I chyba to jest granica tej dyskusji. Możemy mówić o tym co sprzyja, co przeszkadza, co nadaje sens rytuałowi, ale nie możemy dać mierzalnej odpowiedzi na to czy cudzy rytuał działa tak samo. Nie dlatego że pytanie jest złe, tylko dlatego że 'tak samo' wymaga punktu odniesienia, którego każda z nas ma inny.
To znaczy że pytanie z tytułu jest w pewnym sensie niemożliwe do odpowiedzenia obiektywnie? Albo że odpowiedź jest zawsze 'to zależy'?
Anastazy, myślę że 'to zależy' jest tutaj uczciwe, ale nie dlatego że pytanie jest źle postawione. Zależy od rodzaju rytuału, zależy od tego co rozumiesz przez 'działać', zależy od tego czy jego elementy mają dla ciebie jakiekolwiek znaczenie. I może o to chodziło od początku, że pytanie o cudzy rytuał to tak naprawdę pytanie o siebie.
Dobra, bo ta rozmowa zrobiła się bardzo filozoficzna i trochę się w tym gubiłem, ale to co powiedziała Kamilka na końcu faktycznie ma sens. Jak element rytuału nic dla mnie nie znaczy, to po co w ogóle go robić? Ale moje pytanie jest praktyczne, mam ten rytuał z ziołami i świecami, autor pisze żeby użyć konkretnie dziurawca i szałwii, i pali się to przez określony czas przy oknie. Czy jeśli nie mam akurat dziurawca, to zastępowanie go czymś innym już psuje tę bałkańską tradycję o której pisał?
A skąd właściwie wiadomo jakie zioło do czego służy w tych tradycjach? Bo trafiam na różne listy w sieci i każda jest trochę inna. Jedna mówi że rozmaryn to ochrona, inna że to oczyszczanie, i nie bardzo wiem jak to rozstrzygnąć.
Ale to znowu wracamy do punktu wyjścia, że skoro wszystko jest kontekstem i zależy od tradycji, to co ma zrobić ktoś kto po prostu trafił na rytuał w sieci i chce go sprawdzić? Mam szukać antropologa?
Mam wrażenie że Bronek trafia tu na problem który mnie też kiedyś dotyczy, bo ja też przez długi czas zbierałam rytuały z różnych stron i dopiero po czasie zaczęłam zauważać że niektóre po prostu nie mają żadnego zaplecza. Nie mówię że to znaczy że nie działają, bo to inna sprawa, ale nie można wtedy mówić że to 'tradycja bałkańska' skoro nie wiadomo skąd się wzięła.
I myślę że to jest właśnie jedna z rzeczy która wynika z mojego pierwotnego pytania, choć inaczej niż myślałam. Cudzy rytuał może nie działać tak samo nie dlatego że energia jest nie ta, tylko dlatego że nie wiesz co tak naprawdę robisz. Nie masz kontekstu, nie wiesz czemu akurat te elementy, i wykonujesz coś mechanicznie.
Kamilka, ale czy to nie jest trochę standard w każdej praktyce? Nawet ucząc się od kogoś bezpośrednio, na początku też nie rozumiesz wszystkiego, robisz mechanicznie i rozumienie przychodzi później. Czy na początku to też 'nie działa'?
Zastanawiam się czy nie ma tu też kwestii oczekiwań. Jak trafiasz na rytuał przez przypadek w sieci i próbujesz go bo brzmi ciekawie, to masz inne nastawienie niż gdy ktoś ci go przekazał i powiedział że to ważne. Czy to nie zmienia doświadczenia bardziej niż samo źródło rytuału?
Ja bym tu wrzucił jeszcze jeden element, ktory mi sie nasuwa po tej rozmowie. Przy rytualach z zywa tradycja, mam na mysli takie ktore ktos ci przekazuje, jest tez kwestia ze ta osoba moze cie korygowac. Widzac co robisz moze powiedziec ze cos nie tak, ze gestem za slabym, ze za szybko, ze swieca zla. Przy opisie tekstowym nie masz tego, i to jest wedlug mnie wiekszy problem niz autentycznosc zrodla.
A co z tradycjami które od zawsze przekazywane były przez tekst, jak na przykład część tradycji kabalistycznych albo alchemicznych? Tam też było zapisane co i jak, i ludzie tego uczyli się z manuskryptów bez nauczyciela.
Dobra, ale to jest rozmowa o tradycjach sprzed wieków. Pytam o coś innego, czy ktoś z was miał konkretnie taką sytuację że wziął rytuał z internetu, bez żadnego nauczyciela, bez tradycji, i czuł że coś się stało? Nie żeby udowodnić że działa, tylko żeby zobaczyć jak to wyglądało w praktyce.
