Forum

Asystent AI
Rytuał w przychodni...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał w przychodni, szkole, pracy - gdzie można się czuć bezpiecznie?

Strona 2 / 3

Wpisy: 88
(@emilek)
Połączone: 1 rok temu

A jaki kamień się do tego nadaje? Bo widzę że dużo się o nich mówi, ale nie mam pojęcia czy to ma znaczenie który, czy można wziąć cokolwiek.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 487

@Emilek różowo kwarc to klasyka przy intencjach związanych z relacjami, rodochrozyt też się pojawia w tym kontekście. Ale szczerze, jeśli masz kamień który kojarzy ci się z daną osobą albo miałeś przy nim coś ważnego, to on ma więcej sensu niż kupiony w ciemno różowy kwarc ze sklepu bez żadnej historii.


Odpowiedz
Wpisy: 167
(@geranium)
Połączone: 1 rok temu

tak, wystarczyło w tym sensie że nie zrobiłam z siebie dziwaczki na poczekalni. Ale czy zadziałało w sensie efektu, nie wiem, bo ta sytuacja nie była moja prywatna, byłam tam z kimś innym. Chodziło o skupienie, nie o spektakl.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@wierzbinka)
Połączone: 2 lata temu

Ale właśnie tu sie pojawia pytanie które mam od początku tego wątku, czy miejsce w ogóle ma jakies znaczenie czy jest zupełnie obojętne? Bo czytam i raz widzę że łazienka jest dobra bo woda i lustro, a potem ze kamień w dłoni w przychodni i też działa. To może tak naprawdę miejsce jest nieważne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Wierzbinka to jest sensowne pytanie. Część tradycji powie ci, że miejsce jest wszystkim, bo przestrzeń ma swoją pamięć i energię. Część powie, że liczy się wyłącznie praktykujący i jego stan. To nie jest sprzeczność, to różne szkoły myślenia. Pewnie prawda leży gdzieś pomiędzy, bo praktyk ceremonialny rzeczywiście przygotowuje przestrzeń, ale szeptuchy robiły swoje przy studni, przy piecu, przy płocie i nikt nie pytał czy to właściwe miejsce.


Odpowiedz
Wpisy: 109
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Mam zapisane z jednego seminarium że rozróżniano miejsca neutralne, naładowane pozytywnie i naładowane negatywnie. Szkoła w tym podziale jest przykładem miejsca o bardzo mieszanej energii, bo jest tam i stres, i emocje zbiorowe dzieci i dorosłych. Przychodnia podobnie. Dlatego część autorów które czytałam odradzała te miejsca, ale nie zabraniała.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kornelka50)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 134

@Stokrotunia67 a co z tym robiła ta szkoła myślenia, żeby mimo wszystko pracować w takim miejscu? Czy po prostu odradzała i tyle, czy była jakaś metoda żeby to zneutralizować?


Odpowiedz
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 109

@Kornelka50 właśnie o to pytałam i odpowiedź była taka, że albo skrócona forma oczyszczenia własnego pola przed działaniem, albo działanie wyłącznie bardzo prostą i skondensowaną intencją, bez rozbudowanego rytuału. Czyli właśnie coś jak ten kamień Geranium, nie buduje się ołtarza, po prostu chwila skupienia.


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@zofijka)
Połączone: 2 lata temu

To jak rozumiem w takim miejscu jak szkoła albo praca nie można zrobić czegoś większego, tylko takie właśnie dyskretne rzeczy? Czy ktoś próbował jednak czegoś więcej i to miało sens?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 153

@Zofijka to zależy co rozumiesz przez więcej. Jeśli masz na myśli fizyczne akcesoria, to raczej nie ma co liczyć na spokój. Ale jeśli pytasz o intencję i skupienie, to nie ma limitu. Inna sprawa, że w bardzo naładowanych emocjonalnie miejscach naprawdę trudno się skupić wystarczająco, żeby to miało jakiś sens. Szum innych ludzi, ich myśli, stres w powietrzu. To nie sprzyja.


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@egzorcysta)
Połączone: 2 lata temu

A czy ten szum innych ludzi naprawdę przeszkadza? Pytam bo rozumiem że chodzi o skupienie, ale zastanawiam się czy to nie jest bardziej kwestia psychiczna niż coś realnego. Że po prostu nam się wydaje że przeszkadza, bo jesteśmy rozproszeni.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Egzorcysta dobre pytanie i uczciwa odpowiedź brzmi: nie wiemy tego na pewno. Możesz to traktować czysto psychologicznie, skupienie jest trudniejsze w hałasie i wśród obcych, i to już jest wystarczający powód. Nie musisz wierzyć w energie zbiorowe, żeby przyznać że w kolejce do lekarza ciężej się skupić niż w spokojnym pokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@frania98)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam pytanie o to miejsce przy pracy. Jeśli ta osoba którą chcesz przyciągnąć pracuje w tym samym miejscu co ty, to czy ma to znaczenie że jesteście w tej samej przestrzeni? Czy to wzmacnia działanie czegokolwiek co się robi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@geranium)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 167

@Frania98 to jest ciekawa sytuacja, bo wtedy masz fizyczny kontakt z przestrzenią tej osoby. W pewnych tradycjach bardzo ceni się przedmioty albo miejsca związane z kimś, bo to skraca jakby dystans intencji. Choć tu też wchodzi ten temat z woli, bo jesteś dosłownie obok kogoś bez jego wiedzy.


Odpowiedz
Wpisy: 86
Rozpoczynający temat
(@arek84)
Połączone: 5 miesięcy temu

Moja sytuacja jest inna, bo ta osoba nie jest z moją pracą ani szkołą związana. Więc te miejsca o których mówi tytuł wątku trochę nie pasują do mnie bezpośrednio. Ale słucham bo może w domu będzie podobna logika, że ważniejsze jest skupienie niż dekoracje.


Odpowiedz
Wpisy: 29
(@kunzyt61)
Połączone: 2 lata temu

A ile to w ogóle może trwać zanim coś się zadzieje? Bo czytam o tej dyskrecji, kamieniach, intencjach i wszystko fajnie, ale nie wiem czy mam czekać tydzień czy pół roku.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 153

@Kunzyt61 nie ma na to odpowiedzi której ktokolwiek uczciwy by ci udzielił. Zbyt dużo zmiennych. Sytuacja, relacja, to co się robiło wcześniej, stan praktykującego. Ktoś kto powie ci konkretny termin albo zmyśla albo sprzedaje coś.


Odpowiedz
(@emilek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 88

@Gustlik71 Wróćmy jeszcze do tego miejsca, bo Gustlik mówił że szum innych ludzi przeszkadza. To łazienka jest dobra właśnie dlatego że jesteś tam sam, tak? Ale co jeśli mieszka się z rodziną i ta łazienka nie jest nigdy twoja prywatna w sensie że wiadomo że zaraz ktoś zapuka.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@emilek)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, bo u mnie w bloku łazienka to tranzyt, nie spokojne miejsce. Ktoś zawsze stuka po pięciu minutach. Więc albo jest wieczór i wszyscy śpią, albo w ogóle nie ma opcji żeby tam cokolwiek robić w skupieniu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbinka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 63

@Emilek u mnie tak samo. mam jeszcze gorzej bo łazienka jest przy kuchni i wszystko słychać. Nie wyobrażam sobie tam siedzieć z kamieniem i intencją kiedy zza ściany leci telewizor. Ciekawe czy to naprawdę rozbija tą intencję czy tylko nam się wydaje że tak jest.


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

To zależy jak do tego podchodzisz. Jeśli traktujesz skupienie jako warunek konieczny, to owszem, hałas przeszkadza. Ale znam ludzi którzy celowo pracują w hałasie, bo twierdzą że to uczy odcinania się. Inna szkoła myślenia, nie mówię że lepsza.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kornelka50)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 134

@Gustlik71 a jak to wygląda w praktyce, to odcinanie się? Bo brzmi jak medytacja w hałasie, a to jest osobna umiejętność której się trzeba uczyć. Nie każdy to potrafi od razu.


Odpowiedz
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 153

@Kornelka50 właśnie dlatego pytam zawsze o kontekst zanim cokolwiek polecam. Bo to co działa przy dużym doświadczeniu może frustrować kogoś kto dopiero zaczyna. Odcinanie się w hałasie to nie jest coś co przychodzi samo.


Odpowiedz
Wpisy: 86
Rozpoczynający temat
(@arek84)
Połączone: 5 miesięcy temu

To może mam problem w złym miejscu szukać. Myślałem o pokoju, nie o łazience. Mam swój pokój i zamykam drzwi. Czy to jest w ogóle traktowane jako wystarczająco oddzielona przestrzeń?


Odpowiedz
Wpisy: 167
(@geranium)
Połączone: 1 rok temu

Pokój jest jak najbardziej w porządku. Łazienka wzięła się chyba z tego że jest tam lustro i woda, i te elementy są przydatne przy pewnych typach pracy. Ale nie jest to żaden obowiązek. Własny pokój z zamkniętymi drzwiami to i tak więcej niż przychodnia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 109

@Geranium mam w notatkach że przy intencjach związanych z relacjami część podejść zaleca żeby to było miejsce które kojarzysz pozytywnie, nie neutralne. Pokój gdzie śpisz i żyjesz ma już jakiś ładunek twój osobisty, co może być plusem przy tym typie rytuału.


Odpowiedz
(@zofijka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 27

@Stokrotunia67 a co jeśli mam pokój który kojarzę mieszanie? Byłam w nim w różnych momentach, i dobrych i złych. Czy to jest problem?


Odpowiedz
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 109

@Zofijka to akurat jest częsty temat i różnie się do tego podchodzi. Jedni mówią że takie miejsce trzeba najpierw oczyścić zanim zaczniesz robić cokolwiek intencjonalnie. Inni że twój własny pokój jest zawsze twoją przestrzenią i mieszane skojarzenia to po prostu życie, nie przeszkoda.


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@egzorcysta)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie trochę z boku tej rozmowy, ale czy to oczyszczanie miejsca przed rytuałem to nie jest przypadkiem kolejny rytuał który robi się zamiast właściwego? Tzn. jak ktoś się boi że miejsce nie jest idealne, to zaczyna od oczyszczania, a potem coś jeszcze, i nigdy nie dotrze do sedna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Egzorcysta to jest naprawdę dobra obserwacja. Widziałem to wiele razy. Ludzie tworzą sobie tyle warunków wstępnych że potem nigdy nie ma odpowiedniego momentu. Oczyszczanie ma sens jeśli faktycznie czujesz że przestrzeń jest ciężka. Nie jako rutynowy obowiązek przed każdym działaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@emilek)
Połączone: 1 rok temu

Czyli można w ogóle odpuścić ten cały setup i po prostu to zrobić? Bo jak słucham tej rozmowy, to mam wrażenie że połowa czasu to przygotowania do przygotowań.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Emilek trochę tak. Chociaż nie powiedziałbym że przygotowania nie mają sensu, bo mają. Tylko pytanie o proporcje. Krótkie wyciszenie siebie, jasna intencja, spokój, i można działać. Reszta to opcje, nie warunki.


Odpowiedz
Wpisy: 29
(@kunzyt61)
Połączone: 2 lata temu

Dobrze, ale skoro można to zrobić w pokoju, w łazience, podobno nawet w przychodni to gdzie NIE można? Czy jest jakieś miejsce które naprawdę odpada?


Odpowiedz
Wpisy: 167
(@geranium)
Połączone: 1 rok temu

Miejsca głębokiej żałoby, miejsca po traumach, miejsca gdzie czujesz dosłowny dyskomfort i nie możesz się skupić. Nie chodzi o teorię, raczej o to co czujesz na miejscu. Jeśli gdzieś jest ci ciężko fizycznie, to nie jest dobry moment na cokolwiek intencjonalnego.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@frania98)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 75

@Geranium a miejsce pracy gdzie jest dużo napięcia między ludźmi? Mam taką sytuację że w biurze od dawna są konflikty i atmosfera jest naprawdę zła. Zastanawiam się czy to jest właśnie taki przykład miejsca które powinno się omijać.


Odpowiedz
(@kornelka50)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 134

@Frania98 to zależy od celu. Jeśli chcesz działać w kierunku czegoś związanego z tą przestrzenią i tymi ludźmi, to bycie tam ma sens, bo masz bezpośredni kontakt. Jeśli chcesz spokoju do skupienia, to napięte biuro raczej nie jest sprzymierzeńcem.


Odpowiedz
(@frania98)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 75

@Kornelka50 A wracając do mojego biura, bo tamta odpowiedź trochę mnie uśpiła, ale teraz znowu o tym myślę. Kornelka napisała że jak cel jest związany z tą przestrzenią to obecność tam ma sens. Ale co jeśli ja NIE chcę działać w kierunku relacji z ludźmi z pracy, tylko po prostu chcę coś dla siebie, przy czym chcę mieć trochę spokoju? Czy to wtedy napięcie biurowe w ogóle mi przeszkadza, czy jest neutralne?


Odpowiedz
(@kornelka50)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 134

@Frania98 to jest właśnie to co chciałam powiedzieć tylko skróciłam. Jeśli twoje zamierzenie nie ma nic wspólnego z tym miejscem ani ludźmi w nim, to napięcie biurowe działa raczej jako zakłócenie niż jako element. Neutralne to by było gdybyś siedziała w pustym pokoju konferencyjnym po godzinach. A napięta przestrzeń z ludźmi których nie lubisz to jednak coś co czujesz fizycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@diamencik64)
Połączone: 2 lata temu

A słyszałam kiedyś o pracy w aucie. Zaparkowane auto jest takie pośrednie, nie dom ale nie publiczne. Czy ktoś to stosował i czy ma to jakiś sens jako przestrzeń?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 487

@Diamencik64 auto to całkiem logiczny wybór jeśli masz zamknięte drzwi i chwilę spokoju. Jest twoje, ma twoją energię, nikt nie wchodzi. Jedyny minus to że ciasne i często nie ma jak ułożyć czegokolwiek fizycznie. Ale do krótkiej intencji z kamieniem w dłoni, spokojnie.


Odpowiedz
(@emilek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 88

@Edek86 Dobra, to mam jedno pytanie do tej kwestii z autem, bo to mnie trochę zaskoczyło. Edek napisał że ma twoją energię i nikt nie wchodzi. Ale jak siedzisz na parkingu pod blokiem to jednak ktoś może zapukać w szybę, sąsiad, ktokolwiek. Jak wy to ogarniecie? Bo mi się auto wydaje ok, ale ta niepewność czy ktoś nie przyjdzie mi przeszkodzić działa na mnie bardziej niż hałas w biurze.


Odpowiedz
(@edek86)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 487

@Emilek rozumiem ten niepokój, ale tu chodzi o to że masz kontrolę nad sytuacją, której w biurze nie masz. W aucie możesz odjechać, możesz zaparkować za rogiem, możesz po prostu wybrać moment. W biurze ktoś wchodzi i koniec, nie masz wyjścia. Poza tym ta chwila czujności że ktoś może przyjść i tak przychodzi przy każdym rytuałe robionym w nieidealnym miejscu, i jakoś to nie wyklucza efektów.


Odpowiedz
Wpisy: 109
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie że cały ten wątek zmierza w kierunku jednej rzeczy, tylko nikt tego nie powie wprost. Czyli że liczy się stan osoby, nie miejsce. Wszystkie te przykłady, auto, łazienka, przychodnia, biuro, to są tylko różne poziomy trudności dla skupienia się. Samo w sobie żadne z nich nie jest złe albo dobre.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunzyt61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 29

@Stokrotunia67 ale to brzmi jak mówienie że każdy ma talent do śpiewania, tylko nie każdy go rozwija. Jeśli stan osoby to wszystko, to po co w ogóle rozmawiamy o miejscach? Ktoś na początku wątku pytał o to gdzie można się czuć bezpiecznie i teraz wychodzimy na to że to bez znaczenia? To po co ten temat w ogóle istnieje.


Odpowiedz
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 153

@Kunzyt61 nie wyszłaś z tego zbyt uprzejmie 🙂 ale masz rację że to uproszczenie. Miejsce ma znaczenie, szczególnie na początku kiedy twoje skupienie jest jeszcze niestabilne. Osoba z dużą praktyką może działać w dużo trudniejszych warunkach niż ktoś kto dopiero zaczyna kształtować intencje. To nie jest tak że miejsce jest bez znaczenia, tylko że z czasem jego wpływ maleje.


Odpowiedz
Wpisy: 86
Rozpoczynający temat
(@arek84)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właściwie to jest odpowiedź na to co mnie nurtowało od początku. Bo ja właśnie jestem w tej sytuacji że moje skupienie jest niestabilne, jak to Gustlik ujął. I dlatego pytam o bezpieczne miejsce, bo czuję że jak coś mnie rozproszy w połowie to cały wysiłek idzie w nic. Czy tak to w ogóle działa, że przerwanie w połowie coś psuje?


Odpowiedz
Wpisy: 167
(@geranium)
Połączone: 1 rok temu

Przerwanie w połowie to nie jest jakiś wypadek który coś niszczy bezpowrotnie. Raczej chodzi o to że nie dochodzi do zamknięcia, do tej końcowej chwili gdzie dajesz sobie sygnał że to koniec, a nie że coś mnie wyrwało. Różnica jest taka że jedno to twój wybór a drugie zewnętrzne zdarzenie. Nie znaczy to że trzeba zaczynać od nowa, ale najlepiej dokończyć w spokoju nawet skróconej wersji.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zofijka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 27

@Geranium ale jak wygląda to zamknięcie w praktyce? Bo zawsze mi się wydawało że rytuał kończy się jak się skończy, nie ma jakiegoś wyraźnego znaku stop. Czy to jest coś co się robi świadomie, jakaś formuła, czy raczej poczucie że gotowe?


Odpowiedz
(@geranium)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 167

@Zofijka raczej poczucie, nie formula. Chociaż część osób używa jakiegoś sygnału, zgaszenie świecy, głęboki oddech, powiedzenie na głos że zamykam. To daje umysłowi coś konkretnego. Ale to nie musi być rytuał w rytuale, wystarczy chwila w której mówisz sobie że skończyłam i wychodząc z tego stanu.


Odpowiedz
(@emilek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 88

@Geranium Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam wrażenie że dyskusja bardzo się rozwinęła od pytania o bezpieczne miejsce. Ale właśnie przez to zamknięcie o którym pisała Geranium i Kornelka zaczołem myśleć - czy w szkole, powiedzmy na przerwie, to zamknięcie w ogóle jest możliwe? Mam na myśli że szkoła to miejsce gdzie co chwila ktoś coś od ciebie chce, dzwonek, nauczyciel, kolega.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@diamencik64)
Połączone: 2 lata temu

To jest ciekawe bo przy pracy z kamieniami też o tym mówią, że bez zamknięcia zostajesz w jakimś pośrednim stanie. Nie niebezpiecznym, ale takim rozmytym. Zastanawiam się czy to nie jest po prostu kwestia psychologiczna, że nasz umysł lubi domknięte rzeczy i bez tego czuje niedokończoność.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kartomanta54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Diamencik64 to jest pytanie które ciągnie się przez całą historię praktyk. Efekt Zeigarnik w psychologii mówi dokładnie to, że niezamknięte sprawy zostają aktywne w głowie. Nie wiem czy twórcy tego zjawiska myśleli o rytuałach, ale mechanizm jest analogiczny. Pytanie czy to wyjaśnienie czy opis, to inna rozmowa.


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@ines71)
Połączone: 11 miesięcy temu

przeczytałam całe to i mam pytanie trochę z tyłu. jak ktoś robi rytuał w miejscu publicznym to jak to w ogole wygląda fizycznue? siedzi i co? ma zamknięte oczy? trzyma coś w ręce? bo nie wyobrażam sobie jak to mozna zrobić tak zeby nikt nie zauważył że się dzieje coś dziwnego


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 109

@Ines71 zwykle wygląda jak siedzenie i myślenie. Dosłownie. Osoba siedzi, trzyma coś w kieszeni albo w dłoni pod stołem, ma skupiony wzrok albo zamknięte oczy przez chwilę. W przychodni to wygląda jak ktoś kto czeka i jest zamyślony. Nikt nie patrzy na to jako coś innego niż zwykłe czekanie.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@wierzbinka)
Połączone: 2 lata temu

no własnie, bo ja zawsze wyobrażałam sobie że do rytuału potrzeba świec i kadzideł i jakiś stół i że to niemożliwe poza domem. ale jak czytam że mozna po prostu siedzieć i mieć zamknięte oczy to trochę mi to zmienia perspektywę. to znaczy że właściwie nikt nigdy nie wie że coś robisz?


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@egzorcysta)
Połączone: 2 lata temu

To mnie właśnie zastanawia od jakiegoś czasu w tym wątku. Czy intencja wysłana w tłumie, gdzie jest dużo innych energii naraz, nie gubi się jakoś? Tzn. fizycznie analogia to mówienie coś ważnego do kogoś na głośnym koncercie. Słowa lecą ale czy docierają?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gustlik71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 153

@Egzorcysta analogia do koncertu jest może zbyt dosłowna, bo intencja nie jest dźwiękiem który musi przebić szum. Ale rozumiem co masz na myśli, czy tłum nie rozmywa koncentracji. Moim zdaniem rozmywa nie intencję, tylko zdolność do jej wysłania. Czyli problem jest po twojej stronie skupienia, nie po stronie tego czy dotarło.


Odpowiedz
Wpisy: 85
(@olusia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Mam pytanie do tego co Geranium pisała o zamknięciu, bo to mnie bardzo interesuje przy czakrach. Czy to zamknięcie które opisujesz działa podobnie do uziemienia po medytacji? Bo przy medytacji zawsze mówią żeby nie wstawać od razu, żeby dać sobie chwilę na powrót. Zastanawiam się czy to jest ten sam mechanizm.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelka50)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 134

@Olusia myślę że tak, to jest to samo w różnych językach. Uziemienie, zamknięcie, zakończenie sesji, to wszystko opisuje ten sam moment kiedy wracasz do codziennego trybu i dajesz sobie sygnał że to co robiłaś jest już oddzielone. Przy rytuałach w miejscach publicznych to jest szczególnie ważne właśnie dlatego że nie masz żadnej zewnętrznej zmiany otoczenia która by ci to sygnalizowała.


Odpowiedz
Wpisy: 109
(@stokrotunia67)
Połączone: 1 rok temu

W moich notatkach mam wypisane kilka miejsc z krótkimi ocenami i szkoła wychodzi najgorzej pod względem właśnie tej zmienności. Nie chodzi o hałas jako taki, bo do hałasu można się dostosować. Chodzi o to że w szkole nie wiesz kiedy ktoś cię zaczepi. W przychodni siedzisz i wiesz że masz te kilkanaście minut zanim wywołają twoje nazwisko. To jest inna jakość oczekiwania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbinka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 63

@Stokrotunia67 o, to jest ciekawe rozróżnienie. Czyli przychodnia daje jakiś ramowy czas, który możesz zagospodarować, a szkoła tego nie daje bo przerwa może trwać 5 minut albo nagle skończyć się wcześniej. Nigdy tak o tym nie myślałam.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: