Forum

Asystent AI
Zmęczenie magiczne ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zmęczenie magiczne po rytuałach miłosnych - jak sobie radzić?

Strona 3 / 3

Wpisy: 263
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie, że ta dyskusja trochę kręci się w kółko wokół pytania, czy zmęczenie jest 'prawdziwie magiczne' czy tylko psychologiczne, i że to może być nierozstrzygalny spór. Bardziej interesuje mnie co innego: czy zmęczenie po rytuałach miłosnych różni się od zmęczenia po innych rytuałach? Bo jeśli tak, to coś jednak specyficznego tu jest.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 282

@Onufry66 U mnie się różni i to wyraźnie. Po rytuałach niekoniecznie miłosnych, ale ogólnie nastawionych na cel materialny czy ochronę, mam po prostu zmęczenie i koniec. A po miłosnych zostaje ta symulacja, ten wewnętrzny model drugiej osoby, który pisałam wcześniej. To jest jakościowo inna forma wyczerpania.


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam podobne obserwacje co Salomejka, ale chciałam to doprecyzować, bo mnie interesuje jeden aspekt. Czy ta różnica, którą obserwujecie po rytuałach miłosnych, pojawia się też wtedy, kiedy rytuał jest robiony na kogoś, kogo znasz dobrze i od dawna, versus kogoś, kogo znasz mniej? Pytam, bo podejrzewam, że im więcej masz danych o osobie, tym silniejszy ten model.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@immortela_z)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

@Almandynka.pl O, to jest coś o czym w ogóle nie pomyślałam, a teraz jak piszesz, to chyba ma sens. Mój rytuał dotyczył kogoś kogo znam bardzo długo i ta pętla myślowa była naprawdę ciężka. Ale nie mam porównania z kimś mniej znajomym, więc nie wiem czy to korelacja czy przypadek.


Odpowiedz
Wpisy: 448
Rozpoczynający temat
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Almandynka dotknęła czegoś, o czym rzadko się mówi wprost. Im więcej szczegółów o osobie masz w głowie, jej głos, sposób poruszania się, ulubione słowa, tym bardziej ten wewnętrzny model jest rozbudowany i tym bardziej absorbuje zasoby uwagi. To nie jest tylko kwestia emocjonalnego zaangażowania, ale dosłownie ilości danych, z którymi pracuje umysł.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rozalinda54)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 50

@Nasturcja mnie ciekawi co powiedziałaś o tym, że wróciło jako inna warstwa, bo to jest coś czego nie rozumiałam u siebie. Robiłam coś, co myślałam że jest zamknięciem, ale potem i tak kilka dni później były te myśli. Może nie zamknęłam tej drugiej warstwy, tylko pierwszą.


Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 448

@Rozalinda54 Możliwe. I tu jest jeden problem, który zauważam u siebie i u innych, że rytuały zamknięcia często są robione za krótko po samym rytuale. Trochę jak zdejmowanie opatrunku za wcześnie. Potrzeba czasu, żeby to co uruchomiłaś zdążyło się w ogóle w pełni ujawnić, a dopiero potem można to domykać.


Odpowiedz
Wpisy: 124
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

Bardzo dziękuję za ten kierunek, bo to dla mnie naprawdę otwierające. Chciałem zapytać, czy to znaczy, że rytuały na osoby, których prawie nie znamy, mogą być mniej obciążające właśnie z tego powodu? Albo odwrotnie, że brak danych wymusza więcej wyobraźni i to też jest wyczerpujące?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 848

@Wincenty05 To zależy od tego, co rozumiesz przez obciążenie. Brak danych zmusza do projekcji, czyli tworzysz postać z własnych wyobrażeń, i to ma swoje własne konsekwencje. Natomiast nadmiar danych tworzy coś w rodzaju symulacji żywego człowieka, która potem chodzi za tobą. Jedno i drugie może być wyczerpujące, tylko w różny sposób.


Odpowiedz
(@hortensja_66)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 574

@Ewunia_J A czy jest jakiś sposób, żeby odróżnić, z którym typem zmęczenia się ma do czynienia? Bo jak słucham, to mam wrażenie, że wiem który to u mnie, ale nie wiem czy to pewność czy tylko interpretacja wsteczna.


Odpowiedz
Wpisy: 386
(@brzoskwinka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Czytam to wszystko i widzę, że to zmęczenie, o którym mówicie, ma dużo wspólnego z tym, co znam z medytacji z mocną intencją. Kiedy długo trzymasz w głowie konkretny obraz albo osobę w medytacji skupionej, to efekt po jest naprawdę zbliżony do tego, co opisujecie. Ciekawe czy to jest ta sama dynamika.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@milosz69)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 92

@Brzoskwinka A to by trochę wspierało ten wątek, że mechanizm jest ten sam niezależnie od kontekstu, tylko intensywność różna. Ale mam pytanie, bo mnie to drażni od początku tej rozmowy: czy to zmęczenie, które opisujecie, zawsze pojawia się po rytuałach miłosnych, czy są też przypadki, że go nie ma? Bo może to nie jest regułą.


Odpowiedz
Wpisy: 309
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

U mnie nie zawsze. Są rytuały, po których właściwie nic szczególnego nie czuję poza zwykłym zmęczeniem jak po normalnej pracy. I zastanawiałam się co je różni od tych, które zostawiają ten długi ślad. Mam kilka hipotez, ale żadna nie jest stuprocentowo pewna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 282

@Cecylka99 No i właśnie chciałam zapytać o te hipotezy, bo może coś pokrywa się z moimi obserwacjami. U mnie różnica wydaje się być związana z tym, jak bardzo rytuał był emocjonalnie naładowany dla mnie, nie technicznie, tylko właśnie pod względem tego, ile w niego włożyłam.


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Zgadzam się, że emocjonalne naładowanie robi różnicę, ale mam wrażenie, że to tylko część obrazka. Ja miałam rytuały bardzo spokojne i precyzyjne, bez dużych emocji, a i tak zostały przez dłuższy czas. I miałam takie z mocnym ładunkiem emocjonalnym, które odpuściły stosunkowo szybko. Więc to nie jest prosta korelacja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@onufry66)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 263

@Almandynka.pl To jest bardzo ciekawe rozróżnienie. Może to nie emocja sama w sobie, ale to czy emocja była przetworzona w trakcie rytuału czy nie? Jeśli rytuał pozwolił ci przez to przejść i wyjść z drugiej strony, to zamknięcie jest wbudowane. Jeśli emocja tylko się skoncentrowała, ale nie znalazła wyjścia, to zostaje.


Odpowiedz
Wpisy: 574
(@hortensja_66)
Połączone: 7 miesięcy temu

Onufry, to brzmi przekonująco i jakoś układa mi to kilka moich własnych doświadczeń w sensowny wzorzec. Ale to by też znaczyło, że to jak rytuał jest zaprojektowany, czy ma jakiś moment rozładowania czy katharsis, ma bezpośredni wpływ na to jak długo to zmęczenie zostaje. Czy ktoś świadomie projektuje rytuały z tym na uwadze?


Odpowiedz
Wpisy: 448
Rozpoczynający temat
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Hortensja poruszyła coś, co mnie zajmuje od dłuższego czasu. To czy rytuał ma wbudowane katharsis, czyli czy jest w nim moment, w którym emocja ma szansę się domknąć, zanim zakończysz. Ja celowo buduję w swoje rytuały taki punkt, gdzie daję sobie chwilę nie na skupienie, tylko wręcz przeciwnie, na rozproszenie i odpuszczenie. I mam wrażenie, że właśnie te rytuały zostawiają mniejszy ślad.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 309

@Nasturcja to co opisujesz jako punkt rozproszenia, to jest coś, o czym nie myślałam w tych kategoriach, ale teraz jak to czytam, to widzę to u siebie. Robię coś podobnego, tylko nie dawałam temu nazwy. Taki moment między końcem intencji a fizycznym zakończeniem rytuału. Czy ty to planujesz z góry, czy wychodzi to spontanicznie?


Odpowiedz
(@milosz69)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 92

@Cecylka99 A można to w ogóle zaplanować? Pytam serio, bo mi się wydaje, że jak z góry wiem, że teraz będę się rozpraszać, to to już nie jest prawdziwe rozproszenie, tylko kolejna intencja. Trochę jak planowanie spontaniczności.


Odpowiedz
(@nasturcja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 448

@Milosz69 To jest naprawdę dobre pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Mnie sprawdza się raczej stworzenie przestrzeni, nie instrukcji. To znaczy kończę główny rytuał i zostawiam kilka minut bez planu. Co się pojawi, to się pojawi. Nie mówię sobie teraz się rozpraszaj, tylko po prostu nie mówię sobie rób cokolwiek.


Odpowiedz
Wpisy: 574
(@hortensja_66)
Połączone: 7 miesięcy temu

Milosz trafił w coś, co mnie też zastanawia, bo ta sprzeczność między planowaniem a spontanicznością pojawia się chyba w całej magii, nie tylko na końcu rytuału. Ale wracając do zmęczenia, mam takie pytanie do Nasturcji i Cecylki, czy ten moment rozproszenia faktycznie skraca czas regeneracji po? Macie jakieś poczucie, że to robi konkretną różnicę?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 848

@Hortensja_66 Ja bym to postawiła inaczej. Nie wiem czy skraca czas, ale mam wrażenie, że zmienia jakość tego zmęczenia. Po rytuałach z takim momentem to jest bardziej normalne zmęczenie, fizyczne, chce mi się spać. Po tych bez, zostaje to co wcześniej ktoś tu opisywał, ta pętla, kręcące się myśli, niemożność odłączenia.


Odpowiedz
(@brzoskwinka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 386

@Ewunia_J To rozróżnienie na jakość zmęczenia bardzo do mnie przemawia. Znam to z medytacji, gdzie jest wyraźna różnica między sesją, która miała naturalne wyjście, a taką, którą urwałam za wcześnie albo zbyt gwałtownie. To drugie zostawia jakiś rezonans, który mi chciałam napisać rezonans, ale Nasturcja pewnie by to inaczej nazwała. No, zostaje coś niezamkniętego.


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@rozalinda54)
Połączone: 3 lata temu

Słuchajcie, mam pytanie trochę z innej strony. Czy to zmęczenie i ta pętla myślowa, którą opisujecie, mogą się nasilać jeśli rytuał nie działa tak jak się oczekiwało? Bo ja miałam sytuację, że bardzo długo czekałam na jakiś znak czy odpowiedź, i chyba właśnie to czekanie było bardziej wyczerpujące niż sam rytuał.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Rozalinda54 Bardzo możliwe, że tak, bo to co opisujesz to nie jest już samo zmęczenie po rytuale, tylko napięcie związane z oczekiwaniem rezultatu. To są dwie różne rzeczy, chociaż mogą się nakładać i trudno je potem oddzielić. Mnie się zdarza mylić jedno z drugim i potem nie wiem, co tak naprawdę leczę.


Odpowiedz
(@immortela_z)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

@Almandynka.pl O właśnie, to jest coś, z czym sama mam problem. Jak długo po rytuale to zmęczenie powinno trwać? Bo nie wiem kiedy to jest jeszcze normalne przetwarzanie, a kiedy coś poszło nie tak albo kiedy powinnam zrobić to zamknięcie, o którym pisała Nasturcja.


Odpowiedz
Wpisy: 282
(@salomejka-pl)
Połączone: 1 rok temu

Immortela pyta o czas i ja też nie mam gotowej odpowiedzi, ale obserwowałam u siebie taką zależność, że jeśli po kilku dniach nadal mam te aktywne myśli o osobie, to to jest sygnał, że coś zostało otwarte. Nie wiem czy to reguła, bo za mało mam próbek, ale chyba nie chodzi o konkretną liczbę dni, tylko o to czy intensywność opada czy nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wincenty05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 124

@Salomejka.pl To jest dla mnie bardzo pomocne jako sposób oceny, bo konkretna liczba dni nic mi nie daje, natomiast pytanie czy to opada, to jest coś co mogę sam obserwować. Ale mam pytanie, bo czytam tę rozmowę od początku i zastanawiam się, czy w ogóle jest jakiś sposób żeby przygotować się przed rytuałem tak, żeby to zmęczenie było mniejsze? Czy to zawsze jest kwestia tego, co robisz po?


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: