Ale szkoła to nie tylko przerwy. Lekcja, na której siedzisz z tyłu i masz zamknięty zeszyt, to jest całkiem inna sytuacja. Nauczyciel mówi do tablicy, klasa patrzy na tablicę, a ty siedzisz z czymś w kieszeni i masz dziesięć minut spokoju jeśli nie jesteś wywoływany. Sam robiłem takie rzeczy w zupełnie innych kontekstach i szkoła wbrew pozorom nie jest najgorsza.
Przy pracy z przedmiotami to zależy co kto używa. Kamień jest najprostszy bo ma zerową podejrzaność jeśli ktoś go zobaczy. Karteczka już mniej, bo jak komuś wpadnie w ręce to pytania murowane. W miejscach publicznych osobiście polecam coś co nie wymaga wyjaśnień - właśnie kamień albo metalowy przedmiot, coś co może być brelok albo biżuteria.
A czy przedmiot musi być naładowany wcześniej, czy sam akt trzymania go i skupienia w danym miejscu coś buduje? Pytam bo mam wrażenie że różne osoby różnie do tego podchodzą i nie wiem który wariant ma sens przy tej sytuacji publicznej.
W dużej części tradycji to intencja jest kluczowa, a kamień jest tylko fizyczną pomocą dla umysłu żeby nie odpłynął. Ale uczciwie powiem że to spore uproszczenie. Są systemy gdzie bez wcześniejszego przygotowania przedmiotu nie ma mowy o żadnym działaniu. Pytanie jest takie, w jakiej tradycji ty pracujesz albo chcesz pracować, bo inaczej odpowiedź będzie inna dla każdego z was.
Mam wrażenie że Arek trochę szuka czegoś co zadziała bez dużego przygotowania, i szczerze to ja też. Ale zastanawiam się czy w miejscu takim jak praca albo szkoła chodzi bardziej o to żeby nie być widocznym niż o to żeby rytuał był pełny. Może na początku ważniejsze jest ćwiczenie skupienia niż efekt?
a to brzmi jakbyś robiła jakiś test miejsca? czy to jest coś co sie normalnie robi przed rytuałem czy ty sama to wymysliłas?
To jest o tyle ciekawe że przy duchach mówi się podobnie, że miejsce ma swoją historię i energię i że wpierw trzeba poczuć co tam jest. Nie wiem czy do rytuałów miłosnych to ma zastosowanie, ale wydaje mi się że logika jest ta sama - idź, usiądź, poobserwuj.
Ja to samo słyszałam przy czakrach, że przed każdą sesją trzeba sprawdzić swój stan i stan miejsca, nie zakładać że wszystko jest tak jak ostatnio. To ma sens bo się zmieniamy, a miejsca też się zmieniają, np. w pracy po trudnym zebraniu jest inne powietrze niż przed.
Ciekawe bo przy kamieniach mówi się że one mają pamięć i przechowują co się przy nich działo. Czy miejsce też może mieć taką pamięć? Tzn. czy sala szkolna gdzie dużo osób siedziało zestresowanych przed sprawdzianem jest jakkolwiek trudniejsza do pracy niż np. pusta kawiarnia?
Ale to rodzi pytanie, czy można się do takiego miejsca jakoś przygotować przed? Znaczy, wejść z jakimś zamiarem oczyszczenia choćby mentalnego, żeby nie brać na siebie tego co tam było? Słyszałam o wizualizacjach bariery ale nie wiem czy to ma sens w biegu, kiedy się nie ma ani chwili.
Mnie bardziej zastanawia co z samą pracą. Biuro to jest jedno, ale co jeśli pracujesz w miejscu gdzie ludzie cały czas chodzą wokół, typu open space albo sklep? Tam nie ma dosłownie chwili kiedy jesteś sama nawet przy toalecie bo kolejka. Jak wtedy w ogóle cokolwiek zrobić?
a wracajac do tematu, czy ktos probowal cos robic w samochodzie? Pytam bo mam często sytuację że siedzę w aucie przed wejsciem do pracy albo przed przychodnia i mam te 10 minut dla siebie zupelnie. Nikt nie patrzy, mozna zamknąc oczy, muzyka w tle. Czy to w ogole jest traktowane jako miejsce do rytualu?
O samochodzie nie myślałem, a mam dokładnie taką sytuację przed pracą - siedzę kilka minut zanim wejdę. To by była opcja bez żadnego ryzyka że ktoś patrzy albo że ktoś mi przerwie. Tylko mam pytanie - czy to że samochód jedzie potem i jest w ruchu gdzieś wpływa na coś co zostawię w środku intencyjnie? Czy to bez znaczenia?
Intencja nie siedzi w samochodzie tylko w tobie, więc jazda autem jej nie rusty. Chyba że masz tam jakiś przedmiot który pełni rolę nośnika, ale nawet wtedy wibracje w sensie mechanicznym raczej nic nie zmieniają. Słyszałam o tym co innego - że jazda po tym jak coś zrobisz może pomóc na takim poziomie że twój umysł się przewietrzy i nie ugrzęźniesz w obsesyjnym myśleniu co wyjdzie, a co nie. Takie naturalne odcięcie.
No i to jest chyba jeden z większych problemów przy robieniu czegokolwiek w miejscach publicznych - że po wszystkim nie ma jak porządnie wyjść z tego stanu. W domu możesz sobie zaparzyć herbatę, usiąść chwilę, dać sobie czas. W pracy za trzy minuty masz spotkanie. I to może być powód dla którego coś nie działa tak jak powinno - nie rytuał, tylko przejście z powrotem do rzeczywistości.
To jak w takim razie to wyjście zorganizować? Czy wystarczy że wyjdziesz z toalety albo wstaniesz z krzesła i po prostu wracasz do roboty, czy jest coś co pomaga zakończyć to czytelniej?
Myślałam właśnie o tym zamknięciu w kontekście kamieni - czy przedmiot który trzymasz w kieszeni trzeba w jakiś sposób odłożyć albo powiedzieć że koniec? Czy wystarczy wyciągnąć go z kieszeni po wyjściu? Nigdy nie wiedziałam czy ten gest ma znaczenie czy nie.
Czyli znowu wychodzi że to czy zrobiłeś coś wcześniej z przedmiotem zmienia całą logikę tego co robisz potem. Mam poczucie że jak ktoś zaczyna od zera i nie ma żadnych naładowanych przedmiotów, to i tak jest jakoś na starcie, tylko nie wie dokładnie czego się trzymać. Arek pisał że ma kamień bez żadnej pracy - w takim razie może zamiast od razu próbować czegoś w pracy, najpierw popracować z nim w domu?
No właśnie, i tu mam wrażenie że trochę kręcimy się w kółko - bo z jednej strony mówimy że przedmiot musi być wcześniej przygotowany, z drugiej że jak nie ma żadnego przygotowania to i tak coś tam działa bo intencja jest twoja. To gdzie tu jest granica? Bo jak ktoś wchodzi do przychodni z różowym kwarcem który nie był nigdy przez niczego ładowany, to co tak naprawdę trzyma w kieszeni?
A co jeśli w ogóle nie masz kamienia i wchodzisz do tej przychodni dosłownie z niczym? Czy samo siedzenie w poczekalni i utrzymywanie w głowie jakiejś intencji robi cokolwiek, czy to za mało?
To ciekawwe co mówisz, bo mi wydawalo sie ze sama wizualizacja wystarczy. Jak siedzę w tej poczekalni to mogę sobie wyobrażac np. że energia idzie do tej osoby, tak? Czy to jest za slabe bez niczego fizycznego obok?
