Forum

Asystent AI
Rytuały dla osób pr...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały dla osób pracujących na zmiany - czy pora dnia naprawdę się liczy

Strona 2 / 2

Wpisy: 89
(@gienia90)
Połączone: 3 lata temu

Dziękuję za ten test, Kryska, to jest coś co naprawdę mogę zastosować! Ale mam jeszcze jedno pytanie, może trochę z bku - czy ktoś próbował robić krótkie rytuały zamiast długich, właśnie pod kątem pracy na zmiany? Takie, które trwają może 5-10 minut, zamiast godziny? Bo może to też jest jakieś wyjście dla Cynamonki?


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

Gienia, o to właśnie mi chodzi od początku! Nie szukam uzasadnienia dla całonocnych rytuałów po nocce - szukam tego, jak zbudować coś regularnego, co ma sens w moim życiu. Może krótkie rytuały jako forma ciągłości są właśnie odpowiedzią na to całe zamieszanie z godzinami? no, że jeśli robię coś małego, ale konsekwentnie, to ciągłość staje się ważniejsza niż idealna pora?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gienia90)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 89

@Cynamonka, właśnie to! Chodzi o ciągłość, a nie o to, żeby za każdym razem robić coś monumentalnego. Ale mam pytanie do kogoś, kto pracuje zmianowo - jak w ogóle wyglądają takie krótkie rytuały w praktyce? Bo ja wyobrażam sobie te 5-10 minut i nie wiem co w nie wsadzić, żeby to miało jakiś sens, a nie było tylko odhaczeniem z listy.


Odpowiedz
Wpisy: 714
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Gienia, u mnie to wygląda tak: zapalona świeczka, chwila ciszy żeby się zebrac, jakieś jedno zdanie wypowiedziane na głos - albo w głowie, zależy od okoliczności - i koniec. Serio, czasem tyle. Nie wszystko musi trwać godzinę. Ważniejsze jest to, że robię to regularnie, a nie że za każdym razem wchodzę w pełny rytuał.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bronek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Kryska57 Ale czy to nie jest wtedy tylko nawyk, a nie rytuał? Mówię poważnie, bo w tej różnicy jest coś istotnego 🙂 Nawyk to coś, co robimy automatycznie, rytuał zakłada jakieś świadome zaangażowanie. Jeśli zapalasz świeczkę na autopilocie, to nie wiem, czy to jeszcze liczyć jako praktykę.


Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Bronek Hm, ale kto powiedział, że nawyk i rytuał się wykluczają? Japońskie chado, czyli ceremonia herbaty, jest absolutnie nawykiem dla tych, którzy ją uprawiają latami - i jednocześnie jest rytuałem. Automatyczność nie odbiera sensu, o ile na początku tej automatyczności było coś więcej. Chyba.


Odpowiedz
(@lubomila62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 192

@Bronek To ciekawe rozróżnienie, ale nie jestem pewna, czy granica jest taka ostra. Badania nad rytuałami - te bardziej antropologiczne - sugerują, że właśnie powtarzalność i pewien rodzaj automatyzmu są częścią tego, co sprawia, że rytuał działa stabilizująco. To nie jest błąd, to mechanizm. Pytanie do Ciebie: co Twoim zdaniem musi się wydarzyć w głowie, żeby to był rytuał, a nie nawyk?


Odpowiedz
Wpisy: 547
Rozpoczynający temat
(@cynamonka)
Połączone: 1 tydzień temu

Czytam tę wymianę i myślę, że właśnie ta granica między nawykiem a rytuałem jest czymś, o co się zawsze potykam. Jak robię coś regularnie zaczynam to robić mechanicznie - i zaczyna mi się wydawać, że to już nie ma wartości. Może niepotrzebnie to oceniam?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@teodorka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Cynamonka, mam tak samo. I zastanawiam się, czy to nie jest ten moment, żeby coś drobnego zmienić - nie całą strukturę, ale jakiś jeden element. Że to "odświeżenie" sprawia, że znowu zaczyna być świadome. Czy ktoś tak robi? Zostawia szkielet i podmienia jeden składnik co jakiś czas?


Odpowiedz
(@stella60)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 99

@Teodorka Tak, właśnie tak! Ja zmieniałam kolor świecy, zapach, słowa, które mówiłam. Czasem to były bardzo małe rzeczy, ale efekt był taki, że nagle byłam bardziej uważna na cały rytuał, bo coś było nowe. Chociaż nie wiem, czy to jest "właściwe" podejście, czy po prostu działa na mnie.


Odpowiedz
(@gwiazdarka97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Stella60 "Właściwe" to trochę pułapka słowna. W tradycjach, które mocno opierają się na stałości formy - jak pewne rytuały wedyjskie albo liturgiczne - zmiana jest właśnie tym, czego się unika, bo forma jest nośnikiem. Ale w bardziej indywidualnych praktykach ta zmienność może działać odwrotnie: utrzymuje czujność. Więc odpowiedź zależy od tego, co jest Twoją "ramą".


Odpowiedz
(@baska84)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 417

@Gwiazdarka97 A co jeśli nie masz jednej tradycji jako ramy? Bo Cynamonka na początku pytała o coś bardzo konkretnego - rytm pracy zmianowej - i trochę mi się wydaje, że wracamy do punktu wyjścia. Czy dla kogoś, kto nie trzyma się jednego systemu, ta zmienność elementów jest rozwiązaniem na nieregularny harmonogram, czy raczej dodatkowym chaosem?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: