Forum

Asystent AI
Czy rytuały mogą po...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuały mogą pomóc, gdy masz wrażenie, że wszyscy są przeciwko tobie

Strona 2 / 2

Wpisy: 524
Rozpoczynający temat
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Ten wątek z odgrywaniem spektaklu mnie trafił. Ja mam dokładnie to, jak próbuję coś zrobić dla siebie od razu słyszę w głowie głos który mówi że to głupie, że nic z tego nie będzie. I ten głos jest strasznie blisko tych samych myśli które mam o ludziach, że mnie oceniają, że czekają aż się skompromituję. jakby ten krytyczny głos i ta paranoja były z tego samego miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 810
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

To co piszesz jest bardzo ważne i rzadko ktoś to tak jasno widzi u siebie. Ten wewnetrzny krytyk i mechanizm paranoiczny często mają wspólne korzenie, obydwa wyrastają z jakiegoś głębokiego przekonania o byciu niewystarczającym albo zagrożonym. Rytuał który mógłby tu coś zrobić to nie jest ten który "naprawia" relacje z ludźmi, tylko ten który zmienia relację z tym wewnętrznym głosem.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@sybilla)
Połączone: 2 miesiące temu

Tylko jak? Bo to brzmi ładnie, ale co to znaczy w praktyce? Jaki rytuał zmienia relację z wewnętrznym głosem, konkretnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 810

@Sybilla jedna z rzeczy które znam z praktyki to jest obserwowanie tego głosu z zewnątrz. Nie walka z nim, nie próba wyciszenia, tylko dosłowne nadanie mu formy. Niektórzy rysują jak wyglądają, inni piszą co by powiedział ten głos gdyby był osobną postacią. brzmi dziwnie, ale to oddziela ciebie od niego, a to jest krok do tego żeby przestał być tobą.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@medard)
Połączone: 2 lata temu

W tradycji jungowskiej to się nazywa praca z cieniem i jest naprawdę stara metoda, nie wymyślona przez psychologię bo kultury szamańskie robiły coś bardzo podobnego kiedy "wywoływały" chorobę albo lęk na zewnątrz i nadawały jej postać. no i, Rytuał eksterioryzacji. Ciekawe że wracamy do podobnych rozwiązań różnymi drogami.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@janeczka88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 113

@Medard a czy runy mogłyby tu wejść jakoś? Pytam bo Hagalaz na przykład jest często opisywana jako runa przełomu, rozbicia starego wzoru. Nie wiem czy to jest dobry kierunek przy czymś tak osobistym jak ta paranoja ale zastanawiam sie nad tym.


Odpowiedz
(@ludwinia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 516

@Janeczka88 Hagalaz może tak, ale ja bym tu patrzyła raczej na Naudhiz, bo ona dotyczy właśnie tego co w nas głęboko potrzebuje, nie destrukcji zewnętrznych struktur tylko zobaczenia własnego ograniczenia od środka. Przy pracy z lękiem i nieufnością to ma bardziej sens. Hagalaz rozrywa, Naudhiz pokazuje dlaczego coś jest zablokowane.


Odpowiedz
(@janeczka88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 113

@Ludwinia no tak, ale Bluszczyk mówiła że ma wrażenie że wszyscy są przeciwko niej, to nie jest tylko wewnetrzne ograniczenie, jest też ta relacja ze swiatem zewnętrznym. Może Tiwaz? Runa sprawiedliwości i przywracania porządku?


Odpowiedz
(@ludwinia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 516

@Janeczka88 Tiwaz kojarzy mi się bardziej z walką i dochodzeniem racji, a jeśli ktoś ma paranoję to ostatnia rzecz jakiej potrzebuje to runa która aktywuje postawę wojownika wobec otoczenia. To może wzmocnić dokładnie ten schemat który chce zmienić.


Odpowiedz
Wpisy: 448
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wchodzę tu bo ta rozmowa o runach zaczyna mi się kręcić wokół czegoś istotnego. Wybór symbolu który ma towarzyszyć procesowi zmiany jest ważny, bo ten symbol trafia do nieświadomości i zaczyna organizować jak postrzegamy rzeczywistość. Ale przy paranoicznym myśleniu ważniejsze od treści symbolu jest stabilność, przewidywalność rytuału. Co jest zrobione tak samo, po raz dziesiąty.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 265

@Slawek83 to ciekawe połączenie, symbol jako organizator percepcji i jednocześnie powtarzalność jako sygnał bezpieczeństwa. trochę jak kotwica i mapa jednocześnie. Tylko skąd człowiek ma wiedzieć który symbol wybrać jeśli jest na początku i nie za bardzo czuje się pewnie w żadnej tradycji?


Odpowiedz
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 448

@Mistralia.pl intuicja jest tu naprawdę niedoceniana. eh, nie musii to być symbol z jakiejś tradycji. Może być cokolwiek co dla tej osoby niesie spokój albo poczucie oparcia. Ważne żeby był wybrany świadomie nie przypadkowo, i żeby pojawiał się w tym samym miejscu rytuału za każdym razem.


Odpowiedz
(@mistralia-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 265

@Slawek83 Wracając do tego co pisał o symbolu jako organizatorze percepcji, zastanawiam się czy przy paranoicznym myśleniu nie ma tu ryzyka odwrotnego. jeśli ktoś cały czas patzy przez pryzmat zagrożenia, to czy symbol który wybiera nie będzie od razu naładowany tym samym lękiem? Tzn. czy można wybrać coś "bezpiecznego" kiedy filtr którym patrzysz na świat jest z gruntu nieufny?


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@przylaszczka66)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie ten paradoks. Dlatego rzadko polecam żeby ktoś w takim stanie zaczynał od wyboru. Lepiej żeby zaczął od przywracania ciału poczucia bezpieczeństwa, bo ciało zapamiętuje spokój szybciej niż głowa go akceptuje. Rytm, temperatura, stały czas. A symbol pojawi się sam, kiedy jest już jakiś grunt pod nogami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 260

@Przylaszczka66 a jak ten rytm ma wyglądać w praktyce? Bo "stały czas" brzmi prosto ale kiedy masz poczucie że wszystko jest zagrożone, to nawet wstanie rano jest walką. nie wiem czy sama dyscyplina rytuału nie staje się kolejnym źródłem stresu jeśli się jej nie dotrzyma.


Odpowiedz
Wpisy: 524
Rozpoczynający temat
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Zorza mówi dokładnie to co ja czuję. Jak próbowałam zrobić coś regularnie, to po trzech dniach czółam się winna że zasnęłam za wcześnie i pominęłam wieczorną chwilę dla siebie. I ta wina natychmiast zamieniała się w "widzisz, znowu zawalasz, nic z ciebie". Czyli pętla. Zaczęłam się zastanawiać czy małe, nieregularne gesty są w ogóle czegoś warte, czy muszą być codziennie żeby miały sens.


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@magicystka)
Połączone: 10 miesięcy temu

to co opisujesz to klasyczny wzorzec perfekcjonistycznego saboterstwa i on jest naprawdę częsty właśnie u osób które zaczynają pracować ze sobą. Rytm nie musi być codzienny żeby był skuteczny, bo liczy się intencjonalność, nie częstotliwość. Badania Phillippy Lally z UCL pokazują że nawyk kształtuje się między 18 a 254 dniami, z medianą około 66, i że pominięcie jednego dnia nie niszczy procesu o ile wrócisz. więc ta wina którą czujesz jest nieuzasadniona biologicznie, nie tylko ezoteryczne, po prostu nie tak działa tworzenie nawyku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@slawek83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 448

@Magicystka to ważne żebyś to powiedziała, bo sporo osób na tym odpada nie z braku chęci tylko z fałszywego przekonania że raz pominięte jest już stracone. tylko pytanie do Bluszczyk: ten głos który mówi "widzisz, znowu zawalasz", skąd on się bierze? no, Bo jeśli jest bardzo stary, to rytuał może go tymczasowo uciszać ale niekoniecznie zmieniać. Masz jakieś poczucie skąd on pochodzi?


Odpowiedz
Wpisy: 524
Rozpoczynający temat
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Szczere pytanie. Domyślam się że z dzieciństwa, bo w domu nie było przestrzeni na błędy. Ale nie chcę teraz wchodzić w szczegóły, bo to zbyt osobiste jak na forum. Bardziej zastanawia mnie to jak ten głos i ta nieufność do ludzi są ze sobą połączone. Tzn czy jeśli przepracuję coś w sobie, to automatycznie zmieni się też to jak odczytuję zachowanie innych?


Odpowiedz
Wpisy: 810
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Nie automatycznie, ale tak, jdeno wpływa na drugei. w psychologii mówi się o projekcji jako mechanizmie gdzie wewnętrzne przekonania o sobie rzutujemy na zewnątrz. jeśli w środku masz "jestem zagrożona, nie jestem wystarczająca", to zewnętrzny świat zaczyna to potwierdzać nie dlatego że tak jest ale dlatego że na to patrzysz. Rytuał który zmienia relację z tym wewnętrznym głosem faktycznie powoli przesuwa też filtr przez który czytasz innych ludzi. Nie od razu i nie całkowicie, ale się przesuwa.


Odpowiedz
Wpisy: 289
(@dianka58)
Połączone: 2 lata temu

Miałam coś podobnego kilka lat temu, nie aż taką paranoję ale bardzo silne przekonanie że ludzie oceniają i działają przeciwko mnie. I rzeczywiście zauważyłam że dopiero kiedy coś zmieniło się w środku, zaczęłam inaczej odczytywać sytuacje. Wcześniej neutralna mina kolegi w pracy to był dla mnie sygnał że coś jest nie tak. Potem ta sama mina była po prostu miną. To nie jest magia w sensie że rytuał zmienił świat, ale coś w percepcji faktycznie się ruszyło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@janeczka88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 113

@Dianka58 a co robiłaś konkretnie? Bo mówisz że coś się zmieniło ale nie wiadomo czy to był jakiś rytuał, terapia czy samo życie przyniosło zmianę. Pytam bo Bluszczyk szuka czegoś co moze zrobić, a nie czego czekać aż samo przejdzie.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: