Forum

Asystent AI
Czy rytuał może być...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuał może być ucieczką od rzeczywistości - jak to rozpoznać

Strona 2 / 2

Wpisy: 248
Rozpoczynający temat
(@sigilnik94)
Połączone: 2 lata temu

Wróciłem, ale inaczej to znaczy, niektóre rzeczy zostawiłem, bo zobaczyłem, że robiłem je z przyzwyczajenia albo z lęku przed ich nieróbiem. Zostało to, co po przerwie chciałem zrobić, a nie to, co czułem, że muszę.


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@gabrysieńka50)
Połączone: 8 miesięcy temu

no ale A czy dało się to stwierdzić od razu po przerwie, czy dopiero z czasem, jak już wróciłeś do praktyki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilnik94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 248

@Gabrysienka50 Dopiero jak wróciłem. W trakcie przerwy byłem zbyt rozbity, żeby cokolwiek analizować. Dopiero gdy miałem z powrotem wybór, widziałem, po co po co sięgam.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@lobelia)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie jestem na etapie, gdzie się zastanawiam czy moje codzienne rzeczy to nawyk czy potrzeba. Bo mam taką wieczorną meditację i nie wiem czy ją lubię czy się boję jej nie zrobić. Brzmi śmiesznie, ale to naprawdę dwa różne uczucia i nie zawsze wiem które jest które.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@telepatka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 164

@Lobelia Nie brzmi śmiesznie, to jest bardzo konkretne pytanie. Ale jak odróżniasz jedno od drugiego? Czy jest jakiś sygnał w ciele, jakiś moment, kiedy to czujesz?


Odpowiedz
(@lobelia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 68

@Telepatka80 Chyba tak, jak wyobrażam sobie że jej nie robię. Jeśli jest ulga, to nawyk. Jak jest niepokój, to nie wiem, może potrzeba, a może właśnie uzależnienie od tej regulacji o której pisała Blanka.


Odpowiedz
Wpisy: 154
(@wiesia_88)
Połączone: 2 lata temu

To jest ciekawe, bo ten test z wyobrażeniem sobie braku rytuału pojawił się już kilka razy w tym wątku i chyba jest naprawdę użyteczny. Ale zastanawiam się, czy nie ma w nim jednej wady. Wyobrażenie to nie to samo co rzeczywisty brak. Ja mogę sobie wyobrażać spokojnie, a w praktyce reagować panicznie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nemezis55)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 280

@Wiesia_88 Masz rację, ale właśnie dlatego Lobelia opisała to jako sygnał, a nie jako dowód. Panika w wyobrażeniu to jest wskazówka do sprawdzenia w praktyce, nie diagnoza.


Odpowiedz
Wpisy: 1019
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Ja chcę się zapytać o jedną rzecz, bo jestem trochę zagubiona w tej dyskusji. Czy wy mówicie tutaj głównie o rytuałach jako o czymś codziennym i nawykowym, czy też o takich jednorazowych, które się robi przy konkretnej okazji? Bo to chyba jednak dwa różne zjawiska i nie wiem, czy ten problem z ucieczką dotyczy obu tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 1019
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, to spróbuję doprecyzować to co pytałam, bo chyba trochę rozminęłam się z resztą. Chodziło mi o to, że codzienne rytuały mają inną dynamikę niż te roczne, sezonowe albo przy konkretnej okazji. Przy tych codziennych łatwiej mi sobie wyobrazić, że człowiek się uzależnia od rytmu i ucieka w rutynę. Ale jak robisz coś raz w roku, przy przełomie, to chyba inna sprawa? Mnie się wydaje, że tam nie ma miejsca na ucieczkę, bo nie masz jak się schować w czymś jednorazowym.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@nemezis55)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 280

@Mirta A ja bym z tym polemizowała. Jednorazowe rytuały przy przełomach życiowych potrafią działać dokładnie odwrotnie do tego co mówisz. Właśnie dlatego, że są duże i ważne, czlowiek może się w nie zanurzyć na tyle mocno, że prawdziwe przepracowanie tego etapu odsuwa się w czasie. ojej no, jakby sam rytuał zastępował przejście, zamiast je oznaczać. I potem jesteś po rytuale, a etap nadal niezamknięty.


Odpowiedz
(@wiktor72)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 422

@Nemezis55 Ale to nie jest przypadłość tylko rytuałów ezoterycznych, bo to samo chyba robi pogrzeb, wesele, każda tego typu ceremonia. czy nie o to w tym chodzi, żeby jakoś oznaczyć moment, nawet jeśli uczucia idą za tym dopiero po jakimś czasie?


Odpowiedz
(@sigilnik94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 248

@Wiktor72 dotknął czegoś ważnego, ale mam wrażenie, że tu tkwi właśine sedno całego wątku. bo ceremonia, którą "zaliczasz" i idziesz dalej, różni się od czegoś, w co wchodzisz po to, żeby nie musieć iść dalej. i jedno i drugie może wyglądać identycznie z zewnatrz. Ta różnica jest wewnętrzna i chyba o to chodzi Mircie, choć ją rozumiem nieco inaczej niż ona sama to opisała.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: