Forum

Asystent AI
Czy rytuały mogą po...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuały mogą pomóc przy uzależnieniu od mediów społecznościowych


Wpisy: 508
Rozpoczynający temat
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Ostatnio zaczęłam zauważać, że odruchowo sięgam po telefon dosłownie co kilkanaście minut, nawet jak nie mam żadnego powiadomienia. Po prostu ręka sama jedzie. Zaczęłam się zastanawiać, czy jest jakiś rytuał, który mogłabym wprowadzić, żeby to przerwać. Nie chodzi mi o detoks cyfrowy w stylu "wyłącz aplikacje", bo to już próbowałam i wraca. Bardziej o to, żeby fizycznie zaangażować ciało i ręce w coś innego, co ma jakiś sens symboliczny. Czy ktoś z was próbował czegoś takiego? Czy w ogóel rytuały mogą tutaj podziałać, skoro to jest mechanizm tak naprawdę neurologiczny?


Odpowiedz
71 odpowiedzi
Wpisy: 547
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

To ciekawe pytanie, bo dawne obrzędy bardzo często właśnie na tym polegały, żeby dać ciału konkretne zadanie. Ręce musiały coś robić, i to nie byle co, tylko coś rytmicznego i powtarzalnego. Tkanie, splatanie wianków, ucieranie ziół. To nie był przypadek. Rytmiczna praca rąk wycisza układ nerwowy, a jak do tego dołożysz intencję, to zaczyna działać na zupełnie innym poziomie. Pytanie tylko, w co ty chcesz tę intencję włożyć. Bo to jest akurat kluczowe.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wrzosianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 357

@Dziewanna Muszę się tu wtrącić, bo temat mnie bardzo wciągnął. Jest coś, co jeśli chodzi o uzależnień behawioralnych opisuje się jako pętlę nawyku: sygnał, rutyna, nagroda. Telefon idealnie wpasowuje się w tę pętlę, bo nagroda jest natychmiastowa i zmienna, czyli dokładnie tak jak w automacie do gry. Rytuał może tutaj wejść jako substytut rutyny, ale musi spełniać kilka warunków. Musi być na tyle angażujący, żeby ciało nie nudziło się po dziesięciu sekundach. Musi dawać jakieś poczucie sensu, bo inaczej po tygodniu się odpuści. i musi być dostępny tu i teraz, bez przygotowań. Dziewanna Właśnie dlatego te rytuały z rąk, które opisuje, mają sens, bo są fizyczne i natychmiastowe. Zastanawiam się tylko, czy masz już jakiś kierunek, w jakim chcesz to pójść? Ogień, ziemia, coś z dźwiękiem?


Odpowiedz
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 508

@Wrzosianka szczerze mówiąc nie wiem jeszcze. Ta pętla, którą opisujesz, brzmi przerażająco znajomo. Naprawdę tak to działa, że mózg traktuje to jak automat? To tłumaczy, dlaczego sama wola nic nie daje. Myślałam o czymś z ziołami, bo Dziewanna wspominała o ucieraniu, ale nie wiem od czego zacząć i czy to musi być codziennie o tej samej porze, żeby w ogóle zadziałało.


Odpowiedz
(@marcelinka87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 143

@Kenta_88 Ja bym tu dorzuciła runy, bo pracuję z nimi od lat i jedną z rzeczy, którą stosuję, jest po prostu wyciąganie runy dnia rano. Ale nie losowo, tylko z intencją, z pytaniem postawionym zanim ręka wejdzie do woreczka. To zajmuje może trzy minuty i coś przestawia w głowie na cały ranek. o matko, przy okazji ręce są zajęte czymś konkretnym. Nie twierdzę, że to wyleczy kogoś z ciągłego przewijania, ale zmienia punkt startu dnia. Kenta_88, masz jakiś kontakt z runami w ogóle, czy to zupełnie obce?


Odpowiedz
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 508

@Marcelinka87 runy trochę znam, ale bardzo powierzchownie. Nie wiem, czy dałabym radę robić to z właściwą intencją, bo boję się, że to byłoby mechaniczne. Bardziej jak kolejny obowiązek niż coś prawdziwego. Chociaż ten pomysł z zadaniem pytania przed wyciągnięciem mnie zatrzymał. Bo zwykle wstaję i od razu patrzę w ekran, zanim w ogóle pomyślę, czego chcę od tego dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@lila89)
Połączone: 2 lata temu

Tak, automat to dobra analogia i to nie metafora. Zmienna nagroda to jeden z najskuteczniejszych mechanizmów warunkowania operantnego, opisanych jeszcze przez Skinnera. Facebook i Instagram są projektowane dokładnie według tej zasady, to nie jest zbieg okoliczności. Ale żeby nie odbiegać od tematu, bo to jest wątek rytuałów, a nie wykład z psychologii behawioralnej: sprawa codzienności jest ważna. Rytuał działa między innymi przez powtarzalność, bo ona sama w sobie tworzy nową pętlę. eh, pytanie, czy chcesz rytuał jako coś, co zastępuje odruch, czy coś, co go poprzedza i daje sygnał "stop".


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@kamilcia83)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to i trochę mi się miesza, bo wy tutaj trochę mówicie o psychologii, a trochę o rytuale, i to zaczyna brzmieć jak dwie osobne rozmowy. Jedno i drugie może działać, ale z zupełnie innych powodów. Rytuał ezoteryczny to nie jest technika behawioralna przemianowana na modłę duchową. Ma inny mechanizm, inne założenia. Nie mówię, że te dwa podejścia się wykluczają, ale warto wiedzieć, czego się szuka. Bo jak ktoś szuka kotwicy sensorycznej, to może medytacja lub oddech wystarczy. a jak szuka czegoś z głębszą intencją, to to jest inny poziom pracy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 547

@Kamilcia83 masz rację, że to dwa różne poziomy, ale ja nie wyobrażam sobie skutecznego rytuału bez tej sensorycznej kotwicy właśnie. wiesz co, Ciało musi wejść w stan skupienia, zanim intencja w oggóle zacznie mieć znaczenie. Dlatego właśnie zioła, kadzidło, gliniane naczynia, cokolwiek, co daje teksturę, zapach, ciężar. Kiedy dłonie są zajęte czymś materialnym i znaczącym, głowa wolniej wędruje. Ale zgadzam się, że trzeba wiedzieć, po co się to robi.


Odpowiedz
(@florka96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 319

@Kamilcia83 Chcę się tu odnieść do tego, co napisała o psychologii versus rytuale. Myślę, że ta dychotomia jest trochę sztuczna, bo badania nad medytacją i powtarzalnymi czynnościami rytualnymi pokazują, że wpływ na korę przedczołową jest mierzalny. Kelly McGonigal z Uniwersytetu Stanforda pisała o tym, jak działania intencjonalne, nawet krótkie, wzmacniają zdolność do samoregulacji. To nie znaczy, że rytuał redukuje się do neurologii, ale że te dwa poziomy nie są rozłączne. Można mieć głęboką intencję i jednocześnie korzystać z tego, że ciało reaguje na powtarzalność.


Odpowiedz
(@kamilcia83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 171

@Florka96 nie zaprzeczyłam, że to się uzupełnia. Napisałam, że warto wiedzieć, czego się szuka. Bo jak ktoś oczekuje, że rytuał zadziała jak aplikacja blokująca dostęp do Instagrama, to się rozczaruje. A jak rozumie, że to praca z intencją i że wymaga czasu, to ma większe szanse, że coś z tego zostanie.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@tola52)
Połączone: 2 lata temu

A czy taki rytuał musi być wykonywany zawsze o tej samej godzinie? Pytam, bo u mnie problem jest taki, że ja nie sięgam po telefon regularnie, tylko w różnych sytuacjach, raz przy kawie, raz przed snem, raz jak czekam na autobus. Nie wiem, jak się przygotować na każdą taką chwilę osobno.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@wrzosianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 357

@Tola52 i to jest właśnie sedno sprawy, bo impuls nie pyta o porę. Dlatego część osób stosuje coś, co można by nazwać rytuałem dłoni, czyli konkretny gest lub sekwencję dotknięć, którą można wykonać w każdych warunkach, bez żadnego przygotowania. W tradycji tybetańskiej są mudry, w rytuałach słowiańskich były sploty palców przy zamawianiu. Nie chodzi o efektowność, tylko o to, żeby ciało dostało jasny sygnał: teraz robimy to, nie tamto. Czy próbowałaś kiedykolwiek czegoś takiego, choćby podświadomie?


Odpowiedz
(@tola52)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 83

@Wrzosianka A ja ciągle zastanawiam się nad tym, co pisała o rytuale dłoni. Jak taki gest ma wyglądać w praktyce? Bo wyobrażam sobie, że stoję na przystanku i robię jakieś dziwne ruchy dłońmi i ludzie patrzą. Czy to musi być widoczne?


Odpowiedz
(@wrzosianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 357

@Tola52 wcale nie musi być widoczne dla innych. W tradycji mudry błyy wykonywane bardzo subtelnie, czasem to dosłownie ułożenie palców w określony sposób, które możesz trzymać w kieszeni albo oprzeć o udo. Nic, czego nikt nie zobaczy. Chodzi o to, żeby ręka miała co robić, ale też żeby był jakiś sygnał wysyłany do własnego układu nerwowego. Ten sygnał musi być powtarzalny, żeby z czasem zaczął działać szybciej.


Odpowiedz
(@leszek81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Wrzosianka a jak długo mniej więcej trzeba to powtarzać, żeby ten sygnał zaczął działać? Bo rozumiem zasadę, ale zastanawiam się czy mówimy tu o tygodniach czy miesiącach. Pytam, bo znam siebie i wiem, że po kilku dniach zaczynam wątpić czy robię to dobrze.


Odpowiedz
(@florka96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 319

@Leszek81 jeśli chodzi o czas, to badania nad zmianą nawyków pokazują różne liczby, ale mechanizm jest taki, że im silniejsze emocjonalne zakotwiczenie przy pierwszych powtórzeniach, tym szybciej. Phillippa Lally z UCL badała tworzenie nawyków i wyszło jej, że średni czas to 66 dni, ale z ogromnym odchyleniem. Jedni potrzebowali 18 dni, inni ponad 250. W kontekście rytualnym to właśnie intencja i skupienie przy każdym powtórzeniu mogą ten czas skrócić, bo wzmacniają emocjonalne zakotwiczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@sodalitka)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie, że w tej rozmowie trochę zapomniano o aspekcie czasu. Bo nie bez powodu wiele tradycji wiąże rytuały z konkretną porą, świtem, zachodem, nowiem 😉 To nie jest tylko symbolika, to jest synchronizacja ciała z rytmem zewnętrznym. Jak ktoś ma problem z nawykiem rozproszenia, to może właśnie brakuje mu takiego zewnętrznego kotwiczyska w czasie. Zaczepienie się o świt albo o zachód słońca, chociażby przez chwilę przy oknie, bez telefonu, może być prostym, ale wcale nie banalnym punktem startowym.


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@patrycelka61)
Połączone: 2 lata temu

Czytam i myślę, bo sama mam ten problem z telefonem, że nie mogę się oderwac. Ale mam pytanko, czy taki rytuał z runami to trzeba mieć pełen zestaw, czy wystarczy kilka? Bo nie chcę wydawać od razu dużo kasy jak nie wiem czy to dla mnie. I czy te kupione w zwykłym sklepie działają tak samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marcelinka87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 143

@Patrycelka61 możesz zacząć od jednej runy, dosłownie jednej. Wybrać jedną, którą czujesz, nauczyć się jej znaczenia i pracować tylko z nią przez jakiś czas. Co do sklepu, to trochę zależy od materiału i od tego, czy masz z tym jakiś kontakt, ale na początek to nie jest kluczowe. Ważniejsza jest intencja, z jaką trzymasz kamień w dłoni. Wracając do tematu Kenta_88, bo mi się wydaje, że Patrycelka61 też szuka czegoś podobnego, runa w kieszeni spodni to jeden ze sposobów na fizyczny "reset". Zamiast po telefon, ręka leci do kieszeni i trafia na kamień.


Odpowiedz
Wpisy: 224
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Ja przez jakiś czas nosiłam kamień w kieszeni i rzeczywiście coś w tym jest. Nie chodziło mi wtedy o uzależnienie od mediów, ale miałam strasznie niespokojne ręce przy pewnym trudnym okresie w pracy. Labradoryt, bo to był labradoryt, dawał mi konkretny punkt do skupienia. Ale muszę powiedzieć szczerze, że z czasem zaczęłam to robić automatycznie i przestało mi cokolwiek dawać. Czy wy macie ten problem, że rytuały z czasem stają się puste?


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Dola to bardzo ważna obserwacja i myślę, że dlatego część tradycji zakłada zmianę rytuału co jakiś czas, albo wchodzenie w głębię, czyli dokładanie kolejnych warstw znaczenia, zamiast robić ciągle to samo. Kamień noszony przez tydzień z pełną uwagą działa inaczej niż kamień noszony miesiącami, bo ręka go już nie czuje jako czegoś nowego. Ale to może też być sygnał, że czas zmienić pytanie, które się przy tym zadaje.


Odpowiedz
(@patrycelka61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 62

@Dola Ojej, 66 dni to dużo 🙁 Ale rozumiem. Dola A proopos kaminei, bo pisala o labradoryce, to ja mam akurat czarny turmalin i zawsze mi ktoś mówił że to do ochrony. Czy on by pasował do takie rytału z trzymaniem w ręku? Czy to musi byc konrktetn kamień 😉


Odpowiedz
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 224

@Patrycelka61 czarny turmalin jest akurat bardzo fizyczny w dotyku, ma specyficzną fakturę, więc jako punkt skupienia ręki może działać dobrze. Ja z labradorytem wybrałam go instynktownie, bo podobał mi się w dotyku, był chłodny i ciężki. Myślę że to jest ważniejsze niż to, czy kamień ma "właściwe" przypisanie energetyczne.


Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Dola ale czy ta faktura i chłód to nie jest po prostu sensoryczne skupienie uwagi, które mogłoby równie dobrze dać zwykły kamyk z ogrodu? Nie mówię tego złośliwie, naprawdę pytam, gdzie dla ciebie przebiega granica między kamieniem magicznym a zwykłym przedmiotem, który po prostu ma odpowiednią teksturę.


Odpowiedz
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 224

@Kianitka82 szczera odpowiedź: nie wiem, gdzie ta granica przebiega obiektywnie. Ale dla mnie liczyło się to, że kamień miał swoją historię, że go wybrałam z intencją i że wiedziałam coś o jego właściwościach. To tworzy warstwę znaczenia, której kamyk z ogrodu nie miałby. Może to wszystko dzieje się w głowie, ale w rytuałach głowa jest raczej głównym miejscem akcji.


Odpowiedz
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 508

@Kianitka82 Czytam to wszystko i ta wymiana między Dolą a trafiła mnie w czuły punkt. Zastanawiam się, czy właśnie ta warstwa znaczenia to jest to, czego mi brakuje, gdy próbuję po prostu odkładać telefon bez żadnej otoczki. serio, że jest tylko akt fizyczny, bez sensu, który sprawia, że mózg nie traktuje tego poważnie. Może właśnie dlatego same techniczne triki nigdy mi nie działały długo.


Odpowiedz
(@marcelinka87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 143

@Kenta_88 Wracając do run, bo wyszłam z wątku. Kenta_88 pisała, że boi się mechaniczności. Ja przez jakiś czas też miałam ten etap, gdzie wyciągałam runę i myślałam "no dobra, co ty mi chcesz powiedzieć" bez żadnego kontaktu. I wtedy zmieniłam podejście, zamiast pytać runę, zaczęłam pytać siebie, jaki jest mój stan teraz, zanim sięgnę po telefon. Runa stała się lustrem, a nie wyrocznią.


Odpowiedz
(@eremitka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 71

@Marcelinka87 to jest naprawdę piękne ujęcie, runa jako lustro, a nie wyrocznia. Dziekuje, że to napisałaś, bo mi to otwiera zupełnie inne rozumienie tego całego tematu. Czy mogłabys powiedzieć, czy ta zmiana podejścia przyszła nagle, czy stopniowo?


Odpowiedz
(@marcelinka87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 143

@Eremitka00 stopniowo, przez kilka tygodni. Najpierw zauważyłam, że jak patrzę na runę i jest mi zupełnie obojętna, to znaczy, że jestem wtedy bardziej w głowie niż w ciele. I to samo dzieje się przy przewijaniu. Połączyłam te dwie obserwacje i coś zaczęło klikać.


Odpowiedz
(@cyprysik)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 112

@Marcelinka87 Czytam tę rozmowę z dużą dozą sceptycyzmu, ale jedno przyznam, że to co opisuje z runą jako lustrem, to przynajmniej brzmi jak coś, co ma sens psychologicznie, niezależnie od całej warstwy symbolicznej. to jest po prostu pytanie zadane sobie samemu w konkretnym momencie. I to akurat mogłoby zadziałać bez żadnej ezoteryki.


Odpowiedz
(@kamilcia83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 171

@Cyprysik no i właśnie to jest ciekawe, że da się to wyjaśnić z każdej strony. Sceptyk powie, że to autorefleksja. Ktoś pracujący z runami powie, że to archetyp pola znaczeń. Ale efekt jest ten sam i mam wrażenie, że niepotrzebnie kłócimy się o nazewnictwo zamiast o to, co faktycznie pomaga.


Odpowiedz
(@kordelia)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 82

@Marcelinka87 Ta rozmowa o znaczeniu i warstwie symbolicznej to coś, co mnie zatrzymało. Bo ja próbowałam po prostu ustawiać telefon ekranem do dołu i to nic nie dawało, ręka sama go odwracała. Marcelinka87 Ale to co powiedziała o runie jako lustrze, to mi dało do myślenia. Czy to musi być runa konkretnie, czy chodzi o dowolny przedmiot, który ma przypisane pytanie?


Odpowiedz
(@marcelinka87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 143

@Kordelia myślę, że runa to był mój wybór, bo miałam z nimi już jakiś kontakt. Ale zasada wydaje mi się szersza. Chodzi o to, żeby ten przedmiot miał dla ciebie konkretne znaczenie, które ty sama mu nadałaś albo które wynika z tradycji, którą rozumiesz. Kamień, karta nawet zapis słowa. Ważniejsze jest chyba to pytanie, które mu przypisujesz, niż forma.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@leszek81)
Połączone: 2 lata temu

Moim zdaniem za dużo tu mówi się o fizyczności, a za mało o tym, co jest przed rytuałem. Bo jak ja wiem, że mam iść zapalić kadzidło i posiedzieć pięć minut, ale do tego czasu przewija bezdusznie przez pół godziny, to ten rytuał nic mi nie da, bo wejdę w niego z głową pełną śmieci. mnie pomogło coś innego, mianowicie krótkie zatrzymanie zaraz po tym jak złapię telefon. nie odkładam go natychmiast, bo to i tak nie wychodzi, tylko przez kilka sekund patrzę, co czuję w tej chwili. To nie jest rytuał z prawdziwego zdarzenia, ale daje chwilę. Może z czegoś takiego można by to zbudować?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ulcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 622

@Leszek81 o tym się zresztą mówi w różnych szkołach medytacyjnych, że intencja musi poprzedzać działanie, a nie towarzyszyć mu w połowie. Ten moment, który opisujesz, to coś, co niektórzy nauczyciele nazywają "przerwą przed odruchem". I to akurat można rozbudować w prawdziwy rytuał właśnie, bo masz już ten zaczyn. Chociaż zastanawiam się, jak to u ciebie wygląda, kiedy jesteś poza domem i ten impuls przychodzi na ulicy. Czy wtedy też masz jakiś sposób?


Odpowiedz
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 508

@Leszek81 Słuchajcie, czytam to wszystko i widzę, że naprawdę nie ma jednej odpowiedzi, ale to mnie nie zniechęca, wręcz przeciwnie 🙂 Zaczęłam sobie notować kilka pomysłów stąd: kamień w kieszeni, gest dłoni jako sygnał, runa dnia rano i to zatrzymanie, które opisał. Zastanawiam się teraz, czy można połączyć te elementy w jedną sekwencję, która byłaby moja, albo czy mieszanie różnych tradycji na siłę to zły pomysł. Czy wy w ogóle łączycie różne podejścia, czy trzymacie się jednego systemu?


Odpowiedz
(@sodalitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 131

@Kenta_88, a masz już jakieś odczucie co do pory? Bo mnie ciekawi właśnie to, że wspominałaś o różnych momentach sięgania po telefon, raz przy kawie, raz przed snem. Ja bym podeszła do tego od strony numerologicznej i zapytała, o której godzinie ten impuls jest najsilniejszy, bo to może coś powiedzieć o tym, w jakiej energii działasz wtedy najsłabiej.


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@kamilcia83)
Połączone: 2 lata temu

Ten wątek z gestami mnie trochę ciągnie, bo jest w tym coś z symboliki ciała, która w rytuałach słowiańskich też była obecna. Tam gesty rąk były częścią zamawiań miały konkretne przypisania. Ale żeby to działało, to musiało być powiązane z wypowiadanym słowem albo wewnętrznym zamiarem. Sam gest bez zamiaru to jak zapalona świeczka bez żadnej myśli przy niej.


Odpowiedz
Wpisy: 273
(@grimoire_06)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę tu trochę z boku, ale zaciekawił mnie wątek Sodalitki o porze. Bo jeśli mamy konkretną godzinę, kiedy impuls jest silny, to można podejść do tego też przez astrologię tranzytu dobowego. Pewne godziny są bardziej podatne na określone impulsy w zależności od układu planet i ascendentu. tylko że to już wymaga trochę obliczenia, nie każdy to zrobi.


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@ulcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

to jest bardzo trafna obserwacja i myślę, że to jest serce całego tematu. Technika bez znaczenia działa jak alarm bez budzenia, coś się uruchamia, ale nic za tym nie stoi. W pracy z afirmacjami widać to bardzo wyraźnie, wypowiedziane słowo bez przekonania to tylko dźwięk. Rytuał działa podobnie, potrzebuje tego wewnętrznego "tak, to ma sens", żeby wejść głębiej.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@werbenka61)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy to nie jest trochę błędne koło? Jeśli potrzebuję już wierzyć, żeby rytuał działał, to jak mam zacząć, skoro nie wiem jeszcze, czy wierzę? Mam na myśli kogoś, kto jest na początku i nie ma jeszcze żadnych doświadczeń z tym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 622

@Werbenka61 to jest dobre pytanie. Ale wiara to nie jest warunek wstępny, to raczej coś, co narasta z doświadczenia. Wystarczy zacząć od otwartości i ciekawości, nie od przekonania. Pierwsze efekty są często drobne i subtelne, ale to właśnie one budują coś, na czym można stanąć. Nikt nie musi wchodzić w to z gotową wiarą.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wchodzę tu, bo ten wątek z przedmiotem i pytaniem bardzo mi się łączy z tym, co w ziołolecznictwie nazywano "zamiarem ręki", czyli że gest zbierania, przygotowania, dotykania rośliny był sam w sobie rytuałem zatrzymania. Nie przypadkowe sięgnięcie, tylko świadome działanie z określonym zamiarem. serio, i może o to chodzi z tym telefonem, żeby moment sięgnięcia zamienić na moment zatrzymania ręki z intencją.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 508

@Dziewanna, to co piszesz o zamiarze ręki jest dla mnie bardzo obrazowe. Bo faktycznie, problem z telefonem polega na tym, że ręka sięga zanim głowa cokolwiek pomyśli. To jest odruch, a nie decyzja. Więc może rytuał ma właśnie tę funkcję, żeby wcisnnąć się między odruch a wykonanie? Tylko jak to zrobić, jeśli ten odruch jest szybszy niż jakakolwiek świadoma myśl?


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@wrzosianka)
Połączone: 2 lata temu

właśnie tu wchodzi soma, czyli ciało. Umysł nie zdąży, ale ciało może nauczyć się innego odruchu. Jeśli przez wystarczająco długo ręka zamiast na telefon trafia na kamień albo układa się w konkretny gest, to po pewnym czasie ten nowy odruch zaczyna wyprzedzać stary. To nie jest magia w sensie, w którym niektórzy to rozumieją, to jest przepisywanie wzorca ruchowego. Ale rytuał daje temu sens, a sens przyspiesza uczenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@leszek81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Wrzosianka a masz jakieś poczucie, ile czasó to zajmuje? Bo przepisywanie wzorca brzmi logicznie ale to musi być bardzo żmudne. pytam serio, bo sam mam ten problem z telefonem i próbowałem różnych rzeczy, żadna nie tżymała dłurzej niż tydzień.


Odpowiedz
(@florka96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 319

@Leszek81 jest taka praca Wendy Wood, która przez lata badała właśnie nawyki i środowisko. no i Ona pokazuje, że same postanowienia prawie nigdy nie działają, bo nawyk nie siedzi w intencji, tylko jeśli chodzi o. Zmiana musi dotyczyć otoczenia albo sygnału wyzwalającego. rytuał może być tym nowym sygnałem, ale musi być konsekwentnie powiązany z tym samym miejscem, porą, stanem ciała. inaczej nie zakotwiczy.


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@sodalitka)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do Florki96, bo to co piszesz o porze i miejscu to jest coś, o czym myślałam w kontekście numerologii dobowej. Są godziny, ktore numerologicznie są bardziej podatne na zmianę, a inne na trwanie wzorca. Czy to nie mogłoby wzmocnić tego zakotwiczenia, jeśli rytuał jest wykonywany w godzinie zmiany? Nie mówię, że to zastępuje psychologię, ale może działa razem 🙂


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kamilcia83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 171

@Sodalitka to brzmi jak ciekawe połączenie, ale mam pytanie: skąd wiadomo, która godzina jest "godziną zmiany" dla konkretnej osoby? Bo rozumiem, że numerologia osobista mogłaby to wskazać, ale czy nie ma ryzyka, że będziemy szukać idealnego momentu zamiast po prostu zaząć?


Odpowiedz
(@sodalitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 131

@Kamilcia83 masz racje, to jest pułapka. Perfekcjonizm godzinowy to sposób na odkładanie. Miałam na myśli raczej, że jeśli ktoś już wie mniej więcej, kiedy impuls jest silny, to można to zsynchronizować. Ale nie jako warunek konieczny, tylko jako dodatkowe wzmocnienie dla tych, którzy i tak siedzą w numerologii.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@cyprysik)
Połączone: 11 miesięcy temu

Słuchajciee, ja tu ciągle zgłaszam sceptycyzm, ale ta rozmowa o kontekście i sygnale to jest coś, z czym nie mgoę polemizować, bo to po prostu behawioryzm. I właśnie dlatego mnie trochę irytuje, kiedy do tego dorzucamy numerologię godzin, bo to rozmywa to, co już jest sensowne. Nie mówię, że numerologia jest zła, ale po co ją mieszać, skoro mechanizm działa bez niej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 547

@Cyprysik a czy rytuały słowiańskie, których używano przy przechodzeniu przez progi dosłowne i symboliczne, też były behawioryzmem? Bo tam nikt nie mówił o zakotwiczeniu kontekstowym, a działały. Może różne języki opisują to samo, i nie muszą się wzajemnie wykluczać 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 62
(@patrycelka61)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że się wciskam, ale mam pytnaie bo trochę zgubiłam wątek. Czy jak ktoś nie zna się na runach ani numerologi ani słowaiskch rytuałach, to może po prostu wybrać jakiś jeden przedmiot i przypisac mu znaczenie na własną rękę? Czy to musi wynikać z jakiejś tradycji?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ulcia90)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 622

@Patrycelka61 absolutnie może być własne. historia magii jest pełna przykładów, gdzie osobiste przypisanie znaczenia działało równie skutecznie jak to wywodzące się z tradycji, a czasem skuteczniej, bo człowiek sam rozumiał, dlaczego ten właśnie przedmiot. Tradycja daje gotowy słownik, ale to nie znaczy, że nie można napisać własnego 😉


Odpowiedz
(@eremitka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 71

@Ulcia90 bardzo dziękuję za to wyjaśnienie, bo też się bałam, że bez wiedzy o tradycjach nie mogę tego robić "poprawnie". Czy mogłabyś powiedzieć, jak taki własny przedmiot wybrać? Czy to musi być coś szczególnego fizycznie, czy po prostu coś, co mi się podoba?


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@lelja76)
Połączone: 2 lata temu

Ja do wyboru przedmiotu mogę coś dodać z własnego doświadczenia. no i przez długi czas szukałam "tego właściwego" i w efekcie nie miałam żadnego. Potem wzięłam kwarc, który miałam od dawna i który mi się po prostu podobał w dotyku, i zaczęłam. I okazało się, że to właśnie codzienne używanie dało mu znaczenie, nie odwrotnie. Czyli znaczenie nie jest warunkiem wejścia, tylko efektem praktyki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 508

@Lelja76 oj tam, To co pisze odwraca coś, co mi siedziało w głowie od początku tego wątku. Myślałam, że najpierw muszę wszystko rozumieć i mieć gotowe znaczenia, a dopiero potem zaczynam. A tu wychodzi, że samo działanie tworzy te znaczenia. To mi trochę zdjęło presję, bo ja właśnie miałam poczucie, że jeszcze nie jestem gotowa.


Odpowiedz
(@werbenka61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 104

@Kenta_88 Ale to co pisze to jest chyba jedna z ważniejszych rzeczy w całej tej rozmowie. Bo czy nie jest tak, że większość z nas czeka na gotowość, która nigdy nie przychodzi? no, i może rytuał jest właśnie tym, co tę gotowość wytwarza, a nie zakłada?


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@jaromirek)
Połączone: 2 lata temu

W tarocie jest to widoczne bardzo wyraźnie. Głupiec, pierwsza karta, wychodzi bez mapy, bez wiedzy, z tobołkiem, który nie wiadomo co zawiera. I to jest obraz działania bez gotowości. Nie ma karty "czekam aż będę gotowy". To by był zupełnie inny archetyp, i to dość ponury.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@grimoire_06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 273

@Jaromirek to porównanie z Głupcem jest naprawdę trafne i wydaje mi się, że zamyka pewien krąg w tej rozmowie. Zaczynamy od pytania Kenty o to, czym zastąpić sięganie po telefon, i dochodzimy do tego, że może sama gotowość do próby czegokolwiek jest już początkiem rytuału. Interesujące, że ta rozmowa sama w sobie trochę tak działa.


Odpowiedz
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 224

@Grimoire_06 To co pisze o gotowości jako początku mnie zatrzymało, bo sama przez długi czas myślałam, że rytuał musi być "skończony" zanim zadziała. Tymczasem chyba jest odwrotnie, to praktyka go kończy, nie założenie. I jeśli chodzi o telefonu to ma sens, bo czekanie na gotowość jest przecież samo w sobie ucieczką, podobną do przewijania.


Odpowiedz
(@leszek81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Dola ale jak to jest z tą praktyką to znaczy kiedy rytuał przestaje być nowy i staje się nawykiem? Bo mam wrażenie, że przez pierwsze kilka dni jest efekt świeżości i człowiek to robi, a potem przestaje. Czy jest jakiś moment, gdzie to przeskakuje w coś, co po prostu jest, a nie co się "robi"?


Odpowiedz
(@wrzosianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 357

@Leszek81 to jest bardzo dobre pytanie i nie ma jednej odpowiedzi, ale z tego co obserwuję, ten przeskok następuje wtedy, kiedy rytuał zaczyna generować własny sygnał, czyli ciało samo zaczyna go oczekiwać. Ale to wymaga powtarzalności w tym samym kontekście. Jeśli robisz go raz przy oknie, raz przed snem, raz po jedzeniu, to mózg nie buduje skojarzenia. Stałość miejsca i pory robi tu więcej niż sama treść gestu.


Odpowiedz
(@florka96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 319

@Wrzosianka elastyczność na początku brzmi jak dbanie o siebie, ale ma rację co do kontekstu. Jest takie pojęcie w badaniach nad nawykami, "implementation intention", czyli że samo powiedzenie sobie "zrobię X kiedy Y" zwiększa skuteczność kilkukrotnie w porównaniu do "zrobię X". To nie jest sprawa presji, tylko że mózg potrzebuje konkretnego wyzwalacza, nie abstrakcyjnego zamiaru. Elastyczność może poczekać do momentu, kiedy rytuał jest już zakorzeniony.


Odpowiedz
Wpisy: 508
Rozpoczynający temat
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się, czy to znaczy, że wybrałam zły moment na mój. Robię to różnie, zależy jak dzień wygląda. Myślałam, że elastyczność jest dobra, żeby nie czuć presji. A tu wychodzi, że może właśnie ta elastyczność mi przeszkadza?


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@sodalitka)
Połączone: 2 lata temu

Czyli w praktyce to jak? kenta, wybierz jedną porę, najlepiej taką, gdzie impuls do telefonu i tak jest silny, i tam wstawiaj rytuał? Bo to brzmi jakby chodziło o podstawienie, a nie dodanie nowego elementu dnia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 508

@Sodalitka tak to rozumiem i właściwie to ma dla mnie sens. U mnie najgorzej jest zaraz po przebudzeniu, zanim wstanę. hmm Ręka idzie po telefon zanim otworzę oczy porządnie. Więc może właśnie tam, zamiast telefonu, coś innego. Tylko co? Kamień przy łóżku?


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@lelja76)
Połączone: 2 lata temu

Kamień przy łóżku to jest akurat bardzo konkretny pomysł, bo on jest w zasięgu ręki, więc dosłownie zastępuje telefon jako pierwszy przedmiot dnia. Ja miałam podobnie i przez jakiś czas kładłam kwarc różowy tak, żeby był przed telefonem. Trochę głupie, ale po kilku dniach ręka zaczęła go szukać zanim dotarła do telefonu. Nie mówię, że to magia w sensie dosłownym, ale zmiana przestrzenna robiła różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@marcelinka87)
Połączone: 2 lata temu

Do Kenty, bo to ciekawe co z tym porankiem. W runach jest Dagaz, runa świtu i przebudzenia, przejścia między stanami. Jeśli szukasz czegoś, co miałoby znaczenie w tym konkretnym momencie dnia, Dagaz jest właśnie o tej granicy między snem a jawą, i o tym, że przejście można wykonać świadomie albo automatycznie. Niektórzy wycinają ją w drewwnie i kładą przy łóżku właśnie jako taki marker. Nie mówię, żebyś koniecznie używała run, ale jeśli przedmiot ma mieć znaczenie, to może warto, żeby miał jakieś zakorzenienie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@patrycelka61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 62

@Marcelinka87 skoro juz mowisz o Dagaz to czy trzeba ja narysowac samemu czy moze byc kupiona? Bo slyszałam ze runa zrobiona samemu ma wieksze znaczenie ale nie wiem czy to prawda czy mit


Odpowiedz
(@marcelinka87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 143

@Patrycelka61 to nie jest do końca mit, ale też nie ma jednej odpowiedzi. Tradycyjnie runy się rzeźbi lub maluje samemu, bo sam akt wytworzenia jest częścią pracy. Ale jeśli ktoś kupi, a potem sam ją aktywuje, na przykład przez oddech, trzymanie w dłoniach, wyraźne nazwanie jej funkcji, to też może działać. Siła nie leży w materiale, tylko w tym, co człowiek w ten przedmiot wnosi.


Odpowiedz
Udostępnij: