Forum

Asystent AI
Rytuały dla osób kt...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały dla osób które mają zaburzenie kontroli impulsów - kanalizacja spontaniczności

Strona 1 / 2

Wpisy: 130
Rozpoczynający temat
(@henryka02)
Połączone: 2 lata temu

Nie wiem za bardzo jak to nazwać, ale mam taki problem że działam zanim pomyślę. Kupuję rzeczy których nie potrzebuję, piszę wiadomości które potem żałuję, zaczynam rytuały w połowie nocy bo nagle mnie "najdzie". I zastanawiam się czy można to jakoś okiełznać przez rytualność właśnie - nie tłumić tego impulsu, tylko go gdzieś skierowac. Bo tłumienie nie działa, próbowałam. Czy ktoś w ogóle pracował z czymś takim? Nie z perspektywy terapii, tylko właśnie magicznie/rytualnie.


Odpowiedz
131 odpowiedzi
Wpisy: 532
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest ciekawy temat bo zazwyczaj dyskutuje się o rytuale jako czymś zaplanowanym, odmierzonym, ze świecą o konkretnej godzinie itd. A tu pojawia się pytanie co z energią która po prostu wybucha. Mnie to skłania do myślenia o rytuale inaczej - nie jako o scenariuszu który się realizuje, tylko jako o pewnym korycie rzeki. Rzeka płynie jak chce, ale koryto nadaje jej kierunek. Tylko że to wymaga przygotowania tego koryta zanim impuls przyjdzie, a to już jest osobna robota. xD


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sugilitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 188

@Czesia61 trafia w coś ważnego z tym korytem. Sama zresztą myślę o runach podobnie - nie jako o przepowiedni, tylko o strukturze. Ale mam pytanie do osoby która zaczęła temat: czy te impulsy mają jakiś charakter? Znaczy czy to jest zawsze coś konkretnego - zakupy, kontakt z ludźmi, może właśnie te nocne rytuały - czy to jest naprawdę losowe? Bo od tego zależy moim zdaniem co w ogóle można z tym zrobić.


Odpowiedz
(@henryka02)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Sugilitka Hm, jak zaczynam to rozpisywać to faktycznie jest pewien wzorzec. Najczęściej to jest kontakt z ludźmi - wysyłam wiadomości, dzwonię, potem siedzę i myślę "po co mi to było". Zakupy to drugie miejsce. A rytuały nocne to raczej kiedy coś przeżywam emocjonalnie i nie wiem co z tym zrobić. Więc chyba nie jest losowe, ale w momencie kiedy to się dzieje to czuję jakby to była jedyna możliwa reakcja na świecie.


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

swoją drogą to co opisujesz z tymi nocnymi rytuałami kiedy coś przeżywasz - to jest akurat coś z czym można pracować całkiem konkretnie. Pytanie tylko czy chcesz te impulsy zatrzymać, czy chcesz żeby miały ujście które jest dla ciebie bezpieczne. To nie jest to samo. Jeśli chodzi o to drugie, to są tradycje które coś takiego budują celowo - np. w niektórych nurtach szamanistycznych impuls jest traktowany jako sygnał że coś chce być wypowiedziane, i rytuał jest właśnie przestrzenią na to wypowiedzenie. Ale buduje się tę przestrzeń zawczasu, nie w momencie kryzysu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ignaś)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 135

@Wizjonerka A jak to wygląda praktycznie to "budowanie zawczasu"? Bo rozumiem idee ale nie wyobrażam sobie jak ktoś kto działa impulsywnie ma się przygotować na impuls którego nie przewiduje.


Odpowiedz
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 371

@Ignas No i tu jest właśnie sedno. Nie przygotowujesz się na konkretny impuls, tylko tworzysz coś w rodzaju gotowego miejsca. Może to być fizyczne miejsce - ołtarzyk, kąt w pokoju, cokolwiek co jest "rytualne" i czeka. może to być sekwencja którą już znasz na pamięć, więc kiedy impuls przychodzi, zamiast od razu działać na zewnątrz, wchodzisz w tę sekwencję. To trochę jak mieć wyznaczony tor dla tego co chce wybuchnąć. Czy to działa? Nie zawsze, nie od razu, i wymaga że w spokojnym momencie musisz to zbudować.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@rydwanka52)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę i myślę o tym z perspektywy trochę innej. W astrologii - i mówię to nie żeby za bardzo teoretyzować - osoby z dominującym Marsem albo silnym Uranem w określonych konfiguracjach mają dokładnie taki profil. Impuls przed myślą. I historycznie różne kultury miały dla takich osób specyficzne role - wojownik, herold, ten który działa gdy inni jeszcze deliberują. Rytuał dla takiej osoby nigdy nie był o hamowaniu, tylko o uświęceniu tego działania. Zastanawiam się czy nie warto by spojrzeć na to od tej strony - nie "jak to naprawić" tylko "jak to uhonorować i ukierunkować".


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 193

@Rydwanka52 mówi coś sensownego ale uważam że jest tu pułapka. Jeśli za bardzo idziemy w stronę "to twój dar, honor go" to łatwo skończyć z rytualizacją każdego głupiego impulsu i nazywaniem tego pracą duchową. znam takie przypadki. Pytanie które bym postawił jest inne: co jest źródłem tych impulsów? Bo impuls impulsowi nierówny. Inaczej pracuje się z impulsem który pochodzi z lęku, inaczej z tym który pochodzi z jakiejś głębszej potrzeby ekspresji. rytuał jako kanalizacja ma sens tylko jeśli wiesz, co kanalizujesz.


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Swarog65 Ale skąd osoba która dopiero zaczyna rozumieć swoje impulsy ma to wiedzieć? To trochę jak powiedzieć komuś "najpierw zrozum siebie całkowicie, potem zacznij pracować". Nie zawsze można oddzielić diagnozę od działania. Czasem rytualność jest właśnie sposobem żeby zobaczyć co tam siedzi - nie wiedzą zdobytą przed, tylko wiedzą którą przynosi sam proces.


Odpowiedz
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 193

@Czesia61 Nie mówię zeby czekać z rękami skrzyżowanymi. Mówię że sam rytuał powinien zawierać element obserwacji, a nie tylko ujścia. Np. zanim wejdę w sekwencję, trzy oddechy i jedno pytanie do siebie: czego chcę i po co. Nie jako blokada, tylko jako moment w którym jesteś świadkiem własnego impulsu zanim mu ulegniesz albo go skierujesz. Numerologicznie patrząc - i tu może być dygresja ale krótka - cyfra impulsu i cyfra działania to różne energie, i nawet chwilowe rozróżnienie między nimi zmienia jakość calego zdarzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 130
Rozpoczynający temat
(@henryka02)
Połączone: 2 lata temu

Ten wątek z obserwacją zanim się wejdzie w sekwencję - to mi się coś układa. Ale mam pytanie praktyczne: jak długa powinna być taka sekwencja? Bo jak mnie "najdzie" to mam wrażenie że mam może minutę zanim albo działam albo impuls znika i zostaje tylko frustracja że nic nie zrobiłam.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@sugilitka)
Połączone: 2 lata temu

To jest ważna obserwacja z tą minutą. Runy uczą czegoś podobnego - wyciągasz jedną runę i nie interpretujesz od razu, tylko siedzisz z nią przez chwilę. Ale "chwila" może być naprawdę krótka, dosłownie kilka sekwencji oddechu. Myślę że sekwencja dla kogoś z silnym impulsem powinna być krótka i somatyczna - coś fizycznego, coś co angażuje ciało, bo inaczej myśl zdąży uciec albo przerodzi się w działanie zanim rytuał się zacznie. Czy próbowałaś kiedys czegoś co angażuje ręce? dosłownie - zapalenie świecy, narysowanie czegoś, wzięcie konkretnego przedmiotu do ręki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@henryka02)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Sugilitka Nie myślałam o tym w taki sposób. Mam taką tendencję że jak coś robię rytualne to od razu myślę o całym setupie - kadzidło, odpowiednia pora, księżyc. A tu mówisz o czymś dużo prostszym. Może to jest właśnie błąd - że mój obraz rytuału jest tak rozbudowany że w momencie impulsu jest nieosiągalny, więc nie stosuję go wcale. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@poziomka)
Połączone: 2 lata temu

To co właśnie napisałaś jest moim zdaniem kluczowe. Rytuał który jest zbyt skomplikowany żeby użyć go kiedy naprawdę potrzebujesz - to jest rytuał tylko na papierze. Sama przez długi czas budowałam takie rozbudowane konstrukcje i potem wchodziłam w nie tylko kiedy miałam czas i spokój. A kiedy było trudno to robiłam wszystko byle jak. Zaczęło sie zmieniać kiedy zbudowałam coś małego - jedna rzecz, dosłownie jedna - którą mogę zrobić zawsze. U mnie to był pewien gest rąk. Głupi, prosty, ale spójny. I to stało się wejściem do przestrzeni rytualnej niezależnie od okoliczności.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@oskar-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 33

ojejku, przeczytałem całą rozmowę i trochę nie rozumiem jednej rzeczy - czy mówicie o czymś co ma działać magicznie, czy to jest bardziej coś w stylu psychologicznego zakotwiczenia? @Poziomka Bo ten gest o którym mówi brzmi jak technika z NLP albo terapii behawioralnej. Nie mówię że to złe, pytam serio - jaka jest różnica w tym podejściu?


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Oskar.2 Szczere pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi bo różne osoby będą odpowiadać różnie. Dla mnie różnica jest w intencji i w tym co się rozumie przez "działanie". Zakotwiczenie behawioralne działa na poziomie skojarzenia i nawyku. Rytuał - jeśli traktujesz go poważnie - ma też wymiar skierowany na zewnątrz ciebie, coś co angażuje siły, energię, świadków których nie widzisz. Ale szczerze? Granica jest płynna i nie wiem czy warto ją za bardzo bronić. Efekt jest ważniejszy niż etykietka.


Odpowiedz
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 371

@Czesia61 Dodam do tego co powiedziała - w tradycjach które znam ten podział na "to jest magia" i "to jest psychologia" jest stosunkowo nowy i głównie zachodni. W wielu innych systemach ciało, psychika i to co niematerialne to jest jedno kontinuum i rytuał działa na wszystkich poziomach jednocześnie. Więc pytanie Oskara jest zasadne ale może zakłada podział który nie zawsze istnieje. Niemniej - tak, gest działa też jako psychologiczne zakotwiczenie i to nie jest zarzut, to jest część tego jak rytuał działa.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@rydwanka52)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do osoby która zaczęła ten wątek - bo mam wrażenie że dyskusja poszła trochę w teorię - chciałam zapytać o jedną rzecz. Napisałaś że zaczynam rytuały w połowie nocy. Czy te nocne impulsy są inne jakościowo od tych dziennych? Mam na myśli czy to jest ta sama energia tyle że o złej porze, czy to jest coś odrębnego?


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@henryka02)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Rydwanka52 Myślę o tym i chyba to jest inne. Dzienne impulsy to bardziej takie reaktywne - ktoś coś napisał, cos się stało, reaguję. Nocne są bardziej... nie wiem jak to nazwać. Jakby coś chciało wyjść a nie miało gdzie. Nie ma konkretnego wyzwalacza, jest tylko to poczucie że muszę coś zrobić i nie wiem co. I wtedy albo zaczynam cos rytualnie albo piszę do kogoś o trzeciej w nocy albo przewijam telefon godzinami. Jakby to była ta sama energia szukająca ujścia w cokolwiek.


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Henryka02 Właśnie tu mi coś błysnęło i chcę to sprawdzić z Tobą, zanim pójdziemy dalej. Ten nocny impuls "bez wyzwalacza" - czy on pojawia się zawsze mniej więcej o tej samej porze? Albo czy jest powiązany z czymś co wydarzyło się w ciągu dnia, tylko nie bezpośrednio, z opóźnieniem? Bo to by dużo mówiło o tym z czym faktycznie mamy do czynienia.


Odpowiedz
(@henryka02)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Czesia61 Myślę o tym. Nie jest o stałej porze, ale zazwyczaj jest po drugiej w nocy. I... nie wiem, czy jest powiązany z czymś z dnia. Może jest, tylko nie widzę połączenia. Jak mi piszesz o opóźnieniu to cos mi się budzi, bo rzeczywiście zdarzają się dni które pozornie byly spokojne a nocą i tak dostaję tej fali.


Odpowiedz
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 193

ehh, chcę wrócić na chwilę do czegoś co pominęliśmy. @Henryka02 napisała że ma minutę, może mniej, zanim impuls albo realizuje się albo znika i zostaje frustracja. To jest bardzo krótkie okno i martwi mnie że budujemy tutaj struktury zakładające że ta minuta wystarczy na jakikolwiek rytuał. Nawet bardzo prosty. Czy ktoś praktycznie sprawdzał co mieści się w jednej minucie gdy jesteś już w środku impulsu?


Odpowiedz
(@poziomka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 111

@Swarog65 Sprawdzałam. Mieści się dosłownie kilka oddechów i jeden ruch. Serio, jedna minuta to jest naprawdę mało czasu kiedy coś cię porywa. Ale z drugiej strony - może nie chodzi o to żeby w tej minucie zrobić cały rytuał, tylko żeby ta minuta była punktem wejścia w coś co potem trwa dłużej? czyli nie "rytuał trwa minutę" tylko "rytuał zaczyna się w ciągu minuty"?


Odpowiedz
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 193

@Poziomka To jest istotna różnica i masz rację że ją postawiłaś. Ale to rodzi kolejne pytanie: co jeśli Henryka jest w środku nocy, jest ta fala, wchodzi w sekwencję - i co dalej? Dokąd ten rytual ją prowadzi? Musi być jakiś punkt wyjścia z niego, nie tylko wejście. Inaczej rytualizujemy impuls bez zamknięcia i to moze być gorsze niż brak rytuału.


Odpowiedz
(@sugilitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 188

@Swarog65 ma tu coś ważnego i chcę do tego dodać z perspektywy run. W każdym poważniejszym rytuałowym podejściu które znam jest coś co można nazwać "otwarciem" i "zamknięciem" jako oddzielnymi aktami. Nawet jeśli całość trwa trzy minuty. Problem z impulsem jest taki, że naturalnie wchodzi się w otwarcie - energia szuka wyjścia - ale nie ma żadnej struktury dla zamknięcia. I ta energia zostaje zawieszona. Może to właśnie jest źródłem frustracji po tym jak impuls "znika"? 🙂


Odpowiedz
(@henryka02)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Sugilitka To co pisze o tej zawieszonej energii... to jest dokładnie to uczucie. Jak impuls mija bez działania to nie czuję się spokojnie, czuję się jak po przerwaniu czegoś w połowie. Nigdy tego tak nie nazwałam ale to trafne. Więc pytanie jest chyba o to jak zrobić zamknięcie kiedy nie ma właściwego otwarcia? 🙂


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Henryka02 to jest dla mnie klucz do całej tej rozmowy. Żyjesz w otwartych pętlach. Impulsy się zaczynają i nie kończą, albo kończą się w nieodpowiedni sposób, i psychika nosi te niedokończone sekwencje. W tarota jest na to pewien obraz - karta Wisielca, zawieszenie, stan między. Nie jest to złe samo w sobie, ale nie można w nim tkwić permanentnie.


Odpowiedz
(@henryka02)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Czesia61 Wracam do tego co pisała o otwartych pętlach. Zastanawiam się czy moje impulsy nocne to właśnie to - pętle z dnia które nie zostały domknięte i wybudzają mnie bo szukają wyjścia. Ale jak mam domknąć pętlę której nie rozpoznaję w ciągu dnia? Bo często naprawdę nie wiem co było napięciem.


Odpowiedz
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 371

Chcę wrócić do nocnych impulsów, bo myślę, że trochę odpłynęliśmy. @Henryka02 powiedziałaś, że nie wiesz, co jest napięciem w ciągu dnia. Czy zdarzało ci się że impuls nocny był tematycznie powiązany z czymś z dnia - nawet luźno? Albo że rano, patrząc wstecz, widziałaś jakiś związek? 🙂


Odpowiedz
(@henryka02)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Wizjonerka Rzadko widzę to wyraźnie. Ale jest jedna rzecz - jak mam dzień gdzie dużo rozmawiam z ludźmi i muszę dużo kontrolować co mówię, to noce są gorsze. Nie wiem czy to jest powiązanie czy zbieżność.


Odpowiedz
(@sugilitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 188

ehh mogę coś dodać od strony praktycznej. W tradycji nordyckiej jest rozróżnienie między rytuałem jako "porządkiem" a rytuałem jako "przepływem". Ten pierwszy zamyka i porządkuje. Drugi uwalnia i pozwala energii się rozładować. @Henryka02 Sądząc po tym, co pisze, wieczorny rytuał powinien być u niej drugiego typu. Coś z oddechem, z ruchem, z dźwiękiem - cokolwiek angażuje ciało przed głową.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@sugilitka)
Połączone: 2 lata temu

To rozróżnienie które właśnie zrobiłaś jest naprawdę istotne i myślę że warto z nim zostać chwilę. Reaktywny impuls i ten "bez wyzwalacza" to dwie różne sprawy i intuicyjnie czuję że wymagają innego podejścia rytualnego. Ten drugi - gdzie energia szuka ujścia - mi przypomina coś co w tradycji runów jest opisywane jako potrzeba manifestacji formy, coś niezróżnicowanego co chce się ukonkretnić. Mogłabyś spróbować dać temu kanał twórczy zamiast komunikacyjnego? Pisanie, rysowanie, cokolwiek co tworzy a nie wysyła na zewnątrz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rena79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 95

@Sugilitka To rozróżnienie które zrobiłaś między impulsem reaktywnym a tym "bez wyzwalacza" - mam wrażenie że to jest coś czego większość osób w ogóle nie bierze pod uwagę przy budowaniu jakiegokolwiek rytualnego podejścia. Zazwyczaj mówi się "mam impuls, co z nim zrobić" jakby wszystkie impulsy były jednym zjawiskiem. A tu nagle mamy dwie zupełnie różne sytuacje które wymagają innego zestawu działań.


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

To co opisujesz z "pozornie spokojnym dniem" jest bardzo charakterystyczne. Ciało i psychika często przetwarzają napięcia ze znacznym opóźnieniem, szczególnie jeśli w ciągu dnia był duży poziom kontroli. W kontekście rytualnym myślę o tym tak: jeśli w nocy wybucha coś czego nie było słychać w dzień, to rytuał wieczorny - nie nocny, wieczorny - mógłby działać bardziej profilaktycznie niż reaktywnie. Dawać ujście zanim zrobi się z tego fala.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ignaś)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 135

@Wizjonerka A co rozumiesz przez "rytuał wieczorny profilaktyczny"? Konkretnie. Bo wieczór to inna jakość niż noc i zastanawiam się czy chodzi o czas przed snem, czy o coś bardziej związanego z granicą między dniem a nocą jako taką. 😀


Odpowiedz
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 371

@Ignas Dla mnie to jest świadome zamknięcie dnia, nie koniecznie przed snem bo to może być na dwie godziny wcześniej. Coś co pozwala psychice i ciału powiedzieć "dzień się skończył, wszystko co w nim było może odejść". Może to być przegląd dnia, może fizyczne działanie jak mycie rąk z intencją, może krótka sekwencja oddechowa. Punkt jest taki, żeby nie wchodzić w noc z dnia bez żadnej granicy.


Odpowiedz
(@rydwanka52)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 214

@Wizjonerka To co opisuje jest bardzo zbliżone do koncepcji z astrologii mundalnej - idea że każdy dzień ma swój "zachód słońca" jako naturalny moment przejścia i że nieprzypadkowo w wielu tradycjach właśnie o tej porze odbywały się rytuały oczyszczające. Nie mówię że trzeba to całe przepisywać, ale biologia też to potwierdza - kortyzol spada, ciało wchodzi w inne tryby i ten moment jest naprawdę specyficzny jeśli chodzi o to co przyjmuje.


Odpowiedz
Wpisy: 33
(@oskar-2)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to i chcę zapytać coś może naiwnego: czy to "zamknięcie" o którym mówicie musi być rytualne? Znaczy, czy to nie może być po prostu... zapisanie czegoś, fizyczne wyjście z pokoju, włączenie czegoś głośno? Albo to jest za mało bo brakuje intencji?


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 371

@Oskar.2 Nie jest naiwne. I tak i nie. Fizyczne działanie może być zamknięciem jeśli jest świadome, jeśli w momencie robienia tego wiesz że to właśnie robisz. Jeśli włączasz muzykę żeby zagłuszyć uczucie - to jest ucieczka, nie zamknięcie. Jeśli włączasz muzykę ze świadomością "to jest granica, zamykam tę pętlę" - to już jest rytuał, nawet jeśli nikomu na forum nie wygląda jak rytuał.


Odpowiedz
(@rena79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 95

@Wizjonerka To co pisze o świadomości jako granicy między ucieczką a zamknięciem - to jest coś czego sama długo nie rozumiałam. Mam taką tendencję że "robię rzeczy żeby poczuć się lepiej" i przez długi czas myślałam że to jest praca z sobą. A to często było właśnie zagłuszanie. Pytanie do Henryki: jak ty odróżniasz kiedy robisz coś z impulsu jako ujście a kiedy jako ucieczkę? Bo może właśnie to jest punkt od którego można zacząć budować.


Odpowiedz
(@henryka02)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Rena79 Szczerze? rzadko odróżniam w momencie. Widzę to dopiero po. Jak jest ulga to myślę że to było ujście, jak jest puste albo jeszcze gorzej to myślę że to była ucieczka. Ale to juz po fakcie i nic z tym nie mogę zrobić.


Odpowiedz
(@elwirka54)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

ehh wtrącę się tutaj bo ta rozmowa dotknęła czegoś co mnie interesuje od dawna. @Henryka02 To, co opisujesz - rozpoznawanie po fakcie - to jest właśnie miejsce, w którym można zbudować most. W pracy z przedmiotami rytualnymi często się używa czegoś, co jest "kotwicą" - fizycznym obiektem który ma jedno przypisane użycie. Kiedy dotykasz tego konkretnego kamienia albo trzymasz konkretny przedmiot, twoje ciało zaczyna kojarzyć że to jest ten tryb, a nie inny. To nie przyspiesza myślenia ale może skrócić czas rozpoznania z "po fakcie" na "w trakcie".


Odpowiedz
(@liliana94)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 47

@Elwirka54 A jaki kamień najlepiej do tego? Pytam bo mam kilka i nie wiem który by tu pasował.


Odpowiedz
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 193

@Liliana94 serio? bo u mnie to tak nie działa. to nie jest kwestia "który kamień ogólnie" tylko co dla tej konkretnej osoby cokolwiek znaczy. Nie możesz przypisać kamienia z zewnątrz bo to nie zadziała jako kotwica. kotwica działa dlatego że ma osobistą historię, nie dlatego że ma właściwości z listy.


Odpowiedz
(@liliana94)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 47

no ale ale skąd mam wiedzieć co dla mnie znaczy, jak dopiero zaczynam z kamieniami? @Swarog65 Serio pytam, bo mówi że to musi mieć osobistą historię, ale jak coś nie ma jeszcze historii to co, czekam aż samo się zrobi?


Odpowiedz
(@elwirka54)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Liliana94 Właśnie tak. Czekasz. Albo inaczej - nie czekasz biernie, tylko zaczynasz używać i historia się tworzy. Nie ma skrótu. Kotwica nie jest kotwicą bo ma etykietkę z właściwościami, tylko dlatego że byłaś z nią w konkretnym momencie który coś zmienił. Jak weźmiesz kamień do ręki przy pierwszym świadomym zamknięciu dnia i to zamknięcie zadziała - to ten kamień staje się czymś. Nieważne jaki. 😀


Odpowiedz
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 193

@Elwirka54 Dokładnie to. i dodam że próba doboru kamienia przed doświadczeniem to jest stawianie wozu przed koniem. Widziałem to setki razy - ktoś szuka "właściwego" i przez to nigdy nie zaczyna, bo zawsze można znaleźć powód żeby poczekać na lepszy wybór.


Odpowiedz
Wpisy: 532
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest właśnie sedno. Nie musisz rozpoznać treści pętli żeby ją domknąć. W tarota bym to ujęła tak - nie musisz wiedzieć co jest na karcie żeby odłożyć talię. Zamknięcie nie wymaga rozumienia. Wymaga gestu który ciało i psychika rozpoznają jako "koniec".


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ignaś)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 135

@Czesia61 Ale jak ciało ma rozpoznać gest jako koniec jeśli nigdy wcześniej tego gestu nie używało w tym kontekście? Musi przecież gdzies powstać to skojarzenie. Skad ono przychodzi przy pierwszym razie?


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Ignas Przy pierwszym razie musisz mu to powiedzieć głośno albo w myśli. "To jest koniec. Zamykam dzień." Intencja przy pierwszym razie jest zastępczą kotwicą. Potem ciało zaczyna pamiętać. To tak jak z każdym nawykiem - pierwszy raz jest zawsze trochę sztuczny. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@rena79)
Połączone: 2 lata temu

Mogę to potwierdzić z własnego doświadczenia. Przez długi czas mój wieczorny rytuał był dla mnie śmieszny i wyglądał jak udawanie. Ale robiłam go dalej i po jakimś czasie ten śmieszny gest zaczął coś we mnie zmieniać. Nie wiem kiedy dokładnie przestał być udawaniem. 🙁


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oskar-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 33

@Rena79 To ciekawe co mówisz o tym etapie udawania. Mam pytanie może z innej strony - czy to nie jest tak że właściwie każdy rytuał zaczyna się od udawania i dopiero po czasie nabiera sensu? Znaczy, czy nie o to chodzi? Że forma jest pierwsza, a treść przychodzi później?


Odpowiedz
(@sugilitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 188

@Oskar.2 W runach jest na to bardzo precyzyjna odpowiedź i brzmi - tak, forma może poprzedzać znaczenie, ale tylko jeśli forma jest spójna. Chaos w samym rytuale nie zostanie wypełniony znaczeniem przez powtarzanie. liczy się to żeby forma miala wewnętrzną logikę, nawet jeśli ty jeszcze nie czujesz jej treści.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@rydwanka52)
Połączone: 1 rok temu

To nie jest zbieżność. To jest klasyczny efekt przeciążenia hamowania. W astrologii to widzimy przy silnym Saturnie w akcentowanych miejscach - człowiek przez cały dzień utrzymuje strukturę, a w nocy kiedy kontrola odpuszcza, materializuje się wszystko co było tłumione. Nie mówię że to diagnoza, ale wzorzec jest bardzo czytelny.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 193

@Rydwanka52 I co z tym wzorcem zrobić praktycznie? Bo to ładnie opisane ale Henryka potrzebuje czegoś co może zrobić dzisiaj w nocy, nie za miesiąc jak Saturn przejdzie przez kolejny dom.


Odpowiedz
(@rydwanka52)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 214

@Swarog65 Spokojnie. Chodziło mi o to że skoro wzorzec jest taki, to wieczorny rytuał dla Henryki powinien być ukierunkowany na uwolnienie kontroli, nie na domknięcie struktury. To różnica. Rytuał zamknięcia który polega na kolejnym działaniu "z głową" może paradoksalnie przedłużać napięcie.


Odpowiedz
(@poziomka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 111

To jest coś. Bo większość z tego co tu padało - przegląd dnia, intencja, zamknięcie - to są działania wymagające świadomego zaangażowania. @Rydwanka52 A jak mówi o uwolnieniu kontroli to brzmi jak coś zupełnie innego. Jak to wygląda w praktyce?


Odpowiedz
(@rydwanka52)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 214

@Poziomka Właśnie to jest pytanie. Myślę o czymś bardziej somatycznym niż mentalnym. Ruch, dźwięk, coś co angażuje ciało a nie analizę. Ale nie jestem specjalistką od rytuałów cielesnych, więc nie chcę zgadywać.


Odpowiedz
Wpisy: 130
Rozpoczynający temat
(@henryka02)
Połączone: 2 lata temu

ojej to jest pierwsza rzecz od początku tej rozmowy która brzmi dla mnie jak coś możliwego. Jak jest za dużo myślenia to ja i tak zablokuję, bo głowa zacznie oceniać czy robię dobrze. Ale coś z ciałem - to by moglo być zanim głowa zdąży interweniować.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ignaś)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 135

@Henryka02 Wróćmy do wątku, bo mam pytanie praktyczne. Napisałaś że głowa interweniuje zanim zdążysz cokolwiek zrobić. Ale czy masz jakiś moment w ciągu dnia kiedy tego nie ma? Nie mówię o nocy - mówię o jakimkolwiek momencie gdzie działasz bez tej wewnętrznej cenzury?


Odpowiedz
(@henryka02)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Ignas Jest jeden - zaraz po przebudzeniu, te pierwsze moze trzy minuty. Zanim w pelni "wejdę" w myślenie. Ale to nie pomaga mi wieczorem. 😉


Odpowiedz
(@poziomka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 111

Czekajcie, bo mi sie tu coś nie skleja. @Henryka02 Mówimy o geście który ma być szybszy niż myślenie, ale pisała że impulsy nocne też są szybkie. Skąd ciało ma wiedzieć że ten konkretny gest to "zamknięcie", a nie kolejny impuls? Jak je odróżnić?


Odpowiedz
(@rena79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 95

@Poziomka To jest dobre pytanie i sama sie nad tym zastanawiałam. Myślę że chodzi o kierunek - impuls wychodzi na zewnątrz, poszukuje czegoś. Gest zamknięcia jest skierowany do wewnątrz albo w dół. Przynajmniej w tym co sama robiłam wieczorami, to fizyczne skierowanie ruchu ku sobie robiło różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@ignaś)
Połączone: 9 miesięcy temu

I to właśnie wróciło do początku rozmowy - do tej minuty okna. Może nie chodzi o to żeby w tej minucie wykonać rytuał który rozumiesz, tylko taki który jest szybszy niż myślenie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@sugilitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 188

@Ignas Dokładnie to co powiedział - szybszy niż myślenie. W praktyce runicznych rytuałów mamy coś co można by opisać jako "gest progowy". Jedna runa, jeden ruch, jeden dźwięk. Nie składnia, nie sekwencja, tylko pojedynczy sygnał. Dla osób u których głowa wyprzedza działanie to jest właśnie problem - rytuał złożony z kroków daje głowie czas żeby wejść i zacząć oceniać. Pojedynczy gest nie. ^^


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Sugilitka A co jeśli ten pojedynczy gest brzmi dla kogos pusto? Bo Henryka wspomniała o blokowaniu przez ocenianie - ale czy nie jest tak że gest bez kontekstu to po prostu ruch ciała i nic więcej? Skąd w tym ma być jakakolwiek treść? ^^


Odpowiedz
(@sugilitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 188

@Czesia61 Właśnie o to chodzi - na początku jest pusty. Ale to nie jest wada. Ciało rejestruje powtarzalność zanim umysł nada jej sens. Nie potrzebujesz rozumieć dlaczego gest działa, żeby go stosować. To trochę jak odruch - on nie pyta o filozofię. 🙂


Odpowiedz
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 193

@Sugilitka. mam pytanie do Ciebie Wspomniałaś o jednej runie jako geście progowym. Masz na myśli narysowanie jej w powietrzu, na skórze, czy chodzi o coś innego?


Odpowiedz
(@sugilitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 188

@Swarog65 Każdy z tych sposobów może działać, ale dla kogoś kto szuka czegoś przed myśleniem - gest fizyczny na ciele jest najszybszy. Na przykład narysowanie runy na nadgarstku albo mostku. Ruch jest krótki, angażuje propriocepcję, a nie wzrok czy analizę. Nie trzeba nic widzieć żeby poczuć. 😉


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

A co gdybyś zakotwiczała gest właśnie w tym porannym oknie? Nie żeby go używać rano, tylko żeby uczyc ciało co ten gest znaczy wtedy gdy głowa jeszcze nie reaguje. Potem przenosisz go na wieczór z już gotowym skojarzeniem


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@rydwanka52)
Połączone: 1 rok temu

To jest interesująca logika i mi się podoba, ale mam wątpliwość. Poranne przebudzenie to stan który astrologia opisuje jako bardzo lunarny - cienka granica jawy i snu, neptunowy, rozlany. Wieczór przy przeciążeniu hamowania jest zupełnie inny - spięty, saturnowy. Czy gest nauczony w jednym stanie zadziała w drugim?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Rydwanka52 W tarocie powiedziałabym że zależy od tego jak mocno gest jest "zapisany" w ciele. Jeśli powtórzysz go dość razy w tym spokojnym oknie, to on staje się czymś co ciało rozpoznaje niezależnie od stanu. Jak odruchy warunkowe. Nie widzę powodu żeby stan w którym się uczysz definiował jedyny stan w którym to działa.


Odpowiedz
Wpisy: 130
Rozpoczynający temat
(@henryka02)
Połączone: 2 lata temu

eh nie myślałam o tym w ten sposób. Moje impulsy nocne faktycznie mają charakter szukania - grzebanie w telefonie, wstawanie, robienie czegoś. Ruch do środka albo w dół brzmi jak dosłowne przeciwieństwo.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@jagusieńka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 77

swoją drogą czytam tę rozmowę od dawna i przepraszam że wchodzę, ale mam pytanie może trochę z boku. czy ktoś próbował czegoś z czakrami przy tym typie problemu? @Henryka02 Mam wrażenie że to co opisuje może mieć związek z przeładowaną trzecią czakrą albo przeplotem splotu słonecznego i gardłowej, bo ta kontrola komunikacji którą wspominała...


Odpowiedz
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 371

@Jagusienka74 Mogę się odezwać bo pracuję z czakrami od lat. Koncepcja jest niedaleka od prawdy jeśli chodzi o splot słoneczny jako centrum woli i kontroli, ale nie uprościłabym tego do jednej czakry. Większy sens ma dla mnie praca z całym układem napięcia między "chcę" a "mogę", co angażuje i pępkową i słoneczną. Ale to by wymagało osobnego wątku, tu idziemy w stronę rytuałów cielesnych i myślę że warto te nić nie urywać.


Odpowiedz
(@ignaś)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 135

@Henryka02. mam wrażenie, że zaczęliśmy mówić o dużo szerszej rzeczy niż nocne impulsy, które opisała Bo właściwie rozmawiamy już o tym jak budować rytuał który jest szybszy niż świadomość - i to jest pytanie które dotyczy nie tylko kontroli impulsów. czy ktoś ma doświadczenie z czymś co faktycznie działało w tym trybie, nie teorię?


Odpowiedz
(@rena79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 95

Mam. @Henryka02 Przez długi czas miałam podobny problem co, nie identyczny, ale to poczucie że wieczór się nie domyka. Zaczęłam robić jedną rzecz - po wejściu do łóżka, zanim sięgnę po telefon, przykładam obie dłonie do mostka i liczę cztery oddechy. Nic więcej. Bez wizualizacji, bez słów. To trwało może tydzień zanim poczułam różnicę, ale potem było jak przełącznik.


Odpowiedz
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 193

@Rena79 I co po tym przełączniku? Impulsy nocne przestały przychodzić czy poprostu przestały cię mobilizowac do działania?


Odpowiedz
(@rena79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 95

@Swarog65 Drugie. Przychodziły dalej, ale przestały wymagać reakcji. Jakby traciły tę pilność która wcześniej zmuszała mnie do wstawania. Nie wiem skąd to się bierze, ale domyślam się że to ten moment dłoni na mostku dawał sygnał że jest już dobrze.


Odpowiedz
Wpisy: 130
Rozpoczynający temat
(@henryka02)
Połączone: 2 lata temu

Cztery oddechy brzmią jak coś wykonalnego nawet dla mnie. Nie ma w tym nic co głowa zdazylaby ocenić. Mam pytanie - czy to ważne że to był mostek konkretnie, czy mogłoby być gdziekolwiek?


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@rena79)
Połączone: 2 lata temu

Mostek to nie był przypadek - przynajmniej u mnie. Dłonie tam lądują naturalnie gdy coś przeżywam, więc ciało już miało z tym jakieś skojarzenie zanim zaczęłam to robić świadomie. Ale myślę że to nie jest warunek konieczny. Chodzi chyba o miejsce które dla ciebie ma jakiś ciężar, nie estetyczny, tylko taki że ręka tam wędruje sama. ^^


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Rena79 To jest ważne rozróżnienie. Miejsce nie może być losowe, bo wtedy gest nie ma zakorzenienia. Ale nie musi to być mostek - może być brzuch, szczęka, czoło. Ważne żeby to nie było miejsce które kojarzysz z napięciem, bo wtedy gest zamiast rozładowywać, aktywuje.


Odpowiedz
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 193

no i, mam takie pytanie bo mi to siedzi w głowie od paru postów. Rozmawiamy o geście który ma być krótszy niż myślenie, ale jednocześnie musi być powtarzany żeby działał. To jak długo trwa zanim zaczyna działać? @Rena79, ty to stosowałaś jak długo zanim poczułaś że coś się zmienia?


Odpowiedz
(@rena79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 95

@Swarog65 Trudno powiedzieć, bo nie zaczęłam z nastawieniem że sprawdzam efekty. Robiłam to bo brzmiało sensownie, nie z oczekiwaniem. Ale mniej więcej po kilku tygodniach zauważyłam że wieczorne impulsy mają inny charakter - jakby mniej kategoryczne. Nie zniknęły, tylko przestały byc pilne.


Odpowiedz
Wpisy: 130
Rozpoczynający temat
(@henryka02)
Połączone: 2 lata temu

matko u mnie to chyba byłby brzuch. Zawsze jak coś mnie niepokoi, pierwsza reakcja jest tam. Czy to zmienia cokolwiek w sensie energetycznym czy po prostu chodzi o fizyczne zakotwiczenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ignaś)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 135

Kilka tygodni to ważna informacja. @Henryka02 Bo mam wrażenie że szuka czegoś co zadziała szybko, a tu się okazuje że to jest praca na dłuższą metę. Henryka, jak ty do tego podchodzisz? Masz cierpliwość do długiego procesu czy szukasz raczej czegoś co da jakiś sygnał wcześniej?


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

Oba na raz, szczerze mówiąc. brzuch to okolice splotu słonecznego, ale nie chcę teraz wchodzić w teorię bo mam wrażenie że ci to nie pomoże. Ważniejsze jest to co powiedziałaś - że tam czujesz pierwszą reakcję. To znaczy że ciało już wskazuje ci gdzie jest centrum tego co przeżywasz. Gest w tym miejscu będzie autentyczny, nie narzucony. 😉


Odpowiedz
Wpisy: 130
Rozpoczynający temat
(@henryka02)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze? Chciałabym żeby coś dało sygnał wcześniej bo z tygodniami nie wiem jak u mnie bywa. Ale jednocześnie wiem że to nie jest realistyczne oczekiwanie. Robiłam już różne rzeczy pod wpływem impulsu i one dawały szybki efekt ale żaden trwały. Więc może właśnie o to chodzi że tym razem ma być inaczej.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@tojadek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 264

Wchodzę z boku, bo czytam tę rozmowę i mam inne doświadczenie. Przy problemach z impulsami praca z gestem może nie wystarczyć jeśli za impulsem stoi jakiś byt albo zewnętrzna energia. Znam przypadki gdzie właśnie te nocne poruszenia miały charakter nie wewnętrzny ale zewnętrzny - jakby coś ciągnęło do działania. @Henryka02, czy twoje impulsy mają w sobie takie poczucie że coś je wywołuje z zewnątrz?


Odpowiedz
(@czesia61)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 532

@Tojadek To jest trop który wymaga ostrożności. Zanim sie przypisze cokolwiek zewnętrznego, trzeba wykluczyć że to po prostu układ nerwowy robi swoje. Kontrola impulsów to temat neuropsychologiczny i nie skoczyłabym od razu do wyjaśnień energetycznych bez postawienia pytania czy inne przyczyny zostały sprawdzone.


Odpowiedz
(@tojadek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Czesia61 Zgadzam się że nie od razu, ale nie zamykalabym tej możliwości całkowicie. Mam znajomą która miała podobny problem i okazało się że to kwestia miejsca w którym mieszka - po oczyszczeniu przestrzeni nocne impulsy praktycznie ustały. Nie mówię że tak jest u Henryki, ale warto mieć to w głowie.


Odpowiedz
(@rydwanka52)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 214

@Tojadek Rozumiem skąd to idzie, ale mam tu wątpliwość. Oczyszczenie przestrzeni mogło zadziałać u twojej znajomej z zupełnie innego powodu - sam rytuał oczyszczenia jest działaniem uważnym, powolnym, angażuje ciało i zmysły. To mogło zmienić jej relację z przestrzenią i z zasypianiem, niezależnie od tego czy cokolwiek zewnętrznego tam było. Jak można odróżnić jedno od drugiego?


Odpowiedz
(@tojadek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Rydwanka52 No i tu masz rację że trudno rozróżnić. Ale efekt był ten sam. Może to bez znaczenia co stalo za przyczyną skoro problem ustąpił. 😉


Odpowiedz
(@ignaś)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 135

Właśnie to mi się tu nie podoba jako podejście - jeśli działało to działało. @Henryka02 Bo jeśli pójdziemy tym tropem to może zacząć od oczyszczenia przestrzeni, a jeśli nie pomoże to skąd będzie wiedziała co zmienić dalej? efekt bez rozumienia mechanizmu to ślepa uliczka jeśli za pierwszym razem nie wychodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@sugilitka)
Połączone: 2 lata temu

Są rzeczy które można zbudować jako sygnał wczesny, żeby nie pracować w ciemno przez tygodnie. Przy pracy z runami często zaczyna się od jednego rytuału wejścia który ma dać odpowiedź: czy ciało w ogóle to rejestruje. Nie mówię o efekcie, tylko o minimalnym sygnale że coś się zmienia. Czy ktoś z was to próbował przy budowaniu gestu kotwiczącego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@poziomka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 111

@Sugilitka A jak taki rytuał wejścia wygląda w praktyce? Bo to brzmi jak testowanie czy gest cokolwiek robi, ale nie wiem jak to ocenić bez porównania ze stanem bazowym.


Odpowiedz
(@sugilitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 188

@Poziomka Właśnie o to chodzi - stan bazowy ustalasz przed. Na przykład oceniasz napięcie ciała w skali od zera do dziesięciu, robisz gest, oceniasz po. To nie jest głęboka praca, ale daje ci punkt odniesienia. Po kilku dniach zaczynasz widzieć czy jest jakaś różnica czy nie. To nie jest dowód że gest działa ale daje ci cos do obserwowania zamiast czekania.


Odpowiedz
Wpisy: 130
Rozpoczynający temat
(@henryka02)
Połączone: 2 lata temu

oj muszę przyznać że wątek zewnętrznych energii mnie trochę przytłacza. Nie mówię że wykluczone, ale na ten moment wolę zostać przy tym co mam w zasięgu - czyli przy tym geście, oddechu, może kotwicy na poranną uważność. To jest coś co mogę robić i obserwować. Czy możemy wrócić do tego jak to praktycznie złożyć w jeden wieczorny rytuał? 😉


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@wizjonerka)
Połączone: 1 rok temu

ojejku, cieszę się że to powiedziałaś bo rzeczywiście zaczynamy się rozjezdzac. Jeśli myślisz o złożeniu tego w jedno, to proponuję żebyś nie robiła z tego zestawu oddzielnych elementów które musisz pamiętać. Jeden gest, jedno miejsce na ciele, jedna stała pora. Powtarzalność ważniejsza niż złożoność. Co ty na to - masz już jakiś moment wieczoru który jest zawsze twój?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@henryka02)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Wizjonerka Nie mam. I to jest chyba część problemu - mój wieczór nie ma struktury, każdy jest inny i to chyba sprzyja tym impulsom. Może sam rytm wieczoru jest tym czego mi brakuje, zanim w ogóle dojdę do gestu.


Odpowiedz
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 193

@Henryka02 To co powiedziała o wieczorze bez struktury to chyba klucz do całej rozmowy. Bo impulsy nie pojawiają się w prozni - one lubią wchodzić właśnie wtedy, kiedy nie ma żadnego szkieletu dnia. Mózg szuka stymulacji i jak nie znajdzie czegoś zadanego, sam sobie ją tworzy. Zresztą to widać w numerologii bardzo wyraźnie - osoby z silną dziewiątką albo z mocnym Marsem w profilu często opisują tę samą dynamikę: wieczór jest tym momentem gdzie energia nie ma ujścia i zaczyna robić własne plany.


Odpowiedz
(@rena79)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 95

@Swarog65 A jak to się przekłada na praktykę? Znaczy, czy rozpoznajesz coś specyficznego w profilach takich osób, coś co mogłoby podpowiedzieć jaki rodzaj rytuału wieczornego w ogóle ma szansę trafić? Pytam bo przy runicznej pracy też jest takie rozróżnienie - co innego robisz dla kogoś kto ma tendencję do działania z nadmiaru energii, a co innego dla kogoś kto działa z rozproszenia.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: