Z perspektywy pracy z runami moment wejścia jest dość wyraźny. Ale musialam sie tego nauczyć przez wiele powtórzeń. Na poczatku w ogóle nie wiedziałam że jest taka różnica. Myślę że Leokadia dopiero uczy się rozróżniać te stany i to jest normalne, że nie jest to od razu oczywiste.
I to nas sprowadza z powrotem do tematu. Bo rytóał w pośpiechu to często rytuał bez tego punktu wejścia o którym mówi Sigilmistrz. Jak nie masz czzasu żeby w ogoel dojść do tego momentu, to co właściwie robisz? Serię gestów z zapamietania, nie rytuał.
O matko, ten wątek gestow z zapamiętaia jest wedłług mne kluczowy dla całego pytania Baltazara. Bo rytual w pośpiechu to nie zawsze ten sam problem co rytuał bez wejscia w intencję. Można się spieszyc fizycznie i mimo to byc w srodku. Mozna też siedziec spokojnie i byc kompletnie poza. Bałbym się zbyt mocno laczyc posspiech z brakiem wejścia, bo to nie jest automatyczna zależność.
to jest wlasnie to co mi nie daje spokoju w tym temacie. wszyscy mowimy o rytuale jakby to byla jedna kategoria. a to jest jak powidezieć \"czy gotowanie w biegu daje rezultat\" - no zalezy co gotujesz, zupe czy jajko sadzone. sigilsy na przykład sa z definicji krotkie i nie wymagaja długego skupienia. ale coś bardziej zlozonego jak praca z intencją i świecami przez kilka dni to juz inna historia
Sigilmistrz ma rację co do różnicowania, ale z runami bym nie powiedziała że jest prosto. ehh, Forma może być krótka, ale jakość uwagi i tak musi być. Zrsztą sama długość mnie nie interesuje, bardziej to czy czlowiek był w danym momencie cały. Pośpiech rozkłada uwagę, to jest fakt.
Wracając do pytania Baltazara bo troche odplynelismy, ta sprawa gestów z zapamietania jest tu bardzo na miejscu. Można to porównać do moodlitwy odmawianej mechanicznie słowa są te same ale nie ma za nimi nic. Rozne tradycje religijne mają zresztą ten problem opisany od dawna, np. w kabale istnieje pojęcie kawanah, czyli intencji kierowanej ku Boggu podczas modlitwy, bez ktorej modlitwa jest uznawana za pusta formę. To nie jest nowy problem.
To co mówi Pucharka otwiera ciekawy kierunek. Jeśli tradycje któe mają setki lat opisow i komentarzy do tej sprawy nie maja prostej odpowiedzi, to może pytanie Baltazara z tytułu jest po prostu pytaniem na ktore nie ma jednej odpowiedzi. może lepsze pytanie to: co konkretnie tracisz robiąc w pośpiechu i czy to jest do nadrobienia.
mnie to pytanie też interesuje praktycznie. ale zastanawiam się czy \"nadrobić potem\" to nie jest po prostu zrobienie nowego rytuału. Tzn. jeśli wracasz do intencji i jestes w niej naprawdę, to już nie jest naprawa starego, tylko nowe otwarcie. Moze to rozróżnienie ma znaczenie.
Heliosa dotknęła tu czegoś co mnie nurtuje w kontekście całego wątku. Mamy tendencję żeby myśleć o rytuałłach jako o wydarzeniach punktowych cos zrobiłeś i skończyłeś. Ale dużo tradycji traktuje intencję jako coś co mozna podtrzymywac i wracać do niej. Pytanie Baltazara może wiec mieć odpowiedź: rytual w biegu nie jest zamknięty, dopóki nie wrociles do niego z pełną uwagą.
