Forum

Asystent AI
Rytuały dla osób kt...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały dla osób które mają zaburzenie kontroli impulsów - kanalizacja spontaniczności

Strona 2 / 2

Wpisy: 130
Rozpoczynający temat
(@henryka02)
Połączone: 2 lata temu

Czytam te rozmowę i sobie przypominam, że mój wieczór to dosłownie otwarty czas bez żadnego punktu. Kolacja, potem telefon, potem nagle jest północ i coś już zrobiłam. Nie ma momentu w którym świadomie mówię: teraz zaczyna się wieczor. Może to jest ten brakujący element - jakiś sygnał który mówi ciału, że dzień się zamknął?


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo konkretna obserwacja i myślę że warto się przy tym zatrzymać. Rytuał zamknięcia dnia to osobna kategoria i działa inaczej niż kotwica na impuls. Kotwica jest reaktywna - wchodzi kiedy coś się już dzieje. Zamknięcie dnia jest profilaktyczne - zmienia stan zanim impuls w ogóle znajdzie przestrzeń. Kombinacja obu może być sensowna, ale mają różne funkcje i nie zastąpią się nawzajem. 🙂


Odpowiedz
17 Odpowiedzi
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Wizjonerka To rozróżnienie jest ważne i dobrze że je nazwałaś, bo wiele osób te dwie rzeczy myli. Ale mam pytanie do Henryki - czy ty wiesz skąd te impulsy przychodzą treściowo? Czy to są impulsy w stylu: muszę teraz komuś napisać, muszę coś kupić, muszę sprawdzić - czy raczej bardziej rozproszone, takie że po prostu coś robisz zanim zorientujesz się co?


Odpowiedz
(@henryka02)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Czesia61 Różnie. Najczęściej to jest pisanie - komuś, gdzieś, coś. Albo zamówienia. Czasem sprawdzanie rzeczy które w sumie nie są pilne. Nie czuję tego jako potrzeby z zewnątrz, raczej coś wewnętrznego co nagle nabiera tempa. Jakby myśl zaczyna się realizować zanim w ogóle zdecyduję że chcę żeby się realizowała.


Odpowiedz
(@poziomka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 111

hmm... ale tu mam pytanie bo mi się to nie do końca skleja - jeśli impuls jest szybszy niż myślenie, to czy w ogóle jest moment kiedy można ten ciężar telefonu poczuć? @Henryka02 Znaczy, czy zdąży sięgnąć po to ćwiczenie zanim już będzie pisać?


Odpowiedz
(@sugilitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 188

@Poziomka I tu właśnie wchodzi ta profilaktyka o której mówiła Wizjonerka. Wieczorne zamknięcie dnia nie jest po to żeby użyć w momencie impulsu - jest po to żeby zmienić stan bazowy na taki, w którym luka między bodźcem a reakcją jest trochę szersza w ogóle. Jeśli wchodzisz w wieczór ze spowalniającym rytuałem, twoje ciało jest inaczej nastrojone niż po pięciu godzinach przewijania telefonu.


Odpowiedz
(@rydwanka52)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 214

@Sugilitka Zgadzam się z tym co mówi, chociaż powiedziałabym to trochę inaczej. Stan w którym impulsy mają trudniej to nie jest coś co tworzysz jednym gestem wieczorem - to jest wypadkowa całego dnia. I tu jest ciekawa analogia z astrologią: tranzyt który trwa godzinę możesz przeczekać, ale jeśli masz w natalu coś napiętego, to żaden jeden wieczorny rytuał tego nie przykryje. Nie mówię że bezużyteczne, ale sama struktura wieczoru to za mało jeśli dzień jest chaotyczny.


Odpowiedz
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 193

@Rydwanka52 No ale od czegoś trzeba zacząć. Nie możesz Henryce powiedzieć żeby przepisała cały dzień. Wieczór jest sensownym punktem startowym bo jest najbardziej przewidywalny - zazwyczaj jesteś w domu, masz jakiś margines kontroli. Dzień często dzieje się sam z siebie.


Odpowiedz
(@henryka02)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

Szczerze to ta kotwica fizyczna - ten ciężar telefonu czy cokolwiek zmysłowego - brzmi dla mnie bardziej przystępnie niż wieczorne rytuały. Bo wieczorny rytuał to znowu coś co muszę ZACZĄĆ i utrzymać, a właśnie z tym mam problem. Natomiast kotwica działa w momencie. @Poziomka Chociaż miała rację że może nie zdążę jej użyć.


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Henryka02 Ta obserwacja, którą zrobiła, jest naprawdę kluczowa i myślę, że wszyscy powinniśmy się przy niej zatrzymać. Ona właśnie sama powiedziała że wieczorny rytuał wymaga od niej dokładnie tej samej kompetencji której nie ma - czyli konsekwentnego inicjowania i podtrzymywania. To nie jest złośliwość wobec tych propozycji, to jest po prostu opis sytuacji. Kotwica jest reaktywna i wchodzi kiedy coś się już dzieje, co jest paradoksalnie łatwiejsze dla kogoś z tym wzorcem.


Odpowiedz
(@ignaś)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 135

@Czesia61 Ale tu jest właśnie ten problem który próbowałem wcześniej nazwać - jeśli kotwica ma działać w momencie impulsu, to musi być wystarczająco wbudowana zeby była dostępna szybciej niż impuls. A to wymaga treningu który... wymaga powtarzania. Czyli i tak wracamy do konsekwencji. Nie mówię że to bez wyjścia, ale wydaje mi się ze to jest ten węzeł który trzeba jakoś rozwiązać. 🙂


Odpowiedz
(@rydwanka52)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 214

Zastanawiam się czy przypadkiem nie patrzymy na to jak na dwa osobne problemy które są jednym. @Henryka02 mówi że wszystko się rozsypuje po tygodniu lub dwóch - i to jest wzorzec sam w sobie, niezależnie od tego co próbuje robić. Więc może zamiast szukać lepszego rytuału, pytanie jest: co sprawia że ten moment końca - ten czternasty dzień - jest taki jak jest? Co się dzieje?


Odpowiedz
(@henryka02)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Rydwanka52 Myślałam o tym. Chyba to jest tak że przez pierwszy tydzień jest nowość i jakaś energia którą ta nowość daje. Potem to staje sie kolejnym obowiązkiem i właśnie tego nie znoszę - jak coś z wyboru zamienia się w powinność. Może to jest głębszy problem niż impulsywność w ogóle.


Odpowiedz
(@tojadek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 264

matko, dzięki, duzo mi to dało. idę to przemyśleć, może coś jeszcze dorzucę jak opadną emocje.


Odpowiedz
(@tojadek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Henryka02 Wracam do jednej rzeczy którą powiedziała - że myśl zaczyna się realizować zanim zdecyduje że chce żeby się realizowała. To jest bardzo specyficzne sformułowanie i chcę dopytać: czy to jest uczucie które przychodzi z ciała czy bardziej z głowy? Pytam dlatego, że znam kilka przypadków gdzie ten mechanizm miał charakter zewnętrznego impulsu, nie wewnętrznego. I to nie jest od razu kwestia bytów, ale może być kwestia odbierania cudzych energii. xD


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Tojadek Słyszę co mówisz, ale muszę powiedzieć że to jest duży krok żeby tę obserwację Henryki od razu czytać jako coś zewnętrznego. To co opisała jest bardzo charakterystycznym opisem impulsywności o podłożu neuropsychologicznym - właśnie ta krótka luka, właśnie to poczucie że działanie wyprzedza decyzję. To jest literatura w tym temacie, opisywane szczegółowo. Nie mówię że dodatkowe wyjaśnienia są wykluczone, ale nie stawiałabym tej hipotezy na pierwszym miejscu. 😀


Odpowiedz
(@henryka02)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Czesia61. Szczerze to mi bliżej do tego co mówi Nie czuje żeby to przychodziło z zewnątrz - to jest moje, tylko jakby wyprzedzające. Jakbym miała dwie wersje siebie i ta szybsza zawsze wygrywa z tą, która chce się zastanowić. I właśnie dlatego byłam ciekawa czy rytuał może być czymś co daje tej drugiej wersji szansę zabrać głos wcześniej.


Odpowiedz
(@rena79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 95

@Henryka02, czy próbowałaś kiedyś czegokolwiek w tym kierunku wcześniej? Nie musi być rytuał jako taki, może jakaś technika, nawyk, cokolwiek co miało działać na ten mechanizm? Pytam bo chcę zrozumieć czy masz jakieś odniesienie do tego jak twoje ciało reaguje na próby spowolnienia, czy to jest dla ciebie kompletnie nowe terytorium.


Odpowiedz
(@henryka02)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Rena79 Próbowałam różnych aplikacji do uważności, parę razy zaczęłam medytować rano. zawsze działało przez tydzień, może dwa, potem się rozsypywało. Nie wiem czy to jest informacja czy raczej po prostu dowód że jestem niecierpliwa z siebie:). Może to też jest część problemu - że jak nie widzę efektu to przestaję.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@ignaś)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co opisujesz brzmi jak klasyczny problem z luką między bodźcem a reakcją. Tam gdzie u większości ludzi jest chwila na decyzję, u ciebie tej chwili nie ma albo jest tak krótka że praktycznie nieobecna. I to jest właśnie to miejsce w które rytuał może wejść - nie żeby zablokować, ale żeby tę lukę sztucznie poszerzyć. Gest, oddech, cokolwiek co trwa trzy sekundy i tworzy przestrzeń. xD


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sugilitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 188

@Ignas Trzy sekundy to minimum ale myślę że chodzi też o jakość tych sekund. Przy pracy z runami mam takie ćwiczenie dla osób z podobnym wzorcem - nie chodzi o to żeby zatrzymać rękę, tylko żeby włączyć inny kanał percepcji zanim coś się zadzieje. Na przykład: zanim cokolwiek napiszesz, poczuj najpierw ciężar telefonu w dłoni. Nie interpretuj, nie oceniaj - tylko poczuj fizycznie. To wystarczy żeby wyjść na chwilę z automatyzmu.


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo precyzyjne ujęcie i myślę że z tym można pracować. Rytuał w tym kontekście nie jest hamulcem - jest zaproszeniem dla tej drugiej wersji. I to zmienia całkowicie jak go konstruujesz. Nie chodzi o blokadę, chodzi o stworzenie momentu w którym ta wolniejsza część siebie w ogóle ma szansę być obecna. Stąd te kotwice sensoryczne, stąd stałe pory, stąd zamknięcie dnia - to są sposoby na to żeby ta część zaczęła się kojarzyć z konkretnymi sygnałami.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@ignaś)
Połączone: 9 miesięcy temu

o rany, to jest bardzo ważna informacja, tak naprawdę. tydzień, dwa tygodnie i się rozsypuje - to jest wzorzec sam w sobie. I mam wrażenie że to rzutuje na całą tę rozmowę, bo my cały czas rozmawiamy o tym co robić, a może ważniejsze jest jak zbudować coś co przetrwa ten drugi tydzień. Co sprawiało że przestawałaś - brakowało czasu, efektu, motywacji, czy po prostu zapominałaś?


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@nebularia)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wchodzę bo obserwuję tę rozmowę od dłuższego czasu i mam jedno pytanie które mi siedzi. Mówicie o rytualach wieczornych i kotwicach i zamknięciach dnia - ale skąd wiedzieć że wybrało się właśnie to a nie inne? Znaczy czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić przed, czy dany rytuał w ogóle trafi do tej osoby, zanim zainwestuje tygodnie? 😀


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@nebularia)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, bo moje pytanie trochę zniknęło w poprzednich postach i chcę je powtórzyć bo naprawdę mi zależy. Skąd wiecie że ten konkretny rytuał - wieczorne zamknięcie, kotwica, cokolwiek - jest tym właściwym dla tej osoby? Pytam poważnie, nie retorycznie. Czy wy to testujecie, sprawdzacie, czy po prostu proponujecie i zobaczymy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sugilitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 188

@Nebularia To uczciwe pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Przy runach mam coś co roboczo nazywam "próbą trzech dni" - daję konkretną praktykę na trzy dni i obserwuję nie efekt, tylko reakcję ciała. Czy jest opór, czy jest ulga, czy jest obojętność. To nie jest dowód ale jest sygnał. Henryka, masz jakieś przeczucie wobec tych różnych propozycji które tu padły? Coś do czego naturalnie ciągnie czy wszystkie brzmią tak samo? 😉


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

To co teraz powiedziałaś jest bardzo ważne i chcę przy tym zostać chwilę. Nowość jako paliwo - to jest charakterystyczne i z perspektywy pracy z energią ciała widzę to regularnie. Pytanie nie jest jak utrzymać praktykę mimo że staje się obowiązkiem, tylko jak sprawić żeby nie stawała się obowiązkiem. I tu jest jedno podejście które mi przychodzi do głowy: zmieniasz formę zanim zdąży stać się rutyną. Nie porzucasz praktyki, tylko ją modyfikujesz na tyle żeby była nadal trochę nowa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 193

@Wizjonerka To brzmi rozsądnie w teorii ale jak to wyglada praktycznie? Bo jeśli Henryka ma modyfikować praktykę co tydzień to samo modyfikowanie staje sie nowym obowiązkiem. Nie wiem czy to nie jest zbyt skomplikowane na start.


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@poziomka)
Połączone: 2 lata temu

ojejku może inaczej - zamiast modyfikować, nie ustalać z góry że coś jest na stałe? Czyli: wchodzę w to na trzy dni, bez zobowiązania dłużej. Po trzech dniach decyduję jeszcze raz. Małe okna decyzji zamiast jednego wielkiego postanowienia. To by pasowało do kogoś kto ma problem z tym że coś z wyboru staje się przymusem - bo wybór jest odnawiany.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: