacznie - przy kąpieli z ziołami i solą, jeśli dodajesz sól kamienną to uważaj na proporcje, bo przy wrażliwej skórze podrażnienia mogą skutecznie odciągnąć uwagę od jakiejkolwiek intencji. Brzmi banalnie, ale naprawdę - komfort fizycnzy to nie jest coś co stoi w sprzeczności z rytuałem, tylko go umożliwia.


Odpowiedz
(@frydka69)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 281

@Zaklinacz to dobra uwaga, ja używam himalajskiej i daję jej naprawdę niewiele. Kilka łyżek na całą wannę. chodzi o symbolikę, nie o zabieg spa. I zapach lawendy - świeże zioła czy olejek? Bo olejek jest mocniejszy ale ja wolę suszone, coś w tym jest inaczej.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: