Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co obserwuję w różnych opisach rytuałów miłosnych. Mam wrażenie, że spora część tekstów o magii miłosnej zakłada, że cel rytuału to po prostu człowiek i tyle, bez znaczenia czy mężczyzna, czy kobieta. Ale czy to naprawdę tak działa? Sama robiłam kilka rytuałów w ostatnich miesiącach i za każdym razem miałam poczucie, że coś jest nie tak dopasowane, jakby szablon był robiony z myślą o konkretnej płci. Może to tylko moje odczucia, ale rzuciło mi się to w oczy szczególnie przy rytuałach z różową świecą, gdzie instrukcje były totalnie jednostronne. Ciekawe czy ktoś to analizował bardziej świadomie.
To ciekawy trop. Jak czytam stare teksty o magii miłosnej, np. z tradycji hoodoo albo z włoskiej stregherii, to faktycznie widać, że większość rytuałów była pisana albo przez kobiety dla kobiet, albo odwrotnie, z konkretnym założeniem kim jest pracujący, a kim cel. W hoodoo na przykład jest cały osobny zestaw prac dla kobiet, które chcą przywiązać mężczyznę, i inny dla mężczyzn. To nie jest przypadkowe. Mam pytanie do Ciebie, Wahadlarko: kiedy mówisz, że coś było nie tak dopasowane, to czujesz to na poziomie samej intencji czy już w trakcie wykonywania?
Ja bym to rozpatrywała nie tyle przez płeć jako taką, co przez to, że kobiety i mężczyźni mają zazwyczaj inny stosunek do emocji w rytuale. Przynajmniej z tego co widzę wokół siebie. Kobiety częściej wchodzą w rytuał z gotową emocją, czują to od razu, mężczyźni częściej potrzebują jakiegoś czasu żeby w ogóle złapać ten stan. I nie mówię, że to reguła żelazna, bo znam facetów którzy są super czuli energetycznie, ale statystycznie to widać.
Hej, nie za bardzo kumam te czakry ale pytam z ciekawości: jeśli facet ma zablokowaną tą sakralną to znaczy że rytuał w ogóle nie zadziała na niego czy tylko wolniej? Bo to by tłumaczylo czemu slyszałem że faceci reaguja jakos inaczej na takie rzeczy.
Energetyczko, ale tu jest pewna sprzeczność. Jeśli mężczyzna ma zablokowaną dwójkę, to rytuał na niego skierowany powinien być trudniejszy do przeprowadzenia, ale przecież w praktyce słyszę, że właśnie mężczyźni reagują na rytuały miłosne szybciej i bardziej intensywnie, szczególnie na te wiązania. Jak to się ma do blokady?
To jest właśnie ten wątek, o którym mało kto mówi głośno. Sama słyszałam od kilku osób, że rytuały na mężczyzn dają efekty bardziej skrajne, albo bardzo szybko i intensywnie, albo nie ma nic. Kobiety niby reagują łagodniej, ale stabilniej. Czy ktoś ma jakiś własny przykład albo obserwację w tym temacie? Nie mówię o szczegółach sytuacji, bardziej o tym jak wyglądał przebieg.
A to wychodzi na to, że jak robię rytuał na mężczyznę to w ogóle nie wiem kiedy i jak zadziała? To trochę stresujące. Jak w takim razie w ogóle wiadomo że coś się zaczyna dziać?
Czytam ten wątek i mam jedno pytanie do ogółu: czy ktoś kiedyś zetknął się z tradycją, która wprost rozróżnia techniki w zależności od płci celu, nie tylko płci pracującego? Bo o tym że pracująca kobieta robi inaczej to trochę jest, ale żeby konkretnie mówić inaczej pracujesz na kobietę, inaczej na mężczyznę, to chyba rzadziej się spotyka.
No właśnie ta solarna i lunarna to jest coś, co się przewija w bardzo wielu tradycjach, nie tylko bałkańskich. Ja to kojarzę też z alchemią, gdzie merkury i siarka to były właśnie odpowiedniki żeńskiego i męskiego principium i ich zjednoczenie było celem operacji. Niektórzy interpretują to dosłownie do rytuałów miłosnych, że trzeba pracować dwoma energiami jednocześnie żeby w ogóle miało sens. Ale nie jestem pewna czy nie przesadzam z tym skojarzeniem.
Wracając do początku, bo trochę odpłynęliśmy: powiem co jeszcze obserwowałam w swoich notatkach. Przy rytuałach gdzie byłam celem, znaczy ktoś pracował na mnie, nie miałam oczywiście pewności że tak było, ale retrospektywnie jedna sytuacja mi pasuje do takiego scenariusza. I ten efekt był jakby stopniowy, wewnętrzny. Zaczęłam inaczej myśleć o tej osobie, ale nie miałam wrażenia żeby to był jakiś nagły impuls. Jak to Leontynka opisywała wcześniej. Zastanawiam się czy to jest jakaś cecha żeńskiego odbioru czy po prostu moja własna charakterystyka.
Przepraszam że wchodzę w środek ale szukałam czegoś o rytuałach miłosnych i trafiłam na ten wątek i nie mogę się oderwać 🙂 Chciałam zapytać: skoro mężczyzna może reagować bardziej intensywnie, to czy to znaczy że robienie rytuału na mężczyznę jest w jakiś sposób bardziej ryzykowne? Czy powinnam inaczej się do tego przygotować?
No dobra ale jak niby masz wiedziec jaki jest 'stan emocjonalny' celu jeśli ta osoba cie ledwo zna albo w ogole nie ma kontaktu? Pytam serio bo nie rozumiem jak sie to ustala przed rytuałem.
A wracając do wątku z płcią, bo mnie to interesuje od strony tradycji: Diablica, mówiłaś wcześniej o Oshun i różnicach w pracy dla kobiecego i męskiego celu. Czy te różnice dotyczą głównie ofiar składanych bóstwu, czy też samego sposobu prowadzenia rytuału?
Przepraszam że znowu wchodzę z czymś podstawowym, ale nie bardzo rozumiem tego 'obwodu'. Tzn. czy to znaczy że rytuał który robi kobieta na kobietę może jakoś działać na samą pracującą? Że odbija?
Chcę dorzucić coś od strony astrologii, bo tu mało kto o tym mówi. W astrologii miłosnej od dawna patrzy się na układ Wenus i Marsa w horoskopach obojga, i to nie jest tylko kwestia płci biologicznej, ale właśnie tych principiów które tu padały. Mężczyzna z mocnym Marsem w horoskopie, ale słabą Wenus, zupełnie inaczej zareaguje na rytuał miłosny niż mężczyzna z odwrotnym układem. I to samo dotyczy kobiet. Więc ta binarna oś kobieta-mężczyzna jest punktem wyjścia, ale naprawdę zgrubnym.
Dobra, ale przepraszam: ile czasu zanim ktoś zobaczy efekty? Bo siedzę tu i czytam o czakrach, synastrii, obwodach energetycznych i cholera wie czym jeszcze, a mnie interesuje konkret. Robiłam coś ostatnio i nic.
A mam pytanie trochę z boku: czy to że mówimy o celu jako o mężczyźnie albo kobiecie, to faktycznie chodzi o płeć biologiczną czy o tę solarno-lunarną energię? Bo w poprzednich postach to trochę się mieszało i chciałem się upewnić że dobrze rozumiem.
Powiem wam że z perspektywy pracy z czakrami ta dyskusja o Wenus i Marsie ma swoje odbicie. Czakra serca i czakra splotu słonecznego to dwa zupełnie różne centra i różnie reagują na impuls z zewnątrz. W moim doświadczeniu mężczyźni częściej mają większą aktywność splotu słonecznego, ta energia woli i sprawczości, podczas gdy kobiety często mają bardziej otwarte serce. Ale zaraz, to też uproszczenie, bo widziałam mężczyzn z bardzo otwartą czakrą serca i kobiety gdzie splot słoneczny pracował mocno. Więc to nie jest regułka, raczej tendencja którą warto sprawdzić przy konkretnej osobie.
Dobra to wychodzi na to ze zanim sie w ogole zacznie rytuał miłosny trzeba być trochę astrologiem, trochę energetykiem i trochę medium? Serio tak to działa?
Czytam ten wątek od początku i mam takie pytanie, trochę do tematu a trochę nie: czy ktoś zauważył różnicę w tym jak szybko reaguje mężczyzna versus kobieta? Bo gdzieś wcześniej było o tym że efekty bywają szybsze albo wolniejsze, i zastanawiam się czy płeć celu ma tu wpływ czy to zupełnie inne czynniki.
Wchodzę do wątku bo czytam od dłuższego czasu i mam pytanie może trochę z innej beczki. Czy ta różnica między mężczyzną a kobietą dotyczy też osoby wykonującej rytuał, nie tylko celu? Czy kobieta wykonująca pracę na mężczyznę ma inaczej niż kobieta robiąca pracę na kobietę?
A co z paremzytuałami które mają konkretną płciową symbolike, np. świeczki w kolorach red dla mężczyzny i różowy dla kobiety? Zawsze sie zastanawiałm czy to ma rzeczywiście jakis sens czy to tylko umowny skrót.
Ale jeśli to jest tylko konwencja, to czy ma znaczenie czy jej przestrzegamy? Pytam szczerze, bo nie wiem czy symbolika działa dlatego że jest obiektywnie prawdziwa, czy dlatego że my w nią wierzymy i nasz umysł to aktywuje.
Dobra ale jak to działa z tymi energiami to rozumiem mnie wiecej. Ale mam pytanie praktyczne. Czy jest jakis rytuał ktory działa tak samo niezalezenie od płci? Taki żeby nie trzeba bylo tego wszystkiego analizowac?
A masz jakis przyklad takiego rytualu ktory próbowałas i widziałas ze ta roznica ma znaczenie? Konkretny przypad bo teoria to teoria ale cos z zycia byloby pomocne.
I jak myślisz co spowodowało tę różnicę? Ona jako osoba, jej charakter, czy po prostu coś związanego z płcią?
Dobra to ja mam kolejne pytanie do Wahadlarki. Piszesz że nie możesz rozdzielić czy to był charakter tej kobiety czy coś z płcią. Ale czy próbowałaś kiedyś podobnego rytuału na inną kobietę? Bo jakbyś miała dwa przypadki z kobietami i oba wolniej reagowały, to by coś mówiło.
