Próg cyfrowy brzmi trochę śmiesznie szczerze mówiac, ale jak to przemyślę to nie jest głupie. Rytuał jest skuteczny kiedy jest intencjonalny i powtarzalny. Jeśli codziennie logujesz się o tej samej godzinie z tą samą myślą - to zaczyna działać jak rytuał niezależnie od medium.
I wracamy do sedna - że rytuał nie jest o miejscu ani o przedmiotach, tylko o tym co wnosisz w dany moment. Czy zgadzacie się że to jest właśnie to co decyduje o różnicy między ceremonią a zwykłą czynnością? Bo mam wrażenie że w tej rozmowie to jest ten wspólny mianownik do którego wracamy z różnych stron.
To co Bernadka napisała na końcu - że różnica między ceremonią a zwykłą czynnością leży w tym co wnosisz w dany moment - to jest właściwie rdzeń całej tej dyskusji. Ale chciałbym to trochę podważyć, bo mam wrażenie że to brzmi prościej niż jest. Bo co to znaczy 'wnosić' coś w moment? Skupienie? Intencję? Emocję? Bo to są trzy różne rzeczy i niekoniecznie idą razem.
A to ciekawe zestawienie - bo w praktyce run rownież jest ten aspekt 'wyćwiczonego gestu'. Kiedy wyciągasz runę i twoja pierwsza reakcja jest niemal odruchowa, nie intelektualna, to właśnie ten moment jest najbardziej czysty. Nie wiem czy to emocja czy coś wcześniejszego niż emocja.
Wracając do tego co Szaman powiedział o skupieniu i emocji - ja mam tak że lepiej mi wychodzą rytuały kiedy ich nie planuję do ostatniego detalu. Jak mam za bardzo przygotowany scenariusz to właśnie staję się tym mechanicznym wykonawcą o którym Seba mówił. Najlepszy rytuał jaki zrobiłam przy przeprowadzce wyszedł spontanicznie, z pudełkiem rzeczy których nie wiedziałam co z nimi zrobić.
Szczerze? Nie wiem czy jest granica. Może właśnie nie ma i to jest odpowiedź sama w sobie. Wzruszenie przy pakowaniu może być rytuałem jeśli pozwolisz żeby nim było.
Mnie ta rozmowa o granicy między zwykłą czynnością a rytuałem przypomina coś co czytałam o japonskim pojęciu 'ma' - ta przestrzeń między rzeczami, cisza między dźwiękami. Może rytuał to jest właśnie 'ma' wplecione w codzienność - nie sama czynność, ale przerwa którą robisz żeby coś zaznaczyć.
To 'ma' jest ciekawym ujęciem i pasuje do teorii liminalności van Gennepa. On opisywał rytuały przejścia jako trzy fazy - separacja, próg i reinkorporacja. I właśnie ten próg, ta środkowa faza, jest z natury nieokreślona, poza zwykłymi kategoriami. Japońskie 'ma' to by była estetyczna wersja tego samego miejsca.
To co Seba opisuje jest niesamowite bo numerologicznie rok tranzytu właśnie opisuje ten stan zawieszenia. I daty snów można by nawet potraktować jako naturalny marker kiedy tranzyt zaczyna się domykać. Nigdy nie myślałam o tym w ten sposób, ale to trzyma się kupy.
Słucham tej rozmowy i myślę sobie - ale skąd 'po prostu wiesz'? Bo mózg jest świetny w racjonalizowaniu czegokolwiek co chce uznać za prawdziwe. Nie mówię że to złe, ale mam wrażenie że te markery - sny, odczucia, momenty - to jest confirmtion bias w bardzo ładnym opakowaniu. Ktoś mnie przekona?
No dobra, to jest sensowny argument. Ale właśnie w tym miejscu mam problem z całą tą rozmową - bo jeżeli każdy sam sobie waliduje, to skąd wiemy że cokolwiek w ogóle działa? Nie mówię że nie działa, naprawdę pytam. Bo z czakrami mam dokładnie ten sam problem - pracuję nad nimi, czuję coś, ale nie wiem czy czuję to co mam czuć czy to co chcę czuć.
Ale to mnie trochę frustruje w tej dyskusji - ciągle wracamy do tego że rytuał to praca wewnętrzna, subiektywna, nieweryfikowalna. Okej, rozumiem. Ale ja mam konkretną sytuację - zmieniam pracę za miesiąc i chciałabym żeby był jakiś konkretny rytuał na zamknięcie tego etapu. Coś co się robi, nie tylko co się czuje. Czy ktoś ma jakiś przykład z życia?
To co Bernadka opisuje jest bliskie temu co antropolodzy nazywają 'letting go ritual' - i to jest jeden z bardziej rozpowszechnionych archetypów rytualnych na świecie. Spalenie, zakopanie, puszczenie z wodą - wszystko to jest wariantem tej samej struktury. Separacja przez zniszczenie symbolu. Interesujące jest że van Gennep opisywał to zanim jeszcze psychologia w ogóle zaczęła badać domknięcie emocjonalne. Gencjano, pytanie do ciebie - co chcesz zamknąć bardziej: relacje z ludźmi stamtąd, sam charakter pracy, czy coś innego?
