Korytarz mi się bardzo podoba jako obraz. Bo ja miałam wcześniej problem z tym że wszystkie moje wersje wchodziły razem - i ta planująca, i ta emocjonalna, i że kompletnie się wzajemnie blokowały. Nie wiedziałam która ma teraz rządzić i efekt był taki że żadna nic nie robiła. może właśnie to jest argument za wyraźnym rozgraniczeniem, nie za integracją na siłę. ^^
no i częściej nocą, tak. Albo po bardzo długich dniach kiedy te dwie bardziej aktywne wersje są już zmęczone. Nie wiem czy to przypadek czy ona czeka na takie okno. I jak teraz o tym myślę, to brzmi trochę niesamowicie gdy to opisuję wprost, ale tak to odczuwam. Że ona wchodzi kiedy reszty mnie nie ma na tyle żeby pilnować.
To co mówisz o zmęczeniu jako oknie - to ma sens, i nie jest niesamowite, tylko dobrze zaobserwowane. W psychologii dysocjacji jest taki koncept że przełączanie się między stanami częściej następuje przy obniżeniu zasobów: zmęczenie, głód, stres, silne emocje. Ciało szuka wtedy stanu który zużywa mniej energii, albo który radził sobie z podobną sytuacją wcześniej. Pytanie jest takie - czy ta trzecia wersja wychodzi z siebie, czy ona odpowiada na coś konkretnego? Bo to zmienia jak można do niej podejść rytuałem.
A jak w ogóle rozróżnić kiedy robić który? Bo czytam to i wydaje mi się ze granica między nimi jest raczej intuicyjna, a nie techniczna. Czy to coś czego się uczy z czasem, czy można to jakoś zaplanować z góry? 😉
No dobra, sporo mi tu naświetliliście. muszę usiąść i poukładać to sobie na spokojnie, bo na razie mam niezły mętlik w głowie. Wrócę jak przetestuję parę z tych rzeczy na sobie.
