Forum

Asystent AI
Rytuały dla nowych ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały dla nowych początków - zmiana pracy, przeprowadzka, nowy etap

Strona 3 / 3

Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Próg cyfrowy brzmi trochę śmiesznie szczerze mówiac, ale jak to przemyślę to nie jest głupie. Rytuał jest skuteczny kiedy jest intencjonalny i powtarzalny. Jeśli codziennie logujesz się o tej samej godzinie z tą samą myślą - to zaczyna działać jak rytuał niezależnie od medium.


Odpowiedz
Wpisy: 513
Rozpoczynający temat
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

I wracamy do sedna - że rytuał nie jest o miejscu ani o przedmiotach, tylko o tym co wnosisz w dany moment. Czy zgadzacie się że to jest właśnie to co decyduje o różnicy między ceremonią a zwykłą czynnością? Bo mam wrażenie że w tej rozmowie to jest ten wspólny mianownik do którego wracamy z różnych stron.


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

To co Bernadka napisała na końcu - że różnica między ceremonią a zwykłą czynnością leży w tym co wnosisz w dany moment - to jest właściwie rdzeń całej tej dyskusji. Ale chciałbym to trochę podważyć, bo mam wrażenie że to brzmi prościej niż jest. Bo co to znaczy 'wnosić' coś w moment? Skupienie? Intencję? Emocję? Bo to są trzy różne rzeczy i niekoniecznie idą razem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 485

@Szaman Właśnie, bo można być skupionym i zupełnie bez emocji. Ja na przykład jak jestem zestresowana to potrafię się skupić mechanicznie, ale w środku jestem gdzie indziej zupełnie.


Odpowiedz
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 748

@Szaman Intencja bez emocji to dla mnie trochę jak podpisanie kontraktu bez rozumienia co podpisujesz. Formalnie zrobione, ale coś nie gra. Choć z drugiej strony - w tradycjach takich jak ceremonialny buddyzm tybetański mnisi wykonują te same gesty tysiące razy i właśnie powtarzalność bez emocjonalnego zaangażowania jest celem. Więc może to zależy od tradycji, a nie ma jednej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 469
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

A to ciekawe zestawienie - bo w praktyce run rownież jest ten aspekt 'wyćwiczonego gestu'. Kiedy wyciągasz runę i twoja pierwsza reakcja jest niemal odruchowa, nie intelektualna, to właśnie ten moment jest najbardziej czysty. Nie wiem czy to emocja czy coś wcześniejszego niż emocja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1643

@Andromeda No ale runy to nie rytuał przejścia, to divination. To trochę inna sprawa, nie?


Odpowiedz
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Dzikitaurus Runy mogą być i jednym i drugim. Fehu dla nowego początku finansowego, Raido dla przeprowadzki - to jest działanie, nie tylko odczytywanie. Ale masz rację że to osobny temat.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@vinta)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego co Szaman powiedział o skupieniu i emocji - ja mam tak że lepiej mi wychodzą rytuały kiedy ich nie planuję do ostatniego detalu. Jak mam za bardzo przygotowany scenariusz to właśnie staję się tym mechanicznym wykonawcą o którym Seba mówił. Najlepszy rytuał jaki zrobiłam przy przeprowadzce wyszedł spontanicznie, z pudełkiem rzeczy których nie wiedziałam co z nimi zrobić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 513

@Vinta To mnie zastanawia - bo spontaniczność brzmi wspaniale, ale skąd wiesz że to był rytuał a nie po prostu chwila wzruszenia przy pakowaniu? Gdzie jest granica? Pytam serio, nie złośliwie.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@vinta)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze? Nie wiem czy jest granica. Może właśnie nie ma i to jest odpowiedź sama w sobie. Wzruszenie przy pakowaniu może być rytuałem jeśli pozwolisz żeby nim było.


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@marlenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Mnie ta rozmowa o granicy między zwykłą czynnością a rytuałem przypomina coś co czytałam o japonskim pojęciu 'ma' - ta przestrzeń między rzeczami, cisza między dźwiękami. Może rytuał to jest właśnie 'ma' wplecione w codzienność - nie sama czynność, ale przerwa którą robisz żeby coś zaznaczyć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 353

@Marlenka50 Nigdy nie słyszałam o 'ma' w tym kontekście, możesz rozwinąć? Bo to brzmi jakby pasowało do tego wątku z pracą zdalną który ja zaczełam - może ten próg cyfrowy to jest właśnie takie 'ma' - chwila zatrzymania zanim otworzysz laptopa?


Odpowiedz
(@marlenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 361

@Inkantacja Dokładnie tak to czuję. 'Ma' to nie jest void, to jest aktywna pauza. Japończycy używają tego w architekturze, muzyce, ale też w zachowaniu - ten moment przed ukłonem, przed odpowiedzią. Zastosowane do rytuału: to jest ta sekunda kiedy wiesz że zaraz wejdziesz w coś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

To 'ma' jest ciekawym ujęciem i pasuje do teorii liminalności van Gennepa. On opisywał rytuały przejścia jako trzy fazy - separacja, próg i reinkorporacja. I właśnie ten próg, ta środkowa faza, jest z natury nieokreślona, poza zwykłymi kategoriami. Japońskie 'ma' to by była estetyczna wersja tego samego miejsca.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 485

@Szaman A ta reinkorporacja - jak ją rozumiesz w kontekście przeprowadzki? Bo separacja jest oczywista - wynosisz pudełka, ale reinkorporacja to co? Pierwsze zaproszeni goście? Pierwsze własne święta w nowym miejscu?


Odpowiedz
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 748

@Gencjana Dla mnie reinkorporacja to moment kiedy nowe miejsce wchodzi do twoich snów. Serio. Zanim to nastąpi jesteś jeszcze 'w przejściu', nawet jeśli fizycznie mieszkasz od miesięcy.


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Seba opisuje jest niesamowite bo numerologicznie rok tranzytu właśnie opisuje ten stan zawieszenia. I daty snów można by nawet potraktować jako naturalny marker kiedy tranzyt zaczyna się domykać. Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób, ale to trzyma się kupy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Olaf
(@olaf)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 230

@Darka Ale jak byś miała to zoperacjonalizować? Tzn. skąd wiesz że śnisz o nowym miejscu 'wystarczająco' żeby zaliczyć reinkorporację? Jeden sen? Regularnie? Pytam bo to jest ciekawy wskaźnik ale bardzo trudny do zmierzenia.


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 479

@Olaf Nie sądzę żeby to dało się zmierzyć i chyba nie o to chodzi. To raczej jak z tym co Marlenka mówiła wcześniej o obserwowaniu bez etykietowania - po prostu wiesz kiedy. Może to brzmi nieprecyzyjnie ale niektóre rzeczy nie mają lepszego opisu.


Odpowiedz
Wpisy: 392
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i myślę sobie - ale skąd 'po prostu wiesz'? Bo mózg jest świetny w racjonalizowaniu czegokolwiek co chce uznać za prawdziwe. Nie mówię że to złe, ale mam wrażenie że te markery - sny, odczucia, momenty - to jest confirmtion bias w bardzo ładnym opakowaniu. Ktoś mnie przekona?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 513

@Zielarka A czy musi być inaczej? Mam na myśli - jeśli rytuał służy temu żebyś ty przeszła przez zmianę ze świadomością, to twoja własna ocena że 'wiesz' jest dokładnie tym co ma się stać. Nie potrzebujesz zewnętrznego walidatora. Chyba że zakładasz że całkowicie nie ufasz sobie, a to jest inny problem.


Odpowiedz
Wpisy: 392
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

No dobra, to jest sensowny argument. Ale właśnie w tym miejscu mam problem z całą tą rozmową - bo jeżeli każdy sam sobie waliduje, to skąd wiemy że cokolwiek w ogóle działa? Nie mówię że nie działa, naprawdę pytam. Bo z czakrami mam dokładnie ten sam problem - pracuję nad nimi, czuję coś, ale nie wiem czy czuję to co mam czuć czy to co chcę czuć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@seba86)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 748

@Zielarka To jest pytanie które zadają sobie chyba wszyscy którzy to robią serio. Ale powiem ci jak ja to widzę - rytuał przejścia nie ma za zadanie 'działać' w sensie sprawdzalnym. On ma za zadanie zmienić twój wewnętrzny stosunek do sytuacji. Jeżeli po rytuale przeprowadzki zamiast chaosu masz poczucie że to ma jakiś porządek, to właśnie to jest efekt. Nie cudowne zdarzenie zewnętrzne.


Odpowiedz
Wpisy: 485
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale to mnie trochę frustruje w tej dyskusji - ciągle wracamy do tego że rytuał to praca wewnętrzna, subiektywna, nieweryfikowalna. Okej, rozumiem. Ale ja mam konkretną sytuację - zmieniam pracę za miesiąc i chciałabym żeby był jakiś konkretny rytuał na zamknięcie tego etapu. Coś co się robi, nie tylko co się czuje. Czy ktoś ma jakiś przykład z życia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadka02)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 513

@Gencjana Ja robiłam coś prostego kiedy odchodziłam z pracy po kilku latach - wypisałam na kartce wszystko co mi ta praca dała, nawet rzeczy trudne, i spaliłam ją. Nie z wściekłości, bardziej jako podsumowanie. Brzmi banalnie jak tak powiem, ale to nie był banalny moment. Zostałam z tym popiołem przez chwilę i miałam bardzo wyraźne poczucie że coś się zamknęło. Nie wiem czy to rytuał w jakimś systemie, ale dla mnie był.


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

To co Bernadka opisuje jest bliskie temu co antropolodzy nazywają 'letting go ritual' - i to jest jeden z bardziej rozpowszechnionych archetypów rytualnych na świecie. Spalenie, zakopanie, puszczenie z wodą - wszystko to jest wariantem tej samej struktury. Separacja przez zniszczenie symbolu. Interesujące jest że van Gennep opisywał to zanim jeszcze psychologia w ogóle zaczęła badać domknięcie emocjonalne. Gencjano, pytanie do ciebie - co chcesz zamknąć bardziej: relacje z ludźmi stamtąd, sam charakter pracy, czy coś innego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gencjana)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 485

@Szaman Myślę że bardziej sam charakter tej pracy - byłam przez kilka lat w miejscu gdzie ciągle byłam 'nowa', nigdy nie mogłam wejść na żaden poziom decyzyjności. Zmieniam branżę całkowicie. Więc to nie jest że odchodzę od konkretnych ludzi, ale od pewnej roli w jakiej się widziałam. To chyba trudniej spalić na kartce.


Odpowiedz
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Gencjana Jeśli chodzi o zamknięcie roli a nie miejsca, to Raido może być tu bardziej na miejscu niż Fehu. Raido to nie jest przeprowadzka w sensie fizycznym, to podróż jako transformacja - zmiana tego kim jesteś w ruchu. Możesz pracować z tą runą przed ostatnim dniem w pracy właśnie jako marker: wchodzę w drogę, nie tylko wychodzę z miejsca. Chociaż rozumiem jeśli to za bardzo 'runiczne' na twój gust.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: