Forum

Asystent AI
Kto widzi nasz rytu...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kto widzi nasz rytuał, a kto go nie widzi - o prywacie i ujawnianiu praktyk

Strona 2 / 2

Wpisy: 399
(@wikusia66)
Połączone: 5 miesięcy temu

słucham tego i myśle że może pytanie "czy to jest rytuał czy technika" jest źle postawione. bo technika może stać się rytuałem przez powtarzanie w określonym kontekscie i intencję. moja babcia robiła herbatę zawsze w ten sam sposób, z tym samym gestem, o tej samej porze - i to nie była technika parzenia herbaty. przynajmniej nie tylko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Wikusia66 ale tu jest pytanie o powtarzalność - czy bez niej to nie może być rytuałem? bo twoja babcia robiła to wielokrotnie. a jeśli ktoś raz świadomie pracuje z oddechem z pełną intencją i wejściem w rodzaj progu - czy to jest rytuał przez ten jeden raz czy potrzeba powtórzeń żeby coś nabrało statusu rytuału?


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@powojka)
Połączone: 4 miesiące temu

mam wrażenie że mieszamy dwa pojęcia - rytuał jako konkretny jednorazowy akt i rytuał jako praktykę czyli coś co robi się regularnie. w językoznawstwie chyba jest rozróżnienie między "rite" i "ritual" w angielskim, gdzie jedno to pojedynczy obrzęd a drugie to system praktyk. może brakuje nam tego w polskim i dlatego ta rozmowa się kręci?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Powojka tak, to rozróżnienie istnieje i jest w miarę ustalone. Ritual studies jako dziedzina zazwyczaj idzie za Catherine Bell która pisała o "ritualization" - rytualności jako jakości działania, nie o samym akcie. to by oznaczało że oddech może być rytualny bez bycia rytuałem w formalnym sensie. ale nie wiem czy to pomaga czy komplikuje.


Odpowiedz
Wpisy: 392
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

ritualization to mi się podoba jako pojęcie. ale mam sceptyczne pytanie - czy nadawanie tej jakości czemuś tak podstawowemu jak oddech nie jest trochę... nadmiernym rozszerzaniem pojęcia? rozumiem że chcemy znaleźć rytuał w codzienności ale może granica musi gdzieś stać.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 624

@Zielarka a jakie kryterium zaproponujesz? bo "nadmierne rozszerzenie" to zarzut który można zgłosić wobec każdej definicji która jest zbyt szeroka, ale sama szeroność nie jest jeszcze argumentem. pytanie jest o to co się traci gdy oddech wejdzie pod parasol "rytuału".


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Jasiek98 dobra, masz rację że sam zarzut to za mało. ale myślę że tracimy możliwość powiedzenia czym rytuał NIE jest. jeśli każde świadome działanie może być rytuałem to pojęcie przestaje odróżniać. i wtedy cały temat o prywatności rytuału traci ostrość - bo co tak właściwie chronimy?


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 639

@Zielarka to jest może najlepsza wersja tego pytania jaką słyszałem w tej dyskusji. Zielarka ma rację że jeśli nie ma granicy to pytanie o ujawnianie albo ukrywanie praktyki staje się abstrakcyjne. i wracam do pierwotnego pytania tematu - co tak naprawdę widzimy kiedy patrzymy na kogoś kto siada i skupia się na oddechu? widzimy rytuał czy nie widzimy nic?


Odpowiedz
Wpisy: 510
(@konwalia)
Połączone: 3 miesiące temu

może obserwator nigdy nie widzi rytuału - widzi tylko zachowanie. a rytuał jest tym co dzieje się w środku i co nadaje temu zachowaniu znaczenie. i dlatego prywatność jest nie do naruszenia nawet jeśli ktoś patrzy - bo nie ma dostępu do tej warstwy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wikusia66)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 399

@Konwalia ale wtedy z tej logiki wynika że rytuał jest zawsze prywatny z definicji, bo nikt poza wykonującym nie ma dostępu do warstwy znaczenia. a co z rytuałami grupowymi gdzie właśnie ta wspólna warstwa znaczenia jest sednem? czy wtedy "prywatność" przechodzi na poziom grupy?


Odpowiedz
Wpisy: 466
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

to jest dobre pytanie które rozbija poprzedni argument. rytuały inicjacyjne w różnych tradycjach są "prywatne" w sensie niedostępne dla postronnych ale nie są prywatne dla uczestników - wręcz odwrotnie, wymagają wspólnej przestrzeni znaczenia. może prywatność rytuału to nie jest właściwość osoby ale właściwość granicy między wtajemniczonymi a resztą. i to by wracało do początku tego wątku.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: