Forum

Asystent AI
Czy rytuały zmienia...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuały zmienia się z wiekiem czy zawsze powinny być takie same

Strona 2 / 3

Wpisy: 145
(@genio67)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie, bo rozmawiamy o rozpadzie praktyki i zmęczeniu, ale czy ktoś ma odwrotne doświadczenie? Że zaczął od bardzo prostego rytuału, a z wiekiem go rozbudował? Bo w tym wątku cały czas idzie narracja w stronę 'z wiekiem upraszczamy', a może to nie jest reguła.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 170

@Genio67 Ja mam, przynajmniej częściowo. Zaczęłam od jednej krótkiej afirmacji rano i przez lata dołożyłam do tego mnóstwo warstw, trochę z ciekawości, trochę bo wyczytałam gdzieś, że to pomaga. Nie wiem, czy to jest ewolucja w dobrym sensie, bo teraz trochę zazdroszczę sobie tej prostoty sprzed lat.


Odpowiedz
(@genio67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 145

@Dodola A to jest ciekawe, bo mówisz, że zazdroszczysz sobie prostoty, ale jednocześnie te warstwy dołożyłaś z jakiegoś powodu. To co to znaczy, że teraz tęsknisz za tym, co było wcześniej? Że te warstwy jednak niczego nie dają?


Odpowiedz
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 170

@Genio67 Nie wiem. Może dają, ale nie wiem których. To trochę jak z suplementami, bierzesz pięć na raz i jak coś się poprawia, to nie wiesz, który pomógł, albo czy w ogóle któryś. Może efekt jest sumą, a może by starczyła połowa.


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej wymiany między Geniem i Dodolem i myślę, że to jest w sumie najważniejsze pytanie w tym wątku. Jak w ogóle wiesz, które elementy rytuału 'robią robotę', a które są tylko przyzwyczajeniem? Czy ktoś to kiedyś sprawdzał metodycznie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Inkantacja Ja próbowałem. Przez jakiś czas wyłączałem po jednym elemencie i obserwowałem. Ale problem jest taki, że rytuał to nie jest suma elementów, tylko coś, gdzie całość działa inaczej niż części. Wyciągasz jeden element i nie wiesz, czy to ten element nie działał, czy zaburzyłeś cały układ.


Odpowiedz
(@skrzat)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 318

@Bard85 To trochę brzmi jak argument za tym, żeby nigdy nic nie zmieniać, bo każda zmiana zaburza układ. Ale przecież wszyscy tutaj mówią, że zmieniali, więc to chyba nie jest tak dramatyczne?


Odpowiedz
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Skrzat Nie, nie mówię żeby nie zmieniać, mówię że trudno to testować metodycznie. Możesz zmieniać i obserwować, ale nie rób z tego eksperymentu naukowego, bo nie masz grupy kontrolnej. Po prostu zmieniaj i patrz, co się dzieje z tobą, a nie z wynikami.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@felicytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ten wątek z losowaniem, do którego wróciliśmy trochę przez Dodolę i jej 'nie wiem, które elementy działają', jest dla mnie teraz bardzo aktualny. Bo może losowanie jest właśnie próbą odpowiedzi na to pytanie? Losujesz, żeby sprawdzić, czy bez tego konkretnego elementu praktyka nadal coś robi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Felicytka To jest interesująca interpretacja. Losowanie jako rodzaj testu ablacji, wyłącz jeden element i sprawdź, co zostaje. Tylko że w praktykach rytualnych trudno oddzielić 'element' od 'całości'. Czy losowanie jednego elementu to nadal ten sam rytuał?


