Konkretny kontekst to jest klucz. W tradycji hermetycznej jest rozróżnienie między magią ogólną a skierowaną - i to drugie wymaga o wiele większej precyzji. Zanim ktokolwiek cokolwiek zaproponuje Talizmanikowi, warto zapytać: gdzie dokładnie to nie działa? Bo praca, rodzina i środowisko znajomych to są trzy różne systemy i każdy z nich ma inną dynamikę grupową.
Głównie praca. rodzina to też trochę, ale praca jest najbardziej widoczna. Mam konkretne pomysły, mówię je na spotkaniach, i jest cisza. Albo temat zmienia się. A potem, dosłownie kwadrans później, ktoś mówi to samo i wszyscy się angażują. nie raz, nie dwa razy - to jest wzorzec.
A ten "ktoś" to jest zawsze ta sama osoba czy różne? no ale bo to może być sprawa hierarchii w tej konkretnej grupie - i wtedy praca energetyczna może iść dwutorowo: jedno to twój głos, drugie to twoje miejsce w tej strukturze. To nie jest to samo.
Przez szybę - to jest bardzo konkretny obraz. I właśnie dlatego pytałam wcześniej o ciało przy rytuale, bo to co opisujesz brzmi jak coś co siedzi nie tylko w głowie. Kiedy mówisz na tym spotkaniu, jak siedzisz? Gdzie masz wzrok? Mówię poważnie, nie retorycznie.
OK ale to już brzmi bardziej jak szkolenie z wystąpień publicznych niż ezoteryka. Nie mówię że to zła rada, bo pewnie jest dobra, ale zgubiłem wątek - o czym właściwie rozmawiamy? O rytuale czy o tym żeby lepiej oddychać na zebraniach?
To wystarczy. Naprawdę. Problem z większością ludzi którzy zaczynają pracę rytualną jest taki, że szukają czegoś rozbudowanego i przez to nie robią nic. Piętnaście minut z konkretną intencją, fizycznym gestem i skupieniem jest więcej warte niż godzina chaotycznego "coś robię". Ale - i to jest ważne - musiisz wiedzieć co chcesz zmienić. Nie "niech mnie słuchają", tylko coś precyzyjniejszego. Jak chcesz się czuć wchodząc do tej sali?
