Forum

Asystent AI
Co robić gdy rytuał...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co robić gdy rytuał robi się obsesją która zagarnia całe twoje życie


Wpisy: 26
Rozpoczynający temat
(@rozalka_83)
Połączone: 2 lata temu

Nie wiem jak zacząć, ale napiszę wprost. Zaczęłam robić jeden prosty rytuał oczyszczający, coś z solą i świecą, żeby trochę poukładać sobie głowę po ciężkim okresie. I z jednego rytuału zrobiły się trzy, potem pięć, teraz mam dosłownie rozpisany harmonogram na cały tydzień i jeśli coś mi wypadnie albo zrobię nie tak, to mam poczucie, że cały dzień jest do niczego. Chodzę do pracy i myślę o tym, czy zapamiętałam żeby zgasić świecę w odpowiednim momencie. To miało mi pomagać, a teraz to mnie kontroluje. Ktoś przez to przechodził?


Odpowiedz
68 odpowiedzi
Wpisy: 479
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

To nie jest rzadki problem, tylko mało kto o tym mówi głośno. Rytuał jako forma ma naturalną tendencję do rozrastania się, szczególnie jeśli zaczyna dawać jakiekolwiek poczucie sprawczości czy ulgi. Pytanie do ciebie, które jest dla mnie ważniejsze niż same rytuały: czego się boisz, że się stanie, jeśli jeden dzień po prostu pominiesz?


Odpowiedz
Wpisy: 26
Rozpoczynający temat
(@rozalka_83)
Połączone: 2 lata temu

no i że cos złego się przydarzy. Albo że to, na co pracowałam, się rozpadnie. Wiem, że to brzmi absurdalnie jak to piszę, ale tak to czuję w środku.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@gertruda_02)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 118

o rany znam to, choć u mnie inaczej. Mam notatniki z rozkładami tarota, zapisuję każde ciągnienie, daty, fazy księżyca, nastrój przed i po. I w pewnym momencie zauważyłam, że zanim wyciągnę kartę, to już się stresuję, że wynik będzie zły i coś będę musiała powtarzać. Straciłam gdzieś po drodze to, dla czego zaczęłam. @Rozalka_83, czy u ciebie rytuał rozrastał się stopniowo, czy nagle skoczyłaś do tych pięciu na raz? 🙂


Odpowiedz
(@rozalka_83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 26

@Gertruda_02 Stopniowo, bardzo stopniowo. Najpierw dołożyłam jeden element, bo gdzieś wyczytałam, że tak jest skuteczniej. Potem drugi, bo poprzedni raz coś poszło nie tak i chciałam to naprawić. I tak przez kilka miesięcy. Teraz jak patrzę wstecz to widzę wyraźnie jak to narastało, ale w trakcie tego nie widziałam wcale.


Odpowiedz
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 399

hmm... to co opisujesz ma bardzo konkretną nazwę w psychologii, chociaż niekoniecznie w kontekście ezoterycznym się o tym mowi. Mechanizm wygląda podobnie jak w OCD, gdzie rytuał zaczyna pełnić funkcję neutralizowania lęku. Problem w tym, że ulga jest krótkotrwała, więc potrzeba rytuału wraca szybciej i silniej. I rytuał musi być coraz bardziej precyzyjny żeby ta ulga wogóle zadziałała. @Gertruda_02 opisała to całkiem dokładnie ze swoim stresem przed ciągnieniem karty. 🙂


Odpowiedz
(@antosik-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Ludwiczek Ale czy to w ogóle porównywalne? OCD to zaburzenie kliniczne, a rytuały ezoteryczne to świadoma praktyka. Mieszanie tych dwóch rzeczy wydaje mi się trochę na skróty. Rozalka pisze, że rytuał ją kontroluje, ale sama chyba rozumie, że ma wybór, nie?


Odpowiedz
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 399

@Antosik.1 Nie mieszam, tylko wskazuję na podobny mechanizm, bo on działa identycznie niezależnie od kontekstu. Świadoma praktyka moze z czasem przejąć funkcję, której nie miała pełnić, i wtedy granica między wyborem a przymusem się zaciera. nie twierdzę, że Rozalka ma OCD, mówię że mechanizm narastania i utrzymywania rytuału przez lęk jest ten sam.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Moja babcia mówiła, że modlitwa jest zdrowa, ale zamawianie co do słowa, bo inaczej się nie uda, to już jest przestrach a nie wiara. Myślę, że to mądra obserwacja niezależnie od tradycji. Jak rytuał zaczyna być magicznym zabezpieczeniem przed czymś złym, a nie wyrazem czegoś głębszego, to się zamienia w coś zupełnie innego.


Odpowiedz
Wpisy: 1086
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

hmm, w pracy z runami często słyszę, że ktoś nie może zacząć dnia bez rzutu. To już nie jest wróżba, to jest uzależnienie od odpowiedzi. Przy runach jest taki niepisany punkt, że jeśli boisz się dnia bez nich, to właśnie wtedy najbardziej nie powinieneś ich ciągnąć. Nie dlatego, że coś się stanie, tylko dlatego, że to ćwiczenie dla ciebie, żebyś zobaczył, że dzień i tak mija i nic się nie wali. ^^


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rumianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 47

@Kadula Ale jak to odróżnić od regularnej praktyki? Bo rozumiem, że codzienne ciągnienie run to nie to samo co patologiczne uzależnienie, prawda? Chodzi o intencję, tak? Czy o to czy wywołuje lęk kiedy się nie zrobi? 😀


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Rumianka To dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Dla mnie granica leży w tym, co się dzieje kiedy nie robisz. jeśli po prostu brakuje ci praktyki, to jedna rzecz. Jeśli natomiast masz myśl, że coś złego się przydarzy, albo że poprzedni rytuał był do niczego i trzeba powtórzyć, to już inny teren. Intencja jest ważna, ale nie decyduje o wszystkim. Można mieć dobrą intencję i wpaść w zły schemat.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@gracja90)
Połączone: 9 miesięcy temu

ja miałam tak z afirmacjami i to też jest forma rytuału. codziennie rano 20 minut, musiałam powiedzieć każdą po trzy razy i w odpowiedniej kolejności bo inaczej coś mi nie grało. i jeśli mi się pomieszała kolejność to zaczynałam od nowa. i to trwało czasem godzinę. mąż się pytał, co tak długo w łazience:) w końcu ktoś mi powiedział żebym spróbowała jeden dzień bez tego. bałam się totalnie ale spróbowałam i nic się nie stało. ale to był dla mnie naprawdę duży krok


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rozalka_83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 26

@Gracja90 Dokładnie tak samo. To co opisujesz z tą kolejnością i zaczynaniem od nowa, to jest właśnie to. U mnie jest podobnie ze świecą, musi stac w konkretnym miejscu, zapalona o konkretnej porze, zgaszona konkretnie. I jak coś pójdzie inaczej, to nie wiem czy liczyć to jako zrobione czy zacząć jutro od nowa. Jak ty sie zdecydowałaś spróbować ten jeden dzień bez? Bo ja nie potrafię tego zrobić. 😀


Odpowiedz
(@zywiena78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Rozalka_83 czytam tę rozmowę i mam do Ciebie jedno pytanie, bo to moze być ważne. Czy pamiętasz jaki był stan twojego zycia zanim zaczęłaś ten rytuał? Pytam, bo bardzo często to, co się nazywa obsesją na punkcie rytuału, jest tak naprawdę obsesją na punkcie czegoś zupełnie innego, co przez rytuał próbujemy kontrolować. Rytuał staje się wtedy substytutem sprawczości. 🙂


Odpowiedz
(@rozalka_83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 26

@Zywiena78 Ciężki okres zawodowy i trochę rodzinny jednocześnie. Czułam, że nie mam żadnego wpływu na nic. I to chyba ma sens to co piszesz, bo rytuał to było jedyne, co robiłam i natychmiast widziałam efekt. Coś zrobiłam, coś się wydarzyło.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@gracja90)
Połączone: 9 miesięcy temu

szczerze to nie zdecydowałam sama, miałam taki moment że byłam tak zmęczona tym wszystkim że po prostu nie wstałam i nie poszłam. i siedziałam i czekałam na coś złego przez cały ranek. i nic. i potem drugi raz też nic. ale wiem że to był przypadek i nie każdy tak trafi na ten moment


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

I tu jest sedno. Rytuał dał ci poczucie sprawczości w sytuacji, gdzie wszystko inne wymykało się spod kontroli. To jest jedna z głębszych funkcji rytuału w każdej tradycji, od szamańskiej po liturgiczną. Problem zaczyna sie wtedy, gdy poczucie sprawczości staje się ważniejsze niż sam cel rytuału. I wtedy właśnie rozrasta się, bo nie chodzi już o oczyszczenie czy intencję, tylko o to żeby znowu poczuć że coś trzymam w rękach.


Odpowiedz
30 Odpowiedzi
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Anastazy56, to rozumiem w teorii, ale jak Rozalka ma z tym teraz praktycznie coś zrobić? bo brzmi to jak diagnoza, tylko co dalej? Pytam szczerze, nie złośliwie.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Ilonka65 To też jest uczciwe pytanie. Nie mam gotowej recepty, ale powiem jak to widzę. Najpierw warto zapytać siebie czy rytuał ma sens sam w sobie, poza lękiem. Jeśli tak, to moze warto go ograniczyć do jednej prostej formy i przez jakiś czas nie rozbudowywać. Jeśli okaże się, że bez lęku rytuał nie ma już żadnej treści, to jest informacja o tym, czemu naprawdę służy. Ale to wymaga dużej szczerości wobec siebie.


Odpowiedz
(@rozalka_83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 26

@Anastazy56, ale to "ograniczenie do prostej formy" to dla mnie teraz brzmi jak coś niewykonalnego. Jakby mi ktoś powiedział żeby schudnąć jedząc mniej. Niby wiem, że tak trzeba, ale jak siedzę wieczorem i zaczynam się zastanawiać czy zrobiłam wszystko, to ta prosta forma nie wystarczy i zaczyna mnie ciągnąć żeby dodać jeszcze to i tamto. Jak wy to wogóle zatrzymujecie na etapie "dość"?


Odpowiedz
(@gertruda_02)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 118

ehh muszę powiedzieć jedno. przez długi czas myślałam, że mój problem z tarotem to kwestia techniczna. Że jak lepiej zrozumiem karty, to przestanę się bać złych wyników. I brałam kolejne kursy, kupowałam kolejne talie, szukałam lepszych układów. @Rozalka_83 I dopiero po czasie dotarło do mnie, że robię dokładnie to samo co, tylko moim rytuałem były nie świece, tylko wiedza. Uczenie się było moim rytuałem neutralizującym lęk.


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Gertruda_02 To jest bardzo ciekawe spostrzeżenie, bo wiedza jako rytuał to coś, o czym rzadko się mówi. I to jest prawdopodobnie trudniejsze do zauważenia, bo jest społecznie nagradzane. Nikt ci nie powie że za dużo się uczysz.


Odpowiedz
(@gracja90)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 191

@Gertruda_02 to co pisze jest dla mnie nowe bo nie pomyślałam, że wiedza może być tym samym. u mnie to było bardziej fizyczne, to powtarzanie słów, ruchów. ale faktycznie mechanizm jest ten sam chyba. szukałam pewności w kolejnej czynności zamiast jej w sobie


Odpowiedz
(@rozalka_83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 26

@Gertruda_02 To co opisujesz trochę mnie zaskoczyło, bo mój rytuał jest bardzo konkretny fizycznie i nigdy nie pomyślałam, że ktoś może mieć to samo w zupełnie innej formie. to chyba znaczy, że sama forma jest drugorzędna i że naprawdę chodzi o cos innego. To trochę zmienia perspektywę.


Odpowiedz
(@zywiena78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 270

Właśnie. @Rozalka_83 I to jest odpowiedź na pytanie które zadała na początku, czyli co zrobić. Nie ma sensu atakować rytuału jako takiego bo to nie on jest problemem. Problem jest w pytaniu na które rytuał próbuje odpowiedzieć. A to pytanie najczęściej brzmi coś w stylu: czy będę bezpieczna, czy to mi się uda, czy mam jakiś wpływ. I na to żaden rytuał nie da ostatecznej odpowiedzi, bo nie może.


Odpowiedz
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 399

@Zywiena78 Ale to prowadzi do pytania, które mnie od jakiegos czasu chodzi po głowie w tej dyskusji. Skoro rytuał nie może dać tej odpowiedzi, to po co w ogóle praktykować? Mówię poważnie, nie ironicznie. Gdzie jest granica między zdrową praktyką a szukaniem odpowiedzi, której nie ma?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Ludwiczek Dla mnie ta granica leży w kierunku, w którym idzie rytuał. Jeśli wychodzisz z rytuału z większą gotowością do dzialania, to działa. Jeśli wychodzisz z mniejszą gotowością i większą potrzebą powtórzenia, to coś jest nie tak. Rytuał nie powinien cie uzależniać od siebie, powinien cię odsyłać z powrotem do życia. 😀


Odpowiedz
(@gracja90)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 191

i to jest chyba kluczowe, co mówisz, że wracało, kiedy ulga mijała. czyli rytuał nie rozwiązał niczego, tylko odsuwal ten moment. @Anastazy56 i to jest chyba właśnie ten mechanizm o którym mówił, nie?


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Gracja90 Tak, to jest dokładnie ten schemat. W psychologii uzależnień behawioralnych mówi się o negatywnym wzmocnieniu, nie chodzi o nagrodę, tylko o chwilowe usunięcie nieprzyjemnego stanu. I to właśnie sprawia, ze to tak trudno przerwać, bo każde powtórzenie potwierdza że "działa".


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Anastazy56 Ale czy porównywanie do uzależnienia behawioralnego nie jest jednak trochę za mocne? Bo uzależnienie to jednak inne kategorie, jest tolerancja, jest odstawienie. Tutaj mówimy o praktyce duchowej, nie o hazardzie.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Ilonka65 Tolerancja jest. Rozalka sama napisała na początku, że rytuał się wydłużał, ze musiała dodawać elementy. To jest klasyczna eskalacja. A co do praktyki duchowej, to właśnie dlatego jest to trudniejsze do zauważenia niż hazard, bo mamy usprawiedliwienie że to coś "wyższego".


Odpowiedz
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 362

@Anastazy56 Mnie to zestawienie z uzależnieniem jakoś zgrzyta, ale rozumiem co ma na myśli. Myślę, że to jest bardziej kwestia tego co Van Gennep nazywał liminalnością, ten stan zawieszenia w progu. jeśli rytuał nie ma zamknięcia, człowiek zostaje w progu i nie może wyjść. I wtedy wraca, żeby spróbować wyjść znowu. 😀


Odpowiedz
(@antosik-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Wandzia Czyli mówisz, ze problem nie jest w samym powtarzaniu, tylko w tym że rytuał nie ma końca? że nie ma tego momentu przejścia?


Odpowiedz
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 362

@Antosik.1 Właśnie. Rytuał przejścia ma trzy fazy, wyłączenie, liminalność i włączenie spowrotem. Jak ta trzecia faza nie istnieje albo jest nieskuteczna, to zostajesz w fazie środkowej i nie ma gdzie iść dalej. I zaczynasz od początku.


Odpowiedz
(@zywiena78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Wandzia To co mówi jest spójne z tym, co widzę w kartach przy pewnym typie pytań. Kiedy ktoś pyta o to samo wiele razy z rzędu, to nie dlatego że odpowiedź nie była jasna. To dlatego że nie było jak jej przyjąć. I układy zaczynają się wtedy powtarzać, bo pytanie jest to samo


Odpowiedz
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 399

@Zywiena78 To interesujace, bo sugerujesz że sama praktyka daje sygnał że coś jest nie tak. Że to nie jest tak, że rytuał czy karty milczą, tylko że mówią cały czas to samo i to jest właśnie odpowiedź.


Odpowiedz
(@zywiena78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Ludwiczek Tak to widzę. Powtórzenie jest informacją. Tylko że osoba pytająca często interpretuje je jako błąd, że zapytała źle, wyciągnęła złą kartę, zrobiła coś nie tak. I to nakręca kolejną próbę.


Odpowiedz
(@gertruda_02)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 118

Właśnie to mi się zdarzało z tarotem. Jak wychodził układ który mi się nie podobał, to szukałam błędu w metodzie. Nowa talia, inny rozkład, inne pytanie. I zawsze był jakiś powód żeby spróbować jeszcze raz. @Zywiena78 To co mówi siedzi mi teraz w głowie.


Odpowiedz
(@rumianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 47

@Gertruda_02 A kiedy to przestało? czy był jakiś konkretny moment, czy to stopniowo?


Odpowiedz
(@gertruda_02)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 118

@Rumianka Był jeden moment kiedy wyciągnęłam dokładnie ten sam układ co tydzień wcześniej i po prostu się śmiałam. Nie z ulgi, tylko z takiego zmęczenia. I pomyślałam, no dobra, wystarczy. Nie wiem czy to można nazwać decyzją, to było bardziej wyczerpanie oporu.


Odpowiedz
(@rozalka_83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 26

@Gertruda_02 Czytam co napisała i coś mi się tu odzywa. U mnie też jest to wyczerpanie, ale ono nie zatrzymuje, tylko trochę przycicha i wracam do rytuału po kilku dniach. Jakby wyczerpanie nie wystarczyło samo w sobie. 🙂


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

Może to jest różnica między wyczerpaniem a decyzją. @Gertruda_02 mówiła o śmiechu, o jakimś przełomie w postrzeganiu, nie tylko o zmęczeniu. Wyczerpanie to nadal reakcja na lęk. Decyzja jest czymś innym jakościowo.


Odpowiedz
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 479

@Kadula To jest ważne rozróżnienie. Ale skąd taka decyzja sie bierze, jeśli nie z wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa, które, jak wcześniej mówiłaś, rytuał nie może dać? To troche błędne kolo, bez bezpieczenstwa nie ma decyzji, a bez decyzji nie ma wyjścia.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Anastazy56 Nie wiem czy to błędne koło, moze raczej spirala. To poczucie bezpieczeństwa nie musi przyjść w całości naraz. Może wystarczyć mały fragment, jeden moment kiedy coś innego, nie rytuał, zadziałało. I to daje punkt zaczepienia. Mam wrażenie, że to właśnie Rozalka próbuje znaleźć i że ta rozmowa jest może jednym z takich punktów.


Odpowiedz
(@rumianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 47

@Kadula A ten mały fragment, o którym mówisz, to coś co się dzieje samo, czy trzeba go aktywnie szukać? Bo mam wrażenie, że jak ktoś jest już głęboko w tym schemacie, to może nie rozpoznać że coś zadziałało inaczej. Albo przypisze to rytuałowi mimo że rytuału nie było.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Rumianka To bardzo celne. Myślę że w runach jest coś podobnego, Eihwaz mówi o tym progu między tym co znane a tym co jeszcze nieuformowane. I ten próg jest trudny właśnie dlatego że nie mamy punktu odniesienia kiedy jesteśmy w środku. Więc może nie chodzi o aktywne szukanie, tylko o to żeby w ogóle nie odrzucać momentów kiedy coś przynosi spokój bez udziału rytuału. Nie analizować, po prostu nie uciekać od tego.


Odpowiedz
(@antosik-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Kadula Tylko ze to co mówi wymaga pewnej uważności, a kiedy rytuał działa jak przymus, to ta uważność jest właśnie tym czego brakuje. Cały czas jesteś skupiony na tym co zrobić, a nie na tym co czujesz. Rozalka, mam pytanie, czy kiedy robisz ten rytuał, jesteś w nim obecna, czy bardziej go odfajkowujesz?


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@gracja90)
Połączone: 9 miesięcy temu

to pytanie mnie uderzyło bo ja też przez długi czas nie wiedziałam gdzie jest "dość". i właściwie to nie ja to zatrzymałam, to zmęczenie mnie zatrzymało. nie wiem czy to dobra metoda bo to trochę jak czekanie aż cię to samo obali 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

Właśnie, bo to co opisujesz to nie jest kwestia wiedzy, tylko mechanizmu. Możesz wiedzieć że "wystarczy" i nadal nie być w stanie się zatrzymać, bo lęk wyprzedza rozum. to dlatego pytałem wczesniej o kontekst życiowy, bo jeśli ten lęk ma realne źródło, które nadal istnieje, to żadne ograniczenie rytualu samo w sobie nie wystarczy. Rytuał jest wtedy tylko warstwą na coś głębszego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Anastazy56 Czyli twierdzisz, że dopóki nie rozwiąże się tego co pod spodem, to i tak będzie wracać w jakiejś formie? bo to ma sens, ale z drugiej strony brzmi trochę jak pułapka, bo to "coś pod spodem" może być bardzo niekonkretne.


Odpowiedz
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 399

@Ilonka65 To nie musi być niekonkretne. Rozalka powiedziała wcześniej wprost, że to był moment bez poczucia wpływu na cokolwiek. To bardzo konkretna sytuacja. Pytanie jest raczej czy to poczucie wróciło, czy nadal trwa. Bo jeśli trwa, to praca idzie w dwóch miejscach jednocześnie i to jest naprawde trudne


Odpowiedz
Wpisy: 1086
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Chcę wrócić do tej kwestii "prostej formy" bo ona nie jest tak prosta jak brzmi. W runach jest coś co się nazywa staví, co można przetłumaczyć jako zatrzymanie, i to jest świadoma decyzja przed rzutem, nie po. Chodzi o to, żeby zanim zaczniesz, określić co jest wystarczające. Nie po fakcie. Ale to wymaga treningu, bo domyślnie mózg ocenia "czy wystarczyło" dopiero po, kiedy lęk już jest aktywny.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@rumianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 47

@Kadula To znaczy, że trzeba to ustalić zanim się w ogóle zacznie? Że jak wchodzę w rytuał, mam z góry powiedzieć sobie: zrobię to raz, to wystarczy? Bo to brzmi jakby wymagało sporej... no, wewnętrznej pewności. A co jesli jej nie ma? 😀


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Rumianka Właśnie, i to jest sedno. Jeśli wchodzisz w rytuał bez tej pewności, to rytuał ją próbuje wyprodukować. I nie moze, bo to nie jest jego funkcja. Poczucie bezpieczeństwa nie pochodzi z rytuału, rytuał może je tylko wyrazić jeśli już gdzieś jest. Jak nie ma, to będziesz powtarzać w kółko szukając czegoś, czego tam nie ma. 🙂


Odpowiedz
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 362

@Kadula To co mówi przypomina mi coś, o czym czytałam w kontekście obrzędów przejścia. van Gennep pisał, że rytuał działa tylko jeśli wspólnota za nim stoi, bo to ona nadaje mu moc. Jak robisz coś sam, bez żadnego gruntu pod spodem, to rytuał jest pusty i wtedy szukasz intensywności żeby to wypełnić. Nie wiem czy to pasuje do tej sytuacji, ale myślę że może. 😉


Odpowiedz
(@antosik-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Wandzia Ale to by oznaczało, że rytuały prywatne w ogóle nie działają, a to chyba nie jest prawda. Wiele tradycji magicznych jest z natury solipsystycznych, nie potrzebują wspólnoty. Albo inaczej: wspólnota może być wewnętrzna, prawda? 😉


Odpowiedz
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 362

@Antosik.1 Nie twierdzę że nie działają, tylko że bez żadnego zakorzenienia, czy wspólnotowego, czy wewnętrznego, czy tradycji, jest próżnia i w próżnię wchodzi lęk. To nie jest kwestia skuteczności rytuału samego w sobie, tylko tego co jest pod nim.


Odpowiedz
Wpisy: 47
(@rumianka)
Połączone: 2 lata temu

no ale ale to jest bardzo trudne do oceny samemu, prawda? bo jak jesteś w środku tego, to skąd wiesz czy wychodzisz z większą gotowością czy tylko z chwilową ulgą, która zaraz minie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Rumianka Chwilowa ulga kończy się zazwyczaj przed kolejnym rytuałem. Gotowość trwa trochę dłużej i czuc ją w działaniu, nie w braku lęku. To naprawdę różne stany i po jakimś czasie można je odróżnić, ale masz rację ze na początku to jest nieczytelne. 😉


Odpowiedz
(@antosik-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Kadula A ta chwilowa ulga kontra gotowość do działania, to da sie jakoś opisać co dokładnie czujesz inaczej? bo mam wrażenie, że dla kogoś kto jest głęboko w tym cyklu, obie mogą wyglądać identycznie od środka.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1086

@Antosik.1 To dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Dla mnie różnica była taka, że po uldze chciałam zostać w domu i nie musieć nic robić. Po gotowości miałam ochotę wyjść, zadzwonić, napisać, cokolwiek. Ale to bardzo subiektywne. U każdego może wyglądać inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 26
Rozpoczynający temat
(@rozalka_83)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to i myślę, że u mnie zdecydowanie była ulga. Takie poczucie że chwilowo coś odeszło. I wracało dokładnie kiedy ta ulga mijała, czasem po kilku godzinach.


Odpowiedz
Wpisy: 26
Rozpoczynający temat
(@rozalka_83)
Połączone: 2 lata temu

Odfajkowuję. Zdecydowanie. Czasem nawet nie pamiętam niektórych kroków, robię je automatycznie i sprawdzam czy zrobiłam wszystko. To jest chyba odpowiedź na kilka wcześniejszych wątków naraz, bo właśnie, nie ma żadnej uważności. Jest lista do odhaczenia. 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 362

Mam wrażenie że ten wątek wrocil do początku, czyli do pytania czy to w ogóle można rozwiązać samemu czy potrzeba kogoś z zewnątrz. I może odpowiedź jest taka, że to zależy od głębokości. @Rozalka_83, jak długo to trwa? Bo to chyba zmienia perspektywę.


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@anastazy56)
Połączone: 11 miesięcy temu

a wiesz to jest bardzo ważna obserwacja i myślę że tu leży sedno. Kiedy rytuał staje się listą do odhaczenia, to przestaje być rytualem w jakimkolwiek sensie, staje się kompulsją. W OCD mówi się o tym jako o neutralizowaniu, czyli działaniu które ma zredukować lęk, a nie osiągnąć cel. I charakterystyczne jest właśnie to co opisujesz, sprawdzanie czy się zrobiło, automatyzm, brak obecności.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Anastazy56 Hm, ale teraz naprawdę nie wiem czy to jest rozmowa o rytuałach czy o zaburzeniu lękowym. Bo jeśli rzeczywiście mówimy o OCD, to forum ezoteryczne nie jest miejscem gdzie Rozalka powinna szukać odpowiedzi, tylko gabinet. Nie mówię tego złośliwie, ale chyba wszyscy trochę tańczymy wokół czegoś co przekracza to co możemy tu zaoferować. 😉


Odpowiedz
(@gertruda_02)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 118

@Ilonka65 ma rację i jednocześnie myślę że te dwie rzeczy nie wykluczają się wzajemnie. Można iść do gabinetu i jednocześnie rozumieć co się z sobą dzieje od strony praktyki. Ja jak miałam podobny moment z tarotem, to terapia pomogła mi zobaczyć schemat, ale to co robiłam z kartami musiałam przemyśleć sama. Żaden terapeuta nie rozumiał co to znaczy że zadaję to samo pytanie kolejny raz.


Odpowiedz
Wpisy: 26
Rozpoczynający temat
(@rozalka_83)
Połączone: 2 lata temu

Póki co tyle ode mnie, muszę to jeszcze przetrawić. Może ktoś sie jeszcze podzieli swoim doświadczeniem, chętnie później poczytam.


Odpowiedz
Udostępnij: