Forum

Asystent AI
Czy można uprościć ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy można uprościć rytuał jeśli czujesz że robi się zbyt skomplikowany

Strona 1 / 5

Wpisy: 580
Rozpoczynający temat
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Mam takie pytanie, bo ostatnio naprawdę coraz bardziej mnie to gnębi. Zaczęłam od jakiegoś rytualiku, który miał trzy kroki, potem dodałam coś ze świecami, potem ktoś polecił okadzanie, potem doszła woda księżycowa, potem kryształy, potem jeszcze afirmacja na końcu... i w pewnym momencie zorientowałam się, że spędzam dwie godziny na czymś, co miało być krótkie i skupione. I już nie wiem, czy to ma sens tak rozbudowany, czy gdzieś po drodze zgubiłam pierwotny cel. Czy ktoś kiedyś upraszczał rytuał, który sam z siebie urósł do monstrualnych rozmiarów?


Odpowiedz
227 odpowiedzi
Wpisy: 714
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Tak, dokładnie to samo mi się przydarzyło z moim porannym rytuałem oczyszczania. Zaczęło się od kadzidełka i dwóch zdań na głos, skończyło na piętnastu minutach procedury. W pewnym momencie czułam, że to obowiązek, a nie coś co ma mnie skupiać. Uprościłam i szczerze - efekt wewnętrzny był lepszy niż przy tej całej rozbudowanej wersji.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Tylko uwazajcie, bo upraszczanie to jedno, a wyrzucanie kluczowych elementów to drugie. Jak ktoś dodaje coraz więcej rzeczy do rytuału i potem z nerwów skraca do połowy, to może skończyć na tym, że zostawi akurat te warstwy, które były dekoracyjne, a wyrzuci coś co naprawdę niosło intencję. Pytanie do ciebie - co konkretnie dodawałaś i z jakiego powodu? Bo jak dodajesz losowo, to i upraszczać możesz losowo. Jak każdy element miał sens, to trzeba uważniej.


Odpowiedz
Wpisy: 580
Rozpoczynający temat
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie w tym jest problem, że nie zawsze wiadomo, co jest tym kluczowym elementem, a co tylko przyzwyczajeniem. U mnie z czasem rytuał obrósł w takie drobne czynności, których już nawet nie pamiętam po co dodałam. Zastanawiam się, czy jak coś robisz długo, to potrafisz jeszcze odróżnić rdzeń od tego, co się nawarstwiło samo z siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co opisujesz ma nawet swoją nazwę w niektórych tradycjach - mówi się o 'rytuałach warstwowych', gdzie każda kolejna osoba lub pokolenie dokładało coś od siebie. W folklorze słowiańskim też tak bywało, że rytuał zbierał przez lata elementy z różnych źródeł i nikt już nie pamiętał, co było oryginalne. Pytanie nie brzmi 'czy upraszczać' tylko raczej 'co jest rdzeniem'. Jeśli rdzeń jest jasny, reszta to już twoja decyzja.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@milenka04)
Połączone: 1 tydzień temu

Czytam i myślę o swoich afirmacjach, które też jakoś się rozbudowały przez kilka miesięcy. Mam teraz listę na kartce i zanim skończę, to już mam dość słuchania własnego głosu 🙂 Czy to jest ten sam mechanizm co przy rytuałach, że po prostu boimy się wyrzucić cokolwiek, bo a nuż to akurat ten element był ważny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Milenka04 właśnie o to chodzi, o ten lęk przed pominięciem. Sama przez lata miałam takie przekonanie, że im więcej, tym bezpieczniej. Dopiero jak zaczęłam obserwować co naprawdę działa na mój stan skupienia, a co tylko wydłuża czas, coś mi kliknęło. Ale to wymaga uczciwości wobec siebie, bo łatwo racjonalizować że 'wszystko jest ważne'.


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@stribog)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się czy to kwestia indywidualna czy są jakieś zasady co można skracać a co nie. Bo u jednego trzy świece to rdzeń, u drugiego dekoracja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Stribog to jest clue całej sprawy. Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich. Ale jest coś, co można sprawdzić samemu - jak czujesz się w trakcie danego elementu. Nie chodzi o efekt końcowy, tylko o to czy ten krok angażuje uwagę czy jest mechaniczny. Mechaniczne elementy to zwykle te, które można odpuścić bez straty dla całości.


Odpowiedz
Wpisy: 433
(@iwetka_68)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam pytanie do Blanki - a co z elementami, które są mechaniczne, ale mają funkcję na przykład przejścia między etapami? Kiedyś czytałam coś o tym, że pewne czynności mają znaczenie nie same w sobie, ale jako sygnał dla ciała i umysłu 'teraz wchodzimy w inny tryb'. Jakiś gest, okrążenie, cokolwiek. Czy takie coś też można wyrzucić jeśli wydaje się mechaniczne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Iwetka_68 dobre pytanie. Takie elementy przejścia mają sens, ale tylko jeśli rzeczywiście działają na ciebie jako sygnał. Jak gest okrążenia jest mechaniczny bo robisz go z obowiązku, to nie spełnia funkcji przejścia. Jak go wyrzucisz i nic się nie zmieni w twoim skupieniu, to znaczy że nie był potrzebny. Jak wyrzucisz i czujesz że coś się urwało, że nie wchodzisz w odpowiedni stan, to wróć do niego.


Odpowiedz
Wpisy: 714
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dokładnie to miałam z myciem rąk przed rytuałem. Wydawało mi się że to tylko higieniczna czynność, głupia rutyna. Raz pominełam bo się spieszyłam i przez cały rytuał byłam jakoś rozbita, myśli mi uciekały. Wróciłam do tego. Widać dla mnie ten element naprawdę był sygnałem, nie dekoracją.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@cyprysik)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wchodzę tutaj trochę z boku, bo nie jestem specjalnie wtajemniczona w rytuały, ale czytam i jedno mnie zastanawia. Piszecie o 'skupieniu' i 'sygnałach dla umysłu' - to brzmi bardziej jak psychologia niż magia. Czy to nie jest tak, że te wszystkie elementy rytuału to po prostu sposoby na wejście w odpowiedni stan umysłu i dlatego każdy ma inne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Cyprysik to nie jest tak, że jedno wyklucza drugie. Mechanizmy psychologiczne i symboliczne mogą działać równolegle. Ale to co powiedziałaś jest trafne w tym sensie, że rytuał bez żadnego zaangażowania wewnętrznego to tylko teatr. Forma potrzebuje treści.


Odpowiedz
Wpisy: 580
Rozpoczynający temat
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do mojego pierwotnego pytania - bo ta rozmowa mi naprawdę pomaga poukładać to w głowie - rozumiem więc, że nie ma złej odpowiedzi 'tak, upraszczaj' albo 'nie, nie upraszczaj', tylko trzeba rozróżnić co jest rdzeniem. Ale jak to zrobić kiedy rytuał jest od dłuższego czasu rozbudowany i już nie pamiętasz co naprawdę zaczęłaś robić na początku? Czy zaczynasz od nowa, piszesz listę od zera?


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@lunaria58)
Połączone: 10 miesięcy temu

Znam jeden sposób, który mi kiedyś polecono i rzeczywiście zadziałał. Robisz rytuał do końca, ale po nim siedzisz przez chwilę i pytasz siebie 'który moment był żywy, a który byłam tylko obecna ciałem'. Nie raz, ale kilka razy. Po którymś razie zaczyna być jasne co jest rdzeniem, bo te momenty są za każdym razem żywe, a te dekoracyjne są za każdym razem mętne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@milenka04)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 240

@Lunaria58 to jest bardzo konkretna metoda, zaskakująco prosta. Ale mam pytanie - co jeśli za każdym razem inne momenty są 'żywe'? Bo nastrój jest inny, okoliczności inne.


Odpowiedz
(@lunaria58)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Milenka04 to znaczy że masz elastyczny rytuał i to jest odpowiedź sama w sobie - że nie potrzebujesz stałej formuły, tylko kilku elementów, które możesz łączyć według potrzeby. Nie każdy musi mieć sztywny schemat. Niektórzy pracują lepiej z pewną swobodą w ramach.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@helenka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Tylko to wymaga już dosyć dużej samoświadomości. Żeby wiedzieć że 'dziś potrzebuję tylko świecy i ciszy' trzeba wcześniej dużo obserwować siebie. Dla kogoś kto dopiero zaczyna, taki elastyczny rytuał może być bardziej dezorientujący niż pomocny, bo nie wie jeszcze co u siebie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@bogusia)
Połączone: 4 tygodnie temu

Ja mam takie pytnaie troche z innej strony - czy jak uproscisz rytuał który ktos inny ci przekazał albo gdzies wyczytałas, to czy on 'dalej działa' tak samo? Bo mam wrażenie ze te rytuały to takie przepisy i jak zmieniasz składniki to wychodzi cos innego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Bogusia to jest naprawdę dobre pytanie, bo dotyka czegoś, o czym rzadko się mówi wprost. Zależy co rozumiesz przez 'działa tak samo'. Jeśli chodzi o intencję i skupienie - to zależy od ciebie, nie od przepisu. Ale jeśli masz na myśli rytuał z konkretnej tradycji, który ktoś ci przekazał i ma określoną strukturę - no to tam faktycznie pewne elementy mogą mieć znaczenie, którego nie widać na pierwszy rzut oka. Sama porównanie do przepisu jest celne, ale bardziej bym powiedziała, że to jak przepis na ciasto, gdzie część składników wpływa na strukturę, a część tylko na smak. Możesz zmienić smak, ale jak zmienisz proporcje proszku do pieczenia, to będzie już coś innego.


Odpowiedz
(@bogusia)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 230

@Blanka_D okej ale jak mam wiedzieć co jest tym proszkiem do pieczenia a co posypką? Bo serio, czytam opisy rytuałów i tam jest napisane 'wykonaj okrążenie trzy razy' albo 'użyj świecy białej lub niebieskiej' i nie wiadomo czy kolor jest kluczowy czy nie. Nikt nie tłumaczy czemu.


Odpowiedz
Wpisy: 870
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

No właśnie, i to jest największy problem z tym jak rytuały są zapisywane i przekazywane. Historycznie wiele z tych instrukcji powstawało w środowiskach, gdzie kontekst był oczywisty dla uczestników - wiedzieli na przykład że biała świeca to czystość, bo to był kod kulturowy. Kiedy instrukcja wychodzi poza ten kontekst, traci uzasadnienie i zostaje tylko 'zrób tak'. Stąd to poczucie, że nie wiadomo co jest istotne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iwetka_68)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 433

@Wedrowiec to rozumiem, ale czy to znaczy, że jeśli nie znam tego oryginalnego kontekstu, to w ogóle nie powinnam modyfikować? Bo to by oznaczało, że większość z nas pracuje z rytuałami, których nie rozumie do końca.


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 870

@Iwetka_68 nie powiedziałem że nie powinnaś - powiedziałem, że modyfikacja bez rozumienia kontekstu jest ryzykowna w tym sensie, że możesz nie wiedzieć co zmieniasz. To nie zakaz, to raczej zachęta do szukania 'dlaczego' zanim zmienisz 'co'.


Odpowiedz
Wpisy: 714
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Tylko że to 'dlaczego' bywa naprawdę trudne do znalezienia. Szukałam raz źródeł dla jednego rytuału który mi przekazano i dotarłam do czterech różnych wersji, każda z innym uzasadnieniem. Jedna mówiła o symbolice planety, inna o numerologii, jeszcze inna odwoływała się do lokalnego folkloru. I co z tym zrobić? Wybrałam to co mi najbliżej pasowało i tak stosuję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunaria58)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Kryska57 a to wcale nie jest zły wybór. Jeżeli rytuał ma kilka warstw uzasadnień i każda jest spójna wewnętrznie, to wybranie tej, która dla ciebie ma sens, nie jest uproszczeniem - to jest sposób na ugruntowanie intencji. Działasz z jednym klarownym obrazem, a nie z czterema równoległymi.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@milenka04)
Połączone: 1 tydzień temu

Ciekawe co mówi Lunaria, bo ja zawsze myślałam, że im więcej znaczeń nadaję czemuś, tym 'lepiej'. A tu wychodzi, że może lepiej mniej ale konkretnie? Mam teraz do przemyślenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Milenka04 to zależy też od tego jak pracujesz. Są osoby, dla których wiele warstw znaczenia działa jak skupienie uwagi w różnych kierunkach jednocześnie i to im pomaga. Ale jeśli te warstwy zaczynają być ze sobą sprzeczne albo jedna odciąga od drugiej, to robi się chaos zamiast głębi. Nie ma jednej reguły tu.


Odpowiedz
Wpisy: 580
Rozpoczynający temat
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do pytania Bogusi o przepis, bo ono mnie uderzyło. Jak zaczęłam ten wątek, to myślałam o upraszczaniu bardziej technicznie - czyli skracam czas, usuwam kilka kroków. Ale teraz rozumiem, że chodzi o coś innego. Upraszczanie to nie skracanie listy, tylko rozumienie co jest na tej liście i po co. To znaczy, że mogę mieć długi rytuał i nadal być 'uproszczony' w sensie że każdy element jest na miejscu i wiem czemu. A mogę mieć krótki i być chaotyczna.


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@stribog)
Połączone: 1 rok temu

To brzmi sensownie, ale trochę idealistycznie. Nie każdy ma czas ani dostęp do źródeł żeby rozumieć każdy element. Czy naprawdę wiedza o znaczeniu jest konieczna do działania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 384

@Stribog nie, nie jest konieczna do działania. Ale jest potrzebna jeśli chcesz świadomie modyfikować. Możesz nie wiedzieć jak działa silnik i dobrze prowadzić auto. Ale jak chcesz coś w nim zmienić, to jednak lepiej rozumieć co robisz. Inaczej grzebiesz po omacku.


Odpowiedz
Wpisy: 112
(@cyprysik)
Połączone: 11 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że większość argumentów za 'nieprzekształcaniem' rytuałów opiera się na tym, że coś może przestać działać. Ale skąd wiemy że w ogóle działa? Pytam serio, nie złośliwie - czy ktokolwiek z was miał rytuał który ewidentnie nie zadziałał po uproszczeniu, i to nie dlatego że coś innego się zmieniło?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Cyprysik ja miałam. Uprosczyłam jeden rytuał oczyszczajacy - usunełam okadzanie bo miałam katar i nie chciałam dymić. I za każdym razem potem coś mi umykało, czułam się jakbym nie skończyła. W końcu wróciłam do pełnej wersji. Tylko nie wiem czy to był efekt samego okadzania czy po prostu moje poczucie ze 'czegoś brakuje' wszystko psuło.


Odpowiedz
(@cyprysik)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 112

@Kryska57 no właśnie, i to jest sedno - nie wiadomo. Może rytuał 'nie zadziałał' bo go zmieniłaś, a może nie zadziałał bo byłaś przekonana że coś jest nie tak i to przekonanie robiło robotę. Te dwie rzeczy są nierozróżnialne z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@lunaria58)
Połączone: 10 miesięcy temu

Cyprysik zadaje pytanie, które jest uczciwe. I odpowiedź jest taka, że rzeczywiście tych rzeczy nie da się rozdzielić metodą eksperymentu. Ale to nie znaczy, że efekt jest żaden - znaczy tylko, że mechanizm jest inny niż przy leku gdzie mierzysz stężenie we krwi. Przekonanie jest częścią działania rytuału, nie zakłóceniem pomiaru.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@wahadelka74)
Połączone: 12 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale czytam to od początku i mam pytanie może naiwne. Mówicie o rytuałach jakby każdy miał jakiś 'swój' rytuał albo dostęp do tradycji. A co z osobami, które dopiero szukają czegoś dla siebie i nie wiedzą od czego zacząć? Czy w ogóle powinny zaczynać od gotowych przepisów czy od czegoś własnego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Wahadelka74 to temat na osobny wątek szczerze mówiąc, ale krótko: zaczynanie od gotowych form ma sens o tyle, że daje jakiś punkt odniesienia. Problem jest jak te gotowe formy bierzesz za jedyną słuszną wersję i zaczynasz się bać ich modyfikować. Wtedy właśnie trafia się w sytuację jak Anima na początku tego wątku.


Odpowiedz
Wpisy: 580
Rozpoczynający temat
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Tak, dokładnie tak to u mnie wyglądało. Wzięłam 'gotowca', doklejałam kolejne elementy, bo tak pisano że 'wzmacnia', i skończyłam z czymś co trwało wieczność i połowy nie rozumiałam. Teraz myślę, że gdybym od razu zapytała siebie po co każdy krok, to by nie urosnęło do takich rozmiarów.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@bogusia)
Połączone: 4 tygodnie temu

A jak już masz ten wielki rytuał i chcesz go przyciąć, to czy robisz to naraz czy kawałek po kawałku? Bo wyobraże sobie że usuwam wszystko razem i potem nie wiem co zadziałało jak coś się zmieniło.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@bogusia)
Połączone: 4 tygodnie temu

To zależy chyba od tego ile tego jest do usunięcia? Bo jak mam pięć elementów to jedno, ale jak mam dwadzieścia to nawet nie wiem od czego zaczac. Czy wy to robicie z jakimś planem czy tak trochę po omacku?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Bogusia ja robiłam po kawałku i szczerze polecam. Usunełam jeden element, zostawiłam kilka tygodni przerwy, patrzyłam czy coś się zmienia. Jak nic - kolejny. Trwało to długo ale przynajmniej wiedziałam czego się pozbyłam bez żalu.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 580

@Kryska57 a jak długo czekałaś między jednym usunięciem a kolejnym? Bo kilka tygodni brzmi jak dużo, szczególnie jak rytuał jest regularny i robi się go często.


Odpowiedz
Wpisy: 714
(@kryska57)
Połączone: 6 miesięcy temu

no właśnie, robiłam go co tydzień, więc kilka tygodni to były może cztery, pięć powtórzeń. I dopiero po tylu razach miałam jakieś poczucie czy to zmienia coś czy nie. Jak robisz rzadziej, to pewnie można krócej czekać, ale nie wiem szczerze.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@blanka_d)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co opisuje Kryska brzmi rozsądnie, ale jest w tym założenie, że masz punkt odniesienia - że wiesz jak rytuał 'powinien' działać, żeby ocenić czy po zmianie działa inaczej. A jeśli tego poczucia nie masz od początku, to po czym rozpoznasz różnicę?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bogusia)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 230

@Blanka_D no to jest właśnie mój problem chyba. Nigdy nie byłam pewna czy rytuał działa czy nie, więc jak miałabym oceniać że coś się zmieniło po uproszczeniu? Może wogóle nic nie działa a ja to robiłam dla siebie.


Odpowiedz
(@cyprysik)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 112

@Bogusia i to jest w sumie uczciwa odpowiedź. Część rytuałów chyba działa właśnie dlatego że je robisz, nie dlatego że mają jakąś obiektywną moc. Więc może samo robienie, nawet uproszczone, wystarczy?


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: