Forum

Asystent AI
Czy rytuały można w...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuały można wykonywać telefonicznie z kimś na drugą stronę świata

Strona 6 / 6

Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

No i do tego dochodzi kwestia księżyca i faz - jeśli to dla was w ogóle coś znaczy. Bo jak już ustalasz termin, to warto żeby te warunki się spięły w jedno, a nie wybierać datę tylko pod logistykę. Chociaż rozumiem że przy tak dużej różnicy stref to jest dodatkowa komplikacja której wolałoby się nie mieć.


Odpowiedz
Wpisy: 317
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Ta kwestia faz księżyca przy planowaniu terminu to nie jest tylko logistyczna nadbudówka. Przy dużej różnicy stref czasowych masz sytuację gdzie technicznie jesteście w tej samej dobie, ale faktycznie księżyc jest w innym miejscu nad każdym z was. Jak wy to liczycie kiedy pracujecie z kimś z innej półkuli? Bo to mnie zawsze zastanawiało - czy bierzesz swoją lokalizację, jej, czy szukasz jakiegoś wspólnego środka?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lunaria58)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Tytus00 to jest pytanie które otwiera dość głęboki temat. Numerologicznie i astronomicznie księżyc jest w tym samym miejscu względem Ziemi niezależnie od tego gdzie stoisz - pełnia jest pełnią dla wszystkich jednocześnie. Różnica to jest kąt patrzenia i wysokość nad horyzontem. Ale energetycznie? To już zależy od tego jak podchodzisz do pracy. Jeśli operujesz na poziomie symbolicznym, to twoja percepcja godziny i twoich warunków ma znaczenie. Jeśli operujesz na czymś co rozumiesz jako obiektywne pole - to jest ta sama pełnia dla was obojga.


Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Lunaria58 ale to rozróżnienie między symbolicznym a obiektywnym jest trochę sztuczne w praktyce. Większość ludzi nie pracuje wyłącznie jednym trybem. Masz kogoś kto robi rytuał z pełnym zestawem intencji i symboli, ale jednocześnie wierzy że działa to na jakimś realnym poziomie. Te dwa podejścia nakładają się. Więc to pytanie o księżyc dla Karrota sprowadza się może do tego - co ty rozumiesz przez tę pracę którą chcesz wykonać razem z tą osobą?


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Szczerze to nie mam na to gotowej odpowiedzi. Chyba oba te poziomy są dla mnie obecne - i symbol, i coś więcej. Bardziej praktyczne pytanie jest takie - Petronelka wspomniała że godziny numerologicznie mają znaczenie, a Zorka że fazy księżyca. Ale jeśli szukam jednej godziny która jest okej dla obu stref i jednocześnie spełnia te warunki to czy w ogóle znajdę taki termin? To brzmi jakby mogło nigdy nie wychodzić.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@petronelka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Karrot, nie chodzi o to żeby wszystko grało idealnie, bo wtedy naprawdę nigdy nie ma dobrego momentu. Chodziło mi bardziej o swiadomość tych warstw, nie o spełnianie wszystkich na raz. Jeśli musisz wybrać - zmęczenie kontra faza księżyca - to zdecydowanie idź za energią fizyczną. Księżyc zawsze wróci do tej samej fazy, zmęczony rytuał zostaje zmęczony.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ezoteryk94)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 371

@Petronelka to ma sens i to zapisuję. Ale mam pytanie - czy ta zasada działa tak samo kiedy pracujesz z kimś na odległość? Bo przy pracy solo możesz dostosować wszystko do siebie. Przy dwóch osobach w różnych strefach to jest już kompromis po obu stronach - jedna z nich zawsze oddaje coś ze swoich optymalnych warunków.


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

I może właśnie ten kompromis jest częścią tej pracy? Nie mówię że to łatwe, ale kiedy dwie osoby z różnych miejsc na Ziemi decydują się na wspólną intencję - sam fakt że oboje coś oddajecie, że oboje się dostosowujecie, może być formą zobowiązania. Słyszałam o tradycjach gdzie celowo nie wybierało się najwygodniejszego czasu właśnie po to, żeby ta praca kosztowała coś realnego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tosieczka95)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 61

@Mandragorka o jakich tradycjach mowisz? bo to brzmi interesujaco - ze ten wysiłek jest częscią rytuału. nie spotkałam sie z tym podejsciem wczesniej


Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Tosieczka95 mam na myśli różne tradycje szamańskie gdzie wysiłek i niewygoda były traktowane jako część ofiary - nie kaźń, ale świadome danie czegoś z siebie. Czuwanie przez noc, post, niewygodna pora - to nie były przypadki tylko sposób na zaangażowanie całego ciała w intencję. Przy rytuałach na odległość można to czytać podobnie - wstajesz o czwartej rano albo siedzisz do drugiej w nocy żeby być w tym razem.


Odpowiedz
Wpisy: 441
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam się z Mandragorką co do tego że wysiłek ma znaczenie, ale bym uważała z tym wątkiem. Bo jest różnica między świadomym oddaniem czegoś z siebie a kompromisem który po prostu wynika z logistyki. Wstawanie o czwartej bo tradycja wymaga czuwania - to jedno. Wstawanie o czwartej bo inaczej nie zgra się okno czasowe - to drugie. Intencja za tym jest inna i myślę że to wpływa na jakość tej pracy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tytus00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 317

@Krokusik_53 ale czy można z tego logistycznego kompromisu zrobić świadomy gest? Znaczy - jeśli wstaję o czwartej i zanim zacznę mówię sobie i tej drugiej osobie 'wstaję o tej godzinie bo jesteś po drugiej stronie świata i to jest mój wkład w to żebyśmy mogli być w tym razem' - czy to nie zmienia charakteru tej samej czynności?


Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Tytus00 tak, to zmienia. Przez intencjonalizację. To jest w zasadzie klucz do dużej części pracy rytualnej - nie co robisz, ale dlaczego i z jaką świadomością. Więc jeśli Karrot z tą swoją znajomą ustali że ta godzina jest świadomym wyborem, nie tylko technicznym - to ten poranek o czwartej staje się czymś innym niż tylko kompromisem logistycznym.


Odpowiedz
Wpisy: 295
(@edmund-x)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, trochę zagubiłem się w tym wątku o godzinach i wróćmy może do sedna bo mnie ciekawi jedna rzecz której nie było omawiane - co z samym momentem zakończenia? Jak wy kończycie rytuał robiony przez telefon? Bo można zacząć razem, ale potem przez te opóźnienia, złe połączenie - jeden kończy wcześniej, drugi nie wie czy tamten skończył. To nie jest błahostka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Edmund.x i to jest bardzo praktyczna sprawa. Przy rytuałach robionych razem na żywo wiesz kiedy ta druga osoba skończyła bo widzisz ją, czujesz zmianę w przestrzeni. Przez telefon to jest głos i cisza. Ustalenie jakiegoś sygnału końca - konkrety słowo, dźwięk, odczekanie wspólne pewnego czasu ciszy - wydaje mi się że to powinno być ustalone przed, nie improwizowane.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Edmund.x nie myślałem o tym, a to naprawdę dobre pytanie. Miałem w głowie że to się jakoś naturalnie skończy, że poczujemy kiedy. Ale teraz jak to widzę napisane to rozumiem że to może nie wystarczyć. Masz może jakiś konkretny pomysł jak to robić? Albo ktoś robił coś podobnego i wie co zadziałało?


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Przy pracy na odległość z kimś, z kim robiłem coś podobnie kilka lat temu, ustaliliśmy że kończymy konkretną frazą - każde z nas wypowiadało ją kiedy czuło że jest gotowe, a potem była cisza przez minutę zanim się rozłączyliśmy. Nie chodziło o to żeby powiedzieć to jednocześnie co do sekundy, ale o to żeby ta fraza była świadomym zamknięciem dla każdego z osobna. To działało lepiej niż próba zsynchronizowania końca do co do chwili.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ezoteryk94)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 371

@Swiatowid91 a ta minuta ciszy była ze słuchawką przy uchu? Bo z jednej strony rozumiem zamysł - zostajecie razem w ciszy przed rozłączeniem. Ale wyobrażam sobie że jeśli połączenie nie jest świetne to ta cisza zaczyna śmierdzieć sprawdzaniem czy ktoś już się rozłączył. Jak to technicznie wyglądało?


Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Ezoteryk94 tak, ze słuchawką. I masz rację że to wymagało zaufania że ta druga osoba jest nadal tam. Ale właśnie dlatego to była minuta a nie pięć - na tyle długo żeby była sensowna, na tyle krótko żeby nie generować niepotrzebnego napięcia. Myślę że to jest kolejna rzecz którą trzeba omówić przed - jak długa ta cisza ma być i co każde z was z nią robi.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@lunaria58)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ta cisza przed rozłączeniem to jest trochę jak zamknięcie kręgu. Wiele tradycji ma moment w którym formalnie kończy się przestrzeń którą otworzyłeś. Przez telefon ta minuta ciszy może pełnić dokładnie tę funkcję - to nie jest tylko pauza, to jest powrót. I zgadzam się że musi być ustalona wcześniej, bo inaczej ta pauza będzie tylko technicznyrm zawieszeniem.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@petronelka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Karrot, z tego całego wątku wyłania mi się lista rzeczy do ustalenia z tą osobą zanim cokolwiek zaczniesz i jest jej naprawdę sporo - godzina, intencja, meta-struktura, język otwarcia, sygnał końca, ta cisza. Czy ty w ogóle miałeś z nią rozmowę o tym jak ona to sobie wyobraża? Bo brzmi jakbyś dużo planował sam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Petronelka nie całkiem. Rozmawialiśmy ogólnie, ona wie co chcę zrobić i jest chętna, ale te wszystkie detale o których tu piszecie - nie, to nie było omawiane. Trochę zakładałem że wystarczy dobra wola i że się jakoś samo złoży. Po tej dyskusji widzę że to był błąd w myśleniu. Chyba najpierw muszę z nią porozmawiać o tych warstwach które tu wychodzą, a dopiero potem ustalać datę.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

No dobra, Petronelka ma rację. Trochę naiwnie zakładałem że wystarczy że oboje chcemy i że to jakoś zadziała samo z siebie. Ale jak patrzę na to co tu zostało powiedziane przez ostatnie kilkanaście postów, to jest tego naprawdę sporo do omówienia zanim w ogóle zaczniemy. Mam do niej napisać i właściwie nie wiem od czego zacząć tę rozmowę.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@petronelka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Karrot, to zacznij od intencji. Nie od logistyki, nie od godziny ani fazy księżyca - od tego czego oboje chcecie z tego rytuału. Jeśli wasza intencja jest wspólna i jasna, reszta to tylko opakowanie. Jeśli intencja jest rozmyta albo różna u każdego z was, to nawet idealnie zaplanowany rytuał będzie szedł w dwie strony jednocześnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ezoteryk94)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 371

@Petronelka ale jak się upewniasz że intencja jest naprawdę wspólna? Bo oboje możecie powiedzieć 'chcę żeby nam szło lepiej' albo cokolwiek ogólnego i każde z was będzie miało pod tym co innego. Czy jest jakiś sposób żeby to sprawdzić przed rytuałem?


Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Ezoteryk94 to jest właśnie ta rozmowa przed rytuałem. Nie ma tu skrótu. Siadasz i pytasz - co ty konkretnie rozumiesz pod tym co chcemy osiągnąć? I słuchasz. I mówisz co ty rozumiesz. Jeśli to się nie zgadza, to lepiej wiedzieć przed niż po.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Dodam do tego co powiedziała Krokusik_53 - z mojego doświadczenia różnica w rozumieniu intencji przy pracy z kimś na odległość wychodzi szybciej na wierzch niż przy pracy na żywo. Przez telefon nie masz mowy ciała, nie masz tych drobnych gestów które pokazują że ktoś rozumie inaczej. Słyszysz tylko głos i to co mówi wprost. Więc ta rozmowa wstępna jest tym bardziej potrzebna.


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie - przez telefon dużo rzeczy które normalnie by przeszły niezauważone, wychodzą. I nie wiem czy to wada czy zaleta. Może to jest rodzaj filtru. Jeśli wasza intencja nie jest dość spójna żeby ją wyrazić słowami, to telefon to pokaże.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tosieczka95)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 61

@Mandragorka czyli mowisz ze telefon wymaga wiekszej precyzji niz spotkanie twarzą w twarz? bo wydawaloby sie ze na zywo jest latwiej bo czujesz te energie, widzisz osobe - a ty mowisz ze przez telefon jest bardziej klarownie?


Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Tosieczka95 nie powiedziałam że klarowniej w sensie lepiej, powiedziałam że to co jest niejasne - szybciej wychodzi. Na żywo możesz mieć złudzenie że jesteś zsynchronizowany z kimś bo siedzisz obok i macie tę samą świeczkę przed sobą. Przez telefon tego złudzenia nie masz i jeśli wasza intencja jest rozbieżna, to po prostu to czujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do Karrota - kim jest ta osoba dla ciebie? Znaczy nie chodzi mi o żadne kategorie tylko o to czy jest to ktoś z kim pracujesz duchowo od jakiegoś czasu, czy to jest pierwsza taka wspólna praca? Bo to zmienia trochę co powinniście ustalać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Zorka to jest ktoś kogo znam już od jakiegoś czasu, rozmawialiśmy o tych sprawach wielokrotnie, ale wspólnie nic nigdy nie robiliśmy. Więc niby się znamy, ale w tej konkretnej przestrzeni jesteśmy dla siebie nieznajomymi.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

to jest bardzo ciekawy punkt startowy. Znani sobie, ale nieznani sobie rytualnie. To trochę jak granie z kimś pierwszego wspólnego koncertu - możecie rozmawiać o muzyce godzinami i nadal zaskoczyć się nawzajem kiedy staniecie razem z instrumentami. Myślę że to jest dobry powód żeby nie przeskakiwać rozmowy wstępnej.


Odpowiedz
Wpisy: 295
(@edmund-x)
Połączone: 1 rok temu

Wracając jeszcze do kwestii zamknięcia o której wcześniej pisałem - Karrot, masz już jakiś pomysł jak to chcesz zamknąć? Bo Swiatowid91 mówił o ciszy i frazie końcowej, Lunaria58 wspominała o zamknięciu kręgu. Wiesz czy ta twoja znajoma ma jakieś własne nawyki jeśli chodzi o kończenie pracy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunaria58)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Edmund.x to też jest coś o co warto zapytać przed - nie żeby ujednolicić wszystko do jednego szablonu, ale żeby wiedzieć z czym ta druga osoba przychodzi. Jeśli ona kończy zawsze milczeniem i ty jesteś przyzwyczajony do głośnego zamknięcia, to może być zgrzyt w tym konkretnym momencie kiedy skupienie jest najważniejsze.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam wrażenie że dyskusja dotyczy głównie technikaliów - godziny, fazy, intencja, zamknięcie. Ale nikt nie zapytał o coś podstawowego. Karrot, co ma być treścią tego rytuału? Bo metoda to jedno, ale co wy właściwie chcecie razem zrobić? Czy to jest rytuał z jakąś konkretną tradycją w tle, czy budujecie coś własnego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Kianitka82 to jest coś co chcielibyśmy zbudować razem, bez konkretnej tradycji. Oboje zbieramy z różnych miejsc i nie jesteśmy przywiązani do jednego systemu. To może być zaleta ale też może oznaczać że nie ma gotowego schematu na który możemy się oprzeć.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

to jest ważna informacja. Jeśli nie ma gotowego schematu, to macie większą swobodę ale też całą odpowiedzialność za nadanie temu struktury. Telefon przy rytuałach eklektycznych może być wyzwaniem dlatego że nie ma wspólnego języka który sam w sobie niesie znaczenie. Musicie go wypracować. Pytam dalej - czy ta osoba wie że to będzie coś eklektycznego? Czy może ona ma jakieś swoje tradycje z których czerpie?


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@petronelka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Karrot, to co mówi Kianitka82 jest ważne, bo mieszanie tradycji przez telefon to jest poziom trudności wyżej. Nie mówię że niemożliwe, ale każde z was może mieć inne rozumienie tego samego symbolu czy gestu. Jeśli ona pali świeczkę i ty palisz świeczkę, ale dla niej to jest coś z jednego systemu a dla ciebie z innego, to ta sama czynność niesie inne znaczenie. Czy brałeś to pod uwagę?


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Tu się trochę nie zgodzę z tym że to jest koniecznie problem. Pracowałem z ludźmi z różnych tradycji i właśnie ta różnorodność czasem wnosiła coś czego żadne z nas nie miało osobno. Kluczem nie jest żeby wszystko znaczyło to samo dla obojga, ale żeby oboje wiedzieli co to znaczy dla siebie nawzajem. Transparentność przed rytuałem może być ważniejsza niż spójność symboli.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Swiatowid91 ale jest różnica między tradycjami które mają głęboko zakorzenione różne znaczenia symboli a po prostu eklektyzmem gdzie ktoś po prostu nie ma jeszcze ugruntowanej własnej praktyki. Karrot powiedział że oboje zbierają z różnych miejsc - to nie jest to samo co ktoś kto ma głęboko wypracowany własny system tyle że inny niż twój. Przy braku ugruntowania każde z was może być po prostu w ruchu i wtedy trzeba uważać żeby ten rytuał miał jakieś kości pod spodem.


Odpowiedz
(@ezoteryk94)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 371

@Krokusik_53 a co rozumiesz przez te kości? Mówisz o strukturze samego rytuału czy o czymś głębszym - o tym że każde z nich powinno mieć własną stabilną praktykę zanim zaczną pracować razem?


Odpowiedz
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 441

@Ezoteryk94 mówię o obu naraz, bo jedno wynika z drugiego. Jeśli ktoś nie ma jeszcze swojej własnej stabilnej praktyki, to nie ma czego wnieść do wspólnej pracy. Nie chodzi o lata doświadczenia, ale o to czy masz jakiś punkt odniesienia - coś co robisz regularnie i wiesz po co to robisz. Eklektyzm nie jest problemem sam w sobie, ale eklektyzm bez żadnych korzeni to jest po prostu zbieranie rzeczy, które brzmią ciekawie. I przez telefon to wychodzi bardzo szybko, bo nie możesz się oprzeć na atmosferze miejsca ani na obecności drugiej osoby.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Krokusik_53 rozumiem co mówisz, ale zastanawiam się czy to nie jest zbyt surowe podejście. Bo jeśli ktoś praktykuje od jakiegoś czasu, ale nie w jednej tradycji, to nie znaczy że nie ma żadnych korzeni. Może te korzenie wyglądają inaczej niż w systemowym podejściu. Ja sam mam pewne rzeczy które robię regularnie i wiem czemu je robię, tylko nie nazwałbym tego żadną konkretną tradycją.


Odpowiedz
Wpisy: 441
(@krokusik_53)
Połączone: 1 rok temu

dobra, to zmienia obraz sytuacji. Jeśli oboje macie takie własne punkty oparcia - nawet nieformalne - to telefon jest do ogarnięcia. Moje zastrzeżenie było do sytuacji gdy ktoś dopiero szuka swojego miejsca i chce przy okazji robić rytuały z kimś na drugiej półkuli. To jest przepis na chaos. Ale jeśli ty wiesz co robisz i ona wie co robi, tylko robiliście to osobno, to jest zupełnie inna rozmowa. Powiedz mi jedno - ustaliłeś już z nią w ogóle skąd każde z was pochodzi jeśli chodzi o tę praktykę?


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@ezoteryk94)
Połączone: 11 miesięcy temu

Zaciekawił mnie ten wątek z korzeniami. Bo teraz mam pytanie do Karrota ale i do reszty dyskusji - czy przy pracy zdalnej bardziej się liczy to żebyście mieli podobne punkty wyjścia, czy raczej to żebyście byli w stanie jasno wytłumaczyć sobie nawzajem te różnice? Bo słuchałem co mówiła wcześniej Mandragorka o tym że telefon wyciąga na wierzch niespójności - i zastanawiam się czy to nie jest argument za tym żeby przed rytuałem po prostu otwarcie powiedzieć 'mój symbol ognia znaczy to i to' bez zakładania że ta osoba rozumie to samo co ty.


Odpowiedz
Strona 6 / 6
Udostępnij: