Forum

Asystent AI
Co zrobić, gdy rytu...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co zrobić, gdy rytuał wymaga pieniędzy, których nie masz

Strona 2 / 3

Wpisy: 751
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Tu chyba chodzi o dwie różne rzeczy które się miesza. nowe przedmioty bierze się po to żeby nie miały czyjejś historii energetycznej, szczególnie przy używaniu cudzych rzeczy z secondhandu. Ale Kunisia ma rację w innym sensie: przedmiot który ty sam opatrzyłeś pozytywnymi skojarzeniami ma już w sobie kontekst który twój umyłs rozpoznaje 🙂 To nie są sprzeczne poglądy, po prostu dotyczą różnych sytuacji.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@klementynka05)
Połączone: 1 rok temu

Dobra ale jak to jest z tymi kamieniami, bo wróciłam do tego wątku i chcę zapytać czy kamień ze zwykłego potoku ma takie samo działanie jak turmalin za 80 złotych? Zakładam że tak skoro mówicie że cena nie ma znaczenia, ale chcę mieć potwierdzenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Klementynka05 kamień z potoku ma jedną rzecz której nie ma turmalin z internetu: ty go tam znalazłaś, dotykałaś, może pamiętasz miejsce i moment. To jest coś. Turmalin ma z kolei swoją strukturę krystaliczną i konkretne właściwości fizyczne. Czy te właściwości działają rytuałowo - to jest osobna dyskusja na którą nie ma konsensusu. Ale nie podchodziłabym do tego jako do oczywistego zamiennika, bo to są po prostu różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@kasjopeja)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i chcę zapytać o coś innego. Skoro tyle rzeczy da się zastąpić, albo okazuje się że nie są potrzebne, to skąd w ogóle te wszystkie listy zakupowe w opisach rytuałów? Ktoś to świadomie wymyślił czy to się nawarstwiło samo?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Kasjopeja to zależy o jakiej warstwie mówimy. Historycznie listy składników brały się z dostępności lokalnej, z synkretyzmu różnych tradycji które się mieszały, i z prób ustandaryzowania praktyk które były przekazywane ustnie. Potem doszło do tego co Klimek84 wcześniej opisał, czyli warstwy komercyjne. Ale jest jeszcze trzecia warstwa: ktoś po prostu napisał bloga i w 2012 roku wylądował wysoko w Google. Znaczna część tego co jest dzisiaj "standardowym rytuałem stabilizacji" pochodzi z kilku popularnych anglojęzycznych blogów z tamtego okresu i nie ma za sobą żadnej konkretnej tradycji.


Odpowiedz
(@klimek84)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Strzybog trafił w sedno. Sprawdzałem to kiedyś z ciekawości dla konkretnego rytuału który był opisywany jako "pradawny". Ślad wyraźnie prowdził do jednej Amerykanki z blogiem z 2009 roku, która z kolei cytowała książkę z lat 90. która cytowała coś z lat 70. i na tym koniec. Żadnej głębokiej starożytności.


Odpowiedz
Wpisy: 280
Rozpoczynający temat
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Czyli ta lista z bloga którą znalazłam mogła być dosłownie czyimś wymysłem z przed kilkunastu lat i tyle. To zmienia zupełnie moją perspektywę na cały ten temat. Dobrze że zapytałam tu, zamiast wydawać pieniądze na coś co nie ma żadnego sensu poza estyką 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@wieszczbiarka84)
Połączone: 1 rok temu

Estetyka to nie jest złe słowo w tym kontekście. Rytuał który wygląda i pachnie i czujesz go fizycznie - to ma wartość. Problem jest tylko kiedy estetyka staje się warunkiem koniecznym zamiast dodatkiem. Możesz sbie stopniowo zbierać ładne rzeczy jeśli chcesz, ale to nie jest wejście biletu do rytuału.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@egzorcystka08)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 111

@Wieszczbiarka84 Dobra, ale wracam do tej estetyki bo powiedziała coś ważnego - że estetyka to nie warunek konieczny tylko dodatek. Ale mam pytanie: kiedy zaczyna się ona być warunkiem koniecznym? Bo chyba każdy z nas ma jakiś próg, poniżej którego czuje że coś nie działa. I to nie jest kwestia magii tylko psychologii, nie?


Odpowiedz
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Egzorcystka08 i właśnie to jest clue. Ten próg jest indywidualny i nikt ci go nie wyznaczy z zewnątrz. Jedna osoba zrobi cokolwiek z garstką soli i zapaloną zapałką i to dla niej wystarczy. Inna będzie potrzebowała przynajmniej kilku elementów żeby "wejść" w odpowiedni stan. Pytanie do Paprotki95: jak ty to czujesz u siebie, masz taki próg czy raczej możesz zacząć od absolutnego minimum?


Odpowiedz
Wpisy: 280
Rozpoczynający temat
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Szczerze? Dopiero się nad tym zastanawiam. Wydaje mi się że mam ten próg, ale może on jest niższy niż myślę. ta lawenda którą wcześniej wspomniałam - to był eksperyment przez przypadek, nie celowy rytuał, i coś zadziałało. Może to znaczy że wystarczy mi mniej niż myślałam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

@Paprotka95 To co mówi to jest tak naprawdę kluczowe doświadczenie dla każdego kto zaczyna coś robić świadomie. przypadkowe odkrycie że coś działa jest o wiele cenniejsze niż celowo skonstruowany rytuał z listy, bo jest twoje, nie cudze. Jak to się stało, że ta lawenda zadziałała - pamiętasz co robiłaś?


Odpowiedz
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Feliks73 siedziałam i coś mnie gniotło, taka ogólna niechęć do wszystkiego, wiesz jak to jest. Wzięłam ten woreczek z lawendą do ręki, nie wiem nawet czemu, pewnie po prostu leżał obok. I po chwili zauważyłam że to przygnębienie trochę odpuściło. oj tam, Może to zbieg okoliczności, może nie, ale zaczęłam się pytać właśnie o to.


Odpowiedz
Wpisy: 219
(@jasminowa)
Połączone: 2 lata temu

Zapach aktywuje układ limbiczny bezpośrednio, z pominięciem kory mózgowej - to jest jedna z niewielu dróg sensorycznych które tak działają. Dlatego zmiana stanu przez zapach jest tak szybka i nieoczekiwana, bo nie przechodzi przez racjonalne filtry. Pytanie tylko: czy to jest "rytuał" czy "fizjologia"? Albo czy w ogóle ta granica ma znaczenie jeśli efekt jest ten sam?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Jasminowa ale jeśli to jest czysto fizjologia, to po co w ogóle mówić o rytuałach? Można powiedzieć że każdy kto wącha lawendę i czuje się lepiej robi "rytuał" i to by był absurd.


Odpowiedz
(@jasminowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 219

@Prokop no właśnie, ale gdzie jest granica? Aromaterapia jako "rytuał" to nie absurd - jest w tym intencja, powtarzalność, kontekst. Różnica między wąchaniem lawendy przypadkowo a wąchaniem jej świadomie w konkretnym celu to jest właśnie ta granica. Fizjologia daje mechanizm, intencja daje kierunek.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@klementynka05)
Połączone: 1 rok temu

Ale zaraz, to znaczy że rytuał to w zasadzie wszystko co robimy świadomie i z intencją? Bo to by znaczyło że rytuałem może być wieczorna herbata albo poranny spacer. Mam wrażenie że to zbyt szerokie.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@klimek84)
Połączone: 3 lata temu

To nie jest za szerokie, to jest dokładnie jak funkcjonują rytuały w antropologii. Van Gennep, Turner, Rappaport - wszyscy opisują rytuał jako działanie z wyznaczonymi ramami czasowymi, oddzielone od codzienności, z wyraźną intencją lub funkcją społeczną 🙁 Poranny spacer może być rytuałem jeśli spełnia te warunki. Problem zaczyna się kiedy ktoś na tej podstawie buduje sklep z gadżetami.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@marchewka63)
Połączone: 2 lata temu

Dobrze że ktoś to mówi wprost. Ciągle się okazuje że teoria jest elastyczna i rytuał to może być byle co, ale jak wchodzę na jakąkolwiek stronę z opisem konkretnego rytuału to nagle muszę kupić siedem rzeczy. To jest niespójne i mnie to denerwuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieszczbiarka84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 228

@Marchewka63 denerwuje mnie to samo, ale myślę że wiesz skąd to pochodzi. Strona chce coś sprzedać albo autor opisóje swoją wersję rytuału z rzeczami które sam używa. To nie jest złośliwość, to po prostu opis konkretnej praktyki jednej osoby przedstawiony jako jedyna słuszna forma.


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@egzorcystka08)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale to jest problem bo jak ktoś szuka opisu rytuału po raz pierwszy to nie ma skąd wiedzieć że ta lista to opcja a nie obowiązek. Ja sama przez długo myślałam że jeśli nie mam wszystkiego to nie mam sensu zaczynać. Skąd mam wiedzieć co jest rdzeniem a co ozdobnikiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Egzorcystka08 rdzeń to zawsze: intencja, skupienie, jakiś gest lub czynność która je zamyka. Reszta to kontekst. Jeśli opis rytuału wygląda tak że bez konkretnych przedmiotów cały mechanizm przestaje mieć sens - to znak że albo te przedmioty mają funkcję symboliczną którą możesz zastąpić, albo opis jest niekompletny i autor nie wytłumaczył dlaczego.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę ale chcę zapytać o coś podstawowego - czy jest jakaś zasada dotycząca tego kiedy rytuał w ogóle wymaga fizycznych przedmiotów, a kiedy wystarczy sama medytacja lub wizualizacja? Bo czytam ten wątek i mam wrażenie że dla niektórych rzeczy w ogóle nie są potrzebne a dla innych tak.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Zorza69 to zależy od tradycji i od celu. W praktykach opartych na symbolice fizycznej - jak większość zachodniej magii ceremonialnej, hoodoo, rytuały słowiańskie - przedmiot służy jako punkt skupienia i kotwica intencji w materialnym świecie. W tradycjach bardziej wewnętrznych - buddyjska tantra, niektóre nurrty jogi, szamanizm mentacyjny - przedmiot jest opcjonalny lub symboliczny. Nie ma jednej zasady dla całości bo to różne systemy z różnymi założeniami.


Odpowiedz
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Strzybog no dobra To co pisze o różnych systemach to tłumaczy dlaczego tak trudno porównywać opisy z różnych źródeł. Jak ktoś opisuje rytuał z tradycji hoodoo i ktś inny z perspektywy buddyjskiej to mówią o zupełnie innych mechanizmach, a na blogu wygląda to jakby chodziło o to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@kasjopeja)
Połączone: 2 lata temu

I to jest może odpowiedź na moje wcześniejsze pytanie o listy składników. wiesz co, jeśli te tradycje się mieszają w opisach internetowych bez podania kontekstu, to nie dziwne że lista wychodzi z każdego systemu po trochu i nikt nie wie co jest konieczne a co nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Kasjopeja dokładnie to. I wracając do Paprotki95 - ona ma lawendę, ma intencję, ma moment skupienia który już raz zadziałał. To jest więcej niż ma wiele osób które wydają pieniądze na pełną listę. Pytanie jest tylko czy ona sama traktuje to poważnie, bo to jest jedyne co może to "włączyć" albo nie.


Odpowiedz
Wpisy: 280
Rozpoczynający temat
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Dzięki za to. I chyba właśnie o to mi chodziło kiedy pisałam ten wątek - nie żeby ktoś mi dał listę zamienników tylko żeby zrozumieć czy w ogóle ma sens zaczynać bez tych wszystkich rzeczy. Wydaje mi się że tak, tylko trzeba wiedzieć co tak naprawdę jest rdzeniem w tym co chcę robić.


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@egzorcystka08)
Połączone: 10 miesięcy temu

A właśnie mam pytanie do Paprotki95 - kiedy piszesz że chcesz zrozumieć czy ma sens zaczynać bez tych rzeczy, to co dokładnie chciałaś zrobić? Bo przez cały wątek nie padło wprost jaki to był rytuał i co miał osiągnąć. Mówiłaś o kłopotach finansowych, o lawendzie, ale nie powiedziałaś co konkretnie szukałaś.


Odpowiedz
Wpisy: 280
Rozpoczynający temat
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Masz rację, nie powiedziałam wprost. Chodziło mi o coś w stylu rytuału na oczyszczenie i nowy początek, bo byłam w momencie kiedy dużo rzeczy się posypało naraz - praca, pieniądze, ogólny chaos. I wszędzie gdzie szukałam opisów trafiałam na listy z białą szałwią, konkretnym kadzidłem, świecami w określonym kolorze, solą himalajską i tak dalej. Suma kosztów potrafiła dobić do stu złotych za jednorazowy rytuał. Więc tu tkwił mój pierwotny dylemat.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

@Paprotka95 Chcę wrócić do czegoś co powiedziała - że miała dużo rzeczy posypanych naraz, praca i pieniądze i chaos. Pytanie czy rytuał oczyszczenia w takim momencie ma sens jako punkt wyjścia, czy raczej jako domknięcie etapu. Bo ja miałem podobny moment i robiłem coś w złej kolejności przez długi czas.


Odpowiedz
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Feliks73 interesuje mnie co masz na myśli z tą kolejnością. Myślałam że właśnie oczyszczenie jest pierwszym krokiem - żeby oczyścić to co było i zacząć od nowa. Ale teraz jak o tym piszesz to mam wątpliwości.


Odpowiedz
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Paprotka95 Mam wrażenie że ten wątek odpowiedział na pytanie z tytułu w sposób który jest bardziej użyteczny niż gdyby ktoś po prostu wrzucił listę zamienników. Paprotka95 - masz teraz jakiś plan co do tego oczyszczenia czy jeszcze się zastanawiasz?


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@klimek84)
Połączone: 3 lata temu

No to teraz jest jasne. I właśnie rytuały oczyszczenia są ciekawym przypadkiem, bo to jest chyba jeden z tych typów gdzie lista składników rozrosła się najbardziej przez różne tradycje naraz. Biała szałwia pochodzi z rdzennych praktyk północnoamerykańskich, sól himalajska to stosunkowo nowy wynalazek marketingowy, świece mają zachodnie korzenie ceremonialne. To nie jest jeden spójyn system, to jest zlepek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Klimek84 i co z tego wynika praktycznie? Że można zamienić każdy element na coś lokalnego? Pytam serio bo nie wiem jak to się przekłada na skuteczność jeśli te elementy w ogóle nie są ze sobą powiązane systemowo.


Odpowiedz
(@klimek84)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Kunisia97 wynika to że nie ma jednego kanonicznego rytuału oczyszczenia który wymaga tych konkretnych przedmiotów. Każda tradycja ma swoje odpowiedniki. Oczyszczenie dymem jest we wszystkich kulturach, ale zamiast szałwii używano jałowca, tymianku, rozmarynu, żywicy sosnowej. Sól jest w każdej tradycji europejskiej i jest dużo tańsza od himalajskiej. świeca jest dowolna jeśli nie pracujesz w systemie z kodowaniem kolorystycznym który ma dla ciebie sens.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@marchewka63)
Połączone: 2 lata temu

Ale to jest właśnie frustrujące, że trzeba to samemu odkrywać przez takie dyskusje, a nie ma nigdzie napisane na wprost. Każda strona pisze konkretną listę bez wyjaśnienia skąd pochodzi i dlaczego. Jakbym wiedziała że jałowiec robi to samo co szałwia to nie siedziałabym z poczuciem że mi czegoś brakuje 🙂


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@filomena)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 553

@Marchewka63 ale to nie jest problem tylko tego tematu. W runach jest podobnie - ludzie piszą że musisz mieć runy z konkretnego drewna, zrobione ręcznie, w określonym czasie. To jest jedna z interpretacji, nie jedyna słuszna. Problem jest taki że opisy rytuałów rzadko rozróżniają między "tak zrobiłam i zadziałało" a "to jest konieczne żeby zadziałało". Te dwa zdania znaczą zupełnie co innego.


Odpowiedz
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 260

@Filomena To rozróżnienie które robi jest dla mnie naprawdę ważne. Zastanawiam się czy jest jakiś sposób żeby to ocenić czytając opis rytuału, zanim się go wypróbuje? Bo jak mam pół godziny i świeczkę to nie wiem czy robię rdzeń rytuału czy jego okrojoną wersję która nie przyniesie nic.


Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Zorza69 jest jedna praktyczna wskazówka - sprawdź czy opis wyjaśnia dlaczego dany element jest obecny, a nie tylko co to jest. Jeśli autor pisze "dym oczyszcza przestrzeń bo symbolizuje przekształcenie materii w niewidzialne" - to jest rdzeń. Jeśli pisze "użyj białej szałwii organicznej z certyfikatem" bez wyjaśnienia - to jest preferencja sprzedażowa albo osobistaa. Dobre opisy rytuałów tłumaczą mechanizm, nie tylko skład.


Odpowiedz
Wpisy: 228
(@wieszczbiarka84)
Połączone: 1 rok temu

no tylko że wtedy musisz umieć ocenić czy wyjaśnienie mechanizmu jest dobre czy jest bełkotem napisanym żeby wyglądać przekonująco. To też wymaga wiedzy której na początku nie masz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Wieszczbiarka84 to prawda, ale jest jeden prosty test. jeśli wyjaśnienie mechanizmu działa tylko dla tego konkretnego przedmiotu i nie ma sensu dla żadnego odpowiednika - to jest marketingowy bełkot. Jeśli wyjaśnienie opisuje zasadę która mogłaby dotyczyć różnych materiałów, to jest blisko prawdziwego mechanizmu. Szałwia oczyszcza dymem - ok, dym jako medium ma sens. Szałwia musi być z konkretnej farmy bo inaczej nie zadziała - to jest sprzedaż.


Odpowiedz
Wpisy: 751
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

oczyszczenie jako pierwszy krok ma sens jeśli wiesz z czego się oczyszczasz. Jak robiłem to w chaosie, bez rozpoznania co konkretnie chcę zostawić za sobą, to rytuał nie miał za bardzo punktu zaczepienia. Potrzebowałem najpierw usiąść i bardzo konkretnie nazwać co jest do końca a co chcę kontynuować. Dopiero potem oczyszczenie miało sens. To może brzmieć jak szczegół ale dla mnie zmieniło dużo.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jasminowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 219

@Feliks73 To co opisuje ma swoje odzwierciedlenie w tym jak rytuały przejścia funkcjonują antropologicznie. Van Gennep opisywał je jako trzy fazy: separacja, liminalność, inkorporacja. Oczyszczenie należy do fazy separacji, ale żeby ta faza zadziałała, musisz mieć wyraźną granicę - co zostawiasz, co jest po tamtej stronie tej granicy. bez tej granicy rytuał zawisa w fazie liminalnej i nie kończy cyklu.


Odpowiedz
(@egzorcystka08)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 111

@Jasminowa czyli to co mówisz to że sama świeczka i dym to nie wystarczy, że do tego potrzeba jeszcze tej pracy z nazwaniem co się kończy? Czy tę pracę też robi się w ramach rytuału czy przed nim?


Odpowiedz
(@jasminowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 219

@Egzorcystka08 obie opcje są możliwe i zależy od tradycji. ale praktycznie rzecz biorąc - jeśli wchodzisz do rytuału bez tego rozpoznania, to możesz je zrobić na początku samego rytuału, zanim zapalisz cokolwiek. siadasz, zamykasz oczy, piszesz lub mówisz na głos co chcesz zakończyć. To jest darmowe i może być ważniejsze niż lista przedmiotów.


Odpowiedz
Wpisy: 280
Rozpoczynający temat
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Mam już jakiś zarys. Lawenda którą mam, zwykła świeczka, sól kuchenna zamiast himalajskiej. I najpierw to rozpoznanie o którym Feliks73 i Jasminowa mówili, żeby wiedzieć co dokładnie chcę za sobą zostawić. Zobaczymy jak to wyjdzie. Jak coś to napiszę tutaj, bo jestem ciekawa czy to co działa bez pełnej listy różni się jakoś w odczuciu od pełnego zestawu.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ciekawi mnie czy w ogóle można to porównać jeśli nie robiłaś wcześniej z pełnym zestawem. eee nie masz punktu odniesienia, więc skąd będziesz wiedziała czy coś zadziałało przez brak składników czy zadziałało bo dobrze to postawiłaś. To jest metodologicznie nierozstrzygalne.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

No to mam pytanie do Paprotki - skąd będziesz wiedzieć że "coś wyszło"? To zawsze mnie interesuuje bo jak nie masz porównania to ocena jest bardzo subiektywna. Sama poczujesz się lepiej, bo się skupiłaś i poświęciłaś sobie czas, i to jest realne, ale czy to jest efekt rytuału czy po prostu efekt zatrzymania się na chwilę? Nie staram się być złośliwy, naprawdę chcę wiedzieć jak to rozróżniasz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

@Prokop to pytanie które brzmi metodologicznie ale zakłada że rytuał i zatrzymanie się to osobne kategorie. U mnie to jedno i to samo było. Rytuał był powodem dla którego się zatrzymałem, bez niego bym nie usiadł i nie rozpoznał co chcę zostawić za sobą. Więc jak pytasz czy efekt pochodzi z rytuału czy z zatrzymania się - z mojej perspektywy to nierozdzielalne.


Odpowiedz
(@jasminowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 219

@Prokop Właśnie wróciłam do tego co napisał i myślę że on dotyka czegoś istotnego, ale nie tam gdzie myśli. Problem nie jest w tym czy masz punkt odniesienia z poprzedniego rytuału. Problem jest w tym czy masz jasno określone co miało się zmienić. Jeśli przed rytuałem zapisałaś konkretnie: chcę żeby X przestało mnie ciążyć albo chcę przestać wracać myślami do Y - to po czasie możesz sprawdzić czy to się zmieniło. Bez tej precyzji rzeczywiście ocena jest trudna, ale to problem braku intencji a nie brak drugiego rytuału do porównania.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Mnie to pytanie Prokopa też zastanawia ale z innej strony. Bo jak długo w ogóle czekać na efekt? Robiłam kiedyś coś podobnego i po tygodniu miałam wrażenie że nic, a po miesiącu sytuacja była faktycznie inna. Nie wiem czy to związek przyczynowo-skutkowy czy po prostu czas zrobił swoje.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wieszczbiarka84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 228

@Zorza69 miesiąc to i tak krótko. Ja słyszałam że przy rytuałach oczyszczenia efekty mogą się rozciągać na cały cykl księżycowy od momentu wykonania, czyli tyle ile masz od rytuału do pełni albo do nowiu zależy od fazy w której robiłaś. Nie wiem czy ktoś to weryfikował praktycznie.


Odpowiedz
(@klimek84)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Wieszczbiarka84 skąd pochodzi ta konkretna reguła z cyklem księżycowym? Pytam serio bo to brzmi jak coś co zostało nałożone na rytuały oczyszczenia wtórnie, ze źródeł wiccańskich albo neo-pogańskich, a niekoniecznie jest wbudowane w starsze tradycje. W słowiańskich praktykach oczyszczenia przez dym nie ma takiego powiązania z fazami księżyca jako wyznacznikiem "czasu oczekiwania".


Odpowiedz
(@wieszczbiarka84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 228

@Klimek84 nie pamiętam skąd dokładnie to mam, może mieszam tradycje. Ale ogólnie chodzi o to że rytuał nie działa natychmiast i oczekiwanie krótkoterminowych efektów to błąd. Z tym się chyba zgadzasz niezależnie od tradycji?


Odpowiedz
Wpisy: 280
Rozpoczynający temat
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Właściwie to zapisałam sobie wieczorem przed tym jak cokolwiek zapaliłam. Trzy rzeczy które chcę żeby przestały zajmować mi głowę. eh, nie wiem czy to wystarczy jako punkt odniesienia, ale przynajmniej mam na czym się oprzeć za kilka tygodni.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@egzorcystka08)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 111

@Paprotka95 a czy zapisałaś to na papierze który potem spaliłaś czy zostawiłaś? Bo gdzieś czytałam że spalenie jest ważną częścią uwalniania, że jak zostawiasz zapisane to jakby trzymasz przy sobie. Ale nie wiem czy to ma sens czy to jeden z tych dodatków których poczchodzenie jest niejasne.


Odpowiedz
(@klimek84)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 174

@Egzorcystka08 spallenie zapisanego zamiaru ma rzeczywiście długą historię, ale mechanizm jest różnie uzasadniany. W niektórych tradycjach ogień przekształca, czyli zamiar przechodzi w inną postać i zaczyna działać. W innych chodzi o to że akt zniszczenia fizycznego nośnika jest gestem zaufania - puściłaś nie trzymasz. Te dwa uzasadnienia prowadzą do trochę innych wniosków o tym kiedy i jak to robić.


Odpowiedz
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 735

@Paprotka95 Dobra ale wracając do meritum - , to co opisujesz z tymi trzema rzeczami brzmi bardziej jak cel terapeutyczny niż rytuałowy. I mówię to bez złośliwości. pytam się czy jest jakaś różnica między zapisaniem sobie trzech celów i regularnym sprawdzaniem ich a rytuałem oczyszczenia. Czym jedno się różni od drugiego poza oprawą?


Odpowiedz
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

@Prokop oprawa to jest właśnie element który zmienia coś w sposobie w jaki mózg traktuje tę deklarację. jest całkiem sporo badań z psychologii ceremonialnej - o tym pisał między innymi Dimitris Xygalatas - że rytualne ramy powodują że deklaracja staje się bardziej wiążąca dla samej osoby która ją składa. to nie jest mistyczne, to jest psychologicznie uchwytne. Nie mówię że to jedyny mechanizm rytuału, ale to konkretna, mierzalna różnica między listą celów a rytuałem.


Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Paprotka95 Mam wrażenie że rozmowa bardzo ładnie wróciła do pytania z tytułu i odpowiedziała na nie od strony której się nie spodziewałem. Paprotka95 zaczęła od "czy mogę to zrobić tanio" i przez całą dyskusję okazuje się że odpowiedź to "tak, bo większość kosztów dotyczyła dodatków, nie rdzenia" no i Ale do tego doszła jeszcze cała warstwa o tym że same przedmioty to nie wszystko, że rozpoznanie intencji jest warunkiem żeby cokolwiek zadziałało. I to nie było w pierwotnym pytaniu, a jest chyba najważniejszą odpowiedzią.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@dziewiecsil_70)
Połączone: 1 rok temu

Xygalatas to ten od rytuałów i sportu też chyba? Czytałam coś o jego pracy z ekstremalnymi rytuałami, ale nie wiedziałam że pisał też o tych codziennych praktykach. Masz tytuł tej książki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@feliks73)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 751

@Dziewiecsil_70 tak, publikuje po angielsku głównie w artykułach naukowych, trochę tego jest dostępne w sieci. on badał zarówno ekstremalne jak właśnie te małe codzienne - i interesujące jest że mechanizm psychologiczny jest podobny niezależnie od skali.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@kunisia97)
Połączone: 1 rok temu

To jest ciekawe że pojawia się tutaj badacz akademicki w dyskusji o rytuałach ezoterycznych. Nie mówię że to źle ale zastanawiam się czy wyjaśnienie psychologiczne wyczerpuje to o czym mówimy. Bo z perspektywy kogoś kto traktuje rytuał jako coś więcej niż technikę wpływu na własny umysł, to jest trochę sprowadzenie do niższego poziomu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasminowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 219

@Kunisia97 te poziomy wcale się nie wykluczają. Mechanizm psychologiczny może być jednocześnie prawdziwy i nie być jedynym działającym mechanizmem. To nie jest tak że jak coś ma wyjaśnienie psychologiczne to nie ma innego. Van Gennep opisywał rytuały przejścia strukturalnie i też nikt nie mówił że to wyczerpuje temat.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: