Aniela, to jest właśnie pytanie które dzieli różne szkoły. Ceremonializm hermtyczny i w ogóle tradycja grimoire'ów zakłada że właściwości są obiektywne, wynikają z korespondencji planet, żywiołów, liczb. Kamień jest różowy, należy do Wenus, Wenus rządzi miłością, więc różowy kwarc do rytuału miłosnego. Koniec. Ale chaos magic od lat osiemdziesiątych twierdzi że to co ma dla ciebie osobiste znaczenie jest dokładnie tak samo 'naładowane' jak materiał z listy Agrippy, bo magia działa przez symbolizm który twój umysł rozpoznaje. To nie są małe różnice, to dwa zupełnie różne modele.
Wróćmy chwilę do tej historii materiału, bo Izoldka i Herga weszły w ogólną dyskusję o systemach i trochę mi umknął mój wątek. Mnie konkretnie chodzi o coś takiego: jeśli materiał pochodzi od osoby, która sama przeżyła coś silnego emocjonalnie, to czy to zostaje w tym materiale? Nie jako metafora, ale dosłownie. Mam na myśli na przykład biżuterię po kimś kto był w związku przez czterdzieści lat, albo kamień zebrany przez kogoś w konkretnym emocjonalnym momencie.
Domicela to jest pytanie o imprintowanie, jest o tym sporo w literaturze kryształowej, choć różnie to nazywają. Ogólna idea jest taka że obiekty mogą zatrzymywać energetyczny ślad emocji i intencji osób które je długo trzymały. Dlatego używana biżuteria jest czyszczona przed użyciem, bo właśnie niesie historię noszącego. Ale tutaj mam pytanie do ciebie czy w kontekście rytuału miłosnego ta historia cudzej miłości to dla ciebie zasób czy ryzyko?
Ja bym tutaj trochę przyhamowała z tym imprintowaniem, bo to jest bardzo popularny pomysł w środowiskach kryształowych, ale nie mam pojęcia na jakiej podstawie. Czy ktoś ma jakieś solidniejsze źródło niż 'tak się mówi'? Bo między 'materiał może nieść energię poprzedniego właściciela' a 'biżuteria po szczęśliwej parze wzmocni twój rytuał miłosny' jest spora przepaść.
To z tymi relikwiami to ciekawe nawiązanie, bo właśnie w kościele dotykanie relikwii świętego ma powodować przekazanie czegoś od niego do wiernego. Czyli ta sama logika, materiał niesie coś od osoby. Tylko że tutaj to jest zamierzone i skierowane w jedną stronę, od świętego do proszącego. A w materiale z nieznanych rąk nie wiemy w którą stronę idzie i co.
Ale to założenie że dedykowany materiał jest 'czysty' też jest trochę uproszczone. Skała z której wycinają różaniec kryształowy ma swoją historię geologiczną, mineralną, miejsce wydobycia. Kupisz go w sklepie i nie wiesz nic o kopalni, o ludziach którzy go wydobyli. Dedykowany w sensie kupiony do konkretnego celu to nie to samo co dedykowany w sensie zebrany osobiście z pełną świadomością.
