Przy wodzie ze źródła jest jedna kwestia - w rytuałach hellenistycznych i w starszych tradycjach chodziło o wodę z miejsca które miało własny charakter, własnego ducha jeśli chcemy użyć starożytnej kategorii. To nie był tylko parametr chemiczny. Więc pytanie do Ksawery: jak daleko jesteś gotowa pojechać żeby znaleźć takie miejsce, i czy to miejsce ma mieć dla ciebie jakieś znaczenie, czy może być przypadkowe 😉
Moim zdaniem to jest lepszy wybór niż jechanie 200 km do pierwszego lepszego źródła o którym przeczytałaś w internecie. miejsca z którymi masz osobistą historię mają inną jakość w rytuale - coś jest już między tobą a tym miejscem zanim w ogóle zaczniesz cokolwiek robić.
To jest zarzut który można postawić całej praktyce rytualnej poza ścisłą rekonstrukcją historyczną. Prawie nikt nie robi rytuałów w 100% identycznych z oryginałem, bo tego oryginału w pełni nie znamy. Zawsze jest jakiś element interpretacji.
Poza tym glina rzeczna to akurat jest coś co można samej zebrać jeśli mieszka się blisko rzeki. Trzeba ją dobrze oczyścić, wysuszyć, ale sam surowiec jest dostępny. Nie wiem gdzie Ksawera mieszka ale to nie jest tak niedostępne jak się wydaje.
A może warto to rozbić na dwa oddzielne pytania: pierwsze, czy glina z miejskiej rzeki fizycznie nadaje się do zrobienia naczynia - i drugie, czy ma odpowiedni charakter rytualny. To są inne kwestie i nie muszą mieć tej samej odpowiedzi.
