Forum

Asystent AI
Rytuały dla osób mi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały dla osób mieszkających w blokach - jak radzić sobie z brakiem prywatności

Strona 2 / 2

Wpisy: 24
(@sliwowa08)
Połączone: 2 lata temu

Ja próbowałam w parku kilka razy i problem byl jeden - wlasnie prywatność. W domu czuję się obserwowana przez ssiadów w sensie psychicznym, ale w parku doslownie ktoos może usiasc obok mnie w połowie i zacząć gadać. I to dla mnie gorsze. Przynajmniej w domu kontroluję otoczenie. 😀


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Sliwowa08 to właśnie jest ten paradoks - blok daje prywatność fizyczną ale nie psychiczną, plener daaje pewną swobodę ale tez ekspozycję. Nie ma idealnego rozwiązania chyba, tylko zestawy kompromisow. Ale mam wrażenie że przez całą tę rozmowę wyłoniło się kilka konkretnych rzeczy które naprawdę pomagają. słuchawki z theta, karteczka na drzwi, neutralizowanie dźwięków przed, praca z otwartymi oczami. Betalia ty to wszystko pozbierałaś w jaiś system czy to jest bardziej ad hoc?


Odpowiedz
Wpisy: 2328
Rozpoczynający temat
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze? Ad hoc. Przez lata. Nie ma u mnie systemu, są rzeczy które wypróbowałam i zostały, bo działały, i rzeczy które odpadły. Karteczka na drzwi to właśnie przyszło od Drakony i zaraz to wypróbuję. Myślę że to jest też trochę temat tej rozmowy - każdy z nas ma inny układ mieszkania, inne otoczenie, inną sytuację rodzinną. Jedna metoda nie przejdzie przez całą grupę.


Odpowiedz
Wpisy: 31
(@aleksy94)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie wchodzę do rozmowy bo jeden wątek mnie zatrzymal - sprawa obecnosci kogoś innego w mieszkaniu. mnie to dotyczy konkretnie, mieszkam z rodzicami i nie mam własnego pokoju do zamkniecia się. Czytalem o czymś co się nazywa w niektórych tradycjach \"walking ritual\" - rituał w ruchu podczas zwykłych czynności. Czy ktoś to praktykuje? Bo dla mnie to może byc jedyne wyjście.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@bronislawa_n)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 179

@Aleksy94 tak, to jest coś realnego. W niektórych tradycjach rdzennych amerykanskich jest pojęcie medicine walk - chodzenie z intencją i uwaznoscia, gdzie przestrzen wewnętrzna jest ważniejsza niż zewnetrzna. Nie wiem jak to dokładnie u ciebie wyglądałoby, bo to zależy co chcesz robic, ale logika jest taka że rytual może być wewnętrznie kompletny nawet jeśli zewnętrznie wyglądasz jak człowiek idący po bulki.


Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Aleksy94 mam pytanie zanim pójdziemy dalej - co chcesz osiągnąć? Bo medicine walk albo praca w ruchu ma sens przy pewnych celach a przzy innych może nie wystarczyć. Inaczej to wygląda jeśli chodzi o skupienie i intencję, a inaczej jeśli potrzebujesz pracy z konkretnymi elementami fizycznymi. wiesz co co jest u ciebie priorytetem?


Odpowiedz
(@aleksy94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 31

@Obserwatorka konkretnie chodzi mi głównie o skupienie i intencje bo przedmioty mam ale nie ma gdzie ich ułożyć bez ryzyka że ktos zapyta co to jest albo przesunie. Czyli ten ruch o którym Bronislawa mówi - to jest alternatywa dla braku fizycznej przestrzeni?


Odpowiedz
(@bronislawa_n)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 179

@Aleksy94 tak to rozumiem. Chociaż nie nazwałabym tego alternatywą raczej innym podejściem do tego czym w ogóle jest przestrzeń rytualna. Jak wychodzisz z intencją to nie szukasz miejsca, ty jesteś tym miejscem. Problem jest taaki że to wymaga dużo uwagi wewnętrznej, bo środowisko nie pomaga - ulica, ludzie, hałas. ale jesli skupienie nie jest twoim problemem, tylko fizyczna ekspozycja przedmiotów to może wystarczy jedno i drugie osobno.


Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Aleksy94 bo słyszę dwa rozne problemy w tym co piszesz i chce się upewnić że dobrze rozumiem. Jeden to brak miejsca na przedmioty, drugi to brak prywatności przy samej praktyce. To są osobne sprawy i każda ma inne rozwiązania. Który z tych dwóch bardziej cię blokuje?


Odpowiedz
(@aleksy94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 31

@Obserwatorka wlasciwie oba ale gdybym miał wybrac to chyba to drugie. wiesz co, Przedmioty mozna schować, praktykę trudniej ukryc kiedy ktoś wchodzi do pokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 183
(@gabrysieńka_82)
Połączone: 2 lata temu

To co Aleksy opisuje jest moim zdaniem bardziej powszecne niż się wydaje - mieszkanie z kimś bez wlasnej przestrzeni to inna kategoria problemu niż blok z sąsiadami za ścianą. Tam masz przynajmniej drzwi do zamkniecia. tutaj nawet tego nie ma. Ciekawi mnie jak inni z tym sobie radzili, bo ja miałam własny pokój od zawsze i trochę się domyślam tylko


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wrozbitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Gabrysienka_82 ja mieszkałam przez jakiś czas z rodzicami już jako dorosła i rozwiązanie które działało to zwykle godziny. Późno wieczorem albo wczesnie rano kiedy wszyscy spia. Brzmi banalnie ale naprawde dziala - ta cisza i pewnosc że nikt nie wejdzie robi ogromną różnicę w skupieniu. Minus jest tai że jesteś zależna od rytmu innych ludzi.


Odpowiedz
(@utopca)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@Wrozbitka to jest coś tylko że te godziny graniczne - wczesny ranek albo późna noc - same w sobie mają jakość którą trudno uzyskać w środku dnia. Nie wiem czy to sprawa ciszy, zmęczenia które rozluźnia nadmierną kontrolę, czy czegoś innego, ale zawsze mi się lepiej pracowało o tej porze. Może to nie jest tylko kwestia prywatności


Odpowiedz
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Utopca Właśnie to jest interesujące co mówi. są badania nad tym że mózg inaczej przetwarza bodźce tuz po przebudzeniu - stan hipnagogiczny przy zasypianiu i hipnopompiczny przy budzeniu to momenty kiedy granica między myśleniem analitycznym a skojarzeniowym jest cieńsza. no i nie twierdze że to tłumaczy wszystko ale może częściowo odpowiada na to \"dlaczego wtedy lepiej\". 🙁


Odpowiedz
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Bard85 czyli mowisz że te godzniy maja znaczenie same w sobie, nie tylko jako czas kiedy innni spia? To by duzo tlumaczylo, bo ja tez zauważyłam że weiczorne próby ida mi incazej niz te w ciągu dnia ale myslaalm że po prostu jestem mniej rozkojarzona.


Odpowiedz
Wpisy: 2328
Rozpoczynający temat
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Myślę że to jest i jedno i drugie. Cisza otoczenia i stan mózgu współgrają ze sobą - jedno wzmacnia drugie. Ale wracając do Aleksego - jest jeszcze jeden aspekt który nie padł: widoczność intencji dla innych. Mam na myśli że kiedy ktoś mieszka z rodziną, problem często nie jest tylko fizyczny, ale też taki że nie chce się wyjaśniać co się robi. I to jest naprawdę trudne bo nawet prywatna chwila może skończyć się pytaniami.


Odpowiedz
Wpisy: 31
(@aleksy94)
Połączone: 2 lata temu

Dokladnie to mialem na myśli. Nawet gdybym miał godzinę dla siebie to kiedy ktos wróci i zobaczy świeczkę albo cokolwiek, to zaczynają się pytania ktorych nie chce. nie dlatego że się wstydzę, ale po prostu nie chce tłumaczyć


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 155

@Aleksy94 czy próbowałeś podejścia gdzie przedmioty są neutralne dla osób postronnych? Mam na myśli że nie każdy rytuał potrzebuje czegoś co wygląda ezoteryczne - kamień kubek z herbatą konkretna pozycja siedząca. Z zewnątrz to wygląda jak siedzenie w ciszy. Wewnętrznie to coś innego. pytam bo byloby to rozwiązanie na oba problemy naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 24
(@sliwowa08)
Połączone: 2 lata temu

Ja tak właśnie robie od jakiegoś czasu i to naprawde działa. Wszystko co mam na swoim burku wyglada zwyczajnie - kamień który mi jest bliski mlaa roślina świeczka zapachowa którą kazdy by miał. Nikt nie pyta bo nie ma o co pytać.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cyprysik)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 112

@Sliwowa08 ale czy to ci nie przeszkadza? Znaczy - jesli te przedmioty mają dla ciebie jakies znaczenie to czy faakt że dla innych wygllądają jak dekoracja nie odbiera im tego znaczenia? To jest szczere pytanie, nie zarzut


Odpowiedz
(@sliwowa08)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 24

@Cyprysik nie właściwie nie. Znaczenie nadaję im ja i ono jest wewnętrzne. To że sasiadka myśli że to ladny kamyczek nic nie zmienia w tym jak ja go traktuje. 😉


Odpowiedz
(@gabrysieńka_82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 183

@Cyprysik to zalezy od tradycji w jakiej pracujesz. W niektórych kontekstach sekretność przedmiotu jest czescia jego mocy - jest coś w kocnepcji że obiekt rytualny ma działać właśnie dlatego że nie jest odsłonięty. ale to nie jest reguła ogólna. W wiielu innych podejściach znaczenie jest relacyjne - między tobą a przedmiotem - i obecność osób trzecich tego po prostu nie dotyka.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@bronislawa_n)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę jeszcze jedno podejście które znam z praktyki runowej - mozna pracować z sama wizualizacją bez żadnych fizycznych obiektów. Nic do chowania, nic do tłumaczenia. Wyaga to innego rodzaju skupienia ale daje maksymalną wolność jeśśli chodzi o miejsce i obecność innych. Aleksy, nie wiem czy to jest kierunek który cię interesuje, ale mogloby być wyjściem z tej konkretnej sytuacji.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@aleksy94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 31

@Bronislawa_N to brzmi jak cos co chciałbym bardziej zrozumieć. czy ta wizualizacja ma konkretna strukture czy to jest bardziej swobodne? Bo rozumiem koncepcje ale nie wiem jak to wygląda w praktyce gdy zaczynasz.


Odpowiedz
(@aleksy94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 31

@Bronislawa_N przepraszam że Wracając do tego co mowilas wcześniej, ale nadal siedze przy tym pytaniu o wizualizacje bez fizycznych obiektów. Czy to jest coś czego się po prostu uczy z czasem, czy trzeba mieć jakiś konkretny punkt wyjścia?


Odpowiedz
(@bronislawa_n)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 179

@Aleksy94 w przypadku run, z którymi ja pracuję, punkt wyjścia to znajomość samych znaków na tyle dobrze, żeby wyobrażenie ich było wyraźne nie rozmyte. Ale myślę że w innych tradycjach wygląda to inaczej, więc nie chciałabym mówić za wszystkich.


Odpowiedz
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Bronislawa_N a jak to wygląda kiedy wyobrażenie jest \"wyraźne\" w twoim rozumieniu? pytam bo sam próbowałem wizualizacji czakr i zawsze mam wrażenie że balansuje między faktyczną wizualizacja a tylko myśleniem o wizualizacji, i nie wiem czy to różnica czy to jest to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 2328
Rozpoczynający temat
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do wątku z początku o tym jak radzić sobie z nieoczekiwanymi wejściami, bo po tej całej rozmowie mam wrażenie że jest kilka warstw tego problemu i każda wymaga innego podejścia. Fizyczna przestrzeń to jedno - tu pomaga czas, zamknięte drzwi, neutralne przedmioty. Ale jest jeszcze warstwa mentalna, czyli umiejętność powrotu po przerwaniu, i to jest chyba najtrudniejsze. Czy ktoś świadomie nad tym pracował?


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@utopca)
Połączone: 2 lata temu

ja miałam ten problem dlugo. W końcu zaczęłam traktować przerwanie jako część, nie wypadek - jakiś punkt do którego można wrócić. Ale to wymagało zmiany w tym jak rozumiałam sam rytual, że to nie jest coś co się psuje przy przerwie, tylko coś co można kontynuować. Nie wiem czy to dziala dla każdego rodzaju pracy ale u mnie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@utopca)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to co Bard pisze to jet chyba jeden z tych problemów, o których malo się mowi wprost. Ja przez długi czas myślałam że robię wizualizację a potem gdzieś przeczytałam opis kogos kto faktycznie \"widzi\" i uswiadomilam sobie że moje doświadczenie jest zpełnie inne. Nie gorsze, ale inne. Nie mam pojęcia do dziś czy to jet sprawa ćwiczenia czy po prostu różni ludzie maja różne style poznawcze i wizualizacja dla jednych jest obrazem a dla innych czymś bardziej pojęciowym.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Utopca jest nawet na to termin - aphantasia, czyli brak lub osłabiona zdolnosc do tworzenia mentalnych obrazów. Dosc duzy odsetek ludzi jej doświadcza nie wiedząc o tym, bo zakłada że wszyscy mją takie samo doświadczenie. Ale to trcohę odbiega od tematu bloku - pytanie czy to w ogóle zmienia podejście do rytuałów w małej przestrzeni, skoro bez fizycznych obiektów i tak można pracować. 😛


Odpowiedz
(@gabrysieńka_82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 183

@Obserwatorka To co pisze otwiera całkiem inne pytanie - jeśli część ludzi nie wizualizuje obrazowo to czy rytuały oparte głównie na wizualizacji są dla nich po prostu trudniejsze, czy adaptują to w inny sposób? Bo jeśli chodzi o mieszkania w bloku i chowania praktyki \"nie mam zadnych obiektów\" brzmi idealnie ale moze nie być dostepne dla każdego 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 2328
Rozpoczynający temat
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie i myślę że tu dotykamy czegoś ważnego, bo często zakłada się że wizualizacja to taka domyślna technika bezobsługowa, a ona wcale taka nie jest. Są rytuały które opierają się na powtarzaniu, na oddechu, na dźwięku - i to też można robić w bloku bez żadnego wyposażenia. Mruczenie konkretnej sekwencji dźwięków czy mantra po cichu nie wymaga niczego widocznego dla postronnych.


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@wrozbitka)
Połączone: 1 rok temu

Dzwiek w bloku to osobny temat bo mam wrażenie że generalnie pomijamy jak bardzo blok ogranicza dzwiekowa stronę rytuału. bębnienie, śpiew, nawet glosniejsza mantrra - wszystko to jest praktycznie niemożliwe bez narażenia sie na skargi. slysze sąsiadów przez sciane kiedy się kloca, więc zakladam że oni słyszą mnie kiedy tylko podniosę głs.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oliczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Wrozbitka a slyszalas o czymś takim jak biopole dzwieku - znaczy śpiew mis tybetańskich na sluchawkach zamiast na żywo? Nie wiem czy to ma sens bo chyba chodzi o drgania kore czujesz fizycznie ale moze dla samj intencji wystarczy?


Odpowiedz
(@wrozbitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 313

@Oliczka z misami akurat sporo ludzi argumentuje że wbracja fizyczna jest czescia mechanizmu, więc sluchawki to jednak nie to samo. eh ale szczerze - nigdy nie testowałam tego porównawczo, wiec nie chcę twierdzić na pewno.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@jaroslaw89)
Połączone: 2 lata temu

Zaznaczę się tutaj bo temat dźwięku w bloku jest bliski. Przez kilka miesięcy próbowałem różnych podejść i skończyłem na tym że używam słuchawek z nagraniami ktore mi towarzyszą ale sam nic nie wydaję. efekt jest inny niż kiedy coś śpiewam sam, ale i tak jest coś - nie moge powiedzieć że to pozbawione sensu. Zmienilo się to, że nie oczekuje już tego samego czego oczekiwałem przy głośnej praktyce. 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyprysik)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 112

@Jaroslaw89 a co się zmieniło konkretnie w samym oczekiwaniu? Bo rozumiem że wynik jest inny, ale zastanawiam się czy to jest zmiana na gorsze czy po prostu inne doswiadczenie. Pytam bo brzmi jakbys trochę zaakceptował kompromis który nie do końca ci odpowiada


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: