nie wiem czy to dobre miejsce na to, ale i tak spróbuję. Rozstałam sie pare tygodni temu i kompletnie nie wracam do normy. Nie chodzi mi o żadne zaklęcia żeby wrócił, zadne miłosne rytuały, dosłownie chce tylko przestac budzić sie w nocy z tymi samymi mysłami w kółko. Czytałam gdzies że są rytuały właśnie do zamykania takich etapów. Macie jakies doswiadczenia? Serio, cokolwiek, nie musze od razu wiedziec jak i dlaczego, po prostu szukam jakiegoś punktu zaczepienia.
Samo pytanie jest ciekawe, bo zazwyczaj tu przychodzą osoby z prośbą o powrót kogoś, a ty mówisz odwrotnie. I to jest dużo uczciwsze podejście, szczerze. Istnieje coś takiego jak praca z intencją zakończenia, nie lubię słowa "oczyszczenie", bo brzmi jak reklama proszku do prania, ale wiesz o co chodzi. Pytanie do ciebie: masz jakiś konkretny przedmiot, który silnie kojarzysz z tą relacją? Zdjęcie, biżuterię, cokolwiek?
Ten temat wraca co jakiś czas i za każdym razem rozmowa idzie trochę inaczej, więc się włączę. To co opisujesz, budzenie w nocy, myśli w kółko, to bardzo fizyczny stan. Ciało dosłownie pamięta bliskość. I tu rytuał może działać nie dlatego, że coś "magicznie" rozluźni, ale dlatego że daje mózgowi nową narrację. Peter Levine, który zajmuje się traumą, pisał że ciało potrzebuje sygnału zamknięcia, nie tylko słów. Rytuał może być właśnie tym sygnałem. Ale, i to ważne, nie każdy zadziała tak samo na każdą osobę. Jedno pytanie: czy jesteś teraz w stanie spokojnie siedzieć przez kwadrans sam na sam ze swoimi myślami, czy to wciąż za dużo?
bluza to bardzo konkretny punkt zaczepienia. I nie jest głupie że ją trzymasz, to jest bardzo ludzka reakcja, mózg szuka obecności przez zmysły. Pytanie nie brzmi "wyrzuć to już", tylko co chciałabyś z tym zrobić symbolicznie. Są różne podejścia, zapakowanie do szafy z intencją, fizyczne usunięcie z przestrzeni, rytualne pożegnanie przedmiotu. Nie musi być dramatyczne. Możesz mi powiedzieć co czujesz kiedy na nią patrzysz, żal, złość, tęsknotę, wszystko naraz?
Dorzucę tu runy, bo to moja działka i myślę że może to pomóc. Hagalaz albo Isa, obie mają związek z zatrzymaniem, końcem cyklu, rozpadem starych struktur żeby mogło wejść coś nowego. Nie chodzi o to żeby "usunąć" byłego energetycznie z życia, ale żeby dać sobie przestrzeń na przejście. Hagalaz szczególnie, to runa destrukcji, która oczyszcza pole. Można z nią pracować przez medytację albo nosić jako amulet przez jakiś czas.
Mam pytanie do całej dyskusji: kiedy robiłyście takie rytuały, spalony list, praca z runą, cokolwiek, to robiłyście to raz i tyle, czy to był jakiś powtarzalny proces? Bo zastanawiam się czy jednorazowe działanie w ogóle może wystarczyć przy czymś takim. Intuicja mówi mi że nie.
Wchodzę tu z boku, bo nie jestem specjalistką od rytuałów. Ale mam pytanie które mnie nurtuje od początku tej rozmowy, czy ktoś rozróznia tu rytuał jako działanie symboliczne od rytuału który ma realnie przesunąc coś energetycznie? Bo dla mnie to są dwie rózne rzeczy i ta rozmowa troche miesza oba podejscia.
hej, czytam od poczatku i mam moze głupie pytanie ale, czy to działa jesli sie robi rytuał a nadal ma sie kontakt z tą osobą? bo u mnie sytuacja jest taka że nie mozemy zupełnie zerwac kontaktu (praca) i zastanawiam sie czy to w ogóle ma sens w takiej sytuacji czy tylko zmarnuje czas
Wracając do Sylwerii i tej bluzy, zastanawiam się nad czymś. Czy jest jakaś różnica między tym że fizycznie usuniesz przedmiot z przestrzeni, a tym że zrobisz z nim jakiś rytuał zanim to zrobisz? Intuicyjnie czuję że tak, ale trudno mi to ubrać w słowa. Może ktoś ma lepsze wytłumaczenie?
ojej no czytam tę rozmowę od dluzszego czasu i mam jedno konkretne pytanie bo gdzies mi umyka, ile czasu zajmuje zanim cos z tych rytuałów zaczyna faktycznie dzialac 🙂 rozumiem filozofię i to z intencją i wszystko, ale co jesli sie zrobi wszystko i dalej nic?
Sylweria napisała coś ważnego i chcę to rozwinąć. To przejście od "jak to naprawić" do "co chcę żeby to znaczyło", to nie jest mała zmiana. To jest punkt od którego w ogóle można zacząć cokolwiek konstruktywnego, czy to rytuał, czy cokolwiek innego. Naparstnica, Wrzosianka, czy w tym sensie rytuał mógłby być właśnie odpowiedzią na to pytanie, a nie na sam problem z tęsknotą?
Wracam do wątku który Drozdzia otworzyła i który trochę zginął, bo to rozróżnienie na rytuał symboliczny i energetyczny jest ważniejsze niż się wydaje. Naparstnica, jak opisujesz pracę z Isa, to to jest działanie symboliczne, kontemplacja, rysunek, pytanie. Operacje znaczeniowe. I to jest w porządku. Ale część osób tu mówi jakby to miało bezpośrednio coś robić energetycznie, poza głową. Czy wy naprawdę uważacie że te dwa poziomy to to samo?
Powiem wprost bo trochę się tu kręcimy w kółko, rytuał z przedmiotem, zwłaszcza z czymś tak naładowanym jak bluza, powinien byc zrobiony w pełni księżyca albo na nowiu, zaležy od intencji. Na nowiu jeśli chcesz zacząć od nowa, w pełni jeśli chcesz skończyc i puścic. to są podstawy i bez tego cały rytuał jest połowiczny.
Zgubiłam sie, więc nie ma jednej dobrej pory na taki rytuał? Rozumiem ze systemy sa rózne ale chyba cos jest bardziej sensowne niz inne, nie?
Czytam tę dyskusję o porze i fazie i mam wrażenie że umknął wam jeden wątek. sylweria ma bluzę. konkretny przedmiot naładowany emocjonalnie. I z pracy z przedmiotami dobrze wiem, nie każdy nadaje się do każdego rytuału. Czy ktoś w ogóle pytał co ona właściwie chce z tą bluzą zrobić? Bo to zmienia wszystko jeśli chodzi o formę.
Przepraszam że znowu wchodzę, bo to moj temat, ale ta rozmowa o pamięci ciała trafia do mnie bardziej niż cokolwiek wcześniej. Mam tę bluze i właśnie to jest problem, jak ją biore do rek, to nie myśle o nim, ja go jakby czuje. I żadna racjonalna mysl tego nie przykrywa. Więc jeśli rytuał ma cos z tym zrobic, to chyba musi być wlasnie coś fizycznego, nie tylko symboliczny papierek z napisem.
Sylweria powiedziała coś ważnego, że żadna racjonalna myśl nie przykrywa tego czucia w ciele. I to jest według mnie jeden z powodów dla których rytuał w ogóle ma sens w takich sytuacjach. Nie dlatego że "działa magicznie", tylko że pozwala obejść zator między głową a ciałem. daje ciału coś do zrobienia z tym co trzyma. Pytanie do Sylwerii, czy masz poczucie co z tą bluzą chcesz zrobić? Nie co powinnaś, tylko co czujesz że chcesz.