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@czarnobog57)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wracam jeszcze do tego, co powiedziała Kasandra o pustce po rytuałach. Mam wrażenie, że to nie jest tylko sygnał zmęczenia czy złej zmiany, ale może też etap. W niektórych tradycjach, na przykład w hezychazmie, jest etap tak zwanej 'suchości duchowej', kiedy praktyka przestaje dawać to, co dawała wcześniej i trzeba przez to przejść. Nie wiem, czy tu to ma zastosowanie, ale może ta pustka po uproszczeniu nie była błędem, tylko czymś przez co i tak byś przeszła?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Czarnobog57 Nie znałam tej nazwy, ale rozumiem, o czym mówisz. I możliwe, że masz rację, że to nie jest takie jednoznaczne. Mój problem z tą interpretacją jest taki, że 'suchość' jako etap to bardzo wygodne wytłumaczenie dla nierobienia czegoś. Nie wiem, jak odróżnić etap od stagnacji.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@edytka_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od początku i mam wrażenie, że co chwilę wychodzi ten sam problem, że nie ma dobrego sposobu, żeby z zewnątrz ocenić swoją własną praktykę. Albo ufasz sobie, albo nie, a żadna opcja nie jest bezpieczna. Ale czy ktoś kiedyś prosił kogoś z zewnątrz, żeby spojrzał na jego rytuały i powiedział, co widzi? Czy to w ogóle ma sens?


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@edytka_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Pytałam czy ktoś prosił kogoś z zewnątrz o ocenę i jakoś nikt nie odpowiedział, więc dopytam konkretniej. Mam na myśli kogoś bliskiego, nie żadnego coacha ani terapeutę, tylko zwykłą osobę, która po prostu patrzy z boku. Czy to w ogóle ma sens? Bo mam wrażenie, że rytuał to tak osobista sprawa, że ktoś z zewnątrz i tak nie będzie w stanie ocenić, czy to jest 'zmęczenie' czy 'ewolucja', bo nie wie, jak to wyglądało wcześniej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Edytka_S Próbowałem raz. Poprosiłem kogoś bliskiego, żeby po prostu obserwował jak robię swój codzienny rytuał, bez komentarzy. I ta obserwacja sama w sobie coś zmieniła, ale nie wiem, czy to było dobre czy złe. Nagle zacząłem robić pewne rzeczy inaczej, jakby na pokaz, i potem przez długi czas nie mogłem wrócić do tego, jak robiłem to wcześniej. Więc nie wiem, czy zewnętrzna perspektywa pomaga, czy po prostu dodaje kolejną warstwę zamieszania.


Odpowiedz
Wpisy: 815
Rozpoczynający temat
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

To, co opisuje Bard85, jest bardzo charakterystyczne i trochę to ilustruje, dlaczego rytuał jest taki trudny do oceny z zewnątrz. On żyje w obserwatorze, nie w wykonującym. Jak zapraszasz obserwatora, zmieniasz warunki. Ale wracając do pytania Edytki, myślę że jest jeden wyjątek. Jeśli ta osoba z zewnątrz zna cię bardzo długo i widziała cię w praktyce przez lata, może coś zauważyć, czego ty sam nie widzisz. Nie treść rytuału, ale to, jak ty się w nim zachowujesz. Czy jesteś spokojniejszy czy bardziej spięty niż kiedyś.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Ale to zakłada, że ta osoba z zewnątrz rozumie, co obserwuje. Ktoś, kto nigdy sam nie praktykował, zobaczy tylko zewnętrzne gesty. Nie zobaczy, że ten moment ciszy jest inny niż poprzedni moment ciszy. Nie wiem, czy to jest użyteczna perspektywa. Może bardziej użyteczne byłoby nagranie siebie z różnych momentów i porównanie po czasie. Chociaż to też ma swoje problemy, bo nagrywanie zmienia zachowanie tak samo jak obserwator.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@genio67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 145

@Protazy Z nagraniem to ciekawy pomysł, ale mam wrażenie, że to by działało tylko dla zewnętrznych gestów, nie dla tego, co się dzieje w środku. Jak porównasz nagranie z miesiąca temu z dzisiejszym, możesz stwierdzić, że robisz to samo, ale to nic nie mówi o tym, czy nadal jest w tym coś żywego dla ciebie. Chyba że chodzi ci o to, żeby sprawdzić, czy nieświadomie coś skróciłeś albo opuściłeś jakiś element.


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytam to i myślę o tym losowaniu, do którego wcześniej wracała Felicytka. Bo może właśnie nagranie i losowanie mają podobną logikę? Wyłączasz czynnik 'chcenia' i 'wyboru', żeby zobaczyć, co zostaje. W nagraniu wyłączasz swoją pamięć i widzisz, co naprawdę robisz. W losowaniu wyłączasz decyzję i widzisz, co naprawdę jest potrzebne. Ale może to jest zbyt duże uproszczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarnobog57)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Inkantacja Nie jestem pewien, czy losowanie i nagranie mają tę samą logikę. Nagranie to dokumentacja, a losowanie to interwencja. Dokumentacja pozwala zobaczyć, co jest. Interwencja zmienia to, co jest, żeby sprawdzić, czy zmiana czemuś służy. To są dwie różne rzeczy, chociaż rozumiem, dlaczego je zestawiłaś. Oba są próbą wyjścia poza własną subiektywność, tylko różnymi drogami.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@felicytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Zostałam wywołana do tablicy przez Inkantację, więc dopowiem jeszcze jedno. Mówiłam o losowaniu jako teście, ale teraz myślę, że może losowanie ma jeszcze inną funkcję, której wcześniej nie uwzględniałam. Może nie chodzi o testowanie elementów, tylko o to, żeby rytua raz na jakiś czas wyszedł spod kontroli ego. Że decydujesz, że tym razem to nie ty wybierasz kolejność czy czas, i to samo w sobie jest jakimś ćwiczeniem. Nie wiem, czy to ma sens dla kogoś poza mną.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 170

@Felicytka To ma sens, i to nawet bardzo. Mnie to przypomina coś, o czym czytałam przy okazji praktyk tybetańskich, gdzie jeden z elementów polega właśnie na tym, żeby oddać kontrolę nad formą rytuału zewnętrznym warunkom. Na przykład długość medytacji jest wyznaczana przez dźwięk dzwonu, który ktoś inny bije, a nie przez twój zegarek. Nie jesteś panem czasu w tej praktyce i właśnie o to chodzi. Losowanie mogłoby działać podobnie.


Odpowiedz
(@skrzat)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 318

@Dodola Ale to jest jednak inna sytuacja, bo w tym przykładzie ktoś inny decyduje, nie losowanie. Jest różnica między oddaniem kontroli człowiekowi a oddaniem jej przypadkowi. Jeden jest aktem zaufania do kogoś, drugi jest aktem zaufania do czego? Do nicości?


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Skrzat To zależy od tego, jak patrzysz na losowanie. Jeśli jesteś przekonany, że losowanie to czysty przypadek, to masz rację, jest to zaufanie do nicości. Ale w wielu tradycjach losowanie było rozumiane jako metoda pozwalająca czemuś innemu, czy to woli nieba, czy porządkowi, który przekracza ego, wejść w decyzję. Starożytna kleromancja, czyli wyrocznia przez losowanie, zakładała że to nie przypadek decyduje, tylko coś przez przypadek przemawia. Że to dwie różne rzeczy.


Odpowiedz
(@skrzat)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 318

@Protazy No dobra, rozumiem tę perspektywę, chociaż dla mnie osobiście jest trudna do przyjęcia. Ale nie o to chcę teraz pytać. Czy ktoś tutaj faktycznie używał losowania jako części rytuału i co z tego wynikło? Bo mamy dużo teorii, a chętnie bym usłyszał coś konkretnego.


Odpowiedz
Wpisy: 815
Rozpoczynający temat
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja kiedyś stosowałam coś podobnego do losowania, nie przez rzut kostką, ale przez karty. Nie pytałam kart o wynik działania, tylko pytałam kart, od czego dziś zacząć. Nie chodziło o wróżenie, chodziło o to, żeby oddać kolejność czemuś poza moim planowaniem. I co ciekawe, to nie było tak, że zawsze akceptowałam wynik. Kiedy karta mówiła jedno, a ja czułam wyraźnie, że nie o to chodzi, to też była informacja. Że jest coś, czego nie chcę odpuścić.


Odpowiedz
Wpisy: 263
(@emi_94)
Połączone: 6 dni temu

To jest ciekawe, że opór wobec wyniku losowania sam w sobie był informacją. Bo to zakłada, że masz już jakąś odpowiedź w sobie i losowanie tylko ją ujawnia przez kontrast. Ale wtedy po co losować, skoro i tak wiesz? Czy nie jest to trochę okrężna droga do czegoś, co już wiesz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Emi_94 Właśnie o to chodzi, że nie zawsze wiesz, że wiesz, dopóki coś nie postawi ci czegoś naprzeciw. To nie jest okrężna droga, to jest sposób na wydobycie czegoś, co siedzi głębiej niż myśl. Ale masz rację, że jest w tym pewna paradoksalność.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wracam do wątku o tym, czy rytuały zmieniają się z wiekiem, bo trochę odeszliśmy w stronę samego losowania. Mnie w tym wszystkim zastanawia jedna rzecz. Czy ktoś zauważył, że zmiany w rytuale często następują po jakimś przełomie życiowym, nie stopniowo, tylko nagle? Bo ja mam wrażenie, że przez długi czas praktykuję tak samo, a potem coś się dzieje w życiu i nagle stare formy przestają pasować. Jakby życie zmieniało rytua szybciej niż decyzja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarnobog57)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Bard85 To jest obserwacja, która mi bliska. W astrologii istnieje pojęcie tranzytów, czyli pewnych momentów, kiedy zewnętrzne konfiguracje planetarne uaktywniają wewnętrzne zmiany. I rzeczywiście w tych momentach ludzie często spontanicznie zmieniają praktykę, odchodzą od starych form. Nie wiem, czy przyczyna jest astralna czy po prostu życiowa, ale korelacja jest bardzo wyraźna, przynajmniej z tego, co obserwuję.


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@zenek63)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno pytanie, bo trochę zgubiłem wątek. Mówicie o tym, że rytuał zmienia się po przełomach życiowych. Ale jak rozpoznać, że zmiana, która przyszła po takim przełomie, jest dobra? Że to jest naprawdę nowy etap, a nie tylko reakcja na ból albo na stres?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@edytka_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 164

@Zenek63 Właśnie to samo chciałam zapytać, bo Kasandra mówiła wcześniej, że nie ma dobrego testu w trakcie, dopiero po czasie widać. Ale co to znaczy 'po czasie'? Tydzień? Rok? Bo jeśli trzeba czekać rok, żeby wiedzieć, czy zmiana była dobra, to to jest trochę mało praktyczne.


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Edytka_S Nie ma jednej odpowiedzi na to, bo to zależy od rodzaju praktyki i od tego, co przez 'dobrą zmianę' rozumiesz. Ale z mojego doświadczenia, jednym z wcześniejszych sygnałów jest to, czy nowa forma sprawia, że jesteś bardziej obecny podczas samej praktyki, czy mniej. To nie jest miara wyników, tylko miara jakości samego procesu. I to da się zaobserwować dość szybko, często nawet po kilku powtórzeniach.


Odpowiedz
(@edytka_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 164

@Protazy Dobra, rozumiem ten sygnał obecności, ale dalej nie wiem, jak to odróżnić od efektu nowości. Jak coś jest nowe, to zawsze się jest bardziej obecnym, bo mózg nie ma jeszcze nawyku. Więc jak mam wiedzieć, czy nowa forma mnie angażuje, czy po prostu jest nowa?


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest chyba jedno z bardziej konkretnych pytań, jakie tu padło. Bo Edytka ma rację, efekt nowości jest realny i dość powszechnie opisywany nawet poza ezoteryką. Psychologicznie to się nazywa habituation, czyli mózg przestaje rejestrować bodźce, które są przewidywalne. Więc jak coś jest nowe, uwaga automatycznie wzrasta. Ale to trwa może kilka tygodni, najwyżej miesiąc. Jeśli po tym czasie forma nadal trzyma uwagę, to już jest inny sygnał.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Bard85 Tak, tylko że tu wchodzi kolejna komplikacja. Są praktyki, które z założenia działają właśnie dlatego, że są nudne w tym sensie, że usuwa się z nich nowość celowo. Niektóre tradycje buddyjskie kładą nacisk na powtarzalność dokładnie po to, żeby przebić się przez nawyk i dojść do czegoś, co jest pod nim. Więc obecność przez nowość i obecność przez nudę to dwa zupełnie różne mechanizmy i oba mogą być poprawne.


Odpowiedz
(@edytka_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 164

@Protazy Hej ale poczekaj, bo to mi trochę komplikuje całą logikę. Jeśli obecność przez nudę jest też poprawna, to jak w ogóle brak obecności jest sygnałem złej zmiany? Bo można by powiedzieć, że jeśli się nudzisz, to znaczy, że jesteś we właściwym miejscu.


Odpowiedz
Wpisy: 815
Rozpoczynający temat
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Myślę, że tu jest jedna ważna różnica, którą warto złapać. Jest różnica między nudą, która jest powierzchniowa, bo znasz już każdy ruch i twój umysł przestał reagować na formę, a nudą, która jest tak naprawdę oporem. Ta pierwsza to dobry znak, bo to znaczy, że forma zeszła w tło i coś innego może się pojawić. Ta druga to sygnał, że coś się nie zgadza. Ale jak to odróżnić od środka, to rzeczywiście nie jest proste.


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@zenek63)
Połączone: 2 miesiące temu

Czyli rozumiem, że ta sama nuda może znaczyć dwie przeciwne rzeczy? To jak w ogóle można się na tym opierać jako na kryterium?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Zenek63 No właśnie dlatego Kasandra mówiła wcześniej, że nie ma dobrego testu w trakcie. Kryteria wewnętrzne są zawsze podatne na interpretację i na to, czego w danej chwili chcesz. Może dlatego to losowanie, o którym mówiła Felicytka, ma sens jako zewnętrzny punkt odniesienia, bo on przynajmniej nie zależy od tego, jak się czujesz dzisiaj.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@felicytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham tego i wracam do czegoś, o czym wcześniej nie powiedziałam do końca. To losowanie, o którym mówiłam, nie było przez mnie zaplanowane jako metoda. Zrobiłam to raz z ciekawości, kiedy miałam kilka elementów i nie wiedziałam, od czego zacząć. I okazało się, że wylosowany element był tym, przed którym miałam opór. I to był właśnie ten sygnał, o którym mówi Kasandra. Nie sama informacja z losowania, tylko moja reakcja na wynik.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@inkantacja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 353

@Felicytka A ten opór, to jak on się u ciebie przejawiał? Bo zastanawiam się, czy to było coś wyraźnego, czy bardziej takie nieduże 'eeeh, akurat to'.


Odpowiedz
(@felicytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 71

@Inkantacja Raczej to drugie, właśnie. Nie było żadnego dramatycznego momentu. Po prostu jak wylosowałam ten element, pierwsza myśl była 'no dobrze, ale może jednak zaczne od tamtego'. I to dokładnie ta myśl była informacją. Że wolę tamto, bo jest łatwiejsze albo bardziej znane.


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@czarnobog57)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co opisuje Felicytka ma swoją nazwę w pewnych tradycjach, choć rzadko się o tym mówi w takich rozmowach. W niektórych systemach tybetańskich jest pojęcie 'klesza', które obejmuje właśnie te drobne unikania, niekoniecznie duże strachy czy silne emocje, ale właśnie takie małe automatyczne preferowanie wygody. I jeden z celów regularnej praktyki jest dokładnie to, żeby te klesze stawały się widoczne, bo są zbyt subtelne, żeby je złapać w codziennym funkcjonowaniu. Rytuał jako powtarzalna forma może je wydobyć właśnie dlatego, że jest powtarzalny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@skrzat)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 318

@Czarnobog57 Dobra, ale to zakłada, że celem rytuału jest jakaś forma autoobserwacji albo pracy nad sobą. A co jeśli ktoś nie robi rytuałów w tym celu? Czy to działa tak samo?


Odpowiedz
(@czarnobog57)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Skrzat Szczerze, nie wiem. To jest pytanie o intencję i o to, czy intencja w ogóle zmienia efekt. Mam wrażenie, że pewne mechanizmy działają niezależnie od tego, czy je obserwujesz, ale żeby to, co wydobywają, było użyteczne, potrzebna jest jakaś gotowość do zobaczenia tego. Bez tej gotowości możesz po prostu poczuć dyskomfort i nie wiedzieć, skąd.


Odpowiedz
Wpisy: 263
(@emi_94)
Połączone: 6 dni temu

Wracając trochę do tego, co powiedział Bard85 o przełomach życiowych i zmianach w rytuale. Zastanawia mnie, czy to działa też w drugą stronę. Czy zmiana rytuału może być tym, co uruchamia przełom, zamiast po nim następować? Bo mam wrażenie, że w moim przypadku zdarzyło się raczej tak.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Emi_94 To by było ciekawe do rozwinięcia. Jak to u ciebie wyglądało, jeśli możesz powiedzieć więcej? Bo to by odwracało całą logikę, którą zakładałem.


Odpowiedz
(@emi_94)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 263

@Bard85 Ciężko to opisać precyzyjnie, ale mniej więcej tak: zmieniłam coś w tym, jak praktykuję wieczorem, dość spontanicznie i bez konkretnego powodu. I jakiś czas po tym zaczęły się pojawiać rzeczy, decyzje, spotkania, które poczułam jako zmianę etapu. Jakby ta zmiana formy coś otworzyła, zanim wiedziałam, co ma się otworzyć. Nie wiem, czy to związek przyczynowy, czy zbieżność.


Odpowiedz
Wpisy: 815
Rozpoczynający temat
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest coś, z czym się spotykam i co jest trudne do opisania bez wpadania w schemat 'rytuał przyciąga rzeczy'. Bo nie chodzi o przyciąganie. Chodzi bardziej o to, że zmiana formy praktyki zmienia ciebie jako obserwatora, i nagle widzisz lub zauważasz rzeczy, które wcześniej były, ale ich nie widziałaś. Więc to nie jest tak, że zewnętrzna rzeczywistość się zmieniła. Zmieniła się optyka, przez którą ją widzisz.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@genio67)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to nie jest trochę wygodne wyjaśnienie? Znaczy, można tak powiedzieć o dosłownie wszystkim. Jak cokolwiek się zmieni wewnętrznie, to można powiedzieć, że zmieniła się optyka. Jak rozróżnić, że coś realnie się zmieniło na zewnątrz od tego, że tylko inaczej patrzysz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 815

@Genio67 Masz rację, że to brzmi jak wygodne wyjście. Ale powiem tak: dla mnie to rozróżnienie w praktyce nie jest aż tak istotne. Jeśli widzę więcej możliwości, nawiązuję inne relacje, podejmuję inne decyzje, to efekt jest realny, niezależnie od mechanizmu. Czy zmieniła się zewnętrzna rzeczywistość, czy moja percepcja, efekt w moim życiu jest ten sam.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

Mnie to wszystko kieruje z powrotem do tytułowego pytania, które trochę zgubiłyśmy. Czy rytuały zmieniają się z wiekiem. I zastanawiam się, czy nie jest tak, że to co opisujecie, ta zmiana optyki, te przełomy, te opory, to właśnie jest ten mechanizm, przez który rytuały ewoluują. Że nie zmieniasz rytuału świadomie, bo dojrzałaś. Zmiana jest efektem samej praktyki, która cię gdzieś prowadzi, i w pewnym momencie stara forma po prostu przestaje pasować do osoby, którą jesteś teraz.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@dodola)
Połączone: 3 miesiące temu

To co powiedziała Kasandra jest dla mnie kluczowe, że zmiana w praktyce zmienia ciebie jako obserwatora. Bo jeśli tak, to wiek nie jest bezpośrednią przyczyną zmiany rytuału. Przyczyną jest to, że się zmieniasz, a wiek jest tylko jednym z wielu możliwych czynników. Mogłoby to być cokolwiek.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@genio67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 145

@Dodola Ale czy to nie jest trochę zbyt szerokie? Jeśli każda wewnętrzna zmiana może zmienić rytuał, to czym rytuał w ogóle jest? Czymś, co stale odpowiada na ciebie, czy czymś, co ma jakąś własną formę niezależną od ciebie?


Odpowiedz
(@czarnobog57)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Genio67 To pytanie ma długą historię w filozofii religii. Był taki spór między Durkheimem a Turnerem właśnie o to, czy rytuał jest bytem społecznym z własną logiką, czy jest projekcją wewnętrznego stanu uczestnika. I żaden z nich nie wygrał, co samo w sobie jest odpowiedzią.


Odpowiedz
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 555

@Czarnobog57 Czekaj, ale Durkheim mówił o rytuałach zbiorowych, nie indywidualnych. Czy to w ogóle ma zastosowanie do tego, o czym rozmawiamy, bo tu chodzi głównie o praktykę prywatną?


Odpowiedz
(@czarnobog57)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 410

@Bard85 Masz rację, że Durkheim patrzył na rytuał przez pryzmat wspólnoty, ale jego obserwacja dotycząca tego, że rytuał narzuca strukturę niezależnie od tego, co czujesz w danej chwili, jest aktualna też dla praktyki solowej. Forma rytuału ma własną inercję, opiera się zmianie nawet wtedy, kiedy ty się już zmieniłeś.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawia mnie ta 'inercja formy', o której pisze Czarnobog. Bo z jednej strony to prawda, że forma się opiera. Ale z drugiej strony właśnie ta oporność może być tym, co sprawia, że rytuał dostarcza czegoś, czego nie dostarcza improwizacja. Jakoś oswaja ciągłość.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@emi_94)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 263

@Protazy A jak to się ma do tego, co wcześniej opisywałam? Bo u mnie ta zmiana wyszła właśnie z impulsu, nie z planowania. I nie miałam poczucia, że coś tracę, rezygnując z poprzedniej formy. Może ta inercja nie jest tak powszechna?


Odpowiedz
(@protazy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Emi_94 Może nie jest powszechna, tylko nie zawsze jest widoczna. Gdy zmiana wychodzi z impulsu, jest możliwe, że forma i tak zostaje, tylko w innym opakowaniu. Czy elementy były całkowicie inne, czy coś jednak zostało?


Odpowiedz
(@emi_94)
Połączone: 6 dni temu

Wpisy: 263

@Protazy No... pora wieczorna została. Cisza też. Zmieniło się to, co robię w tej ciszy. Może masz rację.


Odpowiedz
Wpisy: 815
Rozpoczynający temat
(@kasandra77)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co Emi opisuje jest dla mnie bardzo charakterystyczne i znam to z własnej praktyki. Rama zostaje, wypełnienie się zmienia. I to jest moim zdaniem najczęstszy mechanizm zmiany rytuału z wiekiem, nie rewolucja, tylko stopniowe przekomponowanie od środka.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@edytka_s)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dobra ale jak to wygląda w praktyce? Że np. nadal zapalasz świeczkę o tej samej porze, ale robisz coś inaczej? Bo chcę to dobrze zrozumieć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@felicytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 71

@Edytka_S U mnie tak właśnie wyglądało. Przez długi czas miałam ten sam moment wieczorem, ta sama przestrzeń, ale zmieniał się kierunek uwagi. Kiedyś był bardziej na zewnątrz, teraz jest bardziej na siebie. Forma jest podobna, ale to co się w niej dzieje jest inne.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: