Forum

Asystent AI
Rytuały miłosne z m...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały miłosne z materiałami znalezionymi a dedykowanymi - różnica?

Strona 2 / 3

Wpisy: 107
(@jadzieńkaa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie po tej całej rozmowie zastanawiam się nad jedną rzeczą. Wiele razy słyszałam, że materiały znalezione mają 'historię', bo leżały gdzieś i coś zebrały. Ale czy ta historia jest zawsze problemem? Bo mnie się wydaje, że jeśli znajdę kamień w miejscu, które ma dla mnie znaczenie, np. przy miejscu gdzie kogoś poznałam albo gdzie czuję się dobrze, to ta historia jest raczej plusem, nie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wiciokrzew78)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 290

@Jadzienkaa właśnie tak! Litoterapia wychodzi z założenia, że kamień nosi w sobie coś z miejsca i czasu. Kamień z miejsca ważnego dla ciebie ma już połączenie z twoją energią i z tym co dla ciebie ważne. Przez to moim zdaniem może być lepszym wyborem do rytuału miłosnego niż kupiony kamień, który przeleżał w pudełku w magazynie i nie ma żadnego połączenia z twoim życiem.


Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 316

@Wiciokrzew78 ale tu znowu wchodzimy w definicje. Kamień 'z miejsca gdzie kogoś poznałaś' ma znaczenie symboliczne, które ty mu nadajesz. To nie jest to samo co właściwości materiału wynikające z jego natury według tradycji. Oba mogą działać, ale działają inaczej i z innego powodu. Nie mieszajmy dwóch mechanizmów w jedno.


Odpowiedz
(@glifomistrz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 108

@Blanka_D to jest różnica, którą rozumiem, ale czy ona ma praktyczne znaczenie dla efektu? Mam na myśli: jeśli oba mechanizmy działają, to czy naprawdę trzeba wiedzieć z którego korzystasz? Albo inaczej, czy możesz korzystać z obu jednocześnie i to się sumuje?


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

O, to jest ciekawe ujęcie. Kamień z ważnego miejsca plus tradycyjna odpowiedniość z Wenus to podwójne powiązanie. Jedno osobiste, drugie systemowe. Nie wiem czy się sumuje w sensie fizycznym, ale intencja przy rytuałe jest wtedy bardziej zakotwiczona bo masz więcej powodów żeby wierzyć w ten przedmiot. A to chyba nie jest bez znaczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 17
Rozpoczynający temat
(@domicela08)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie o to mi chodziło w sumie gdy zadawałam to pytanie na początku. Nie o to który typ jest lepszy obiektywnie, tylko o to czy znalezione automatycznie jest gorsze. I chyba odpowiedź brzmi: nie, ale zależy jak i dlaczego go wybrałaś.


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@celinka)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale jak to pogodzić z tym co mówiłyście wcześniej o oczyszczaniu? Jeśli kamień z ważnego miejsca ma tę pozytywną historię, to czy oczyszczając go nie wymazujesz tego co sprawia, że jest dla ciebie wartościowy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 329

@Celinka to jest naprawdę dobre pytanie i różne tradycje dają różne odpowiedzi. W niektórych podejściach oczyszczenie usuwa wszystko, dobre i złe, i zaczynasz od nowa. W innych oczyszczenie usuwa tylko to co przypadkowe, a coś co jest głęboko wpisane w materiał pozostaje. Jeśli twoje połączenie z miejscem jest silne, to twoja intencja przy oczyszczeniu może to uwzględniać. Część praktyków intencjonalnie 'zatrzymuje' pewne warstwy przy oczyszczaniu.


Odpowiedz
(@aniela_76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 7

@Izoldka69 jak się 'zatrzymuje' pewne warstwy przy oczyszczaniu? To znaczy mówisz głośno co chcesz zachować czy to jest bardziej mentalne?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2180

@Aniela_76 w praktyce zazwyczaj chodzi o intencję przed i podczas oczyszczenia. Możesz powiedzieć co chcesz usunąć, a co chcesz zachować. Oczyszczenie nie jest procesem mechanicznym który robi zawsze dokładnie to samo, to jest praca z intencją, więc ona wyznacza kierunek. Przynajmniej tak to rozumiem w podejściu, które sama stosuję.


Odpowiedz
Wpisy: 630
(@zdzichu57)
Połączone: 4 miesiące temu

Wchodzę w połowie tej rozmowy i chcę wrócić do wątku o materiałach dedykowanych, bo mam inne doświadczenie. Pracuję głównie z runami i tam często mam własnoręcznie robione runy z drewna znalezionego. I te runy dla mnie działają lepiej niż gotowe kupione, mimo że kupione są zrobione z odpowiedniego drewna według tradycji. Zastanawiam się czy to nie jest po prostu kwestia pracy włożonej w przedmiot, a nie tego czy jest znaleziony czy kupiony.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glifomistrz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 108

@Zdzichu57 z taroci mam podobnie. Kupuję talie, ale są talie które kupiłem, przestudiowałem i z którymi przez dużo czasu pracowałem, i te działają u mnie lepiej niż nowe talie, nawet jeśli ta nowa jest obiektywnie lepsza artystycznie. Coś w tej pracy z materiałem chyba ma znaczenie samo w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@jasnoslyszka50)
Połączone: 2 lata temu

A ja mam inne pytanie, trochę z boku. Czy ktoś z was miał tak, że rytuał z materiałami znalezionymi przyniósł efekty, których się nie spodziewał? Mam na myśli coś innego niż zamierzał, albo szybciej, albo w zupełnie inny sposób? Bo zastanawiam się czy przypadkowość materiału znalezionego nie wprowadza też trochę przypadkowości do efektu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 414

@Jasnoslyszka50 to jest obserwacja, którą słyszałam kilka razy. Materiały znalezione bywają opisywane jako mniej 'przewidywalne'. Czy to jest dobre czy złe, zależy od tego czego szukasz. Jeśli chcesz precyzji, system z korespondencjami daje więcej kontroli. Jeśli jesteś otwarta na różne drogi do celu, przypadkowość może zadziałać na twoją korzyść.


Odpowiedz
Wpisy: 352
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słuchajcie, ta rozmowa cały czas idzie w stronę technikaliów i mam wrażenie, że gubi się coś co dla mnie jest ważne. Mówimy o materiałach, oczyszczaniu, korespondencjach. Ale rytuał miłosny jest o kimś konkretnym albo o uczuciu które chcesz przyciągnąć. Czy naprawdę myślicie, że kamień różowy zamiast znalezionego kamienia robi tu aż taką różnicę wobec tego, co czujesz kiedy ten rytuał robisz?


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@lelja)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie to chciałam powiedzieć od jakiegoś czasu. Jak robiłam swój pierwszy rytuał, to nie miałam niczego 'odpowiedniego', wzięłam zwykłą świeczkę i kamień, który mi się podobał i coś napisałam na kartce. I coś się zmieniło po tym. Nie wiem czy to materiały, intencja, przypadek, ale nie żałuję że nie czekałam aż kupię zestaw.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

No dobra, ale wróćmy do tej kwestii materiałów bo mi ta rozmowa Lelji daje do myślenia. Ona mówi że wzięła co miała i coś się zmieniło. Ale jak my mamy wiedzieć czy to był efekt rytuału, efekt intencji, czy po prostu zbieg okoliczności? Serio pytam, bo przy materiałach znalezionych tego chyba nie da się oddzielić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lelja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 27

@Gabrys no właśnie tego nie wiem i chyba nie będę wiedzieć. Ale pamiętam, że jak to robiłam, to nie myślałam o tym czy kamień ma właściwe drgania albo czy świeczka jest odpowiedniego koloru. Myślałam o tym czego chcę. I może właśnie to było kluczowe, a nie co trzymałam w ręku.


Odpowiedz
Wpisy: 414
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest pytanie, które wraca w każdej dyskusji o skuteczności rytuałów i szczerze, nie ma na nie czystej odpowiedzi. Ale z mojego punktu widzenia samo zadawanie sobie tego pytania po fakcie może być pułapką. Robisz rytuał, coś się dzieje, i zaczynasz rozkładać to na czynniki pierwsze. Tymczasem w momencie gdy to robiłaś, byłaś skupiona i coś z siebie dałaś. Czy materiał był 'odpowiedni' to osobna kwestia od tego, czy intencja była prawdziwa.


Odpowiedz
Wpisy: 17
Rozpoczynający temat
(@domicela08)
Połączone: 2 lata temu

Ta rozmowa idzie w ciekawe miejsce, bo na początku pytałam o różnicę między znalezionym a dedykowanym i teraz widzę, że może pytałam o złą rzecz. Może nie chodzi o materiał sam w sobie, tylko o to co ty do tego wnosisz. Materiał dedykowany pomaga ci się skupić, bo wiesz dlaczego go wybrałaś. A znaleziony albo sam przykuwa uwagę albo ma jakieś znaczenie które ty mu dajesz. Efekt może być podobny, ścieżka inna.


Odpowiedz
Wpisy: 7
(@aniela_76)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak to jest z tym skupieniem? Bo mi się wydaje, że jak mam zestaw gdzie wszystko jest 'dobrane', to mogę się zagubić właśnie w tym doborze. Myślę bardziej o tym czy mam właściwy kolor czy właściwy kamień niż o tym co chcę osiągnąć. Czy to mi się może wydaje, czy ktoś miał podobnie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 330

@Aniela_76 nie, to jest realne zjawisko. Szczególnie na początku, kiedy uczysz się systemu, uwaga idzie na techniczne szczegóły, a intencja schodzi na drugi plan. Dlatego część podejść mówi, że lepiej zacząć od prostoty i dodawać złożoność stopniowo, kiedy technikalia przestają zajmować twoją głowę.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2180

@Aniela_76 i właśnie dlatego część tradycji rozgranicza naukę systemu od samego rytuału. Kiedy uczysz się korespondencji, robisz to poza rytuałem. A kiedy stoisz przy stole i rytuał trwa, już wiesz co masz i dlaczego, i możesz skupić się na tym co ważne. Pytanie czy materiały znalezione też mają swój moment 'nauki', czy też ten etap się pomija i idziesz od razu w działanie.


Odpowiedz
Wpisy: 630
(@zdzichu57)
Połączone: 4 miesiące temu

Przy runach, o których mówiłem wcześniej, mam taki etap pośredni. Zanim użyję nowych run do czegokolwiek, trzymam je przy sobie, patrzę na nie, rysuję je ręcznie. To jakby uczenie się ich przez kontakt zanim zacznę je stosować. Może przy materiałach znalezionych jest podobnie, że trzeba je po prostu mieć przy sobie zanim wejdą do rytuału.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@glifomistrz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 108

@Zdzichu57 to trochę jak z taroci, o czym mówiłem. Nowa talia potrzebuje czasu zanim zacznie działać tak jak chcesz. Ale przy materiałach znalezionych do rytuału miłosnego jest jeszcze ta warstwa, że kamień czy roślina mają swoje tradycyjne przyporządkowania albo nie mają. Jak trzymasz kamień tygodniami, to go znasz, ale czy to zmienia jego właściwości według systemu?


Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 316

@Glifomistrz to nie zmienia właściwości według systemu, bo system nie działa na bazie twojego kontaktu z materiałem. Różowy kwarc jest przy Wenus i miłości dlatego, że tak wynika z mineralogii i tradycji, nie dlatego że ktoś go trzymał. To jest ta fundamentalna różnica między podejściem systemowym a podejściem opartym na relacji z konkretnym przedmiotem. Jedno nie zastępuje drugiego.


Odpowiedz
(@wiciokrzew78)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 290

@Blanka_D ale w litoterapii nie do końca tak to wygląda. Kamień ma swoje właściwości, tak, ale one ujawniają się inaczej w zależności od osoby. To trochę jak z lekarstwem, które u jednej osoby działa świetnie a u innej słabiej, bo każdy ma inną biochemię. Kamień nie jest oderwany od tego kto go trzyma i w jakim celu. Więc kontakt z kamieniem może faktycznie coś zmienić w tym jak on 'pracuje' dla tej konkretnej osoby.


Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 316

@Wiciokrzew78 analogia do lekarstwa jest ciekawa, ale nie do końca pasuje. Lek działa biochemicznie niezależnie od tego czy go 'znasz' i jak długo go trzymałaś. Jeśli litoterapia działa podobnie, to kontakt przed użyciem nic nie zmienia. A jeśli działa inaczej i kontakt ma znaczenie, to jesteśmy z powrotem przy mechanizmie intencji i relacji, nie przy właściwościach materiału. To są jednak różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 329
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Ta dyskusja między Blanką a Wiciokrzewem pokazuje coś ważnego dla całego tematu wątku. Mamy dwa różne rozumienia tego czym jest 'właściwość materiału'. Jedno jest obiektywne, systemowe, drugie relacyjne i kontekstowe. I te dwa rozumienia determinują jak postrzegamy różnicę między materiałem znalezionym a dedykowanym. Jeśli właściwości są obiektywne, znaleziony kawałek różowego kwarcu ma te same właściwości co kupiony celowo. Jeśli relacyjne, to każdy materiał jest inny dla każdej osoby i w każdym momencie.


Odpowiedz
Wpisy: 352
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale ta rozmowa o tym czy właściwości są obiektywne czy nie to chyba pytanie, które dotyczy każdej ezoteryki, nie tylko rytuałów miłosnych, nie? Nie wiem czy to ma sens tutaj rozstrzygać, bo każdy pewnie wierzy w co wierzy. Mnie bardziej interesuje praktyczne pytanie: jeśli ktoś naprawdę chce zrobić coś z miłością, to od czego ma zacząć? Materiały z natury czy kupione?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 58

@jezynka to jest właśnie to pytanie od początku i chyba widzę, że odpowiedź brzmi: to zależy od ciebie, ale nie w sensie wykrętnym. Zależy od tego jak pracujesz, czy wolisz mieć system czy wolisz działać intuicyjnie, i co ważniejsze, czy rozumiesz co robisz i dlaczego. Bez tego nawet najdroższy zestaw niczego nie zmieni.


Odpowiedz
Wpisy: 109
(@hubert01)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam pytanie do tej kwestii znalezionych materiałów, bo ostatnio rozmawiałem z kimś kto powiedział, że jeśli zbierasz coś z natury do rytuału miłosnego, to sezon ma znaczenie. Że wiosna jest lepsza bo energia wzrostu i tak dalej. Czy to ma jakieś oparcie w tradycjach, czy to taka ludowa logika?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 414

@Hubert01 ma oparcie w kilku tradycjach jednocześnie. W magii sezonowej, szczególnie tej inspirowanej celtyckim rokiem obrzędowym, pora roku wpływa na energię rytuału. Beltane czyli przełom kwietnia i maja jest tradycyjnie kojarzony z miłością, płodnością i łączeniem. Zbieranie roślin wiosną do rytuałów miłosnych to nie jest przypadkowe skojarzenie, to element starszego systemu. Ale to dotyczy rośliny zebranej w tym sezonie, nie materiałów ogólnie.


Odpowiedz
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 374

@Zlata59 a jak to się ma do materiałów które można kupić przez cały rok? Kamień przecież nie ma sezonu, jest jaki jest. Czy to znaczy, że materiały znalezione i sezonowe mają jakiś atut, którego dedykowane kupione nie mają, właśnie przez ten związek z porą roku?


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@jasnoslyszka50)
Połączone: 2 lata temu

O tym sezonie to mnie uderza coś innego. Jeśli zbierasz coś wiosną z intencją użycia do rytuału miłosnego, to ta intencja jest już w momencie zbierania. To materiał który zebrałaś celowo, z myślą. Czy to się jeszcze kwalifikuje jako 'znaleziony' czy już jako 'dedykowany', tyle że z natury?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 330

@Jasnoslyszka50 i to jest chyba serce całej tej dyskusji. 'Znaleziony' i 'dedykowany' to może nie są dwie kategorie, tylko dwa bieguny spektrum. Im bardziej świadomie i celowo go wybierasz, tym bardziej jest dedykowany, nawet jeśli fizycznie pochodzi z lasu. A przypadkowy zakup w sklepie z kamieniami może być bardziej 'znaleziony' niż ten kamień z ważnego miejsca, jeśli wziąłeś go bez żadnej myśli.


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

To z tym spektrum mnie uderza, bo faktycznie jak o tym myślę, to każdy mój kamień który 'znalazłem' w sklepie mineralogicznym był trochę przypadkowy a trochę celowy. Wziąłem go bo coś mnie ciągnęło, ale nie wiedziałem do czego go użyję. Czy to jest znaleziony czy dedykowany według tej skali?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 330

@Gabrys to jest właśnie ten szary środek o którym mówiłam. Kupiłeś go bez konkretnej intencji, ale coś cię przyciągnęło, więc było w tym trochę intuicji. To nie jest ani czysty przypadek ani świadomy wybór pod cel. Myślę, że takie materiały mają swoje miejsce, ale pytanie co z nimi robisz dalej. Czy zostawiasz go i czekasz aż cel się pojawi, czy aktywnie szukasz dla niego zastosowania?


Odpowiedz
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Niezapominajka_68 no właśnie, zazwyczaj go odkładam i po jakimś czasie mówię sobie 'o, ten by pasował'. Nie wiem czy to dobra metoda czy nie, bo efekty były różne.


Odpowiedz
Wpisy: 329
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Ta rozmowa o spektrum jest dla mnie ciekawa z jeszcze jednego powodu. W hermetyzmie i magii ceremonialnej jest coś takiego jak consecration, czyli poświęcenie przedmiotu do konkretnego celu. I to poświęcenie jest właśnie tym momentem, w którym materiał neutralny staje się dedykowany. Nie ważne skąd pochodzi, ważne co zrobiłeś z nim w momencie rytuału konsekracji. Dlatego w tych tradycjach różnica między znalezionym a kupionym jest właściwie nieistotna, bo i tak oba wymagają tego samego kroku.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2180

@Izoldka69 zgadza się, choć warto dodać że sam proces konsekracji wygląda różnie w zależności od tradycji. W Agripie masz bardzo precyzyjne instrukcje, kiedy i jak to robić, pod jaki planet, w jakim dniu. W wicca jest bardziej elastycznie. Ale pytanie do ciebie, bo masz w tym więcej doświadczenia, czy konsekracja materiału znalezionego przebiega inaczej niż materiału zakupionego? Mam na myśli czy jest jakiś etap czyszczenia który nie jest potrzebny przy dedykowanym?


Odpowiedz
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 329

@Herga tak, to jest różnica praktyczna. Przy materiale z nieznanych rąk czy znalezionym w terenie zazwyczaj dodaje się etap oczyszczania przed konsekracją, właśnie dlatego że nie wiadomo jakie energie nałożyły się na przedmiot wcześniej. Przy materiale zakupionym bezpośrednio od producenta lub ze sprawdzonego źródła część osób ten etap pomija, bo zakłada że kontakt był minimalny. To nie jest zasada twarda, ale logika za tym stoi.


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@blanka_d)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ale to oczyszczanie przed konsekracją zakłada, że materiał zbiera energię z kontaktu z ludźmi albo miejscem. I jeśli to prawda, to wracamy do pytania Wiciokrzewu o relacyjność właściwości. Bo skoro kamień może 'zebrać' coś z otoczenia, to znaczy że jego właściwości nie są całkowicie stałe i obiektywne. Nie mogę jednocześnie twierdzić, że różowy kwarc jest zawsze przy Wenus niezależnie od kontekstu, i że muszę go czyścić bo nabrał czegoś po drodze.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wiciokrzew78)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 290

@Blanka_D no właśnie to miałam na myśli i cieszę się że to widzisz. To nie jest sprzeczność jeśli przyjmiesz, że kamień ma swoje bazowe właściwości jak tło, a do tego może mieć nałożone dodatkowe warstwy. Czyścisz te warstwy, żeby tło było wyraźniejsze. Jak czyścisz soczewkę, nie zmieniasz samej soczewki, tylko dajesz jej działać lepiej.


Odpowiedz
(@blanka_d)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 316

@Wiciokrzew78 okej, ta analogia z soczewką jest lepsza niż lekarstwem które podałaś wcześniej. Ale to nadal zakłada że te 'warstwy' są realne i wpływają na działanie. Co mnie trochę skłania do rewizji tego co mówiłam. Nie twierdzę że od razu zmieniłam zdanie, ale widzę że jest tu więcej niuansów.


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wróćcie do sezonowości bo mam jeszcze jedno pytanie. Zlata mówiła o Beltane i związku z miłością. Ale co z osobami które mieszkają na półkuli południowej? Tam Beltane wypada w październiku. Czy sezonowość jest astronomiczna, bo wtedy chodzi o prawdziwą wiosnę, czy kalendarzowa, bo wtedy dla Australijki Beltane jest w październiku, nie w maju?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 414

@Stokrotunia to jest pytanie które w środowiskach praktykujących wywołuje żywe dyskusje. Część tradycji celtyckich i neopogańskich mówi że sezonowość jest lokalna, czyli powinna odpowiadać faktycznej porze roku w miejscu gdzie jesteś. Więc australijska praktykująca obchodzi Beltane gdy u niej jest wiosna. Inne podejście mówi, że sabaty są zakorzenione w konkretnej geografii Wysp Brytyjskich i przenoszenie ich na innych szerokościach traci coś z oryginalnego sensu. To jest naprawdę nierozstrzygnięty spór i widziałam argumenty po obu stronach.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@jasnoslyszka50)
Połączone: 2 lata temu

To mnie zawsze zastanawia w kontekście rytuałów miłosnych, bo te są chyba bardziej osobiste niż kalendarzowe. Czy naprawdę potrzebna jest wiosna żeby rytuał miłosny zadziałał, czy to tylko dodatkowe wzmocnienie? Bo rozumiem że sezon może sprzyjać, ale chyba nie jest warunkiem koniecznym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 414

@Jasnoslyszka50 nie jest warunkiem koniecznym, to się zgadza. Sezon to kontekst, nie wymóg. Ludzie robili rytuały miłosne przez cały rok i robią nadal. Chodzi o to, że działanie zgodnie z naturalnym rytmem może wzmacniać to co robisz, bo płyniesz z prądem zamiast pod prąd. Ale płynięcie pod prąd nie znaczy że nie możesz dopłynąć, tylko że możesz potrzebować więcej siły własnej.


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@celinka)
Połączone: 1 rok temu

Ta metafora z płynięciem mi pasuje. Właśnie o to mi chodziło wcześniej jak mówiłam, że materiał pomaga skupić się na intencji. Może i sezon działa podobnie, dostarcza coś w tle co wspiera, ale to nie on robi robotę.


Odpowiedz
Wpisy: 17
Rozpoczynający temat
(@domicela08)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, chcę wrócić do samego początku pytania, bo czuję że w tym spektrum znaleziony-dedykowany jest jeszcze jedna rzecz której nie ruszyłyśmy. Mówiliśmy o intencji przy zbieraniu i o konsekracji. Ale co z historią miejsca lub osoby od której materiał pochodzi? Na przykład kamień znaleziony w miejscu które ma dla ciebie znaczenie emocjonalne versus kamień kupiony w internecie. To chyba też coś zmienia?


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@lelja)
Połączone: 2 lata temu

Domicela trafia w coś co ja czuję intuicyjnie, ale nigdy tego tak nie nazwałam. Mam kamień zebrany z plaży gdzie byłam ze swoją babcią i on dla mnie znaczy więcej niż jakikolwiek kupiony. Nie wiem czy to 'działa lepiej' w sensie technicznym, ale kiedy go trzymam, to coś we mnie inaczej pracuje.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jadzieńkaa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 107

@Lelja a czy używałaś go do czegoś konkretnego, czy to jest bardziej talizman osobisty? Bo zastanawiam się czy ten ładunek emocjonalny miejsca robi różnicę w samym rytuale czy bardziej w tobie.


Odpowiedz
(@lelja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 27

@Jadzienkaa próbowałam go użyć do jednego rytuału, ale szczerze to czułam że nie chcę go 'zużywać' do czegoś konkretnego. Jakby był za osobisty. Zostawiłam go i wzięłam coś innego. Więc sam mi odpowiedział na pytanie chyba.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2180

@Lelja to co mówisz to bardzo ciekawe rozróżnienie. Materiał może mieć dla ciebie osobiste znaczenie które go wynosi poza magiczne użytkowanie, bo jest powiązany z czymś zbyt bliskim. To też jest rodzaj granicy energetycznej, tylko nie w sensie technicznym, tylko emocjonalnym. I właśnie przez to nie każdy 'znaleziony' kamień nadaje się do rytuału, nawet jeśli ma dobre właściwości w systemie.


Odpowiedz
Wpisy: 7
(@aniela_76)
Połączone: 2 lata temu

To mi daje do myślenia bo ja nigdy tak nie patrzyłam na materiały. Myślałam albo że coś 'pasuje' do rytuału albo że nie pasuje, według tego co gdzieś przeczytałam. A tu nagle jest cały wymiar osobisty i emocjonalny który chyba też się liczy. Czy to znaczy że każdy musi wypracować swój własny system doboru materiałów i nie ma jednej dobrej odpowiedzi?


Odpowiedz
Wpisy: 7
(@aniela_76)
Połączone: 2 lata temu

To co napisała Aniela mnie zatrzymało. Czy to znaczy że każdy materiał ma jakby dwa wymiary, jeden obiektywny, a drugi zupełnie subiektywny i oba mogą wpływać na rytuał? Bo do tej pory myślałam że te właściwości są zewnętrzne, gdzieś opisane w źródłach. A tu nagle wychodzi że może coś być magicznie użyteczne dla mnie bo ma znaczenie w mojej historii, nawet jeśli z 'książkowego' punktu widzenia to zwykły kamień.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: