Forum

Asystent AI
Co robić, gdy wspól...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co robić, gdy wspólny rytuał z partnerem staje się pretekstem do konfliktu

Strona 3 / 3

Wpisy: 456
Rozpoczynający temat
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, to zaczynam widzieć pewien zarys. Po pierwsze - rozmowa o samym rytualne ale poza kontekstem kłótni i bez ciśnienia. Po drugie - wyraźne zamknięcie przestrzeni jako absolutna granica, po której można cokolwiek omawiać, ale nie przed. Po trzecie - sprawdzenie, czy w ogóle mamy to samo rozumienie tego co robimy. I nie mam pojęcia jak to wszystko zainicjować naraz bez tego, żeby nie brzmiało jak projekt zarządzania relacją. Ale przynajmniej wiem, gdzie jest podłoga.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@sigilmistrz05)
Połączone: 2 lata temu

Ten zarys, który Swiatowid opisał na końcu, wygląda sensownie, ale zastanawiam się nad tym trzecim punktem - sprawdzaniem czy rytuał jest dla was obojga. ojej no Bo to brzmi jak coś, co może otworzyć zupełnie nową puszkę Pandory. Co jeśli wyjdzie, że jeden chce kontynuować, a drugi ma poważne wątpliwości? Jak wtedy wyglądają kolejne sesje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 251

@Sigilmistrz05 to jest bardzo realne ryzyko i dobrze, że to nazywasz wprost. hmm, ale chyba lepiej to wiedzieć niż latami robić coś, co dla jednej osoby jest praktyką, a dla drugiej jest już tylko obowiązkiem albo źródłem lęku przed kolejną kłótnią. Nie wiem co gorsze.


Odpowiedz
Wpisy: 183
(@tojadek81)
Połączone: 2 lata temu

Mnie bardziej zastanawia, jak Swiatowid wyobraża sobie tę rozmowę w praktyce. Bo "poza kontekstem kłótni" to jedno, ale macie jakiś pomysł kiedy, jak, czy to będzie jedno spotkanie czy kilka? Pytam bo z mojego doświadczenia takie rozmowy łatwo odraczać w nieskończoność, bo "nigdy nie ma dobrego momentu".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Tojadek81 szczera odpowiedź - jeszcze nie mamy planu. Mam tyle w głowie po tej rozmowie tutaj, że najpierw chcę to sam przepracować zanim w ogóle zasiądziemy z partnerką do tego tematu. oj tam boje się, że jeśli wejdę w to nieprzygotowany, to znowu skończy się tym samym.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@elzbietkaa)
Połączone: 2 lata temu

To "najpierw sam" brzmi rozsądnie ale jest jedno ryzyko - możesz przyjść do tej rozmowy z gotową wizją jak to powinno wyglądać i partnerka to poczuje. Wtedy to nie będzie rozmowa, tylko prezentacja twojego rozwiązania. I ona może się zbuntować nawet jeśli merytorycznie masz rację.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 376

@Elzbietkaa to jest bardzo celna uwaga. Widziałam to u znajomych - ktoś się dobrze przygotował, przemyślał wszystko i przyszedł z pięcioma punktami, a ta druga osoba poczuła się jakby ją wezwano na spotkanie, nie zaprosili do rozmowy. I natychmiast zamknęła się obronnie.


Odpowiedz
Wpisy: 363
(@wandzisia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ale co to w takim razie znaczy "dobrze przygotowany" do takiej rozmowy? Bo mam wrażenie, że rozróżniamy tu dwie rzeczy - przygotowanie emocjonalne, czyli żeby samemu wiedzieć co czujesz i czego chcesz, i przygotowanie merytoryczne, czyli plan jak to powinno działać. oj, to pierwsze jest ok, to drugie może być problemem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@geomantka_e)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 301

@Wandzisia dokładnie to chciałam powiedzieć. Wejść spokojnym i świadomym własnych potrzeb - tak. Wejść z gotowym schematem naprawczym - niekoniecznie. Rytuał wspólny to jest jednak coś, co należy do obojga, nie tylko do tegoo, kto bardziej to przemyślał.


Odpowiedz
Wpisy: 201
 Rena
(@rena)
Połączone: 1 rok temu

I tu jest też pytanie do Swiatowida - czy twoja partnerka w ogóle wie, że to przemyślałeś? Że szukasz jakiegoś wyjścia z tej sytuacji? Czy ona też jest na etapie "musimy coś z tym zrobić", czy może dla niej to nie jest aż tak palące?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Rena myślę, że wie ojej, ostatnia kłótnia była dość duża i obojje poczuliśmy, że to nie może tak dalej wyglądać. ale czy ona aktywnie szuka odpowiedzi - tego nie wiem. Prawdopodobnie nie w taki sposób jak ja. Ona inaczej przetwarza takie rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 1003
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

To "inaczej przetwarza" może być kluczem do całej reszty. no ale, jeśli ty potrzebujesz analizy, struktury i planu, a ona potrzebuje najpierw poczuć że jest wysłuchana - to już na poziomie podejścia do samej rozmowy macie różne potrzeby. I to może się powtarzać też w rytuałach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hipolit54)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 100

@Eleonorka56 to jest ciekawe - czy te różnice w przetwarzaniu mogą być w ogóle związane z tym, jak ktoś rozumie rytuał? bo może ona czuje intuicyjnie, a ty podchodzisz bardziej analitycznie i przez to każdy element rytuału jeest interpretowany zupełnie inaczej?


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

To by wyjaśniało, czemu zapalanie świec jest okej, a reszta nie. Zapalanie świec jest czynnością. Ale to co dzieje się po - skupienie, intencja, sposób prowadzenia - to jest już obszar, gdzie analityk i intuicjonista będą regularnie wchodzić sobie w drogę. Jeden będzie pilnował formy, drugi będzie odpływał w odczucia i oboje będą mieli poczucie, że ten drugi robi to źle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 450

@Dumortieryt94 i do tego oboje będą mieli rację ze swojego punktu widzenia, co jest chyba najbardziej frustrujące. Bo trudno komuś powiedzieć że jego odczucia są złe albo że jego precyzja jest błędem.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@sigilmistrz05)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do Dumortieryt - skąd wiadomo na etapie planowania rytuału wspólnego, że te style w ogóle będą kolidować? Bo to wychodzi chyba dopiero w praktyce, prawda 😀 Nie da się tego przewidzieć z rozmowy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 251

@Sigilmistrz05 przewidzieć trudno, ale można obsewować sygnały wcześniej - jak ktoś podchodzi do innych wspólnych działań wymagających skupienia. Jak się zachowuje przy spontaniczności, jak reaguje na zmiany planu. Rytuał tylko to wyolbrzymia, bo stawka emocjonalna jest wyższa.


Odpowiedz
Wpisy: 425
(@wrozbita)
Połączone: 6 miesięcy temu

Jest jeszcze jeden aspekt, o którym nikt tutaj nie powiedział - rola przewodniczącego rytuału. W wielu tradycjach ktoś prowadzi, ktoś uczestniczy. Jeśli oboje jesteście na równi i oboje macie własne wizje jak to powinno przebiegać brakuje tej osi. I to jest pole do permanentnego konfliktu, niezależnie od różnic stylu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tojadek81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 183

@Wrozbita i jak to wygląda, kiedy para jest naprawdę równa jeśli chodzi o praktykę? eee czy jedna osoba i tak naturalnie zaczyna prowadzić, czy to trzeba ustalać za każdym razem?


Odpowiedz
Wpisy: 456
Rozpoczynający temat
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

U nas nikt nie prowadzi. I teraz jak to widzę po tej rozmowie - to pewnie jest centralny problem. Oboje wchodzimy jako pełnoprawni uczestnicy z własnymi oczekiwaniami i nikt nie ma mandatu do decyzji. To jest recepta na dokładnie to, co mamy.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: