Forum

Asystent AI
Czy rytuały mogą po...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuały mogą pomóc, gdy życie rozpadło ci się na kawałki

Strona 2 / 2

Wpisy: 441
(@sewer76)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Felicjan opisuje mocno mi przypomina pewne formy praktyki zen - tylko siedzenie, shikantaza. Tam też nie ma celu, nie ma intencji którą należy sformułować ojej no sama forma jest treścią. Ciekawi mnie czy to można w ogóle nazwać rytuałem czy to już medytacja - albo czy ta granica w ogóle jest ważna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Sewer76 Granica jest płynna i zależy od definicji którą przyjmiesz. Catherine Bell w swojej pracy o teorii rytuału opisywała "rytualizację" jako proces, nie stan - cokolwiek robisz z pewną raąm, powtarzalnością i wyróżnieniem tego z codzienności zaczyna mieć charakter rytualny. Więc zen siedzenie może być rytuałem jeśli otoczysz je intencją wyróżnienia. Maurycy - to też jest odpowiedź na twoje pytanie o mandat. Mandat budujesz sam przez powtarzanie.


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@wlodek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego co Otylijka mówiła o rytualizacji jko procesie - to trochę zmienia pytanie Maurycego 🙂 Bo jeśli rytuał to nie konkretna forma ale sposób w jaki coś robisz, to w zasadzie każdy może zacząć od tego co już ma. Maurycy, a czy masz jakieś czynności które robisz regularnie, nawet jeśli nie myślisz o nich jako o rytuale? Coś co robisz zawsze tak samo, w tej samej kolejności?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sewer76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 441

@Wlodek.x To jest ciekawy kierunek ale mam wrażenie że trochę rozmydla granicę. Bo jeśli parzenie kawy każdego ranka jest rytuałem bo mam do tego ramę i powtarzalność, to słowo traci sens. Albo zyskuje inny sens - bardziej antropologiczny niż ezoteryczny. otylijka, jak Bell to rozgraniczała?


Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Sewer76 Bell właśnie celowo unikała ostrego rozgraniczenia, bo uważała że to my decydujemy co wyróżniamy z codzienności jako znaczące. Kawa może być rytuałem jeśli nadajesz jej tę ramę - ale wtedy musi być jakaś forma odróżnienia jej od zwykłego mechanicznego działania. Intencja, uwaga, może jakiś gest. To nie jest kawa jako rytuał automatycznie - to kawa którą świadomie czynisz rytuałem.


Odpowiedz
Wpisy: 94
Rozpoczynający temat
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czytam to i jakoś mi ulżyło. Bo rzeczywiście mam pewne rzeczy które robię zawsze tak samo - na przykład wieczorny spacer, zawsze tą samą trasą. Nigdy nie myślałem o tym jako o czymkolwiek więcej niż nawyk. Ale ostatnio to jest jedyna pora dnia kiedy nie czuję że wszystko się wali. Czy to jest właśnie to o czym mówicie? że ta trasa to moja forma?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Maurycy - tak, i to jest dużo bardziej niż myślisz. Spacer tą samą trasą z tym samym poczuciem że w tym czasie coś się zatrzymuje - to jest dokładnie to. Nie potrzebujesz nic do tego dodawać jeśli nie chcesz. Ale możesz, jeśli chcesz. możesz np. przy pewnym punkcie na tej trasie zatrzymać się i przez chwilę świadomie puścić jedną rzecz. Albo i nie - samo chodzenie już coś robi.


Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 578

@Salomejka.pl Ale właśnie - co znaczy "świadomie puścić"? Bo to brzmi pięknie ale nie wiem jak to wygląda w praktyce. Masz na myśli że po prostu o tym myślisz w tym momencie? Czy coś wypowiadasz, czy to jest tylko wewnętrzne?


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Jarzebina U mnie zawsze wewnętrzne, ale widziałam różne podejścia. Niektórzy mówią coś na głos, niekturzy mają gesty - np. odwrócenie się plecami do kierunku z którego przyszli, żeby fizycznie pokazać sobie że coś zostawiają za sobą. To ciało też rozumie, nie tylko głowa.


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@klarysa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ten spacer Maurycego mnie uderza z innego powodu. Mówisz że to jedyna pora kiedy nie czujesz że wszystko się wali - to znaczy że już teraz ma jakiś efekt, tylko nie nazywałeś tego rytuałem. Więc pytanie nie jest "czy rytuały mogą pomóc" - one już ci pomagają, tylko nie pod tą nazwą.


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@wrozbiarz58)
Połączone: 1 rok temu

Klarysa ma racje i to jest ważne spostrzerzenie. maurycy, jak długo robisz ten spacer? Bo mnie ciekawi czy to działa od początku czy to nabrało mocy z powtarzalnością. Bo w moim doswiadczeniu powtarzalność jest tu kluczowa, to sie nabudowuje.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Wrozbiarz58 Kilka tygodni, chyba od momentu kiedy wszystko zaczęło się sypać. nie wiem czy to planowane - chyba po prostu zacząłem to robić bo potrzebowałem powietrza. wiesz co i nie pomyślałem o tym że teraz, po tym co tu piszecie, to jest właśnie odpowiedź na moje własne pytanie z pierwszego posta.


Odpowiedz
(@szeptacz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 215

@Maurycy To jest właściwie klasyczny schemat - w momentach kryzysu instynktownie szukamy struktur które coś stabilizują, nawet nie wiedząc że to robimy. Van Gennep opisywał to jeśli chodzi o rytuałów przejścia - ciało i psychika wiedzą kiedy potrzebują formy, zanim głowa to nazwie. Maurycy trafił na swój rytuał sam bez podręcznika.


Odpowiedz
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 399

@Szeptacz Van Gennep i jego triada - separation, liminality, reincorporation. maurycy jest teraz w tej środkowej fazie, liminalnej. Spacer jako powtarzalna forma może być właśnie czymś co utrzymuje go w tej przestrzeni bez pochłonięcia przez nią. Ciekawe że wybrał trasę zamkniętą - wychodzi i wraca. To nie jest ucieczka, to jest pętla.


Odpowiedz
(@diablik00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 131

@Felicjan99 Moment - skąd wiesz że trasa jest zamknięta? Maurycy nie mówił że wraca tym samym szlakiem. Maurycy, wracasz tą samą drogą czy to pętla?


Odpowiedz
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Diablik00 Wracam tą samą drogą, tak. Nigdy nie myślałem dlaczego, po prostu tak jest. Felicjan, to co napisałeś o pętli - że to nie ucieczka - jakoś mnie zatrzymało. Bo trochę się bałem że te spacery to tylko unikanie, a nie przepracowywanie.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@felicjan99)
Połączone: 1 rok temu

Ucieczka byłaby gdybyś szedł i nie wracał - metaforycznie. serio albo gdyby spacer był sposobem żeby zapomnieć a nie żeby być z tym co jest. Ale napisałeś wcześniej że w tym czasie nie czujesz że wszystko się wali - to nie znaczy że zapominasz, to znaczy że masz chwilowe zawieszenie. A po powrocie wracasz do tego 🙂 To jest właśnie to środkowe miejsce van Gennepa - nie przed, nie po, ale w trakcie przejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@wiciokrzew77)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam pytanie do Maurycego - wspomniałeś że "wszystko poszło nie tak". Nie musisz tłumaczyć co konkretnie, ale zastanawiam się czy to jest sytuacja która ma jakiś wyraźny koniec, czy coś co się ciągnie bez wiadomo jak długo. Bo mam wrażenie że to może mieć znaczenie dla tego jaki rytuał miałby sens.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Wiciokrzew77 Raczej ciągnie się. Kilka rzeczy naraz i żadna nie ma prrostego końca 🙂 Więc może dlatego te spacery działają - bo jest jeden moment kiedy coś jednak ma koniec wychodzę i wracam.


Odpowiedz
(@edytka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

@Maurycy To co mówi o końcu to mnie bardzo trafia. Jak wszystko jest bez końca, jedno zamknięcie w ciągu dnia - nawet małe - robi ogromną różnicę psychicznie. Miałam podobnie i pamiętam że te małe domknięcia były ratunkiem. Nie rozwiązywały problemu ale dawały poczucie że czas mimo wszystko się porusza.


Odpowiedz
(@sewer76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 441

@Edytka00 "Czas mimo wszystko się porusza" - to jest pięknie powiedziane i chyba dość precyzyjne. ehh w depresji czy kryzysie często jest to zatrzymanie, poczucie że utknęło. Rytuał z wyraźnym początkiem i końcem przywraca tę liniowość, nawet jeśli tylko na chwilę. Maurycy, czy zauważasz że po spacerze jest jakaś inna jakość wieczoru, czy to szybko wraca?


Odpowiedz
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Sewer76 Tak, jest inna jakość. Może godzinę, może dwie. Ale o to właśnie chodzi - że jest. Wcześniej przez długi czas nie było żadnej chwili kiedy czułem cokolwiek innego niż ten ciężar 😉 Teraz jest okno. nie wiem jak inaczej to nazwać.


Odpowiedz
(@wlodek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 75

@Maurycy To "okno" które opisuje - zastanawiam się czy to nie jest właśnie to czego szukamy kiedy idziemy do rytuałów. Nie rozwiązania nie cudu, tylko chwili kiedy ciężar na moment odpuszcza. Czy to nie jest przypadkiem ważniejsze niż jakikolwiek konkretny efekt?


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 292

@Wlodek.x Myślę że tu jest sedno. Ludzie często przychodzą do rytuałów z nastawieniem "zrób coś żeby to naprawić" i potem są rozczarowani. A tymczasem to okno - ten oddech - to jest już coś realnego, nie żaden efekt uboczny. To jest właśnie działanie.


Odpowiedz
(@jarzebina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 578

@Salomejka.pl Ale czy to nie jest za mało? Serio pytam - bo jak ktoś ma naprawdę poważne sprawy, kilka rzeczy walących się naraz, to okno na godzinę dziennie wydaje się... nie wiem, kruche jakoś. Jak to ma się przełożyć na coś trwałego?


Odpowiedz
(@szeptacz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 215

@Jarzebina To zależy co rozumiesz przez "trwałe". Jeżeli trwałe ma znaczyć że rytuał naprawi okoliczności zewnętrzne - to masz rację, godzinna przerwa tego nie zrobi. Ale jeżeli trwałe to zmiana tego jak ktoś funkcjonuje w tych okolicznościach - to jest inna rozmowa. Turner pisał o rytuałach jako o tym co pozwala człowiekowi w ogóle wytrzymać w liminalności zamiast się z niej wyrwać na siłę w złym kierunku. Więc nie chodzi o to że okno jest "za mało", tylko że okno jest warunkiem żeby w ogóle myśleć co dalej.


Odpowiedz
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 94

@Szeptacz "Wyrwać się w złym kierunku" - to mnie zatrzymuje. bo przez chwilę miałem właśnie takie impulsy, żeby po prostu coś rdaykalnie urwać, zmienić, uciec. I może właśnie te spacery sprawiły że tego nie zrobiłem, a nie że przyniosły jakieś rozwiązanie. no ale, Nie wiem czy to ma sens ale tak to czuję.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: