Forum

Asystent AI
Zmęczenie magiczne ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zmęczenie magiczne po rytuałach miłosnych - jak sobie radzić?

Strona 1 / 3

Wpisy: 448
Rozpoczynający temat
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Nie wiem, czy ktoś jeszcze ma ten problem, ale po intensywniejszych rytuałach miłosnych czuję się dosłownie wyżęta jak szmata. Nie chodzi mi o jakieś delikatne zmęczenie, tylko o takie coś, jakby ktoś odkręcił odpływ i wszystko po prostu... wyszło. Przez kilka dni potem nie mam siły na nic, śpię więcej, czasem boli mnie głowa. Zastanawiam się, czy to jest coś, czego można unikać, czy raczej trzeba to po prostu przeczekać. Jak wy sobie z tym radzicie? Bo czytałam różne rzeczy, jedni mówią o uziemianiu, inni o ochronie energetycznej przed samym rytuałem, ale nie bardzo wiem, co realnie działa.


Odpowiedz
152 odpowiedzi
7 Odpowiedzi
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 282

Słucham tego i mam wrażenie, że często pomijamy to zamknięcie, bo skupiamy się na samym rytuale i potem... koniec, wychodzimy z przestrzeni bez żadnego przejścia. Mnie kiedyś powiedziała jedna osoba, że rytuał bez domknięcia to jak operacja bez zszycia. Mocne porównanie, ale coś w tym jest. Nasturcja a te rytuały, które robisz, to są długie? Godzina, więcej? Zastanawiam się, czy długość ma wpływ na to zmęczenie, czy raczej intensywność intencji.


Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 448

To z tym jedzeniem po rytuałach to mnie uderza, bo właśnie tego nie robię. Piję ewentualnie herbatę, ale na tyle ciepłą i relaksującą, że to chyba pogłębia ten stan zamiast go domykać. Jak pomyślę o tym od strony czysto fizycznej, to ma sens, że po intensywnej pracy umysłowej i emocjonalnej ciało potrzebuje paliwa. Salomejka.pl a wracając do twojego pytania, to te dłuższe rytuały chyba rzeczywiście ciągną więcej. Ale u mnie te krótkie też potrafią wykończyć, jeśli są naładowane emocjonalnie. Jeden rytuał robiłam pod wpływem silnych uczuć i padłam po nim bardziej niż po dwugodzinnym spokojnym.


Odpowiedz
(@wioletka86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 84

Wchodzę w to, bo sama przez długi czas myślałam, że to kwestia złej pory, że robię wszystko za późno i dlatego jestem wykończona. A tu nagle okazuje się, że to może być coś innego. To z tymi emocjami przy krótkim rytuale to bardzo ciekawe. Czyli nie długość tylko to, co w środku? Nasturcja czy próbowałaś kiedyś robić rytuał w zupełnie spokojnym stanie, bez ładunku emocjonalnego, i porównać jak się potem czujesz?


Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 448

@Wioletka86 Próbowałam i szczerze mówiąc, te spokojniejsze rzeczy działają na mnie dziwnie. Czuję się potem bardziej oderwana, jakby rytuał nie 'złapał'. Emocje chyba są tym, co napędza intencję, ale jednocześnie to właśnie one kosztują. Trochę błędne koło. Może tu chodzi o to, żeby emocje były zaangażowane, ale nie rozlane na cały pokój, tylko zdyscyplinowane. Łatwiej powiedzieć niż zrobić.


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 309

@Nasturcja to, co mówisz o emocjach jako napędzie, to jest coś, z czym się całkowicie zgadzam, ale właśnie dlatego po rytuałach miłosnych to zmęczenie jest inne niż po innych typach pracy. Miłość, pragnienie, tęsknota, to są stany, które angażują ciało inaczej niż, powiedzmy, rytuał na ochronę. To nieprzypadkowo wiele tradycji oddziela rytuały serca od pozostałych i otacza je innymi procedurami ochronnymi. Mam wrażenie, że my często robimy je intuicyjnie, bez żadnego protokołu, bo wydają nam się prostsze. A one wcale nie są prostsze.


Odpowiedz
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 263

@Cecylka99 Zatrzymuję się na tym, co mówisz o tradycjach, bo sam to obserwowałem w różnych systemach. W części źródeł, które czytałem, jest coś o tym, że praca z afektami wymaga najpierw ustabilizowania własnego pola, dosłownie zanim się cokolwiek uruchomi. Inaczej nie wiadomo, co tak naprawdę idzie w intencji, własna energia czy emocje drugiej osoby, do której się kieruje. A to drugie może być wyjątkowo wyczerpujące, bo nie jest twoje. Czy ktoś miał kiedyś poczucie, że zmęczenie po rytuałach miłosnych nie pachniało własnym zmęczeniem, tylko jakby się wzięło cudzy ciężar?


Odpowiedz
(@mocarna05)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 81

@Onufry66 Tak, i to bardzo konkretnie. Raz po rytuale zrobionym z silną myślą o konkretnej osobie czułam przez kilka dni coś, co nie było moje. Jakiś specyficzny smutek, który nie miał żadnego źródła w moim życiu. Potem się okazało, że ta osoba przechodzi coś trudnego w tym czasie. Nie twierdzę, że mam pewność co do mechanizmu, ale to doświadczenie nauczyło mnie, że przy rytuałach skierowanych na kogoś konkretnego zabezpieczenie jest konieczne, nie opcjonalne.


Odpowiedz
Wpisy: 848
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

To, co opisujesz, brzmi jak klasyczny drenaż po pracy z emocjonalnie naładowanymi intencjami. Rytuały miłosne ciągną z warstwy, którą niektórzy nazywają ciałem emocjonalnym, i nie każdy o tym myśli, zanim siądzie do roboty. Sama przez długi czas ignorowałam zamknięcie po rytuałach i płaciłam za to podobną cenę. Teraz zawsze kończę jakimś fizycznym gestem zamknięcia, żeby energia nie ciekła dalej po wszystkim. Ale mam jedno pytanie zanim cokolwiek powiem więcej: czy robisz cokolwiek żeby się energetycznie przygotować przed, czy wchodzisz w to od razu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 448

@Ewunia_J Szczerze? Różnie. Czasem robię krótkie wejście, np. kilka oddechów i wyobrażam sobie, że otaczam się czymś ochronnym, ale nie mam żadnej spójnej procedury. Bardziej improwizuję. I chyba właśnie tu leży problem, bo im bardziej idę z prądem bez przygotowania, tym gorzej się czuję potem. Na zamknięcie w ogóle prawie nie zwracałam uwagi, bo po rytuałach jestem już tak zmęczona, że chcę po prostu skończyć i pójść spać.


Odpowiedz
(@brzoskwinka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 386

To ciekawe, że mówisz o tej improwizacji, bo ja to samo widzę u siebie w medytacjach. Jak wchodzę bez żadnego rytuału wejścia, to potem głowa chodzi jeszcze przez długi czas. Może to działa podobnie, że ciało i umysł potrzebują sygnału 'zaczynamy' i 'kończymy', żeby wiedzieć, kiedy odpuścić? Nie pracuję z rytuałami miłosnymi, ale to zmęczenie po intencyjnej pracy brzmi podobnie do tego, co czuję po głębszych sesjach. Ewunia_J a ten gest zamknięcia, to jest coś konkretnego, czy każda osoba wypracowuje to indywidualnie?


Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 848

@Brzoskwinka Każda osoba wypracowuje swoje, ale widzę pewne wspólne mianowniki. Musi to być coś fizycznego, nie tylko mentalne wyobrażenie. Dla mnie działa gaszenie świecy z konkretną intencją zamknięcia, potem mycie rąk chłodną wodą, czasem zjedzenie czegoś ciężkiego, żeby zejść na ziemię. Ten ostatni element to nie żart, bo glukoza po wysiłku energetycznym naprawdę robi różnicę. Inni używają dźwięku, dzwonku albo klaśnięcia. Chodzi o to, żeby ciało dostało wyraźny sygnał, że praca skończona.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@hilary74)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam i mam wrażenie, że sam powinienem zacząć o tym myśleć. Robiłem kilka prostych rzeczy związanych z przyciąganiem i nie miałem pojęcia, że to może tak ciągnąć energię. Myślałem, że zmęczenie to po prostu późna pora, bo zazwyczaj robię te rzeczy wieczorem. Ale może coś w tym jest. Przepraszam, że się wtrącam z głupim pytaniem, ale jak wy w ogóle rozróżniacie zmęczenie normalne od tego magicznego? Bo dla mnie to na razie wygląda tak samo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mocarna05)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 81

@Hilary74 Głupie pytanie to ono nie jest, bo to faktycznie nieoczywista różnica. Dla mnie sygnałem jest to, że zwykłe zmęczenie po dniu pracy odpuszcza po śnie, a to po rytuałach zostaje. Jakby sen nie dawał resetu. Poza tym często towarzyszy mu coś emocjonalnego, może nie smutek wprost, ale taka lekkość za dużo, albo wrażenie, że nie ma się dostępu do własnych myśli. Niektórzy opisują to jako 'mgłę'. Czy masz coś takiego po swoich doświadczeniach, czy raczej po prostu jesteś śpiący i tyle?


Odpowiedz
(@hilary74)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 260

@Mocarna05 Dziękuję bardzo za tę odpowiedź! Faktycznie, jak tak myślę, to zdarzało mi się budzić po takich dniach z wrażeniem, że coś jest nie tak, ale nie umiałem tego nazwać. Ta 'mgła' to chyba dobre słowo. Nie wiedziałem, że to może być powiązane. Będę teraz bardziej uważny.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@milosz69)
Połączone: 11 miesięcy temu

Słucham i mam takie wrażenie, że to zmęczenie to może być po prostu sygnał, że rytuał zadziałał, że energia poszła, więc trzeba się spodziewać pustki po. Czyli im bardziej jesteś wyżęta, tym więcej włożyłaś i tym więcej poszło, no nie? Nie mówię, że tak jest na pewno, ale czy to nie byłoby logiczne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 848

@Milosz69 Rozumiem skąd ta logika, ale niekoniecznie tak to działa. To trochę jak powiedzieć, że im bardziej bolą cię nogi po treningu, tym lepszy był trening. Czasem ból i wyczerpanie to sygnał złej techniki, nie intensywności efektu. Zresztą znam osoby, które pracują regularnie i skutecznie, i nie padają po każdym rytuale. To raczej kwestia tego, jak się pracuje, nie ile 'dało się z siebie'.


Odpowiedz
Wpisy: 275
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Nie jestem biegła w rytuałach, ale czytam ten wątek i mam wrażenie, że dużo z tego, co tu mówicie, pasuje do tego, co czytałam o medytacji z silnymi wizualizacjami. Że też można się po nich poczuć rozstrojoną, jeśli nie ma się jakiegoś domknięcia. Czy uziemianie działa podobnie w przypadku rytuałów? Tzn. czy to są podobne techniki, czy coś zupełnie innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brzoskwinka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 386

@Powojka Uziemianie to według mnie ta sama zasada, tylko kontekst inny. Ja po głębszych medytacjach chodzę boso po podłodze albo ogrodzie jeśli jest ciepło, piję wodę z solą himalajską, to brzmi dziwnie, ale naprawdę pomaga mi wrócić do ciała. Przy rytuałach, o ile rozumiem, działa podobnie, chodzi o to, żeby zejść z poziomu energetycznej pracy i zakotwić się w fizyczności. Czy to jedzenie, chodzenie, czy cokolwiek innego. Nasturcja masz jakiś swój sposób na uziemianie czy to jest właśnie ta luka?


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę, bo czytam ten wątek od początku i jestem pod wrażeniem, jak dużo się tu mówi o tym, czego nie robić. Ale mam pytanie praktyczne, czy jest coś, co można zrobić w trakcie rytuału, nie tylko przed i po, żeby to zmęczenie zminimalizować? Albo czy raczej sama struktura rytuału miłosnego tak już jest, że po prostu kosztuje więcej? Dziękuję za całą tę dyskusję, naprawdę dużo mi to daje do myślenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 448

@Wincenty05 pytasz o to, co można zrobić w trakcie, i to jest bardzo dobre pytanie, bo zazwyczaj cały nacisk idzie na przygotowanie i zamknięcie, a sam środek traktuje się jak czarną skrzynkę. Ja zaczęłam eksperymentować z krótkimi przerwami w trakcie dłuższych rytuałów, dosłownie kilka głębokich oddechów, gdzie świadomie sprawdzam 'jak mi', zanim idę dalej. To mi dało więcej kontroli nad tym, ile z siebie daję. Ale nie wiem, czy to działa dla wszystkich, bo u mnie rytuały mają swoją własną dynamikę.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

Dziękuję bardzo za tę odpowiedź! To z tymi przerwami w trakcie to brzmi sensownie, ale mam takie pytanie, czy przerwa nie wybija z rytmu? Bo wyobrażam sobie, że jak coś nabiera tempa, to zatrzymanie się może to rozbić, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 848

@Wincenty05 I słusznie się pytasz, bo to naprawdę zależy od struktury. Są rytuały, gdzie przerwa wybija i lepiej jej nie robić, ale są też takie, gdzie naturalnie masz kilka faz i między nimi ta chwila oddechu jest wpisana. Bardziej chodzi o to, żeby nie jechać na autopilocie przez całość bez żadnej samoobserwacji. Niekoniecznie pełna przerwa, ale taki mikromomenat świadomości.


Odpowiedz
Wpisy: 309
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

To z tym autopiloten to mnie uderza, bo właśnie tak mi się zdarzało wpadać w ten stan. Rytuał się rozkręca, emocje rosną i nagle jesteś 20 minut dalej nie wiadomo skąd. A potem koniec i pustka. Ewunia, jak ty to rozróżniasz, kiedy ten flow jest dobry, a kiedy już jest sygnał, że traci się kontrolę nad tym, co się daje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 848

@Cecylka99 Dla mnie sygnałem jest oddech. Jak zaczynam płytko oddychać albo nie oddychać w ogóle przez chwilę, to znaczy, że weszłam za głęboko bez kotwicy. W zdrowym flow oddech jest głębszy, nie urwany. Ale to coś, co się wypracowuje przez czas, bo na początku w ogóle nie rejestrowałam oddechu podczas pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@brzoskwinka)
Połączone: 2 tygodnie temu

O, to z oddechem to coś, czego nauczyłam się właśnie w kontekście medytacji i tam też tego uczą jako pierwszy sygnał wyjścia spod kontroli. Ciekawe, że to działa podobnie. Mam wrażenie, że fizjologia nie kłamie, czy jak się jest w za silnym pobudzeniu emocjonalnym, to ciało zawsze to gdzieś pokazuje.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@milosz69)
Połączone: 11 miesięcy temu

No dobra, ale czy to nie jest tak, że jak płytko oddychasz i się wciągasz, to właśnie wtedy rytuał idzie pełną parą? Rozumiem, co mówicie, ale mi się wydaje, że to podniecenie i ta utrata gruntu to jest właśnie moment, kiedy energia naprawdę płynie. Czyżby to było złe?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mocarna05)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 81

@Milosz69 Tu nie chodzi o to, że to złe, tylko że niebezpieczne bez zabezpieczenia. Jak jedziesz bardzo szybko bez pasów bezpieczeństwa, to też możesz dojechać do celu, ale ryzyko rośnie. To podniecenie, o którym mówisz, może działać jak akcelerator, ale jeśli nie masz kotwicy, to potem dosłownie nie wiesz, gdzie jesteś i ile z siebie zostawiłeś.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@hilary74)
Połączone: 2 miesiące temu

Bardzo dziękuję za to wyjaśnienie z tymi pasami, bo to mi dało coś do myślenia! Ale mam takie pytanie do całej dyskusji, skąd się bierze ta kotwica? Czy to jest jakiś przedmiot, czy raczej myśl, czy coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wchodzę, bo to pytanie o kotwicę jest akurat czymś, o czym mogę powiedzieć coś konkretnego. W tradycjach runicznych mówi się o Jera jako zasadzie cykliczności i zamknięcia, i dosłownie wiele osób używa fizycznego przedmiotu z tą runą jako kotwicy podczas pracy. Ale poza runiką to może być dosłownie cokolwiek, co jest fizyczne i stałe, kamień w dłoni, świeca w zasięgu wzroku, jakiś element, który przypomina ci, że masz ciało i jesteś tu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rozalinda54)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 50

@Almandynka.pl To bardzo ciekawe, że wspominasz o przedmiotach, bo ja właśnie szukam czegoś takiego, co mogłoby mi pomagać. Czy to musi być coś specjalnie ładowanego, czy wystarczy, że jest dla mnie znaczące?


Odpowiedz
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Rozalinda54 Moim zdaniem ta osobista więź jest ważniejsza niż jakiekolwiek wcześniejsze ładowanie. Jeśli kamień albo przedmiot coś dla ciebie znaczy, to masz już połączenie. Można go oczywiście celowo przygotować z intencją, ale nie jest to warunek konieczny.


Odpowiedz
Wpisy: 263
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Dorzucę tu coś z zupełnie innej beczki. Czytałem o technikach stosowanych w niektórych tradycjach szamańskich, gdzie przed pracą z intensywnymi emocjami dosłownie ustawia się fizyczną granicę przestrzeni, obejście, krąg, jakaś linia. I po rytuale to się domyka z taką samą uwagą. To co tu mówicie o kotwicy to trochę to samo, tylko zamiast zewnętrznej granicy macie wewnętrzną, w ciele. Zastanawiam się, czy to jedna zasada działająca na różnych poziomach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 282

@Onufry66 To z tą zewnętrzną granicą to może być coś. Bo jak o tym myślę, to przy rytuałach, po których czułam się najgorzej, nie miałam żadnego wyznaczonego miejsca, robiłam gdziekolwiek, na kanapie, przy biurku. Zastanawia mnie, czy ta przypadkowość miejsca też ma wpływ na to zmęczenie po.


Odpowiedz
Wpisy: 448
Rozpoczynający temat
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Salomejka, to jest coś, o czym sama myślałam od jakiegoś czasu. Mam wrażenie, że jak rytuał jest w tym samym miejscu, które potem 'resetujesz', to ciało dostaje sygnał. Ale jak robisz to przy kanapie, gdzie potem siedzisz i oglądasz cokolwiek, to granica między stanem rytualnym a normalnym jest rozmyta. Może właśnie dlatego to zmęczenie nie odpuszcza, bo nigdy nie ma wyraźnej zmiany kontekstu.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@wioletka86)
Połączone: 1 rok temu

To niesamowite, że o miejscu nikt wcześniej nie mówił, a chyba jest w tym coś ważnego. Ja robię wszystko w sypialni i teraz myślę, że to może być problem. Masz jakieś pomysły na to, jak wytyczyć to miejsce, jak nie ma się osobnego pokoju czy czegoś takiego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 309

@Wioletka86 Niekoniecznie chodzi o stały kąt. Słyszałam o osobach, które rozkładają na podłodze konkretną matę albo tkaninę tylko na czas rytuału, a potem ją składają. To działa jak sygnał dla układu nerwowego, dosłownie. Przestrzeń nie musi być geograficzna, może być symboliczna.


Odpowiedz
Wpisy: 275
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

A czy to nie jest właśnie to, co robi się w mindfulness, ta rama początek i koniec? Bo czytałam, że przy długich sesjach medytacyjnych też sugeruje się pewne rytualne gesty wejścia i wyjścia, żeby mózg wiedział, że to nie jest normalny tryb. Trochę wygląda na to, że tu mówimy o tym samym, tylko inne słowa.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@brzoskwinka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 386

@Powojka Tak, i to jest jeden z niewielu obszarów, gdzie badania neuropsychologiczne i praktyki ezoteryczne zdają się mówić to samo. W literaturze o samoregulacji jest sporo o rytuałach przejścia jako o mechanizmach sygnalizowania układowi nerwowemu. Nie wiem, czy to wyjaśnia całe zmęczenie po rytuałach miłosnych, ale przynajmniej ten jeden element ma solidne tło.


Odpowiedz
(@immortela_z)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

@Brzoskwinka o matko, a ja zawsze po rytuałach piję herbatę z miodem i myślałam, że to idealne. Teraz nie wiem, czy to właśnie nie przedłużało mi tego dziwnego stanu. ty się znasz na medytacji, czy tam też mówią o tym, czego nie jeść po długich sesjach?


Odpowiedz
(@brzoskwinka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 386

@Immortela_Z Trochę tak, chociaż tam bardziej chodzi o to, żeby w ogóle nie być na czczo przed i po, a nie żeby unikać konkretnych rzeczy. Ale widziałam gdzieś w materiałach o jodze, że po głębokiej pracy z oddechem odradzają się właśnie proste cukry na pierwsze pół godziny. Nie wiem, czy to dokładnie ta sama fizjologia, co przy rytuałach, ale coś wspólnego pewnie jest.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@immortela_z)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i dziękuję Wam wszystkim za tę rozmowę, bo naprawdę dała mi dużo do myślenia. Mam jednak takie pytanie, które może być głupie, ale czy to zmęczenie można jakoś skrócić, jak już wystąpi? Czyli czy jest coś na efekt, a nie tylko na zapobieganie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mocarna05)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 81

@Immortela_Z To nie jest głupie pytanie, jest wręcz bardzo praktyczne. U mnie działa kilka rzeczy. Po pierwsze, zimna woda na nadgarstki i kark, to nie jest mit, naprawdę przyspiesza powrót. Po drugie, coś do jedzenia, im bardziej ziemistego, tym lepiej, na przykład orzechy, chleb, ziemniaki. Po trzecie, mówię głośno do siebie, że rytuał jest zamknięty. To brzmi może dziwnie, ale głos na zewnątrz robi różnicę, inaczej niż myśl w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 448
Rozpoczynający temat
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Mocarna, ta zimna woda na nadgarstki to naprawdę działa, kilkukrotnie sprawdzałam i za każdym razem byłam zaskoczona, jak szybko coś się zmienia w głowie. Ale chciałam dopytać, bo wspomniałaś o jedzeniu, czy masz wrażenie, że to co jesz po rytuale ma jakieś znaczenie poza tym, żeby w ogóle coś zjeść? Bo mi się wydaje, że raz zjadłam coś słodkiego i było gorzej, ale mogło być też tak, że po prostu rytuał był trudniejszy.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@mocarna05)
Połączone: 3 lata temu

Tak, mam to wrażenie i to nie jest chyba przypadek. Cukier na początku daje złudne zakorzenienie, bo szybki wzrost energii, ale potem następuje zjazd i to może nakładać się na i tak już nadwyrężony układ nerwowy. Mi lepiej wychodzi coś białkowego albo właśnie te ziemiste rzeczy, orzech, chleb razowy, hummus. Ale mam pytanie, bo nie wspomniałaś, ile mniej więcej po rytuale to jesz? Bo timing chyba też ma znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@milosz69)
Połączone: 11 miesięcy temu

A może po prostu chodzi o to, że ciało jest po prostu zmęczone i potrzebuje czegokolwiek, a my za dużo analizujemy co konkretnie? Szczerze, czy nie jest tak, że jak ktoś jest naprawdę wyczerpany, to zje co mu dasz i nie ma to aż takiego znaczenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 309

@Milosz69 Może i tak, ale z drugiej strony jak ktoś jest naprawdę wyczerpany po rytuałach miłosnych, to często to wyczerpanie jest inne niż fizyczne. Bardziej takie rozmemłanie psychiczne, ta pustka, o której wspominała Nasturcja wcześniej. I właśnie wtedy to, co dajesz ciału, może albo pomóc mu się zamknąć, albo trzymać je w tym zawieszeniu.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@wioletka86)
Połączone: 1 rok temu

Czytam i mam pytanie, bo może to głupie, ale skąd w ogóle wiadomo, że to zmęczenie po rytuale, a nie po prostu zwykłe zmęczenie z życia? Ja na przykład robię rytuały wieczorami, bo wtedy mam czas, i potem i tak jestem zmęczona, więc nie wiem, jak to rozdzielić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 848

@Wioletka86 To nie jest głupie pytanie, to jest bardzo konkretny problem. Dla mnie różnicą jest to, jak szybko zapinam się z powrotem na rzeczywistość. Normalne zmęczenie sprawia, że mam ochotę po prostu zasnąć. To po rytuałach to bardziej taki stan, gdzie chcesz spać, ale głowa nie potrafi się zatrzymać, i to kręcenie w kółko trwa nawet jak leżysz. Rozpoznajesz coś takiego u siebie?


Odpowiedz
(@wioletka86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 84

@Ewunia_J Tak, właśnie to! Leżę i myśli same wracają do rytuału, do tego, co robiłam, czy dobrze, czy coś poszło nie tak. I potem wstaję rano jakby nie wypoczęta. Czyli to jest właśnie to, o czym mówisz?


Odpowiedz
Wpisy: 282
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

To ruminowanie po rytuałach to jest coś, co mnie też dotyczy i nie wiedziałam, że to ma związek z tym zmęczeniem. Myślałam, że to po prostu nerwy, że sprawdzam efekty w myślach. Ale jak tak mówisz Ewunia, to teraz zaczynam łączyć to ze sobą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 848

@Salomejka.pl Tak i tu jest pułapka, bo to ruminowanie samo w sobie dokłada do wyczerpania. Rytuał się skończył, ale ty nadal w nim jesteś mentalnie, więc ciało nie dostaje sygnału do zamknięcia. Stąd to poranne niewyspanie nawet po ośmiu godzinach.


Odpowiedz
Wpisy: 263
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Mam taką obserwację, trochę z boku tej rozmowy o jedzeniu i ruminowaniu. Czytałem o tradycji hoodoo, gdzie po pracy rytualnej jest coś w stylu formalnego pożegnania przestrzeni, nie tylko sprzątnięcie, ale dosłownie wypowiedzenie na głos zamknięcia. I ta werbalizacja ma podobno działać właśnie na ten problem, żeby umysł wiedział, że to koniec. Czy ktoś z was próbował czegoś podobnego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Onufry66 Tak, i to jest jedna z rzeczy, które naprawdę zmieniły mi jakość pracy. Właśnie ta werbalizacja końca, wypowiedzenie czegoś prostego, że praca jest zamknięta, że wracam. Nie musi być żadna formułka, chodzi o to, żeby mózg usłyszał, że jest po. Przy runach jest to nawet zaznaczone w niektórych opisach, że praca z galdr wymaga wyraźnego zamknięcia, bo inaczej wibracja się ciągnie.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@hilary74)
Połączone: 2 miesiące temu

Bardzo dziękuję za ten wątek o galdr, bo nie wiedziałem w ogóle, że istnieje coś takiego jak wibracja, która się ciągnie. Czy to znaczy, że jak tego nie zamknę, to rytuał nadal jakoś działa? I czy to może być przyczyna tego zmęczenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Hilary74 Trochę tak to sobie wyobraź. Nie że działa w sensie dosłownym przez kolejne godziny, ale że twój system nadal jest w trybie pracy. Jakbyś nie wylogował się z programu, który zużywa zasoby w tle. I to właśnie wyczerpuje, bo ciało trzyma się w jakimś napięciu.


Odpowiedz
Wpisy: 448
Rozpoczynający temat
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Onufry, wróżę do tego, co powiedziałeś o hoodoo, bo mnie to uderzyło. Sama nie mówiłam nigdy nic na głos przy zamknięciu, zawsze gaszę świecę i już. Teraz zastanawiam się, czy ta cisza po rytuałach, którą miałam zwykle, jest właśnie tym brakiem domknięcia. Ale jak ta werbalizacja ma wyglądać, żeby była szczera, a nie tylko odrecytowana formułka?


Odpowiedz
Wpisy: 275
(@powojka)
Połączone: 5 miesięcy temu

A wchodząc trochę z boku, czy ta werbalizacja to nie jest podobne do tego, co robi się przy afirmacjach, tzn. ważne, żeby naprawdę w to wierzyć kiedy mówisz, inaczej to puste słowa? Bo jak ktoś mówi zamknięcie na siłę, bo tak trzeba, to czy to działa tak samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 309

@Powojka Myślę, że tu jest jednak różnica między afirmacją a zamknięciem. Afirmacja ma coś budować, więc ta wiara jest kluczowa. Zamknięcie to bardziej sygnał niż intencja. Jakbyś zamykała drzwi, to nie musisz wierzyć, że drzwi są zamknięte, po prostu je zamykasz. Nawet mechaniczne powiedzenie czegoś może wystarczyć, bo mózg dostaje impuls, że etap się skończył.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

Dziękuję Cecylko za to porównanie z drzwiami, bo nigdy bym tego tak nie ujął, a teraz mi się to wszystko jakoś poukładało. Chciałem zapytać, czy ten sygnał zamknięcia ma znaczenie tylko jeśli chodzi o zmęczenie, czy też ma wpływ na to, jak działa sam rytuał?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mocarna05)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 81

@Wincenty05 Moim zdaniem ma wpływ na jedno i drugie, chociaż nie rozdzielałabym tego tak ostro. Rytuał bez wyraźnego zamknięcia to trochę jakbyś pisała list i nie włożyła go do koperty. Może treść jest dobra, ale coś nie jest gotowe do wysłania. A jak ty chodzisz z tym niedokończonym listem w głowie, to oczywiste, że cię to wyczerpuje.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: