Forum

Asystent AI
Rytuały dla osób mi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały dla osób mieszkających w blokach - jak radzić sobie z brakiem prywatności

Strona 1 / 2

Wpisy: 2328
Rozpoczynający temat
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Mieszkam w bloku od dobrych kilku lat i przez długi czas miałam z tym naprawdę spory problem. Nie chodzi nawet o to, że ktoś wejdzie - chodzi o samo poczucie, że przez ścianę ktoś jest, że słyszy, że w jakiś sposób "jest przy tym". no dobra próbowłam różnych rzeczy, żeby sobie z tym poradzić, i ostatecznie doszłam do wniosku, że kluczem jest praca z przestrzenią, a nie z jej brakiem. Zamiast walczyć z tym, że mieszkam w 45 metrach otoczona ludźmi ze wszystkich stron, zaczęłam traktować swój pokój jak odrębny wymiar - i to brzmi może pompatycznie, ale chodzi o bardzo konkretne działania. Sól wzdłuż okien i drzwi, dym z białej szałwii albo cedru (nie kadzidełka ze sklepu, bo to inna jakość), i co ważne - cisza. Nie muzyka w tle, nie YouTube, cisza. To ona tworzy granicę, nie ściany.


Odpowiedz
93 odpowiedzi
Wpisy: 313
(@wrozbitka)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie to samo zauważyłam ta cisza robi robotę. Choć muszę przyznać, że z szalwia w bloku jest problem praktyczny - dym sąsiadka raz zapukala bo myślała, że coś mi się pali w kuchni. Teraz uzywam glownie kadzidla palo santo, które daje mniej dymu, albo po prostu hydrolatu z białej szałwii w sprayu - i jakos to dziala, przynajmniej na poziomie zapachu i intencji ale wracając do sedna - czy chodzi wam bardziej o problem z koncentracją podczas rytualu, czy o to że czujecie fizycznie jakieś \"wejscie\" energii z zewnatrz?


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@solstice_53)
Połączone: 2 lata temu

Ja sie dopiero uczę tego wszystkiego i szczerze mówiąc nie do końca rozumiem jak te zapachy maja pomagac 🙂 Czy to jest symboliczne, czy chodzi o cos innego? Sama mieszkam na trzecim pietrze po obu stronach mam sasiadow i od gory też ktos chodzi, i jak próbuję zrobić cokolwiek - nawet zwykla medytacje - to caly czas mam z tylu głowy, że ktos jest obok. Ale nie wiem czy to kwestia energiii czy po prostu moich mysli.


Odpowiedz
Wpisy: 183
(@gabrysieńka_82)
Połączone: 2 lata temu

Kurczę, obie rzeczy naraz, i nie ma sensu ich rozdzielać. Twoje myśli są częścią przestrzeni, ktora tworzysz - jeśli jesteś rozkojarzana to rytuał nie ma szans zadziałać bez względu na to, czy sąsiad za ścianą akurat odkurza, czy spi. Zapachy działają na uklad limbiczny - to nie jest magia w sensie czary-mary, to fizjologia. Mózg dostaje sygnał \"ten zapach = inny tryb\" i zaczyna się przestawiać. Dlatego ważne żeby nie palić palo santo przy kawie i serialu, tylko wylacznie przy konkretnych praktykach. Z czasem samo wyjecie drewienka zaczyna tworzyć granicę między \"życiem blokowym\" a przestrzenią rytualu. 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Gabrysienka_82 no to rozumiem mechanizm z zapachem, ale mam pytanie - co z hałasem? Bo zapach mogę kontrolować, ale jak gorny sasiad zaczyna wiercić o 19:00 to żaden limbik mi nie pomoże. Masz jakiś sposób na to, czy po prostu przekładasz?


Odpowiedz
Wpisy: 2328
Rozpoczynający temat
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Hałas to według mnie najtrudniejszy element mieszkania w bloku. Przekładam, jeśli mogę - ale nie zawsze jest taka opcja. no Nauczyłam się robić pewne rzeczy późno w nocy, między 23 a 1, kiedy blok jest najcichszy. Nie każdy może sobie na to pozwolić, rozumiem, ale mnie to pasuje. Natomiast jeśli nie ma innego wyjścia, to słuchawki z aktywną redukcją hałasu i jakiś binaural albo zapis dźwięków natury. Serio, to nie jest żadna magia pomocnicza - to po prostu zaślepienie jednego zmysłu, żeby reszta mogła działać.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@cyprysik)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ojoj, przepraszam że się wtrącam bo jestem raczej sceptyczna wobec tych rzeczy ale zaciekawia mnie to co piszecie o soli i granicach. To ma być dosłowne - sypanie soli przy drzwiach - czy to metafora? Bo jak mieszkam z mamą i bratem to nie wyobrażam sobie tlumaczzyc im po co sypie sól na podłogę przy wejściu do pokoju.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrozbitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Cyprysik Dosłowne ale nie musi być widoczne. Ja kiedyś mieszkałam z rodziną i sypałam sól pod dywan przy progu, albo tylko wzluz parapetu od wewnatrz - tego nikt nie widzi są też sposoby niematerialne, czyli wizualizacja granicy ale to wymaga więcej skupienia. pytanie też co ci tak naprawde przeszkadza - obecność fizyczna innych w mieszkaniu czy poczucie że twojja przestrzen nie jest twoja?


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@bronislawa_n)
Połączone: 2 lata temu

Ja do tematu granic przestrzeni podchodzę trochę inaczej - używam run. no i nagrywam je na papierze i kładę pod wkladke dywanu albo chowam za lustrem. algiz do ochrony, Thurisaz jeśli chcę wyraźnie zaznaczyć \"nie wchodzić\" energetycznie. To nic nie wazy, nic nie wyglada podejrzanie, i nie trzeba nic tlumaczyc domownikom. Zastanawiam się tylko, czy to nie jest zbyt skrótowe - czy skrócenie rytuału do minimum (bo w bloku czesto nie ma innego wyjscia) w ogóle ma sens.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaroslaw89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 173

@Bronislawa_N właśnie o to chciałem zapytać. no ale to nieprawda. Mam wrażenie, że dużo osób idzie w kierunku \"zróbmy minimum i będzie działać\", ale nigdy nie wiem gdzie jest ta granica między adaptacją a zwykłym skracaniem bez sensu. Sam praktykowałem wcześniej w domu z ogrodem i przeniesienie się do kawalerki zmieniło mi dużo. nie mam gdzie rozpalić ognia, nie mam przestrzeni na otlarz, który by cokolwiek znaczył. zrobilem minimalny - jedna świeca kilka przedmiotów, szuflada w komodzie. I działa, ale inaczej. Bardziej wewnętrznie.


Odpowiedz
Wpisy: 693
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co Jaroslaw pisze o \"inaczej\" jest dla mnie ciekawe. Co dokładnie zmieniło się w odczuciu? no dobra czy to że rytuał jest mniej rozbudowany sprawia, że ty musisz robić wiecej wewnętrznie, czy po prostu efekt jest slabszy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaroslaw89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 173

@Obserwatorka trudno mi to precyzyjnie opisać. wcześniej zewnętrzna sceneria robiła dużo roboty - sammo przygotowanie przestrzeni, rozpalenie, ułożenie przedmiotów, to już wprowadzało w san gotowości. Teraz muszę to wypracować inaczej, bardziej przez oddech i skupienie. Efekt? Nie wiem czy slabszy, moze po prostu inny. Mniej ceremonialny, bardziej skupiony na srodku. Ale brakuje mi tamtej formy.


Odpowiedz
Wpisy: 183
(@gabrysieńka_82)
Połączone: 2 lata temu

Forma zewnętrzna to nie ozdoba - ona jest nośnikiem intencji i struktury. Dlatego nie powiedziałabym, że \"minimum wystarczy\" bo to zależy od tego, do czego dążysz. Są rytuały, które naprawdę wymagają określonj przestrzeni, konkretnych elementów, i można ich nie wykonać poprawnie bez nich. Ale są tez takie które przenoszą się do środka całkowicie naturalnie. Problem w bloku polega często na tym, że ludzie próbują wcisnąć formę zewnętrzną w warunki które jej nie sprzyjaja, zamiast zastanowić się czy ta konkretna forma jest w ogóle do nich dopasowana.


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@drakona)
Połączone: 2 lata temu

A co z pora? Bo ja czytalam, że duzo rytualow jest powiazanych z konkretnym momentem - pełnia now konkretna godzina. i mieszkajac w bloku, nawet jesli jest właściwa pora to nie zawwsze mozesz zrobić cokolwiek bo na przyklad dzieci u sasiadow placza od 20 do 22 :/ Rezygnujecie z pory czy robicie mimo wszystko? 😉


Odpowiedz
Wpisy: 2328
Rozpoczynający temat
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Robię mimo wszystko, ale staram się wybrać chwilę w tej właściwej porze, kiedy jest trochę spokojniej. Pełnia nie trwa jednej minuty - masz kilka godzin, a często całą noc. Nów podobnie. no ale, więc jeśli o 21 jest chaos, to czekam do 23 i nadal jestem w tej samej energii. Natomiast nie przekładam na następny dzień - to już inna energia i nie ma sensu udawać że jest tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Mam takie głupie pytanie może ale jak wy w ogóle mówicie o tym sasiadom? Albo nie mówicie? hmm bo sama mieszkam z partnerem i on totalnie nie rozumie o co mi chodzi, wiec albo robię wszystko kiedy go nie ma albo mowie że \"medytuję\" i on przyjmuje że to jakis sport relaksacyjny. Nie wiem czy to uczciwe ale inaczej nie umiem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@solstice_53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 49

@Oliczka ja mam dokładnie tak samo i też mówię \"medytuje\". Nie dlatego że sie wstydze tylko dlatego że wyjaśnianie od zera co to jest rytuał i po co mi to i że nie jestem w sekcie - to jest zbyt dużo na co dzień ale właśnie dlatego pytam o te granice - bo jeśli nie moge zamknac drzwi na kluzc bo partner wejdzie i nie mogę zapalić kadzidła bo on ma alergie i nie moge wyjsc o 23 na balkon bo to głupie - to co mi zostaje?


Odpowiedz
(@wrozbitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Solstice_53 zostaje przestrzeń wewnętrzna która brrzmi jak frazes, ale naprawdę nie jest. Masz ciało masz oddech masz wyobraznie. niektore tradycje - na przykład ta, którą znam z praktyki szamanistycznej - mówią wprost, że zewnetrzne atrybuty to tylko ulatwienie dla umysłu, a sam stan można osiągnąć bez niczego. Ale to wymaga cwiczen. Nie przychodzi od razu. Pytanie do ciebie - co w tym rytuale jest dla ciebie ważne? Ten konkretny efekt, czy samo bycie w tej przestrzeni?


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@bronislawa_n)
Połączone: 2 lata temu

Dodam do tego wątek z runicznego podejśca - staves, czyli łącczone runy można pisać na skrawku papieru, wsadzic do kieszeni i miec przy sobie podczas \"medytacji\". Nikt nie widzi, nic nie pachnie, nic nie dymi. hmm Niejednokrotnie robiłam pelna pracę siedząc przy stole z kubkiem herbaty, wyglądając jakbym czytała. Partner myslal że cos piszę do pracy. A przestrzen rytualna była w głowie i na tym skrawku papieru.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Bronislawa_N to jest ciekawe podejście z tymi stavami. Można je pisać jednorazowo i niszczyć po rytuale, czy raczej przechowujesz? Bo kojarzę że w niektórych tradycjach papier powinien być spalony albo zakopany, co w bloku jest dosyć kłopotliwe.


Odpowiedz
(@bronislawa_n)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 179

@Bard85 zależy od intencji. Jeśli pracuję nad czymś jednorazowym, kroje lub rozrywam i wyrzucam - to wystarczy. Spalanie jest efektowne ale nie zawsze konieczne. Jeśli stav ma byc stały - zostawiam. Zakopywanie w bloku faktycznie jest kłopotliwe, ale doniczka z ziemią robi robotę, jeśli naprawdę trzeba coś oddać ziemii. Mam na balkonie kilka doniczek i nikt nigdy nie pyatł dlaczego w jednej z nich jest papier pod kamieniem.


Odpowiedz
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Bronislawa_N a doniczka to ciekawy pomysł, ale mam pytanie - czy to nie zaburza samego rytuału że wiesz że to "udawane zakopanie"? bo chodzi mi o to, że intencja jest tam, ale forma jest zastępcza. czy twój umysł to akceptuje bez problemu, czy musisz jakoś to przepracować?


Odpowiedz
(@bronislawa_n)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 179

@Bard85 szczerze? Na początku miałam dokładnie ten opór. Siedziałam i myslalam \"ale to nie to samo\". Ale po jakims czasie zorientowałam się, że to jest sprawa przekonania siebie, a nie przekonania czegokolwiek zewnętrznego. Ziemia w doniczce jst ziemią. Papier się rozkłada. serio intencja jest. gdzieś po kilku takich próbach opór zniknął.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@solstice_53)
Połączone: 2 lata temu

Wczytuję się w tę rozmowę o doniczkach i zakopywaniu i mam wrażenie że czegoś nie łapię. Czyli ten opor przed formą zastępczą to jest cos co przychodzi i odchodzi z praktyką, czy trzeba coś koknretnie z nim zrobic? Bo ja bym pewnie za kazdym razem miala z tyłu glowy że to \"nie ten sam rytuał\".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabrysieńka_82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 183

@Solstice_53 ten opór jest informacją. Jeśli twój umysł cały czas mówi \"to nie to\", to może naprawdę potrzebujesz innej formy nie kolejnej próby oswajania się z substytutami. Pytanie jest inne - co w tym rytuale jesst dla ciebie kluczowe? Jeśli to zakopanie jako akt, to można szukać zamiennika. Jeśli to kontakt z ziemią - to już inna spprawa i doniczka może być wystarczająca.


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@drakona)
Połączone: 2 lata temu

A mnie ciekawi coś innego w tym co Bronislawa pisala wczesniej - te runy w kieszeni podczas \"medytacji\". Ja rozumiem że formalne to działa ale czy nie ma problemu z tym że siedzisz np. przy partnerze, ktory patrzy na ciebie i ty próbujesz prowadzić prace wewnętrzną majac go doslownie metr od siebie? Bo to nie jest tylko kwestia elementow fizycznych to jest tez kwetsia tego że ktoś patrzy


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wrozbitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Drakona to jest chyba jeden z najtrudniejszych elementów zycia w bloku z kimś nierozumiejącym. Ja przez jakiś czas praktykowalam wyłącznie kiedy byłam sama w mieszkaniu, ale to ograniczalo mi okna czasowe do minimum. W końcu nauczyłam się pracować z oczami otwartymi w poornie normalnej pozycji. Wygląda jak zwykłe siedzenie. nikt nie wie.


Odpowiedz
(@jaroslaw89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 173

@Wrozbitka To co opisuje - praca z otwartymi oczami - mnie zawsze kojarzyła się bardziej z niektórymi praktykami zen czy pewnym typem medytacji vipassana niż z rytuałem jako takim. Czy wy rozróżniacie te dwie rzeczy w tym knotekście, czy traktujecie to wymiennie, kiedy chodzi o warunki blokowe?


Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Jaroslaw89 to ważne pytanie, bo zależy co rozumiesz przez rytuał. Jesli rytuał to dla ciebie zestaw czynności z określoną kolejnością i elementami, to medytacja vipassana to nie jest rytuał. Ale jeśli rytuał to świadome wejście w inny stan z konkretną intencją i zamknięciem - to granica się rozmywa. Co ty rozumiesz przez to slowo kiedy je używasz?


Odpowiedz
(@jaroslaw89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 173

@Obserwatorka dla mnie rytuał ma zawsze strukturę i kierunek - jest coś przed, jest dzialanie, jest zamknięcie. Medytacja może być składnikiem rytuału, ale sama w sobie niekoniecznie nim jesst. mój problem polega na tym, że w bloku ta zewnetrzna struktura sie często rozsypuje i zostaję z czymś co jest bliżej medytacji niż rytuału, ale nie wiem czy to oznacza że powinienem to inaczej nazywać czy inaczej traktować.


Odpowiedz
Wpisy: 2328
Rozpoczynający temat
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Myślę że to rozróżnienie jest ważne, ale nie dlatego żeby się czepiać definicji. Chodzi o to, że jeśli wiesz co robisz i dlaczego, to masz strukturę nawet jeśli zewnętrznie nic nie widać. Sama nieraz robiłam całe sekwencje tylko w głowie, z wizualizacją każdego gestu. Pytanie jest dla mnie inne - czy ta sekwencja była zaplanowana i świadoma, czy improwizowana. To decyduje czy to jest rytuał.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@utopca)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@Betalia Wroce do temtu sąsiadów i halasu, bo to zostalo troche urwane. Betalia pisała że czeka do 23 i robi w nocy - ja robiłam podobnie przeez długi czas ale skończyło się tym że byłam chonicznie niewyspana i rytuały robiłam w stanie półprzytomnym. W pewnym momencie stwierdziłam, że cisza za cenę zęczenia jest gorsza niż hałas przy pełnej przytomności. Czy ktoś miał podobny dylemat?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Utopca tak, i to jest coś o czym rzadko się mówi otwarcie. sama przez jakiś czas byłam przekonana że nocna cisza to warunek konieczny. Ale po pewnym czasie zauważyłam że rytuały robione w środku dnia, przy pełni uwagi, dawały mi więcej niż te nocne przy połowie świadomości. Teraz łączę jedno i drugie w zależności od tego co robię i jak się czuję.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@cyprysik)
Połączone: 11 miesięcy temu

Przepraszam że znowu wejde jako ta sceptyczna ale ta rozmowa o \"rytuałach w głowie\" mocno mnie zatrzymuje. jak odrozniacie to od po prostu... myslenia o czymś intensywnie? Bo dla mnie z zewnątrz te dwie rzeczy wyglądają tak samo. Co sprawia że jedna jets rytualem a druga nie? 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabrysieńka_82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 183

@Cyprysik intencja i zamknięcie. Możesz intensywnie myśleć o czymś przez godzinę i to jest myslenie. Ale jesli wchodzisz w to z konkretnym momentem poczatku określasz co chcesz osiągnąć, przeprowadzasz sekwencję i świadomie zamykasz - to jest inna jakość skupienia. Czy to dziala inaczej niż myślenie? Z mojego doswiadczenia tak, ale nie będę ci tu udowadniać czegoś co sprawdzisz tylko sama.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Ta rozmowa idzie w kierunku ktory mnie trochę przytlacza, bo ja jeszcze na tym etapie gdzie ledwo ogarniłam że zamiast swiecy mogę użyć lampki a tutaj juz dyskutujecie o strukturze wewnętrznej i czym jest rytual. mam takie proste pytanie - czy jest jakas granica poniżej ktorej to już przestaje miec sens? Czy robienie czegokolwiek jest lepsze niż nierobienie nic?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 155

@Oliczka no właśnie to jest pytanie które sama sobie zadawalam. Moje zddanie jest takie, że robienie czegokolwiek z intencją jest lepsze niż nierobienie - ale tylko jeśli ta intencja jest prawdziwa. no dobra, jeśli zapalasz lampkę i w glowie masz myśl \"no dobra byle odhaczyć\", to rzeczywiscie malo sensu. Ale jesli naprawdę skupiasz się na tym co robisz nawet jeśli forma jest okrojona - coś tam jest.


Odpowiedz
Wpisy: 24
(@sliwowa08)
Połączone: 2 lata temu

Przegladam tę rozmowe od początku i jedno mnie zastanawia - nikt nie wspomnał o dźwięku jako elemencie ktory mozna kontrolować w bloku. mam na mysli sluchawki. Sama używam konkretnych nagrań binauralnych żeby odciąć sie od odgłosów bloku i wejsc w stan skupienia. Nie wiem czy to jest \"ortodoksyjnie rytualne\", ale dla mnie działa jako granica między przestrzenia zewnętrzną a wewnętrzną.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Sliwowa08 o słuchawkach to ciekawy pomysł nie myślałem o tym od tej strony. Binauralne to konkretnie jakie częstotliwości masz na myśli? Bo to jet temat rzeka i nie wiem czy chodzi ci o theta, alpha czy coś innego. Bo to ma znaczneie jeśli chcesz konkretny stan.


Odpowiedz
(@sliwowa08)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 24

@Bard85 przeważnie theta, bo zależy mi na tym pośrednim stanie między czuwaniem a zasypianiem. Są nagrania specjalnie pod medytację ale ja mam tez kilka ktore są po porstu z dzwiekami natury - deszcz las - i to też wystarczy żeby psychicznie wyłączyć sie z bloku. Nie wiem jak to dziala od strony fal mózgowych, ale efekt jest powtarzalny.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@jaroslaw89)
Połączone: 2 lata temu

Fale theta to 4-8 Hz i faktycznie odpowiadają temu stanowi ktory Sliwowa opisuje - pogranicze snu i czuwania, tam gdzie pojawia się hipnagogiczne myślenie. Niekture tradycje szamańskie celowo wchodziły w ten stan przez bębnienie właśnie dlatego 🙂 Słuchawki to inna droga do tego samego miejsca wiec argument o tym że to \"nieortodoksyjne\" odpada.


Odpowiedz
Wpisy: 693
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ciekawe że wyszło na bębnienie, bo to jest jeden z niewielu elementów tradycyjnych rytuałów który w bloku jest absolutnie niemożliwy do zastosowania. Lub możliwy tylko przez nagranie. Mam pytanie do tych ktorzy znają jakąś tradycję szamańską albo bliską niej - czy istnieej substytut bębna ktory nie wzbudza paniki u sąsiadów, a spełnia podobną funkcję w rytuale?


Odpowiedz
Wpisy: 693
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracajac do bębnienia - mam wrażenie że to jest właśnie ten punkt gdzie mieszkanie w bloku wymusza największe kompromisy. Tradycyjne bębnienie szamańskie to nie jest po prostu tło dźwiękowe, to jest element który ma prowadzić do konkretnego stanu zmienionej świadomości przez rytmiczną stymulację. Nagranie oddaje czestotliwosc, ale nie oddaje fizycznego odczucia uderzenia. Ktoś kto pracuje w tej tradycji i mieszka w bloku - jak sobie z tym radzi? Pytam serio bo nie znam odpowiedzi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bronislawa_n)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 179

@Obserwatorka ja nie pracuję stricte szamańsko, ale zetknęłam się z tym zagadnieniem przy runicznej praktyce. Widziałam że niektóre osoby używają małych bębenków szamańskich i bija w nie opuszkami palców zamiast palka - brzmi to zupelnie inaczej, ledwo słyszalnie ale rytm jest. Nie wiem czy to działa tak samo, ale logika jest taka że rytm wchodzi przez dotyk do ciala nawet jeśli ucho słyszy go ledwo. nie próbowałam sama, wiec mówię co wiem z drugiej ręki.


Odpowiedz
(@jaroslaw89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 173

@Bronislawa_N to ma sens od strony fizjologicznej - rytmiczne wibracje przekazywane przez dotyk mogą stymulować uład nerwowy podobnie jak dźwięk, bo oba są falami mechanicznymi. jest badanie z lat dziewięćdziesiątych Achterberga o rytmie 4-5 uderezń na sekundę jako progu wejścia w stan theta. Jeśli ten próg to rytm, a nie głośność, to dotyk może być wystarczający. Ale nie mam tu pewnosci, to spekulacja :/


Odpowiedz
Wpisy: 183
(@gabrysieńka_82)
Połączone: 2 lata temu

Zatrzymuję się przy tym wątku, bo jest ważny, ale chcę go troche sprowadzic na ziemie. Mówimy o bębnieniu jako warunku koniecznym pewnych praktyk szamańskich - ale czy naprawdę pracujemy tu w tej tradycji, czy luźno się nią inspirujemy? To nie jest zarzut, bo inspiracja jest w porządku, ale od tego zależy odpowiedź. Jeśli ktoś jest w autentycznej linii przekazu, to ma swojego nauczyciela i to z nim rozmawia o kompromisach. Jeśli inspirujemy się swobodnie, to możemy eksperymentować ze wspomnianym dotykiem albo nagraniem i sami oceniac efekty


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Gabrysienka_82 to jest uczciwe rozróżnienie. Ja np. nie jestem w żadnej linii przekazu, korzystam z różnych źródeł i patrze co działa. W takim razie pytanie do doświadczeńszych - jak w praktyce rozpoznajecie że technika zadziałała, jeśli nie ma zewnętrznego punktu odniesieina w postaci nauczyciela który powie \"tak, byłeś tam\"? Bo mnie to bardziej dotyczy niż sprawa bębna.


Odpowiedz
Wpisy: 2328
Rozpoczynający temat
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

No nie wiem, mam poczucie że ta rozmowa o bębnieniu i stanach zmienionej świadomości jest ciekawa sama w sobie, ale trochę odeszłyśmy od tego co mnie interesuje najbardziej w tym temacie - czyli fizycznych i psychicznych warunków w bloku. Bęben to jeden przykład, ale jest ich więcej. ojej, Sama bardziej borykam się z kwestią przerywania - właśnie jesteś w środku sekwencji, coś się zaczyna układać, i wtedy dzwonek do drzwi albo telefon sąsiada przez ścianę. I to rozproszenie jest innego rodzaju niż hałas w tle, bo wymaga reakcji albo świadomego zignorowania.


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@drakona)
Połączone: 2 lata temu

to jest chyba najgorszy element serio. Hałas ciagly mozna jakos wpisać w tło, ale nagly bodziec wyrywa kompletnie ja teraz wyłączam telefon i daję karteczke na drzwi że śpię - ludzie respektują a przynajmniej nie puukaja bez powodu. ale to nie rozwiazuje dzwiekow przez ścianę. Jak ty z tym?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Drakona karteczka to pomysł który mi nie przyszedł do głowy a jest oczywisty. Próbowałam różnych rzeczy z dźwiękami przez ścianę. Najlepiej zadziałało u mnie wypracowanie czegoś w rodzaju neutralności wobec nich zanim zacznę - nie blokowanie ich, ale aktywne przyznanie im prawa do istnienia. brzmi abstrakcyjnie, ale chodzi o to że przestałam walczyć z hałasem i on przestał mnie tak bardzo wyrywać. Trochę jak z myślami w medytacji - nie odpychasz, obserwujesz i wracasz.


Odpowiedz
(@wrozbitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Betalia To co opisuje to coś co ja znalazlam intuicyjnie po dlugim czasie prób. ale zastanawiam sie czy jest jakiś szybszy sposob żeby dojsc do tej neutralności, bo u mnie trwało to naprawdę dlugo. Może ktoś ma jakis konkretny sposob na wypracowanie tego przed rytuałem nie w jego trakcie? 🙂


Odpowiedz
(@utopca)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@Wrozbitka ja robiłam krótką sekwencję zanim zaczęłam wlasciwy rytuał - kilka minut świadomego słuchania wszystkich dźwięków wokół, nazywania ich w głowie i odpuszczania. Samochód na dole, telewizor z sąsiadki, winda. taka lista. Po jakimś czasie to naprawdę dziala jako swego rodzaju wyciszenie, bo mózg dostaje co chce i przestaje gonić za każdym dźwiękiem. Nie wiem skąd to wzięłam, chyba z jakiejś praktyki skanowanie ciała, ale zaadaptowałam pod swoje potrzeby.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Okej, to ja muszę zapytac bo slysze \"sekwencja przed rytuałem\" i \"adaptacja\" i czuje sie zagubiona. Czy te rzeczy ktore opisujecie - to słuchanie dzwiekow i nazywanie - to jest część rytualu czy coś zupelnie odrebnego? Bo zaczelam się zastanawiac czy to co ja czasem robię zeby się zebrac w sobie to też jest jakaś forma rytuału czy nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 155

@Oliczka moim zdaniem to co opisujesz może być wejściem w rytuał, takim progiem. Dużo tradycji ma właśnie ten etap - coś co oddziela czas zwykły od czasu rytualnego. Może się nazywać różnie, ale funkcja jest podobna. pytanie jest takie: czy robisz to z intencją wejścia w coś, czy po prostu się uspokajasz?


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@cyprysik)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ojejku, czytam i mam pyanie może nie do konca na temat, ale jednak. Mowicie o neutralności wobec dźwięków o wejściach w stan, o progach - ale czy ktos z was probowal po prostu... nie robic tego w domu? Mam na myśli jest park, jest las jeśli mieszkasz blisko są kościoły kttore są otwarte w ciągu dnia i są ciche. Pytam nie zlosliwie, naprawdę - czy jest jakis powod dla kttórego praca musi się odbywać w mieszkaniu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabrysieńka_82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 183

@Cyprysik to jest dobra uwaga i w sumie dziwię się że dopiero teraz padła. Są rytuały które wymagają domowej przestrzeni - ołtarz, konkretne przedmioty, temperatura, prywatność długotrwała. Ale są też takie ktore można przenieść. Sama dużo rzeczy robiłam w plenerze i nie zawsze mam poczucie że przestrzeń domowa jest lepsza. Chociaż zima swoje robi.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: