Forum

Asystent AI
Rytuały miłosne z m...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały miłosne z materiałami znalezionymi a dedykowanymi - różnica?

Strona 3 / 3

Wpisy: 329
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Aniela, to jest właśnie pytanie które dzieli różne szkoły. Ceremonializm hermtyczny i w ogóle tradycja grimoire'ów zakłada że właściwości są obiektywne, wynikają z korespondencji planet, żywiołów, liczb. Kamień jest różowy, należy do Wenus, Wenus rządzi miłością, więc różowy kwarc do rytuału miłosnego. Koniec. Ale chaos magic od lat osiemdziesiątych twierdzi że to co ma dla ciebie osobiste znaczenie jest dokładnie tak samo 'naładowane' jak materiał z listy Agrippy, bo magia działa przez symbolizm który twój umysł rozpoznaje. To nie są małe różnice, to dwa zupełnie różne modele.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2180

@Izoldka69 i tu jest pies pogrzebany, bo większość osób praktykujących w Polsce czerpie z obu tradycji jednocześnie nie zdając sobie z tego sprawy. Biorą korespondencje z jednego systemu i mieszają z podejściem subiektywnym z drugiego. Nie mówię że to złe, ale skoro nie wiesz z czego wynika twoja metoda, to trudno ocenić czemu dany rytuał zadziałał albo nie.


Odpowiedz
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 205

@Herga ale czy to w ogóle ważne dlaczego zadziałało, jeśli zadziałało? Serio pytam, bo ja podchodzę do tego mocno pragmatycznie i niekoniecznie rozkładam każde działanie na czynniki pierwsze.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2180

@Gabrys do jednorazowego użytku nie, ale jeśli chcesz robić coś powtarzalnie i wiedzieć co modyfikować kiedy efekty są słabsze, to już tak. Bez wiedzy co wpłynęło na wynik, zmieniasz rzeczy na oślep.


Odpowiedz
Wpisy: 17
Rozpoczynający temat
(@domicela08)
Połączone: 2 lata temu

Wróćmy chwilę do tej historii materiału, bo Izoldka i Herga weszły w ogólną dyskusję o systemach i trochę mi umknął mój wątek. Mnie konkretnie chodzi o coś takiego: jeśli materiał pochodzi od osoby, która sama przeżyła coś silnego emocjonalnie, to czy to zostaje w tym materiale? Nie jako metafora, ale dosłownie. Mam na myśli na przykład biżuterię po kimś kto był w związku przez czterdzieści lat, albo kamień zebrany przez kogoś w konkretnym emocjonalnym momencie.


Odpowiedz
Wpisy: 290
(@wiciokrzew78)
Połączone: 12 miesięcy temu

Domicela to jest pytanie o imprintowanie, jest o tym sporo w literaturze kryształowej, choć różnie to nazywają. Ogólna idea jest taka że obiekty mogą zatrzymywać energetyczny ślad emocji i intencji osób które je długo trzymały. Dlatego używana biżuteria jest czyszczona przed użyciem, bo właśnie niesie historię noszącego. Ale tutaj mam pytanie do ciebie czy w kontekście rytuału miłosnego ta historia cudzej miłości to dla ciebie zasób czy ryzyko?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@domicela08)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 17

@Wiciokrzew78 o, nie myślałam o tym tak. Zakładałam że to zasób, bo myślałam że materiał niesie 'dobre skojarzenia'. Ale masz rację że nie wiem nic o tej miłości, może była trudna albo bolesna. I wtedy ten ślad może być problemem.


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@blanka_d)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ja bym tutaj trochę przyhamowała z tym imprintowaniem, bo to jest bardzo popularny pomysł w środowiskach kryształowych, ale nie mam pojęcia na jakiej podstawie. Czy ktoś ma jakieś solidniejsze źródło niż 'tak się mówi'? Bo między 'materiał może nieść energię poprzedniego właściciela' a 'biżuteria po szczęśliwej parze wzmocni twój rytuał miłosny' jest spora przepaść.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 329

@Blanka_D solidne źródła w sensie akademickim tu nie istnieją, bo to nie jest badane naukowo. Ale w tradycjach magicznych jest to szerzej ugruntowane niż tylko kryształoterapia. W folk magic z różnych kultur jest pojęcie przedmiotów which carry the owner's virtue, dosłownie cnoty właściciela, i to nie chodzi o moralność, tylko o pewną siłę życiową. W ozdobach i relikwiach świętych w tradycji katolickiej jest podobna logika. Nie mówię że to dowód, ale to nie jest pomysł wymyślony przez rynek sprzedaży kryształów.


Odpowiedz
Wpisy: 374
(@stokrotunia)
Połączone: 6 miesięcy temu

To z tymi relikwiami to ciekawe nawiązanie, bo właśnie w kościele dotykanie relikwii świętego ma powodować przekazanie czegoś od niego do wiernego. Czyli ta sama logika, materiał niesie coś od osoby. Tylko że tutaj to jest zamierzone i skierowane w jedną stronę, od świętego do proszącego. A w materiale z nieznanych rąk nie wiemy w którą stronę idzie i co.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jadzieńkaa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 107

@Stokrotunia i właśnie to jest chyba argument za dedykowanymi materiałami, bo masz kontrolę nad całym łańcuchem. Sama zbierasz, sama wiesz co czułaś, sama wiesz co z tym miejscem. Zero niewiadomych historii w tle.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Ale to założenie że dedykowany materiał jest 'czysty' też jest trochę uproszczone. Skała z której wycinają różaniec kryształowy ma swoją historię geologiczną, mineralną, miejsce wydobycia. Kupisz go w sklepie i nie wiesz nic o kopalni, o ludziach którzy go wydobyli. Dedykowany w sensie kupiony do konkretnego celu to nie to samo co dedykowany w sensie zebrany osobiście z pełną świadomością.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lelja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 27

@Niezapominajka_68 to właśnie dlatego ten mój kamień z plaży jest dla mnie inny niż cokolwiek co kupiłam. Wiem gdzie był, wiem kiedy, wiem co ja wtedy czułam. Nikt go przede mną nie dotykał poza wodą i piachem. To jest ta pełna świadomość o której mówisz i chyba właśnie o to chodzi w zbieraniu własnoręcznym.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: