Forum

Asystent AI
Co robić gdy rytuał...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co robić gdy rytuał powinien być robiony w pewnym miejscu ale ty tam nie możesz być

Strona 1 / 2

Wpisy: 2213
Rozpoczynający temat
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Mam trochę dziwny problem i nie wiem jak do tego podejść. Lata temu robiłam pewien rytuał razem z szamanką, u której się uczyłam. Rytuał był bardzo mocno związany z konkretnym miejscem - to był kawałek lasu przy jej domu, gdzie zakopałyśmy pewne rzeczy, były budowane określone intencje wokół tej przestrzeni przez wiele lat. Teraz ta szamanka mieszka za granicą, kontakt się urwał, do tego miejsca nie mam jak dotrzeć. I ten rytuał według mojego rozumienia powinien być powtórzony - bo to taki cykl, co kilka lat wraca. Siedzę nad tym od jakiegoś czasu i nie umiem sama zadecydować, czy próbować znaleźć substytut miejsca, czy może w ogóle zmienić podejście. Ktoś miał podobną sytuację?


Odpowiedz
86 odpowiedzi
Wpisy: 251
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

swoja drogą a co dokładnie zakopałyście i czy ty wiesz, jaki był cel tej przestrzeni - tzn. czy to miejsce było swego rodzaju kotwicą dla całego rytuału, czy bardziej tłem? Bo to dosyć istotne, zanim w ogóle myślisz o jakimś odpowiedniku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Dumortieryt94 Zakopałyśmy kilka rzeczy osobistych, ale też cos, co szamanka przygotowała ze swoją wiedzą - nie byłam wtedy w stanie tego w pełni zrozumieć, robiłam to bardziej intuicyjnie idąc za jej prowadzeniem. Miejsce było... hmm, chyba coś pomiędzy. I kotwicą i tłem jednocześnie. Była tam jakaś wcześniej istniejąca energia, którą ona rozpoznała i zdecydowała, że tam pracujemy. Nie wiem czy da się to po prostu przenieść.


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@iwetka89)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz przypomina mi trochę koncepcję z tradycji rdzennych - szczególnie z praktyk mezoamerykańskich - gdzie miejsce samo w sobie jest uczestnikiem rytuału, nie scenografią. Są takie przestrzenie, które szamani nazywają miejscami mocy, ale nie w sensie turystycznym tylko jako punkty, gdzie coś już wcześniej zostało zbudowane przez wieki użytkowania. Jeśli tak było z tym lasem, to substytut faktycznie nie jest prostą sprawą. natomiast jest pytanie - czy ty czujesz, że ten cykl wraca, czy to bardziej intelektualne założenie, że "powinien" wrócić?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 185

@Iwetka89 Też mnie ciekawi to co napisała, bo to ważne rozróżnienie. czasem wchodzimy w poczucie obowiązku wobec rytuału, jakby on miał nas karać za brak realizacji, a to jest zupełnie inne niż rzeczywiste wezwanie 😉


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Iwetka89 Uczciwie? Trochę obu. Jest coś, co zaczyna się dziać wewnętrznie od jakiegoś czasu - sny, pewne powracające obrazy - ale tez mam w głowie to, że cykl był ustalony i że jeśli go pominę, to może coś się rozreguluje. Nie wiem które jest prawdziwym sygnałem a które lękiem.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Ten wątek z lękiem kontra sygnał to jest coś, nad czym siedzę od dawna i dalej nie mam gotowej odpowiedzi. U mnie zazwyczaj prawdziwy sygnał do działania jest spokojniejszy, bardziej suchy, natomiast ten z lęku ma taki natrętny charakter. Ale to bardzo indywidualne i niewiem czy u ciebie to tak samo działa.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@maurycy-2)
Połączone: 1 rok temu

W tradycjach szamańskich - przynajmniej w tych syberyjskich które znam trochę lepiej - jest cos takiego że rytuał nie należy do miejsca ani do konkretnej osoby. Należy do relacji między praktykiem a tym, co zostało wywołane. Miejsce jest wtedy pomocne o tyle, o ile wzmacnia tę relację, ale sam rytuał może być kontynuowany inaczej. Nie mówię, że to jest twoja sytuacja, bo nie znam szczegółów, ale to perspektywa, która może dać trochę oddechu tej myśli, że bez tego konkretnego lasu nic nie możesz zrobić.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@ceniek86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Maurycy.2 To zależy bardzo od tradycji. W części praktyk szamańskich faktycznie ta mobilność jest wbudowana - szaman przenosi się, miejsce się zmienia, praktyka żyje. Ale są też takie, gdzie fizyczna przestrzeń jest dosłownie przechowalnią tego, co zostało zbudowane. Jeśli ktoś zakopał tam rzeczy osobiste z intencją, to ta intencja nie wyparowała przez fakt przeprowadzki.


Odpowiedz
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 251

@Ceniek86 No właśnie, i tu mam pytanie do Hergi - czy te zakopane rzeczy miały być tam na stałe, czy to był element który miał być w pewnym momencie odkopany albo przeformułowany? Bo jeśli jest tam coś twojego z konkretną intencją, to ta sprawa może wymagać zamknięcia, nie kontynuacji.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Dumortieryt94 Dobre pytanie i sama do końca nie wiem. Szamanka mówiła o tym jako o "zasiewie" - że coś zostaje złożone i rośnie przez czas. Ale nie mówiła nic o odkopywaniu. Teraz kiedy to piszę, zastanawiam się czy może powinnam próbować ją znaleźć mimo wszystko. Kontakt się urwał, ale nie w złych okolicznościach, po prostu życie poszło w różnych kierunkach.


Odpowiedz
(@zofijka91)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Herga Trochę mnie irytuje takie podejście "wróć do szamanki", bo to zakłada, że bez niej jest bezradna. A ona najwyraźniej przez te lata nie siedziała z założonymi rękami tylko rozwijała własną praktykę. Pytanie jest inne - czy czujesz się gotowa żeby podjąć decyzję samodzielnie, bez weryfikacji z kimś zewnętrznym? Nie mówię że tak powinnaś, pytam co czujesz.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Zofijka91 Szczera odpowiedź? Nie wiem. Mam dość doświadczenia żeby nie bać się działać samodzielnie w większości rzeczy, ale ten konkretny rytuał był wykonywany wspólnie i naprawdę nie wiem, co z niego jest moje a co należało do jej wiedzy i jej relacji z tym miejscem. To nie jest brak pewności siebie, to jest pytanie o granice odpowiedzialności.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@lelja76)
Połączone: 2 lata temu

A próbowałaś sie z nią skontaktować przez ostatni czas? Pytam bez oceniania, bo rozumiem, że niektóre relacje mistrzowskie mają swój naturalny koniec, ale skoro ona zainicjowała ten rytuał i zna jego strukturę, to chyba ona najlepiej wiedziałaby, co teraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwetka89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 217

@Lelja76. Zgadzam się z Niezależnie od tego jak pojdzie próba kontaktu, warto to chociaż spróbować. Nie musi to być długa relacja, może być tylko jedno pytanie. Czasem relacja mistrzowska ma wbudowane takie momenty powrotu właśnie w przypadku pytań rytuałowych.


Odpowiedz
Wpisy: 608
(@bogdan58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wiecie co, ja jestem z zupełnie innej bajki jeśli chodzi o takie rzeczy, ale jedno mi tu siedzi w głowie. Zakopałyście rzeczy w konkretnym miejscu lata temu. To miejsce nadal istnieje, tylko ty nie możesz tam dotrzeć. Czy to w ogóle rozważałaś - żeby może pojechać, nawet jednorazowo? Może to głupie pytanie ale zanim szuka się obejscia, wolę zapytać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Bogdan58 Nie głupie, ale to zagranica i na razie niemożliwe finansowo i czasowo. Gdyby to było proste, nie zakładałabym tego wątku.:) 😀


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@thalia72)
Połączone: 2 lata temu

W takich przypadkach stosuje się pracę z mapą lub zdjęciem miejsca, to jest stara technika. Można pracować z miejscem na odległość tak samo jak się pracuje na odległość z osobą. Intencja dociera tam gdzie jest skierowana.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 251

@Thalia72 Zaczekaj, bo to nie jest takie proste. praca na odległość z miejscem to inna kategoria niż bycie fizycznie w miejscu, gdzie coś zostało złożone z konkretną intencją i z uczestnictwem kogoś innego. Nie chcę powiedzieć, że to niemożliwe, ale przedstawianie tego jako prostego substytutu może być mylące. Herga, zanim cokolwiek zrobisz "zamiast", postaraj się zrozumieć strukturę oryginalnego rytuału tak dokładnie jak możesz - może przez zapiski jeśli je masz, moze przez intuicję, może właśnie przez próbę kontaktu z szamanką. 😉


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

matko, a czy kiedyś robiłaś jakieś notatki z tamtego okresu? Dziennik rytuałów albo cokolwiek co mogło by pomóc odtworzyć o co chodziło? Bo bez tego to trochę jak składanie mebli bez instrukcji i bez większości śrubek.


Odpowiedz
Wpisy: 2213
Rozpoczynający temat
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Mam notatki, ale szczątkowe. Pisałam wtedy więcej jak dziennik osobisty niż rytuałowy - emocje, odczucia, troche symboli które mi przychodziły. Nie ma tam żadnej struktury którą można by odtworzyć krok po kroku. Ale jest data, jest opis miejsca, jest to co czułam kiedy zakopywałyśmy te rzeczy. Nie wiem czy to wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Data i opis miejsca to już jest sporo. A te symbole które ci przychodziły - zapisałaś je jakoś? Bo czasem właśnie takie spontaniczne obrazy z tamtego czasu mówią więcej o strukturze rytuału niż jakikolwiek przepis.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kazia84)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 587

@Perydotka. Zgadzam się z Jak coś jest zasiane z konkretną intencją to ta intencja jest gdzieś zakodowana - w tobie, w tym miejscu, w tych obiektach. Notatki mogą pomóc ci wejść spowrotem w ten stan, nawet jeśli nie odtworzą rytuału jeden do jednego. Pytanie jakie mam to czy ty chcesz *kontynuować* ten rytuał czy może bardziej go *zamknąć*? Bo to są zupełnie inne działania.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Kazia84 To jest właśnie to czego nie wiem. I chyba to jest serce tego wątku, bo przez cały czas pisałam o logistyce - jak, gdzie, bez szamanki - a właściwie nie odpowiedziałam sobie na podstawowe pytanie. Intuicyjnie czuję że to nie jest zamknięcie, ale nie chcę żeby to była tylko moja niechęć do puszczania.


Odpowiedz
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 251

@Herga, a co się zmieniło ostatnio że ten temat wrócił? Mówisz o snach i obrazach - czy to coś nowego, czy ciągnie sie od dawna i dopiero teraz doszłaś do punktu gdzie poczułaś że trzeba działać?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Dumortieryt94 Nowe. Przez długi czas nic, dosłownie cisza. A potem jakieś trzy miesiące temu zaczęło się pojawiać. Najpierw myślałam że przypadek, ale powtarzało się zbyt regularnie żeby to ignorować.


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@iwetka89)
Połączone: 2 lata temu

Trzy miesiące to dość konkretny czas. Nie pytam o date urodzenia ani nic takiego, ale czy cokolwiek się w tym czasie zmieniło w twoim życiu? Przeprowadzka, koniec czegoś, początek czegoś? Czasem takie rzeczy jak właśnie zasiany rytuał zaczynają się odzywać kiedy coś w zewnętrznym układzie tworzy warunki.


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@bogdan58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 608

Ja się tu trochę gubię w tej całej dyskusji, bo nie jestem za bardzo w temacie rytuałów. @Iwetka89 Ale to co napisała - że coś odzywać się może po czasie - to mi przypomina sny które miewam po latach kiedy wracam myślami do jakiegoś miejsca. Jakby pamięć miejsca była żywa i czekała. Może to nie jest metafora tylko dosłownie tak działa?


Odpowiedz
(@maurycy-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 160

@Bogdan58 W kilku tradycjach tak właśnie to opisują - nie metaforycznie. szczególnie w pracach z miejscami sepulkralnymi albo miejscami inicjacji jest taki opis że przestrzeń przechowuje ślad działania i może go "wysyłać" kiedy odpowiedni element po stronie ludzkiej jest gotowy albo potrzebny. To nie jest coś co wymyślono na nowo - jest w opisach etnoantropologicznych z kilku różnych kręgów kulturowych.


Odpowiedz
(@zofijka91)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Maurycy.2, to wszystko brzmi spójnie, ale mam wrażenie że troche odchodzimy od praktycznego pytania Hergi. Bo dobrze wiedzieć że miejsce może wysyłać sygnał - ale co ona z tym zrobi? Nadal nie może tam pojechać, nadal nie ma szamanki. Więc pytanie jest: co teraz?


Odpowiedz
(@ceniek86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Zofijka91 Masz rację że to jest realne pytanie praktyczne. I myślę że zanim odpowiemy na "co teraz", to trzeba ustalić czy Herga czuje sie częścią tego rytuału jako współtwórczyni, czy bardziej jako osoba którą szamanka przez niego przeprowadziła. Bo jeśli to drugie, to bez szamanki struktura jest niepełna. Jeśli pierwsze - ma w sobie wystarczająco dużo żeby działać. 🙂


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Ceniek86 Długo myślę nad tym co napisałeś. Chyba byłam gdzieś pomiędzy - szłam za jej prowadzeniem, ale to co zostało złożone w tym miejscu, to było moje. Moje intencje, moje rzeczy osobiste. Ona nadała strukturę, ale materiał był mój.


Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

no właśnie - i tu wraca pytanie o te notatki. @Herga, napisałaś że są tam symbole i emocje. Czy jak do nich wracasz, to czujesz że to jest żywe? Że coś w tym jest jeszcze aktywne? Bo to może być jeden ze sposobów żeby sprawdzić czy kontynuacja ma sens, zanim jeszcze cokolwiek zaczniesz robić fizycznie.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Dzidka81 Tak. Ostatnio jak przeglądałam tamte zapiski, to było dziwne uczucie - jakby pismo z tamtego czasu należało do kogoś kogo znam bardzo dobrze, ale to nie jestem dokładnie ja teraz. I jednocześnie coś w tym jest ciągle moje. Trudno opisać.


Odpowiedz
(@lelja76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Herga Mam pytanie do Ciebie, bo jakoś umknęło wcześniej w dyskusji - czy szamanka wiedziała, że wyjeżdżasz? Że to będzie koniec waszej regularnej pracy? Pytam bo jeśli tak, to możliwe że strukturę rytuału zaprojektowała z myślą o tym, że ty będziesz od niego daleko. Może to nie jest przeoczenie tylko wbudowany element.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Lelja76 To jest ciekawy trop. Wiedziała że jestem z zagranicy i że wrócę. czy projektowała z myślą o odległości - niewiem. Ale masz rację że nie rozmawiałyśmy o tym co się stanie kiedy nie będę już w tym miejscu. Jakoś to nie padło. Może zakładałyśmy obustronnie że wrócę.


Odpowiedz
(@lelja76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Herga, to że nie rozmawiałyście o tym co potem - to jest chyba bardzo typowe. większość pracy z szamanką dzieje się w czasie, w miejscu, w relacji. Rzadko ktoś projektuje rytuał z myślą o tym że za kilka lat osoba będzie na innym kontynencie i będzie musiała coś z tym zrobić sama. To nie jest zarzut do niej ani do ciebie, po prostu tak to zwykle wygląda.


Odpowiedz
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 251

@Lelja76 Zgoda, ale to właśnie jest jedna z podstawowych różnic między tradycją przekazywaną w ciągłości a jednorazową pracą ceremonialną. Jeśli szamanka nie przekazała żadnego "klucza" do samodzielnej pracy z tym co zostało zrobione - to nie jest zaniedbanie, ale oznacza że rytuał był projektowany jako zamknięty. I to jest ważne rozróżnienie, bo otwarte i zamknięte wymagają zupełnie innych podejść.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Dumortieryt94 Jak to rozróżnić po czasie? Serio pytam bo nie mam dostępu do niej zeby zapytać. Na podstawie tego co pamiętam i co mam w notatkach - jak miałabym ocenić czy to było zamknięte czy otwarte?


Odpowiedz
Wpisy: 587
(@kazia84)
Połączone: 6 miesięcy temu

No to jest odpowiedź. Jeśli materiał był twój to masz do czego sięgać. Struktura bez treści nic nie znaczy - a ty masz treść, nawet jeśli nie masz struktury. Strukturę można budować od nowa wokół tego co jest.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@thalia72)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz to jest typowe kiedy wracamy do pracy po długiej przerwie. Część z nas się zmieniła, część rytuału czeka. Można z tym pracować przez sen albo przez aktywną imaginację - wchodzisz w tamten obraz z notatek i sprawdzasz co jest nadal żywe a co można puścić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 251

@Thalia72 Poczekaj, bo "typowe" to jest duże słowo w kontekście czegoś co było przeprowadzane przez szamankę z jej własną wiedzą i relacją z tym miejscem. Aktywna imaginacja jest techniką, która ma swoje zastosowanie, ale to jest zupełnie inny rejestr niz to o czym Herga mówi. trochę mnie niepokoi sprowadzanie tego do czegoś co można samodzielnie odpalić przez wizualizację.


Odpowiedz
(@thalia72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 137

@Dumortieryt94 Nie mówię żeby robiła pełny rytuał przez wyobraźnię, tylko żeby *zbadała* co jest żywe. To jest różnica. Nikt nie mówi żeby odtwarzała całość. 😛


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@ceniek86)
Połączone: 2 lata temu

Czy rytuał kończył się jakimś wyraznym gestem zamknięcia? Zapieczętowaniem, zakopaniem czegoś, zamknięciem kręgu, pożegnaniem w konkretny sposób? To zazwyczaj sygnalizuje że coś zostało zamknięte. Jeśli natomiast coś zostało złożone, powieszone, zostawione w miejscu - to częściej jest otwarty węzeł.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Ceniek86 Było i jedno i drugie. Był wyraźny gest zamknięcia dla całej ceremonii, ale wcześniej coś zostało złożone w miejscu i miało tam zostać. I właśnie to "zostało tam zostać" jest dla mnie teraz kłopotem, bo nie wiem co to oznacza kiedy jestem daleko.


Odpowiedz
(@maurycy-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 160

@Ceniek86 Wracając do tego co powiedział o depozycie - w kilku tradycjach szamańskich depozyt w miejscu jest rozumiany jako rodzaj umowy z miejscem, nie tylko z szamanką. Czyli nawet jeśli szamanka nie żyje albo jest niedostępna, umowa z miejscem trwa. Pytanie czy Herga pamięta czy było jakieś odwołanie do miejsca jako osobnego podmiotu tej pracy, czy szamanka była jedynym pośrednikiem. 🙂


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Maurycy.2 To jest bardzo dobre pytanie i nie jestem pewna. Pamiętam że miejsce było wybrane nieprzypadkowo, że miało znaczenie dla niej i że był wobec niego jakiś szacunek w całym rytuale. Czy było adresowane osobno - nie pamiętam żadnej wyraźnej formuły do miejsca. Ale to nie znaczy że jej nie było.


Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

@Herga, a te notatki - czy jest w nich coś o miejscu jako takim? Jakieś jego właściwości, opisy, coś co szamanka mówiła o nim w trakcie? Bo jeśli to było ważne, to mogła wspomnieć cos co teraz można by wykorzystać jako punkt wyjścia do kontaktu z tym miejscem na odległość.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Dzidka81 Jest kilka zdań. Opisała je jako miejsce między wodą i ziemią, mówiła o nim jak o miejscu które "pamięta". Nie wiem ile z tego jest jej własnym językiem a ile opisem tego co czuła energetycznie. 😀


Odpowiedz
(@iwetka89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 217

@Herga Ale czy to nam mówi coś o tym co może teraz zrobić? Bo ta dyskusja jest ciekawa, ale trochę kręcimy się wokół interpretacji a nie wokół konkretnego kroku.


Odpowiedz
(@ceniek86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Iwetka89 Powiem tyle - zanim Herga zrobi jakikolwiek konkretny krok, to musi wiedzieć czy chce do tego rytuału wracać, czy chce go zakończyć, czy chce zrozumieć co się dzieje. To są trzy różne działania i każde wyglądałoby inaczej. Bo teraz rozmawiamy jakby cel był oczywisty, a chyba nie jest. 🙂


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Ceniek86 Masz rację i właściwie dopiero teraz to tak wyraźnie widzę. Przez całą tę rozmowę zakładałam że "działanie" to znaczy powrót do rytuału. Ale może nie o to chodzi. może to co się teraz odzywaj nie wymaga kontynuacji tylko jakiegoś zamknięcia z mojej strony - na odległość, bez odtwarzania całości. Tylko nadal nie wiem jak to zrobić. xD


Odpowiedz
Wpisy: 587
(@kazia84)
Połączone: 6 miesięcy temu

No to masz dwa poziomy - zamknięty rytuał jako całość, i otwarty depozyt w miejscu. To nie jest sprzeczne, to może byc zamierzone. Coś zostaje w miejscu żeby tam trwało, a ty jesteś wolna. Ale skoro teraz zaczęło się odzywać to albo depozyt jest wyczerpany albo coś wymaga twojej uwagi z twojej strony. hmm.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zofijka91)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Kazia84 Właśnie to "hmm" które napisała, jest dla mnie kluczowe. Bo jeśli mamy dwa poziomy, to pytanie brzmi: czego dotyczy to co się teraz odzywaj? Herga, te sny i obrazy - czy mają jakiś wspólny motyw? Jakiś powtarzający się element, który można by powiązać z tamtym miejscem albo tamtą pracą?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Zofijka91 Trudno powiedzieć wprost, bo sny rzadko są dosłowne. ale jest w nich coś co kojarzę z tamtym miejscem - nie samo miejsce, ale jakiś nastrój, jakiś rodzaj przestrzeni. i zawsze jest w nich poczucie że coś czeka. Nie zagrożenie, raczej... niezakończona sprawa.


Odpowiedz
Wpisy: 608
(@bogdan58)
Połączone: 3 tygodnie temu

oj, to "coś czeka" to jest zdanie które znam z własnych snów. U mnie to było związane z miejscem gdzie wychowywałem się jako dziecko - wracało przez lata. Nie mówię że to to samo, ale to poczucie jest bardzo specyficzne i nie myli się z czymś innym. 😉


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@thalia72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 137

@Bogdan58 Sny o miejscu wychowania to trochę inny mechanizm - to zazwyczaj coś z zakresu pamięci emocjonalnej i nierozwiązanych spraw z przeszłości. To co opisuje Herga ma inny kontekst intencjonalny, bo tamten rytuał był świadomy i celowy. Nie wrzucałabym tego do jednego worka.


Odpowiedz
(@bogdan58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 608

@Thalia72 Nie wrzucam, poprostu mówię że to poczucie "coś czeka" jest rozpoznawalne. herga może wiedzieć sama czy to jest podobne czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

ehh miejsce "między wodą a ziemią" to w wielu tradycjach jest opis miejsca granicznego - nie dosłownie geograficznie, ale jakościowo. Brzeg, bagno, ujście rzeki. Takie miejsca są w wielu kulturach uważane za naturalne przejścia i mają swoją pamięć niezależną od tego, co się tam robiło. Jeśli tak wyglądało miejsce fizycznie, to może być że szamanka wybierała je świadomie właśnie z tego powodu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lelja76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Perydotka Ciekawe że to podnosisz, bo w kilku opisach pracy szamańskiej z kręgu syberyjskiego i też z tradycji lapońskiej miejsca graniczne są wybierane właśnie dlatego że są "otwarte" - nie zamykają energii tylko ją przepuszczają. Jeśli tak było tutaj, to depozyt mógł być projektowany jako płynny, nie statyczny.


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

matko to co napisałaś na końcu - że moze chodzi o zamknięcie z twojej strony, nie o kontynuację - to jest dla mnie ważna zmiana w tej rozmowie. Bo przez większość tego wątku szukałyśmy jak dotrzeć do rytuału, do miejsca, do szamanki. A może pytanie jest odwrotne: co ty z tym robisz teraz, bez nich? 😉


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zofijka91)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 221

@Dumortieryt94 Właśnie. I to jest pytanie które Herga może zadac sobie sama, bez pośrednika. Ale chciałam dopytać - to co się odzywaj w snach, to jest coś co pojawia się regularnie od jakiegoś czasu, czy przyszlo nagle po długiej przerwie?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Zofijka91 Raczej narastało stopniowo. Przez długi czas nic, potem coraz częściej, teraz prawie co tydzień. Nie było jednego momentu kiedy to "wróciło", bardziej jakby powoli wychodziło na powierzchnię.


Odpowiedz
(@maurycy-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 160

To stopniowe narastanie jest charakterystyczne dla czegoś co nie jest pilne, ale tez nie zniknie samo. Różni się od nagłego wtargnięcia snu czy obrazu, który zazwyczaj sygnalizuje coś wymagającego szybkiej reakcji. Tu coś dojrzewa. @Herga Pytanie jest takie - czy zaczęła to zauważać sama, czy coś z zewnątrz zwróciło jej uwagę na ten wzorzec? 😉


Odpowiedz
Wpisy: 2213
Rozpoczynający temat
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Sama, stopniowo. Nie było żadnego zewnętrznego impulsu. Chyba właśnie dlatego tak długo nie wiedziałam jak to nazwać - nie było wyraźnego sygnału, był powolny naciski.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

A te notatki które masz - kiedy je ostatnio przeglądałaś? Mówię o tym bo czasem powrót do zapisków sam w sobie może być tym co coś uruchamia, albo odwrotnie - może dać ci jakieś zakotwiczenie zanim zaczniesz cokolwiek robić praktycznie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Dzidka81 Przeglądałam je kilka tygodni temu, po raz pierwszy od lat. I chyba właśnie to zbiegło się z nasileniem snów. Nie pomyślałam o tym wcześniej, ale teraz jak to piszę - to mogło być właśnie to.


Odpowiedz
(@ceniek86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Herga Mam pytanie do Ciebie - w tych notatkach, czy jest cokolwiek, co opisuje, jak miał wyglądać powrot do rytuału, albo jego zakończenie? Szamanki często zostawiają jakieś wskazówki, nawet nieformalne, bo wiedza że sytuacje się zmieniają.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Ceniek86 Są dwie rzeczy. Jedna to zdanie że "miejsce będzie pamiętać nawet bez ciebie". Druga to coś w stylu że jeśli kiedyś poczuję że jest koniec, to mogę to powiedzieć na głos gdziekolwiek jestem. Nigdy nie traktowałam tego zdania dosłownie, myślałam że to metafora.


Odpowiedz
Wpisy: 587
(@kazia84)
Połączone: 6 miesięcy temu

No to mamy już jakiś wyzwalacz. Notatki = otwarcie czegoś, co było zamknięte w pamięci. To jest całkiem spójne z depozytem w miejscu - ty też miałaś swój depozyt, w głowie, i go poruszyłaś.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@thalia72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 137

@Kazia84 Ale to trochę inne poziomy, nie? Depozyt w miejscu to jest coś zewnętrznego, a pamięć to mechanizm psychologiczny. Nie mieszałabym tych dwóch rzeczy tak wprost.


Odpowiedz
(@kazia84)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 587

@Thalia72 Nie mówię że to jest to samo, mówię, że oba mogą działać analogicznie. Jakiś stan nienaruszony przez długi czas, i nagle coś go rusza. Mechanizm może być inny ale efekt podobny.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@lelja76)
Połączone: 2 lata temu

A jeśli to nie była metafora? Bo to co opisujesz - powiedzenie na głos, gdziekolwiek jesteś - to jest właściwie protokół zamknięcia na odległość. W kilku tradycjach jest coś takiego jak "wołanie przez powietrze", gdzie intencja i słowo wystarczają do zamknięcia czegoś co zostało otwarte w innym miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 608
(@bogdan58)
Połączone: 3 tygodnie temu

Ja bym z tym nie spieszył. Jeśli naprawdę nie wiesz czy chcesz zamknąć czy wrócić, to mówienie czegoś na głos zanim to wiesz może skomplikować sprawę. To moja obserwacja z własnych sytuacji, nie mówię że mam rację.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 251

@Bogdan58 To jest ważna uwaga. Zamknięcie bez gotowości może zostawić poczucie niedokończenia które jest gorsze niż to co jest teraz. Herga, masz w sobie poczucie że wiesz czego chcesz, czy to jest jeszcze otwarte pytanie?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Dumortieryt94 Szczerze? Nie wiem jeszcze. Ale to co powiedział Ceniek wcześniej - że muszę wiedzieć czy chcę wracać, kończyć czy rozumieć - chyba najpierw muszę odpowiedzieć sobie na to. I chyba odpowiedź jest "rozumieć". Zanim cokolwiek zrobię.


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@iwetka89)
Połączone: 2 lata temu

To jest dobra kolejność. I właściwie notatki mogą tutaj zrobić robotę - nie jako instrukcja co zrobić, ale jako materiał do zrozumienia co tamten rytuał w ogóle znaczył i co zostało złożone w tym miejscu. Czy ona zapisała intencję rytuału wprost?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Iwetka89 Tak, jest tam. Intencja była ochronna - dla procesu który wtedy przechodziłam. Ten proces już dawno się skończył. Więc może właśnie o to chodzi - depozyt był powiązany z czymś co już nie istnieje, i dlatego teraz się odzywa. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@maurycy-2)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo konkretna informacja. Jeśli intencja rytuału dotyczyła czegoś co się zakończyło, to masz podstawę do zamknięcia - nie arbitralną decyzję, ale naturalne dopełnienie. Depozyt spełnił swoją funkcję. Teraz może po prostu czeka na potwierdzenie że wiesz o tym zakończeniu. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

I może to jest właśnie ta wiadomość, którą wysyła - nie "wróć" ani "zrób coś", ale "czy widzisz, że to się skończyło". Miejsca graniczne, o których mówiłam wcześniej, są w wielu tradycjach postrzegane jako takie, które nie trzymają rzeczy na siłę. One przepuszczają. Może to miejsce też czeka na twoje przyzwolenie na przepuszczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Perydotka To co napisała o przepuszczaniu - siedzi mi w głowie od jakiegoś czasu. Bo ja przez te wszystkie lata myślałam o tym miejscu jak o czymś co czeka. A moze ono po prostu nie trzyma, tylko jest otwarte i stąd te sny? nie jako wołanie, ale jako... wentyl?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: