No dobra ale ile to trwa zanim coś się zmieni? Bo ja czytam tę rozmowę i wszystko brzmi logicznie, ale mam wrażenie że to jest praca na miesiące a ja już teraz mam dość porównywania się z każdą osobą na Instagramie. Czy jest coś co można zrobić szybciej 🙂
Słuchajcie, mam wrażenie że ta rozmowa zrobiła się bardzo konkretna i to dobrze, ale zastanawiam się nad czymś innym. Czy ktoś z was kiedykolwiek zauważył że porównywanie się z innymi nasiliło się po jakimś konkretnym zdarzeniu w życiu? bo może zamiast pracować nad objawem, warto by wiedzieć kiedy to się zaczęło.
U mnie tak było. Pamiętam że zaczęło się mocno kiedy skończyłam studia i nagle zobaczyłam że część osób z mojego roku ma już pracę, mieszkanie, związek. A ja stałam w miejscu. eh, i od tamtej pory już chyba zostało. Więc rozumiem to pytanie Baltazara, bo u mnie jest konkretny moment. Tylko nie wiem co z tą wiedzą zrobić.
Przepraszam ze się wtracam ale mam pytanie do Runologa. Czy to znaczy ze jak sie mowi to trzeba mowic w jakims specjalnym jezyku czy rytmie? Czy zwykłe polskie zdanie tez działa?
eh, niedziela to akurat nie jest dziwne, bo to czas kiedy wiele osób zaczyna mimowolnie robić przegląd tygodnia i planować następny. A jak nie ma się poczucia że ten tydzień był "wystarczający", to wtedy wchodzi to porównanie. Ale te konkretne osoby, po których wracasz z poczuciem niedoboru - zastanawiałaś się kiedyś co konkretnie uruchamiają? Czy to jest coś co mówią, coś co mają, czy może samo ich towarzystwo?
ojej no ale chwila - jeśli to my "mamy problem" to po co w ogóle rytuały? Czy nie wystarczy pójść do terapeuty i przepracować to normalnie? Nie mówię złośliwie, naprawdę pytam. Bo mam wrażenie że ta rozmowa krąży wokół czegoś co może po prostu być psychologią, nie ezoteryką.
Mam pytanie bo mnie to nurtuje od początku tej rozmowy. Miriata napisała że zaczęło się po studiach, kiedy widziała innych z pracą i mieszkaniem. i teraz zastanawiam się - czy rytuał może pomóc zmienić coś co ma tak konkretny, zewnętrzny punkt zapalny? Bo to nie jest irracjonalny lęk, to jest obserwacja rzeczywistości, tyle że interpretowana przez filtr "jestem z tyłu".
Słuchajcie, a czy ktoś próbował pracować z rytmem księżycowym przy takim czymś? Pytam konkretnie o nowiu jako punkt wyjścia do pracy z przekonaniami bo słyszałam że to jest dobry moment na "zaczynanie od nowa" symbolicznie. Sama zrobiłam coś takiego, napisałam listę porównań które mnie bolą i spaliłam ją na nowiu z jasną intencją, ale nie wiem czy to był dobry kierunek.
Ja robiłam podobne ćwiczenie z kartkami i wróciłam do tego po kilku tygodniach, bo ciekawa byłam czy coś się zmieniło. I to co zauważyłam to że napisanie konkretnej sytuacji, nie ogólnie "porównuję się", tylko tej jednej, konkretnej chwili kiedy to się zaczęło, dało mi zupełnie inne odczucie niż jak pisałam ogólniki. Jakby ciało inaczej na to reagowało.
Wracam tu po dłuższej przerwie od tej rozmowy i mam jedno konkretne pytanie do Mirty. Czy próbowałaś kiedyś zajżeć do tarota z intencją zobaczenia skąd pochodzi ten głos który porównuje, nie żeby przepowiedzieć przyszłosć, ale żeby zobaczyć jaką rolę on pełni? bo czasem te głosy wewnętrzne mają swój arkan i jak go widzisz, to zaczyna być mniej abstrakcyjny.
dokładnie tak, i to jest właśnie to co odróżnia czytanie dla siebie od czytania jako lustro. Jak pytasz o sytuację zewnętrzną to interpretujesz kartę przez to co widzisz wokół siebie. Jak pytasz o wewnętrzny mechanizm to karta opisuje strukturę - i to potrafi być dużo bardziej trafne, bo nie filtruje przez to co chcemy zobaczyć na zewnątrz.
Wchodzę tu bo jestem w połowie ćwiczenia podobnego do tego co opisała Mirta i mam pytanie do Czarka albo Aksamitnej. Wyciągnęłam karty z intencją "skąd pochodzi głos który porównuje" i mam Księżyc i Hierofanta. I szczerze nie wiem jak to czytać razem. Księżyc rozumiem jako coś nieuświadomionego, ale Hierofant w kontekście wewnętrznego głosu to dla mnie trochę za abstrakcyjne.
Lilka87 powiedziała coś ważnego prawie mimochodem - "nie spodziewałam się że karta doprowadzi mnie do czegoś tak konkretnego". i właśnie to jest mechanizm który mnie tu interesuje od początku tej rozmowy. Rytuał, czy to tarot, czy palenie kartki, czy praca z runą, daje punkt zaczepienia. Coś konkretnego co może stać się "hakiem" dla zmiany narracji. Mirta, czy po tej rozmowie masz poczucie że szukasz czegoś takiego? Jakiegoś konkretnego punktu zaczepienia?
Słuchajcie, bo ja cały czas siedzę w tej rozmowie i śledzę ten wątek z Hierofantem i mama i to mi coś ruszyło w środku. no mnie też ktoś bliski porównywał kiedy byłam mała. I zastanawiam się czy to znaczy że mój problem z porównywaniem się teraz nie jest mój, tylko jest ich? I czy powinnam wtedy pracowac z tym rytuałem na siebie czy na tę relację?
Do tej rozmowy o źródłach wzorców dodam jedno - jest w psychologii termin "introjekcja", który opisuje dokładnie to o czym mówi Lilka87 i Galaktyka72. To jest mechanizm przejmowania przekonań i głosów innych ludzi jako własnych bez ich świadomego przyjęcia i co jest interesujące jeśli chodzi o tej dyskusji: rytuały symbolicznego oddzielenia są opisywane w terapii Gestalt właśnie jako sposob pracy z introjektami. Nie tylko w ezoteryce.
i to jest często najgłębiej zakorzenione - nie jeden raz który pamiętasz, tylko atmosfera, ton, codzienność. Porównywanie nie musiało być złośliwe żeby zostawić ślad. Wystarczy że było obecne jako sposób oceniania świata. Dzieci chłoną to jako normę, nie jako krzywdę.
Ja do tej rozmowy o atmosferze dodam coś co mi przyszło do głowy właśnie teraz. Zastanawiam się czy to dlatego tarot tak dobrze trafia w te rzeczy - że nie pyta o jedno konkretne wydarzenie, tylko pokazuje wzorzec. I jak wyciągnęłam Hierofanta i Księżyc to nie pokazało mi jednej sceny z dzieciństwa, tylko jakiś ogólny klimat. Czy to ma sens?
Czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam pytanie które może być trochę z boku, ale mnie to nurtuje. Czy w takim razie rytuały pracujące z wzorcami - na przykład te z paleniem kartki albo pisaniem listów - czy mają jakiś określony czas kiedy najlepiej je robić? jak księżyc albo pora roku? Czy to bez znaczenia?
No to w takim razie mam już trzecie pytanie do tej rozmowy bo nie mogę przestać 🙂 skoro rytuał pracuje z wzorcem a nie ze zdarzeniem, i skoro czas jest wtórny wobec przygotowania - to jak w ogóle wiesz że jesteś gotowa? Jak to wygląda w środku?
