Forum

Asystent AI
Rytuały dla osób kt...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały dla osób które są niechętnymi liderkami - przejmowanie roli

Strona 1 / 2

Wpisy: 945
Rozpoczynający temat
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam dość szczerze mówiąc. Od kilku miesięcy ludzie w mojej grupie rytualnej coraz mocniej naciskają, żebym przejęła prowadzenie. Nie chcę. Nie dlatego, że się boję odpowiedzialności czy czegoś takiego, po prostu nie czuję, że to moja rola. Ale oni się uparli i nie wiem już jak stawiać granicę, bo każda odmowa kończy się albo ciszą, albo "no ale kto jak nie ty". Zastanawiam się, czy jest jakiś sposób, żeby to rozwiązać od środka, rytuałem, medytacją, czymkolwiek, co pomogłoby mi albo jasno powiedzieć "nie" i to utrzymać, albo zrozumieć, czy może jednak coś mi umyka w tym wezwaniu do liderowania. Nie szukam tu prostego "zaufaj sobie". Interesuje mnie, czy ktoś przechodził przez coś podobnego.


Odpowiedz
97 odpowiedzi
Wpisy: 684
(@hortensja_d)
Połączone: 7 miesięcy temu

no i, to bardzo ciekawe, że to opisujesz w kontekście rytuałów, bo ja bym podeszła do tego inaczej niż większość. Zanim w ogóle zaczęłabym szukać rytuału na "jak odmówić" albo "jak przyjąć rolę", zapytałabym siebie, co tak naprawdę czuję, kiedy ktoś to proponuje. Czy to jest opór z miejsca lęku, czy z miejsca autentycznej niezgody? Bo to są dwie zupełnie różne energie i rytuał pod każdą z nich będzie wyglądał inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Mam podobny temat w notatkach od jakiegoś czasu. Nie dokładnie to samo, ale byłam kiedyś w sytuacji, kiedy w kręgu kobiet zaczęłam naturalnie koordynować pewne rzeczy i zanim się obejrzałam, już wszyscy traktowali mnie jak prowadzącą. Nikt mnie nie zapytał, po prostu tak się ułożyło. To jest ten mechanizm, który opisujesz, tylko u mnie przyszedł ciszej. Pytanie, które mnie nurtuje w twoim przypadku: czy ty w ogóle wiesz, czego nie chcesz konkretnie? Chodzi mi o to, czy nie chcesz organizować spotkań, prowadzić rytuałów, być osobą odpowiedzialną za decyzje grupowe? Bo to są różne rzeczy i może da się je rozdzielić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Gruszanka dokładnie w to celowałaś. Nie chcę być tym punktem, do którego wszyscy się odnoszą. Nie chcę decydować, kiedy się spotykamy, kogo zapraszamy, jak wyglądają kolejne etapy pracy. To jest bardzo konkretne. Organizacja, decyzyjność. Prowadzenie samego rytuału mnie nie przeraża, ale to co jest wokół tego, już tak.


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@kunzyt-ka)
Połączone: 2 lata temu

Słyszałam kiedyś o czymś, co w tradycji druidzkiej określa się jako "reluctant chieftain", dosłownie niechętny wódz. To nie jest metafora, to był realny archetyp w niektórych celtyckich strukturach. Osoba która nie chce przywództwa, była niekiedy uważana za bardziej godną tej roli właśnie z tego powodu. Nie wiem, czy to ci coś da w sensie praktycznym, ale może warto spojrzeć na to, co czujesz, nie jako problem do naprawienia rytuałem, tylko jako sygnał który sam w sobie coś mówi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja_d)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 684

@Kunzyt.ka hm, tylko że ten archetyp "niechętnego przywódcy" może być też pułapką. Bo jeśli grupa zaczyna interpretować czyjąś odmowę jako wyraz pokory i predyspozycji, to tak naprawde jeszcze bardziej naciska. Widziałam to na żywo. Ktoś mówi "nie chcę", a reszta słyszy "nadaje się idealnie, bo jest skromna". To jest trochę błędne koło.


Odpowiedz
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, bo tu nie ma do końca pytania o rytuał na "odwagę do odmowy". Tu jest pytanie o to, jak zmienić dynamikę grupową. A tego żaden rytual solo nie załatwi, jeśli reszta grupy nie jest w to włączona. Chyba że chodzi o coś dla siebie, zeby wewnętrznie postawić tę granicę. Ale nawet wtedy, jeśli po rytuale wrócisz do tych ludzi i oni dalej będą naciskać, to co?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Faddi no i to jest sedno. Wróciłam do tego kilkakrotnie i w sumie masz rację, że sam rytuał "dla mnie" nic nie zmieni w grupowej dynamice. Ale jednak szukam tego dla siebie, bo czuję, że cos we mnie jest niezdecydowane. Jakbym sama nie była do końca pewna, czy moja odmowa jest uczciwa. I chciałabym to wyklarować zanim zacznę rozmawiać z ludźmi o strukturze grupy.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

W pracy z tym, co opisujesz, widziałam kilka podejść. Jedno, które naprawdę coś daje, to rytuał rozgraniczenia, nie odmowy, nie przyjęcia ale właśnie rozgraniczenia. Chodzi o to, żeby najpierw oddzielić w sobie, co należy do ciebie, a co zostało na ciebie nałożone przez oczekiwania innych. To są dwie różne warstwy i często się zlepiają. Dopóki tego nie rozdzielisz, każda decyzja będzie niepewna, bo nie wiadomo, z czego wynika.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Sabineczka to brzmi sensownie, ale możesz powiedzieć cos więcej, jak taki rytuał rozgraniczenia wygląda w praktyce? Chodzi mi o konkretne elementy, nie ogólnie. Bo widziałam różne rzeczy pod tą nazwą i to były kompletnie różne rzeczy.


Odpowiedz
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Gruszanka masz rację, że to nazwa ogólna. W tym co znam, chodzi o stworzenie przestrzeni, w której fizycznie oddzielasz dwie rzeczy: to, co czujesz jako swoje, i to, co pochodzi z zewnątrz. Jedna z form to praca z dwiema świecami i sznurem między nimi, który przecinasz w momencie intencji. Inna, którą widziałam, to praca ze zwierciadłem, gdzie patrzysz na swój obraz i mówisz na głos, co jest twoje, a co jest projekcją grupy. Ale to nie jest jeden schemat. Zależy od tego, jak ktoś pracuje.


Odpowiedz
Wpisy: 246
(@wladek)
Połączone: 9 miesięcy temu

Jestem ciekaw jednej rzeczy. Mówisz, że nie chcesz roli lidera, ale czy kiedyś próbowałaś zapytać siebie, kiedy ta niechęć się zaczęła? Bo znam przypadki, i to z własnego kręgu, kiedy ktos odmawiał latami, a potem okazało się, że chodzi o jedno konkretne doświadczenie, po którym po prostu stało sie to niewykonalne. I w sumie przepracowanie tego jednego momentu zmieniło całą perspektywę. 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Wladek to jest pytanie, nad którym siedziałam. I szczerze mówiąc, nie ma jednego takiego momentu. Nie mam traumy z bycia odpowiedzialną. Po prostu od zawsze bardziej czułam się w swojej roli jako uczestniczka, obserwatorka, ta, która wnosi, nie ta, która kieruje. Może to kwestia temperamentu. Może czegoś innego. Ale nie mam poczucia, że gdzieś schowałam jakiś strach i on to blokuje. ^^


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@celestyna)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam tę rozmowę i mam inne skojarzenie. Raz byłam w grupie, gdzie liderka też nie chciała być liderką i zamiast otwarcie o tym powiedzieć, zaczęła rytuałami próbować to "rozwiązać". Robiła różne rzeczy, przekazywała energię, deklarowała intencje i tak dalej. Efekt był taki, że przez kilka miesięcy wszyscy czekali, aż się "zdecyduje", a tymczasem nic nie szło do przodu. Nie mówię, że to twój przypadek, ale zastanawiam się, czy nie ma momentu, kiedy rytuał jest odwlekaniem rozmowy z ludźmi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja_d)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 684

@celestyna ale to zależy, w jakiej kolejności to robisz. Jeśli najpierw chcesz wiedzieć, co czujesz, a potem iść z tym do rozmowy, to to ma sens. Nie zawsze wiesz, co chcesz powiedzieć, zanim to nie jest w tobie ułożone. Rytuał jako przestrzeń do klarowania, nie jako zamiennik rozmowy, to jest inna rzecz.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@inkantka50)
Połączone: 2 lata temu

Przeczytałam cały wątek i mam takie pytanie do całej grupy: czy w tradycjach, które praktykujecie, jest w ogóle coś takiego jak rytuał rezygnacji z roli albo rytuał przekazania jej komuś innemu? Bo wszędzie słyszałam o inicjacji, o przejęciu, o inauguracji, ale nigdy o tym, że ktoś w sposób rytualny mówi "nie ja, ktoś inny". Czy to w ogóle istnieje?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 327

@Inkantka50 istnieje i to w kilku tradycjach. W wicca jest coś, co można by opisać jako rytuał zrzeczenia się stopnia lub funkcji. Nie jest to zbyt popularne, bo ludzie rzadko dobrowolnie oddają role, ale formalnie jest taka możliwość. W niektórych pogańskich strukturach nordyckich jest podobny gest, bardziej publiczny, podczas zgromadzenia, gdzie ktoś symbolicznie kładzie atrybuty roli na ołtarzu i ogłasza, że jej nie przyjmuje. To nie jest odmowa, to jest akt rytualny, który ma świadków.


Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 357

@Kartomanta54 czyli to ma sens tylko jeśli jest robione publicznie, przy grupie? Bo w przypadku, który tu jest opisywany, chodzi chyba o coś, co można zrobić indywidualnie, nie jako gest grupowy. Albo nie? Może właśnie powinno to być przy ludziach, żeby miało ciężar.


Odpowiedz
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

A wlasciwie ciekawi mnie jedno, bo może to zmienia podejście do całej sprawy. Czy ta grupa jest sformalizowana? Mam na myśli, czy macie jakieś przyjęte role, strukturę, hierarchię, czy to jest bardziej nieformalne zbieranie się? Bo jeśli to jest nieformalne, to "przejęcie roli lidera" jest w zasadzie konstruktem, który istnieje tylko w głowach tych ludzi. Nikt ci nic nie nadał formalnie, więc nie ma czego "nie przyjmować" rytualnie. Możesz po prostu nie być liderem i to jest gotowe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Faddi nieformalna, ale z długą historią. Spotykamy się od kilku lat i przez ten czas różne osoby naturalnie brały na siebie różne funkcje. Osoba, która prowadziła przez długi czas, wycofała się i od tamtego momentu ta rola wisi w powietrzu. I ludzie patrzą na mnie. Nie ma formalnego mianowania, ale jest grupowe oczekiwanie, które jest bardzo namacalne. Więc nie jest tak, że to tylko w ich głowach, bo to wpływa na każde spotkanie.


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

no to, co powiedziałaś na końcu, czyli że rola wisi w powietrzu po tym, jak poprzednia liderka się wycofała, to dla mnie klucz do całego problemu. Nie chodzi o ciebie jako osobę, chodzi o to, że grupa ma niezaopiekowaną próżnię i szuka kogokolwiek, kto ją wypełni. Ty jesteś po prostu najbliżej. Pytanie: czy ktoś w tej grupie w ogóle rozumie, że na ciebie patrzą z taką intencją, czy to jest nieświadome?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Gruszanka myślę, że to mieszanka. Część osób chyba zdaje sobie sprawę, część nie. Ale nawet te, które rozumieją, dalej to robią. To jest właśnie to, co mnie frustruje. Wiem, że nie robią tego złośliwie, ale efekt jest ten sam.


Odpowiedz
Wpisy: 684
(@hortensja_d)
Połączone: 7 miesięcy temu

A co się stało z tą poprzednią liderką? Tzn. jak wyglądało jej wycofanie się? Czy to było formalne, powiedziane wprost, czy po prostu przestała przychodzić? bo jeśli nie było żadnego zamknięcia, to ta próżnia jest też energetyczna, nie tylko organizacyjna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Hortensja_D dokładnie o to chciałem zapytac. Bo jeśli nie było rytuału zakończenia, przekazania, czegokolwiek co symbolicznie zamykało ten etap, to ta rola nadal jest jakby "otwarta". I każda osoba wchodząca w tę energię grupy jest automatycznie wciągana.


Odpowiedz
Wpisy: 945
Rozpoczynający temat
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wycofała się stopniowo. Nie było nic formalnego. Po prostu zaczęła przychodzić rzadziej, potem przestała. Nie było rozmowy, nie było żadnego przekazania. Po prostu jej nie było i każdy z nas troche przejął jakiś kawałek tego, co robiła. I te kawałki jakoś mi się poskleiły w całość, której nie chciałam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kunzyt-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Stefcia04. Zastanawiam się, czy w tej sytuacji nie bardziej chodzi o rytuał po stronie grupy niż po Twojej stronie Tzn. jeśli wszyscy uznaliby wspólnie, że rola jest otwarta i wymaga świadomego przekazania albo świadomego zawieszenia, to może nacisk by zelżał. Ale to zakłada, że cała grupa jest gotowa na taką rozmowę


Odpowiedz
(@wladek)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 246

@Kunzyt.ka ale rytuał grupowy to jednak inna kategoria niż to, o co tu pytano. Stefcia szuka czegoś dla siebie. I mam wrażenie, że ta rozmowa troche odchodzi od tego, czego ona potrzebuje, w stronę analizowania grupy. Może najpierw to, co wewnętrzne?


Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Wladek ma rację, że szukam czegoś dla siebie. Ale Kunzyt.ka też ma rację, że dynamika grupowa jest czescia problemu. Nie jestem w stanie oddzielić jednego od drugiego. Moje wewnętrzne poczucie jest zakorzenione w tym, co się dzieje w grupie. Może dlatego żaden rytuał solo nie daje mi poczucia, że coś drgnelo.


Odpowiedz
Wpisy: 327
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo konkretna sytuacja. W tradycjach, które znam, brak formalnego zamknięcia roli jest traktowany poważnie właśnie dlatego, że może powodować to, co opisujesz. Rola nie znika, ona szuka nowego miejsca. Nie mówię, że to coś metafizycznego w sensie nadnaturalnym, ale grupowo tak to działa. Czy ta osoba, która odeszła, byłaby w stanie wrócić na jedno spotkanie żeby coś domknąć? Choćby symbolicznie? 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Kartomanta54 to interesujące podejście, ale nie wiem, czy realne. Jeśli ta osoba odeszła, może nie chcieć wracać nawet na jedno zamknięcie. Poza tym co miałoby to domknięcie wyglądać? Bo jeśli ona sama nie rozumie, że nic nie zamknęła, albo rozumie, ale jej to nie przeszkadza, to wróci, powie kilka słów i nic się nie zmieni. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słyszę to i mam konkretne pytanie. Czy próbowałaś kiedyś w ramach jakiejkolwiek pracy, niekoniecznie rytuału, powiedzieć tej grupie wprost: nie chcę tej roli i nie przejmę jej? Nie jako rozmowę wyjaśniającą, nie jako przeprosiny, ale jako deklarację?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Sabineczka próbowałam coś w tym stylu powiedzieć. Ale nie w takiej formie, jaką opisujesz. Mówiłam rzeczy w stylu "nie wiem, czy jestem odpowiednią osobą" albo "może powinnyśmy to podzielić między siebie". Nie powiedziałam nigdy po prostu: nie chcę i nie zrobię tego.


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@celestyna)
Połączone: 3 miesiące temu

No i właśnie to jest sedno, jak dla mnie. Bo rytuał, który przygotowuje cię do takiego powiedzenia, to nie jest rytuał "nie chcę być liderką". To jest rytuał mówienia prawdy w sytuacji, kiedy masz poczucie, że prawda kogoś zawiedzie. To zupełnie inna praca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja_d)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 684

@celestyna to ciekawe rozróżnienie. Ale nie wiem, czy to jest aż tak inne. Bo jeśli ktoś boi się zawieść grupę, to pracuje z poczuciem odpowiedzialności za innych, a nie z samą decyzją. Rytuały na obie te warstwy wyglądają chyba różnie.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@inkantka50)
Połączone: 2 lata temu

ojejku, mam takie pytanie, które nie wiem, czy pada tu z właściwej strony, ale czy w tym wszystkim jest założenie, że rytuał ma ci dać jakiś rodzaj pozwolenia? Tzn. szukasz czegoś, co sprawi, że będziesz "mogła" odmówić bez wyrzutów sumienia? Bo jeśli tak, to rozumiem logikę, ale zastanawiam się, czy rytuał może dać pozwolenie, którego nie daje sobie sama osoba. 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Inkantka50 to jest celne pytanie i trochę mnie zatrzymuje. Może tak. Może szukam czegoś, co nada tej odmowie jakiś ciężar, legitymizuje ją w moich własnych oczach. Bo sama decyzja to jedno, a poczucie, że to jest właściwe, to drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 328
(@konradek)
Połączone: 1 rok temu

W numerologii sa takie cykle, gdzie konkretne lata wibracyjne są związane z przywództwem, rok 1 to inicjacja, rok 5 to zmiana i tak dalej. Jeśli jesteś teraz w roku który nie sprzyja tej roli, to może sam ten cykl jest czymś, na co możesz się powołać, że to nie jest twój czas na prowadzenie. Przydatne jako argument do siebie, albo nawet do grupy


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Konradek tylko że to jest trochę jak szukanie uzasadnienia z zewnątrz dla decyzji, którą chce się podjąć samemu. jeśli Stefcia nie chce być liderką, to nie potrzebuje numerologicznego potwierdzenia tej decyzji. to może być pomocne ale nie zastępuje realnej decyzji.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@glifia)
Połączone: 1 rok temu

ojej wróciłabym do wątku run, który ktoś wcześniej lekko zaznaczył. Hagalaz to runa zakłócenia, ale też przeformowania. Używa się jej w pracy z sytuacjami, które utknęły, z wzorcami, których nie wybrałaś, a które się na ciebie nałożyły. Nie twierdzę, że to jest odpowiedź na całe pytanie, ale jako element medytacji przed rozmową z grupą, mogłoby coś otworzyc. Zna ktoś tę runę w tym kontekście?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 357

@Glifia znam, ale używałam jej inaczej. Bardziej w kontekście zmiany w sobie, nie zmiany w relacji z grupą. Ciekawi mnie, czy to można przełożyć na sytuację, gdzie chcesz zmienic to, jak cię widzą, nie tylko to, co czujesz w środku.


Odpowiedz
Wpisy: 357
(@runomiraa)
Połączone: 9 miesięcy temu

No właśnie, tu jest pytanie, czy Hagalaz działa na to, jak cię postrzegają, czy raczej na to, jak ty się pozycjonujesz w tej relacji. Bo z mojego doświadczenia ta runa bardzo wyraźnie działa od środka na zewnątrz, nie odwrotnie. Tzn. nie zmienisz cudzego obrazu ciebie bez zmiany czegoś w sobie. Może to jest właśnie ta granica, o którą tu chodzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glifia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 225

@Runomiraa tak, to jest istota tej runy. Ale myślę, że w przypadku Stefci właśnie to jest punkt wyjścia, bo ona ma coś wewnętrznego do przeformowania, a nie tylko zewnętrzną komunikację. Ten obraz grupy jest wtórny wobec jej własnego poczucia, że nie może odmówić. Więc może Hagalaz jest tu bardziej na miejscu, niż myślałam na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 945
Rozpoczynający temat
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam to i zastanawiam się, czy moje "nie mogę odmówić" to rzeczywiście coś wewnętrznego, czy to jest reakcja na coś bardzo konkretnego w tej grupie. Bo nie mam poczucia że generalnie nie umiem odmawiać. W innych kontekstach życiowych nie mam z tym problemu. Tu jest coś specyficznego. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 430
(@celestyna)
Połączone: 3 miesiące temu

oj, to jest ważne rozróżnienie, które właśnie zrobiłaś. Bo jeśli to jest kontekstowe, to znaczy, że ta blokada jest powiązana z konkretną dynamiką grupy albo konkretną relacją, a nie z czymś głębiej zakorzenionym w tobie. To zmienia, czego szukasz.


Odpowiedz
Wpisy: 684
(@hortensja_d)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale to też moze być powiązane z tym, czym ta grupa dla ciebie jest. Jeśli zbudowałaś w niej coś ważnego, jeśli to jest wspólnota, ktora coś dla ciebie znaczy, to odmowa może wyglądać jak zagrożenie dla tej przynależności. I wtedy to nie jest problem z odmawianiem w ogóle, tylko lęk przed utratą miejsca w tej konkretnej strukturze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunzyt-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

@Hortensja_D myślę, że dobrze to ujęłaś. I to by też tłumaczyło, dlaczego wszystkie próby "powiedz po prostu nie" nie działają. Bo Stefcia intuicyjnie czuje, że stawką jest nie tylko ta rola, ale coś więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Tylko że to znowu wraca nas do pytania, czy rytual jest tutaj właściwym kierunkiem. Bo jeśli problem jest relacyjny i powiązany z lękiem przed utratą przynależności, to czy jakiś rytuał ochronny albo graniczny to rzeczywiście ruszy? Szczerze wątpię. 😀


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Faddi mam do ciebie pytanie, bo kilka razy wyrażasz wątpliwości co do tego, czy rytuał tu pomoże. Ale czego według ciebie szukam? Bo ja nie szukam wyłącznie rozwiązania problemu. Szukam tez czegoś, co nada tej sytuacji inny ciezar, inne znaczenie. Czy to jest dla ciebie bez sensu? 😀


Odpowiedz
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Nie, to jest sens. I to jest właśnie to, co chciałem powiedzieć, tylko źle to formułowałem. Jeśli szukasz symbolicznego ramy dla tej decyzji, to rozumiem. Rytuał jako nadanie sensu, nie jako mechanizm naprawczy. To jest coś zupełnie innego i to ma wartość.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@sabineczka)
Połączone: 9 miesięcy temu

I to jest chyba najbliższe temu, czego tu faktycznie potrzebujesz. Nie rytuał, który coś zrobi za ciebie ani który zmieni grupę. Rytuał, który zmieni to, jak ty sama traktujesz tę decyzję. Czy to jest twoje rozumienie tego, czego szukasz?


Odpowiedz
Wpisy: 945
Rozpoczynający temat
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Tak. I chyba właśnie dlatego żadna z konkretnych propozycji, które tu padały, nie przyklejała się do mnie w pełni. Bo były skierowane na efekt, na zmianę czegoś w relacji z grupą. A mnie chodzi o zmianę czegoś w relacji z samą decyzją.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunzyt-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 223

Ale żeby to zadziałało, trzeba chyba najpierw wiedzieć, co się mówi. @Stefcia04 A mówiła, że sama decyzja jest jasna, ale nie wie, dlaczego nie może jej utrzymać. Więc może brakuje czegoś przed tym rytuałem świadka, jakiegoś etapu oczyszczenia albo rozpoznania tego, co blokuje.


Odpowiedz
(@celestyna)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 430

@Kunzyt.ka właśnie to mi też przyszło do głowy. W bioenergoterapii często pracuje się z czymś, co poprzedza decyzję, z warstwą przekonań albo emocji, które nie pozwalają jej się utrzymać. I tam czasem rytuał jest drugim krokiem, nie pierwszym. Pierwszy to rozeznanie, co stoi na drodze.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: