Forum

Asystent AI
Zmęczenie magiczne ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zmęczenie magiczne po rytuałach miłosnych - jak sobie radzić?

Strona 2 / 3

Wpisy: 81
(@mocarna05)
Połączone: 3 lata temu

Wincenty, żeby odpowiedzieć na twoje pytanie, muszę trochę rozwinąć to, co Cecylka powiedziała o drzwiach. Moim zdaniem zamknięcie wpływa i na zmęczenie, i na skuteczność, ale nie w prosty sposób przyczynowo-skutkowy. Bardziej chodzi o to, że bez domknięcia rytuał zostaje zawieszony w jakimś pół-stanie i ty zostajesz z nim. A jak jesteś z nim, to twoja uwaga i energia nadal tam tkwią. Więc to wyczerpanie jest właściwie efektem tego, że nie wyszłaś ze stanu pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@hilary74)
Połączone: 2 miesiące temu

Bardzo dziękuję za to wyjaśnienie z tym pół-stanem, bo mnie to otwiera nowe pytanie. Czy to znaczy, że jeśli ja po rytuałach miłosnych od razu włączam telewizor i staram się rozprószyć, to to jest złe? Bo właśnie tak robiłem, myśląc, że to mi pomaga wyjść z tego stanu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 848

@Hilary74 Pytanie o telewizor jest akurat bardzo trafne. Rozpraszanie się zaraz po rytuałach to nie to samo co domknięcie. Możesz odwrócić uwagę, ale ciało i tak zostaje w tym trybie. Widziałam u siebie i u innych, że właśnie takie skoki od intensywnej pracy do bodźców zewnętrznych potrafią robić gorsze wyniki niż po prostu chwila ciszy. Ale to nie znaczy, że cisza jest obowiązkowa, chodzi o jakiś sygnał, że skończyłeś.


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 282

@Ewunia_J A ten sygnał to może być cokolwiek, czy ma jakieś wymagania? Bo jak słyszę o werbalizacji, o tym żeby wypowiedzieć zamknięcie, to zastanawiam się, czy np. zapalenie innej świeczki, innego koloru, mogłoby działać podobnie? Mam taki nawyk z pracy z tarotem, że kończę innym gestem niż zaczynam.


Odpowiedz
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Salomejka.pl Myślę, że to działa tak samo. Chodzi o to, żeby mózg dostał wyraźny kontrast, coś, co mówi 'teraz inne'. Ta świeczka to naprawdę dobry pomysł. Ja używałam przez chwilę kamfory na koniec, bo ma tak ostry zapach, że automatycznie wyciągał mnie z tego stanu skupienia. Ale z czasem uznałam, że słowo jest dla mnie lepsze, bo jest bardziej świadome.


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@brzoskwinka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Zastanawia mnie jedna rzecz w tej całej rozmowie. Mówicie dużo o technikach zamykania, ale czy ktoś miał sytuację, gdzie techniki nie pomagały i zmęczenie było mimo wszystko? Bo ja próbowałam różnych sposobów i przy pewnych rytuałach miłosnych, tych dłuższych, po prostu byłam rozbita przez kilka dni bez względu na to, co robiłam po.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 448

@Brzoskwinka tak, miałam dokładnie taką sytuację i to był dla mnie moment, kiedy przestałam szukać winnego w tym, co robię po rytuale. Doszłam do wniosku, że niektóre rytuały po prostu są intensywniejsze energetycznie, szczególnie te, w których naprawdę dajesz dużo z siebie emocjonalnie. Przy pracy z rytuałami miłosnymi to jest wyjątkowo częste, bo nie można ich robić bez prawdziwego zaangażowania. I ta energetyczna inwestycja ma swoją cenę, niezależnie od techniki zamykania.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@milosz69)
Połączone: 11 miesięcy temu

A może po prostu za dużo w tym wszystkim szukamy przyczyn energetycznych, a to jest po prostu zmęczenie emocjonalne? Bo jak ktoś mocno skupia się na czymś osobistym, na uczuciach, na konkretnej osobie, to naturalnie jest po tym wykończony emocjonalnie. Nie trzeba szukać przyczyny w rytuałach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 309

@Milosz69 Tylko że wtedy po zwykłym, intensywnym wieczorze z własnymi emocjami też mielibyśmy to samo, a większość z nas rozróżnia te stany. Nie twierdzę, że zmęczenie emocjonalne nie gra roli, bo gra. Ale jest coś specyficznego w tym, co pojawia się po pracy rytualnej, i to chyba widać w tym, że samo zamknięcie rytuału potrafi to zmęczenie skrócić. Gdyby chodziło tylko o emocje, to zamknięcie słowne nic by nie zmieniało.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@wioletka86)
Połączone: 1 rok temu

Chcę zapytać o coś, co mnie nurtuje od jakiegoś czasu, bo może ktoś to przerabiał. Czy to zmęczenie jest zawsze po rytuałach, czy tylko wtedy, kiedy rytuał dotyczył kogoś konkretnego? Bo jak robię coś ogólniejszego, to nie mam tego tak bardzo, ale jak skupiam się na konkretnej osobie, to potem jestem rozklejona.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 263

@Wioletka86 To spostrzeżenie jest spójne z tym, o czym czytałem przy pracy z fotografią w tradycji luizjańskiej. Tam uznaje się, że praca z konkretną osobą tworzy rodzaj tymczasowego połączenia, które po rytuale nie znika od razu. I właśnie to utrzymujące się połączenie jest źródłem wyczerpania. Dlatego tamte tradycje mają specyficzne rytuały zrywania tego połączenia, nie tylko zamknięcia przestrzeni.


Odpowiedz
(@immortela_z)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

@Onufry66 Oj, a możesz powiedzieć więcej o tych rytuałach zrywania połączenia? Bo ja właśnie o to pytam, jak zakończyć, żeby zakończyć naprawdę. Mam wrażenie, że gaszę świecę, myślę 'już po wszystkim', a potem przez pół nocy mam w głowie tę osobę i cały rytuał.


Odpowiedz
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 263

@Immortela_Z Najprościej tłumacząc, chodzi o coś, co można nazwać mentalnym przecięciem nici. W praktyce to może być dosłowny gest przecięcia, wypowiedzenie czegoś w stylu 'wracam do siebie', mycie rąk z intencją. Woda jest w wielu tradycjach właśnie tym elementem, który ma zrywać energetyczne pozostałości, nie dlatego że jest magiczna, ale dlatego że jest fizycznym sygnałem przejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 574
(@hortensja_66)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie trochę z innej strony. Czy to zmęczenie po rytuałach miłosnych jest bardziej wyraźne, kiedy rytuał dotyczył kogoś, do kogo mamy silne emocje, czy odwrotnie, kiedy robimy to trochę bardziej chłodno? Bo mi się wydaje, że emocjonalne zaangażowanie powinno tu zmieniać sprawę.


Odpowiedz
Wpisy: 448
Rozpoczynający temat
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Hortensja, to bardzo dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi, bo u różnych osób jest inaczej. U mnie zawsze bywa gorzej, kiedy jest silne emocjonalne zaangażowanie. Ale słyszałam od innych, że robienie czegoś 'na zimno', bez wiary, też ich wyczerpuje, tylko w inny sposób, bardziej takim poczuciem pustki niż rozmemłania. Jakby cena za zaangażowanie i cena za brak zaangażowania były inne, ale obie istniały.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@rozalinda54)
Połączone: 3 lata temu

Czytam ten wątek od dawna i pierwszy raz się odezwę, bo mam wrażenie, że moja sytuacja pasuje do tego, co opisujecie. Robiłam ostatnio kilka rytuałów z rzędu, bo byłam niecierpliwa z efektami, i skończyłam z takim wyczerpaniem, że przez kilka dni nie mogłam nic. Nie wiedziałam wtedy, że to może być związane z tym brakiem zamknięcia między nimi.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 848

@Rozalinda54 To, co opisujesz, czyli kilka rytuałów z rzędu bez przerwy, to jest coś, o czym rzadko się mówi wprost. Przy rytuałach miłosnych szczególnie jest taka pokusa, bo efekty nie są natychmiastowe i robi się kolejny, żeby 'wzmocnić'. Ale to trochę jakbyś otwierała kolejne programy, nie zamykając poprzednich. System zaczyna się zawieszać, nie dlatego że magia nie działa, ale że ty jesteś dosłownie przeciążona.


Odpowiedz
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 124

@Ewunia_J Dziękuję za ten przykład z programami, bo to jest dla mnie naprawdę czytelne. Chcę zapytać, czy jest jakaś minimalna przerwa, którą powinno się zachować między rytuałami? Albo jak poznać, że jest się gotowym do następnego?


Odpowiedz
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Wincenty05 Nie ma jednej zasady, bo to zależy od osoby i od intensywności pracy. Ale jeden sygnał, który mi pomaga, to to, czy poprzedni rytuał jest dla mnie już po prostu wspomnieniem, czy nadal jest żywy w głowie. Jak coś nadal przeżuwam, analizuję, wracam do tego, to jestem nadal w tym rytuale, nawet jeśli formalnie go skończyłam.


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@brzoskwinka)
Połączone: 2 tygodnie temu

To, co Almandynka mówi o przeżuwaniu, bardzo mi pasuje do tego, co czuję. Ale mam dodatkowe pytanie, bo mnie to nurtuje, czy to przeżuwanie można jakoś aktywnie zakończyć, czy trzeba po prostu czekać, aż samo odpuści? Bo u mnie czasem to trwa zbyt długo i nie wiem, czy są jakieś sposoby, żeby skrócić ten stan.


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@brzoskwinka)
Połączone: 2 tygodnie temu

No właśnie, to przeżuwanie. Almandynka, rozumiem, że to sygnał, ale czy jest jakaś metoda, żeby je skrócić? Bo u mnie to przeżuwanie potrafi ciągnąć się kilka dni i przez ten czas jestem kompletnie wyłączona z normalnego funkcjonowania. Nie chodzi mi o to, żeby zignorować ten stan, tylko żeby nie tkwić w nim za długo.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 309

@Brzoskwinka to, co opisujesz, to coś, z czym się mierzyłam i co mi zajęło chwilę, żeby zrozumieć. Przeżuwanie po rytuałach miłosnych jest inne niż zwykłe rozmyślanie o problemie. Ma taką specyficzną jakość, jakbyś była w środku czegoś, co się jeszcze toczy. I właśnie dlatego techniki 'oderwij się' działają słabo. Próbowałam w takich momentach robić coś bardzo konkretnego fizycznie, nie ćwiczenia, ale dosłownie praca rękoma, kuchnia, ceramika, cokolwiek, co wymaga skupienia na materii. To nie jest domknięcie, ale skraca ten stan.


Odpowiedz
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Brzoskwinka Mam jedno pytanie do twojej sytuacji, bo to ważne dla odpowiedzi. Kiedy przeżuwasz, to wracasz do samego przebiegu rytuału, do tego, co robiłaś, czy raczej do osoby, której dotyczył? Bo to trochę inne ścieżki i inaczej to rozgrywa się potem.


Odpowiedz
(@brzoskwinka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 386

@Almandynka.pl Do obu naraz, szczerze. Ale chyba bardziej do osoby. Ciągle mam w głowie obrazy z rytuału i jednocześnie myślę o tym, jak ta osoba zareaguje, czy w ogóle zadziała. To się kręci w kółko.


Odpowiedz
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 263

@Brzoskwinka to kręcenie w kółko, o którym mówisz, mi bardzo przypomina coś, co w niektórych opisach ceremonialnych określa się jako 'open loop'. Rytuał z założenia ma być zamkniętym łukiem, intencja wychodzi i wraca jako wykonana. Ale jeśli ktoś wciąż aktywnie myśli o efektach, to mentalnie rytuał jest nadal otwarty. Nie wiem, czy to tłumaczenie się tu sprawdza, ale dla mnie jakoś porządkuje to zjawisko.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@milosz69)
Połączone: 11 miesięcy temu

A nie jest tak, że to 'kręcenie się w kółko' to po prostu lęk o wynik? Bo jak komuś na czymś bardzo zależy, to naturalnie wraca myślami do tego, nie dlatego że rytuał jest otwarty energetycznie, tylko dlatego że emocjonalnie sprawa jest nierozwiązana. To chyba nie jest żaden fenomen magiczny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 309

@Milosz69 Możliwe, że te dwie rzeczy są nierozdzielne. Ale lęk o wynik to nie jest coś, co zaczyna się po rytuałach miłosnych bardziej niż po innych sprawach, na których nam zależy. A jednak to specyficzne zmęczenie i przeżuwanie ludzie opisują właśnie w kontekście tych rytuałów, nie przy rytuałach finansowych czy zdrowotnych. Więc jest w tym coś dodatkowego, poza samą emocją.


Odpowiedz
Wpisy: 448
Rozpoczynający temat
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Milosz, mam wrażenie, że obie rzeczy mogą być prawdziwe jednocześnie i nie muszą się wykluczać. Lęk o wynik jak najbardziej nakłada się na to zmęczenie i potrafi je intensyfikować. Ale ja u siebie rozróżniam te stany. Znam swój lęk i znam to inne uczucie, takie jakby ktoś ciągnął mnie za coś, czego nie ma fizycznie. To nie jest tylko niepokój o rezultat. Choć rozumiem, że dla kogoś z zewnątrz te dwie rzeczy mogą wyglądać identycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 574
(@hortensja_66)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słucham i zastanawiam się, czy ktoś próbował prowadzić jakieś własne obserwacje, porównywać na przykład zmęczenie po rytuałach, przy których był lęk o wynik, z tymi, przy których podchodziło się bardziej spokojnie? Bo to by chyba powiedziało coś o tym, co ile generuje ten lęk, a co coś innego.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 848

@Hortensja_66 Ja to jakoś z grubsza robiłam, niekoniecznie świadomie, ale po czasie jak patrzyłam wstecz na notatki, które prowadziłam. I wychodziło mi, że zmęczenie było wyraźniejsze niezależnie od poziomu lęku. Natomiast to, jak długo trwało przeżuwanie, korelowało z lękiem. Więc może samo zmęczenie ma inne źródło, a lęk tylko wydłuża czas dochodzenia do siebie.


Odpowiedz
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 124

@Ewunia_J To bardzo pomocne rozróżnienie, dziękuję. Ale mam pytanie, jak prowadziłaś te notatki? Zapisywałaś co konkretnie po każdym rytuale? Bo mam wrażenie, że sam zacząłbym prowadzić coś takiego, ale nie wiem, co właściwie mierzyć ani obserwować.


Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 848

@Wincenty05 Nie prowadziłam żadnej tabeli, bardziej zwykłe notatki. Pisałam krótko: co robiłam, jak się czułam bezpośrednio po, i potem jeszcze raz po kilku dniach, jak to wspominam. Nie ma co wymyślać skomplikowanego systemu. Sama treść opisów po czasie mówi całkiem dużo, jak czytasz to po tygodniu czy miesiącu.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@immortela_z)
Połączone: 2 lata temu

Ja bym się chętnie podjęła czegoś takiego z notatkami. Mam pytanie do Onufry, bo to wróciło mi do głowy, wspominałeś wcześniej o tym mentalnym przecięciu nici. Czy to trzeba robić od razu po rytuale, czy może być z opóźnieniem, jeśli się zapomni?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 263

@Immortela_Z Myślę, że z opóźnieniem też ma sens, choć pewnie jest nieco mniej płynne. Jeśli kilka dni po rytuale wciąż masz to w głowie, to można przeprowadzić to świadome zamknięcie wtedy. Nie jest to coś, co ma ściśle ograniczone okno czasowe. Przynajmniej z tego, co czytałem, nic nie wskazuje na to, żeby opóźnienie unieważniało takie działanie.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@rozalinda54)
Połączone: 3 lata temu

Mnie to, co mówicie o zamykaniu, trochę niepokoi, bo ja zazwyczaj kończę rytuał i od razu mam poczucie, że jest po wszystkim. A potem się okazuje, że przez kilka nocy nie śpię dobrze. Czyli może to zamknięcie, które czuję, jest tylko wyobrażone?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 282

@Rozalinda54 Chcę zapytać, bo to mnie też dotyczy, co masz wtedy w tych nocach? Goniące myśli, obrazy, czy po prostu nie możesz zasnąć bez żadnej konkretnej przyczyny? Bo mi się wydaje, że te dwa warianty mogą trochę inaczej wyglądać i może mają różne przyczyny.


Odpowiedz
(@rozalinda54)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 50

@Salomejka.pl Raczej nie mogę zasnąć bez wyraźnego powodu. Leżę i jest po prostu pobudzenie, jakby ciało było w gotowości. Nie gonią myśli, nie mam wizualizacji, po prostu nie chce mi się wyłączyć.


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

To pobudzenie bez konkretnych myśli, o którym mówi Rozalinda, jest dla mnie znajome. I zastanawiam się, czy to nie jest właśnie ten moment, kiedy ciało jeszcze jest w trybie pracy, a głowa już się wyłączyła. Jakby dwa układy rozjeżdżały się w tempie powrotu do normalności. Czy ktoś miał wrażenie, że zimny prysznic albo intensywne wyjście na powietrze skracało ten stan?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wioletka86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 84

@Almandynka.pl Tak, ja miałam! Całkiem niedawno po jednym rytuale wyszłam wieczorem na spacer, dłuższy niż zwykle, i to naprawdę pomogło. Nie wiedziałam czemu, po prostu miałam ochotę na powietrze. Dziękuję, że to nazwałaś, bo teraz mam poczucie, że to nie był przypadek.


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@brzoskwinka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wróćmy na chwilę do tego, co mówiła Cecylka o pracy rękoma. Mam pytanie, bo to brzmi dla mnie sensownie, ale zastanawiam się, czy chodzi o to, żeby po prostu zająć się czymś mechanicznym, czy może o to, że kontakt z materią działa tu specyficznie? Bo jakby to drugie, to rozumiałabym lepiej, dlaczego na przykład samo oglądanie serialu nie pomaga.


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@brzoskwinka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wracając do pytania o pracę rękoma, bo to mnie naprawdę zaintrygowało w tym, co mówiła Cecylka. Mam wrażenie, że chodzi o coś więcej niż samo zajęcie się czymś mechanicznym. Jakby kontakt z materiałem, glina, ciasto, ziemia, coś fizycznego, dawał ciału jakiś sygnał że jesteśmy tu i teraz, nie w tym przestrzeni, którą się tworzyło podczas rytuału. Ale mogę się mylić, to tylko moje odczucie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 309

@Brzoskwinka Tak, to jest blisko. Ale ja to rozumiem trochę szerzej, nie tylko jako zakorzenienie, ale jako fizyczne rozładowanie napięcia, które powstaje podczas rytuału. Przy silnej intencji ciało naprawdę jest w stanie pewnego wzbudzenia. Ręce, które coś robią, szczególnie coś co wymaga skupienia na szczegółach, trochę to odprowadzają. Przynajmniej w moim przypadku.


Odpowiedz
(@milosz69)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 92

@Cecylka99 Ale czy to nie jest po prostu zwykłe rozproszenie? Bo jakby zapytać psychologa, to pewnie powiedziałby dokładnie to samo, tylko bez kontekstu rytuału. Że angażujesz ręce, odciągasz uwagę od pętli myślowej i gotowe. Skąd wiadomo, że tu chodzi o coś specyficznie związanego z energią rytuału, a nie o ogólne działanie na układ nerwowy?


Odpowiedz
Wpisy: 448
Rozpoczynający temat
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Milosz, ale czy to w ogóle jest ważne rozróżnienie dla praktycznych celów? Jeśli coś działa, to działa, niezależnie od mechanizmu. Mnie bardziej interesuje, co konkretnie pomaga i dlaczego akurat to, a nie coś innego. Pytanie o to, czy to jest 'energetyczne' czy neurologiczne, może nigdy nie zostać rozstrzygnięte, i nie sądzę żebyśmy tu byli w stanie to rozstrzygnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 263
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Natomiast te dwie interpretacje nie są sprzeczne, bo mogą opisywać to samo zjawisko z różnych poziomów. Mnie bardziej interesuje praktyczne pytanie, które tu pominęliśmy: czy zmęczenie po rytuałach miłosnych ma coś wspólnego z tym, że są one z natury 'dwustronne'? W sensie, że angażujesz nie tylko własną intencję, ale kierujesz ją na konkretną osobę. To chyba inaczej rozkłada nakład niż rytuał skierowany na siebie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hortensja_66)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 574

@Onufry66 O, to jest ciekawy trop. Nigdy tak na to nie patrzyłam. Czy masz na myśli, że to tak jak gdyby trzeba było utrzymywać jakiś kanał w dwie strony zamiast tylko w jedną?


Odpowiedz
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 263

@Hortensja_66 Nie do końca w dwie strony, bo intencja wyraźnie idzie w jednym kierunku. Ale mam wrażenie, że kiedy rytualnie skupiasz się na osobie, to twój umysł zaczyna też modelować tę osobę, jej reakcje, jej emocje, i to jest dodatkowe obciążenie poznawcze i chyba też energetyczne, jakkolwiek to nazywać. Przy rytuale skupionym na sobie tego nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 282
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Onufry brzmi przekonująco, bo ja mam dokładnie to po pewnych rytuałach. Że przez jakiś czas zaczyna mi się uruchamiać taki wewnętrzny model tej drugiej osoby, prawie jak symulacja. Co ona teraz robi, co czuje, jak zareaguje. I to jest naprawdę wyczerpujące, bo to nie ustaje samo z siebie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Salomejka.pl A czy ta symulacja jest według ciebie efektem rytuału, czy raczej efektem tego, na czym ci zależy emocjonalnie? Bo jak ktoś jest mocno zaangażowany uczuciowo w daną osobę, to i bez rytuału może mieć podobne pętle myślowe.


Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 282

@Almandynka.pl Szczere pytanie i nie mam pewnej odpowiedzi. Ale zauważyłam, że ta symulacja pojawia się wyraźniej właśnie po rytuale, nawet kiedy wcześniej przez kilka tygodni potrafiłam myśleć o tej sprawie spokojniej. Jakby rytuał otwierał jakiś fokus na tę osobę, który potem sam nie odpuszcza.


Odpowiedz
Wpisy: 848
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

To co opisuje Salomejka jest w literaturze dotyczącej magii sympatycznej określane jako efekt identyfikacji, kiedy w pracy z konkretną osobą korzysta się z jej danych, imienia, zdjęcia, i to tworzy coś w rodzaju ciągłego połączenia mentalnego. Niektórzy piszą o tym jako o 'psychicznym uchwycie'. Nie twierdzę że wiem jak to działa, ale ten wzorzec jest opisywany przez praktyków z bardzo różnych tradycji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 124

@Ewunia_J Bardzo dziękuję za to pojęcie, bo coś takiego mnie spotkało i nie wiedziałem jak to nazwać. Chciałem zapytać, czy jest jakiś sposób żeby ten uchwyt świadomie puścić? Coś poza medytacją, bo medytacja mi akurat w takich stanach słabo idzie.


Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 848

@Wincenty05 To zależy bardzo od tego, jak dana osoba działa. Jedni mówią, że pomaga fizyczne zniszczenie lub zakopanie przedmiotów użytych w rytuale, bo daje wyraźny fizyczny sygnał zamknięcia. Inni korzystają z jakiegoś prostego gestu lub słowa, które ustanawiają wcześniej jako 'zamknięcie'. Nie ma jednej metody. Mnie osobiście pomaga coś, co można by nazwać formalnym pożegnaniem intencji.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@immortela_z)
Połączone: 2 lata temu

Pożegnanie intencji to bardzo ładne określenie i chyba lepsze niż to, czym się zwykle posługuję. Ale mam pytanie, bo próbowałam czegoś podobnego i przez chwilę po tym czułam się dobrze, a potem i tak wszystko wracało. Czy to znaczy, że źle to przeprowadziłam, czy może że taki rytuał zamknięcia trzeba powtarzać?


Odpowiedz
Wpisy: 448
Rozpoczynający temat
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Immortela, myślę że to nie musi być kwestia błędu. Czasem to co wróciło to nie jest ta sama pętla, tylko inna warstwa tej samej sprawy. Zrobiłaś zamknięcie jednego poziomu, a pod spodem był jeszcze inny, głębszy. To nie jest rzadkie w rytuałach miłosnych, bo emocje tam są wielopoziomowe.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@rozalinda54)
Połączone: 3 lata temu

Czytam całą tę rozmowę i zaczynam rozumieć, dlaczego to pobudzenie, które opisywałam, tak długo u mnie trwało. Może naprawdę nie robiłam żadnego zamknięcia, bo zakładałam że poczucie końca po rytuale wystarczy. A to chyba różne rzeczy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hortensja_66)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 574

@Rozalinda54 Mam podobne podejrzenia co do siebie. Ale chcę dopytać, bo to mnie ciekawi, jak długo u ciebie trwało to pobudzenie? Parę nocy, czy dłużej?


Odpowiedz
(@rozalinda54)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 50

@Hortensja_66 Około tygodnia, może trochę więcej. Potem samo odpuszczało, ale byłam przez ten czas po prostu zmęczona, bo nie dosypiałam. Myślałam że to przypadek albo stres z pracy, ale teraz jak czytam co piszecie, to zaczynam łączyć te rzeczy inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@hilary74)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tego wszystkiego od jakiegoś czasu i chcę się odezwać, bo też mam to po rytuałach, ale u mnie wygląda trochę inaczej. Nie tyle bezsenność co takie ogólne otępienie przez kilka dni, jakbym był po bardzo intensywnym wysiłku. I naprawdę nie wiedziałem czy to w ogóle ma coś wspólnego z rytuałem czy po prostu mam słabszy czas. Czy to co opisujecie to może też tak wyglądać?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 309

@Hilary74 Tak, to też jest opisywana forma. Niektórzy mają bezsenność i pobudzenie, inni mają dokładnie odwrotnie, takie wyciśnięcie, jak po fizycznym wysiłku. To może być kwestia tego, jak czyj układ nerwowy reaguje na silne skupienie. Jeśli jesteś typem, który po dużym napięciu 'zapada', a nie 'wrze', to będziesz miał to otępienie zamiast bezsenności.


Odpowiedz
(@hilary74)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 260

@Cecylka99 Dzięki, to rzeczywiście dużo tłumaczy. Zastanawiam się tylko, czy to otępienie, które u mnie było, to mogło być właśnie ta wersja dla układu nerwowego, który wolał się wyłączyć niż nakręcać. Bo jak tak to opisujesz, to brzmi dokładnie jak to co czułem, tylko że nigdy bym tego tak nie nazwał.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@milosz69)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ale zaraz, zaraz. Czy to nie jest zbyt proste wytłumaczenie, że jedni mają pobudzenie, inni otępienie i w obu przypadkach to po prostu układ nerwowy? Bo wtedy wychodzi, że rytuał jako taki nie ma znaczenia, tylko to jak kto reaguje na intensywne skupienie. Mógłby to wywołać film albo kłótnia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 309

@Milosz69 A skąd założenie, że jedno wyklucza drugie? Możesz mieć rację co do mechanizmu i jednocześnie rytuał może być tym, co to skupienie wywołuje w sposób szczególnie skoncentrowany. To nie jest tak, że psychologiczne wyjaśnienie automatycznie odbiera rytuałowi specyfiki.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: